A czy ktoś wysłał/wyśle dziecko do szkoły prywatnej?

Pytam tak na wyrost, czy warto płacić np kilka stów za wysoki poziom (dobre noty na egzaminach do gimnazjum), codzienny angielski i drugi język, dodatkowe zajęcia po południu (np taneczne, plastyczne, sportowe, ekologiczne) a nie tylko minimum programowe a po południu świetlica-przechowalnia…
Czy to może zbytek i wywalanie pieniędzy, robienie z dziecka na siłę “śmietanki” i “elity” społecznej…?

Co Wy na to?

22 odpowiedzi na pytanie: A czy ktoś wysłał/wyśle dziecko do szkoły prywatnej?

  1. Zamieszczone przez sowiasta
    Pytam tak na wyrost, czy warto płacić np kilka stów za wysoki poziom (dobre noty na egzaminach do gimnazjum), codzienny angielski i drugi język, dodatkowe zajęcia po południu (np taneczne, plastyczne, sportowe, ekologiczne) a nie tylko minimum programowe a po południu świetlica-przechowalnia…
    Czy to może zbytek i wywalanie pieniędzy, robienie z dziecka na siłę “śmietanki” i “elity” społecznej…?

    Co Wy na to?

    Ja zdecydowałam oddać Julkę do Katolickiej, ale publicznej szkoły podstawowej. Płaci się za mundurki codzienne, świąteczne i angielski, o ile dobrze pamiętam. Szkoła ma wysoki poziom i co dla mnie ważne, jest bezpieczna… jest zamknięta i byle kto nie wejdzie. No i Siostrzyczki trzymają dyscyplinę ;).
    Mam nadzieję, że Julka się dostanie, bo decydują o tym testy… tak, tak testy z wiedzy “zerówkowej”.

    • Zamieszczone przez ajax
      Ja zdecydowałam oddać Julkę do Katolickiej, ale publicznej szkoły podstawowej. Płaci się za mundurki codzienne, świąteczne i angielski, o ile dobrze pamiętam. Szkoła ma wysoki poziom i co dla mnie ważne, jest bezpieczna… jest zamknięta i byle kto nie wejdzie. No i Siostrzyczki trzymają dyscyplinę ;).
      Mam nadzieję, że Julka się dostanie, bo decydują o tym testy… tak, tak testy z wiedzy “zerówkowej”.

      Mogłabyś napisać gdzie ta szkoła się znajduje?? Cały czas zastanawiam się nad Izą i wyborem szkoły dla niej.

      • Zamieszczone przez Ani_ani
        Mogłabyś napisać gdzie ta szkoła się znajduje?? Cały czas zastanawiam się nad Izą i wyborem szkoły dla niej.

        • Dzięki. 🙂 Chociaż poczytam sobie 🙂

          • Zamieszczone przez sowiasta
            Pytam tak na wyrost, czy warto płacić np kilka stów za wysoki poziom (dobre noty na egzaminach do gimnazjum), codzienny angielski i drugi język, dodatkowe zajęcia po południu (np taneczne, plastyczne, sportowe, ekologiczne) a nie tylko minimum programowe a po południu świetlica-przechowalnia…
            Czy to może zbytek i wywalanie pieniędzy, robienie z dziecka na siłę “śmietanki” i “elity” społecznej…?

            Co Wy na to?

            Osobiście Basiuty nie zapisuję do szkoły prywatnej. Owszem po ostatnich “grupowych” urodzinach debata była na ten temat, ze hej!!
            Pracuj m.in. w prywatnym gimnazjum i liceum, widzę jakie są plusy i minusy szkół prywatnych. Mam też niedaleko szkołę podstawową prywatna i…..
            Basia pójdzie do publicznej podstawówki, gimnazjum, ale do liceum mam zamiar zapisać ją “do mnie”.

            • Zamieszczone przez komanczera
              Osobiście Basiuty nie zapisuję do szkoły prywatnej. Owszem po ostatnich “grupowych” urodzinach debata była na ten temat, ze hej!!
              Pracuj m.in. w prywatnym gimnazjum i liceum, widzę jakie są plusy i minusy szkół prywatnych. Mam też niedaleko szkołę podstawową prywatna i…..
              Basia pójdzie do publicznej podstawówki, gimnazjum, ale do liceum mam zamiar zapisać ją “do mnie”.

              a możesz napisać chociaż o tych minusach szkół prywatnych?
              też się nad tym zastanawiam

              • Rozważam szkołę społeczną (jest najbliżej położoną placówką edukacyjną), ale przeraża mnie rozmowa rekrutacyjna z dzieckiem. Nie chcę Zu narażać na oblanie pierwszego egzaminu w życiu w wieku 6 lat, a pewnie nie będzie tak nieprzytomna, żeby się nie zorientować o co chodzi…

                • Zamieszczone przez kas
                  Rozważam szkołę społeczną (jest najbliżej położoną placówką edukacyjną), ale przeraża mnie rozmowa rekrutacyjna z dzieckiem. Nie chcę Zu narażać na oblanie pierwszego egzaminu w życiu w wieku 6 lat, a pewnie nie będzie tak nieprzytomna, żeby się nie zorientować o co chodzi…

                  Ja sądzę, ze to zależy od podejścia rodziców: jeżeli podejdą oni do sprawy, że “idziemy porozmawiać z nauczycielami” to dziecko nie poczuje stresu-ono po prostu nie wie co to jest egzamin. Jeżeli mamusia rozdygotana od wielu dni przygotowuje je trzęsącym się głosem do ważnego wydażenia, to dziecku nerwy się zaczną udzielać.

                  A może ktoś ma już dziecko w szkole prywatnej/społecznej i mógłby się podzielić opiniami?

                  • Moja starsza córka (w tej chwili w 6tej klasie) poszła od 1szej klasy do szkoły społecznej, posłałam ją do takiej szkoły dlatego, że w przedszkolu (państwowym), choć je lubiła, była bardzo nieśmiala, tak bardzo, że dopiero w zerówce zaczęła się odzywać od jednej dziewczynki i do pani na ucho, poza tym milczała. Bałam się, że jak pójdzie do szkoły, do klasy, w której będzie dwadzieścia kilka osób, jak ją nauczyciel zapyta o cokolwiek – to się też nie będzie odzywać. W szkole społecznej, którą dla niej wybrałam, było 15-ścioro dzieci w klasie, indywidualne podejście – duże zrozumienie ze strony nauczycielki prowadzącej klasę, która tak wpłynęła na Natalię, że w połowie października – w 1szej klasie, wystapiła w przedstawieniu szkonym, na secnie przed rodzicami i całą szkoła i miała swoją rolę – mówioną! Szkoła była/ jest naprawdę bardzo dobra, świetny kontakt rodzice- nauczyciele- prawdziwa szkoła społeczna, ale ma też swoje wady:

                    -po pierwsze – budynek – szkoła nie ma swojego budynku wynajmowała sale w ośrdoku kultury i w związku z tym kręciło się tam mnóstwo osób “obcych” co ze względu na bezpieczeństwo małych dzieci nie było dobre, nie było szatni dzieci miały wieszaczki w klasie, w okresie deszczowo-śniegowym na podłodze w klasie robiło się błoto

                    -po drugie – w klasie na 15-scioro dzieci były tylko…3 dziewczynki, co w przypadku mojej nieśmiałej Natalii, która z chłopcami nie potrafiła się bawić, było bardzo trudną sytuacją

                    -po trzecie – niestety trafiły się dziewczynki, choć była to dopiero 1sza klasa niesamowicie rozwydrzone (być może i w państwowych szkołach są takie też, ale są i inne – normalne dzieci i jest zachowana równowaga, a tu nie było, np: 1szego dnia Natalia wróciła ze szkoły z płaczem, bo dziewczynki jej powiedziały, że ma złą….gumkę do ścierania ( sama jej wybierałam najlepszą-miekką), byłam zaskoczona, ale Natalia mi wytłumaczyła, że teraz są gumki w sztyftach i że jej (dwie) koleżanki takie mają, ja głupia (wtedy jeszcze) zamiast od razu wytłumaczyć, że jej gumka wcale nie jest gorsza, poleciałam do sklepu i kupiłam gumkę w sztyfcie :), nastepnego dnia Natalia wróciła z jeszcze większym rykiem, bo koleżanki jej nadokuczały, że gumka jest zła bo… nie jest firmy BRIO, wtedy się wściekłam potwornie, nie wiedząc zresztą co to jest firma brio, ale obiecałam sobie, że nigdy więcej nie ulegnę takim bzdurom i na szczęście Natalia zrozumiała i takie historie sie już nie powatrzały

                    – po czwarte- szkoła nie miała atmosfery szkoły – może do moje subiektywne – konserwatywne podejście, ale brakowało mi dzwonka itd

                    -po piąte- duży koszt, ale z tym trzeba się liczyć przy każdej szkole społecznej czy prywatnej

                    od czwartej klasy zmieniliśmy Natalii szkołę na katolicką szkołę Przymierza Rodzin (NR 2, bo do jedynki nie sposób sie dostać, bez zapisania dziecka kilka lat wczesniej), ze względu na to, żeby miała więcej koleżanek (w tamtej szkole została juz tylko jedna w klasie), gdzie chodzi teraz, szkoła jest bardzo dobra, ma atmosferę prawdziwej szkoły, uczy dzieci, ale też i wychowuje, absolutnie nie jest ultra-katolicka, zwykli, w większości bardzo dobrzy nauczyciele, poziom nauki bardzo wysoki, w klasie 16-cioro dzieci – 6 dziewczynek, dzieci są pilnowane za poważne niesubordynacje, chamstwo, alkohol, duże przeiwnienia – wydalane ze szkoły, oczywiście są i minusy:
                    – brak sali gimnastycznej i własnego budynku, choć ten wynajmowany- nie jest zły;
                    – akurat w tym przypadku nie najlepsi wychowawcy – bo kazda klasa ma dwóch i nam sie trafili ludzie, którzy może dobrze uczą swoich przedmiotów ale nie bardzo nadają sie dow ychowywania grupy nastolatków,
                    – dzieci w większości z zamożnych rodzin – Natalia zadaje mi pytania pt”a czemu my nie jezdzimy na wakacje (całe) za granicę co roku? bo jej koleżanki….” – ale to jest coś z czym trzeba się liczyć w takich szkołach,

                    Generalnie obie szkoły na plus i mogę polecić każdemu

                    • Zamieszczone przez kas
                      Rozważam szkołę społeczną (jest najbliżej położoną placówką edukacyjną), ale przeraża mnie rozmowa rekrutacyjna z dzieckiem. Nie chcę Zu narażać na oblanie pierwszego egzaminu w życiu w wieku 6 lat, a pewnie nie będzie tak nieprzytomna, żeby się nie zorientować o co chodzi…

                      u nas też była rozmowa kwalifikacyjna i w jednej i w drugiej szkole, ta 1sza to było takie spotkanie z panią – przyszła wychowawczynią – chwilę razem ze mną, żeby się dziecko oswoiło a potem na zasadzie zabawy z dzieckiem- nauczycielka oceniała umiejętności dziecka (liczenie, czytanie, itd), ogólny rozwój, ale nie było to żadnym stresem, odpytywaniem (moja niesmiała Natalia, nie odezwałaby sie ani jednym słowem, gdyby ją to stresowało), oni to robią chyba po to, żeby wyeliminować dzieci, które są za słabo przygotowane po zerówce i mogą sobie nie poradzić w takiej szkole – bo poziom naprawdę jest dużo wyższy niż w państwowych podstawówkach, ale to też nie oznacza, że dzieci, które są słabsze w jednej rzeczy nie mają szans się dostać do takiej szkoły, np u Natalii był chłopiec, który długo sobie nie mógł poradzić z czytaniem, a inny z liczeniem, mieli oni takie dodatkowe godziny z panią – wychowawczynią – po lekcjach, oczywiście już niedopłatnie i własnie jest to czego brakuje w większości podstawowek państwowych- indywidualne podejście do ucznia.

                      • Zamieszczone przez miamia
                        oni to robią chyba po to, żeby wyeliminować dzieci, które są za słabo przygotowane po zerówce i mogą sobie nie poradzić w takiej szkole – bo poziom naprawdę jest dużo wyższy niż w państwowych

                        Ja się niestety obawiam, że mogą odsiać dzieci z dysfunkcjami, żeby sobie kłopotu nie robić i nie zaniżać poziomu szkoły. A właśnie dzieciom z różnego rodzaju deficytami najbardziej potrzebne jest indywidualne podejście.

                        Oj mam kłopot z wyborem szkoły, bo niestety integracyjna, która też ma mniejsze klasy i bardziej indywidualne podejście jest na tyle daleko, że musiałabym córkę wozić. Sama dojeżdżałam daleko do szkół i wolałabym tego uniknąć…

                        Bardzo Ci dziękuję za oba posty o szkołach Twojej córki – bardzo mi pomogły 🙂

                        • Zamieszczone przez kas
                          Ja się niestety obawiam, że mogą odsiać dzieci z dysfunkcjami, żeby sobie kłopotu nie robić i nie zaniżać poziomu szkoły. A właśnie dzieciom z różnego rodzaju deficytami najbardziej potrzebne jest indywidualne podejście.

                          Oj mam kłopot z wyborem szkoły, bo niestety integracyjna, która też ma mniejsze klasy i bardziej indywidualne podejście jest na tyle daleko, że musiałabym córkę wozić. Sama dojeżdżałam daleko do szkół i wolałabym tego uniknąć…

                          Bardzo Ci dziękuję za oba posty o szkołach Twojej córki – bardzo mi pomogły 🙂

                          myślę, że istotna jest Twoja rozmwa z nauczycielem i dyrektorem -przed rozmową dziecka, jeśli dziecko ma z czymś problemy to trzeba o tym otwarcie powiedzieć, że jest tak i tak i właśnie dlatego chcesz, żeby Twoje dziecko chodziło do takiej – bardzo dobrej- szkoły, u Natalii w klasie był chłopiec, który okropnie seplenił, był nieśmiały, miał kłopoty z mówieniem, ale za to geniusz matematyczny- bardzo szybko nauczyciele to wyłapali i miał indywidualny tok z matematyki – wygrywał w III klasie konkursy matematyczne ogólnokrajowe.
                          Myślę, że te rozmowy kwalifikacyjne (chyba, że jest to pisemny test- co podbno też się zdarza, a to już bzdura kompletna), mają odsiać dzieci, które ogólnie są słabo rozwinięte, które nie będą w stanie poradzić sobie z całością, a nie z pojedynczymi problemami
                          zauważyłam, że często dzieci bardzo inteligentne, ale z jakimś problemem czy dysfunkcją są posyłane do takich szkół
                          jeśli masz możliwość posłać dziecko do szkoły społecznej (zwłaszcza jeśli ma jakiś problem) to namawiałabym Cię na taką szkołę

                          • Z rozmowy z dyrektorem nie wynikało, żeby “egzamin” był pisemny.
                            Ja nawet zamierzam porozmawiać znacznie wcześniej, bo pewnie już po sposobie rozmowy o problemach mojej córki będę w stanie wyłapać jakie jest nastawienie szkoły. A ukryć i tak się nie da 😛
                            Też uważam, że tego typu szkoła byłaby dla Zu dobra, ale czy osiągalna to się okaże.

                            • Moi chłopcy też chodzą do szkoły prywatnej, chociaż moja decyzja o zapisaniu ich tam nie była typowa. Zdecydowałam się na tę szkołę, ponieważ 3 dni przed pójściem mojego starszego syna do I klasy mój mąż (obecnie eks) wyprowadził się od nas. Pomyślałam, że duża szkoła, duże klasy, to może być za dużo dla mojego wrażliwca. Posłałam go więc do szkoły prywatnej, w której sama pracuję (uczę angielskiego i przyrody), w której znam nauczycielki (świetne) i która jest na przeciwko mojego domu (do przejścia ulica jednokierunkowa). W mojej sytuacji, samotnej mamy wtedy (obecnie jestem ponownie mężatką) było to rozwiązanie idealne. Ponadto, mam zniżkę na czesne, bo pracuję w tej szkole.
                              Po trzech latach mogę stwierdzić, że:
                              Plusy: Małe klasy, nauczyciele świetnie znają wszystkie dzieci, mają do nich tzw. idywidualne podejście, w szkole nie ma przemocy. Ponieważ jest to szkoła katolicka obowiązują pewne zasady moim zdaniem bardzo pomocne wychowawczo. W szkole nosi się skromne mundurki (biała koszulka, kamizelka z logo szkoły) i nie je się słodyczy.
                              Od pierwszej klasy angielski, od drugiej niemiecki (dla tych co chcą), kółko taneczne, muzyczne, plastyczne.
                              Minusy: Przede wszystkim takie, że do szkoły chodzą głównie ludzie bogatych ludzi, tak więc moi chłopcy nie mają szans na poznanie dzieci z innych warstw społecznych, a to moim zdaniem źle. Niestety, pomimo kodeksu katolickiego, większość dzieci pochodzi z rodzin materialistycznych, gdzie dominuje konsumenckie podejście do życia. Wolałabym by mieli więcej “zwykłych” kolegów do rozmów, jazd na rowerze czy w ogóle spędzania czasu wolnego.
                              Brak typowej szkolnej atmosfery, przez to trudniejsze będzie moim zdaniem przejście do gimnazjum. Brak np. pozalekcyjnych zajęć sportowych (za mała szkoła) co dla chłopców wydaje mi się ważne.
                              Myślę, że wybiorę dla chłopców państwowe gimnazjum, gdyż jednak prywatna szkoła zbyt bardzo trzyma dzieci pod kloszem i czasami mam obawy, że moi chłopcy są przez to zbyt dzienni, zbyt miękcy i że może im być trudniej w życiu.

                              • Owszem do prywatnej, ale katolickiej. Wysoki poziom nauki, profesjonalna opieka i mniej problemów.

                                ———————
                                Kolorowanki, bajki dla dzieci

                                • Zamieszczone przez kas
                                  Ja się niestety obawiam, że mogą odsiać dzieci z dysfunkcjami, żeby sobie kłopotu nie robić i nie zaniżać poziomu szkoły. A właśnie dzieciom z różnego rodzaju deficytami najbardziej potrzebne jest indywidualne podejście.

                                  Oj mam kłopot z wyborem szkoły, bo niestety integracyjna, która też ma mniejsze klasy i bardziej indywidualne podejście jest na tyle daleko, że musiałabym córkę wozić. Sama dojeżdżałam daleko do szkół i wolałabym tego uniknąć…

                                  Bardzo Ci dziękuję za oba posty o szkołach Twojej córki – bardzo mi pomogły 🙂

                                  Kas sprobuj z Zu w szkole waldorfskiej

                                  moje dzieciaki najprawdopodobniej tez tam wyladuja
                                  na razie starsze ma edukacje przedszkolna
                                  jest podstawowa gimnazjum w planach liceum
                                  g.

                                  • Zamieszczone przez komanczera
                                    Osobiście Basiuty nie zapisuję do szkoły prywatnej. Owszem po ostatnich “grupowych” urodzinach debata była na ten temat, ze hej!!
                                    Pracuj m.in. w prywatnym gimnazjum i liceum, widzę jakie są plusy i minusy szkół prywatnych. Mam też niedaleko szkołę podstawową prywatna i…..
                                    Basia pójdzie do publicznej podstawówki, gimnazjum, ale do liceum mam zamiar zapisać ją “do mnie”.

                                    Ja pracuję w pryw przedszk. o szkołach wiem z relacji rodziców i dziecie, bo żadne dzieci z naszrego przedszkola nie poszło jeszcze do szkoły państwowej, no, ale moje jak przyjdzie co do czego będzie chyba pierwsze, podzielam twoje zdanie.
                                    pozdrawiam
                                    R&R

                                    • Zamieszczone przez sowiasta
                                      Ja sądzę, ze to zależy od podejścia rodziców: jeżeli podejdą oni do sprawy, że “idziemy porozmawiać z nauczycielami” to dziecko nie poczuje stresu-ono po prostu nie wie co to jest egzamin. Jeżeli mamusia rozdygotana od wielu dni przygotowuje je trzęsącym się głosem do ważnego wydażenia, to dziecku nerwy się zaczną udzielać.

                                      A może ktoś ma już dziecko w szkole prywatnej/społecznej i mógłby się podzielić opiniami?

                                      Nie do końca sie zgadzam, bo w trakcie tej rozmowy z nauczycielami, dowie sie, że to jest egzamin, zgadzam sie ze rordzic nie moze panikowac, ale troska, żeby wyscig szczorow nie zaxczynal się w życiu dziecka w wieku lat 6 to co innego, niż przerażenie z powodu pójścia do szkoły
                                      pozdrawiam
                                      R&R

                                      • a ja dałam dziecko do prywatnego przedszkola i żałowałam po pół roku – nie stać mnie było by kupować mu markową odzież i zabawki, w efekcie czuł się gorszy i reagował złością. dam go na pewno do szkoły publicznej, bo jednak różnice w statusie materialnym są za trudne do zrozumienia dla dzieci, które przecież uwielbiają się przechwalać.


                                        …dobrze mieć kogoś, kto doradzi…

                                        • joannamaria1973 Dodane ponad rok temu,

                                          A ja tam dam do publicznej bo w mojej Redzie i tyak wyboru za wielkiegio nie ma a nie będę wariować i jeździć do Gdyni. Moje dziecko nie zapowiada sie na geniusza, wiec wolę, żeby jak do tej pory bawił się kolegami na podwórku, grał w kompa czy ogladał bajki na Jetixie. A jak będzie już taki zdolny to pomyslimy o gimnazjum a potem już jakimś dobrym liceum. Na razie wystarczą nam dodatkowe lekcje basenu, może tańca a od przyszłego roku może piłka nożna. No więc to już zajmuje i kase wyciąga z kieszeni. czy wy ti naprawdę na tym forum tyle kasy macie na te prywatne szkoły?

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: A czy ktoś wysłał/wyśle dziecko do szkoły prywatnej?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general