A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Przeczytałam cały wątek

Dziewczyny- okrutnie zazdroszczę wam umiejętności opanowania się- zachowania spokoju w sytuacjach, gdy dziecko “wychodzi z siebie”

Powiedzcie mi JAK TO ROBICIE?
liczycie do 10-ciu? zaciskacie zęby? wychodzicie do innego pomieszczenia??

Powiedzcie, bo mam skrajnego dołka, zastanawim się kto może mi pomóc- czy już szukac pomocy u psychologa………… zauważyłam u siebie, ze jak Miko dostaje SZAŁU, bo np wracamy do domu lub nie wychodzę z nim z mieszkania kiedy on tego chce (rzuca się, wali głową w podłogę, kopie…….. boję się nota bene, ze sobie zrobi krzywdę) we mnie gotuje się, ba…… wrze w środku wszystko, czuję się jak z wyciągniętą zawleczką bomby zegarowej, mam poważne obawy, ze któregoś razu nie wytrzymam…………..

Pisałyście o klapsach, laniu…… pamiętam swoje razy jako kilkuletnie dziecko, nienawidziłam tego, bałam się okropnie, rozbudzało to negatywne emocje, strach………… tylko wiecie, mam teraz wrażenie, ze u mnie odzywają się identyczne skłonności, jakby atawistyczne, do własnego dziecka……… boje sie, że go skrzywdzę

Zauważylam, ze jeśli od rana naprawdę mocno pozytywnie się nastawię do tego, ze “to taki okres buntu”, że mały w taki mocno intensywny sposób wyraża swoją niezależność, że kopiąc mnie nie ma zamiaru mi dokuczyć……. jest łatwiej zachować spokój (przyznam się, ze “zapijam” nerwosolem……. szczególnie przed okresem- piekielny ZNP…. juz wolałam te wilcze napady apetytów niż te wredne nerwy)

Pocieszcie proszę, dodajcie otuchy i optymizmu, piszcie mi nawet i 1000 razy, że miłością i spokojem zdziałam cuda z moim nerwusem

A bicie generalnie bierze się z niemocy rodziców- ot co!!!!!!!!! obojętnie czy chodzi o błahostkę czy też to sprawa związana nawet z bezpieczeństwem dziecka……………………….. absolutnie nie oceniam (nie potępiam) tych, którym się “zdarzało”………. ale jesteśmy ludźmi, a “ludź” musi nad sobą pracować (to do mnie samej)

trochę się obawiam tego mojego wywnętrznienia tu przed wami (to mój pierwszy taaaaaaaaaaki raz na forumku)

Jak zachować spokój? Jak być człowiekiem? Jak spokojne przejść przez ten niespokojny czas

”Surykatki”M-1.5r, O-10l.

32 odpowiedzi na pytanie: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

shibaa Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Chyba najwłaściwsza odpowiedź na pytanie Jak to robicie”? brzmi: “nie wiem” 🙂

Nie mam jeszcze niestety/na szczęście takich doświadczeń żeby coś radzić … ze swojej strony powiem tylko że chyba odpowiedznio wczesnie poczytałam trochę literaturki (hehe – oczywiście z książek nikt nigdy się takich rzeczy jak wychowywanie dzieci nie nauczył ale pewne podpowiedzi się przydają) – żeby w chwilach totalnej histerii (narazie na skalę mikro) ze spokojem przemawiać do córci “wiem że Cię to denerwuje, ale musimy zmienić tą pieluchę bo będzie ci wygodniej w suchej” – to chyba dobra metoda na opanowanie wewnętrznej burzy 🙂 Spokój rodzi spokój.
Wiem że pewnie za pół roku bedę się śmiać z tego co teraz napisałam ale jak narazie u nas się sprawdza a dziecko mam naprawdę rozbrajające i rozrabiające i “sama-wiem-czego-chcę-a-ty-mi-nie-przeszkadzaj-i-tak-bedę-szybciej-od-ciebie-przy-psiej misce-i-trochę-zjem” 🙂
Pozdrawiam 🙂

Agata i Ania (7.09.2004)

elik Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

To chyba nie kwestia skad brac cierpliwosc, tylko jak sie opanowac;-) Bo mnie sie zawsze wydawalo, ze mam nieskonczone poklady cierpliwosci. Ba, wiekszosc ludzi, ktora mnie znala i zna tak uwazala. Ale moje dziecko te poklady jakos wyczerpalo;-)
I tak – jak juz mam mord w oczach to staram sie przynajmniej gleboko odetchnac, albo
zostawiam dziecko (placzace, rzucajace sie na podloge itd) w pokoju i wychodze, jak leci za mna i szczypie i czepia sie nog – to zanosze do innego pomieszczenia i wychodze, albo ja wychodze do lazienki na szybki prysznic – to skutkuje rewelacyjnie:-)
A jak jest ktos w poblizu, to przekazuje dziecko w inne rece. Jak byl okres rekoczynow ze strony mojego dziecka, to w takich momentach zazwyczaj przytrzymywalam rece, uniemozliwiajac mu bicie mnie.

Duzo tlumaczenia, ale bez przesady – dziecko nie zrozumie, ze prad go kopnie – czasem, w tym wieku po prostu nie wolno, bo nie, na tlumaczenia przyjdzie czas pozniej. Poza tym mojemu synkowi wolno naprawde bardzo duzo rzeczy. Nie mozna wszystkiego i na kazdym kroku zabraniac, bo wtedy nie ma sily – dziecko nie poslucha. Ale jak juz czegos nie wolno – to nie ma zadnych odstepstw.
To wszystko oczywiscie jako dodatek do calego mnoswa pochwal, bicia brawa i zachwytow nad kazdym dobrym zachowaniem:-) Teraz moje slonko czasem nawet robi cos dobrego, bo wie ze tak trzeba i placze przy tym, bo bardzo chcialby zrobic cos innego:-)) SLodkie to jest i leje miod na moje strudzone serce;-)
NIc w sumie odkrywczego – radzimy sobie jak mozemy, ale i tak byly momenty, ze byl klaps:-( (kuchenka, kontakty)

No i : tylko spokoj moze nas uratowac;-) I troche wyrozumialosci do siebie – tez mamy prawo do gorszych dni i do nerwow.

elik i antek 19,5 mies

Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

ech święta cierpliwości…. 🙂 Natka potrafi dać mi nieźle w kość – 3,5-latek potrafi już świadomie być złośliwy (nawet BARDZO) – moim sposobem jest wychodzenie z pokoju. Albo “kara” w postaci nie puszczania bajek do wieczora. Skutkuje. Nie jestem święta – i mnie zdarzają się klapsy – chociaż wiem doskonale, że to kompletnie nic nie daje. Dlatego staram się zagryźć usta i wyjść do innego pomieszczenia.

Kaśka z Natusią (3,5 roku 🙂

effcia Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Iza, nie jestem święta, też czasem jestem na granicy wybuchu, gdy Fran przechodzi sam siebie, ale staram się podejść do wychowania synia z sercem i rozumem. wiem, że moja gwałtowna wściekłość niczego nie przyniesie procz wściekłości Franka, więc zamiast wybuchnąć (mimo, że we mnie wrze) tłumaczę, że nie wolno, przytrzymuję gdy trzeba, uspokajam, że nie ma powodów do złości, wychodzę do innego pomieszczenia, gdy czuję, że nie wytrzymam, lub wyprowadzam Franka, gdy inne sankcje nie działają.
nie zaskakuję Frania, rozmawiam z nim, tłumaczę, wyjaśniam co i jak będziemy robić i dlaczego. mimo, że to nie leży w mojej naturze jestem konsekwwentna, zawsze staram się w podobnych sytuacjach reagować podobnie, nie ulegam krzykom.
klapsów nie daję, bo nie. bo kiedyś postanowiłam, że nie będe. bo sama byłam dzieckiem, które doświadczało kar cielesnych, bo bo bo, bo nie i już!

skąd brać na to siły? KOCHAĆ, KOCHAĆ, KOCHAĆ, KOCHAĆ!

Effcia i NANIU DWULATEK!

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Ja po raz kolejny napisze dla mnie klaps raz na jakis okres czasu – dla dociekliwych nie wiem raz na 4 miesiace to nic złego a i lanie jak dziecko na prawdę bardzo, bardzo zasłuzy i nic juz nie pomaga tez nie jest niczym złym jak tylko ma odnieśc zamierzony skutek.
Sama dostałam jako dziecko kilka razy w dupsko i nic mi nie jest – nie ma lęków, koszmarów nie jestem kryminalistką, nie boje sie ludzi, nie jestem nerwowa itd…bo niektóre z was podadały w skrajności pisząc co by mogło sie stac dziecku jak by dały mu klapsa – nie prawda – ale podkreślam – wszystko z umiarem i ten klaps to juz ostateczność chociaż na prawdę często tylko on skutkuje.

Ja licze do dziesięciu w takich sytuacjach i staram się “głęboko” oddychać a na twoim miejscu dała nbym lanie – bo do jasnej cholery kto kim rzadzi ty dzieckiem czy dziecko tobą?
Ty masz brac srodki uspakajajace – moment? to kto tu kogo wychowuje – masz jako matka tak chowac dziecko by CIEBIE Suchało a nie łykac środki uspakajajace… nie tedy droga.

Tak wiem…zaraz usłysze lawine słów krytyki….
Prosze słucham – moje dziecko do tej pory dostało raz 3 klapsy w pupsko i przyniosły rezultat – zrozumiało.
I następne klapy tez dostanie jak niuc innego nie przyniesie skutku – zreszta pisałam o kontaktach – dodam, ze walczyłam z jez zapendami “prądowymi” 3 miesiące – ciekawe która by wytrzymała…zresztą wracając do sedna sprawy.

Wszystko z umiarem a branie leków na uspokojenie to jakaś paranoja – to ty wycjhowujesz i dziecko ma słuchac ciebie….
A potem słychac -” Mama co ty Pierdolisz” no bo synek sobie rzadzi mamusią.

To tyle co chciałam powiedzieć…
Czekam na lawine kirytyki jak zwykle i oskarzeń co ze mnie za matka


Edysia & roczna Natalka 🙂

izys Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

W odpowiedzi na:


I troche wyrozumialosci do siebie – tez mamy prawo do gorszych dni i do nerwow.


oj ciężko mi ostatnio dobrze myśleć o sobie………

“Surykatki”M-1.5r, O-10l.

izys Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

W odpowiedzi na:


Ty masz brac srodki uspakajajace – moment? to kto tu kogo wychowuje – masz jako matka tak chowac dziecko by CIEBIE Suchało a nie łykac środki uspakajajace… nie tedy droga.


Wiesz, mam wrażenie, ze to raczej efekt placebo te “środki uspokajające”, tak naprawdę raczej mobilizuje mnie to do zachowania spokoju w sytuacjach “ciężkich” niż faktyczne uspokaja
A jeżei łatwiej mi wtedy zachowując spokój okazac dziecku moje opanowanie, a co za tym idzie nie wyładowac się na nim to warto- więc mając nad sobą kontrolę własnie wtedy ja go wychowuję a nie on mnie- tak sądzę

Ja już Edysiu pisałam- ode mnie nie będzie ani krytyki ani oceny twej metody wychowawczej, jedyne może tyle, ze mój ideał postępowania to tylko miłość, spokój…….. do tego dążę, choć mi ciężko…… a nerwy puszczają…. ale dzieki wsparciu m.in mam forumowych, bedę się starac

“Surykatki”M-1.5r, O-10l.

izys Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Ewka- własnie takich optymistycznych słów konsekwentnej, mądrej mamy mi trzeba
DZIĘKUJĘ

(dziś jak na razie tylko jedno maleńkie piśnięcie ze strony Miko, czyli póki co “aniołek”)

“Surykatki”M-1.5r, O-10l.

izys Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

W odpowiedzi na:


Nie jestem święta – i mnie zdarzają się klapsy – chociaż wiem doskonale, że to kompletnie nic nie daje. Dlatego staram się zagryźć usta i wyjść do innego pomieszczenia.


święta racja…… nie wiem jak sobie dam radę wprawdzie z tym wychodzeniem, bo Miko chyba jeszcze za mały na samotny pobyt w pokoju, ale może choć na chwilkę……

“Surykatki”M-1.5r, O-10l.

toeris Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość?

Zaznacze ze nie przeczytalam do konca “tamtego” watku ale nadrobie 😉
To ze Ala nie dostala w zyciu klapsa w duzej mierze zasluguje swej karnosci i posluszenstwu (rzadkie to ci przypadki kiedy trzeba jej wiecej niz 2/3 razy powtarzac badz tlumaczyc dlaczego czegos nie wolno – i wynikaja z dyskomfortu ktory aktualnie mala odczuwa – jak choroba, zmeczenie tudziez bolesne zabkowanie). Przyznam sie ze pare razy podnioslam glos na slowo “Ala”, przy czym mala za kazdym razem dostaje wyjasnienie dlaczego. Podobnie jest z respektowaniem zakazow – bywaja takie zajecia ze jest bardzo czyms zaabsorbowana a ja z jakis przyczyn musze jej to przerwac (wiadomo ze nikt tego nie lubi) – zaczynam tlumaczenie jeszcze w trakcie zabawy starajac sie uzywac slow ktore rozumie i zna. Jesli z jakiegos powodu nie przestrzega zakazu o ktory ja wczesniej prosze powtarzam zakaz po raz drugi i mowie konsekwencje. Za trzecim zlamaniem przerywam zajecie wykonuje kosekwencje i tlumacze dlaczego tak zrobilam. Krzyk niezadowolenia moze trwa 3/4 sekundy. Traktuje ja jako malego doroslego czlowieka nie jak dziecko i poki co dziala. Z tym ze Ala jest wychowywana caly czas przeze mnie i meza – babcie/dziadkowie/ciotki/wujkowie etc sa jedynie podczas wizyt gdzie ciesza sie wnuczka. Czyli jest z nami 24h na dobe – odpada zatem problem niekonsekwencji jaki moze wynikac ze zlobkow/ nian itp. Nie ma takze u nas miejsca na takie zachowania jak bicie kopanie skakanie po lozku czy rzucanie sie na ziemie (jedyna manifestacja bylo polozenie sie na ziemi jako wyraz ze bardzo cos mala chciala – rzucilam zartem “Mekka nie w ta strone” i poszlam do innego pomieszczenia – nie bylo krzykow czy dalszego lezenia). Byc moze to taki egzemplarz byc moze to analiza zachowan malucha i przewidywanie jego zachowan. Na pewno duza role gra konsekwencja – od samych narodzin (oczywiscie modyfikowana wraz z rozwojem Ali). staram sie zaposkajac jej potrzeby nie tylko te fizyczne jak glod czy pragnienie ale rowiez psychologiczno – emocjonalne. Staram sie by uczyla sie na wlasnych bledach – jesli mowie ze w danym miejscu sie nie biega bo wystaja krawedzie i mozna upasc a potem beda bolec nogi a mala upiera sie ze biegac bedzie pozwalam po czym jak upadnie wracam do tego co mowilam wczesniej. W taki mniej wiecej sposob nauczylam posluszenstwa. Zakazy pojawily sie jako zapobieganie zachowaniom mogacym doprowadzic do tragedii.
Teraz pracujemy nad ograczaniem gratyfikacji (niestety ja sama czesto musze miec natychmiastowa) – czesto dziecku idzie to o wiele latwiej niz mi… Ala cierpliwie czeka az wykonam dana czynnosc (przy czym nie ma slow: za chwile zaraz itp a jest opisanie jak np: mama skoczy pisac i bedzie sie z Toba bawic). Caly czas pomagam jej zrozumiec wlasne emocje i obserwuje jak z nimi stara sie poradzic jesli wybiera “nieodpowiednie” zachowanie na ich wyladowanie podopowiadam inne. Przede wszytskim pozwalam na manifestacje wlasnych zachowan – jesli sie zdenerwowala i np krzyczy – nazywam dana emocje i rozmawiamy o zdarzeniu ktore ja tak zdenerowalo (np zakonczenie bajki ;-))… Nie mam pojecia czy dobrze wychowujemy swoje dziecko ale staram sie robic tak aby kazde z naszej trojki czulo sie bezpiecznie i komfortowo razem i z osobna. Dodam ze nie naleze do ciepliwych osob (kiedy Ala miala ok 18 miesiecy probowala wlasnie ta moja ceche wyprobowac – w skrajnych przypadkach mowilam jej ze mama idzie np do lazienki i wroci jak sie Ala uspokoi/przestanie plakac – poskutkowalo)
Na ciepliwosc nie wiem czy poradze ale moze jesli juz jakies zachowanie “niepozadane” wystapi u nas rodzicow warto tego mlodego czlowieka przeprosic i wytlumaczyc mu dlaczego to tak a nie inaczej mama czy tata zareagowala…A z klapsami: uwazam ze sa przykladem bezsilnosci rodzicow. Nie uznaje bicia slabszych, nie uznaje bicia jako jakiegokolwiek argumentu. Agresja rodzi agresje. Dziecko uczy sie zachowan i emocji od nas – rodzicow wiec jesli serwujemy mu zachowania agresywne tudziez umacniamy go w poczuciu ze jest niegrzeczne to jakie ono ma byc? Nie uznaje tlumaczenia taki wiek – bo juz to kiedys ktos napisal najpierw bunt dwulatka potem trzylatka czterolatka – to sa jedynie wymowki rodzicow. Bezspornym wydaje sie jednak fakt ze na okres 2/3 lata przypada nasilony rozwoj mowy i emocji oraz wyodrebnia sie wlasne poczucie tozsamosci a to moze budzic poczucie niepokoju czy frustracji. Klaps nieczego nie zalatwi. Nie powinno sie budowac autorytetu na chwilowym strachu czy leku glownie za cene ciszy i spokoju…

Tak spokojem i miloscia wiecej osiagniesz

Pozdrawiam
Toeris, Ala (14.09.03) i

pepisie Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Witam dziewdzyny,jestem mamą dziesięcioletniego Dawidai,dziewięcioletniej Marty i dwumiesięcznej Ani. Chciałabym wam napisać o mioch doświadczeniach wychowawczych. Mając dzieci rok-po-roku byłam pełna obaw jak sobie poradzę z nimi, tym bardziej że mieszkaliśmy sami, nie miałam żadnej mamy pod ręką.U nas sprawdziła się metoda łazienki tzn.było to miejsce uspokojenia się lub wyciszenia,gdy dziecko dopadała złość kazałam iść mu do łazienki i po minucie wychodziło uśmiechnięte nie pamiętało o co się złościło. Marta była strasznym uparciuchem za tupanie nogami dostała pare klapsów więć póżniej w napadach złości potrafiła kopać nogą w mur żeby się rozładować,ale tupania nogą już nie było. Przed wejściem do sklepu z zabawkami ustaliłam z nimi że mogą oglądać ale jeśli będzie “ryk “o jakąś zabawkę to ją kupię,ale wszystkie zabawki w domu będą wyrzucone,jakoś obeszło się bez scen. Myślę że najważniejsza w wychowaniu dzieci jest konsekwęcja i trzymanie się określonych zasad,często kosztem sowich przyjemności. Nasze dzieci zawsze chodziły spać o dwudziestej i tak jest do tej pory,więc niema siedzenia u znajpomych do wieczora bo trzeba ppołożyć dzieci. Sama jestem ciekawa czy tak łatwo pójdzie mi tak z małą Anią. Pozdrawiam wszystkie mamy i życzę wytrwałości same się nie obejrzycie jak będziecie maszerowały z waszymi maluchami do szkoły.

Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Mi też czasem bardzo trudno się opanować. Klapsy nam sie zdarzają, w sytuacjach krytycznych. Na moje dziecko izolacja nie działa – przynosi wręcz odwrotny skutek, pozostawiona gdzieś sama wpada w taką histerię że uspokoić potem bardzo trudno. Jak czuję że zaraz wybuchę to zamykam oczy i liczę do 10 – czasem pomaga. A zamiast krzyczeć staram się mówić do Niny bardzo spokojnie….. Próbuję siebie i ją wyciszyć. Powtarzam sobie w myśli że to przecież tylko dziecko. W przypadku rękoczynów przytrzymuję bijące mnie rączki czy kopiące nóżki. Bywa bardzo ciężko, tym bardziej że Nina ma charakterek.
Daje sobie tez prawo do orszych dni, nie traktuje każdego podniesienia głosu jako katastrofy wychowawczej, tak samo z klapsami.
Trochę dystansu – i już jest lepiej.
Pozdrawiam

Monika & Nina (21 m-cy)

agnieszka24 Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Popieram słowa i podziwiam !
PZDR

Aga, Michałek i lutowy bobasek

effcia Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

dziękuję, ale myślę, że nie ma czego podziwiać. trzeba mieć świadomość, że naszym zachowaniem kształtujemy nowego człowieka, to bardzo odpowiedzialne i trudne zadanie.

pozdrawiam

Effcia i NANIU DWULATEK!

effcia Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

proszę bardzo Iza, od tego jesteśmy, żeby się wspierać.
dla mnie rola mamy to najwspanialsza i najbardziej wymagająca życiowa rola, dojrzewałam do niej długo i codziennie się jej uczę. co dzien uczę się ciepliwości, spokoju, mądrej miłości do dziecka. wierzę, że można wychowywać dziecko i wpajać mu wartości nie stosując kar fizycznych…to wszystko.

Effcia i NANIU DWULATEK!

teo Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość?

świetnie to opisałas
tak jakbym czytała o nas
staramy się podobnie podchodzić do sprawy wychowania kuby…..

nie przeczę – czasami wybucham i krzykne na kube w złości – to nawet nie jest krzyk – ale stanowczy – podniesiony głos – ale wiem że są sytuacje kiedy nie pomaga mówienie spokojnym głosem u naszego 3,5 latka…..który jest już na tyle świadomy- że dokladnie wie w którą strune uderzyć
staramy sie być konsekwentni – nie ulegamy – zawieramy ze sobą umowy – i jasne ze sa potem krzyki i wrzask kuby – bo on chce jeszcze itp – ale potem tłumaczymy – tłumaczymy – tłumaczymy – zdarta płyta działa u nas od urodzenia ze tak powiem 🙂
uczę kubę mówić o tym co czuje – kiedy jest zły – kiedy mu źle – uczę go nazywać uczucia – żeby zamiast mnie próbowac opluć lub uderzyć – po prostu powiedział – mamo – jestem zły…
sama tez kiedy coś czuje w zwiazku z zachowniem kuby – mówie o tym – że mi przykro że sie tak zachował – że to boli kiedy nie docenia co zrobiłam itp….. Nie oceniam nigdy jego – tylko to co zrobił – powiedział – przeskrobał itp….
no i nagradzanie – ale nie koniecznie “materialne” = zabawkami = rzeczami itp – nagradzanie emocjaonalne – pochawała – okazania dumy – poświęcenie mu czasu ile sie tylko da i on chce – bawienie sie z nim w to co chce….. Nagradzanie materiale jest w sytuacji np motywacji 🙂 teraz np ma motywacje aby sie pieknie uczyć samodzielnego ubieranie i rozbierania – przebierania jednym słowem 🙂 i idziem u super – dlatego że niespodziewnanie – bez zapowiedzi daliśmy mu niespodziankę z okazji tego że nauczył sie nowej umiejętności – jest z tego teraz tak dumny – 🙂 i wie że to był prezent dla niego własnie za to że bardzooo ładnie realizuje naszą wspólną umowe….

IZYS
trudno jest mi cokoliwek wiecej napisac….
dla mnie kiedy widzę że cierpliwość jest w dolenj granicy normy – najlepszym wyjściem jest separacja – i własnei – tego tez uczyliśmy kubka stopniowo – jasne że jak miał 1,5 mniej rozumiał niż teraz – ale włożenie go wtedy do łóżeczka – wyjście z pokoju – potem kiedy byłstarszy – zostawienie go w pokoju stopniowo na okresłoną ilość czasu – ale nie żeby on sie zaczał bawić – tylko zeby przemyślał – często wiązało sie to z jego rykiem – i płaczem – ale wystarczyło trochę czasu – obie strony sie uspokajały – przepraszały jeśli była potrzeba i było ok…

no własnie nie dodałam jeszcze że zawsze uczymy kube że za “nieładne” zachwowanie lub zrobienie komuś przykrości – umyślnie lub przypadkowo nalezy przeprościć….i dajemy kubie przykłady – ponieważ sami staramy sie tak zachowywać…

przepraszam że tak się rozpisałam – ale jakoś temat jest dla nas ciągle aktualny – bo ciągle na nowo uczymy sie siebie….
ale jak napisałam – reasumując :
cierpliwość – nie dawanie klapsów – tłumaczenie – zdarta płyta – odosobnienie – rozmawianie – akceptowanie pewnych zachowań jako punktów w rozwoju – konsekwencja – konsekwencja-konsekwencja w połączeniu z miłością i próbą zrozumienia i przewidywania !!

i jak napisała effcia
dla mnie rola mamy to najwspanialsza i najbardziej wymagająca życiowa rola, dojrzewałam do niej długo i codziennie się jej uczę. co dzien uczę się ciepliwości, spokoju, mądrej miłości do dziecka. wierzę, że można wychowywać dziecko i wpajać mu wartości nie stosując kar fizycznych…to wszystko.
z czym zgadzam się w 100% 🙂

ILONA I KUBEK 3,5 roku

effcia Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość?

podpisuję się obiema rękami!

Effcia i NANIU DWULATEK!

blacky Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Też bym to chciała wiedzieć….. bo też mam chwile bezsilności, szczególnie, że moje dziecko należy do tych max ruchliwych i pomysłowych. A ja nie mam pod ręką babci lub kogokolwiek innego, kto by został z małym chociaz na godzinkę, żebym zakupy zrobiła w spokoju. Mąż wraca z pracy późno więc ok. 18.00 mam największy kryzys…
Niektórzy porównują swoje metody wychowawcze, ale każde dziecko jest inne. Sama to widzę patrząc na dzieci kuzynek i koleżanek, no i swoje. I teraz wiem, że może na jedno dziecko tłumaczenie 3 razy zadziała, a na inne i 10 nie pomoże… i co wtedy???
Ostatnio już z bezsilności zastosowałam metodę separacji tzn. po prostu zaprowadziłam małego do jego pokoiku. Popłakał sie strasznie, potem przytulał sie do mnie długo, a mnie dręczyły wyrzuty sumienia, chociaż był sam w pokoiku może z 2 minuty. Jednak mam wrażenie, że jakoś to do niego przemówiło, a ja sie uspokoiłam.
Izysku – przetrwamy…. mam nadzieję.

Asia&Jeremek

kata Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość?

o niezły patent z tą łazienka i zabawkami wyrzuconymi, musze sobie zapamiętać

co do Edysi to ja nie zamierzam nakręcać jej afer i nie byłabym też taka pewna siebie i upierać się ze zrobię to i to a matka nie powinna tego i tego, przynajmniej poczekam az moje dziecko dorosnie do podobnego etapu, do tego momentu dam sobie spokój ze złotymi myślami


15 m

reno Dodane ponad rok temu,

Re: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Izuś, ja nie mam cierpliwości ale klapa nie dałam i nie dam. co robię? Liczę na głos, powoli i spokojnie; zdecydowanie łapię Nadię i przytulam, wychodzę i mówię, żeby przyszła jak skończy, zatykam uszy, parę razy walnęłam pięścią w ścianę, zamykam oczy i klnę soczyście w myśli – to moje działanie “kryzysowe”, kiedy już nie daję rady. Generalnie mam zakodowane, żeby w sytuacji kryzysowej, jeśli nie wiem co zrobić – nie robić nic, po chwili już mam koncepcję i jakoś idzie.

Nadia 7/02/2004

Znasz odpowiedź na pytanie: A’propos “Sprałam dupsko”… skąd cierpliwość???????

Dodaj komentarz

Oczekując na dziecko
Tabletki antykoncepcyjne w czasie karmienia?
Czy jest coś takiego, tzn, czy sa jakies tabletki antykoncepcyjne, które zażywa się w czasie, kiedy karmi się piersią? Bo przeciez samo karmienie nie zabezpiecza przed ponownym zajściem w ciązę,
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
kiedy dziecko kłamie?
Wiecie kiedy dziecko czasami kłamie mówiąc swoje pierwsze w życiu słowo? kiedy mówi: TATA [img]/upload/32/29/_529948_n.jpg[/img] Viccy + Sara 11.07.2005
Czytaj dalej