Angielski metodą H. Doron…

Dziewczyny!! Czy zetknęłyście się osobiście, lub ktos z Waszego otoczenia z nauką języka angielskiego tą metodą..u dwulatków???Dzięki za wszelkie info.

Basia, Jurek,Julia,Barti

15 odpowiedzi na pytanie: Angielski metodą H. Doron…

  1. Re: Angielski metodą H. Doron…

    Natusia rok temu (miała 18 miesięcy) chodziła przez miesiąc na te zajęcia. Sama idea bardzo mi się podobała – niestety – lektorka była do luftu, nie miała zupełnie podejścia do dzieci (miała pretensje do dzieci, że bawią się rekwizytami, podczas gdy powinny robić już następny punkt zajęć). Po kilku zajęciach Nati się zniechęciła. Teraz zastanawiam się znowu… Jedną z ulubionych płytek Nati jest płytka dołączona kiedyś do jednej z gazet – angielski dla maluchów. Słucha jej bardzo często i w mig łapie angielskie słówka – czasem potrafi ih użyć we właściwym momencie – np. “good-bye” na pożegnanie 🙂

    Kaśka z Natusią

    • Re: Angielski metodą H. Doron…

      Moja kumpela jest nauczycielem w szkole helen doron, uczy w żłobkach i bardzo chwali takie małe dzieciaki – podobno szybko łapią a nauka ta metodą jest dla nich również zabawą.

      KIKA210+Ada 22.05.03
      ps.friko.pl

      • Re: Angielski metodą H. Doron…

        Moja znajoma ma córeczkę w tej chwili już 4-letnią która uczy się angielskiego bodajże od dwóch lat. I mama i córka są bardzo zadowolone.

        Monika i Iza (1.06.2003)

        • Re: Angielski metodą H. Doron…

          A my mamy pierwszą lekcję w sobotę, więc później mogę coś napisać.

          Pozdrawiam
          Żabka i Miki (13.02.03)

          • Re: Angielski metodą H. Doron…

            mogłabys napisac mi cos wiecej od jakiego wieku to mozna zaczac i gdzie
            pozdrawiam,
            beata

            Beata i Filip 19,07,2003

            • Re: Angielski metodą H. Doron…

              mogą już nawet roczniaki 🙂 zerknij na stronę [Zobacz stronę] – tam znajdziesz namiary na wszystki ośrodki w Polsce

              Kaśka z Natusią

              • Jesteśmy po pierwszej lekcji…

                Wczoraj byłam z Julią na pierwszej lekcji. Była to lekcja pokazowa, na której było 7 dzieci- ale z tego mają powstać dwie grupki. Moja elokwentna córa zrobiła obciach na całego- bo zawsze wszędzie jej pełno, mówi na prawde o dużo za dużo i to w najmniej oczekiwanych momentach- a tymczasem, zawstydziła sie tak bardzo, że nie powiedziała nawet jak mA NA IMIĘ:-(( Podobała mi się lakcja sama w sobie, prowadząca zajęcia młoda kobieta, z miłym, serdecznym podejściem do dzieciaków. Zajęcia, nauka rzeczywiście przez zabawę… No fajnie. Tylko, że na samej opłacie za lekcje się nie kończy! Trzeba zakupić zestaw- teczka- tornister- z kasetami ( lub cd do wyboru) i jakimiś ćiwczeniami- na jeden rok- 2 semestry 141 zł:-(( hehe…to nie moja brocha, bo tę imprezę sponsoruje Julii babcia- prezent na drugie urodzinki ( którego nie mogliśmy wcześniej zrealizować, bo nie było grupy dzieci). no…to chyba tyle. Wiecie…ja miałam obiekcje zupełnie innej natury- czy tak malutkie dziecko trzeba już obciążać nauką? Czy nie jest to odbieranie dzieciństwa??? Powiedziałam mamie-bo to ona ma chodzić z Małą- że jeśli Julia będzie chciała chodzić to OK- jeśli stwierdzi że ma dosyć, że nie chce- to po protu podziękujemy i tyle. Acha- bo jest możliwość rezygnacji w każdej chwili.

                Basia, Jurek,Julia,Barti

                • Re: Angielski metodą H. Doron…

                  Jak Natalia miała 10 m-cy wyjechalismy do USA. Angielski slyszy w telewizji i na placu zabaw. Od czasu do czasu chodze z nia na zajecia dla dzieci, ale nie po to zeby sie uczyla angielskiego, tylko zeby miala kontakt z dziecmi. Zna pare angielskich zwrotow i slowek typu “hi”, “bye”, “see you”, “hello”, “monkey”, “money”, “apple” i kilka innych. Zauwazylam ze wiele rozumie, choc w domu nie mowimy po angielsku. Poki co staram sie, zeby najpierw nauczyla sie mowic po polsku, dlatego wyszukuje w necie rozne polskie bajeczki i piosenki. Za ok. pol roku wracamy do Polski i wiem, ze ten angielski szybko “wyparuje”, dlatego zastanawiam sie nad takimi “lekcjami” bo jest juz osłuchana i pewnie bedzie jej latwiej. Dlatego jestem zainteresowana i jesli mozesz napisz mi na czym polega ta metoda.

                  • Re: Jesteśmy po pierwszej lekcji…

                    myślę, że Julia bardzo polubi te zajęcia 🙂 a zobaczysz jak będzie się jej podobał tornister! Nati do tej pory się nim bawi 🙂

                    Kaśka z Natusią

                    • Re: Angielski metodą H. Doron…

                      Podaję Ci link tam na pewno znajdziesz sporo informacji. Generalnie chodzi o to, że jest to metoda nauki przez zabawę. Chodzi o osłuchanie się dziecka z językiem i…mimowolne zapamiętywanie słówek. W czasie zajęć dziecko może odejść na bok i bawić się ” rekwizytami” lektorka twierdzi,że mimo to nie odbiega uwagą od zajęć. Poza tym dzieci 2 razy dziennie w domu muszą słuchać kaset- również np podczas zabawy- ale absolutnie nie przed TV. Wiesz…coś w tym chyba jest- Julia była na takiej jednej lekcji w kwietniu- ( tak jak napisałam wcześniej, wtedy nie złożyli grupy dzieci) i ona od tamtego czasu ( kończyła wówczas 2 latka- pamięta jedno ćwiczenie które wykonywała pani- “góra- dół” ( up and down?? ja nie znam angielskiego!!!!!) i powtarza z uporem maniaka to….

                      Basia, Jurek,Julia,Barti

                      • Re: Angielski metodą H. Doron…

                        Jestem anglistką i kiedyś uczyłam angielskiego w przedszkolu. Szczerze mówiąc najwięszą zaletą metody Helen Doron jest to, że dzieci robią razem coś, co nie jest tylko zabawą. Oczywiście nie odróżniają tego od zabawy, ale o to właśnie chodzi. W kwestii samej nauki języka nie ma znaczenia, czy dziecko słucha w domu wielorotnie odtwarzanych na DVD “Teletubbies”, czy robi to w grupie. Jeżeli ktoś nie może sobie pozwolić na angielski metodą Helen Doron, a ma w domu kablówkę, niech włącza angielskie stacje, a DVD z bajkami po angielsku to idealne rozwiązanie. To nie obciąża malucha, a podświadomość koduje wszystko:-)

                        Anka i Amelka 03.08.03.

                        • Re: Jesteśmy po pierwszej lekcji…

                          Jestem nauczycielka Helen Doron w Bydgoszczy. Prowadzę zajęcia trzeci rok i co roku tworzy mi się przynajmniej jedna grupa dzieci rocznych. Potem dwulatki, kilka grup trzylatków, czterolatki…i tak az do grup dziewięciolatków, które są moimi najstarszymi grupami. Co roku część rodziców kontynuuje przychodzenie z dziećmi, tak więc mam dzieci które zaczynały jako roczne niemowlaki a teraz są ze mną trzeci rok. Najlepiej opowiedziałyby to mamy tych dzieci, bo one znają swoje pociechy najlepiej i wiedzą ile one potrafią. A potrafią naprawdę wiele. Umysł małych dzieci chłonie masę informacji i metoda opiera się na ciągłym ich utrwalaniu poprzez różne formy zabawy. Do tego słuchanie kaset czy płyt powoduje osłuchanie się z melodią języka i dzięki codziennemu ich słuchaniu dzieci nabywają akcent właśnie z nich, a nie od polskojęzycznego lektora. Na nagraniach w większości głosu użycza założycielka szkoły, brytyjka, pani Helen Doron. Śpiewa piosenki, mówi wierszyki itp. Metoda naprawdę przynosi efekty, ale dużo zależy od samego nauczyciela, od podejścia do dzieci i sumienności na zajęciach. Dużą rolę odgrywają również rodzice, od których wymaga się, by dzieci słuchały nagrań codziennie. Zdaję sobię sprawę, że materiały nie są tanie, ale starczają na cały rok i można je wykorzystać później dla rodzeństwa. Koszt materiałów jest duży ponieważ nie są one produkowane w Polsce, ale transportowane z zagranicy. Być może Polska uzyska licencję na produkcję książek i wtedy cena będzie niższa (mam nadzieję)…

                          • Re: Jesteśmy po pierwszej lekcji…

                            Bardzo dziękuję Ci za Twoją wypowiedż. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że robimy słusznie. Mam nadzieję, że Julia wytrwa, że potraktuje to jako dobrą zabawę, spotkanie z dziećmi… A na przyszłość wyciągnie korzyści:-)))

                            Basia, Jurek,Julia,Barti

                            • Re: Jesteśmy po pierwszej lekcji…

                              Nie ma nic lepszego jak wiara rodziców w to, że taka nauka ma sens. Uważam, że zawsze można spróbować. Jeżeli dziecko jest zainteresowane zajęciami i chętnie w nich uczestniczy to i rodzic jest zadowolony. Po niedługim okresie czasu nauki można zauważyć czy przynosi ona jakiekolwiek efekty. Tu powinny się wypowiedzieć mamy które przyprowadzają do mnie dzieci już trzeci rok. To one są żywą reklamą i potwierdzeniem teorii. Metoda naprawdę działa!!!
                              Pozdrawiam

                              • Re: Angielski metodą H. Doron…

                                A mi wczoraj Pani powiedziala- szefowa szkoły/oddziału że Filip jest jeszcze za mały i musimy czekać conajmniej 0,5 roku:((
                                Pozdrowienia

                                Anita i Filip ur.25.09.03

                                Znasz odpowiedź na pytanie: Angielski metodą H. Doron…

                                Dodaj komentarz

                                Mozarella w ciąży

                                Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                Czytaj dalej →

                                Ile kosztuje żłobek?

                                Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                Czytaj dalej →

                                Dziewczyny po cc – dreny

                                Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                Czytaj dalej →

                                Meskie imie miedzynarodowe.

                                Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                Czytaj dalej →

                                Wielotorbielowatość nerek

                                W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                Czytaj dalej →

                                Ruchome kolano

                                Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                Czytaj dalej →
                                Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                Logo
                                Enable registration in settings - general