ASIENKA

Czesc dziewczyny mam 32 lata i te same problemy ,dzielnie znoszę wszystkie proby i mam tez spore doswiadczenie. Chetnie sie przylacze od forum . Moje G-G 2126774 . Mom problem z zalogowaniem sie na liscie uzytkownika nie moge wpisac swoich danych osobowych i adresu e/mail . Prosze o pomoc ASIENKA jeszcze jako anonim.

9 odpowiedzi na pytanie: ASIENKA

asienka Dodane ponad rok temu,

Re: ASIENKA WITAM WAS

Witam wszystkich serdecznie już mogę pisać i nie jestem już ANONIMEM, piszcie dziewczyny do mnie bo aż mi się palce wyginają taka jestem zadowolona. Postawiłam sobie cel i dotarłam na listę i choć nie mam czasu na zrobienie mężowi obiadu ,to mogę mu się tym pochwalić,bo oboje wczoraj główkowaliśmy.To fortu jest moim nowym odkryciem i jeśli mogę się do Was przyłączyć KOCHANI to przesyłam pozdrowionka i do usłyszenia ASIEŃKA.

ASIEŃKA

kinga Dodane ponad rok temu,

Re: ASIENKA WITAM WAS

Czesc Asienka!!!!
Ciesze sie, ze ci sie udalo i tylko szkoda, ze znalazlas nas po tak bardzo przykrych przezyciach:(((.
No coz takie niestety jest zycie. U mnie wlasnie minely 4 miesiace jak stracilam moja Wisienke i nadal jest mi bardzo zle… ale wierze, ze doczekam sie zdrowego dzidziusia. Naprawde goraco w to wierze, ze przyjdzie czas i wszystkim nam sie to uda. Ja odnalazlam to forum tuz przed tym gdy dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy. To wlasnie tutaj podzielilam sie moim szczesciem, tutaj przezywalam kazda moja mdlosc i tutaj plakalam gdy dowiedzialam sie, ze wszystko sie skonczylo. Sa jeszcze inne fora o takiej tematyce, niektore bardziej aktywne ale wlasnie tutaj jestem „u siebie”. Dzieki dziewczynom, ktore tutaj poznalam udalo mi sie niezwariowac. Zycze Ci kochana abys czula sie tutaj jak ja i wszyskim chcialam bardzo podziekowac za to, ze jestescie. Dziekuje!
Buziaczki
Kinguska

Dodane ponad rok temu,

Re: ASIENKA do Kingi

Czećś Kinguś ! dziękuję za miłe przyjęcie i cieplutkie słowa.ASIENKA1 to też ja, były problemy a polską czcionką i musiałam wylogować się .Będę miała nowe konto i mam nadzieję że tym razem będzie wszystko KO.Nie mogłam nic napisać ,ani nikomu nie mogłam odpowiedzieć .Wychodziły ślaczki, bzdudy i niewiadomo dleczego. Jak widzę dużo tu anonimów. Kinguś szkoda że nie mogłam Was wcześniej odnaleść, było mi bardzo ciężko.Ryczałam codziennie i nie miałam ochoty na wizyty koleżanek.Wiesz jakoś tylko ja jestem trędowata , wszystkie moje koleżanki i znajome mają smyki i łobuziaki .I ciężko mi to zrozumieć kiedy rozpaczają bo miesiączka im się opóżnia a ja patrzę na te maluchy jak głodny na kawałek chleba i jakoś zawsze próbuję sobie wyobrazić żę moje pierwsze serduszko miałoby już 3 lata i 6msc.A moje drugie serduszko miało by 4 msc. Ta ostatnia ciąża była od początku zagrożona ale udało się dzięki Duphastonowi i zastrzykom Caprogest chwała medycynie!!! .Leżałam jak kura na jajkach w szpitalu do 4msc. i jak na skrzydłach szczęśliwa wróciłam do domu i do dziś nie wiem dlaczego ? i co? tak naprawdę się stało . Prosiłam mojego lekarza aby zbadał dzieciątko i powiedział DLACZEGO!!!!!!!!. Zbył mnie jak uczniaka, że szpital nie ma na takie badania pieniędzy .Chciałabm wiedzieć dokładnie co było przyczyną tego ,że w 5msc.ciąży dzieciątko mnie opuściło . A tak pozostały mi tylko głupie myśli ,że może to, albo to ……i tak bez końca. A gdybym wiedziała co konkretnie się stało, może można by było temu zardzić na przyszłość. A tak to każdy miesiąc będzie pełen obaw czy serduszko JESZCZE bije czy nie. Mój lekarz prowadzący jest ordynatorem szpitala ,ale chyba jeszcze zbyt mało mu zapłaciłam żebym mogła być PACJĘTKĄ . To prawda dziewczyny, że dla znajomych to są i leki i pieniądze na badania. A ja przecież nawet bym pożyczyła aby tylko zbadał moje dzieciątko.Mam bardzo niemiłe wspomnienia ze szpitali. Piguły podbierają duphaston ,który może im zastąpić drogie leki hormonalne .A tu jak za dawnych czasów … ZADARMOCHĘ ,naszych mężwó wysyłają z receptami do apteki mówiąc że właśnie się skończył lek .A przecież każdy szpital ma magazyn leków . Lekarze przymykają oko na te sprawy , prosty wniosek, taki pacjęt mniej kosztuje prawda?.Z ciężarówkami leżą pacjętki po różnych operacjach i tak jest wszędzie.Aż szkoda mowić . Nienawidzę szpitali ,wiem że wszystko można znieść aby tylko doczekać się maleństwa.Dużo więcej możemy znieść i nic NAS nie odwróci od tego celu.Ale to co widziałam w szpitalach i co słyszałam to koszmar !$!$!$$$ niewielu jest prawdziwych LEKARZY,resztę interesuje tylko SZMALEC!!!!!!!!!!!!. Ale się rozgadałam trzymajcie się dziewczyny PA i do usłyszenia ASIEŃKA1

mala Dodane ponad rok temu,

do asienki

asiu kochana tak mi przykro ze tyle wycierpialas ja poronilam rok temu i tez wiele przeszlam bardzo sie ciesze ze istnieja takie miejsca ze mozemy sie wyplakac i wygadac to bardzo pomaga ja tez tego wszystkiego nierozumiem dlaczego tak jest moja kolezanka dzis powiedziala mi ze wlasnie zrobila test i jest zalamana bo jest w ciazy i to do tego z 6 dzieckiem chyba nigdy nie uslyszymy odpowiedzi dlaczego ale ja jestem ciagle dobrej mysli choc to juz tyle czasu trwa ze i nam w koncu sie uda caluje cie mocno i trzymaj sie cieplutko

serdeczne pozdrowienia
mala

asienka Dodane ponad rok temu,

Re: do mala

Witaj Mala Kchnie ,dzięki za ciplutkie powitanie , jestem tu nowa i z uwagą śledzę postępy WASZE .Przyznam , że to FORUM spodobało mi się i chociaż ból po stracie mojego serduszka jest już nieco mniejszy, to wciąż powracają te głupie wspomnienia. Wczoraj wypiłam szklankę soku jabłkowego i ……. dopadło mnie przygnębienie, wspomnienie ,że piłam ten sok litrami , bo tylko ten smak odpowiadał maleństwu. Dziś zdałam sobie sprawę że nie jest tak łatwo zapomnieć ,mimo że czyję się już bardzo silna i nie myślę tak często o tym….Nigdy nie wiadomo gdzie cię dopadną myśli…. Trzeb czasem walczyć na pięści z własnymi myślami ……… Do dziś utrzymuję kontakt z dziewczynami ze szpitala z którymi dzieliłam swój los, każda z nas miała inny przypadek, miałyśmy swoje psełdonimy , które nadały nam pielęgniarki .Wieczorami dopadał nas stres tak w środku (jak to będzie jutro) Umiałyśmy znaleść dobry sposób aby go zagłuszyć dowcipami i był to najweselszy pokój na naszym piętrze.Śmiałyśmy się z siebie, że po inseminacji leżymy z nogami do góry , tak na wszelki wypadek bo napewno to nie zaszkodzi.I kiedy nasi panowie biegiem gnali z pracy do szpitala bo dostali naszą wiadomość że ” pękło nam właśnie jajko” i z tego stresu trzeba było im troszeczkę pomóc. Wieczorami recholiłyśmy ze śmiechu .Tam pierwszy raz dowiedziałam się ,że można mieć 5 zbiegów invitro i nic, trzy inseminacje i póżniej w cudowny sposób zajść „normalnie ” . Wspólnie płakałyśmy jeśli którejś z nas nie udało się wychodować więcej niż jedno jajo.Nadal odwiedzamy się i choć nie wszystkim nam się udało to trzymamy za siebie kciuki.Myślę że i tu jest taka miła atmosfera, szkoda że nie możemy zobaczyć swoich fotografii.Dobrze by było abyśmy mogły dołączyć do informacji „spinscz” , mam piękne fotki od poczęcia i przez wszystkie etapy rozwoju płodu ””UNIKATY””” zrobione przy pomocy specjalistycznych aparatów( mikroskopów elektronowych) super jakość!!!. Gdybymy mogła dołączyła bym je do wiadomości . Przesyłam całuski Pa

ASIEŃKA

Edited by ASIENKA on 2002/01/24 12:23.

kinga Dodane ponad rok temu,

Re: do mala

Ja niestety nie mam fotek mojej Wisienki choc wiem, ze moj lekarz je ma. Nigdy mi ich nie dali bo juz od poczatku wiedzieli, ze z tego nic nie bedzie… Z jednej strony zaluje ale z drugiej hmm moze to i lepiej.
Caluski
Kinda

Dodane ponad rok temu,

Re: do mala

Kingus, ja mam zachowane, ale gleboko, gleboko…. Zdjecia testu ciazowego z dwoma kreskami wyrzucilam…
Joas

kinga Dodane ponad rok temu,

Joas!

I dobrze zrobilas. Inaczej naprawde powariujemy. Jest czas na zalobe (dla jednych krotszy dla drugich niestety dluzszy) ale potem trzeba sie podniesc. Trzeba choc chciec to zrobic. A ja mam dzis taki dzien, ze bardzo chce znow stanac z wysoka uniesiona glowa i cieszyc sie, ze choc przez chwile poznalam ten cud, ze przyszlo mi doswiadczyc czegos przepieknego. Jestem mama Aniolka i chce byc z tego dumna, chce przestac juz cierpiec. Zycze nam tego z calego serca!
Kinguska

asienka Dodane ponad rok temu,

Re: do Kingus

Kinguś słonko ja swoje fotki musiałam zniszczyć bo zabardzo bolało …..w tajemnicy przed mężem spoglądałam na nie i beczałam całymi dniami. Filmy wideo też skasowałam bo zaczynałam wariować, tak było mi lżej , myślę że szybciej można dojść do siebie. Fotki choć głęboko schowane zawsze wiesz gdzie są , to jest silniejsze od Ciebie , nie możan się tak zadręczać . A tak mam tylko wspomnienia , które tylko czasem mnie nachodzą jak wczoraj. A fotki to mam z Gazety FOCUS i są naprawdę rewelacyjne, wczoraj uczyłam się skanowania i mam je w swoim folderze , jeśli chcesz mogę ci wysłać pocztą emailową ? Będziesz zachwycona. pa

ASIEŃKA

Znasz odpowiedź na pytanie: ASIENKA?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

STRATA DZIECKA
Czy jestem sama
[img]/images/forum/icons/wink.gif[/img] trzy miesiace temu stracilam moje malenstwo To byl siodmy tydzien Niby juz jest dobrze ale ciagle jeszcze siedzi we mnie jakis taki zal ze moze nie musialo tak byc...
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
głowa i uszy
Noworodek po urodzeniu ma szpiczastą głowę. Czy zawsze proces nabierania przez głowę właściwego, owalnego kształtu jest samoistny? Tak mi sę wydaje, ale teściowa twerdzi, że trzeba głowie w tym pomóc
Czytaj dalej