Bez samochodu – jak żyć? ;)

Nasz staruszek po 22 latach popsuł się w dość nietypowym miejscu. Naprawa jest nieopłacalna (przynajmniej tam, gdzie była wyceniana; szukam jeszcze innych fachowców).
Na rozsądnego następcę funduszy brak.

No i tak już tydzień radzimy sobie bez niego.
Trzeba było zrezygnować z dużych cotygodniowych zakupów na rzecz mniejszych robionych co kilka dni i przywożonych wózkiem lub autobusem (ok. 1,5km). Więcej rzeczy kupujemy w sklepie pod domem, ale to niestety odbija się negatywnie na budżecie i tym samym oddala pojawienie się nowego autka.

Poza tym jakiejś rewolucji nie odczuwam.
Największą zaletą autka było to, że stało sobie pod domem i w razie „w” mogłam gdzieś szybko podjechać. Nie często się takie przypadki zdarzały, ale miło było mieć taką świadomość.

Dziś pojawiły się 2 problemy:
– wizyta u lekarza – była umówiona „na styk” – M. bierze poranna zmianę, po niej odbiera Młodego ze żłobka i od razu jadą; komunikacją to się nie uda, jest to najpóźniejsza godzina o jakiej lekarz przyjmuje -> trzeba będzie wziąć na ten dzień urlop
– trzeba przywieźć kilkanaście worków wylewki z marketu budowlanego; nie ma czym, wiec trzeba zamawiać z transportem (+40zł do rachunku), być w domu jak transport przyjedzie -> urlop

No i kolejny problem majaczący na horyzoncie. Szykują się chrzciny daleko. Na Boże Narodzenie z różnych względów MUSIMY opuścić Wawę. No i jak tak sobie próbuję wyobrazić podróż z dzieckiem, psem, wózkiem typu czołg (mam też lżejszy ale na tamte tereny się nie nadaje), całym majdanem naszej czwórki pociągiem albo PKSem, to nie daję rady – nie mam tak bujnej wyobraźni.

Ma któraś podobne doświadczenia?
Jak sobie radzicie bez auta. Sprawdzone patenty poproszę :Hyhy:

PS Nie byłam przywiązana do tego konkretnego samochodu. Nie boli mnie że akurat z tym konkretnym się żegnam. Dla mnie to tylko przyrząd do jeżdżenia, nie ważne jaki, byle by jeździł 😉

33 odpowiedzi na pytanie: Bez samochodu – jak żyć? ;)

fasolada Dodane ponad rok temu,

pamietam kiedys pewna opiniee (rodzicow bylego, mieszkajacych w centrum krk), ze zdecydowanie bardziej oplaca sie finansowo kozystac z taksowki przy takich okacjach, na codzien poruszac kommunikacja miejska, niz posiadac samochod.
ubezpieczenie (oc+ac?), przeglad,paliwo,wymiana plynow,tarcz,paska itp i oczywiscie paliwo to spore koszty!
sami przymierzamy sie ze wzgledow finansowych do jedynie sporadycznego korzystania z samochodu.

zuzel Dodane ponad rok temu,

No właśnie my do tej pory korzystaliśmy raczej sporadycznie.
Wizyty lekarskie w odległych miejscach lub gdy było cienko z czasem, zakupy, wyjazdy do rodziny i znajomych w odwiedziny wieczorno-weekendowe. No i w trasy. Na wakacje i do teściów w Bieszczady.

AC nie było (kto by chciał takiego grata ukraść), OC symboliczne (poniżej 350zł), przegląd standardowo.
Bieżące naprawy (paski, tarcze, wymiana płynów) M. załatwiał w pracy praktycznie za free.
Części do tego auta też były śmiesznie tanie. (dużo zamienników, no i to staroć był to i części tanie)
Jedynie paliwo kosztowało 😉

Finansowo korzystniej pewnie wychodzi komunikacja zbiorowa + okazjonalnie taksówka. Brak tylko tej swobody i niezależności. no i taksą na drugi koniec Polski nie pojadę 😉
Ale gdybym chciała kupić nowe (w sensie z salonu) auto, to pewnie i przy wakacjach taksówka by korzystniej wyszła.

bep Dodane ponad rok temu,

Na początku małżeństwa nie posiadaliśmy. Ale nie wspominamy dobrze tego czasu.
Teraz jeździ tylko T i On załatwia wszelkie sprawy.
Napiszę szczerze Zuz – teraz gdy każdy jest w innej placówce nie wyobrażam sobie życia bez auta 🙁

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bep:Na początku małżeństwa nie posiadaliśmy. Ale nie wspominamy dobrze tego czasu.
Teraz jeździ tylko T i On załatwia wszelkie sprawy.
Napiszę szczerze Zuz – teraz gdy każdy jest w innej placówce nie wyobrażam sobie życia bez auta 🙁

U nas podobnie, dało się jasne,wychodziło dużo taniej ale żyliśmy jak wielbłądy, ubolewając jak wiele cennego czasu nam umykało.
W miarę jak dzieci rosną czas staje się jeszcze bardziej cenny i zdecydowanie kupiła bym „coś” czym mogła bym się poruszać by życia nie marnować -wcale nie musiało by byc to auto z salonu

magda Dodane ponad rok temu,

Bez auta to u nas ciężko….
U nas M jeżdzi do pracy autem, ze względu na czas. Komunikacja miejską wychodzi 40 minut dłużej w jedna stronę (nie uwzględniając korków). Weekendy całą rodziną jeżdzimy. Szczerze, nie wyobrażam sobie nie mieć auta.
A może jakieś małe, używane, starsze da Wam się radę kupić ? Kurcze przydatna to rzecz…

zuzel Dodane ponad rok temu,

O nówce salonowej to nie marzę.
Ale jednego trupa już mam więc nie chcę kupować kolejnego.
Moje wymagania na dziś to:
max 10letni
kombi
4/5 drzwi
bez kratki
klimatyzacja (z tego mogę zrezygnować)
niepsujący się i ekonomiczny w eksploatacji (tanie części i małe spalanie);)
No i rozsądnie do tego podchodząc, 10tys. trzeba na to mieć.
Jasne że są oferty ok. 7tys, dzwoniłam, ale w każdej był jakiś haczyk.
Na zakup mogę przeznaczyć to, co zostanie ze sprzedaży tego truposza, czyli max 1000zł. Dobry rower więcej kosztuje 😉
Dlatego wiem, że autko nieprędko się u nas pojawi i usiłuję sobie zorganizować życie bez niego.

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzel:O nówce salonowej to nie marzę.
Ale jednego trupa już mam więc nie chcę kupować kolejnego.
Moje wymagania na dziś to:
max 10letni
kombi
4/5 drzwi
bez kratki
klimatyzacja (z tego mogę zrezygnować)
niepsujący się i ekonomiczny w eksploatacji (tanie części i małe spalanie);)
No i rozsądnie do tego podchodząc, 10tys. trzeba na to mieć.
Jasne że są oferty ok. 7tys, dzwoniłam, ale w każdej był jakiś haczyk.
Na zakup mogę przeznaczyć to, co zostanie ze sprzedaży tego truposza, czyli max 1000zł. Dobry rower więcej kosztuje 😉
Dlatego wiem, że autko nieprędko się u nas pojawi i usiłuję sobie zorganizować życie bez niego.

Zuz, ja mimo wszystko, gdybym miała do wyboru nie mieć auta, a mieć – bez klimy np, czy z kratką – wybieram drugą opcję 🙂
Zresztą teraz jeżdżę bez klimy – da się, kupiłam opelka za 6 tys, garażowany, pieszczony przez właściciela, przez dwa lata ani raz się nie zepsuł, można zaleźć, jak się dobrze szuka 😉

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:Zuz, ja mimo wszystko, gdybym miała do wyboru nie mieć auta, a mieć – bez klimy np, czy z kratką – wybieram drugą opcję 🙂
Zresztą teraz jeżdżę bez klimy – da się, kupiłam opelka za 6 tys, garażowany, pieszczony przez właściciela, przez dwa lata ani raz się nie zepsuł, można zaleźć, jak się dobrze szuka 😉

Jasne, ale 6tys. też nie mam.
Pewnie jak będę mieć odłożone 4tys. to się zacznę rozglądać, co mogę mieć w tej cenie. Poniżej raczej chyba nie ma sensu.

marchewkowa Dodane ponad rok temu,

Kwestię ciężkich zakupów rozwiązują hipermarkety internetowe (korzystałam z Tesco – świetne rozwiązanie). Zmieniliśmy tryb życia i w większości wykorzystujemy komunikację miejską, samochód sporadycznie wykorzystujemy, ale bez niego nie dałoby rady.

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez marchewkowa:Kwestię ciężkich zakupów rozwiązują hipermarkety internetowe (korzystałam z Tesco – świetne rozwiązanie). Zmieniliśmy tryb życia i w większości wykorzystujemy komunikację miejską, samochód sporadycznie wykorzystujemy, ale bez niego nie dałoby rady.
nie pocieszyłaś mnie 😉

marchewkowa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzel:nie pocieszyłaś mnie 😉

Ale my mamy na głowie organizację biegów, co tydzień musimy przewieźć słupki, flagi i inne cuda, dwie osoby nie przewiozą tego w autobusie.
Na pocieszenie: do Gdyni zazwyczaj jeździmy pkp albo autobusem. da się. ostatnio widzieliśmy grupę: 3 wózki + dzieciaki 1-2lata + dorośli. i nawet się zmieścili do jednego przedziału 😉

kallarepka Dodane ponad rok temu,

A my nie mamy samochodu. Nie mieliśmy nigdy.
Oczywiście samochodem wiele rzeczy załatwia się prościej, ale nie narzekam.

W krytycznych sytuacjach korzystamy z taksówki.
Duże zakupy przez pół roku rowerem (plecak plus koszyk na bagażnik), przez kolejne pół roku podjeżdżamy autobusem kilka przystanków.

Jedyna sytuacja w zasadzie, kiedy żałuję, że nie mam prawa jazdy, to wyjazdy zagraniczne, kiedy fajnie byłoby wynająć samochód i pozwiedzać różne małe dziury, na takiej Sycylii na przykład.

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzel:nie pocieszyłaś mnie 😉
Myslę, że wiele zalezy od tego w jakim mieście i jego punkcie mieszkasz, jakich przemieszczeń wymaga zwykła codzienność, bo wakacje, lekarz to troche inna bajka.
Ja do pracy (przez placówkę dzieci) jak nie ma korków autem jadę ok 30min, komunikacją miejską niemal 2h – dziennie 2x90min oszczędności dla mnie bezcenne – a to tylko droga do i z pracy a gdzie cała reszta?

Zamieszczone przez marchewkowa:Ale my mamy na głowie organizację biegów, co tydzień musimy przewieźć słupki, flagi i inne cuda, dwie osoby nie przewiozą tego w autobusie.
Na pocieszenie: do Gdyni zazwyczaj jeździmy pkp albo autobusem. da się. ostatnio widzieliśmy grupę: 3 wózki + dzieciaki 1-2lata + dorośli. i nawet się zmieścili do jednego przedziału 😉

A ja z PKP nie pocieszę (być może dlatego, że duuużo jeździliśmy), bo zdarzyło mi się mimo kupionych biletów nie wbić z dzieckiem i wózkiem do pociągu bo zwyczajnie zabrakło miejsca, zdarzyło się jechać 200km z 6 tygodniowym młodym na kolanach w foteliku samochodowym w przedziale dla „Matki z dzieckiem” w 6matek+6 dzieci w przedziale a mąż z wózkiem w toalecie bo gdzie indziej się nie dało wbić. Gdzie się dalej nie jechało to oprócz wózka jak to nazwałaś typu czołg trzeba było taszczyć fotelik samochodowy bo o ile z tym by gdzieś ktos po nas podjechał nie było problemu o tyle na Twojej głowie będą takie „szczegóły”.

olesia Dodane ponad rok temu,

ja sobie nie wyobrażam życia bez samochodu

gobin Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzel:O nówce salonowej to nie marzę.
Ale jednego trupa już mam więc nie chcę kupować kolejnego.
Moje wymagania na dziś to:
max 10letni
kombi
4/5 drzwi
bez kratki
klimatyzacja (z tego mogę zrezygnować)
niepsujący się i ekonomiczny w eksploatacji (tanie części i małe spalanie);)
No i rozsądnie do tego podchodząc, 10tys. trzeba na to mieć.
Jasne że są oferty ok. 7tys, dzwoniłam, ale w każdej był jakiś haczyk.
Na zakup mogę przeznaczyć to, co zostanie ze sprzedaży tego truposza, czyli max 1000zł. Dobry rower więcej kosztuje 😉
Dlatego wiem, że autko nieprędko się u nas pojawi i usiłuję sobie zorganizować życie bez niego.

hmm nie wiem Zuz gdzie szukasz ale ja poniże 7 kupowałam. Kombiaki nie wiem jakiego szukasz ale to co my patrzyliśmy też nie dobiło do 10 tyś :Hmmm…: .
Co do życia bez auta hmm mieszkając 60 km od stolicy, dawałam radę jakoś przy pomocy sąsiadów. M jeździł rano do pksu, potem wracał by się z jakimś zabrać. ja tak samo się dostawałam do stolicy z sąsiadem, po stolicy komunikacją miejską, ale teraz taniej wychodzi taksówka przy cenach biletów, jak to ma być okazjonalnie

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Da sie, tylko trzeba miec cierpliwosc.
Szkoda, ze szukasz kombiaka, bo mialabym dla ciebie oferte;)

Mysle, e spokojnie znajdziecie cos do 10. tys, zdecydowanie ponizej 10 lat.

A w kwestii zycia bez samochody – ze zwyklego lenistwa by mi sie to nie udalo:/

mam Dodane ponad rok temu,

Zuz zależy gdzie mieszkacie. Z tego co piszesz, oprócz wizyt u lekarza czy zakupów to nie musicie się autem przemieszczać..

U nas to tak: przez 5 lat mieszkalismy w scislym centrum, mielismy 1 auto plus ja mialam na spółke z mamą. raczej jezdzilam tramwajem, albo autobusem jeszcze za czasow studiow. Pozniej ciaza, wizyty to czesto mama mnie podwozila. Pozniej dzieci male, to czasem sama jechalam chcac sie wyrwac. Nastepnie zlobek, to juz trzeba bylo autem, M zawozil dzieci jadac do pracy, a razem ich odbieralismy..

zmienilismy mieszkanie glownie ze wzgledu na dzieci, okolica taka ze auta nie potrzeba 😉 haha. Wszystko na miejscu, male miasto w miescie..

M uzywa jak cos musi zalatwic, ja zakupy przez net robie ( alma), dzieciom tez ubrania kupuje i dla siebie. Od wielkiego dzwonu jade do centrum handlowego..

Auto sie przydalo na dojazd na lotnisko do Wawy 😉 a tak to jeszcze uzywamy na weekendy, do tesciow( 60 km), czy wypady z dziecmi.

Ale mysle,ze jest bo zawsze tak bylo, poki co mam luz i nie musimy codziennie go uzywac…

Rok temu tydzien go nie mielismy bo padla turbosprezarka i trzeba bylo naprawiac, wymieniac..

Dalismy rade ;), malo tego, mielismy jeszcze kuzyna dzieci u nas i tak wynajelismy auto bo 3 foteliki nie zmiescilyby sie w naszym aucie..

goracakawa Dodane ponad rok temu,

Przez pewien czas (dawno temu) nie miałam auta – MASAKRA – wspominam ten czas bardzo źle.
Strata czasu i nerwów.

zuzel Dodane ponad rok temu,

Na razie nie jest bardzo źle.
W kość dały mi tylko zakupy. Myślałam, że mi oczy wyskoczą z głowy, jak targałam siaty z przystanku do domu.
Mam problem z przestawieniem się na zakupy w necie. Ja z tych, co muszą każdą marchewkę pomacać.

Problematycznie może być od września. Boję się liczyć ile czasu zajmie mi trasa dom-żłobek-praca komunikacją miejską.

marchewkowa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzel:Na razie nie jest bardzo źle.
W kość dały mi tylko zakupy. Myślałam, że mi oczy wyskoczą z głowy, jak targałam siaty z przystanku do domu.
Mam problem z przestawieniem się na zakupy w necie. Ja z tych, co muszą każdą marchewkę pomacać.

Problematycznie może być od września. Boję się liczyć ile czasu zajmie mi trasa dom-żłobek-praca komunikacją miejską.
To marchewki sobie pomacaj :Śmiech:, a cięższą resztę (mleko, mąka, woda, itd.) zamów przez internet, tego chyba nie musisz macać 😉

awkaminska Dodane ponad rok temu,

poczytałamwyżej i modyfikuję… widzę jak bardzo dziewczyny prawie życianie widzą bez auta.. generalnie żyć bez auta się da tak samo jakz autem ale wszystko trzeba mierzyć na zasadzie „czy mnie stać”i co by się nie mówiło jest to jakiś tam kosztowny luxus a nieniezbędnik życiowy no chyba że mieszka się tam gdzie „diabełmówi dobranoc”…

myz 3 dzieci mieszkamy pod Wa-wą i żyjemy bez auta…. jeździmy dolekarzy (często)… no może mogę sobie pisać bo mam 6 minut doPKP a pociąg do PKiN jedzie szybciej niż auto po zakorkowanejdrodze… są miejsca gdzie trudno dojechać ale cóż.. nie staćnas na taki luxus a jestem przeciwnikiem życia ponad stan (śmiesznetrochę bo dom z ogrodem w dobrej lokalizacji ale auta brak)…

…zakupyrobimy często przez net nawet te spożywcze (z TESCO przywożą wdowolnych godzinach (cena za transport do 6 zł chyba …. nomarchewkę kupuję na miejscu ;)).. a przy 5-osobowej rodziniezakupów jest naprawdę sporo… Często pan mąż plecak na plecy irowerkiem przywozi… Kilka dni temu ja 7 km w jedną stronę doLidla po ulubione kocie chrupki (ale to nawet dla zdrowia mojego było przejechać się te 14 km)…

….czasemmożna wziąć taxi i wydaje się to drogim luksusem „ale”…i tak wyjdzie taniej niż utrzymywanie auta….

młodedo przedszkola i szkoły rowerem…. J. równolegle pociągiem doszkoły muzycznej… dodam że te utrudnienia nie wpłynęły na jejwyniki (gimnazjum i muzyczną ukończyła z wyróżnieniem i właśnieidzie do „Żmichowskiej” która jest w pierwszej 50-tce LOw Polsce)…

więcsię da… i nie ma co się martwić na zapas wyjazdem na chrzciny wgrudniu, też się da (nie jeździcie co chwila)…

tymbardziej że z tego co piszesz finansowo chyba nie masz rewelacyjniebo problem by na dziś np. mieć odłożone 4 czy 6 tys. naauto…

Któraś pisałao jeździe pociągiem w ścisku… hym mam rodzinę 250 km odsiebie może raz się zdarzyła taka przygoda ale 16 lat temugdy byłam w ciąży z J. Osobiście uwielbiam jechać autobusami,wybieram taki po 20, ledwo z Wa-wy pojazd wyjdzie młode śpią i jateż mogę mam 3 godziny dla siebie na książkę czy szkicowanie czycokolwiek….

przyznamsię że pewnie auto bym mieć chciała ale musiała bymmieć luxus wolnych środków na nie… i nie kupiła bym trupaz którym trzeba się użerać…

rozpisałam się alechyba jestem jedną niewielu tu mam i to mieszkającą gdzie nie maMZK i mającą więcej niż 1 dziecko ;)…

nie wiem czypocieszyłam… (bez auta żyjemy 5 lat)…

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

wszystko zależy od lokalizacji mieszkania i placówek….
ja mogę nie mieć auta- wszędzie mam blisko… choć więcej czasu na wszystko schodzi…
do pracy autem mam 12 minut,na rowerze 15 minut ,na nogach 45 min a tramwajem nawet godzinę ( przy czym więcej idę niz jadę więc się nie opłaca…).autem jeżdzę zimą a od wiosny ile tylko się da to na rowerze,miesięcznie robię 500 km na rowerze 🙂

ale w Twoim przypadku małe dziecko,dojazdy do lekarza,żłobka,pracy…może być kłopotliwe,głównie patrząc na czas jaki „zmarnujesz” w komunikacji miejskiej…

nie wiem ,czy nie poszukałabym na Twoim miejscu jakiegoś taniego starszego auta ” na razie” ale z prywatnych rąk,jakieś wypieszczone zadbane np punto, corsa itp … tanie w utrzymaniu,zawiezie gdzie trzeba… wtedy możecie sobie spokojnie zbierać na coś lepszego…
fakt .nie jest to kombi ale też się pomieścicie…

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:wszystko zależy od lokalizacji mieszkania i placówek….
ja mogę nie mieć auta- wszędzie mam blisko… choć więcej czasu na wszystko schodzi…

dokładniezależy od lokalizacji ale żyć się da trzeba sobie poukładać napewno nie powinno się kupować auta za wszelką cenę, jak mnie niestać to nie kupuję…

….zdrugiej strony zawsze z autem mniej czasu będzie???? korki…szukanie miejsca do zaparkowania… kiedyś pod sklepem znajomapytała czy mnie podwieźć do domu.. ja miałam rower i z kilka razyją mijałam jak stała a to na skrzyżowaniu a to na przejściu…choć w przypadku małego dziecka może być to trudne (ale nie „awykonalne”)… grunt to nie dać wpędzić się w sytuację”dramat bo nie mam auta i żyć się nie da”, albo „dramatbo pół życia spędzę w autobusie”…. trzeba wszystkomierzyć na zamiary…

zuzel Dodane ponad rok temu,

awka bardzo dziękuję Ci za te wpisy. Podniosły mnie na duchu. Wiele nas łączy 🙂 Mieszkamy przy tej samej linii PKP, z tym że ja jeszcze mieszczę się w obrębie miasta. Niestety nie będę mogła dowozić dziecka pociągiem do żłobka (to byłoby najszybsze), bo z dzieckiem, wózkiem i majdanem który trzeba co chwilę do żłobka donosić, nie sforsuję schodów.
Na pocieszenie mam autobus blisko domu i bezpośredni tramwaj ze żłobka do pracy. Czas pokonania w 1 stronę trasy: dom – żłobek – praca zajmie mi ok. 2godziny (wliczając w to korki, czekanie na tramwaj i zostawianie dziecka w żłobku).
W związku z tym rozważałam pozostawienie dziecka w żłobku prywatnym (mocno nadwyręża budżet), ale po podliczeniu kosztów paliwa, kosztów parkomatu pod żłobkiem i tak znacząco taniej wychodzi państwowy.

Dokładnie tak jak piszesz – staram się nie żyć ponad stan, więc nie będę się zapożyczać na auto. Niestety dochody nam ostatnio mocno spadły, a mieliśmy wcześniej wydatki poplanowane z założeniem, że nic się nie zmieni, wiec trzeba było zacisnąć pasa.

————–
M. znalazł warsztat, w którym naprawią naszego staruszka za ok. 600zł. Zastanawiam się czy warto. Tzn. kiedy znów się coś popsuje.

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzel:
W związku z tym rozważałam pozostawienie dziecka w żłobku prywatnym (mocno nadwyręża budżet), ale po podliczeniu kosztów paliwa, kosztów parkomatu pod żłobkiem i tak znacząco taniej wychodzi państwowy.

Dokładnie tak jak piszesz – staram się nie żyć ponad stan, więc nie będę się zapożyczać na auto. Niestety dochody nam ostatnio mocno spadły, a mieliśmy wcześniej wydatki poplanowane z założeniem, że nic się nie zmieni, wiec trzeba było zacisnąć pasa.

————–
M. znalazł warsztat, w którym naprawią naszego staruszka za ok. 600zł. Zastanawiam się czy warto. Tzn. kiedy znów się coś popsuje.

nie wiem ile kosztuje prywatny żłobek, pamiętaj że czy o w prywatnym czy państwowym większość dzieci choruje… Ja moją najstarszą musiałam ze żołobka zabrać… czasem może okazać się że w cenie żłobka prywatnego znjadziesz rewelacyjną nianię (trzeba po prostu mieć szczęście) i tu z jednej strony oszczędzasz na czasie z drugiej strony dziecko zdrowsze…

co do naparwy starego auta.. musicie wszystko rozważyć… być może tyle ile byście płacili miesięcznie na utrzymanie auta to był by koszt który dodany do ceny żłobka dał by Wam cenę niani…

superbasiek Dodane ponad rok temu,

kiedy nie miałam auta jeździłam rowerem, po całym mieście z dużym plecakiem i fotelikiem w którym mieściło się dość dużo zakupów… tak że większe zakupy robiłam raz w tygodniu i wracałam jak rumun z tobołami … ale dawałam radę… problemem był deszcz, gęsty opad śniegu… w zasadzie mało było przeszkód …
… mieliśmy 2 samochody, było super, ja i mąż niezależni od siebie :)… człowiek się szybko przyzwyczaja… po jakimś czasie trzeba było jedno zezłomować…. było trochę ciężej… no ale daliśmy radę :)…. teraz jest jeden zlomek, którego mam zamiar w październiku zezłomować… jak się uda to kupimy jakiegoś gruchocika, jak nie to rower jest ciągle na chodzie 🙂

… człowiek się strasznie szybko do wygód przyzwyczaja niestety …

Pozdrówki 🙂

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez awkaminska:nie wiem ile kosztuje prywatny żłobek, pamiętaj że czy o w prywatnym czy państwowym większość dzieci choruje… Ja moją najstarszą musiałam ze żołobka zabrać… czasem może okazać się że w cenie żłobka prywatnego znjadziesz rewelacyjną nianię (trzeba po prostu mieć szczęście) i tu z jednej strony oszczędzasz na czasie z drugiej strony dziecko zdrowsze…

co do naparwy starego auta.. musicie wszystko rozważyć… być może tyle ile byście płacili miesięcznie na utrzymanie auta to był by koszt który dodany do ceny żłobka dał by Wam cenę niani…
Za prywatny płacę 1200zł. Za tyle niani w Wawie na 10h dziennie nie znajdę. A nawet jakby była chętna, to to chyba wyzysk pracownika by był, praca za taką stawkę. Mój chłopak do żłobka od Bożego Narodzenia uczęszcza, więc sezon zimowy i choroby przerabialiśmy.
W państwowym ok.500zł-550zł na miesiąc wyjdzie. Paliwo ok.350zł.

Basiek masz rację. Szybko, a im człowiek starszy, tym trudniej rezygnować z tej wygody.

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzel:Za prywatny płacę 1200zł. Za tyle niani w Wawie na 10h dziennie nie znajdę. A nawet jakby była chętna, to to chyba wyzysk pracownika by był, praca za taką stawkę. Mój chłopak do żłobka od Bożego Narodzenia uczęszcza, więc sezon zimowy i choroby przerabialiśmy.
W państwowym ok.500zł-550zł na miesiąc wyjdzie. Paliwo ok.350zł.

Basiek masz rację. Szybko, a im człowiek starszy, tym trudniej rezygnować z tej wygody.

myślę że z nianią i za ile w Wa-wie to różnie może być. Kilka lat temu w Warszawie ceny za nianię były od 1200 do ponad 2000 (za te 8-10 godzin)… ja znalazłąm cudowną babcię i przy tych (akurat) 8 godzinach płaciłam jej 800 zł!!! Popropstu trzeba było poszukać i emić szczęście :)… Nie ma co z góry zakładać że za 1200 się nie znajdzie…

co do chorowania to widzę że masz doświadczenie więc spoko, nie wiem w jakim żłobku był może znajedziesz jakąś nianię która za różnicę w cenie między żłobkiem przywatnym a państwowym odprowadzi Ci i przyprowadzi dziecko.

A to czy wyzysk… nie powiem… ludzie zarabiają różnie… Ja tworzę podobno piękne książki i gdyby tak policzyć spędzony czas to nie wiem czy na godzinę wyjdzie tyle co ma ta niania… czy to wyzysk ze strony wydawcy??? no coż..

asik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzel:Ma któraś podobne doświadczenia?
Jak sobie radzicie bez auta. Sprawdzone patenty poproszę

jestem bez auta od czerwca
na szczęście mieszkam bardzo blisko centrum
do pracy/szkoły mam dość blisko
i po ręką mam samochód taty – w razie potrzeby pożyczam 😀
Ale szczerze – to niezbyt fajnie mi bez auta,
jednak do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja

Zamieszczone przez Zuzel:Na razie nie jest bardzo źle.
W kość dały mi tylko zakupy. Myślałam, że mi oczy wyskoczą z głowy, jak targałam siaty z przystanku do domu.
Mam problem z przestawieniem się na zakupy w necie. Ja z tych, co muszą każdą marchewkę pomacać.

Problematycznie może być od września. Boję się liczyć ile czasu zajmie mi trasa dom-żłobek-praca komunikacją miejską.

Zuz – przy zakupach przez net dadzą Ci ładniejsze marchewki niż byś sama wybrała 🙂

zuzel Dodane ponad rok temu,

Samochód jest własnością pana męża i on o nim decyduje. Oczywiście zdecydował się naprawiać. Auto stoi już pod domem, jest pospawane, ale boję się do niego wsiąść. W weekend odważę się jako pasażer, ale do śródmieścia, z dzieckiem brak mi odwagi. Mam wizję, że auto rozpada się na środku ruchliwego skrzyżowania 😉

ada410 Dodane ponad rok temu,

Wszystko będzie dobrze:Kciuki:

madzia-1409 Dodane ponad rok temu,

Dojechałaś?

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Madzia’1409:Dojechałaś?
Nie odważyłam się wsiąść :Boje się:
W poniedziałek wieczorem MOŻE pojadę do galerii SAMA.

Znasz odpowiedź na pytanie: Bez samochodu – jak żyć? ;)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Kto sie komu pierwszy klania
Ogolne zasady jasne:mezczyzna kobiecie, mlodszy starszemu itd ale zauwazylam ciekawe dla mnie 'zjawisko' w sasiedztwie mojeego domu rodzinnego. kiedy bylamm dzieckiem mowilam 'dzien dobry' starszym, w tym mezczyznom z pokolenia
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Jak jest u Was z prowadzeniem auta?
Mam prawko naście lat. Nie prowadzę auta od kilku lat. Zrezygnowałam jakiś czas temu, bo nigdy się nie czułam dobrze jako kierowca. Jak jest u Was?
Czytaj dalej