Brakuje mi….mojego dziecka..

Zaczęłam pracować, chciałam iśc do pracy. Niespodziewanie jedna z firm gdzie starałam sie o pracę zadzwniła w poprzedni piątek i kazała mi od wtorku przyjść do pracy. Nie zdążyłam przygotowac sie psychicznie.
Okazało sie że ludzie w mojej pracy traktują ją jak DOM, wychodza o 19 – 20, choć praca jest od 9 -17 ( ja chciałam miec prace 8 – 16). Biegne szybko z pracy i o 18 jestem w domu, więc mam 2 – 3 godzinki by pobawic się z Asią.
Teraz widze jak ciężko jest pracowac i wychowywać – o ile mozna mówic o wychowywaniu – swoje dziecko.
O 21 zaczynam gotowac obiad na nastepny dzien, pranie prasowanie itd…
O północy albo jeszcze później idę spać i pytam męża co słychać…
Pracuję już 4 dni, mam fajną pracę która szukałam i nie cieszę się.
Moje dziecko jutro kończy 2 latka, teraz widzę jaki piekny był to czas, przypominam sobie spacery, poranne wstawanie, wspólne śniadania, czytanie książek nasze WSPÓLNE życie.
Jest mi ciężko psychicznie i choć po Asi nie widać że tęskni bo bawi sie z babcią, to mnie jest smutno i jestem zazdrosna że po moim powrocie wcale nie chce wracac ze mną do domu.
Wczoraj obchodzilismy 2 latka, rodzina, babcie tort…dziś wyjechali moi rodzice i zabrali Asie ze sobą, my mamy dojechac do nich we środe na długi weekend. Asia z chęcią pojechała, a mnie brakuje jej.
Wiem że nikt jej nie zastąpi mamy i że mnie kocha, wiem że to dobrze że chce byc z babcia i rano już budzi tatusia by ja zaprowadził do babci ale czuję sie odepchnięta, a może jestem egoistką.
Widze jak szybko rosnie mi dziecko, jak szybko minęły nam 2 lata, i wiecie co…brakuje mi nagle wszystkiego, pierwszych wspólnych chwil, pieluszek, wizyt kontrolnych.
Wiem jedno, chcę miec drugie dzieko by znów to przeżyć.
Wiem że jeszcze wspaniałe chwile przedemną, ale czy obdaże wystarczającą ilością czasu moje dziecko skoro nie ma mnie w domu od 8 do 18?

Ola i Asia (prawie 2 latka)

8 odpowiedzi na pytanie: Brakuje mi….mojego dziecka..

  1. Re: Brakuje mi….mojego dziecka..

    Ja myślę, że masz dołka bo taka nagła zmiana. Ale z drugiej strony chyba dobrze, że tak z zaskoczenia, bo inaczej pewnie dręczyłabyś się sporo wcześniej, a po co by ci to było?
    A z tymi obiadami, sprzątaniem itp. to niepotrzebnie się nakręcasz. Najpierw pomyśl o Asi – ona ma jedzonko (jak rozumiem) zapewnione u babci, ty wracasz wieczorami to obiadu chyba w domu nie jesz. I pozostaje mąż – albo niech on pomaga w obiadowych przygotowaniach jeżeli kończy szybciej, albo też wraca późno, to oboje po nocach przecież jeść nie powinniście
    Co do sprzątania to skoro całe dnie was w domku nie ma to nikt nie bałagani – nie ma co latać ” ze ścierką” codzień. Krótko mówiąc wszystko niedługo się unormuje, a ty znajdziesz domowe sprawy priorytetowe i już będzie ci lepiej. Zapewniam, bo sama to miałam rok temu.
    Uszy do góry Najważniejsze, że Asia zadowolona i to sobie powtarzaj. A zadowolona by nie była, gdyby nie miała kochającej mamusi

    Ola (06.01.2003)

    • Re: Brakuje mi….mojego dziecka..

      ja kończę pracę o 16 zanim odbiorę Zu od niani jestem przed 17 w domku, zanim przygotuję obiad lub go odgrzeję jest 18, a tu jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, ale nauczyłam się że większość odpuszczam. Poza tym zmęczenie, bo w pracy zasuwam jak mały motorek, a w domu dziecko stęsknione za matką :)) Mąż przychodzi z pracy po 18. Wtedy opiekę nad Zu przejmuje tatuś a ja rzucam się w wir przygotowań na następny dzień. Większość rzeczy zostawiam na weekend – pranie, prasowanie, porządki. Robię rzeczy najpotrzebniejsze, dom nie świeci czystością, ale czy to ważne :))
      A Zuzance dobrze u niani :))

      • Re: Brakuje mi….mojego dziecka..

        Nie martw się… Twoja córeczka przez dwa lata miała to co najlepsze – kochającą mamę na wyciągnięcie ręki, która chciała i mogła z nią być. To i tak dużo… Tyle matek musi wrócić do pracy dużo wcześniej… Ja byłam taką matką… Na szczęście los był mądrzejszy niż ja i zadecydował inaczej. Zwolniono mnie i zdecydowałam się być mamą na pełen etat… Wiem, że te chwile, które poświęciłaś córci są nie do przecenienia… Ona nie jest już taka malutka… Roczek, póltorej i może wyślesz ją do przedszkola… Coraz większa samodzielność… Ma kochającą babcię, która się nią zajmie… A Ty… Przywykniesz, wyrobisz nawyki, które pomogą Ci łatwiej prowadzić dom, nauczysz się wykorzystywać czas… Zrezygnować z pracy i wrócić do domu możesz w każdej chwili, ale… nie chcesz tego, prawda? I dobrze… Myślę, że powrót do pracy w tym momencie to była dobra decyzja… Głowa do góry!

        • Re: Brakuje mi….mojego dziecka..

          jak miałam iśc do pracy, przeryczałam 2 noce….też mi się wydawało, że to tragedia jakaś… Ale nie. wszystko jest w normie.
          zobacz, ile dałaś dziecku do tej pory… 2 lata mogłas sie nią zajmować…moze to już dla was czas, żeby się od siebie troszkę oderwać? żebyście obie mogły zacząć się usamodzielniać? ja tak własnie podeszłąm do pójścia do pracy. dzieki temu Julka poznała nowych ludzi – nainię, która zupęłnie inaczej bawi się z Julka niż ja, inne dzieci w piaskownicy, innych ludzi – koleżanki niani, z którymi chodzą na spacery, kilka zaprzyjaźnionych piesków…
          Dziecko musi nauczyć się tez funkcjonować bez mamy, bardzow to wierzę.
          a czas… cóż, podobno nie liczy sie ilość,lecz jakość. ja odpuszczam sprzątanie, gotowanie itp i po prostu bawię sie z Julką, czasem wychodzimy na huśtawkę, czasem ona mi towarzyszy dzielnie np przy skałdaniu prania.
          pracuje juz rok i nie czuję, zebym dawała dziecku za mało z siebie…

          • Re: Brakuje mi….mojego dziecka..

            nie wiem czy cie to pocieszy, ale nie ty jedna masz taką sytuację. Doskonale cie rozumiem. Pracuje od 6 dni, moja asia ma 15 miesięcy. Do pracy poszlam bo nie dawalismy sobie rady finansowo.
            Czuję sie dokladnie tak jak ty. Asia siedzi z dziadkiem i jakoś nie widac by za mną tęsknila. A wręcz ode mnie ucieka. Wracamy do domu przed 19 (musimy dojechac pod miasto).
            Pracują ze mną ludzie, którzy spędzają w firmie czas od 7-18 a czasem dluzej. SZOK!!! Ja tego nie rozumiem i tak nie umiem i nie chcę umiec. Tym bardziej ze zarobki w tej firmie są kiepskie.

            Rożnimy sie tym, ze jak juz uśpię córkę (ok. 22) to mam wszystko w nosie. NIC nie robię w domu. Nawet nie gotuję, bo posilek jemy z mężem przed wyjazdem od rodziców. Calą robotę zostawiam na weekend.

            Podobnie jak ty tęsknię za wspólnie spędzanymi dniami z asią, gotowaniem cieplych obiadów, dbaniem o dom. Mialam czas na wszystko, i dla męza i dla siebie no i dla córki. Teraz nasze zycie wywrócilo sie do góry nogami. Mam nadzieję ze z czasem wszystko wróci do normy i przystosujemy sie do nowej sytuacji.

            Doceniam to ze tyle czasu spędzilam z Asią. Ciesze sie ze nie bylam zmuszona zostawic jej jak miala 3 miesiące.

            To tak na szybko.
            Sory ze się tak rozpisalam, ale jest to temat bliski memu sercu i podobny wątek mialam zamieścic.
            Jak chcesz pogadac to pisz na priva. Moze razem będzie nam raźniej i szybciej minie ten trudny okres przystosowania się?

            Ania i Asieńka (07.08.03)

            • Re: Brakuje mi….mojego dziecka..

              Wiesz co ja dzięki Twojej historii dziś coś zrozumiałam! Złapała mnie jakaś handra jesienno -zimowa a może to przez to że mąż przyszedł ostatnio z pracy i opowiada jak to go chwiali na na głównym spotkaniu u szefa i takie tam bla bla bla. A ja codziennie siedzę z małym w domu, spąrzątam po raz 1000 mieszkanie, jestem na każde zawołanie dla dziecka i nikt mnie za to nie docenił nie pochwali- nie powie jesteśmy z Ciebie zadowoleni!! Nikt- cały czas jak mały chce jest mamo to- mamo tamto nie mam czasu dla siebie- a też jestem dusza towarzyska to cóż musiałam się z tym pogodzić że od 18 miesięcy a może i wczęśniej ( bo przecież w ciąży też już rezygnowałam z różnych rzeczy dla dobra dziecka) już nie liczę się tylko ja ale też mam dla kogo żyć! Bartoszek jest kochaniutki pomaga mamie sprzątać i robić mnóstwo rzeczy ale ostatnio w tym moim dobrobycie ( czyli możliwości bycia z dzieckiem) chyba mi się w głowie poprzewracało bo zachciałam iść już do pracy-żeby może mnie takm ktoś docenił! żebym miała inny świat-ale dzięki Twojemu postowi znów zaczęłam doceniać nasze powolne ranne wstawanie i baraszkowanie się razem na łóżku do póżnych godziny porannych i mnóstwo innych spraw i choć moje serce jest jeszcze w rosterce bo tęskni już za życiem zawodowy to doceniam to że sama wychowuję synka ( a nie nanie, babcie itp) i mogę patrzeć jak dorasta i uczy się nowych rzeczy! Postawiłaś mnie na nogi! ( choć wiem że Tobie ciężko-ale dałaś dziecku bardzo dużo przez 2 lata a chyba każde takie rozstanie boli nie zależnie ile by się niebyło z dzieckiem.
              Przepraszam Cię że to wszystko Ci piszę-ale nawet nie wiesz jakiego doła miałam przez ostatnie dni.
              Pozdrowionka i mam nadzieję że się nie gniewasz!

              • Re: Brakuje mi….mojego dziecka..

                Musi Ci byc bardzo ciężko, ale nie martw się. Matka jest jedna, jedyna i niezastąpiona, a Twoja córeczka jest dumna z ambitnej, pracującej mamy!
                Mam nadzieję, że ta praca jest warta Twojego poświęcenia i chociaż przynosi Ci satysfakcję. I niedługo tak się wdrożysz, że zaczniesz dostrzegać więcej plusów tej sytuacji.
                A czasy na macierzyńskim i wychowawczym? Która z nas- pracujących mam – za nimi nie tęskni?
                Pozdrawiam!

                Kasia i Sylwia Margareta 25.10.03

                • Re: Brakuje mi….mojego dziecka..

                  Strasznie smutno mi się zrobiło po przeczytaniu Twojego posta… Siedzę z Patrykiem w domu już 14 miesięcy, dobrze nam razem, nie wyobrażam sobie innego życia, ale jednak szukam pracy, muszę, chcę. Czasem mam ogromne doły z tego powodu, że nie mam pracy, że nie mogę jej znależć-szukam już trzy miesiące….Ale Twój post uświadomił mi coś bardzo ważnego-nigdy, żadna praca nie da mi takiej satysfakcji jak przebywanie z Patrykiem i uczenie się RAZEM, uczenie się, tak, bo ja przy nim uczę się, siebie…

                  Znasz odpowiedź na pytanie: Brakuje mi….mojego dziecka..

                  Dodaj komentarz

                  Mozarella w ciąży

                  Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                  Czytaj dalej →

                  Ile kosztuje żłobek?

                  Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                  Czytaj dalej →

                  Dziewczyny po cc – dreny

                  Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                  Czytaj dalej →

                  Meskie imie miedzynarodowe.

                  Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                  Czytaj dalej →

                  Wielotorbielowatość nerek

                  W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                  Czytaj dalej →

                  Ruchome kolano

                  Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                  Czytaj dalej →
                  Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                  Logo
                  Enable registration in settings - general