byc samotna matka,czy……..?

Wlasnie chcialabym zasiegnac waszej porady,jest to dosc wazny temat ale moze wy sie wypowiecie co o tym myslicie,nie chce sie rozpisywac wiec postaram sie ujac wszystko jak najkrocej.Jestem w 6 mies,no i nie jestem mezatka,ale to w zasadzie nie jest juz tak istotne,niby mam narzeczonego lub chlopaka,bo sama nie wiem jak juz mam Jego nazywac….do slubu nie doszlo,teraz jestem u niego,wyprowadzilam sie a w zasadzie to tylko wzielam kilka niezbednych rzeczy od rodzicow,nie ma juz z nimi kontaktu przez 1.5 miesiaca,dlatego ze oni byli mu bardzo przeciwni,gdyz stwierdzili, ze on mnie krzywdzi i mnie nie kocha(mieli moge przyznac sama ku temu powody). Niestety po rozmowie z ojcem malego postanowilam, ze zostane przy nim,bo tak lepiej dla calej naszej trojki. No i wlasnie od rodzicow sie odsunelam,mimo ze powiedzieli ze we wszystkim mi pomoga, z mysla ze w takim razie ulozy sie przy nim,a on po miesiecznej rozlace, zmienil sie totalnie,jest chamski,nie szanuje mnie,wprawdzie nie wychodzi sam na jakies dyskoteki i wogole,ale jego stosunek mnie przeraza.Dwa dni temu rozmawialam, ze moze odejde, ze nie dam rady zyc z takim czlowiekiem jak on,On twierdzi, ze mu zalezy,a niech zrobie co chce,to co mam byc na sile. Na pytanie ok-to powiedz mi czy mnie kochasz mowi-nie wiem,aha nie kochamy sie od 1,5 tyg moze nic w tym dziwnego,ale jest inaczej skoro wczesniej sex byl prawie codziennie,a oczywiscie zauwazylam na komputerze filmy i zdjecia-bylo mi milo oczywiscie:(.Zachowuje sie tak jakbym wogole nie isniala i poprostu byla przy nim na przyczepke.Jeszce wczesniej przed 2 tygodniami myslalam ze wszystko wroci do normy,przytulal mnie i zmienil sie nawet lepiej niz bym sie spodziewala,byc czuly ale po jakiejs tam klotni okazalo sie ze nie na dlugo….Jak pewnie nawet bym odeszla nie zmartwilby sie,podobnie z jego stosunkiem do mnie jest inny przy swoich kolegach,takze oni zapewne tez widza ta roznice w traktowaniu mnie. Nie moge go wyczuc czy teraz chce poprostu sprowokowac mnie poprzez takie zachowanie do tego bym odeszla,a on biedny potem wszystkim powiedzial,ona sama odeszla.
Powiedzcie co wy byscie zrobily,ja postawilam jego ponad moich rodzicow,a mimo wszystko widze ze nie jest mi wcale dobrze z nim.Aha jedno co,to placi za mnie wszystko,a wiem ze u rodzicow tez to bym miala,ale czy taka meczarnia,te stresy ciagle,czy tak dlugo mozna?Czy moze lepiej wrocic do rodzicow,przeprosic ich i juz wiecej nie spotkac sie z czlowiekiem,ktorego tak kochaalam i on mnie tez,a raptem milosc mu przeszla?Przez jego zachowanie ja juz chyba przestalam go kochac widzac jaki jest nieodpowiedzialany. Mam tylko nadzieje ze moze zablysnie gwiazdka na moim niebie i on sie zmieni,jak sie zachowywac by moze on jakos odreagowal,obrazac sie -on tego nienawidzi,czy nie zwracac uwagi i zyc tak obok jakby nigdy nic i sie meczyc, ze nic nie znacze?Czy zachowac twarz i nie dac sie podeptac?To ze jeszcze jestem tu,to trzyma mnie nadzieja, ze moze on wroci i mysl o dziecku…. Ale jak dlugo,coo zrobic?wiem ze potem moge zalowac…….-prosze poradzcie cos
Dosyc juz mam lez,a moje malenstwo nie dostaje bodzcow ciepla i milosci,a jedynie same stresy,jak urodzi sie zdrowe bede bardzo szczesliwa………
Moze wy mialyscie chociaz podobna sytuacje i cos sie zmienilo,czy myslicie, ze on teraz gra specjalnie bym sie podlamala w koncu?Czy moze celowo przynajmniej korzystac z niego korzysci?Nigdy nie sadzilam ze w moim zyciu tak sie poprzewraca……..
Smutasek z malenstwem

Edited by misiaczek24 on 2003/11/22 04:20.

26 odpowiedzi na pytanie: byc samotna matka,czy……..?

  1. Re: byc samotna matka,czy…..?

    bardzo smutno czytać takie posty..Ale moje zdanie jest takie: odejdz do rodziców póki nie jest za pozno!!! Póki ten człowiek nie zmarnował jeszcze życia Tobie i Twojemu dziecku!! On nie nadaje się nawet na partnera, a co dopiero na męża. Piszesz czy się męczyć czy odejść..A w imię czego masz się męczyć?? Dla niego?? Dziecku też przydałaby sie uśmiechnięta, szczęsliwa mama, a nie zneriwcowana i poniżana przez jego ojca. Naprawdę będzie się lepiej rozwijało w atmosferze miłości i ciepła. Dziadkowie też napewno pokochają wnuka ponad wszystko. Piszesz,że już teraz fundujesz dziecku same stresy, przez co pewnie masz wyrzuty sumienia i tak w kółko. i nie licz zabardzo,że taki typ człowieka jak Twój chłopak się zmieni na lepsze. To nie jest odpowiedzialny, kochający Was człowiek, więc chyba nie warto poświęcać mu życia Twojego i dzidziusia..
    trzymaj się

    niki23 i lutowa dzidzia

    • Re: byc samotna matka,czy…..?

      Na Twoim miejscu zostawilabym go i wrocila do rodzicow.
      Po co masz stresowac siebie i dzieciaczka?
      Z tego co piszesz to on ma Cie w d… i zachowuje sie jak 15-latek. Lepiej pocierpiec troche i byc samotna matka niz zyc z takim czlowiekiem.
      A moze potem spotkasz kogos fajnego i wszystko sie ulozy?
      Trzymaj sie!

      Inga (8 marca 2004)

      • Re: byc samotna matka,czy…..?

        Misiaczku,
        Znam podobna sutuacje z mojego otoczenia… dzialo sie to juz 9 lat temu, ale dokladnie pamietam. Tam wygladalo troszke inaczej rodzice dziewczyny nalegali na slub z ojcem dziecka, z ktorym ta dziewczyna nie byla juz od jakiegos miesiaca, dwoch. Ojciec dziecka niby wszystko pieknie ladnie, ale tez nie byl zachwycony, a tym samym nie byl “zbyt mily”. Naszczescie nie pobrali, rodzice pogodzili sie z tym i sporo pomogli tej dziewczynie…. a 2 lata temu spotkala tego wlasciwego faceta i od roku sa szczesliwym malzenstwem.

        Wedlug mnie dziecko to nie jest dobry powod do malzenstwa, czy nawet by byc razem. Mysle ze nie byloby to dobre takze dla dziecka.

        Zuza + lipcowe malenstwo

        • Re: byc samotna matka,czy…..?

          Strasznie mi przykro.
          Trudno jest postawic sie w takiej sytuacji ale obiektywnie patrzac nie masz po co przy nim tkwic.
          Na Twoim miejscu wrocilabym do rodzicow u ktorych zawsze uslyszysz dobre slowo i dostaniesz duzo ciepla.
          Wiem, ze trudno jest odejsc od kogos kogo tak sie kochalo pomimo tego, ze ta osoba nas krzywdzi (wiem to z wlasnego doswiadczenia) ale naprawde nie ma sensu ciagnac czegos co w tej chwili nie ma zadnej przyszlosci.
          Jesli zostaniesz tylko pogorszysz sprawe, jesli odejdziesz sa szanse, ze facet moze sie occknie, tyle, ze na to potrzeba czasu.
          Oczywiscie nie ma pewnosci, ze sie zmieni ale jesli nawet nie to bedziesz spokojna i szczesliwa.

          Trzymaj sie cieplo i nie zamartwiaj sie tak bo nie warto.

          Monia i czerwcowe szczescie:)

          • Re: byc samotna matka,czy…..?

            Jeśli mam być szczera,to ja odeszłabym od takiego egoisty! Nie musisz zabraniać mu kontaktów z dzieckiem, niech płaci alimenty,ale nie mieszkaj z nim. Rodzice na pewno bardzo Cię kochają,pomogą,będziesz miała w nich wsparcie. A przy tym draniu to i Ty będziesz nerwowa, i Twój maluszek. Pomyśl o tym! Nie daj się tak traktować!!! Masz przecież swoje uczucia!
            Trzymam za Ciebie kciuki.

            Myszka-mama 3 letniej Natalki i Kacperka(29.03.04)

            • Re: byc samotna matka,czy…..?

              Kochanie, ja na Twoim miejscu wyprowadziłabym się do rodziców, możesz mu powiedzieć, żeby zastanowił się nad tym co do Ciebie czuje i nad tym, że nosisz jego dziecko. Jeżeli Cię kocha i zależy mu na Was to na pewno będzie chciał Was odzyskać. Może potrzebuje trochę czasu na to, żeby do niego dotarło, że będzie miał dziecko i rodzinę. A jeżeli nie będzie o Ciebie walczył to znaczy, że nie jest Ciebie wart! pozdrawiam i głowa do góry!

              • Re: byc samotna matka,czy…..?

                To nie jest dobre zycie, wytrzymasz tak “dopoki smierc Was nie rozlaczy”? Pamietaj, ze rodzicow masz tylko jednych i z tego co piszesz bardzo Cie kochaja. To zaden wstyd jesli bedziesz samotna mama. Obejrzyj te strazne reportaze o maltretowanych, molestowanych, a czasem mordowanych dzieciach. Czy jestes pewna ze wasz dom takim domem sie nie stanie w kilka lat po urodzeniu juz teraz niezbyt szczesliwego dziecka??? Badz silna!!!! No i pamietaj, ze to co zrobisz bedzie mialo znaczenie dla Ciebie i maluszka juz na cale zycie. Kto wie czy za rok, miesiac nie poznasz mezczyzny swojego zycia? Trzymaj sie!

                Asia i maluszek 😉 (30 tygodniowy)

                • Re: byc samotna matka,czy…..?

                  Współczuję Ci trudnej sytuacji, ale niestety tak się czasem zdarza. Nie powinnam Ci mówić, co według mnie powinnaś zrobić, ale przedstawię Ci mój punkt widzenia. Uważam, że mieszkanie pod jednym dachem z mężczyzną, który Cię nie szanuje, nie okazuje miłości i oboje nie potraficie już powiedzieć sobie “kocham”, jest bardzo męczące. Rozłąka z rodzicami również nie wyjdzie Ci na dobre, skoro oni mówią, że pomogliby, czyli są z Tobą. Nie warto urywać kontaktu z najbliższymi, którzy Cię kochają.
                  Bycie samotną matką nie jest jeszcze najgorszym rozwiązaniem. Dziecko może przecież mieć kontakt z ojcem, jeśli ten tego będzie chciał, prawdopodobnie szczęśliwsze będzie dziecko odwiedzane przez ojca i radośnie wykorzystujące te chwile, niż takie, które w domu napatrzy się na chłód między rodzicami, będzie słuchało ich kłótni. Jeśli wiązać z kimś swoją przyszłość to tylko z takim, którego się naprawdę kocha i ma to odwzajemnione. U mnie w rodzinie jest “samotna” matka z dorastającą córką. Są bardzo ze sobą związane, córka nie czuje się gorsza od innych, że nie ma ojca, wcale nie pragnie kontaktu z nim (akurat on też nie).
                  Natomiast może się okazać, że jeśli wrócisz do rodziców, to Twój facet sie stęskni, doceni to, co stracil, a jak urodzi siędzidziuś i on przyjdzie go zobaczyć, to może wrócą mu uczucia? Zmądrzeje, stanie się bardziej odpowiedzialny? Należy mu dać taką szansę, ale może nie w ten sposób, że Ty znosisz te przykrości teraz, gdy w ciąży powinnaś się nie stresować.. Jeśli jednak się rozstaniecie, to chyba nie będziesz zabraniała mu kontaktów z dzieckiem, jeśli będzie o nie zabiegał? I nie unoś się dumą, tylko wymagaj od niego łożenia na dziecko, bo finansowo jest za nie tak samo odpowiedzialny jak Ty – nawet jeśli nie będziecie utrzymywać kontaktu. Niech pamięta, że zostawił kobietę z dzieckiem, bo nie był dość dojrzały do poważnego związku.
                  Może jakiś czas rozłąki teraz pozwoli Ci uporządkować swoje uczucia wzglęgem niego, a i on będzie się mógł zastanowić czy potrzebuje Cię i czy warto by się zmienił?
                  Życzę Ci powodzenia, i traktuj moje słowa jak rady, jak moje zdanie, bo nie narzucam Ci niczego! Znajdź swoje szczęście!

                  Dagmara i Pączuś (5.06.04)

                  • Re: byc samotna matka,czy…..?

                    Wszystkie patrzymy na sprawę obiektywnie i jak sama widzisz radzimy to samo. Ja też nie widzę ani jednego powodu, żeby być z tym człowiekiem, niestety argumentów przeciw jest sporo.
                    Moja kuzynka rozwiodła się po 8 latach małżeństwa, była zdradzana, upokarzana, do rozwodu dojrzewała jakieś 1,5 roku, nie była to łatwa decyzja. Została z 2 dzieci, nie jest jej łatwo, pracuje i sama wychowuje dzieci, rodzina jej oczywiście pomaga. Jest sama, często bardzo zmęczona, ale jest szczęśliwa, wyładniała, uśmiecha się i być może ułoży sobie życie na nowo. I jeszcze jedno cieszy się, że podjęła tą decyzję, a jednak zawsze powtarza, że rozumie kobiety, które męczą się w chorych związkach, bo wie ile trzeba mieć siły, żeby to zmienić, wie jakie to trudne. Życzę więc siły.

                    Ewa

                    • Re: byc samotna matka,czy…..?

                      to dla Ciebie napewno trudna i smutna sytuacja, wszytsko tak nagle sie zmienilo 🙁 kazda z nas poradzi Ci napewno zebys opuscila jego, powodow na to masz duzo i sama jestes ich swiadoma. najgorsze jest to ze Ty i Maluszek cierpicie oboje, chociaz oboje nie zrobiliscie nic zlego.
                      mysle ze im dluzej bedziesz z nim mieszkac tym bardziej zmeczona psychicznie, smutna, zrezygnowana i cierpiaca bedziesz…. to wlasnie jest czas zeby wziasc swoje zycie we wlasne rece ! ja mysle ze doskonale dasz sobie rade sama ( tymbardziej, ze tak naprawde to nie bedziesz sama, bo masz kochajacych rodzicow, ktorzy napewno pomoga Ci 🙂 )

                      ja tez bede samotna mama, moja sytuacja jest inna niz Twoja ( ja od poczatku ciazy nie jestem z nim – trudno mi go nazwac ojcem, bo chocial zebym usunela dziecko ), ostatnio duzo przemyslalam sobie, wlasciwie przemyslalam cale swoje dlugie 20 – letnie zycie 🙂 trudno mi ujac to wszytsko jakos w calosc, ale uwierz ze bedziesz umiala byc szczesliwa bez faceta 🙂 wlasnie uwierz w siebie w to ze jestes silna, znasz swoja wartosc ! i ze nie poddasz sie 🙂

                      Kasia + Synus (17.01)

                      • Re: byc samotna matka,czy…..?

                        A ja sie wylamie od moich poprzedniczek… Wiesz, rodzice zawsze Ci wybacza i zawsze bedziesz mogla do nich wrocic. A temu facetowi…daj szanse. Nie histeryzuj, nie dramatyzuj…wiekszosc mezczyzn jest przerazona kiedy ich kobieta jest w ciazy. To normalne. Roznie tez reaguja. Badz z nim, zajmij sie swoimi sprawami, staraj sie nie mowic za czesto o dziecku (przestraszysz go jeszcze bardziej). Sprobuj wwytrzymac az malenstwo bedzie mialo rok… To jest najgorszy czas dla mezczyzn…ciaza i pierwszy rok… A potem zobaczysz. Jak bedzie zle – wrocisz do rodzicow, a jak cos sie zmieni… Moze uznasz, ze warto bylo pocierpiec? Glowa do gory! Nie daj sie i na pohybel smutkom powtarzaj sobie, ze wszystko sie kiedys ulozy… I kiedys bedziesz mogla powiedziec swojemu dziecku ; naprawde zrobilam wszystko co bylo w mojej mocy, zebys mial, miala ojca… Taka jest moja rada…:)Acha… i jezeli bardzo chcesz byc z tym facetem…pokaz mu, ze jestes pogodna i optymistyczna… Nic tak zle na nich nie dziala jak nadmierne gadanie i biadolenie z niezadowolona mina.. Wiem ze to trudne… Ale mozna sie nauczyc… Trzymam za Ciebie kciuki !!!

                        (Oby Dobra ) Nowinka

                        • Re: byc samotna matka,czy…..?

                          Nie przeczytalam o co chodzi w waszym zwiazku (troche dlugie) ale wiem jedno ze jezeli kobieta ma watpliwosci przed slubem to napewno nic sie nie zmieni po a moze bedzie jeszcze gorzej :((

                          pozdrowionka 🙂

                          Anastazja i bardzo wyczekiwana Jagoda (01. 08. 03)

                          • Sorki juz przeczytalam !

                            Sorki za moja poprzednia odp. jak bylam w ciazy to rowniez bylam bardzo emocjonalna a obecnie duzo mniej i zapominam ze swoja szorstka wypowiedzia ( zdaniem ) moge komus sprawic przykrosc. Mysle ze powinnas jak najszybciej przeprosic rodzicow i wrocic, po urodzeniu dziecka znalezc prace i gwizdac na tego chama !!! pewnie go jeszcze kochasz ale zobaczysz jak bedziesz chciala pieniadze na dziecko lub wniesiesz sprawe o alimenty to zobaczysz wtedy ze sie wcale nie pomylilam. Spytaj go czy uznaje dziecko i chce figurowac jako jego ojciec oraz brac udzial w jego wychowaniu. Jezeli on nie bedzie sie poczuwal to musisz jak najszybciej isc do sadu i zalozyc sprawe o alimenty i uznanie ojcostwa bo po urodzeniu dziecka nie bedziesz miala czasu a i moze byc za pozno dziewczyny w podobnej sytuacji do twojej robily to z wyprzedzeniem kilkumiesiecznym. Mozesz a nawer powinnas zglosic sie rowniez o pomoc do pomocy spolecnej jako samotna matka !
                            Nie wstydz sie robisz to dla dziecka ! Idz i dzialaj i nie licz na cud ze Twoj facet sie zmieni. Wracaj do rodzicow dbaj o siebie !!!

                            Pozdrowionka !

                            Anastazja i bardzo wyczekiwana Jagoda (01. 08. 03)

                            • Re: byc samotna matka,czy…..?

                              Tak moze to co piszesz ma w sobie odrobine prawdy ale nie da sie byc pogodnym i szczesliwym w takiej sytuacji ( ma sie dziewczyna oklamywac ) Jest w ciazy jej stan smutku jeszcze poglebiaja hormony ciazowe. Ja jak sie rozplakalam to nie bylo konca…. mam nadzieje ze jestes lub bylas w ciazy i wiesz o czym pisze i co mam na mysli !

                              Pozdroka !

                              Anastazja i bardzo wyczekiwana Jagoda (01. 08. 03)

                              • Re: byc samotna matka,czy…..?

                                owszem mam szczesliwa rodzine i jeszcze sie ona powieksza…Kiedy bylam mloda, w pierwszej ciazy reagowalam bardzo emocjonalnie jak wiekszosc kobiet. Pozniej zrozumialam, ze mezczyzni inaczej pojmuja ojcostwo i poczucie odpowiedzialnosci.. Nauczylam sie tez, ze warto czasami poudawac optymizm…chetnie sie do takiej atmosfery wraca… Duzo chetniej, niz do skwaszonej, wiecznie nieszczesliwej i niezadowolonej miny… Teraz jestem ponownie w ciazy…Ale nie jestem monotematyczna… gadanie non stop o dziecku jest nie do wytrzymania dla mezczyzn…od tego jest przeciez…to forum 🙂 I wiesz, zawsze warto sprobowac wytrzymac to co sie dzieje zlego..Uciec zawsze mozna pozniej… Pozdrawiam Cie 🙂

                                (Oby Dobra ) Nowinka

                                • Re: byc samotna matka,czy…..?

                                  Czesc, do rozwiazania zostalo Ci juz tylko 2,5 moze 3 mies… Mysle, ze nie masz na co czekac… zbierz swoje drobiazgi i wroc do Rodzicow. Nie mozesz tkwia w zwiazku w ktorym zle sie czujesz, nawet jesli kochasz. Co moge Ci powiedziec, jest jeszcze szansa dla Was… dla calej trojki.Jesli chlopakowi bedzie na Was zalezalo, to jak sie urodzi maluszek bedzie Was odwiedzac, nawet jesli to sie nie bedzie podobac Twoim Rodzicom. Bedziesz musiala Ich przekonac, ze jaki zly by nie byl dla Ciebie, to powinien miec szanse poznac Waszego malucha.A jesli bedzie spedzal z Wami duzo czasu, okarze sie czuly i kochany… wtedy podejmiesz ostateczna decyzje czy z nim byc czy tez nie.

                                  Wydaje mi sie, ze to jedyne sluszne rozwiazanie.Zazdroszcze Ci tego, ze masz fajnych Rodzicow, ktorzy Ci pomoga… to bardzo wazne:) Poza tym bedziesz sie czula lepiej i Ty i Dzieciatko jesli wkolo beda zyczliwi ludzie:)

                                  Przemysl to i napisz co zdecydowalas.
                                  Goraca pozdrawiam

                                  • Re: byc samotna matka,czy…..?

                                    Wszystko mozna pozniej… oby tylko nie bylo za pozno !
                                    Dziewczyna zrobi jak jej serce podpowie. Ja gdybym byla na jej miejscu zrobilabym tak jak jej wczesniej radzilam. Nie jestem z zawodu aktorka i nie musze grac przed wlasnym mezem a tymbardziej przed sama soba. Ja bedac w ciazy gadalam o tym ciagle i ciagalam meza po slkepach dla dzieci i wszystko przezyl , lacznie z porodem i moimi humorami. Nawet przez mysl mi nie przeszlo ze moge kryc przed nim swoje emocje ani i on tego nie robi. Jestesmy rowniez przyjaciolmi nie tylko kochankami i rodzicami a przyjaciol sie nie klamie. Nie skacze przed mezem i nie traktuje go jakos specjalnie gdyby chcial aby przed nim skakac to kupilby sobie malpke. Uwazam ze zwykly obustronny szacunek w zwiazku wystarczy. Milosci nie trzeba nadskakiwac a mam juz 9 lat doswiadczenia ze swoim mezem i wiem ze jego zdanie na ten temat byloby takie samo.

                                    Pozdrowionka !

                                    Anastazja i bardzo wyczekiwana Jagoda (01. 08. 03)

                                    • Re: byc samotna matka,czy…..?

                                      Wybacz ale jak mozna dawac szanse komus kto jej nawet nie szanuje, zastanow sie co piszesz..to zwykly masochizm i jestem pewna, ze jak zostanie to bedzie jeszcze gorzej.. Nie wiem na jakim ty swiecie zyjesz.

                                      Pozdrawiam i gratuluje.

                                      Monia i czerwcowe szczescie:)

                                      • Re: byc samotna matka,czy…..?

                                        Wiesz,rodzice zabraniali mi slubu,maz byl od poczatku okropny,a powod pil i pil,ale postawilam na swoim,byl piekny slub,wesele,Wszystko bylo straszne od poczatku,picie zawladnelo jego i moim zyciem. Przeszlam koszmar,olewalam rodzicow. Tyle sie wycierpialam.Ale mialam sielna wole i wzielam rozwod.Dzis mam drugiego wspanialego meza i nawet odrobine nie podobny do tamtego.teraz wiem co to jest szacunek dla kobiety,kiedys nie wiedzialam.Ja nie chce Ci nic mowic,ale po wlasnych doswiadczeniach powiem tylko tyle, ze ja bedac na Twoim mijscu,odeszlabym do rodzicow. Pamietaj on nie jest warty,ani Ciebie,ani dziecka.Zero w nim zaangazowania.Kochana zycie nie plega na tym by cierpiec,a ja widze marne losy na szczescie u Ciebie.Ratuj sie i nie zwracaj uwagi na innych.

                                        • Re: byc samotna matka,czy…..?

                                          Przykro mi, ze zarzucasz mi ze nie wiem co pisze… W kazdym razie – bez zastanowienia… Wydaje mi sie, ze misiaczek pisal post bardzo wzburzony i nieszczesliwy, w chwili nienajlepszych emocji, nawet zalamania. To jest normalne w ciazy – pesymizm, lek, wszystko przyjmujemy jako wyrok i jestesmy drazliwe z byle powodu, nie mowiac juz o tym jak boli nas brak zainteresowania ze strony partnera… I wydaje mi sie, ze zapadaja w tej sprawie zbyt szybkie i autorytarne wyroki… A nie znamy ani misiaczka ani jej chlopaka… moze on tez przezywa pieklo leku, rozczarowania i niepewnosci? Moze Misiaczek po stokroc bardziej jest przwrazliwiony i odbiera jego zachowanie jako pokazanie jej drzwi w zbyt czarnych kolorach – pisze przeciez o swoich odczuciach, bardzo subiektywnie… Chcialam tylko, zeby razem urodzili dziecko… Tylko to chcialam podpowiedziec – moze emocje troche sie uspokoja.. A co do optymizmu – misiaczek ma sie z czego cieszyc – po pierwsze, z dziecka (przypuszczam, ze z nim wszystko ok), po drugie, ze skoro chlopak chcial zeby sie do niego wprowadzila – to to cos jednak znaczy… I po trzecie, ze ma wyjscie awaryjne – rodzicow, ktorzy jej pomoga… To naprawde tak zle, zeby sobie dali szanse? A co do udawania szczescia caly czas – mowie nie 🙂 To zbyt meczace.. Ale sa sytuacje, ze trzeba byc opoka i ukojeniem – jesli kocha sie swojego partnera… wlasnie wtedy kiedy on tego potrzebuje bardziej niz my… A skad wiemy co siedzi w glowie chlopakowi misiaczka? Ciagle niezadowolenie i roszczenia… nie wydaja mi sie dobrym sposobem na zwiazek… I naprawde, nie mam odwagi tak natychmiast kazac sie pakowac misiaczkowi i uciekac gdzie pieprz rosnie… Sadze, ze nalezy im pomoc byc razem. Maja dziecko, a to dziecko chce ich obojga… 🙂 I nadal sadze, ze nalezy jednak sprobowac – to trudniej, niz uciec… i jeszcze raz przepraszam wszystkie forumowiczki, ktore sie na mnie oburzyly… Ale hm.. istnieje na tym forum, wolnosc mysli??? :))

                                          (Oby Dobra ) Nowinka

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: byc samotna matka,czy……..?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general