Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

No to sie doczekałam, dzisiaj o 7:30 miałam sie stawić, oczywiście weszłam o 8!!! Lekarz – lekko niedosłyszący – przemaglował mnie ze wszystkiego; co boli, gdzie boli, jak boli, a coś jeszcze a no serce aaaa co boli, gdzie boli, jak boli… A gdzie pani pracuje w małej spółce a jest pani współwłaścicielem (?!?!?!?!?!?!?!?!?!) A jaką szkołę pani skończyła… a a co to za szkoła, a ja myślałem że takie coś tylko w Gdańsku (Akademia Morska w Gdyni) a jaki stopień naukowy pani tam uzyskała… A ile pani mierzy cm wzrostu??? A ile pani waży??? A jakie lekarstwa pani przyjmuje??? Wszystkie odpowiedzi zapisywał
Prawie przepisał kartotekę od kardiologa, to samo z kartą ciąży
Koniec części teoretycznej, czas na praktykę: proszę się położyć… obmacał mi brzuchola, osłuchał serducho Dobrze, wszystko, dziękuję.

Teraz mam czekać na decyzję, ciekawe co dostanę!

Kasia i lwiątko 06.08.04

22 odpowiedzi na pytanie: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

polyana Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

A dlaczego Cie wezwali?? Bylas dlugo na zwolnieniu? Ja jestem od 2 miesiecy i nie zapowiada sie jakikolwiek powrot do pracy zawodowej do konca trwania ciazy. Czy mozna nie stawic sie na taka komisje z powodu zakazu wstawania z lozka?

asia7 Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Hej, nie rozumiem w jakim celu było to wszystko?? czy dlatego że długo jesteś na L4 i sprawdzają czy czasem nie symulujesz?? jeśli tak to już jestem w strachu, bo ja już prawie 3 miechy na zwolnieniu jestem i raczej niezapowiada się że pójde do pracy…..
Pozdrawiam

Asia

ozzie Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Ja tez bylam calkiem niedawno. Trafilam na pania, ktora tez zadawala mnostwo pytan mimo ze miala cala dokumentacje od gina ale nawet w nia nie spojrzala. Pytania dotyczyly tylko i wylacznie ciazy, jej przebiegu, dolegliwosci, branych lekow itp. Potem pomacala brzuch i to wszystko. Trwalo to gora 10 minut. Ja orzeczenie o przedluzeniu zasilku dostalam od razu w dwoch egzemplarzach jeden dla gina drugi do zakladu pracy.

OZZIE

ozzie Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Pozwole sobie odpowiedziec. Po 6 miesiacach L4 ZUS lub zaklad pracy (to zalezy kto wyplaca ci swiadczenia) przysyla ci wniosek o przedluzenie zasilku chorobowego. To pismo wypelnia lekarz, dolacza dokumentacje ciazy(wyniki badan, historia choroby, itp) i wysylasz to do ZUSu. Po jakims czasie dostajesz wezwanie na spotkanko z orzecznikiem lub masz farta i dostajesz od razu przedluzenie zasilku bez koniecznosci stawiania sie w zusie.
Bac sie nie ma czego bo to tylko formalnosc, takie sa przepisy. Jezeli masz L4 lezace Zus moze cie skontrolowac w domu bo wezwac cie nie moze. Dlatego lepiej prosic gina o zwykle.

OZZIE

polyana Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

A myslalam, ze za zwolnienie powyzej 30 dni zawsze placi ZUS. To moze byc inaczej? A jesli ZUSomeni przychodza do domu, to chyba wczesniej dzwonia. Czy raczej odbywa sie to w formie “nalotów”?

amelka11 Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Nic nie rozumiem…
Ja jestem na zwolnieniu L4 lezacym od polowy listopada… Nie leze, bo bym zeswirowala. Na szczescie nie mialam jak na razie przyjemnosci stawic sie w ZUSie, ani goscic ZUSu w domu…
Ale wniosek taki juz skladalam, wlasnie czekam na kolejna wyplate… Czy jest taka mozliwosc, ze ZUS podejmie decyzje, ze mi nie przedluza zasilku bez badania mnie?

Pozdrawiam,
Ewa i Lipcowy Cypisek

asia7 Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Dzisiaj mam wizyte u gina to myslisz że lepiej poprosić go o zwolnienie nie leżące?? do tej pory miałam zawsze “pacjent ma leżeć”, ale skoro mam mieć jakiś nalot z ZUSu to chyba jednak powiem dzisiaj lekarzowi aby wypisał mi zwolnienie że moge chodzić. Kurcze ta cała biurokracja!!!!!!!!!!!!!!!!!! Na dodatek ostatnio czytałam że ZUS coraz częściej odmawia wypłaty L4 podczas ciąży bo niby doszli do wniosku że umowy o pracę są zawierane fikcyjnie przed samą ciążą, na szczęście ja mam umowe już dosyć długo uffff
Pozdrawiam

Asia

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Do 33 dni w roku kalendarzowym płaci zakład pracy, potem ZUS przejmuje płatność, a jeśli chodzi o kontrole, to zawsze odbywają się w formie nalotów, ale jeśli będą i Cię nie zastaną to POWINNI zostawić informację że byli, a Ty zawsze mogłaś się źle czuć i być u lekarza

Kasia i lwiątko 06.08.04

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Ja idąc tam myślałam, żę najwyżej pomaca brzuchol, by sparwdzić czy czasami poduchy tam nie mam Dobrze, że miałam kartotekę od kardiologa, ale teraz sobie myślę, że różnie może być z jego decyzją, bo nie miałam kartoteki od gina, chodzę prywatnie więc lekarz może sobie pomysleć, że skoro mnie stać, to do zwrotu cały zasiłek – chyba się wtedy zaryczę! Teraz to czekanie…

Kasia i lwiątko 06.08.04

aaga Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

U mnie 6 mies. zwolnienia minelo chyba ok. polowy kwietnia – dokladnie 180 dni! Oczywiscie w zakladzie pracy o tym fakcie zapomnieli i gdyby nie Forum… to bym dzisiaj pieknie wygladala. Na szczescie upomnialam sie w pore o wniosek do ZUS-u i otrzymuje zasilek, ktory… nadal placi zaklad pracy (odliczaja sobie po prostu ze skladek moj zasilek). Uwazam, ze tak jest super, bo kase mam zawsze na czas, a o zasilkach z ZUS-u czyta sie i slyszy rozne historie.
Nie bylam do tej pory na zadnym badaniu u orzecznika, a ni, Bogu dzieki, nikt z ZUS-u mnie nie odwiedzil. Wystarczyla karta ciazy i historia opisana przez ginekologa prowadzacego. Na zwolnieniu mam zalecone lezec i tak bylo od samego poczatku. Zobaczymy, co bedzie dalej. Mam nadzieje, ze nikt sie juz nie przywlecze. Termin mam za niecale 2 tygodnie !

Pozdrawiam serdecznie.
Aga i Ktoś(7.06.04)

ozzie Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

A skad ten lekarz bedzie niby wiedzial ze chodzisz prywatnie? Zreszta to nie ma zadnego znaczenia. Co do tej kartoteki od gina to ja mialam calkiem pokazna dokumentacja ale pani doktor nawet do niej nie zajrzala. Wiesz co kiedys byla juz dyskusja na ten temat jak ci sie chce to poszperaj w archiwum ale wtedy jakas dziewczyna, ktora pracuje w zusie powiedziala ze nigdy sie jeszcze nie zdazylo zeby nie przedluzyli zwolnienia kobiecie w ciazy, bylo kilka przypadkow ale nieciazowych, pewnie autentyczni symulanci. Ona mowila ze to naprawde tylko formalnosc. Wiec sie nie przejmuj napewno dostaniesz to przedluzenie. Pozdrawiam

OZZIE

ozzie Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Tak placi zus ale jesli pracujesz w duzej firmie powyzej iles tam osob, dokladnie nie wiem to tak jak dostajesz te pieniadze przez swoj zaklad pracy tak samo pismo przysle ci zaklad pracy a nie zus. Nie sadze zeby zus zawiadamial o wizycie w domu. Ale jesli cie nie bedzie to nie jest problem bo mozesz byc na wizycie u lekarza

OZZIE

ozzie Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Dokladnie nie wiem bo nie jestem zadnym ekspertem opisalam tylko swoj przypadek i nie chcialabym nikogo wprowadzic w blad. Mysle ze jesli zlozylas wniosek a masz L4 lezace to nie powinni cie wezwac a jedynie moga cie nawiedzic w domu lub przyslac decyzje o przedluzeniu bez jakiejkolwiek kontroli. To ze ci nie przedluza zasilku ot tak bez widzenia sie z toba jest raczej niemozliwe.

OZZIE

namarie Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

No dobrze, ale jeśli moje już ponad 2 miesięczne zwolnienie jest spowodowane nieustannymi torsjami, to nie mam w związku z tym żadnych dokumentów. Wyniki wszystkie są w porządku, ale torsje nie ustają, więc prawdopodobnie zwolnienie będę przedłużać. Czy grożą mi z tego powodu jakieś przykre konsekwencje?

ozzie Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Wydaje mi sie ze takie nie lezace jest duzo wygodniejsze bo nie musisz sie stresowac zadnym nalotem. A przeciez lezec i tak mozesz jesli tak kaze gin. Ja na przyklad musze wychodzic z psem wiec gdyby taka “delegacja zusowska” przyjechala a ja wlasnie wracam z pieskiem oj to chyba bylby problem.
Co do dalszej czesci twego postu to osobiscie nie slyszalam o takich przypadkach, ja tez mam umowe od dawna wiec ten problem mnie nie dotyczyl.

OZZIE

ozzie Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Torsje to tez dolegliwosc ciazowa. Jak bedziesz juz miala ten wniosek w reku to lekarz da ci cala historie choroby(a raczej ciazy) i tam napewno oprocz innych rzeczy znajda sie dokuczajace ci torsje.

OZZIE

aneta28 Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

nie stresuj się, bo zawsze możesz powiedzieć, że byłaś w przychodni, u lekarza
pozdrawiam


Ja+dzidzia

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Dzięki za pocieszkę, ale i tak będę nerwowo zaglądała do skrzynki, do tego wiem że ludzie na prawdę potrafią być wybitnie złośliwi, mam tylko nadzieję, że ten lekarz taki nie jest!

Kasia i lwiątko 06.08.04

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

To chyba byłby pech ogromny jeśliby teraz przyszli
Szczęśliwego rozwiązania, które może być już bliziutko

Kasia i lwiątko 06.08.04

neonka Dodane ponad rok temu,

Re: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Ja w poprzedniej ciazy tez bylam od 2 miesiaca na zwolnieniu. Wniosek z pieknym opisem moich wszystkich dolegliwosci (L-4 – moge chodzic) wyslalam do ZUS i czekalam z niepokojem na komisje, lub decyzje zaoczna.

No i urodzilam synka – 6 tygodni przed terminem, a ponad miesiac po jego urodzeniu dostalam odpowiedz z ZUS, ze owszem przedluzaja mi zwolnienie, kiedy ja juz od ok 40 dni bylam na macierzynskim, hahaha, laskawcy!

Tak, ze nie zawsze orzekaja to po wczesniejszym obejrzeniu pacjentki, moj gin mowil ze bardzo rzadko wzywaja na komisje, nie ma co sie martwic na zapas!

Neonka, Mati/6.09.03
i?/10.01.05

Znasz odpowiedź na pytanie: Byłam u lekarza orzecznika w ZUSie

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
Problemy z laktacją
Kochane mamusie !!! 6 dni temu na świat przyszła moja cudowna córcia Majka- przez carskie cięcie. Bardzo proszę Was o pomoc. Tak bardzo chcę karmić piersią, ale moje dzieciątko sie
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Bardzo prosze
O nie pisanie tytułów DUZYMI LITERAMI bo: 1 bardzo zle sie to czyta 2 oznacza to krzyk 3 no i doszlo do tego ze prawie wszytkie tytuly sa tak pisane i naprawde ciezko
Czytaj dalej