Chyba nie kocham już męża

Dawno tu nie byłam, bo nie mam dostępu do neta. Ale w piatek wieczorem mam zamiar ponownie wpasc tu, na formum i przeczytac odpowiedzi, jesli ktoras ma podobny klopot lub chce mi pomoc.
Urodzilam coreczke w marcu, do tego czasu bylo Ok. Wyszlam dwa lata wczesniej za maz z milosci. Kochalam meza i bylo wszystko swietnie. Po porodzie zaczely sie problemy. Zaczal mnie najprosciej na swiecie wkurzac o wszystko. Nie mowie, ze nie ponosze winy za nic, ale po prostu sytuacja jest nie do wytrzymania. To wszystko bylo juz wczesniej, przed urodzeniem dziecka, ale ja tego nie zauwazalam!!! Dopiero jak zaczelam byc zmeczona, przy opiece nad dzieckiem zobaczylam, jaki to cham!!!
Po pierwsze maz twierdzi, ze opieka nad dzieckiem to sama frajda. Ze on pracujac w biurze przy kompie dopiero sie napracuje. Wymaga ode mnie opieki calodobowej nad dzieckiem, obiadu, czystego domu i uprasowanych koszul. Ja po prostu nie daje rady. Jak corka spi, ja siadam i czytam ksiazke, bo ona spi tak czujnie, ze musze siedziec przy wozku i bujac ja. Teraz tak juz nie jest, ale przez pierwsze 3 m-ce tak bylo. Czasem mala ma tak kiepski dzien, ze mam problem, zeby zjesc sniadanie. Po poludniu placze ze zmeczenia. A moj maz uwaza, ze jestem smieszna, skoro czytam ksiazeczki i narzekam, ze jest mi trudno. Jak prasuje, to zajmuje mi to 3 godz., bo corka np. nie ma juz ochoty lezec na macie, wiec musze ja wsadzic do lezaczka, w ktorym tez nudzi sie juz po 15 min. I tak w kolko, ale wam pisac o tym nie musze, bo same to znacie z autopsji….. Moj maz kazda czynnosc, kazdy obowiazek w domu, jak sprzatanie, mycie naczyn itp dzieli skrupulatnie na pol. Nie wazne, ze ja sie do tej 17 dzieckiem zajmuje SAMA, ugotuje obiad i mu go podam. Jesli dzien wczesniej po tym obiedzie on myl naczynia, to dzis tego nie zrobi. Jest niesprawiedliwy. Najgorsze jest to, ze jak chce z nim pogadac, to sie nie odzywa, nie reaguje i patrzy tempo przed siebie. Jego pasja jest komputer, w ktory gapi sie od momentu zasniecia dziecka. Nie spedza ze mna czasu wieczorem. Ale to co, skoro corka zasypia o 22:30, to i ja ide spac. On siedzi przy kompie do 2 w nocy, wstaje o 7 i jest nieprzytomny. Jakma uspic corke, to robi to machinalnie, np. telepie ja na sile w wozku, a ona az z placzu sie zanosi. Boje sie zostawic go samego z corka i do tego czasu jeszcze tego nie zrobilam. Ostatnio posadzil ja na kanapie i mala zgiela sie do przodu i upadla na buzie!!! KURDE! Ona wtedy nawet nie miala 4 i pol miesiaca!!!!!!! Jak jechalismy do lekarza, poprosila, zeby przyniosl fotelik do samochodu. A on przyniosl….. bujaczek!!!!!!!!!!!!!!! To sa szczegoly, na prawde. Ale dziecko potrzebuje opieki, a nie on sobie je sniadanko, a ona lezy obok i muczy,a on zza ramienia cos mruknie i gapi sie w telewizor.
On uwaza, ze ma ciezej, niz ja i twierdzi, ze powinnam isc do pracy. Zadne rozmowy nie pomagaja. Dochodzi do krzykow!!!!! I to z mojej strony, bo jego taktyka jest milcenie i ignorancki usmieszek na twarzy.
Ja go na prawde nie kocham. Wiem o tym dobrze i gdybym mogla wrocic czas, nie wyszlabym za niego za maz. Wiem, ze wszystko ma swoje podloze – ja nie mam pracy, zyjemy z wielkimi dlugami za 1500 zl, mieszkamy blisko moich rodzicow, ktorzy go nienawidza. Ale teraz widze, ze moja mama miala racje, ze on jest leniem, ze jest gowno wart. On taki byl wczesniej, ale ja bylam tak zaslepiona miloscia, ze tego nie widzialam!!!!! Pamietam, jak bylam w ciazy i chcialam, zeby wieczorej przyszedl do lozka i mnie przytulal, on wpadal na 2-3 min. i mowil, ze idzie na kompa, bo to niedlugo sie zmieni i nie bedzie mogl siedziec przed nim, wiec teraz musi to wykorzystac. A ja tak bardzo pragnelam bliskosci.
Nie caluje mnie, nie tuli…. Wiele miesiecy po porodzie dal mi buzi, a ja czulam sie, jakby to byl calus ludzi, ktorzy sa malzenstwem od 30 lat….. Wczoraj po raz pierwszy sie kochalismy, od 5 m-cy. Nie czulam tego, co wczesniej. Czulam potrzebe zaspokojenia i tak bylo od poczatku do konca. Pamietam, jak kiedys jak mnie calowal przy stosunku, czulam wielka milosc. Teraz czuje tylko popielniczke w jego ustach. Obrzydza mnie, nie moge na niego patrzec, mdli mnie na jego widok.
Wszystko mnie w nim denerwuje. A najbardziej jego sposob traktowania mnie. Jestem po prostu ZONA I MATKA, a nie kobieta z potrzebami, uczuciami, potrzeba snu i odpoczynku. Jestem dla niego nikim. A on zachowuje sie jak stary, 60 letni facet z niesamowitym wyobrazeniem na swoj temat, egoista i dbajacy tylko o SWOJE potrzeby.
Nie chce pisac, ze go nienawidze, ale juz na peno nie kocham.
Nie wiem, co zrobic, nie wiem, co poczac, jak sie zachowywac, jak dalej zyc. Dla mnie najwazniejsza jest corka i dla niej zrobie wszystko.
Pomozcie, prosze. Tylko w was nadzieja, bo nie mam z kom pogadac. Kompletnie z nikim…..

Aga z Julianną, ur. 19 marca 2004 roku

35 odpowiedzi na pytanie: Chyba nie kocham już męża

beatuchna Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Naprawde serecznie ci wspolczuje. Kawal drania z tego twojego meza. I chyba najgorsze jest to jak traktuje wlasne dziecko, bardzo nieodpowiedzialny, egoistyczny dupek z niego!
Nie wiem, moze jednak zmus go do powaznej rozmowy i powiedz mu to wszystko, co cie boli. sprobuj jeszcze raz wyciagnac do niego reke.
Drugim rozwiazaneim jest po prostu – odejsc od niego.
Nie wiem, jakie sa twoje relacje z rodzicami, ale jesli ok, to pewnie ci pomoga. I tak sama zajmujesz sie dzieckiem, a bedziesz miala spokoj, ulozysz sobie napewno zycie na nowo, mala podrosnie, pojdziesz do pracy.
Mam nadzieje, ze wkrotce co jednak zmieni sie na lepsze, moze on w koncu zrozumie jak bardzo cie rani. Zycze ci duzo sil i nie zalamuj sie prosze, bo masz dla kogo zyc!
goraco!
Bea i Karol

Bea i Karol

Bea & Karol

anika2004 Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Chyba faktycznie fatalnego masz męża, ja na Twoim miejscu jeszcze raz spróbowała porozmawiać, najprawdopodobniej ta rozmowa nic nie da, ale spróbuj dla własnego spokoju sumienia, a później może rozstańcie się na jakiś czas i wtedy przekonasz się, czy Ty go kochasz i nie umiesz bez niego żyć i czy on Cię kocha i nie umie bez Was żyć. Jeśli okaże się, ze lepiej wam osobno, to chyba lepiej rozstać się na stałe. Odpadnie Ci przynajmniej prasowanie koszul, a ten czas poswięcisz dla siebie. I niech Ci do głowy nie przychodzą myśli, że już sobie życia nie ułożysz! Złe chwile w życiu nie trwają wiecznie. Powodzenia.

Ania i Alicja (1.05.2004)

magdzik Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Biedna jesteś. Ale musisz się wziąść w garść. Przestań mu usługiwać. Ma ręce więc niech sam sobie prasuje. Z obiadkami też przystopuj, lub tez gotuj gdy on wróci z pracy i zajmnie sie córką. A co do opieki to może pokaż mu, albo przedstaw mu propozycję zabaw z dzieckiem, bo sam może nie wiedzieć – ot facet. Nigdy tez nie nakazuj mu, a jedynie staraj się go prosić, ale z lekkim postawieniem warunków, czyli że coś otrzyma ale jeśli pomoże ci. Niedługo córeczka zacznie raczkować, potem chodzić, to Ty kobieto padniesz na twarz.
Recept na poprawę związku nie mam, ale może zdał by sie wam wieczór czy wypad tam gdzie komputera nie ma. Wówczas sobie pogadajcie. Ale wiem, że pierwsza rozmowa niewiele wniesie i za jakiś czas powróc znów do tematu w sprzyjających okolicznościach.

,

ciku Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Wiesz co Agustku w trakcie czytania tego zmienialam zdanie kilka razy co napisac. Serdecznie Ci wspolczuje. Tu juz nie chodzi o problemy dnia codziennego, bo to jest rzecz, ktora przy istnieniu milosci da sie rozwiazac. Tu chodzi o to, czy Ty go nie kochasz, czy tylko tak Ci sie wydaje przez to jak on Cie traktuje i przez to, ze sobie z niczym nie radzisz.
No bo kiedys przeciez kochalas ( czy tylko tak Ci sie wydawalo??) Zastanow sie czy wtedy na poczatku go kochalas, jesli odpowiesz ze tak, to zastanow sie za co. Czy za to czego juz Ci nie daje, czy tez kochalas go bez zadnych warunkow. Bo milosc prawdziwa odporna jest na okolicznosci. Milosc prawdziwa to taka, gdzie jesli osoba kochana stoczy sie do dna, i pobrudzi przy tym Ciebie to wybaczysz i wyciagniesz reke by pomoc sie poddzwignac. Tak jak matka pomoze dziecku nawet gdy okaze sie niewdzieczne i tak jak Bog wybaczy najgorszemu grzesznikowi. To jest milosc.
Natomiast to co my przyzwyczailismy sie nazywac potocznie miloscia (kocham bo jest taki cudowny, jak okaze sie swinia to odejde) to juz miloscia nie jest.
Takze wybacz, ale sie obawiam, ze na poczatku tez go nie kochalas. Prawdziwa milosc nie wygasa. Daj sobie z nim spokoj, albo zyj w tym zwiazku dla dobra corki. Jesli jednak chcesz jej naprawde zapewnic dobry dom i atmosfere to czy to Ci sie podoba czy nie bedziesz musiala zmienic nastawienie do meza. Zycze powodzenia i madrych decyzji.

Kacperek

Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

ja bym mu ten list, który napisałas do nas wysłała!
skoro nie chce podjąc dyskusji, to może skorzysta z umiejetnosci czytania…

Ty nie z nami musisz to załatwić, ale z nim.
Odpowiedzi nasze i rady pod tym postem swoja droga, ale skoro już się nad tym zastanowiłas i to z siebie wyrzuciłas, to skorzystaj z okazji i połóż ten post przed nim…

Mysle, że sa reczy i uczucia, które można odbudowac…
Są sytuacje, gdzie ludzie się gubia, ale przy odrobinie farta i zrozumienia ze strony innych odnajdują sie:)

I mnie się kiedyś wydawało, że nie kocham…
OdbiłaM sioę od “swojego dna” i wiem, że się myliłam, ale byłam zagubiona, zmęczona rutyną, codziennosćią, dobita obowiazkami…
Ech…
Może mąż sie opamieta i zacznie starać spowtrotem o Was kiedy zobaczy jak blisko jest groźba utraty Żony i Córki…

agnes75 Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Jakże doskonale Cię rozumiem! U nas sytuacja jest bardzo podobna, z tą różnicą że ja jeszcze pracuję !
A czasem i tak padam na twarz, Bartosz w dodatku nie przesypia nocy i to ja do niego wstaję. Mój facet przychodzi z pracy po 19.00 i ja wtedy podaję Panu obiadzio, potem myję naczynia, potem kąpię Bartka i idę spać. Przeważnie nie mam kiedy zjeść obiadu po powrocie z pracy, bo po pierwsze przy Bartku nie da się go zrobić, po drugie nawet jeśli jest to przy moim żywym i wymagającym pokłady energii synku ciężko jest go zjeść….
Też nie kocham mojego faceta i WIEM na pewno że się wkrótce rozstaniemy.
W Twoim poście jedna rzecz wstrząsnęła mnie najbardziej: stosunek Twojego męża do córeczki i sposób opieki nad nią… mój facet jak zajmuje się Bartkiem to robi to rak dobrze jak ja i to z pełnym oddaniem. Ja mogę wtedy pojechać do miasta czy do koleżanki i z czystym sumieniem Bartosza z nim zostawic. I to mnie właśnie jeszcze przy nim trzyma

kamelia Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Może daj mu to do przeczytania… To będzie taka terapia szokowa… Może dzięki temu dojdzie do rozmowy, która przełamie to co najgorsze – milczenie, obojętność. Może on przejrzy nieco na oczy i dasz mu szansę…A może ustalicie, że to koniec… Trzeba coś zrobić! Ta stagnacja jest najgorszą rzeczą. Zabija Wasze małżeństwo, jeśli ono wogóle istnieje. Zabija Twoje “JA”.

gacka Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Czytam Twoje słowa i widze w nich moje życie. Dokładnie wczoraj przeleciało mi przez myśl pytanie, czy ja jeszcze w ogóle kocham mojego męża? Do dziś nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi – szukam jej jeszcze. Zrobiłam błąd, bo wymarzyłam sobie, że nasze życie z Julką będzie wyglądało inaczej – wymarzyłam sobie, że oboje się nią zajmujemy, wychowujemy, opiekujemy. I to na jednym poziomie. A tak nie jest. Czuję, że oddalamy się od siebie właśnie przez ten brak synchronizacji we współdziałaniu. Żyjemy pod jednym dachem, ale w zupełnie innych światach. Moim światem jest Julka. Każdą wolną chwilę staram się jej poświęcić (a że wróciłam już do pracy to mam tych chwil stosunkowo mało i staram się je bardzo mocno kondensować, by Julka nie odczuła mojej nieobecności). A mój mąż? Pracuje po 5 godzin na dobę, na pewno nie napracowuje się, bo charakter jego pracy mu to skutecznie uniemożliwia, a po powrocie do domu siada przed komputer, włącza filmik i porafi przez 3 godziny siedzieć z oczami wlepionymi w monitor. Ja w między czasie podaję mu obiad (ktory przygotowuje moja mama, bo zajmuje się Julką w czasie mojej nieobecności), sprzątam, prasuję, myję naczynia no i oczywiście przede wszystkim zajmuję się dzieckiem. Są momenty, że padam na twarz, że czuję się słaba. Zanoszę ją wówczas do niego i proszę, by się nią zajął – Julka siada wówczas na kolanach taty i razem z nim “ogląda” film. Jak się znudzi to zaczyna kwilć więc mądry tata przenosi ją do łóżeczka i usypia. Więc on sprawdza się jako ojciec – do usypiania Julki jest po prostu niezastąpiony. Jak gdzieś uda mi się wyjść na chwilkę z domu samej to obojętnie o której godzinie bym nie zadzwoniła to zawsze słyszę, że Julka śpi.
Czasami mam wrażenie, że jego rozwój zatrzymał się na poziomie nastolatka. Gdyby zapytać go o nazwę najnowszej płyty jakiegoś zespołu na topie lub o tytuł najnowszego filmu z jakimś tam aktorem to nie miałby z odpowiedzią najmniejszego problemu. Natomiast gdyby zapytać go jak się przygotowuje deserek dla Julki, jak się mierzy dziecku temperaturę, jak podgrzać obiadek, wyczyścić uszka, jakie zabawy są na jej etapie rozwoju najlepsze – nie miałby o tym zielonego pojęcia.
Coraz bardziej widzę, że się oddalamy od siebie. Nie ma już między nami jakiś rozmów do nocy, jakiś wspólnych planów, czegoś, co dotychczas nas łączyło. Ja żyję swoim życiem, on swoim. Moim światem jest Julka, a jego świat to komputer, muzyka, filmy, na które mi już niestety brakuje czasu, a też marzę o tym, by tak jak kiedyś usiąść w fotelu i przeczytać ulubiony miesęcznik od deski do deski za jednym razem. Teraz udaje mi się jedynie wybiórczo poczytać artykuły jak jestem z Julką na spacerze i ona akurat śpi lub wieczorkiem, gdy ona już zaśnie, a ja jeszcze mam na tyle siły, by przewracać kartki. A zdarza się to bardzo, bardzo rzadko.
Idę szukać odpowiedzi na pytanie, czy kocham swojego męża. Gdzieś w głębi duszy wiem, że jest mi bardzo bliski, że wiele nas łączy, wiele wspólnie przeżyliśmy, ale czy na wpsomnieniach zbudujemy na nowo nasz świat? Czas pokaże.

Duża buźka

Gacka i Julka 01.03.2004 [obrazek]/upload/18/97/_314782_n.jpg [/obrazek]

kulki Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

CIKU, jesteś bardzo mądrą kobietą.
Pięknie to napisałaś.

Chapeau bas!

Kinga i Łucyjka (6 m-cy)

aborka Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

trudno cos napisac. mój mąz jest ideałem. i nie moge mu nic zarzucic. takie życie jak twoje wydaje mi sie faktycznie koszmarem. zero wsparcia, same wymagania. powoedziałabum ze dziecko powinno miec tate…. ale on narazie tym tatą chyba nie chce byc. ja kiedys byłam w związku z egoistą (nie tak skarajnym przypadkiem ale przypuszczam ze dązył do tego. dla niego tez komputer był bogiem, sex nie istniał….. najpierw było mi zle i sie męczyłam, potem jakos nastawiłam sie ze tak ma byc. los sie tak potoczył ze sie rozstalismy. z jednej strony wiedziałam ze moze byc lepiej bo juz dawno nie czułam uniesien i milosci. a z drugiej srasznie baam sie byc sama. mialam 25 lat i wróciłam do rodziców. przypłaciłam to nawet wizytą w szpitalu z nerwów..
w wszystko skonczyło sie bajecznie. po 3 mies poznałam mojego obecnego meza. jest ideałem. ja wczesniej nie wiezyłam ze tacy faceci istnieją, ba, po 3 latach znajomosci i 2 małzenstwa nadal uwazam ze on jest jedyny taki. świetnie opiekuje sie dzieckiem i mną. wie ze to ciezka praca i nie wymaga ani obiadu ani koszul. woli zebym wypoczeta (w miare) na wieczór miała siłe sie przytulic do niego. no oczywiscie bardzo pomaga w domu. nawet czasem on cos ugotuje jak ja padam po dniu w pracy i dziecka.
nie pisze tego zebys mi zazdrosciła czy cos. ale ze moze na ciebie tez czeka ktos taki. moze faktycznie zostaw meza, wynies sie do rodziców na troche. moze on zrozumie ze żle postepował. jedno wiem na pewno. nie ma sensu tak zyc i poswiecac sie dla kogos kto nie daje nic z siebie.

nena75 Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Pierwsze co mi się nasuneło na myśl po przeczytaniu Twojego postu i pierwszych odpowiedzi, że mylą się te dziewczyny które mówią po 3-4 miesiącach od porodu, że nie kochają swojego męża. Nie wolno Wam tak mówić, bo to pierwszy krok do końca małżeństwa. Dam sobie rękę uciąć, że wszystkie miałyśmy większe lub mniejsze kryzysy. Ja też. Był okres, że nie sprzątałam, nie gotowałam, nawet nie miałam ochoty się umalować i ubrać, tylko siedziałam z dzieckiem przy cycu. Miałam dość. Mój mąż też wracał do domu, czekał na gorący obiadek i zasiadał przed komputerem. A ja po całym dniu z dzieckiem w 18 m jeszcze wtedy mieszkaniu czułam się klaustrofobicznie i miałam ochotę wyjść z domu i nie wrócić.
Od urodzenia Tomka mineło już ponad 8 m-cy. Wróciłam do pracy na cały etat, mąż mimo to i tak nie pomaga w domu, ale z perspektywy czasu wiem, że nie każdy facet od razu odnajduje się w nowej roli. Tak na prawdę my już od czasu gdy się dowiedziałyśmy o ciąży przygotowywałyśmy się do tych zmian a oni tego wogóle nie czuli. Ja pozwoliłam mężowi na oswojenie się z nową sytuacją i na okazywanie uczuć do dziecka w taki sposób w jaki umie. Niczego mu nie narzucam (czasami potrafi nie zajmować się nim przez dwa dni a potem pół dnia się wygłupia a mały zaśmiewa się i chichocze i mama jest mu zupełnie niepotrzebna.
Nie powiem, że samo się to zrobiło… Na to potrzeba trochę czasu, dobrej woli i rozmów (a czasami trochę “podniesionego” głosu i tupnięcia nogą.
Mam nadzieję, że niedługo napiszesz, że jednak wyszliście na prostą i jest lepiej. W każdym razie trzymam kciuki i powodzenia!!

Wioletta i Tomek 24.11.03

Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

rewelacyjny pomysł! to nim wstrząśnie!

Kaśka z Natusią

Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

i ja się przyłączam do chapeau bas 🙂

Kaśka z Natusią

Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

A ja nie rozumiem jednego, czemu tyle kobiet sie tak cacka z facetami? Obiadek, sprzatanie sratytaty. Jak raz drugi obiadu nie dostanie, w szafie nie znajdzie wyprasowanej koszuli, a w kuchni zabraknie czystych naczyn, to moze wezmie sie do roboty i cos zrozumie. Z moim tez nie bylo latwo i przed porodem jakos to znosilam, ale jak urodzil sie Szymek, a mezulek nadal w niczym mi nie pomagal, to w koncu nerwowo nie wytrzymalam. Powiedzialam mu, ze nie jest cyborgiem, ze po obiedzie on zmywa, ze wie do czego sluzy odkurzacz, wiec ma go uzywac, a koszule potrafi sobie sam prasowac, a jak nie, to niech zaniesie do pralni, tam mu nie tylko wypiora, ale i wyprasuja. Poza tym, jak mu nie pasuje, to moze isc do mamy, ona na pewno wszystko dla niego zrobi. Nie moge powiedziec, ze maz zmienil sie odrazu, ale po dwoch dniach wielkiej obrazy, przemyslal conieco i zaczal ruszac swoja dupe do pomocy. Nie zawsze jest lekko, czasami trzeba mu przypomniec, powiedziec, co ma zrobic (bo z chlopem to trzeba konkretnie inaczej nie zrozumie), ale z miesiaca na miesiac jest coraz lepiej i nauczylam go, ze wieczory, kiedy jeszcze nie spie, sa po to, zebysmy spedzali je razem, a nie on przed monitorem, a ja w kuchni przy zlewie:)
Nie wiem, co bym zrobila, gdybym musiala mu uslugiwac, prawdopodobnie nie bylibysmy juz malzenstwem.

colora + Szymonek (22.10.03)

martyna80 Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

skąd ja to zanm !!!!!!!!!!!!! chyba wszyscy faceci tacy są! no i ten komuter ! mojemu mężulkowi też zajmuje tyle czasu! spasuj trochę niech tez poczuje że ma na głowie dom! ja na prasowanie koszul znalazłam takie rozwiązanie żle prasowałam mu koszule strasznie go to wkurzało w końcu powiedział że sam będzie prasował i co, mam jego koszule z głowy! a jak mam ciężki dzięń i młody marudzi(12 miesięcy) to jak przyjdzie z parcy wychodze albo do koleżanki albo gdziekolwiek !byleby pobyć przez chwile sama! musisz poprostu troche go usamodzielnić. powodzenia i nie martw się się jesteś sama!

annika Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Oj, aż smutno się robi… Tak sobie myślę, że musisz wszystko przemyśleć na zimno, opanować emocje (choć wiem – to trudne). Ja na początku “podsumowałabym” męża. Podejrzewam, ze jego zachowanie wynika z wychowania. Pewnie wyrósł w rodzinie, gdzie mama odwalała wszystkie domowe obowiązki, tata i synek nie zajmowali się “babskimi” obowiązkami. Dorosłego chłopa ciężko zmienić (tym bardziej, że sam tego nie chce) i właściwie zostaje się z tym pogodzić albo odejść. Spóźniona rada – warto przyjrzeć się stosunkom rodzinnym przed ślubem – bo to najczęściej, nawet podświadomie, się powiela. Myślę, że może on nawet nie ma złej woli – myśli schematem – kobieta w kuchni i przy dziecku. Nie wiem, czy warto z tym walczyć, możesz spróbować, a nuż…. W każdym razie – nie rezygnuj od razu – daj sobie i jemu trochę czasu, postaw sprawę jasno, że oczekujesz zmian i obserwuj, co się będzie działo. Jak Cię oleje – będziesz miała jasność. Co do uczuć, miłości – z własnego doświadczenia wiem, że potrafią ewoluować, zmieniać się całkowicie niespodziewanie to w jedną, to w drugą stronę. Życzę cierpliwości i korzystnego obrotu spraw – dla Ciebie i córeczki

Ania i Michałek (16.04.04)

ciku Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Po francusku za to nie umiem:)

Kacperek

fulwia Dodane ponad rok temu,

;/

Cokolwiek ktoś poradził by Tobie to musi być to w pełni przemyslana przez Ciebie ( i tylko Ciebie) decyzja bo łatwo powiedziec zostaw tego “dupka” i pujdz swoją drogą…. ale macie dziecko, wspulne problemy i zycie.
Jednego tylko jestem pewna.Jezeli odczówa się wstręt do osoby ktora lezy obok, to chyba już to uczucie nie przeminie.
Powodzenia i 3maj się silnie

[/obrazek]//upload/10/49/_314140_n.jpg/[/obrazek]

Fulwia z DoMiNgaSkieM ( Dominiczkiem)
26.marzec.’04

koyaga Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

A ja proponuję byś na jakiś tydzień wyniosła się do rodziców. Powiedz mu spokojnie, że chciałabyś odpocząć, niech to będa dla ciebie takie “mini-wakacje”. W końcu tobie tez się należą. On zobaczy to co brak żony a ty od niego odpoczniesz. Przemyślicie sobie na spokojnie wszystko i może wtedy podejmiecie wspólną decyzje co dalej? Bo cos dalej musicie zrobic. Sytuacja która opisałas nie jest normlana. U mnie też różnie bywało ale nigdy tak.
Opieka nad dzieckiem wymaga wiele sił i cierpliwości więc wielmozny małżonek nie wypowieda się nt. o którym nie ma zielonego pojęcia.
3maj się cielutko.

Aga i Martynka – 23.08.’03

nena75 Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba nie kocham już męża

Nie zmieniłam zdania co do tego, że kocham męża, ale…
Wczoraj miałam obowiązkowego grilla z klientem u mnie w firmie. Musiałam zostać jakieś 2 godz. po pracy. Mąż miał zabrać małego od teściów i wracając do domu wstąpić po mnie. Kiedy przyjechał zaczeły się przemowy itd. tak więc musiałam zostać jeszcze 10 minut. Potem wymknełam się “po angielsku”, ale kiedy wsiadłam do samochodu zarzucił mnie pretensjami, że dziecko płakało a on musiał na mnie czekać. Kurcze, że tak nie ładnie powiem szlag jasny mnie trafił, bo co to za problem wyjąć dziecko z nosidełka i wziąć na ręce?. Wybuchłam i nakrzyczałam na niego przy dziecku. Tomek sie rozpłakał a my nie dozywaliśmy się przez cała drogę. Nie mam wogóle czasu dla siebie a on mnie rozlicza z 10 minut, bo nie może sobie poradzić z dzieckiem. Wszystko mam podporządkowane pracy, domowi i dziecku. Mój plan dnia jest wypełniony co do minuty. Czasami na prawdę myślę, że ten facet ma jakiś problem, że dziecko mu w czymś przeszkadza, że tak na prawdę najlepiej się czuje jako wolny ptak… Bez zobowiązań, bez długoterminowych planów.
Myślałam, że kryzysy mamy za sobą, ale widzę, że to będzie ciągła walka.

Wioletta i Tomek 24.11.03

Znasz odpowiedź na pytanie: Chyba nie kocham już męża

Dodaj komentarz

Wszystko o porodzie
szpital idealny?
Byc moze, że taki znalazłam! Gdzie znieczulenie zewnątrzoponowe jest normą, kosztuje 350 PL, wszystkie sale są jednoosobowe i dostosowane do porodów rodzinnych! Gdzie te sale są za darmo! Dostaje sie
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Co się stało z moim dzieckiem?
Kochane Mamy! Moja córeczka (skończone 4 m-ce) była zawsze dzieckiem bardzo towarzyskim i raczej pogodnym. Od kilku dni kiedy tylko odwiedzam moją mamę i wchodzę do jej domu zaczyna się
Czytaj dalej