Witajcie kochane!
Jakos tak ostatnio mało mam czasu a odwiedzanie forum… ale za to postawilam na ostre leczenie… Zmienilam lekarza, zrobilam badania hormonalne… i jak powiedzial moj doktor… przez to wstertne PCO mam bardzo male szanse na jajeczkowanie. Tzn plany sa wspomagania tych cykli ale jakos tak mnie to troche dobilo…. wiecie jak to jest…
Mam brac Clostibegyt… moze potem zastrzyki…. zrobic HSG, mezus badania nasienia (zeby sie nie okazalo, ze oboje mamy pecha)…..
Sluchajcie…. jak to jest? Czy bardzo wzrasta prawdopodobienstwo ciazy mnogiej i poronienia? (tak slyszalam). ponoc ciaze pozamciczne tez wchodza w gre….
Czy ktoras z Was przechodzi(-la) to co ja? Jak sie leczylyscie? Dlugo czekalyscie na jakies rezultaty?
Wiecie co…. boje sie… i juz mi sie lezki kreca w oczkach… ;(
Ale sciskam Was mocno! I zycze wiecej optymizu niz ja mam w tej chwili!
K
4 odpowiedzi na pytanie: ciężko mi…pco
Re: ciężko mi…pco
Ja sie lecze dzielnie juz od dawna. Wreszcie trafilam na kompetentnego lekarza i mysle, ze jestem na dobrej drodze – pierwsza inseminacja juz we wrzesniu.
Przez 1,5 roku bralam rozne leki, w tym Clo przez jakies 7 miesiecy po 3 tabletki dziennie. Nie jajeczkowalam. Zmienilam lekarza, odstawilam leki, 3 miesiace udawalam, ze nic mnie to nie obchodzi – az do niedawna. Przeszlam szczegolowe badanie o nazwie “test wydolnosci jajnika”, biore tone lekow i juz w pierwszym cyklu nowej terapii mialam 4 pecherzyki wiodace, a tez mam PCOS. U mnie problemem okazal sie zbyt wysoki testosteron i nieco zbyt niskie bialko – do testu wydolnosci jajnika bylam stymulowana Clo, ale juz bedac na Metformaxie i Spironolu, wiec rezultat byl imponujacy, wystarczylo po prostu do Clo dodac metformine. W tym cyklu jestem bez stymulatorow (cykl z odstawienia) i oczywiscie zero pecherzykow wiodacych, za to masa malych, typowo dla policystycznych jajnikow.
W kolejnym cyklu bede stymulowana gonadotropinami. W ciaze naturalnie nie zajde tak czy inaczej, bo 1. brak samoistnej owulacji, a 2. nasienie meza po uplynnieniu pozostaje ciagliwe, wiec plemnikom ciezko sie “przebic”, choc ilosc i ruchliwosc jest zadowalajaca. Wiec i tak musi nas wesprzec nowoczesna medycyna. Ale ja sie juz przestalam przejmowac – w koncu ludzie cierpia na gorsze choroby niz PCOS, a PCOS nie oznacza, ze nigdy nie bedziemy mialy dzieci. Po prostu droga do nich to droga pod gorke. Pomysl, ze przynajmniej nigdy nie “wpadlysmy”, ani pewnie nie “wpadniemy”, hi hi ;-))))) A jakie bedziemy dojrzale do macierzynstwa, jak sie tak wyczekamy ;-)) Same plusy, glowa do gory!
Serdecznie pozdrawiam!
Sylvie
Re: ciężko mi…pco
o to sie nazywa postawa godna nasladowania!!!!!
gratuluje i powodzenia!!:)
Zuzanna 21 cykl starań
Re: ciężko mi…pco
Dzieki 😉
ach, zobaczymy jak to bedzie… Widze, ze sporo babek z PCO ma dzieciaczki wiec trzeba byc dobrej mysli!
Pozdrawiam
goraco
K
Re: ciężko mi…pco
ja cię pocieszę wielu dziewczynom z PCO się udaje naprawdę. Trzymam kciuki
5testów owu + 1ciąż=34 zł(płacisz u listonosza) dostawa 2 dni ewa. [Zobacz stronę]
Znasz odpowiedź na pytanie: ciężko mi…pco