Co byście zrobiły na moim miejscu?

W niedzielę mamy spotkanie rodzinne. Na początku uzgadnialiśmy z mężem że pojedziemy po południu czyli po godz.14 tak jak nasza mała córcia sie wyspi a kładzie sie spać miedzy 10 a 11 godz-i śpi do ok.13 lub 14 godz.Wczoraj się nagle wszystko zmieniło-mąż powiedział mi że musimy jechac ok 12:30 bo wszyscy tak jadą i mymusimy bo on nie zna drogi do tej miejscowości.Oprócz nas z namui w samochodzie jadą teście-wiem że dla nich zależy jechać przed 13 godz.Ale wychodzi na to że ja z małą zostaje w domu bo przecież przed 13 godz to ona wstaje z drzemki a trzeba ją jeszcze nakarmić.Logiczne że mała po spaniu nie bedzie chciała siedzieć w foteliku 2 godziny!Pokłóciłam się wczoraj z mężem bo co innego uzgadnialiśmy a nagle sie wszystko zmieniło.Jeszczec tydzieńtemu mogliśmy jechać po14 godz-przecież nic nie wspominał że nie zna drogi!Zrobiło mi sie przykro bo wychodzi na to że kolejny raz zostaje z córką w domu mimo że zawsze planujemy coś innego.Widocznie dla męża bardziej liczy się reszta rodziny bo przecież gdyby chciał byśmy razem pojechali to zmieniłby czas wyjazdu!

37 odpowiedzi na pytanie: Co byście zrobiły na moim miejscu?

oposek Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Nieznajomośc drogi to chyba tylko wymówka istnieje jeszcze cos takiego jak mapa i telefon do rodziny do której siejedzie z pytaniem jak dojechać?!

amelka7 Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

No właśnie ja też tak myślę żeto tylko wymówka. My z mężem kilka lat jechaliśmy za granice nie znając trasy a teraz nagle takie problemy z drogą.Wydaje mi się ze mąż nie chce przeciwstawić się rodzicom i rodzinie że dla nas ta godzina nie pasuje.Ale w takim razie wie że my nie pojedziemy!

gabrycha Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Nie dziwię Ci się,że Ci przykro. Nie rozumiem Twojego męża.Doskonale rozumiem,że chcieliście pojechać jak mała się wyśpi bo zawsze tak samo postępujemy.Logiczne,że dziecko wtedy jest wyspane,wesołe i w lepszym humorze.A przecież chodzi o to,żebyście miło spędzili czas,a nie strsując się nie wyspanym,marudnym dzieckiem….Dziwne jest zachowanie Twojego męża,tak zmienić zdanie…dziwne. Przecież mógłby wziąć mapę i napewno poradziłby sobie świetnie bez niczyjej pomocy. Co bym zrobiła na Twoim miejscu?Znając siebie byłabym już tak wkurzona całą sytuacją, ze zostałabym w domu bo już pewnie nawet nie miałabym ochoty na takie spotkanie.
Przykro mi, ze tak Ci się to wszystko ułożyło:(
Pozdrawiam Cię serdecznie!

Dorota i Antoś(24.03.2005)

smoczyca78 Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Może przetrzymaj jakoś córeczkę ze spaniem do tej 12 i potem jedźcie a ona będzie spała w samochodzie. Nie wiem jaka jest duża i czy możecie tak zrobić ale ja bym spróbowała. Może to wcale nie jest zła wola Twojego męża.

mamaaleksa Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Na Twoim miejscu też byłabym wkurzona takimi zmianami planów, zwłaszcza, że ewidentnie są efektem sugestii rodziny męża i nie biorą pod uwagę Waszego rytmu dnia i wcześniejszych ustaleń.
Ale może wcześniejszy wyjazd wcale nie byłby najgorszym rozwiązaniem? Przecież Maleńka mogłaby odbyć tę swoją codzienną drzemkę w samochodzie, po przyjeździe do rodziny dostałaby jeść i – wypoczęta – czarowałaby wszystkich krewnych… 🙂 Ustalcie może z teściami jeszcze wcześniejszy wyjazd (skoro Mała zasypia o 11.00 – to może właśnie wtedy) – podając ten argument.
Przecież Twój mąż na pewno chce się pochwalic przed rodzinką swoimi dziewczynami! 🙂

Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli! Trzymaj się.

Małgosia & Aleks (2l 2m)

ewike Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Nie wiem ile miesięcy ma Twoje dziecko, ale chyba jeszcze mała jest, nie rozważałaś możliwości, że raz wyśpi się w samochodzie, a gdzieś po drodze zatrzymacie się na karmienie? Tym bardziej, że wyspana to rzeczywiście może mieć problem z wytrzymaniem jazdy.
Może warto zrobić raz drobne odstępstwo od uporządkowania i rutyny w Waszym życiu? Siedząc sama w domu z dwójką nie mogłam się doczekać weekendu i wyjazdu nawet do teściów. A z tym czy dziecko na imprezie będzie zadowolone czy marudne to jak dla mnie ruletka.
Inna rzecz, że upewniłabym się czy mężowi rzeczywiście zależy na wspólnym wyjeździe.

amelka7 Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

“Znając siebie byłabym już tak wkurzona całą sytuacją, ze zostałabym w domu bo już pewnie nawet nie miałabym ochoty na takie spotkanie.”
Wiesz mi po wczorajszej rozmowie też przestało tak bardzo zależeć na tym wyjeździe!Moglibyśmy spróbować jechać przed 11 godz-ale jak znam córkę(ma 18 miesięcy)to pierwszą godzinę przesiedzi w samochodzie,drugą będzie spała.Wstaje o 6 rano więc do 12 godz nie da sie jej przetrzymać-sama zaśnie nawet na stojąco!Może rzeczywiście i tak zrobie-tylko teraz pytanie-czy męża rodzina wyjedzie wcześniej o 11 godz?Skoro nie chce jechać godzinę później to skąd mogę być pewna że pojadą godzinę wcześniej?a przecież małej nie sbudzę w połowie drzemki! Moja córcia śpi raz w ciągu dnia ok 2 lub 3 godzin. Najwyżejby się zdrzemnęła w czasie powrotu.
Ale wiecie i tak nawet mimo tego rozwiązania jest mi niesamowicie przykro-bo skoro coś razem uzgadniamy a potem mąż sam podejmuje decyzje to niejest w porządku.Dla teściów i męża najlepiej byłoby gdyby to moja mama została z wnuczką. Moja mama dużo pomagała gdy córcia chorowała jak chodziła do żłobka i głupio mi jej prosić jak widzę że za bardzo nie chce. Przecież nie ma takiego obowiązku-teściowa ani razu nie zaproponowała pomocy gdy mała była chora a my nie mogliśmy iść na zwolnienie!Więc dlaczego mają takie wymagania od mojej mamy?

gabrycha Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Jak Antoś był mniejszy to spokojnie mogliśmy wsadzić go do samochodu w porze drzemki i zasypiał,ale teraz niestety. Często jest tak,że jak już zaryzykujemy to on całą drogę wytrzymuje bo tyle ma do obejrzenia,powiedzenia a potem nagle odrazu zasypia, zmęczony nieludzko najczęściej jak już jesteśmy na miejscu:( i tyle naszego planowania dlatego zawsze jak gdzieś jedziemy to po spaniu małego.
Ale może porozmawiaj jeszcze z mężem, zobacz co ma Ci do powiedzenia tak na spokojnie. Może uda się jednak dojść do jakiegoś porozumienia?

Dorota i Antoś(24.03.2005)

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

A nie możesz jakoś zminic czasu jej drzemki? Albo zaryzykować? jak będzie histreia w samochodzie to może mąż zrozumie, dlaczego tak nalegałas na inną godz!

ja bym NIE została! Niech poniesie konsekwencje swej decyzji-czemu masz się czuć odsunięta? i każ mu wtedy ją uspokoić! Sam chciał!


iMat2,7l

kamelia Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Głupia rada, albo inaczej głupia motywacja…

A niech ma, skoro tak…

A, że dzieciak może się spłakać i wymęczyć to betka…

oposek Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Kurcze dziwie się tylko że teściowie wiedząc że mała śpi w tych godzinach tak się upierają żeby jechać (a może nic o tym nie wiedzą?) moja teściowa jaka jest taka jest ale w porze snu dziewczyn nie wymysliłaby wyjazdu! A rodzina wydaje mi się że zrozumie ze jesteście trochę później ze względu na dziecko! Moze Ty zadzwoń do tesciów i przesuń wyjazd – tylko najpierw powiedz o tym mężowi bo bedzie kolejna granda!

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

ja bym przeciagnela połozenie na drzemke tak, zeby spala cala droge.

magda z mlodymi

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

ja tez bym wsadzila do auta dzieciaka.
zasnie.

magda z mlodymi

Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Skoro podróż trwa 2 godziny to ja zgrałabym ją z tą drzemką dziecka, tak, żeby dziecko, które właśnie tyle spi przespało się po drodze.

Możecie jechać trochę wcześniej?

Może źle robiłam, ale nigdt nie ustawialam wszystkiego pod dziecko (owszem starałam się żeby było łatwiej nam i dziecku), ale odmówić przyjazdu (na który chcę jechać) z powodu drzemki dziecka? Nie przyszłoby mi to do głowy.
Może stąd się biorą potem opinie, że dziecko ogranicza….

Ulka i listopadowy miś

olesia1 Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

A ja ustawiam wyjazdy pod dziecko- i nigdy, mimo to, nie mówiłam, że dziecko ogranicza :-)))
Jak jedziemy na jakąś imprezę rodzinną to moi bliscy wiedzą, ze możemy się spóźnić i wszyscy jak dotąd to rozumieli….

Dwulatka

olesia1 Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Ja bym spróbowała przestawic Małej drzemkę tak, zeby się zdrzemnęła w samochodzie.Rozumiem, ze moze być to utrudnione bo oprócz Was jechać będą teście..;-) ale mimo wszystko bym zaryzykowała 🙂
Powodzenia!!!

Dwulatka

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Nie sądzę by odstawiła taka histerie, jak przewidują…. Nawet tego nie sprawdzili na dobrą sprawę! Ja tam jestem za konsekwencją…po prostu poprosić męża by się zajął dzieckiem w razie czego i już. To taaakie straszne?


iMat2,7l

sabi1979 Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Oj wydaje mi się, że Twój mąż też jeszcze nie do końca dorósł, tak jak i mój. Ja w 9 miesiącu ciąży musiałam iść na wesele do jego przyjaciela tylko dlatego, że on nie odmówił przyjacielowi bycia świadkiem, bo tamten nie miał kogo wziąć (oczywiście to była tylko wymówka mojego ślubnego, bo on po prostu chciał iść na ten ślub i wesele). Poczułam się zepchnięta z moimi potrzebami na dalszy plan. Mogłam powiedzieć że nigdzie nie idę, ale wtedy pewnie sam by poszedł, a na to bym mu nie pozwoliła. Tak samo jest z dzieckiem (mamy już jedno) mąż nie wczuwa się za bardzo w jego potrzeby, że ono ma swoje pory snu itd. Mój mąż nie jest tak uzależniony od swojej mamy ale od wszelkiego rodzaju rozrywek – sam jeszcze zachowuje się czasem jak rozpieszczony bachor (to wina wychowania jakie wyniósł z domu). Trudno jakoś wytrzymałam na weselu ale jak by chodziło o dziecko to za żadne skarby bym się nie ugieła, ono i jego potrzeby są dla mnie najważniejsze. Co to za ważna uroczystość, że koniecznie musicie na niej być? Dziecko nie ogranicza ale rodzicielstwo na tym polega, żeby czasem z czegoś zrezygnować, wydaje mi się, że miłość dziecka wszystko wynagradza. Trudno doradzać, każda rodzina musi sama za siebie wziąć odpowiedzialność, zresztą pewnie jak byś nie zrobiła, to w tej sytuacji i tak ktoś będzie pokrzywdzony. To nie Twoja wina tylko Twojego małżonka.
Mam nadzieję, że wybierzecie najlepszy wariant w ten trudnej sytuacji.

kamelia Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Magda ja też bym pojechała oczywiście… Nie podobały mi się tylko – nazwijmy to – priorytety Ahimsy… Gdyby mi dzieciak wył, to nie byłaby w stanie powiedzieć mściwie do męża “zajmij się”… Zwyczajnie nie dałabym rady. Pewnie “miętka” jestem…

Dodane ponad rok temu,

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Ja bym sprobowała zmienić czas drzemki raz – może później małą położyć wieczorem żeby później rano wstała i drzemka wypadła później – tak żeby mała po prostu przespała podróż w aucie.

Znasz odpowiedź na pytanie: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
Co na plamy z oliwki?
Macie jakiś sposób na plamy z oliwki? Płyn do naczyń nie pomógł. Aśka i Krzyś (1.02.2007)
Czytaj dalej
Leczenie niepłodności
Jaki czas od owu do @?
Czy zawsze 14 dni od owu jest @?Czy może być troszkę później? W poprzednim mies. zaobserwowałam, że od bólu owulacyjnego na 15 dzień po miałam @. Dziś również mam 15
Czytaj dalej