Co o tym myśleć? DŁUGIE…

Jestem troche rozczarowana. Pracuję w zakładzie prywatnym (nie u siebie) u koleżanki kora jakiś czas temu otworzyła sobie zakład fryzjerski i sama zaproponowała mi prace. Bardzo ją lubię,pracuje już tam 4 lata i nigdy nie było jakiś nieporozumień lub kłótni, zawsze ok,wypłata na czas i ogólnie wszystko.Wydaje mi się że nie ma kompletnie do czego się doczepić jeśli chodzi o moją osobę a raczej wiem to napewno. Powiem Wam w czym rzecz,otóż na zwolnieniu lekarskim byłam 2 razy przez 4 lata,pierwszy raz gdy córeczka leżała w szpitalu a drugi jak miała zapalenie oskrzeli. Mała chodzi do przedszkola,pilnujemy ja z mężem na zmiane podczas gdy któreś z nas jest w pracy to zawsze jedna osoba z nas jest z małą i tak na zmiane.(tak się fajnie jakieś ułożyło że nie potrzebuje żadnej niani.Zdarzyło się nieraz tak iż ja zachorowałam 4-5 razy i mimo tego nie szłam na zwolnienie tylko do pracy z gorączką nawet 39 stopni(a co tam,wytrzymam) nawet jednego roku szłam tak na Sylwestra gdzie miałam zapisanych dużo klientów.(a co tam przecież nie zostawie jej samej z uczennicami,no to ide) Tak zdarzyło się kilka razy,ok.Dzisiaj nie dałam małej do przedszkola poniewaz jest chora i w dodatku przez ten tydzień mój mąż ma chodzić do roboty na tą samą zmianę co i ja(niestety jakaś nagła zamiana u niego w pracy). Ja nie mam kompletnie z kim zostawić małej,więc zadzwoniłam do (szefowej)kumpeli i powiedziałam o tym problemie. Powiedziała że nie wie co zrobimy z tym,że jak pomyśli to oddzwoni. Za jakieś 10 minut dzwoni uczennica z 2 klasy i mówi że szefowa pyta czy mogłaby przysyłać uczennice do mojego domu żeby pilnowała małą a ja żebym przychodziła cały ten tydzień do pracy.(aż zaniemówiłam ze zdziwienia,byłam tak wściekła że mój staruszek wzioł odemnie słuchawkę i powiedział uczennicy że w żadnym przypadku tak niebędzie,potem ona dała szefową do telefonu i ja potwierdziłam (owej koleżance szefowej ) iż na takie coś sie nie zgadzam. Na to Ona -dobrze,( z nerwami)w takim razie przynieś mi zwolnienie małej. Zaznacze, że na początku (jak do niej dzwoniłam to oferowałam się jeszcze że w takim wypadku mogę przychodzić cały tydzień na pierwsze zmiany żebym potem mogła być z małą w domu.(też jej to nie było po nosie i nie zgodziła się) Dziewczyny jestem normalnie rozczarowana takim myśleniem mojej kumpeli przeciez sama ma dwoje dzieci i wie że choroba nie wybiera i że może sie coś w życiu zdażyć, czasami coś może wypaść,ja zawsze jej ide na ręke,nawet kilka razy zostawiałam obiad i szłam wcześniej do pracy bo ona nie mogła sobie poradzić. Powiedzcie co ja mam o tym myśleć i jak sie zachować,bo przecież po zwolnieniu wróce tam jak zwykle do pracy. Mój mąz twierdzi że pomylił się co do niej, zawsze myśleliśmy że jest ok ale teraz widze że się zmienia i to od momentu kiedy w naszym zakładzie pojawiły się aż 4 nowe uczennice, jest już zupełnie inaczej. Uf, ale się napisałam ale jakoś dobrze się czuje jak wyleje czasami swoje myśli na tym forum, dobrze sie tu czuję. :-)))

12 odpowiedzi na pytanie: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

  1. Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

    Cóż, jeśli ona nie doceniła Twoich poświęceń, to od tej pory bądź twarda, walcz o swoje! A może czas poszukać pracy w jakimś większym salonie?


    Cyprianek (listopad 2005)

    • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

      Wiesz,jakoś dzisiaj po tej rozmowie z szefowa chodza mi po głowie taka myśl żeby może zmienić pracę,dochodzę do wniosku że nie opłaca się być zawsze dobrym. Poczekam co będzie dalej i zobaczę bo przecież nie będę się poniżała i zawsze kombinowała żeby tylko było dobrze kosztem swojego zdrowia i dziecka. Pech chce że jej uczennica z 3 klasy zaszła w ciążę i ostatnio zachorowała i wyladowała na zwolnieniu 2 tygodniowym, to jak wróciła to szefowa nie oddzywała się do niej dobre 2 tygodnie, tylko tak służbowo,podaj to, zrób to itd. Przegięcie moim zdaniem. Nie rozumię jednego że ona naprawde jest człowiekiem życzliwym i wrażliwym a tu raptem nie ta sama osoba.

      • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

        Już nieraz w życiu przekonałam się, że jeśli w grę wchodzą pieniądze, ludzie często tracą swoje ludzkie twarze… Na szczęście nie wszyscy, ale trzeba być czujnym.


        Cyprianek (listopad 2005)

        • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

          Tak to właśnie, przeważnie, jest.
          Ja też doświadczyłam podobnej sytuacji. Szefowa nie jest koleżanką, nawet jak nia była, to w chwili, kiedy staje sie szefową nie ma co liczyć, że zostanie koleżanką.
          Dla Ciebie wcale tak dużo tych zwolnień nie było, a ona i tak uważa, że za dużo.
          Smutne, że sama ma dzieci i tego nie rozumie.

          Dokładnie nie mozna być za dobrym.Znajdą sie zaraz tacy, co wykorzystają Twoja dobroc i poswięcenie.
          Najlepiej będzie stopniowo stawiać na swoim.

          H*S*K

          • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

            Wiesz, tam gdzie w grę wchodzą pieniądze, tam nie ma przyjazni. Prawda stara jak świat.

            Czas pomyśleć o zmianie pracy albo o zatrudnieniu niani. Niestety rzadko się zdarza, że pracodawca daje wolne od tak, bo nie ma się z kim zostawić dziecka. Smutne ale prawdziwe.

            • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

              W odpowiedzi na:


              że nie opłaca się być zawsze dobrym


              niestety taka prawda 🙁 też tego doświadczyłam, a mój szef skwitował to do mnie słowami “Ania, jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą dupę”, mam te słowa w uszach, bo są tak prawdziwe w życiu…staram się nie zrażać jakimś tam jednym gorszym przypadkiem, ale żal zostaje i niestety w środku to siedzi, pamięta się. Ja wiem, że już nigdy nie byłam w stosunku do tej koleżanki taka sama jak przed tą sprawą, o której dowiedziałam się od obcej dla nas osoby (sprzątaczki biura…) i to mnie bardzo zabolało, że obrypała mi dupę wymyślonymi bzdurami do kogoś praktycznie z zewnątrz i to do osoby, która ma dłuuuuuuuugi jęzor…
              Nie wiem co Ci poradzić, dla mnie koleżanka jest nie w porządku, tym bardziej, że takie sytuacje, o których pisałaś zdarzają się bardzo rzadko i do tej pory radziliście sobie z meżem jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem…to na pewno przykre.
              Nie sprawdza się jednak praca z koleżanką, czy np. rodziną, a jeśli już to są rzadkością.
              Pozdrawiam

              Ania i

              • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

                W odpowiedzi na:


                jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą dupę


                niezłe, bardzo prawdziwe.Zapamiętam sobie tez te słowa.

                H*S*K

                • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

                  no i moja teoria sie potwierdza (oczywiscie sa nieliczne wyjatki) pracodawca chce bezwzgldnej lojalnosci od pracownika a sam przy byle okazji go wydyma
                  szukaj nowej pracy
                  czasem lepiej pracowac nie u znajomych

                  • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

                    Dokładnie! Dasz palec a chcą całą rękę. Trzeba być czasem asertywnym.


                    i lipcowy dzidziol

                    • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

                      Strasznie wkurza mnie takie podejście Twojej szefowej. Rozumiem, że dla niej to trudna sytuacja, ale przecież dla Ciebie jeszcze trudniejsza. Nie może od Ciebie wymagać, aby praca była ważniejsza od dziecka. Najgorsze jest to, że bardzo poważnie podchodzisz do swojej pracy a szefowa niby-kumpela tego nie docenia. Mam podobnie, robie wszystko, żeby pracowac jak najlepiej, chociaż sobie zdaje sprawę, ze i tak dostane po dupie. Jeden zimny prysznic miałam, jak wróciłam z macierzyńskiego i nie dostałam już swojego telefonu, który miała tylko na czas mojej nieobecności moja “przyjaciółka” z pracy. Pracuje jako handlowiec w firmie finansowej i dzwoniący telefon to podstawa. Pracowałam na to żeby dzwonił prawie 2 lata. Chodziłam do pracy do samego porodu (głupia byłam!!!) i nie dość, ze mój dyrektor tego nie docenił, to jeszcze podejmował bardzo krzywdzące mnie decyzje. Od nowego roku mam mieć nowy system wynagrodzeń i dowiedziałam się, ze w związku z tym, ze w następnym roku nie mam szans na wykonanie planu (znowu urlop macierzyński) to zostałam zakwalifikowana do najniższych stawek . Oczywiście obiecują mi, ze jak wrócę, to mi podwyższą w co nie wierzę. Od jutra idę na zwolnienie. Jest mi trudno, bo bardzo lubię swoją pracę i jak każdy chcę być doceniana. Jednak dzieci są najważniejsze i niech się dzieje co chce. Życzę Ci, żeby ta historia dobrze się skończyła, dobrze rozumiem co czujesz. Czasami sobie myślę, że takie socjalistyczne rozwiązanie męża zarabiającego na utrzymanie domu było rewelacyjne. Chociaż z drugiej strony bez pracy bym chyba nie wytrzymała…. no i koło się zamyka

                      Jola,Gabi10.09.02 i

                      • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

                        Jestem właśnie na etapie szukania pracy i odrzuciłam ofertę pracy od dobrej koleżanki.
                        Miałabym pracować w jej firmie, podlegać bezposrednio pod nią…
                        Po namyśle doszłam do wniosku, że ta znajomość jest dla mnie ważniejsza. A mam wrażenie, że nie udałoby nam się tego pogodzić…
                        Ona bałaby się zwrócić mi uwagę w razie jakiegokolwiek potknięcia. Ja natomiast nie wiem jak bym zareagowała na krytykę…
                        W pracy czasem trzeba odłożyć wszelkie sentymenty na bok.

                        I szukam dalej 🙂

                        Na Twoim miejscu poszukałabym czegoś nowego…jesli ta znajomość jest jeszcze dla Ciebie ważna…
                        Może ona też czasami czuje się między młotem a kowadłem??
                        Z jednej strony dobro firmy, jej firmy… A z drugiej koleżanki…to chyba nie jest łatwe.

                        Beata i Maciek (11.02.2004)

                        • Re: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

                          dziwi mnei postępowanie szefowej, skoro jest Twoją koleżanką. Może zrozumiałabym to, gdybyś pracowałą u obcej baby, ale skoro pracujesz u koleżanki, to powinna zrozumieć sytuację. Może ma jakieś problemy, skoro nawet obraziła się na ciężarną uczennicę? nie wiem. W każdym razie mi byłoby przykro. Sama wielokrotnie doswiadczyłam podobnych sytuacji(ale ze strony szefow/szefowych obcych bab/chłopów), ba gdy byłam w ciąży szefowa śmietrtelnei się na mnie obraziła 9cały bank mi gratulował, a ona zrobiła taką minę, że myślałąm, że padnie z wściekłości).
                          z drugiej strony to przedświateczne zaganianie, ta jesienna depresja – ja choc z reguły jestem miła i życzliwa, to teraz bym wszystkich zagryzła i niejednokrotnei prowokuję do kłótni kogoś, na kim mi bardzo zalezy (w neidzielę musiałam ratowac się tabletkami, bo wszystko tak mnei wkurzało, że mało nie wybuchłam)

                          Dawcio 15.10.04

                          Znasz odpowiedź na pytanie: Co o tym myśleć? DŁUGIE…

                          Dodaj komentarz

                          Mozarella w ciąży

                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                          Czytaj dalej →

                          Ile kosztuje żłobek?

                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                          Czytaj dalej →

                          Dziewczyny po cc – dreny

                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                          Czytaj dalej →

                          Meskie imie miedzynarodowe.

                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                          Czytaj dalej →

                          Wielotorbielowatość nerek

                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                          Czytaj dalej →

                          Ruchome kolano

                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                          Czytaj dalej →
                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                          Logo
                          Enable registration in settings - general