co robic?co myslec?

Moj problem polega na tym,ze sie wykanczam psychicznie wlasnymi myslami jakie przychodza mi do glowy,nie wiem skad i dlaczego!!??? sa okropne i straszne,smutne,przerazaja mnie.nie umiem tego opanowac,jakby jakis czort we mnie siedzial i wlewal mi te mysli,wyobraznie o smierci mojego dziecka,innych bliskich ,o tym,ze ciagle sie boje o moja corke i to bardzo,ciagle mysle ,ze cos sie zlego jej stanie,ze ja strace,nawet teraz jak to pisze to placze i sie strasznie boje,co robic,to koszmar.mysle o jakims psychologu,ale nie jestem w polsce i nie jest to dla mnie latwe,modle sie staram sie nei myslec w ten sposob ,ale to wraca jak bumerang.DLACZEGO!!!!???? nie moge juz nawet spac,dzis snil mi sie jakis kondukt zalobny,a to ponoc oznacza zalobe i smutek,Boze,nie chce !!!! Nie u miem z tym wygrac,pomozcie,moze ktorejs z was to sie kiedys zdazylo? to trwa bardzo dlugo.I naprawde boje sie .To przychodzi do mojej glowy samo,naqwet jak pracuje jestem zajeta czyms,nagle mam te cholerne straszne mysli.To idiotyczne czasem ,podam przyklad: moj maz postawil na parapecie kapcie malej jak ja prezbieral do spania,a ja jak to zobaczylam mam taka mysl- buty na oknie to jakby ktos chcial odejsc…o rany milion takich i innych ,ale tylko zlych przykladow.Prosze poradzcie cos.Jestem w ciazy,ale nie wiem czy to ma z tym zwiazek,bo przed chyba tez tak bylo…i ten sen dzisiaj…Prosze,prosze.Nie mam nic na sumieniu za co moglabym mi az tak czy w ogole ,pokutowa.to sie tez odbija na moim zyiuc z rodzina,maz ma tego czasem dosc,ze nie umiem widziec i myslec pozytywnie,al epowtarzam,to tak jakby kto lub cos wpychalo mi te okropnosci do umyslu.
Porsze,moze cos pomozecie.dlugo si ezastanawialam komu o tym powiedziec,stwierdzilam,ze Wam.Raz kiedys wspomnialam o tym kolezance,ktora stracila meza i syna w wypadku i powiedziala mi,ze miala tak samo…o Jezu ,koncze,bo brak mi juz slow.pozdrawiam.moze jest wsrod was jakis psychoterapeuta,psychiatra,prosze.

6 odpowiedzi na pytanie: co robic?co myslec?

Dodane ponad rok temu,

Re: co robic?co myslec?

nena moim zdaniem to są objawy depresji, musisz koniecznie porozmawiać z psychologiem i nauczyć się myśleć pozytywnie. Masz męża, jesteś w ciąży, nie możesz się zamartwiać, jeśli mamy czarne myśli to ściągamy na siebie nieszczęścia, dlatego musisz myśleć pozytywnie, znajdź jakieś dobre strony swojego życia, a masz ich dużo!
Życzę Ci powodzenia!

Kasia+Filipek

sophie28 Dodane ponad rok temu,

Re: co robic?co myslec?

Myślę, że to ciąża ma na Ciebie taki wpływ. Ja mam też coś podobnego – bez powodu nagle najdą mnie jakieś czarne myśli i zaczynam płakać do poduszki. Wyczytałam, że u kobiet w ciąży szaleją hormony, no i te zmienne nastroje są właśnie tym wywołane. Najlepsza jest rozmowa z kimś bliskim – z mężem, przyjaciółką, a jeśli trzeba to z psychologiem. Mnie póki co pomagają rozmowy z mężem. Powinnaś starać się myśleć pozytywnie, o rzeczech z którym możesz być dumna – jak np. wspaniała rodzina, to napewno Ci pomoże. A takie czarne myślenie oprócz tego, że Ciebie niepotrzebnie dołuje, to jeszcze źle wpływa na maluszka w Twoim brzuszku – zmień to więc koniecznie. Życzę Ci samych uśmiechów na codzień.
pozdrawiam
Sophie28&Anna Maria

nena Dodane ponad rok temu,

Re: co robic?co myslec?

Oby to byla depresja,z ktora moge wygrac!! bo nie chce zeby to jakies zle moce!!! wlasnei tego sie najbardziej obawiam ,ze takie myslenie przywoluje mysli do czynu!! o Boze.Moze zaczne czesciej bywac wsrod forumowiczek,bo tu nie mam nawet pol kolezanki i czasu nawwet na towarzystwo,wiec moze i to racja-przemeczenie,malo czasu na wszystko,samotnosc(taka babska),brak spowiednika,oj jest tego…sprobuje jakos walczyc,ale to naprawde trudne.maz juz nawet tego nie chce sluchac,zwlaszcza jak sie budze w nocy przerazona…ok,dziekuje wam.zjrze czasem do was,mam nadzieje w innej sprawie!

Dodane ponad rok temu,

Re: co robic?co myslec?

Zaglądaj do nas kiedy tylko chcesz. I przestań myśleć katastoficznie, bo nie masz do tego powodów, dla dzidzi musisz być uśmiechnięta i zadowolona, przecież masz tyle powodów do radości.
Pozdrawiam!

Kasia+Filipek

miyu Dodane ponad rok temu,

Re: co robic?co myslec?

Straciłam w listopadzie synka – zmarł parę godzin po przedwczesnym porodzie. Kiedy w końcu udało mi się pogodzić z jego śmiercią pojawił się inny problem. Zrozumiałam, że pewne rzeczy nie zdarzają się tylko innym ale równie dobrze mogą dosięgnąć i mnie. Nagle przestałam czuć się jak „dziecko szczęścia” którym byłam przez większość mojego życia. Zrozumiałam, że i mnie może dosięgnąć śmierć, choroba, kalectwo. Patrząc na moich bliskich pojawiały się w mojej głowie myśli, że mogę ich stracić. Najbardziej bałam się o męża. Wciąż miałam w głowie jakieś katastrofalne wizje – że zachoruje, że coś mu się stanie w wypadku samochodowym , że coś się zdarzy w drodze do pracy itp. itd. Bałam się, że zostanę sama, że znowu kogoś stracę. Zaczęłam myśleć o wizycie u psychologa – o ironio nie w sprawie straty dziecka tylko w sprawie całkowitej utraty poczucia bezpieczeństwa . Nie potrafiłam sobie z tym poradzić a jak sama wiesz te myśli są po prostu koszmarne i nie da się z nimi normalnie funkcjonować bo pojawiają się w najdziwniejszym momentach odbierając radość życia. Teraz wydaje mi się że jakoś w końcu dałam sobie z tym radę. Po prostu zaakceptowałam fakt że wszystko może się zdarzyć i nie mam na to większego wpływu. A skoro nie mam na to wpływu to po prostu nie mam innego wyjścia jak się z tym pogodzić i oddać swoje życie w ręce losu (lub Boga, jak wolisz). Jest takie buddyjskie powiedzenie: nie ma sensu martwić się czymś czemu można zaradzić a jeśli nie można to martwienie się i tak nie ma sensu.
W moim przypadku znam przyczynę tych myśli – po latach szczęścia nagle katastrofa która zachwiała całym moim życiem. Ciąża też jest takim wydarzeniem które bardzo zmienia życie. Być może boisz się o swoje dziecko co w ciąży jest zrozumiałe, być może boisz się o bliskich by nie zostać sama z dziećmi…? Piszesz że miałaś to już wcześniej, przed ciążą, może więc zdarzyło się coś co na Ciebie tak mocno podziałało – a może tragedia koleżanki o której wspomniałaś … ? Nie wiem … Jeżeli nadal będziesz miała te myśli może warto jednak poszukać psychologa – może ktoś może Ci kogoś polecić. A póki co może spróbuj przy następnej takiej myśli po prostu powiedzieć sobie samej STOP – jeśli znów będziesz chciała coś zinterpretować spróbuj to zrobić w pozytywną stronę – np. kapcie na oknie jako w przyszłości zamiłowanie do podróży. Na życie nie mamy większego wpływu ale na własne myśli tak – na pewno jest jakiś sposób, żeby temu zaradzić i wierzę że go znajdziesz.
Pozdrawiam

Miyu i Aniołek (6.11.2004 – 27 tc)

marta70 Dodane ponad rok temu,

Re: co robic?co myslec?

Wiem o czym piszesz, Nena. Zapewniam Ciebie, ze nie sa to zadne zle moce. Mnie rowniez nawiedzaly takie „czarne mysli”(a nawet wizje!) bez powodu. Czesto byla to obawa zlej wiadomosci czekajacej mnie w domu, wypadku w rodzinie itd. Zawsze dotyczylo to mojej rodziny – czesto tej jej czesci, z ktora mam mniejszy kontakt (podobnie jak ty nie mieszkam w PL, ale nadal mam tu rodzine). Trwalo to latami. Nie moge powiedziedz, zeby mnie zameczaly, ale balam sie ich i na pare godzin wyprowadzaly mnie z rownowagi…Potem (5-6 lat temu) okazalo sie, ze jestem w depresji od dluzszego czasu. Tak trafilam do psychiatry/psychoterapeuty. Podzielilam sie z nimi moimi „czarnymi myslami” i okazalo sie, ze to zupelnie normalne – szczegolnie w polaczeniu z depresja! Podobno ludzie bardzo bogaci wewnetrznie, z duza wyobraznia, inteligencja itp czesto swoje obawy „wizualizuja”. Najczesciej dotycza one wlasnie najblizszych – bo ich najbardziej kochamy! Depresja jeszcze bardziej pobudza te mysli (gdyz ogolnie jestesmy naladowani negatywnie). Doradzono mi wtedy wogole sie nimi nie przejmowac i je bagatelizowac. Przeszly razem z depresja. Dzisiaj tez mi sie czasami zdarzaja, ale wtedy doslownie „wypluwam” je z siebie – i pomaga! Pfu, pfu – poszly won!
To jest tylko moj przyklad, ktory MOZE byc podobny do Twojego ( sama emigracja daje wiele powodow do stanow depresyjnych). Napewno przyda Ci sie wizyta u specjalisty, ktory zajmie sie „caloscia” Twoich dylematow – z pewnoscia Ci to nie zaszkodzi!!! Jesli masz bardzo ograniczone mozliwosci doradzam Metode Pozytywnego Myslenia. To moze potrwa dluzej ale tez moze pomoc. Naucz sie medytowac i wizualizowac, naucz sie odrzucac zle mysli a przywolywac same dobre i pozytywne. To nie latwe, ale daje ogolnie wspaniale rezultaty. Bardzo madre to buddyjskie powiedzenie, ktore ktoras moja poprzedniczka przytoczyla. Duzo w nim madrosci i – jest wlasnie czescia pozytywnego myslenia! Otaczaj sie tylko pozytywna energia – szczesliwymi, pozytywnymi ludzmi, myslami, przedmiotami…To pomaga…Teraz Ty potrzebujesz pomocy, wiec nie nabijaj sobie glowy nieszczesciami innych! To sa problemy innych! Nic z Toba nie maja wspolnego! A po co Ci ich smutek?! Moze to egoistyczne, ale czasami to konieczne. Bedziesz sie sama miala lepiej, nauczysz sie odseparowywac od „negatywnych energii” innych ludzi – bedziesz zbawiac swiat! Teraz dbaj o siebie! Bo to potrzebne jest Tobie, tej istotce w Tobie i calej Twojej rodzinie!
Trzymam kciuki i zycze powodzenia
I jeszcze raz – nie lekcewaz depresji! Moze byc dla ciebie jeszcze bardziej „uciazliwa” po porodzie, kiedy bedziesz potrzebowac mnostwa energii!!!

Znasz odpowiedź na pytanie: co robic?co myslec??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mam z dzieckiem taki problem
od trzech dni nie je!!!
Kacperek ma zapalenie oskrzeli i od prawie trzech dni nie je!!! Nie mam już siły i bardzo się martwię. Pije dość dużo. Napiszcie coś i pocieszcie mnie. Jestem w głębokim
Czytaj dalej
Dla starających się
oczekiwanie
do tej pory nie mam okresu jest to juz 6 dni, robilam sobie test (po poludniu! w dzien wystapienia okresu) wynik wyszedl negatywnie co dalej prosze o odpowiedz Karolina Wiencaszek
Czytaj dalej