Co u Was …?

Witam Wszystkie
długo nie pisałam ale codziennie wpadałam do Was czytając jak żyjecie. U mnie OK (nie licząc naturalnie starań). Chodzę z plastrami hormonalnymi na ciele, leczę mój organizm, pobudzam do samoistnego działania i modlę się o szybkie i zdrowe macierzyństwo. Do lekarza idę dopiero za ok. 2,5 miesiaca i wtedy zdecyduje co dalej. Teraz walczę o powrót samoistnych @, bo do tej pory miałam je tylko z lekami.
Muszę Wam powiedzieć, że problem fasolki jakoś na razie ucichł we mnie. To dziwne ale tak jest, czuję się jakby mi już tak bardzo na tym nie zależało. Czyżby to już przyzwyczajenie? A może to taktyka organizmu? Czy macie czasem podobne odczucia? Jeżeli tak to mi ulżyło. Bo przecież ja nadal chcę swoją dzidzię!
Życzę Wam wszystkim dużooooo zdrówka, nadziei, cirpliwości i sił do dalszej walki.
Pozdrawiam.

5 odpowiedzi na pytanie: Co u Was …?

  1. Re: Co u Was…?

    Cześć – miło, że sie odezwałaś, ja też staram się jak najrzadziej tu odzywać, bo mnie to strasznie angażuje i nakręcam się w myśleniu o dziecku. Całe dnie staram sie dyscyplinować, a jak tutaj zaglądnę to machina rusza ze zdwojoną siłą. Bardzo się cieszę, że napisałaś nt zaangażowania odczuwam to od jakiegoś miesiąca u siebie. Staramy się już od roku (ponad pół roku intensywnie) ale fasolka nie chce u nas zamieszkać (nadzieje, radości i rozczarowania, pierwsze badania – wszystko już przerobiliśmy) i nagle poczułam, że w tym cyklu nie jest to już to zaangażowanie emocjonalne co w poprzednich i zaczęłam się obawiać, czy nie dzieje się ze mną coś dziwnego, czy mój organizm i moja psychika nie zamyka się przed tym do niedawna tak upragnionym. Do niedawna wszystko podporządkowywałam planom dziecka – pracę, miejsce zamieszkania, czy kupić samochód teraz czy potem, jak zaplanować miesiąc, delegacje, wakacje… po prostu wszystko i chyba to mnie blokowało, ograniczało, może dlatego się nie udaje. Teraz wróciliśmy z wakacji i mieliśmy trochę więcej czasu na spokojne pomyślenie i dotarło do mnie, że nie moge tak żyć bo mam wrażenie, że od roku żyję nie miesiącami, ale cyklami, nie radościamia, ale nadziejami i rozczarowaniami. Chyba dlatego teraz inaczej na to spojrzałam, nawet myśl o tym, że możemy nie mieć dziecka nie jest dla mnie już taka makabryczna i nie odbiera checi do życia.
    Myślę, że uspokojemnie myśli i szaleńczych pragnień dziecka nie jest spowodowany u nas, ani przyzwyczajemniem jak piszesz, ani zmniejszeniem naszej chęci jego posiadania, a może to właśnie jest to wyłączenie się…….może teraz się właśnie ma udać (och to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe)
    Strasznie się rozpisałam – przepraszam, musze kończyć, bo znów czuję przypływ lawinowych myśli: “chcę mieć dziecko”

    • Re: Co u Was…?

      Podziwiam Was, że potraficie zmienić swoje nastawienie. Ja przez pewien czas starałam się nie myśleć o staraniach i wmawiałam sobie, że przecież nie muszę mieć dziecka, że przecież nie wszyscy muszą je mieć i jakoś żyją. Takie myślenie gościło u mnie tylko przez chwilę, bo później otwierałam to forum… i wszystko zaczynało się od nowa.

      Trzymajcie tak dalej i ani się nie obejrzycie jak znajdziecie się na forum dla oczekujących.

      Necia

      • Re: Co u Was…?

        Z meżem o dziecko staramy się ponad 2,5 roku i siłą rzeczy człowiek przyzwyczaja się do tego co jest i te strasznie negatywne emocje gdzieś sobie uchodzą. Ale są dni, rzecz jasna, kiedy załapuję nagły, głęboki dół, ale też szybciej z niego się wyślizguję niż kiedyś. Najważniejsze jest, że mimo wszystko nadzieja nie gaśnie. A podjęte leczenie dopinguje do myślenia: skoro coś się robi to musi się kiedyś udać. Poza tym mam nadzieję, że te 2,5 roku to duży kawałek czasu za mną i szczęście dzidziowate jest tuż tuż. Bo ile można czekać. A dodatkowo zaczęłam patrzeć na ten czas bez dziecka jako czas dany mi nie tak o bez sensu, ale jako możliwość do samorealizacji w innych dziedzinach, np. sport, spontaniczne wyjazdy i rozwijanie hobby, którego jest mnóstwo i być może nie odkryłabym go tyle gdybym była zaaprobowana dzidzią. A tak jak maluch podrośnie to będę miała przynajmniej do czego wrócić. Co nie oznacza, że nie realizowałam się wówczas gdy nie musiałam oczekiwać na dziecko, wręcz przeciwnie… Ale co by było jasne, ja nie wierzę w przypadki i staram się przyjmować każdy dzień jako szczególny… (a nawet deprechy czegoś uczą!!!). No dobra, to tyle…
        Ania

        • Re: Co u Was…?

          U mnie w sierpniu minie rok starań i na początku było mi naprawdę bardzo trudno zaakceptować to, że nie mogę zajść w ciążę. Często płakałam i ogólnie czułam się beznadziejnie, ale po jakimś czasie zrozumiałam, że że muszę się z tym pogodzić i po prostu czekać na swój czas. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i los dobrze zdecydował za mnie. Przez ten ostatni rok miałam też inne problemy mniejsze i większe – dużo stresu ( chodzi mi o pracę i sprawy finansowe ) i właściwie dobrze że nie zaszłam wtedy w ciąże bo mogłoby to się odbić źle na dziecku. Wierzę też, że zostanę mamą i że dziecko przyjdzie do mnie naprawdę w odpowiednim czasie. Oczywiście zdarza mi się, że się “nakręcam” w niektórych cyklach bardziej ( np. w tym, planowany termin @ w niedzielę a wczoraj wymiotowałam, dziś mi znowu niedobrze – i już się z tego cieszę – idiotka no nie ) ale wiem że jak @ przyjdzie to nie będę rozpaczać.
          Pozdrawiam i do zobaczenia na oczekujących

          matylda

          • Re: Co u Was…?

            Dzięki za odpowiedź. Ja jak już napisałam nie myslę tak często jak kiedys o dziecku. Łapię się nawet na tym, że wracając np. po pracy idę na zakupy i analizuję, że z dzieckiem to już bym nie mogła się tak rozbijać na zakupach. A ja lubię wejść wszędzie, siat nadźwigać czasami nawet z tym czego nie miałam w planie kupić. A z dzieckiem tak już nie mogłabym. Albo np. ostatnio mego mężusia nie było, bo wyjechał w delegację na 3 dni, a ja to na działkę to do sklepu, to jeszcze gdzieś. I przyszła myśl: dobrze, że nie mam dziecka, bo z kim by zostało, a potem opanowanie i stwierdzenie, że jest moja mama. Ale zapomnienie w staraniach i osłabienie przychodzi. Dobrze, że nie tylko u mnie jest coś takiego, ulżyło mi.
            Dzięki za dobre słowo, pozdrawiam.

            Znasz odpowiedź na pytanie: Co u Was …?

            Dodaj komentarz

            Mozarella w ciąży

            Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

            Czytaj dalej →

            Ile kosztuje żłobek?

            Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

            Czytaj dalej →

            Dziewczyny po cc – dreny

            Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

            Czytaj dalej →

            Meskie imie miedzynarodowe.

            Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

            Czytaj dalej →

            Wielotorbielowatość nerek

            W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

            Czytaj dalej →

            Ruchome kolano

            Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

            Czytaj dalej →
            Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
            Logo
            Enable registration in settings - general