co zrobiłyście/zrobiłybyście???.. do kierowców

sytuacja:
samochód A cofa i tyłem zahacza samochód B… samochód A mało ucierpiał a samochód B jest porysowany, kierowcy samochodu B nie ma w pobliżu… jesteś kierowca samochodu A, co robisz?

Pozdrówki 🙂

35 odpowiedzi na pytanie: co zrobiłyście/zrobiłybyście???.. do kierowców

gosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez SuperBasiek:sytuacja:
samochód A cofa i tyłem zahacza samochód B… samochód A mało ucierpiał a samochód B jest porysowany… jesteś kierowca samochodu A, co robisz?

Pozdrówki 🙂

A jak się zachował ten drugi kierowca?
Jeśli by się “pultał” – pewnie bym spisała stosowne oświadczenie. Starałabym się załatwić sprawę po dobroci czyt. bez policji itd.

superbasiek Dodane ponad rok temu,

no tak, nie napisałam że kierowcy B nie ma w pobliżu 🙂

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez SuperBasiek:no tak, nie napisałam że kierowcy B nie ma w pobliżu 🙂

no wlasnie mialam pytac, czy ten samochod B byl w ruchu 😉

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez SuperBasiek:sytuacja:
samochód A cofa i tyłem zahacza samochód B… samochód A mało ucierpiał a samochód B jest porysowany, kierowcy samochodu B nie ma w pobliżu… jesteś kierowca samochodu A, co robisz?


znaczy jak szybko uciekam i czy na piechote?

gosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez SuperBasiek:no tak, nie napisałam że kierowcy B nie ma w pobliżu 🙂

To zmienia postać rzeczy.
Nie wiem co bym zrobiła. Gdyby mi się spieszyło – pewnie bym na gościa nie czekała, choć wiem, że to niezbyt pochlebne zachowanie.
Bardzo porysowany ten B?

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:znaczy jak szybko uciekam i czy na piechote?

no wlasnie, własnie;)
to pytanie w sumie o predkość, tak?

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez SuperBasiek:sytuacja:
samochód A cofa i tyłem zahacza samochód B… samochód A mało ucierpiał a samochód B jest porysowany, kierowcy samochodu B nie ma w pobliżu… jesteś kierowca samochodu A, co robisz?

Pozdrówki 🙂

Miałam kiedyś taką sytuację – w poślizg wpadłam i dość mocno uszkodziłam – miałam zamiar zostawić kartkę z telefonem za wycieraczką, ale akurat przechodził jakiś facet i z głupia frant spytałam, czy przypadkiem nie zna właściciela samochodu (to pod blokiem było). Znał i go zawołał, ja się spieszyłam, więc umówiliśmy się na za parę godzin i spisaliśmy protokół (policji nie wołaliśmy).

2 razy byłam kierowcą B – wróciłam na parking, a samochód porysowany – raz ktoś się “przytulił”, raz ewidentnie stuknął. Ani razu nikt się nie zgłosił, nie zostawił żednej kartki, więc sądzę, że większość ucieka 🙁

swiki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez SuperBasiek:sytuacja:
samochód A cofa i tyłem zahacza samochód B… samochód A mało ucierpiał a samochód B jest porysowany, kierowcy samochodu B nie ma w pobliżu… jesteś kierowca samochodu A, co robisz?

Pozdrówki 🙂
po pierwqsze zalezy gdzie zdarzenie mialo miejsce, bo jezeli na parkingu prz jakims markecie itp (gdzie moga byc kamery) to zosatwiam panu karteczke i jade do domku jak nie moge czekac, zreszta czekac mozna w nieskonczonosc, wiec pewnie zostawiam karteczke
jezeli to jakas postronna iluczka, to hm… pewnie jade sobie dalej…. i udaje ze nic sie nie stalo, a jezeli byl jakis swiadek i gosc mnie namierzy, to sciemniam ze go nie bylo, nie mialam nic do pisania itd…

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Raz taka sytuacja sie zdarzyła-zostawiliśmy kartkę za wycieraczką z telefonem naszym i z info, ze to “nasza sprawka”. Ale nikt sie nie zgłosił.( rysa była dość mała no ale jednak)

heksa Dodane ponad rok temu,

Mialam taka sytuacje… z takim impetem cofnelam na parkingu ze i moj i drugi samochod ucierpial wgniecieniem. Pol godziny bezskutecznie szukalam dlugopisu i w koncu od przechodnia musialam poprosic… ale zostawilam kartke z numerem telefonu. Ubezpieczenie naprawilo tamto auto… a moje nadal jest wgniecione. Wydaje mi sie ze u nas zwianie w takiej sytuacji jest karalne… poza tym ze niegrzeczne.

bratek Dodane ponad rok temu,

jeśli by mi sie spieszyło zostawiłabym kartkę
jeśli miałabym czas starałabym się odnależ właściciela i załatwic sprawę bez policji

gosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:
2 razy byłam kierowcą B – wróciłam na parking, a samochód porysowany – raz ktoś się “przytulił”, raz ewidentnie stuknął. Ani razu nikt się nie zgłosił, nie zostawił żednej kartki, więc sądzę, że większość ucieka 🙁

I obok mnie kiedyś stanął ktoś, kto z impetem musiał drzwi swojego samochodu otworzyć, bo mam wgniecenie. Oczywiście nie wiem kto to.

aniaos Dodane ponad rok temu,

kilkakrotnie bylam kierowca B – oczywiscie kierowca A do dzis jest mi nieznany…

raz bylam zas kierowca A, ale B byl w swoim aucie – po moim “uderzeniu” nawet sladu nie bylo, wiec nic sie nie dzialo.
no i raz bylam A gdy B byl nieobecny – maz zrobil telefonem zdjecie uszkodzonego przez nas zderzaka samochodu B /drobne otarcie, ledwo widoczne/, zostawilismy kartke z numerem telefonu. zanim odjechalismy, zszedl do nas pan B – widzial przez okno, ze ogladamy jego samochod i wkladamy kartke za wycieraczke /akcja na parkingu pod przychodnia/.
rowniez niczego nigdzie nikt nie zglaszal, bo rysy na samochodzie B byly naprawde symboliczne. pan… podziekowal nam :), ze nie ucieklismy.

kiedys bylam z kolezanka w restauracji. ona pozyczyla wielkiego jeepa od swojego chlopaka, sama ledwo potrafila jezdzic. cofajac na parkingu walnela w jakies auto. wlasciwie nic sie nie stalo temu drugiemu – kilka rys i malenkie wgniecenie, ale widzial to kolega wlasciciela. szybko wywolal go z restauracji, a moja kolezanka chciala sie ulotnic po angielsku… panowie ja jednak zlapali, wezwali policje. badanie alkomatem wykazalo, ze pila /byla po lampce wina/. sprawa trafila do sadu grodzkiego, zaplacila kolegium, odebrano jej prawo jazdy na rok i zwrocila koszty lakierowania zderzaka…
gdyby nie probowala uciekac, to nic by sie nie stalo. wlasciciel uderzonego auta byl mlodym chlopakiem /typ “kark”/ i jeszcze przed przyjazdem policji powiedzial, ze.. idzie tylko o ucieczke i zachowanie nie fair.

sole Dodane ponad rok temu,

Zostawiam kartke za wycieraczka z num tel i przepraszam.

smoki Dodane ponad rok temu,

A ja raz zostawiłam taką karteczkę bo porysowałam lekko jakiegoś starego grata a oni sobie moim kosztem potem całą maskę naprawili bo auto jak przyjechało na “oględziny” to było kompletnie skasowane jakby czymś przywalili specjalnie żeby zamiast drobnego lakierowania wymienić całość.

makaki4 Dodane ponad rok temu,

nam niestety ktoś rozwalił samochód na parkingu, oczywiście żadnej karteczki nie zostawił:(
innym razem także na parkingu rozwalił nam auto sąsiad, szkody były dość duże, bo facet przywalił żukiem w osobowy samochód. Oczywiście szedł w zaparte i pomimo tego że zostawił swoją farbę na naszym aucie nic nie mogliśmy zrobić. Ostatnio rozwalił samochód innego sąsiada, też się nie przyznał:( On ma starego, rozwalającego się żuka i wisi mu co się z jego samochodem dzieje stawia jak chce i wyjeżdża też jak mu się podoba:(
Dodam, że parking tylko dla mieszkańców, na pilota nie ma możliwości żeby ktoś inny to zrobił a facet stary, agresywny, wredny:(

lea Dodane ponad rok temu,

Czyli trzeba zostawic karteczke i zrobic zdjecie, najlepiej z ta karteczka i autem w tle i nie wiem czym jeszcze, gazetą z tego dnia 😉

Heksa, ładnie to ujelas… ale to co napisala smoki – szok… az sie chce byc uczciwym, co? 🙁

klucha Dodane ponad rok temu,

odpluć, odpluć
nigdy nie byłam kierowcą A i B
choć w zeszłym tygodniu o włos nie zostałam kierowcą A

rozsądek podpowiada zostawię karteczkę czy poszukam własciciela

ale z doświadczeń znajomych
albo zastają wgniecione auto bez karteczki
albo po wgnieceniu nie zostawiają karteczek
albo wiariant 3 – znajomy jest świadkiem jak A wgniata się w B, po czym A ucieka, znajomy choć zapamiętał rejestrację nie pomaga właścieielowi B

ale mam znajomych co 🙂

ciapa Dodane ponad rok temu,

zostawiam kartkę z nr telefonu i informacją

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:A ja raz zostawiłam taką karteczkę bo porysowałam lekko jakiegoś starego grata a oni sobie moim kosztem potem całą maskę naprawili bo auto jak przyjechało na “oględziny” to było kompletnie skasowane jakby czymś przywalili specjalnie żeby zamiast drobnego lakierowania wymienić całość.

:Szok:
na to bym nie wpadła, że tak można zrobić

Znasz odpowiedź na pytanie: co zrobiłyście/zrobiłybyście???.. do kierowców

Dodaj komentarz

Wiek przedszkolny
Ankieta o mówieniu (dla wszystkich :) )
Pamiętam pewne teorie z czasów, gdy byłam w ciąży. Minęło parę lat i jestem ciekawa, czy teraz widać jakies zaleznosci miedzy rozwojem mowy u dziecka a tym, czy mama w ciazy
Czytaj dalej
Książka kucharska
jak sie robi krem z brokulow?
tak samo jak brokulowa i sie miksuje? czy jakies inne sztuczki? daje sie smietane maslo? hmm raczej pilne bo brokul sie patrzy na mnie z lodowki od wczoraj;)
Czytaj dalej