Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …

Czasem tak mam, a czasem mam tak czesto…
Czuje, że sie nie nadaje na matkę. Innym razem, że nie powinnam była wychodzić za mąż, a jeszcze kiedy indziej, że do niczego się już nie nadaję, nic nie potrafię.
Oczywiście są dni kiedy jest wszystko ok.
Natknełam sie na watek o PSM i sie zastanawiam czy to może nie jest przyczyną moich „nastrojów”.

Najczesciej wydaje mi sie, że daje ciała jako mama. Są takie dni, kiedy nie mam ochoty na lepienie ciastoliny i ustawianie korka z resoraków, gotowanie obiadu, a nawet dyskusje z moim synem. Nie jestem mamą trzesącą sie nad swoim dzieckiem, rozpieszczającą je. Wychowuje go raczej „rozumem” i nie jest on moim „cycusiem”. Jesteśmy raczej w relacji kumpelskiej. Nie rozmawiam z nim jak inne mamy ze swoimi dziećmi, z pieszczotą w głosie i godzinami objasniając zjawiska tego swiata. Po prostu gadam z nim jak z małym „dorosłym”. jak wariujemy , to wariujemy. Jestem w 90% konsekwentna, stanowcza. Jak sie bawimy to sie bawimy, ale jesli trzeba go ukarac (nie biciem!), to nie lamię sie jak inne mamy i doprowadzam sprawe do końca, nawet jak gile z ryku F ma do pasa.
Najczesciej wtedy słyszę „dość, daj mu spokój, przecież on płacze” albo „to tylko dziecko” lub coś w stylu „co z Ciebie za matka” , „Ty to sie na matke nie nadajesz”.

Do rzeczy, bo nie dacie rady przeczytać tego wywodu…
Autorem wiekszosci tych tekstów jest moja wlasna matka, która jeszcze potem jak sie oddale, robi wyklad mojemu dziecku jaka to ja jestem okrutna mamusia.
Co zauwazyłam?
Mój syn woli przebywac z dziadkami , z babcią – jesli ma do wyboru, co jest dodatkowym atutem dla mojej mamy w kłotniach ze mną – wychodzi na jej, że dziecku ze mną źle itp…
Oczywiscie wyprowadza mnie tym z równowagi, a gdy mam dzien zwątpienia we wlasne siły to sprawia, że już kompletnie mam doła, bo zaczynam wierzyc w te slowa.
Mój syn chetniej przytula sie do mojej mamy, faktycznie lubi jej towarzystwo, ale medal ma drugą strone jak zwykle. Filip robi z babcią co chce, a ona mu na to pozwala, na wszystko pozwala. Bije ją, zachowuję sie przy niej okropnie. drze się, gdy coś chce, rzuca sie na podłogę, bluźni jak szewc, z premedytacją potrafi np. ściagnąc garnek z zupą i rozdeptac po całej kuchni! Babcia wtedy oczywiscie dostaje szału i jej metody wychowawcze są takie :
„idz sobie, jesteś niegrzeczny, już Cie nie kocham, kupie swobie nowego wnusia!”
i po 5 min jest już wszystko ok.

oczywiscie kiedy ja na coś nie pozwalam Filipowi słysze dokładnie ten sam cytat, co powyżej.

Kiedy ja jestem z moim synem nie zachowuje sie w ten sposób. Jest grzeczny. Zupełnie inne dziecko!

Z moją mamą jakikolwiek dialog prowadzi do nikąd!

Kiedy zaczynam się nad tym wszystkim głebiej zastanawiać, wydaje mi sie, że dobrze wychowuję syna, że to przecież mały facet, nie można się z nim pieścić i rozdrabniac.
Chciałabym by był kiedyś fajnym „facetem z jajami”- odpowiedzialny i konkretny, a nie taki „cycek” co sobie nie może trafić palcem do nosa:(

Wiem, że relacja z dziadkami jest ważna i dlatego moj syna ma czesty kontakt z dziadkami, ale ja wtedy muszę sie usuwać na bok, bo zwyczajnie nie moge patrzec na to, co dziadkowie wyprawiają z moim dzieckiem i jak moj syn się zmienia w „potworka”.
Może to tak ma być…(?)

Dreczy mnie jeszcze inna sprawa.
JA NIE PRACUJE!
Nie jest to dla mnie problem – nienawidzilam pracować!
pracowałam w firmie tescia, gdzie bylam celem nr 1 dla 3/4 firmy do obgadywania, podkładania świń i wszelkich zachowań nie uznawanych za koleżeńskie. Ta praca to był dla mnie koszmar i powiedziałam, ze nigdy do niej nie wróce.

Cieszyłam sie, ze jestem w domu i „siedzę” z dzieckiem.
Jak sie okazuje coraz czesciej – otoczenie bliższe i dalsze ma z tym problem.
Tysiace razy słysze, że POWINNAM pracować, że SIEDZENIE w domu to nie robota, ŻE SIĘ ZWYCZAJNIE OPIERDALAM, a reszta haruje!
Nie uwierzycie, ale autorkami tych słów są kobiety- matki itp.
To, że prowadze dom, wychowuje dziecko nie ma żadnej wartosci.
Kiedy się zaczynam uzewnętrzniac i tłumaczyć, że to co robie jest wg. mnie słuszne i najlepsze dla mojego dziecka, mojej rodziny i dla mnie, to co słyszę? … że mi sie już od tego „nic nie robienia” we łbie pomieszało…
Nie pracuje, daje sobie rade, nikogo o pieniądze na życie nie proszę. Ja i mój mąż jestesmy zadowoleni z naszego trybu życia, tylko wciąż dookoła słyszę, że TO WSZYSTKO powinno być inaczej!.
Może faktycznie mam w życiu trochę lepiej, bo naprawde NIE MUSZĘ pracować. Ja dla swojej wlasnej samorealizacji nie czuje takiej potrzeby i nie ma tez ku temu powodów finansowych. Nie żyjemy jakoś wystawnie, ale od 1go do 1go starcza:)
No i wlasnie to wszystko sprawia, że w takie dni jak dziś jestem BEZNADZIEJNA i nie wiem już po której stronie leży „racja”…

opisałam to wszystko naprawde w telegraficznym skrócie, bo mogłabym tak jeszcze długo wylewac żale… czuję się nieco „obnażona”…


POZDRAWIAM 🙂 bruni

151 odpowiedzi na pytanie: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


Najczesciej wydaje mi sie, że daje ciała jako mama. Są takie dni, kiedy nie mam ochoty na lepienie ciastoliny i ustawianie korka z resoraków, gotowanie obiadu, a nawet dyskusje z moim synem. Nie jestem mamą trzesącą sie nad swoim dzieckiem, rozpieszczającą je. Wychowuje go raczej „rozumem” i nie jest on moim „cycusiem”. Jesteśmy raczej w relacji kumpelskiej. Nie rozmawiam z nim jak inne mamy ze swoimi dziećmi, z pieszczotą w głosie i godzinami objasniając zjawiska tego swiata. Po prostu gadam z nim jak z małym „dorosłym”. jak wariujemy , to wariujemy. Jestem w 90% konsekwentna, stanowcza. Jak sie bawimy to sie bawimy, ale jesli trzeba go ukarac (nie biciem!), to nie lamię sie jak inne mamy i doprowadzam sprawe do końca, nawet jak gile z ryku F ma do pasa.


Bruni, jakbym o sobie czytała 🙂 Ale nie mam myśli, ze jestem złą matką 🙂

Kaśka z Natusią (4 lata 🙂

cait Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …

Brunias, takie doły to chyba normalny objaw u zdrowej na umyśle matki. Też czasem czuję, że za mało robię dla Ali – tym bardziej teraz, kiedy jestem z lekka śnięta i nie mam tyle energii co normalnie. Hehe, zauważyłam nawet, że przez moje lenistwo i brak chęci do współpracy non stop, moje drogie dziecko nauczyło się bawić samo ze sobą. Buduje mi piękne zamki z klocków – przynosi do akceptacji i nie wymaga współudziału . Dużo rysuje, rozmawia z lalkami itp. itd. Krzywdę jej robię? Czasem ogląda 2 godziny film, ale potem może przez tydzień nic nie oglądać i wcale o to nie prosi. Na placu zabaw też nieźle sobie sama radzi – ja jestem potrzebna tylko jako wsparcie przy wspinaniu się po drabinkach. Staram się zapewnić jej atrakcje w postaci spotkań z innymi dziećmi – potrafią pół dnia szaleć i o rodziacach nawet nie pomyślą .
Nie trzęsę się, chowam możliwie konsekwentnie i odpowiedzialnie, ale bez roztkliwiania się itp.
Już kiedyś pisałam, co sądzę o zachowaniu Twojej mamy… Przykra sprawa, ale strasznie z niej głupia emocjonalnie osoba. Normalne jest, że wnuk/wnuczka – jeśli nie przebywa z dziadkami cały czas – chętnie u nich zostaje i wracać nie chce. Dziadkowie zazwyczaj na więcej pozwalają i rozpieszczają malucha.

O pracy nic Ci nie napiszę, bo sama mam wyrzuty sumienia, że nie pracuję. Miałam iść od września do pracy, a tu bach… kolejne dziecko. Ale nie daję się tak zaszeregować, że siedzę w domu i nic nie robię. Jak najbardziej pokazuję G. jak ciężkie są domowe obowiązki. Ze względu na dolegliwości ciążowe, wiele rzeczy musiał robić za mnie. I już się tak ostro nie stawia 😉

Cait + Alka (15 stycznia 2003) + Fasolka (ok. 10 grudnia 2006)

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

Katarzynka, bo nikt Ci takich mysli uporczywie na talerzu non stop nie podsuwa…
Można zwątpić:(


POZDRAWIAM 🙂 bruni

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


Wiem, że relacja z dziadkami jest ważna i dlatego moj syna ma czesty kontakt z dziadkami, ale ja wtedy muszę sie usuwać na bok, bo zwyczajnie nie moge patrzec na to, co dziadkowie wyprawiają z moim dzieckiem i jak moj syn się zmienia w „potworka”.
Może to tak ma być…(?)


źle, że dałaś przyzwolenie na takie zachowanie u dziecka i dziadków. dziecko musi ponieść konsekwencje swojego złego zachowania. inaczej się nie nauczy. mój np. często pluł. na wszystko i wszystkich. rozmawiałam z psycholożką (mam w pracy i staram się korzystać:-) i powiedziała mi, żeby dac dziecku szmatkę i jak nabrudzi musi się nauczyć, że będzie musiał posprzątać. poskutkowało, ale nie od razu. najpierw był bunt. przeciez do tej pory pluł na co chciał i matka/babcia sprzątała i rzuciła pogadankę…. tu potrzeba tu konsekwencji.Dziadkowie musza wiedzieć, że granice wyznacza rodzic.
zawsze im mówię, to moje dziecko i ja decyzduje o tym, czy tamtym.

co do pracy, to może nienawidziałaś pracowac, bo atmosfera w pracy była nie do zniesienia. firma teścia, złośliwości załogi i nie czułaś się tam dobrze.
może warto się rozejrzec za jakims zajęciem poza rodziną. nie dla innych , a dla siebie (znam te uwagi, że powinnam czegos poszukać. a mi się najzwyczajniej nie chciało. nie miałam motywacji, chęci, finanse mnie nie zmuszały, więc żyłam sobie z dzieckiem, ale nie czułam się dobrze w takim układzie)
odkąd pracuję czuje, że warto było ruszyć tyłek z domu:) uwielbiam swoją pracę i boję się, że popadnę w nową skrajność:)
zobacz jak pracuje się poza rodziną, a przekonasz się, czy chcesz wrócić do życia zwodowego.
życze trafnych decyzji!
i wiary w siebie! bo odnoszę wrażenie, że CI jej teraz brakuje….
a to niepodobne do Ciebie:)

Patryś 03.03.2003

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

„źle, że dałaś przyzwolenie na takie zachowanie u dziecka i dziadków”

NIE DAŁAM !!
jak juz pisalam wczesniej – rozmowyz moja mamą nie mają sensu, prowadzą do nikąd, do awantur ostatecznie.
Trafiam głową w mur. NIC NIE DOCIERA. Ja swoje, ona swoje. Nawet jesli przy mnie sie stosuje do moich próśb (nakazów) ad. wychowania dziecka, to doslownie sama jak dziecko tylko czeka zebym sie odwróciła i wtedy broi. Normalnie zabawa w ciuciubabke.
Dochodzi miedzy nami do takich starc odkad urodził sie Filip, ze ! Są dosłownie dzikie awantury, puszczaja mi nerwy. Nie ma mowy o dialogu.
Kiedy zwracam przy niej Filipowi uwage, to mi sie wtraca i go wybrania, albo mówi „uciekaj do babci na raczki”.
Zabijam ja wtedy wzrokiem bo nie chce sie kłocić przy dziecku!!

Filip, choc ma 3 lata świetnie nauczył sie obracać w temacie i wykorzytywac sytuacje gdy dziadkowie sa blisko.
Natomiast gdy jestesmy z nim w domu sami nie do pomyslenia jest takie zachowanie. A nawet jak mu sie wymsknie np. brzydkie słowo lub coś zbroi, to od razu mówi „przepraszam Cię mamo” i pomaga usunąc skutki ew. awarii.

Z pracą masz racje… Ale głupio mi szukac pracy, gdy wiem, że planuje drugie dziecko. Chcialabym poczekac…


POZDRAWIAM 🙂 bruni

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

Moja matka wbudza we mnie tak ogromną agresje, ze sobie z tym uczuciem nie radzę.
Za te rzeczy co na nią klnę pod nosem, to bramy niebios mam zamkniete na amen!
Ileż można walić głową w mur?!

Raz była taka awantura, ze dosłownie mało nie rozdarła mi dziecka na pół.
Jest niesłowna, nieodpowiedzialna w wielu kwestiach i miłosc (głupia miłosc) do Filipa kompletnie odjeła jej rozum.

Wiecznie słyszę, że go usiłuje np. zagłodzić, bo nie chodze za nim non stop z jedzeniem i nie pase czekoladą.
Moja mama pasie go czekoladą i rzeczami tuczacymi, niezdrowymi i sie cieszy, że dziecko tyje!
Ja nie głodze mojego dziecka – je 1sze i 2ie sniadanie, obiad, a potem to juz róznie – czasem zje jeszcze 2 lub 1 posiłek!
Oczywiscie po powrocie od babci od razu odstawiam słodycze, przekąski i staram sie moje dziecko odtruć. raz nawet zaniosłam list odrecznie napisany przez pediatre, w którym napisała czym grozi żywienie dziecka paczkami itp słodkosciami, ale to wszystko oczywiscie „bzdura” a ja i ta lekarka „głupki, co dziecko chcą zagłodzic”…

dzisiaj zabrałam Filipa od mamy, bo skonczyły sie upały i nic mu nie bedzie jak w miescie posiedzi. bylismy dzis na basenie, troche sie odstresowałam.
Zresztą – jutro mam wizyte u tesciowej – znów się zepne.


POZDRAWIAM 🙂 bruni

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


Są dosłownie dzikie awantury, puszczaja mi nerwy. Nie ma mowy o dialogu.


jak puszczają Ci nerwy to poniekąd sama dajesz im powód, żeby wciskali Ci brednie w stylu „nie nadajesz się na matkę”.
spokój, spokój i jeszcze raz spokój.
nie daj się zbic z tropu. stac cię na radyklane kroki? jak nie podoba Ci się zachowanie dziadków (nie respektowanie Twojego zdania, podważanie autortetu), to w zabieraj dzecko i wychodź z domu, zanim stanie się świadkiem kolejnej kłótni, z której wyciągnie wniosek,ze babcia to dobry polcjant, a matka niestety ten zły:(
dziadkowie już swoje dzieci wychowali. też moim to powtarzam. nie spisali się najgorzej wprawdzie:), ale teraz MUSZA dać mi szansę. i nauczyć się akceptowac stan, że ja, jako rodzic mam decydujące zdanie.

Patryś 03.03.2003

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

z tym wychodzeniem radykalnym jak mi sie coś nie podoba jest o tyle chujowo, że mam w jedną strone do dziadków 40 km i tak zawieźć małego, zeby go za 5 min zabrAC…
zresztą w sylwestra tak było! w najwiekszą śnieżyce o 23:30 po prostu musielismy wracac do domu, bo wszelkie granice juz zostały przekroczone:(

wiecie co… mam dość…
naprawde o spokój w tej sytuacji cieżko…

Każdy stara sie nam narzucić swoj pomysł na nasze życie, na wychowanie naszego dziecka, na to czy powinnam pracować czy nie. czy to źle czy dobrze, ze poszłam do fryzjera, kupiłam 5tą pare butów, 4 sukienke.
Doszło do tego, ze choc nie kupuje za ICH pieniadze zaczynam zakupione rzeczy po prostu chowac i sie nimi nie chwale.
Mój mąż mówi, ze jestem chora pod tym wzgledem, bo co to kogo obchodzi, ale okazuje sie, że obchodzi.
Moze ja sie też tym wszystkim za bardzo przejmuje:(


POZDRAWIAM 🙂 bruni

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

spać dzisiaj nie mogę:)

skoro mama wzbudza w Tobie tak duża agresję, to szczerze radzę Ci porozmaiwac z psychologiem. żałuję, że wczesniej nie maiłam zdroworosądkowego spojrzenia na wiele spraw z dużej persektywy.
wiesz co myśle, Ty masz jakiś problem z relacją ze swoją matką i to dobija się na waszych stosunkach.
jakieś sprawy z przeszłości dają znac o sobie tu i teraz.
jeżeli za bardzo pojechałam ze swoją diagnoza przepraszam:)
ale zawsze uwazłą, że jak w jednym pokoju jest syf totalny, to nie ma bata, roznosi się na inne pokoje…..
tyle moich wydumanych pseudopsychologicznych rozważań.
pogoń mnie spać:)

Patryś 03.03.2003

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

ale mi powiedziałas!! idź juz spać!!


POZDRAWIAM 🙂 bruni

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

no to idę
pamietaj, nie ma zamka, któtego nie da się otworzyć. trzeba tylko odszukac właściwy klucz:-)

Patryś 03.03.2003

Edited by BeataB on 2006/07/15 01:42.

annak26 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem tez˙ czujecie, ze sie nie nadajecie

chyba… wiem o czym mowisz!!!!

Pozdrawiamy

figa Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

Wiesz Bruni co ja myślę?

Myślę, że Filip już jest na tyle duży i mądry, że wie, że relacje z różnymi ludźmi sa odmienne. Czasem bardzo odmienne.
Jest więc szansa, że babcine interesujące 😉 metodsy wychowawcze nie zaszkodzą mu jakoś bardzo.
Warto chyba jednak powalczyć o to, żeby mama nie krytykowała Cię przy Filipie, bo to chba największy problem.
Sporym problemem może być to gadanie o niekochaniu, ale jeśli widzisz, że Filip nie traci pewności siebie, to może jest na takie gadanie odporny.
Jeśli uważasz, że jednak może dziecku zaszkodzić, to walcz 🙂
A walczyć to Ty umiesz, jestem tego pewna :)))))))))

Wiem że to zabrzmi głupio, ale skoro mama nie chce słuchać co masz jej do powiedzenia, to może napisz to w krótkiej formie (może być na początek jeden komunikat) na kartce (dużą czcionką) i przyczep jej na lodówce.
Jak nie przeczyta i wyrzuci kartkę, napisz następną.
W końcu przeczyta 😉
A że będzie potem dymiła? I tak dymi, więc co za różnica przetrzymać jeszcze trochę 🙂 (jest szansa, że jeśli nie podejmiesz dyskusji tylko przemilczysz jej wrzaski – czyli nie dasz się sprowokować, to nawet zastanowi się nad tym, co napisałaś 🙂
A nuż się opłaci :)))

Problem relacji Ty-matka wydaje mi się lekko znajomy 😉
Ale wynurzać się na ten temat na forum nie będę ;)))

Co do pracy – wiem o czym mówisz, bo ja też słuchałam przez cały wychowawczy, że „dziecko do opiekunki a ty do pracy”, „młodzi ludzie powinni pracować a starzy siedzieć w domu” i takie tam.
Teraz wróciłam do pracy i twierdzę, że nie ma za czym tęsknić ;)))
Kompletnie nie mogę się zorganizować.
Wracam po 10 godzinach pracy i dojazdów (o 18tej) do domu. Dzieciak jest stęskniony, więc nie schodzi mi z rąk (a spać chodzi ok 22-22.30).
Kiedy Ptysia zaśnie, ja ledwo widzę na oczy.
W domu syf, od tygodnia nie było obiadu.
Wiem, że muszę się jakoś zorganizować, ale pomysłu na razie brak ;))))))
Krótko mówiąc – matka, która mówi, że powinnaś iść do pracy to IMHO matka zazdrosna o Twój czas 🙂 Spójrz na taką matkę z takiej oto perspektywy: marzy jej się więcej czasu na wszystko, spokojniejsze życie, a tu przed nią TAKA kobieta, która na domiar złego ma czas na wszystko to, na co tamtej go brak. Spójrz na nią litościwie i pomyśl sobie „biedna ty, rozumiem, że musisz upuścić frustracji”. Zobaczysz, po kilku razach zacznie działać – bo problem nie w tym co robisz Ty, tylko w tym komu i DLACZEGO to przeszkadza :)))))))))

PS. Jesteś dobrą matką :)))

Beata i Ptysia 3l. 5m.

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


W domu syf, od tygodnia nie było obiadu.


u nas taki stan trwał jakieś półtora-dwa miesiące. Samo sie poukładało. Nadal dom nie lśni codziennie 🙂
A obiady robie albo co dwa dni albo raz na jakiś czas hurtem i w zamrażalnik (to zdarza mi sie na zwolnieniu)

www (10.03.2004)

moni2003 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …

ja tak się czuję bardzo często…
przyznam się szczerze i bez bicia, że wytrenowałam u siebie spokojne podejście do mojego dziecka i przez większość czasu od wyszkolenia mi to wychodzi… znaczy się: tłumaczę i staram się nie krzyczeć… ale jak już prośba i tłumaczenie nie pomaga to np krzyknę i chowam dziecko do łóżeczka bez zabawek tłumacząc, ze to kara, bo tak czy tak robić nie można, bo zrobi sobie krzywdę (o np. wali w duże lustro na drzwiach… no jakby tak pękło to mogłoby mi dziecko zabić) i klapsy się zdarzają, ale nie jestem z tego dumna i staram się tego unikać… co nie znaczy oczywiście że swoje dziecko biję codzienni czy katuję… klapsy są wynikiem mojej słabości i braku argumentu w krytycznych sytuacjach…
ale jak wspomniałam, spokojne podejście kosztowało mnie trochę pracy nad sobą… bo jak Piotruś był malusi, to byłam bardzo wyrozumiała i spokojna… ale po kilku miesiacach nieprzespanych nocy i bycia na pełnych obrotach prawie 24/dobę… moja cierpliwość gdzieś zniknęła… często krzyczałam na Piotrusia, męża i generalnie miałam już dosyć…
teraz po treningu mam dni słabości… bo jestem w 7 miesiącu ciąży, jestem niewyspana (przez upały, ząbkowanie Piotrusia… jego problemy ze snem) i jak Piotrek jest marudny czy rozrabia jak pijany zając w kapuście to mam ochotę schować go do pudła a sama uciec gdzie pieprz rośnie… albo schować się gdzieś, tak by nikt mnie nie znalazł… czuję się wtedy wyrodna matką, bo przecież co dziecko winne że jest małe i nie wszystko pojmuje w mig… i że czasami zdarza mu się robić coś źle żeby zwrócić na siebie uwage półżywej leżącej mamy…
tak więc w poczuciu bycia złą mama nie jesteś odosobniona… a i ja zauważyłam, ze do dziadków mój synek chętnie chodzi… bo oni mu też na wiecej pozwalają… mało tego jak tylko zajęczy albo zapłącze to brany jest na ręce…
oj… i ja trochę wnętrza swojego czarnego na wierzch wywaliłam….

moni i Piotruś – 01.05.05, Wrześniątko – 29.09.2006 i Aniołek – 02.12.03

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

cos w tym jest…

Kaśka z Natusią (4 lata 🙂

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


rozmowyz moja mamą nie mają sensu, prowadzą do nikąd, do awantur ostatecznie.
Trafiam głową w mur. NIC NIE DOCIERA. Ja swoje, ona swoje. Nawet jesli przy mnie sie stosuje do moich próśb (nakazów) ad. wychowania dziecka, to doslownie sama jak dziecko tylko czeka zebym sie odwróciła i wtedy broi. Normalnie zabawa w ciuciubabke.


dokladnie tak samo jest u mnie!! A- jak wiesz – ja mieszkam z moja mama… A rozmowy z nia sa jak grochem w sciane :/ Efekt jest taki, ze codziennie musze Natke „prostowac”. A po wizytcie jej ojca – mam podwojna robote :///

Kaśka z Natusią (4 lata 🙂

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

Bruni – pora na stanowczosc.. i to taka, ktora moze poczatkowo mocno nadszarpnac rodzinne stosunki..

Kaśka z Natusią (4 lata 🙂

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


NIE DAŁAM !!


Dałaś,
korzystasz z ich pomocy przy dziecku, korzystasz z działki, zeby dziecko nie siedziało w mieście. To jest przyzwolenie na ich zachowanie. Gdybyś ich odcięła i postawiła twarde warunki na których moga spędzać czas z dzieckiem (jak babcia mimo zakazu podaje czekolade to biore dziecko pod pache i do widzenia – i tak do skutku – zero zostawiania sam na sam – ograniczone zaufanie aż do uzyskania pewności, ze zrozumieli)

Dziecku można zorganizować życie w mieście, można z nim wyjeżdżać poza miasto (masz samochód) i spędzać czas na łonie rodziny.

Dla mnie opisywana sytuacja jest nie do pomyślenia.
Piszesz, że jesteś konsekwentna wobec Filipa, że nie ustępujesz nawet ma gil do pasa – super. Tylko dlaczego ta konsekwencja nie istnieje w relacjach Ty-Twoja mama? Bo jest Twoją matka? Ok. Ale to TY będziesz zbierać plon jej metod wychowawczych, a później Twoja synowa.
Nie rozumiem (mały rozumek) dlaczego skoro nie chce rozmawiac, albo nie słucha nie odetniesz jej od Filipa? Taka terapia wstrząsowa?
Filip ma ponad 3 lata. Sytuacja nie wynikneła wczoraj. Piszesz o ważnej relacji dzieca z dziadkami. Jasne – jakby ich nie było to by nie było czego budować. Skoro oni od zawsze wykazują takie, a nie inne zachowanie, było duuuuużo czasu ZANIM dziecko zaczęło kumac na porządkowanie metod wychowawczych dziadków.

Przeszłam przez wiele prób przemycania swoich metod przez babcie (jedzenie cały dzień, straszenie: „tatauś przyjdzie to cie zbije””mamusia przestanie cie kochać”, czekolady, cukierki zamiast obiadu itd.) ale w ciągu pierwszego półtoraroku zycia młodej zostały wyeliminowane. Część po dobroci – część metodami radykalnymi. A walczyłam z teściową. Teram nie ma takiej sytuacji. Nawet jak jej da czekoladke, to mówi ile dała i o której.

Praca – ja niestety jestem zwolennikiem, że pracować trzeba dla własnej higieny psychicznej. Rozumiem, że praca w firmie teścia nie jest czymś ekstra zwłaszcza, ze jest sie pod obstrzałem, ale jego firma nie jest jedyną. Moze warto poszukać czegoś nawet za niewielkie pieniądze (skoro nie musisz pracować żeby zarabiać) ale satysfakcjonującego albo na pół etatu? Troche sie człowiekowi zmienia widzenia swiata, jak wychodzi z przysłowiowej kuchni.

www (10.03.2004)

basiogroszek Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

We mnie takie uczucia wzbudzaja teściowie. Jak widzą Stasia, to dostają „małpiego rozumu”. Są gotowi stawać na głowie, zupełnie się osmieszyć, zrobić z siebie widowisko byleby tylko mały się uśmiechnął. Pozwalają mu na wszystko i kiedy mu czegoś odmawiamy, to są oburzeni.
Moja mama z kolei trzyma się zasad (podobne do Twoich), które w wychowaniu my narzuciliśmy i niestety czasem słyszy: „idź sobie, chcę, żeby przyszła babcia Irena”. Boli mnie to, bo wiem, że Mama takie rzeczy słyszy tylko dlatego, że trzyma się jasno
ustalonych przez nas reguł, które dla teściów są nie do przyjęcia. Jednak teściowie nie są tak głusi jak Twoja mama, wstrzymuje ich to, co napisała któraś z dziewczyn: wiedzą, że jak coś będzie nie tak, to zabiorę od nich Stasia po minucie. Często dostają po głowie, robią wtedy minę zbitego psa i usiłują wzbudzić nasze wyrzuty sumienia. Jednak ja pamiętam jaki był mój mąż, gdy go poznałam. Był jedynakiem w swojej gorszej wersji. Nie widział nic poza czubkiem swojego nosa i dopiero teraz widzi, że ludziom nie było z nim dobrze. Nie potrafił znieść słowa krytyki. BYł wychowywany tak, jak teściowie chcą, by był wychowywany Staś. Nie chcę, żeby Staś był taki. I to mi przyświeca, gdy im się sprzeciwiam. Mój mąż się zmienił bardzo i widzi, że styl wychowania proponowany przez jego rodziców nie jest dobry. Wspiera mnie w konsekwencji i stawianiu się swoim rodzicom. Z tego, co piszesz, w Twoim mężu też masz wsparcie. Tego się trzymaj. Pamiętaj, że dziecko jest Twoje i Twoja mama – choćby nie wiem co robiła – to tego nie zmieni.
Wszystko napisałam ogólnie, a przykładami mogłabym sypać z rękawa non stop przez kilka tygodni. Czasem jestem bardzo wytrącona z równowagi, ale staram się tego nie okazywać, żeby nie dawać im broni do ręki. Przykro mi, że muszę z nimi walczyć, ale inaczej się nie da.
Wiem, że zastrzegałaś się kikakrotnie, że tłumaczysz Mamie, sprzeciwasz się. Jednak wiem, że jesteś silna, więc nie trać wiary w siebie, tylko walcz o swoje dziecko i wizję jakim go chcesz widzieć w przyszłości człowiekiem.

Może będziesz na mnie zła za pytanie, ale czy nie zastanawiałaś się czy w jakimś stopniu nie jesteś podobna do swojej Mamy w uporze i forsowaniu swojego poglądu?
MOże dlatego tak trudno Wam się dogadać w sprawie wychowania Filipa, bo jednakowo mocno bronicie swoich racji. Jednak pamiętaj, że Ty masz nie tylko decydujący, ale jedyny głos w tej sprawie. I matka z silnym charakterem nie powinna mieć tu nic do powiedzenia.
Ja pracuję i ciesze się z tego, jesli jednak Ty odnajdujesz się w domu i nie ma konieczności podejmowania pracy przez Ciebie, mąż mówi, że masz się nie przejmować docinkami na ten temat (a więc widocznie to akceptuje), to wszystko jest w porządku. Z Twoich postów wynika, że jesteście udanym małżeństwem, więc nie mów, że czujesz się marną żoną. Jeśli Ty byś się czuła źle w takim układzie, jeśli mąż by się skarżył, to może wtedy trzeba byłoby się zastanowić. Jesli Wam jest dobrze ze sobą, to wara od tego innym. Nawet matce.

Basia ze Stasinkiem (02.07.03)

kamuszka Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …

W odpowiedzi na:


Czuje, że sie nie nadaje na matkę


Bardzo często. I raczej nikt mi tego nie podsuwa, refleksja przychodzi sama. Czasem kiedy po prostu położyłabym się spać, bo jestem potwornie zmęczona, a nie mogę, bo W. akurat szaleje, w łóżko jej nie wsadze jak moja koleżanka ( wtyka sobie w uszy stopery i śpi albo czyta cały dzień, a dzieciak cały dzień wyje aż uśnie albo bawi sie już z przyzwyczajenia, że wycie i tak nic nie da ) bo płacze i serce mi sie kroi, więc bawie się z nią i usypiam na siedząco marząc o tym, żeby pooospać.
Czasem jak pojechałabym gdzieś ze znajomymi albo na szalone wakacje, a nie moge, bo mam małą W.
Itp.itd. Kocham ją okropnie 😉 ale czasami wydaje mi się, że może niedostatecznie, że nie jestem dość dobrą matką, bo trace cierpliwość, bo czasem się wkurzam, krzyknę / nigdy bym jej nie uderzyła, nawet klapsa dać nie umiem, poza tym jest przecież jeszcze malutka /
Na wychowywanie jeszcze za wczesnie, też siedze w domu z W. i ale od pazdziernika wracam na dzienne studia, bo … mam wyrzuty sumienia, że tak ‚ nic nie robie ‚, trochę po to, żeby pobyć z ludzmi / tu też mam wyrzuty sumienia, że chcę ją zostawić z opiekunką, że nie jestem dobrą matką przez to /.
Koło się zamyka. Taka refleksja dopada mnie bez przerwy, że byle jaka ze mnie matka 😛
A jeśli o Twoją chodzi … ja uważam, że Twój sposób wychowywania Filipa jest jak najbardziej ok, a babcia … przecież on jej na głowe wchodzi, Ciebie chyba tak nie wychowywała, żebyś jej na głowe weszła, prawda? Nie pozwalała Ci na wszystko. Ona sobie póznioej do domu pójdzie, a Tobie Filipa zostawi, dobrze jeszcze, że potrafisz nad nim zapanować 😉 bo babcia go rozpuszcza 😛
Wiesz, mnie mojej matki brakuje, umarła na raka, jak jeszcze W. nie było, a teraz tak sobie myślę, że nawet jak by mi się wtrącała i marudziła, to i tak chciałabym, żeby BYŁA. Ale to tak zawsze ….
Też sie troche obnażyłam i lepiej przez to trochę 😛

Pozdrawiam ze słonecznej podłódzkiej krainy spalin 😉

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

bruni, z calego posta najbardziej mi sie rzuca w oczy nie tyle kwestia „jestem zla matka, nie nadaje sie” ile skarga na relacje z wlasna matka- pewnie dlatego tak jest, ze jest mi to temat bliski. Bardzo bliski, niestety ;( U mnie podobnie- aczkolwiek nie wiem czy nie bardziej skrajnie- glowne awantury z moja matka dotycza sie niezamknietych okien podczas pobytu u dziadkow Niny( mieszkaja na 4 pietrze), niezamknietych na zamek drzwi wyjsciowych, dostepnosci roznych lekow i ostrych narzedzi itp- tzn temat nieprzystosowania terenu na czas pobytu malego dziecka. Moje prosby i grozby sa kwitowane smiechem i sakrazmem ze strony mojej matki- jestem przewrazliwiona, o co mi chodzi, przesadzam-przeciez moja matka wychowala nas dwie i nic sie nie stalo. Przeciez Nina jest zawsze pod kontrola…. Musze mowic jak bardzo czuje sie bezradna, jak ohydnie czuje sie? Z jednej strony mam wrazenie ze ryzykuje zdrowie dziecka, a z drugiej przeciez nie moge jej zabronic kontaktow z babcia.Takze kwestia rozpuszczania i przekarmiania i braku zasad to dla mnie maly pikus. Tlumacze sobie, ze dziecko u dziadkow ( w kwestii rozpuszczania itp to nawet ci drudzy dziadkowie bardziej przoduja 😉 ) jest krocej niz z rodzicami, i dziecko nie jest takie glupie- dobrze wie kto jest rodzicem i kto jest najwazniejszy- zreszta tak jak piszesz- w domu jest wszystko ok- czyli nie da sie skrzywic dziecka takimi wyjatkami . chcialam cos jeszcze ale musze koncyc……

Ni 3 lata

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W zyciu nie ma czarne albo białe.
Działka nie należy do moich rodziców. Należy do teściów, a moi rodzice tam pracują.
Musiałabym opisać calą skomplikowana sytuacje i powiazania rodzinne, byście Ty i reszta dziewczyn zrozumiały, że gdybym nie korzystała z tej działki, to miałabym na głowie calą rodzinę, a nie tylko awantury z mamą.
Terapie wstrzasową zastosowałam, a owszem, ale obróciło się to przeciw mnie. Długa historia…
Korzystam z pomocy mojej mamy, bo jest to jedyna osoba, która mi te pomoc oferuje, a ja jej faktycznie potrzebuje.
Jestem o tyle spokojna jak jest pod opieka mojej mamy, że wiem, że poświeca dziecku swój czas co do minuty i pilnuje go jak oka w glowie (nie uderzy, nie krzyczy)…

Figa ma też sporo racji – Filip zdecydowanie jest już na tyle duży, że wydaje sie rozumieć. Przekracza próg domu i wszystko jest ok. Działa wg. zasad. W przedszkolu i w obecnosci innych ludzi też jest ok. Gdy babcia zostaje z nim w naszym domu – Filip babci tłumaczy, ze np. nie biegamy, bo mama nie pozwala, jak babcia go woła żeby postał na blacie w kuchni, to jej zrobi wyklad, ze nie można…

pracować trzeba dla własnej higieny psychicznej.
ja nie jestem zwolennikiem tej teorii. Co psychika, inna higiena:)
Dla higieny psychicznej wolę się spotkać z moją przyjaciólką lub dobrymi znajomymi, wyjść z meżem gdzies we dwoje:)


POZDRAWIAM 🙂 bruni

redford Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

Bruni, jedyny sposób jaki widzę, a jakiego Ty chyba do siebie z jakichś względów nie dopuszczasz, to niewidywanie się ze swoimi rodzicami. Do czasu aż zadzwonią i powiedzą, że będą robić to, o co Ty ich od tak długiego czasu prosisz.
Filip jest coraz starszy, coraz łatwiej mu będzie połapać się w Twoich relacjach z matką. I może zacząć to wykorzystywać. Ja osobiście nie chciałabym, żeby moje dziecko było świadkiem takich awantur i to o własną osobę. Zresztą zupełnie niekoniecznych awantur, bo nie mieszkacie razem i masz wyjście – nie jeździć tam, a tym bardziej nie wozić tam Filipa i zostawiać go samego. Aż zrozumieją. Czy to takie trudne? Nie. Ja mam do rodziców 250km i jak mi coś nie pasuje, to po prostu pakuję walizki, małego do fotelika i w środku weekendu wynoszę do siebie. Świeże powietrze nie jest tym, czego dziecko najbardziej w życiu potrzebuje. Ważniejszy jest Twój spokój, harmonia w relacjach z najbliższymi mu ludźmi, a nie ciągłe utarczki słowne, nie mówiąc już o awanturach z wyrywaniem sobie dziecka włącznie. Jak on ma się nauczyć szacunku do starszych, gdy słyszy Ciebie krzyczącą na matkę, jak ma później Ciebie szanować, gdy wciąż słyszy od osoby, którą kocha i chce szanować, że jego matka jest złą matką? Jak 3-latek ma się w tym wszystkim odnaleźć, gdy najpierw dla babci jest najukochańszą osobą na świecie, a za chwilę mówi mu, że już go nie kocha, bo jest niegrzeczny. Może teraz tego nie widać jeszcze po nim, że się tym przejmuje, ale co będzie za 2-3 lata? Ja siebie też pamiętam jako bardzo śmiałą, otwartą do ludzi osobę (pisałam zresztą już kiedyś o tym), a potem złamana przez pseudowychowawcze metody moich rodziców zamknęłam się w sobie, przestałam im zwierzać, zaczęłam wstydzić ludzi, przestałam wierzyć w siebie. I tak mi zostało do dziś. Nie rób tego Filipowi. Im szybciej postawisz na swoim, nawet drastycznymi metodami, tym lepiej dla Was wszystkich.

Co do pracy, to mam takie samo, stety czy niestety, podejście jak Ty. Przepracowałam już parę lat, praca była naprawdę przyjemna i chodziłam do niej z radością, ale to nie było to, co chciałabym robić. Dlatego nie ciągnie mnie do powrotu do niej. Chcę się zająć czymś swoim, pracować dla siebie, może i ciężej niż u kogoś, ale dla siebie. Tak jak Ty, chcemy teraz zajść w drugą ciążę i jakoś mi głupio iść teraz do kogoś „na przeczekanie”. Już raz mi się tak zdarzyło, właśnie 4 lata temu, gdy zaszłam w ciążę z Maćkiem. Tyle że przez przypadek. Pracowałam raptem w nowej firmie 4 miesiące i dowiedziałam się, że w ciąży jestem i do tego od razu musiałam się położyć aż do porodu. Kto by mi uwierzył, że nie zrobiłam tego specjalnie? Teraz nie chcę już kogoś tak wrabiać świadomie starając się o drugie dziecko. Dlatego się nie przejmuj kobito, przecież ty miętka nie jesteś, co Cię obchodzi innych gadanie? Tak jak któraś dziewczyna napisała – uśmiechnij się pod nosem i pytaj czy Ci aż tak zazdroszczą tego szczęścia, że aż im kością w gardle stoi

Bruni, bądź konsekwentna w swoich postanowieniach i pewna swoich racji, tak jak jesteś w stosunku do syna i zobaczysz, że wszystko samo się rozplącze.

Kasia&Maciek 25.04.2003

agat79 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …

Po pierwsze, wydaje mi sie , ze kazda z nas patrzy na siebie „surowym okiem”, a to dobry znak, bo znaczy, ze robimy wszystko by byc lepsze i zmienic ewentualne zle postepowanie, badz wady. Nawet teraz wlaczylam Olivii bajki, a sama siedze przed kompem, zamiaste sie z nia bawic, ale nam w koncu tez sie nalezy troche wlasnego zycia! Jestem z nia 24h na dobe. Mnie tez nachodza czasem takie mysli, czy aby napewno sie nadaje wogole do tego swiata, bo jestem jakas „dupowata”, a czasem mam tyle poweru, ze az sie sama siebie boje!! Jesli chodzi o relacje Twojego synka z dziadkami, to juz nie raz slyszalam, ze rodzice sa od wychowywania a dziadkowie do rozpieszczania. I jestem w 80 % za tym. Pisze , ze w 80, bo wszystko musi byc w ramach zdrowego rozsadku. U nas jest troche inaczej, tesc uwaza, ze jak przyjdzie do nas w czasie, kiedy Olivcia spi, i przyniesie jej prezenty, ktore dostaje przekazane rano, ze to od dziadka, to juz wszystko, na czym sie konczy jego rola. Ja nie moge mowic, lub zmuszac kogos do czegos, mowil kiedys do Olivii „no, pojdziemy sobie kiedys na spacerek, ale narazie rodzice sie boja mi ciebie dac”. A tak naprawde, to NIGDY nie zaproponowal nam tego. A ja bedac w domu, mam czas na spacery, a nie bede proponowac, wiedzac, ze tesc pracuje. Takze widzisz, Ty moze masz lekkie „styki” z mama, ale jednak masz z kim spokojnie zostawic Filipka, i wiesz, ze jest tak szczesliwy i ma dobra opieke, a Ty w tym czasie mozesz chocby w spokoju posprzatac, nie mowiac o wypoczynku! A jesli chodzi o prace, sama zadecyduj, kiedy bedzie czas na powrot, badz znalezienie innej pracy. My kobiety mamy w prawie (cos chyba jedyne dla nas) miec czas na wychowanie swoich dzieci. Ja tez jestem na wychowawczym 3 lata. Praca na mnie czeka (i sie chyba nie doczeka, bo druga dzidzia w drodze ;-)) Tescie tez juz cos przebakiwali, czy nie chce wracac do pracy i wziasc nianie do Olivii. NIE !!!! . Mam 3 lata wychowawczego i chce go w pelni wykorzystac!!! Wole zyc skromniej, ale byc dla dzieci i domu!! A to, co mowia Ci inni ludzie, to niestety zwykla zazdrosc!! Taka jest prawda. Moj maz tez siedzi teraz w domu, bo szuka pracy, takze siedzimy sobie w dwojke, jest nam fajnie. Mamy duzo czasu dla dziecka i siebie. I wiesz co?? Tyle glupich „tekstow”, ile slyszelismy przez ten czas, nie tylko od obcych, ale od najblizszych, to po prostu uszy wiedna!! Juz nie raz maz uslyszal „jak sobie nic nie znajdziesz, to cie do zamiatania wezma”, i to od najblizszych. Ale poniewaz jest taka komitywa, oni nic nie wiedza o naszych planach. O tym, ze sie za dwa miesiace wynosimy do innego miasta wlasnie za praca, ze maz sie dalej ksztalci. Zle nam zycza, nie musza wiedziec, a jeszcze im oczy z orbit wyjda!! A Tobie Bruni radze dac sobie na luz, napewno jestes najwspanialsza mama dla swojego dziecka!! Nie znam Cie osobiscie, ale czesto czytam Twoje wypowiedzi, i wydaje mi sie, ze jestes inteligentna dziewczyna, wiedzaca, czego chcesz od zycia, a dolki zdarzaja sie kazdemu. Miej swoje metody wychowawcze, jezeli zdaja egzamin, ciesz sie, ze masz wspaniala rodzine i olewaj tych, co im gul lata, ze jestescie szczesliwi. Pozdrawiam Agata i Olivia 27.07.04 i …

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

czy w jakimś stopniu nie jesteś podobna do swojej Mamy
to na pewno, trudno nie być podobnym do wlasnej matki;)

Chyba naprawde zacznę pisać komunikaty na kartach!

Krótko i wezłowato!


POZDRAWIAM 🙂 bruni

Edited by bruni on 2006/07/15 10:29.

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …

Wiesz, mnie mojej matki brakuje, umarła na raka, jak jeszcze W. nie było, a teraz tak sobie myślę, że nawet jak by mi się wtrącała i marudziła, to i tak chciałabym, żeby BYŁA.
przykro mi… rozumiem…
no i całe sedno…


POZDRAWIAM 🙂 bruni

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

no to tez masz ciekawie:(
u nas przynajmniej pod tym wzgledem jest odwrotnie, moja mama na punkcie bezpieczenstwa Filipa jest przewrazliwiona badziej ode mnie. Chodzi za nim krok w krok.


POZDRAWIAM 🙂 bruni

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

Bruni, jedyny sposób jaki widzę, a jakiego Ty chyba do siebie z jakichś względów nie dopuszczasz, to niewidywanie się ze swoimi rodzicami. Do czasu aż zadzwonią i powiedzą, że będą robić to, o co Ty ich od tak długiego czasu prosisz.
Filip jest coraz starszy, coraz łatwiej mu będzie połapać się w Twoich relacjach z matką. I może zacząć to wykorzystywać. Ja osobiście nie chciałabym, żeby moje dziecko było świadkiem takich awantur i to o własną osobę. Zresztą zupełnie niekoniecznych awantur, bo nie mieszkacie razem i masz wyjście – nie jeździć tam, a tym bardziej nie wozić tam Filipa i zostawiać go samego. Aż zrozumieją. Czy to takie trudne? Nie. Ja mam do rodziców 250km i jak mi coś nie pasuje, to po prostu pakuję walizki, małego do fotelika i w środku weekendu wynoszę do siebie. Świeże powietrze nie jest tym, czego dziecko najbardziej w życiu potrzebuje. Ważniejszy jest Twój spokój, harmonia w relacjach z najbliższymi mu ludźmi, a nie ciągłe utarczki słowne, nie mówiąc już o awanturach z wyrywaniem sobie dziecka włącznie. Jak on ma się nauczyć szacunku do starszych, gdy słyszy Ciebie krzyczącą na matkę, jak ma później Ciebie szanować, gdy wciąż słyszy od osoby, którą kocha i chce szanować, że jego matka jest złą matką? Jak 3-latek ma się w tym wszystkim odnaleźć, gdy najpierw dla babci jest najukochańszą osobą na świecie, a za chwilę mówi mu, że już go nie kocha, bo jest niegrzeczny. Może teraz tego nie widać jeszcze po nim, że się tym przejmuje, ale co będzie za 2-3 lata? Ja siebie też pamiętam jako bardzo śmiałą, otwartą do ludzi osobę (pisałam zresztą już kiedyś o tym), a potem złamana przez pseudowychowawcze metody moich rodziców zamknęłam się w sobie, przestałam im zwierzać, zaczęłam wstydzić ludzi, przestałam wierzyć w siebie. I tak mi zostało do dziś. Nie rób tego Filipowi. Im szybciej postawisz na swoim, nawet drastycznymi metodami, tym lepiej dla Was wszystkich.

Masz rację, naprawde wewnetrznie tak czuje i zgadzam sie z rym co napisałaś! I tak bede się starala postepowac.
Jednak na braku kontaktu z dziadkami też Filip nie wyjdzie najlepiej – trudno, może oni zrozumieją.
Z drugiej strony racja leży po (Twojej-Mojej) stronie.

I tylko kurde nie wiem co mam zrobić z Filipem we wtorki i czwartki kiedy to muszę być na angielskim:(


POZDRAWIAM 🙂 bruni

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


Co do pracy, to mam takie samo, stety czy niestety, podejście jak Ty. Przepracowałam już parę lat, praca była naprawdę przyjemna i chodziłam do niej z radością, ale to nie było to, co chciałabym robić. Dlatego nie ciągnie mnie do powrotu do niej. Chcę się zająć czymś swoim, pracować dla siebie, może i ciężej niż u kogoś, ale dla siebie. Tak jak Ty, chcemy teraz zajść w drugą ciążę i jakoś mi głupio iść teraz do kogoś „na przeczekanie”. Tak jak któraś dziewczyna napisała – uśmiechnij się pod nosem i pytaj czy Ci aż tak zazdroszczą tego szczęścia, że aż im kością w gardle stoi


Normalnie jakbym siebie słyszała. Jednak dla ludzi wokół mnie to jest nienormalne, a ile razy już słyszałam, że jestem leń i wygodnicka…
To jest tak, ze jak masz brazowe oczy, a codziennie słyszysz, ze są zielone, to po jakimś czasie faktycznie zaczynasz sie zastanawiać jaki one mają kolor …


POZDRAWIAM 🙂 bruni

redford Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

Dla innych możesz mieć nawet pomarańczowe, ważne co TY o tym sądzisz. Naprawdę aż tak się przejmujesz ludzi gadaniem?? Bruni… Powtarzaj jak mantrę: Zazdroszczą mi, ewidentnie mi zazdroszczą i sami się unieszczęśliwiają swoją zgryźliwością

Kasia&Maciek 25.04.2003

annika Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …

Bruni… nie będę analizować Twoich układów rodzinnych, bo żadny tam ze mnie psycholog. Do tego sama mam dość skomplikowane – mimo pozorów – nie jest mi lekko i ciągle międli się we mnie żal. Okazuje się, ze uzasadniony.

Co do pracy. Nie daj sobie wmówić, ze jesteś leniem i pracy potrzebujesz jak powietrza. Bzdura. Jeżeli finansowo jest dobrze, mąż jest zadowolony z takiego układu – to wszystko jest ok. Ważna jest tylko świadomość, że masz „fach” w ręku i w razie potrzeby pracę znajdziesz. To tak jak wmawianie kobietom, że tylko dzieci je spełnią do końca – tak i mówienie, że praca zawodowa jest konieczna do szczęścia. Jak dla kogo. Znam wiele kobiet (i mężczyzn) nie lubiących swojej pracy, czekających na weekend.
Wiesz – w głowie mam taki cytat – ze wstydem przyznam się, że widziałam go w TV Trwam :))) – ale jest według mnie wyjątkowo trafny – „Nie znam człowieka, który by na łożu śmierci powiedział, że żałuje, że nie spędził więcej czasu w biurze….”
Nie daj się zwariować uwagami innych.

Ania, Bartek(08.06.95) i Michał(16.04.04)

superbasiek Dodane ponad rok temu,

…. człowiek zawsze się nadaje…

…. przewczytałam twój post i nie patrzyłam co piszą w odpowiedzi inne dziewczyny…

wiem że pewnie dostałaś już mnóstwo rad co powinnaś zrobić itd … ja sama uważam że powinnaś małemu ograniczyć spotkania z babcią, bo są niezdrowe, zarówno dla niego jak i dla ciebie…. jego rozpuszczają (babcia ma go przez chwilę, ale to ty jesteś jego matką i wszystko co robi z babcią prędzej czy później odbije się na tobie…) a ty masz doła i kłótnie z matką…. i nic dobrego to za sobą nie niesie…. moim zdaniem masz bardzo niską samoocenę, masz dobre warunki żeby realizować się jako matka ale za dużo bierzesz do siebie…. od takiego postępowania można wrzodów na żołądku dostać conajwyżej …. PO CO???
… ja ci dam jedną radę JAK NAJSZYBCIEJ NAUCZ SIE TRUDNEJ SZTUKI OLEWANIA!!!! wpuszczaj jednym uchem a wypuszczaj drugim, nie duś w sobie emocji, … gwarantuję ci że jeszcze nie jeden raz pokłócisz się z matką, wejdziesz w konflikt z innymi kobietami, które najnormalniej w świecie zmęczone życiem pełnym pracy zawodowej są zazdrosne… jeżeli tobie i twojemu mężowi odpowiada stan rzeczy jaki jest to jest O.K. … a swojej mamie powiedz że Filip to twoje dziecko i niech ci da szanse na jego wychowywanie, postaw sprwy jasno „ja opierniczam Filipa – ty się nie wpieprzasz”, ona miała swoją szansę być matką, teraz twoja kolej i ty nadajesz się na matkę, nie daj sobie wmówić że może być inaczej…

….. moja matka nawet jak u niej jestem to nie mówi mi jak mam swoje dziecko wychowywać, nie siedzi z butami w moim życiu rodzinnym, dobrze mi z tym …. bo ona wie że jak mi coś powie to jej się zbierze, bo ja sobie nie dam dmuchnąć w kaszę…..

i powtórzę jeszcze raz:
NAUCZ SIE TRUDNEJ SZTUKI OLEWANIA !!!! bo w przeciwnym razie skończysz jako stłamszona pensjonariuszka domu dla obłąkanych…. głowa do góry, zacznij tylko działać i wyrażaj się głośno i jasno,!!!

Powodzenia i Pozdrówki :)))) uda ci się :)))


człowiek uśmiechnięty jest bogatszy o … uśmiech

kamuszka Dodane ponad rok temu,

Re: …. człowiek zawsze się nadaje…

W odpowiedzi na:


wejdziesz w konflikt z innymi kobietami, które najnormalniej w świecie zmęczone życiem pełnym pracy zawodowej są zazdrosne…


DOKŁADNIE! Same miałyby ochotę pobyć trochę w domu z dzieckiem bez nerwówek w pracy, bez biegania po pracy nad obiadem i dzieckiem jednocześnie. Też wydaje mi się, ze to zazdrość.

Trzebaby to olać 😉

redford Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


I tylko kurde nie wiem co mam zrobić z Filipem we wtorki i czwartki kiedy to muszę być na angielskim:(


Pomyśl tak: co bym zrobiła, gdybym mieszkała w mieście, gdzie nie mam żadnej rodziny? Wtedy zaczniesz znajdować (znajdywać?) odpowiedzi Ja tak właśnie mam i żyję.

Kasia&Maciek 25.04.2003

Edited by Redford on 2006/07/15 13:00.

cszynka Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

CHyba Cię rozumiem i współczuję takiej sytuacji.
Piszesz, że

W odpowiedzi na:


Filip robi z babcią co chce, a ona mu na to pozwala, na wszystko pozwala.


A mnie u moich rodziców irytuje i do białej gorączki doprowadza, kiedy oni mojej Oli zwracają uwagę, tzn. mówią że powinna powiedzieć „dziękuję” itp. Szlag mnie wtedy trafia! Ja wychowuję moje dziecko i kładę spory nacisk na to, żeby znała takie zwroty jak proszę, dziękuję itp. Sami nie zawsze do jasnej cholery tego nie stosują, a Oli ZAWSZE uwagę zwrócą! Uważam, że to ja jestem rodzicem i to ja mogę jej uwagę zwracać. Ola nie jest z tych dzieciaczków, które potrafią uderzyć itp, więc nie ma tam powodu żeby oni ją tak strofowali! Tymbardziej, że żadne z nich do tej pory nigdy z nią nie zostało. Ich kontakty z Olą ograniczają się do naszych wizyt u nich. NIe ma więc żadnych podstaw ku temu, zeby mi ja wychowywali. Rozpieszczać sobie mogą przez te „5 min.” kiedy ja widzą, ale nie wychowywać!
Noooo, widzę, że niejedna z nas się tu uzewnętrzni i swoje żale wywali .
Także łączę się w bóli z Tobą i rozumiem wściekłość.

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


Krótko mówiąc – matka, która mówi, że powinnaś iść do pracy to IMHO matka zazdrosna o Twój czas 🙂 Spójrz na taką matkę z takiej oto perspektywy: marzy jej się więcej czasu na wszystko, spokojniejsze życie, a tu przed nią TAKA kobieta, która na domiar złego ma czas na wszystko to, na co tamtej go brak.


generalizujesz.
nie zawsze zazdrośc przemawia przez takie słowa:-) ja np. słyszałam od mojego ojca kilka razy, że może warto poszukać pracy. koleżanki też mi mówiły. jedne delikatnie, inne wprost. troche oklapłam przez czas siedzenia w domu i motywacja beyła zerowa. wydawało mi się, że mi się nie chce, mąż zarabia dobrze, nie miałam potrzeby wstawania o 6.30:-)

teraz żałuję, że wcześniej do pracy nie wróciłam, chociaż tez wszystko zalezy od relacji z ludźmi. ja mam super zespół i idę do pracy zadwolona, że spędze z nimi najbliższe 8 godzin:)

Patryś 03.03.2003

paula26 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …

co do wychowywania dziecka i kwestii czy nadaję się na matke to tez miewam watpliwości. jestem konsektwentna, nawet jak Młody ryczy to i tak zostanie ukarany jeśli uważam, że postąpił źle, ciastolina i rysowanie mnie nie bawią podownie jak zabawy smaochodzikami. często brakuje mi cierpliwości do godzinnych dyskusji z moim synciem. oczywiście tak nie jest zawsze, często bawię się z nim, czytamy książeczki itp jednak nie robię tego całymi godzinami i nie rozczulam się z tego powodu. nie rozpaczam jak się przewróci na dworze, nie zabraniam mu skakania, biegania itp.
mimo tego, że jestem daleka od ideału borys mnie bardzo kocha. jak wracam z pracy to wciąż chce się przytulać, całować, mówi że mnie kocha i naprawdę wiem że tak jest.
chyba każda z nas miewa czasami takie myśłi jak Ty, to przecież normalne.
co do tego, ze nie pracujesz …. a dom kto prowadzi?? nie rozumiem jak mozna powiedziec, że kobieta SIEDZI w domu i nie pracuje. wszystko samo się sprząta, gotuje, prasuje, dzieci wychowuja się same … głupota.

a jeśli sama źle się z tym czujesz to znajdź pracę. dla mnie praca okazała się antidotum na domowe nerwy i rozterki związane z byciem matką nieidelaną.

Paula, Borys i Maluszek

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

W odpowiedzi na:


Bruni, jedyny sposób jaki widzę, a jakiego Ty chyba do siebie z jakichś względów nie dopuszczasz, to niewidywanie się ze swoimi rodzicami. Do czasu aż zadzwonią i powiedzą, że będą robić to, o co Ty ich od tak długiego czasu prosisz.


Zgadzam się z Redford.Na siłę nie utrzymywałabym kontaktów.Ty masz swoją własną rodzinę i o nią dbaj.Masz prawo do swojego zycia do swojego stylu wychowywania.Jeśli kontakty z mamą wpływają na Ciebie stresujaco,jeśli dziecko kształtowane jest przez babcię w złym kierunku to nie burzyłabym dobrych relacji w własnym synem.Z doswiadczenia mogę powiedzieć,że miałam bardzo mądrą i kochana babcię,ale popełniała jeden bład ,ze rozczulała się nademną i krytykowała w mojej obecmności nieustannie mamę jak to ona nie kocha mnie przez co bardziej świdomie odczuwałam odrzucenie matki,a póżniej miałam nieprzebaczenie,które mnie zatruwało.Dzięki Bogu przebaczyłam,ale po co mi to wszystko było…

W odpowiedzi na:


Co do pracy, to mam takie samo, stety czy niestety, podejście jak Ty. Przepracowałam już parę lat, praca była naprawdę przyjemna i chodziłam do niej z radością, ale to nie było to, co chciałabym robić. Dlatego nie ciągnie mnie do powrotu do niej. Chcę się zająć czymś swoim, pracować dla siebie, może i ciężej niż u kogoś, ale dla siebie.


Z tym też się zgadzam .Nie musisz iśc do pracy to po co na siłę.Również nie mam dobrych wspomnień związanych z pracą.I dlatego wolałam poświęcić swój czas dzieciom.Odchowałam dzieci i zamarzyłam o swoim biznesie.Teraz na brak pracy nie narzekam.Był czas ,że nie chciałam pracować teraz chcę.A moja mama też krytykowała mnie,ze nie pracuję.Za to teściowa wspierała mnie i cieszyła się,że zajmuję się tylko dziećmi

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Re: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie

To ja sie melduje, jako ta, co sie kompletnie nie nadaje! Nie tylko zdaniem mojej mamy (chwalebnie ponad 1300km ode mnie, wiec mamy mocno ograniczone kontakty), rowniez (a przede wszystkim!), zdaniem mojej siostry, a i pewnie wsrod foremek znalazloby sie kilka mocno anty moim metodom wychowawczym.

Tez sie tym przejmuje, szczegolnie po spedzeniu wakacji z siostra (kochana kobieta, ma dobre intencje, ale trudno jej pojac, ze moze istniec ktos o odmiennych pogladach), ale mysle, ze moje dziecko i tak mnie kocha, nawet jesli nie gonie go z jedzeniem, nie jestem wiernym niewolnikiem lulajacym do snu, noszacym na rekach i slepo spelniajacym wszelkie zachcianki, stawiam mu wymagania i nie poblazam nierozsadnym zachowaniom (nierozsadnym moim zdaniem, pewnie i tutaj dostaloby mi sie po glowie).

Nie umiem dac Ci rady w sprawie Twojej mamy. Moze ograniczenie kontaktow daloby Jej jakis nowy poglad na Ciebie i Twoje relacje z synem?

To moze umiem pocieszyc, bo ja jestem tak samo nieudana matka, mam poprzewracane w glowie, bo nie pracuje od dwoch lat na etacie, bo mam swoja wizje chowania dziecka. A do tego drugiego mi sie zachcialo.

Nie martw sie, Filip i tak Ciebie kocha najbardziej.

Adas 19m-cy i Bejbi

Znasz odpowiedź na pytanie: Czy czasem też czujecie, ze sie nie nadajecie …?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Chciałam sięprzywitać
Od dłuższego czasu przebywałam na Niepłodności i Dla starających się . Ale od teraz mogę tu być z Wami. Mam nadzieję że bedzie nam rażniej. Na razie moja ciąża to
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Dziwny cukier
Witam. Może ktoś miał podobną sytuację jak ja i wie co jest grane? W pierwszej ciąży miałam cukrzyce ciążową leczoną dietą. Podobno zwykle występuje ona i w drugiej ciąży. Od samego początku ciąży
Czytaj dalej