Czy dzieci nienarodzone maja dusze?

Witajcie!
jakos od pierwszego poronienia bardzo mnie to meczylo.
Na co dzien religia nie jest dla mnie az tak wazna, ale nie moglam o tym przestac myslec…
Ja wiem, ze Bog nie jest biurokrata i nawet jak dziecko bedzie nieochrzczone przed urodzniem to trafi do nieba, ale chcialabym wiedziec jak to jest.
Na forum e-dziecko znalazlam post o chrzcie nienarodzonych (napisala to dziewczyna-teolog, wiec chyba wie co pisze) – troche mi to rozjasnilo w glowie. Np. ze ksiadz nie powinien nigdy odmowic pogrzebu – nawet jesli dziecko urodzi sie martwe, bo jest cos takiego jak chrzest pragnienia wynikajacy z pragnienia matki.
Strasznie tesknie za moja kruszynka. Tak bardzo chcialabym ja przytulic… Wiecie – jakos nie pokrzepia mnie mysl, ze zobacze moja Malgorzatke kiedys, tam, po drugiej stornie. Po prostu nie moge sie pogodzic z tym, ze Bog? Los? tak mi ja zabral.
Sciskam was mocno
anka

8 odpowiedzi na pytanie: Czy dzieci nienarodzone maja dusze?

nuska Dodane ponad rok temu,

Re: Czy dzieci nienarodzone maja dusze?

Hej!
Cóż nie wiem co Ci odpowiedziec, ja wierzę że tak. Dla mnie moje dwa aniołki są cały czas ze mną, choć nie przy mnie. Są tam po drugiej stronie. Napewno czuwają nad nami. Być może ich życie jest tam piękniejsze, tak myślę. Skoro Bóg je do siebie zabrał to wiedział co robi. Myślę, że chciał dla nich jak najlepiej bo je kocha tak jak my. Nie zamartwiaj sie tak daj swojej Małgorzatce spokojnie odejść żeby mogła być tam szczęśliwa i nie musiała patrzeć jak cierpisz. Takie jest moje zdanie, ja się usmiecham do moich aniołków i jest mi lżej jak pomślę że są tam szczęśliwe. Bo jest ktoś kto o nie się troszczy i kocha je tak jak ja.

NUŚKA

gosiag Dodane ponad rok temu,

Re: Czy dzieci nienarodzone maja dusze?

Ja mogę tylko potwierdzić to, co juz wiesz… Dzieci nienarodzone na pewno mają duszę! I na pewno jest tak, że nasze życie ma początek, a nie ma końca… kiedyś się spotkamy. A chrzest pragnienia… nawet jak nie wypowiadałaś tego głośno, że pragniesz chrztu dla swojego dziecka nienarodzonego, nie formowałaś tak myśli… tylko było to pewne, że ochrzcisz jak się urodzi – to tak, jakby Twoje Dziecko było ochrzczone. Nawet modlić się do niego możesz, prosić…. Ja też mam takiego aniołka w niebie i mocno wierzę, że jest.
Co do tęsknoty i cierpienia po starcie takiego dziecka… rozumiem bo też to przeżyłam. Czas leczy rany. Pros Twoją Małgosię o rodzeństwo… To najlepsze lekarstwo na taką stratę! Życzę powodzenia
Gosia

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Czy dzieci nienarodzone maja dusze?

Witaj
Czytam sobie to Forum od trzech dni. jak się domyślacie jestem po…. W poprzedni wtorek miałam zabieg, niestety ciaza obumarła w 6 tygodniu.
Jestem osobą wierzącą, protestantką (to myślę wyjaśni pewną odmienność w poglądach). Właśnie wczoraj uświadomiłam sobie bardziej niż dotychczas fakt istnienia duszy dziecka nienarodzonego. Biblia mówi o tym wyraźnie a jak dla mnie jest to jedyny autorytet w moim życiu.
Annie bardzo mocno Ci wspolczuję, czuję dokładnie to samo. Swoje dziecko mogłam zobaczyć na USG ale o przytulaniu nie mogło być mowy. Dla mnie myśl, że zobaczę się z nim kiedyś jest pociechą co nie przeszkadza płynać łzom.
Wyczytałam w odpowiedziach, że piszecie o Aniołkach. No i tutaj są właśnie te odmienne poglądy. Biblia wyraźnie mówi, że Anioły to nie ludzie (np umarli), to jakby inny rodzaj stworzeń. No i druga rzecz to fakt, że nie ma czegoś takiego jak komunikacja ze zmarłymi. Nie chcę się tu wdawać w teologiczne dywagacje bo to nie o to tu chodzi.
Nakreślam tylko tok mojego myślenia o tym co sie stało w moim i mojego męża życiu.
Wiem, że Bóg moją kruszynkę już przytulił i ją kocha.
Wiem, że się z nia zobaczę.
Wiem, że następna ciaza będzie tak samo w Jego rękach, pamiętam modliłam się o to by jeżeli dziecko będzie miało jakieś uszkodzenia lub nie będzie zdolne do samodzielnego przezycia by Bóg zabrał je wczesniej.
Jednak trudno jest mi zrozumieć i pogodzić sie z tym co zaszło.
Nastawiona jestm raczej bojowo i mam już plan co zrobię w ciągu następnych 6 miesięcy.
Lżej mi jak patrzę przed siebie niż jak wspominam poprzedni wtorek.

Pozdrawiam <><

tania Dodane ponad rok temu,

Re: Czy dzieci nienarodzone maja dusze?

Anko, bardzo długo zastanawiałam się nad tym co Ci odpowiedzieć. Podobnie jak Olinja jestem chrześcijanką (również jestem w kościele protestanckim, ale nawróciłam się w kościele katolickim) stąd też podzielam pogląd Olinji.
Kiedy czytam Biblię i studiuję życie Jezusa wiele razy widzę jak zachęcał dzieci do tego by z nim przebywały np. w Mt 19:14 „A Jezus powiedział: – Pozwólcie dzieciom przyjść do Mnie i nie powstrzymujcie ich, bo do takich (jak one) należy królestwo niebieskie.” Jezus kochał dzieci i on je przyjmuje w swoim królestwie – nawet te które nie ujrzały jeszcze światła dziennego. Wiem, że moja malutka Zosia jest teraz pod Jego opieką i daje mi ogromne ukojenie bólu.
Kiedy wraz z przyjaciółką obie płakałyśmy po stracie mojej Zosi (w 7 tygodniu ciąży), zwróciłyśmy uwagę na inny tekst z Biblii. Kiedy dziecko Króla Dawida chorowało, pościł on, modlił się i rozpaczał, ale kiedy umarło, ubrał się i zjadł. Jego słudzy dziwili się temu zachowaniu, a on spokojnie odpowiedział: „Dopóki dziecko żyło, pościłem i płakałem, gdyż mówiłem sobie: Kto wie, może Pan nade mną się ulituje i dziecko będzie żyło? Tymczasem umarło. Po cóż mam pościć? Czyż zdołam je wskrzesić? Ja pójdę do niego, ale ono do mnie nie wróci.” 2Sm 12:22-23. Uświadomiłam sobie, że to prawda. Moja Zosia do mnie nie wróci, ale przyjdzie taki dzień że ją spotkam i będę się wtedy niezmiernie cieszyć.
Wciąż krwawi mi serce, kiedy myślę o ty, że byłabym teraz w 5 miesiącu ciąży i nie przytulę mojego dziecka, ale też wiem, że Bóg jest dobry i miał właściwe powody (których pewnie nigdy nie zrozumiem) by zabrać je już teraz do siebie.
Z Bogiem,
Tania

maja25 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy dzieci nienarodzone maja dusze?

Witajcie! Ja też bardzo dużo myślałam o duszy mojego dziecka i o Bogu po poronieniu. Moje dziecko napewno jest teraz szczęśliwe bo jest tam ze swoją prababcią i dziadkami. Ja pocieszam się myślą że jak będę umierała to z uśmiechem na twarzy bo będę wiedziała że zobaczę tam moją Kruszynkę której tu na ziemi nigdy nie będę mogła przytulić… Nie pytam Boga dlaczego stało się tak a nie inaczej, nie rozumiem tego ale widocznie tak miało być. Jednak nie mogę się pogodzić z jedną rzeczą. Zawsze wierzyłam w Boga i byłam blisko Niego, często z Nim rozmawiałam. Dlaczego więc nie powiedział mi że tak krótko będe się cieszyła tym maleństwem? Modlałam się żeby było zdrowe, tak bardzo się bałam na początku. Modlitwa przyniosła mi spokój, usłyszałm w głębi serca że jeszcze długo będę się cieszyć tym dzieckiem, i wtedy naprawdę zaczełam się nim cieszyć. Tak radosnych dni nigdy nie miałm w moim życiu. A potem nagle 2 dni i po wszystkim. Dlaczego Bóg pozwolił mi wierzyć w to szczęście? Dlaczego Jego głos okazał się chyba nie być Jego. Może to był mój jakiś wewnętrzny głos który chciałam usłyszeć. Nie wiem. Ale teraz boje się rozmawiać z Bogiem, boję się że znowu gdy wyda mi się że Go słyszę, okaże się że to nie to. To dziecko obudziło we mnie tyle nadzieji i wiary, tkiej wewnętrznej wiary, że jestem ważna bo mam dać komuś życie. A potem tak nagle to wszystko umarło razem z moją Kruszynką. Cieszę się i dziękuję Bogu każdego dnia za mojego męża, bo pewnie gdyby nie on to bym zwariowała. Nie wiem co będzie dalej i chyba nie chcę tak za bardzo wiedzieć żeby się nie bać. Nigdy nie myślałam że poronienie może mnie spotkać, a jednak Bóg miał w tym napewno swój cel. Hiob też precież doświadczał różnych rzeczy i był cierpliwy. Ja też postaram się czekać na lepszą przyszłość i nie oczekiwać od życia nie wiadomo czego ale cieszyć się każdym dniem i tym co mam, czego doświadczam. Dziękuję ci Boże za to dziecko które mogłam nosić pod sercem przez 7 tygodni…
Pozdrawiam
Magda + Kruszynka-aniołek 16.02.2004

annie Dodane ponad rok temu,

Re: Czy dzieci nienarodzone maja dusze?

Witajcie kochane dziewczyny!
Ja tez wierze, ze moja Malgorzatka tam na mnie czeka, tak szczesliwa jak nigdy nie moglaby byc tutaj. Czasem sobie z nia rozmawiam i pytam czy widziala juz swoje rodzenstwo i kiedy maluszki przyjda do mnie z wizyta…
Ja mysle Olinja, ze kiedy dziewczyny pisza o aniolkach to maja na mysli takie istotki jak z obrazka w dzieciecym pokoju, pyzate cherubinki w letnich sukieneczkach. Teologicznie tak nie jest, ale jakos trzeba sobie wyobrazic te kruszynki, ja Malgorzatke widze zawsze jaka rozesmiana dwulatke z warkoczykami. Nie wiem czemu, ale widze ja wlasnie tak. To piekna przypowiesc o krolu Dawidzie – dzieki, ja tez mysle ze pojdziemy na to spotkanie wiedzac, ze nasze dzieci czekaja na nas.
Biblia uczy nas wielu rzeczy, choc wiele trudno zrozumiec. Ja zawsze sie zastanawialam ze Bog wynagrodzil Hiobowi wiare zsylajac mu nowych synow i nowe corki – ale czy to ze ich ilosc sie zgadzala moglo wynagrodzic mu strate tych dzieci ktore juz mial? Wiem ze pisano to w innych czasach, jakie przeslanie ma wynikac z tej opowiesci, a jednak budzila ona zawsze moj pewnien bunt. A teraz niby sie powoli godze z tym co sie stalo, ale jak zaczynam o tym myslec… Moja wiara sie chwilowo chwieje jak trzcina na wietrze. A jednak w glebi serca wierze w sens Jego decyzji, ze tak musialo sie stac. Choc nie rozumiem dlaczego. Tego chyba zadna z nas nie rozumie.
Sciskam was mocno
anka

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Czy dzieci nienarodzone maja dusze?

Aniu masz rację tego nikt nie zrozumie. Ja teraz w moich rozmowach z Ojcem „przerabiam” lekcję zaufania. Modliłam sie o zdrowe dziecko a ono nie mogło być zdrowe więc wierny Bóg nie doswiadczył mnie w ten sposób.
Dlaczego? Mogę tylko odpowiedzieć, bo mnie kocha.
Wiem, ze moja wiara opiera sie na fundamencie, który jest stały i niepodwazalny, wszystko inne to moje emocje związane z dośwaidczeniami. Kiedy jest mi dobrze wychwalam Boga, kiedy jest mi źle nie odzywam sie do niego? Nie to nie tak.
Fundamentem mojej wiary jest to kim jestem dla Ojca przez śmierć Chrystusa, kim byłam i jakie ma znaczenie dla mnie ofiara na krzyzu.
Dzięki konsekwencji dzialania Boga mam pewnosc, że On troszczy sie o mnie i wie co czuję i wiem, ze nie cieszy sie z tego co musialo sie stać
Jeżeli chodzi o Hioba to nic nie zastapi jego utraconych dzieci ale jego zwyciężtwem było trwanie przy Bogu. Podobnie jak my będziemy miały dużo dzieci ale nie zapomnimy nigdy o tych, których przytulić nie możemy (na razie). Jednak wartością naszego życia nie jest to co utraciliśmy ale to kim jest dla nas Bóg, od którego pochodzi wszystko co mamy. Dzieci, majątek, jedzenie, mąż, rodzina wszystko. Dzięki Niemu wogóle jesteśmy tu, żyjemy i jesteśmy. Ważne co z tym zrobimy. Jakie decyzje będziemy podejmować kiedy przez doświadczenia będziemy przechodzić.

Moc usciskow dla Was wszystkich :o)

Pozdrawiam,
Olinka
<><

Marcia2020-05-21 23:22:37

Jestem aktualnie w 14 tygodniu ciąży. Moje dzieciątko, które było darem umiera pod moim sercem. Mam dwie wspaniałe córeczki: 9 i 6 lat i bardzo cieszyły się na wieść o małej istocie w naszym domu. Wbrew wszystkiemu, co dookoła – małe mieszkanko (2 pokoje), tłumaczyłam zawsze: jestem silną kobietą, z czasem kupimy dom, dzieci będą razem dorastać. Diagnoza była moim koszmarem, którego do końca życia nie zapomnę. Nawet w chwili śmierci. Mój mały Skarb, jest bardzo chory i nie ma nawet cienia szansy na uratowanie go, ale ja dalej wierzę, że kiedyś tam po drugiej stronie, ja będę go wypatrywać i wiem, że kiedyś tam wszyscy trafimy. Wiem że, mój dziadek i chrzestna zaopiekują się nim, bo lada dzień umrze. Ja jestem tego bardzo świadoma! Niestety tak wygląda życie. Raz wygrywasz, raz ponosisz klęskę. Dziewczynki trzymają mnie przy sile do przetrwania! Mąż daje mi siłę. Mam dla kogo żyć, ale dlaczego tak się stało? Na to pytanie nie uzyskam nigdy odpowiedzi?!

Znasz odpowiedź na pytanie: Czy dzieci nienarodzone maja dusze??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
odczyn Coombsa
Dziewczyny ! bylam dzisiaj na badaniach w laboratorium (coombs, obciazenie glukoza, morfologia i mocz). niestety zemdlalam przy pierwszym pobieraniu, bo pani nie wziela tylko strzykawek i podeszla do szafki po ostatnia,
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
alergii -papa!
Muszę to napisać, ponieważ po 16 miesiącach "bezmlecznych" bedziemy wkrótce przechodzić na prawdziwe mleko. hurraaaa!!!! Dziś byłam z Misiem u pani alergolog a wczoraj u gastrologa w IMiDZ (na wizytę czekałam
Czytaj dalej