Czy jestem złą matką?

Mam córeczkę 2 latka 3 miesiące, która przechodzi swój bunt. Nie martwię się tym, rozumiem, że to naturalne. Martwię się jednak swoim zachowaniem, ponieważ od pewnego czasu nie potrafię opanować emocji w stosunku do swojego dziecka… Kiedy jest niegrzeczna i nie słucha moich poleceń, próśb zaczynam krzyczeć na nią i nawet daje jej klapsa. Ale najgorzej jest przy zasypianiu, kiedy nie chce zasnąć, skacze po całym łóżku, chce po kolei wszystkie zabawki… ja najpierw próbuje być opanowana i ją uspokajać ale po chwili nie wytrzymuje i wpadam w szał – krzyczę na nią, próbuję kłaść na siłę i wiadomo, efekt jest odwrotny…
Zauważyłam, że ona przez moje zachowanie również stała się bardziej nerwowa i pobudzona. A najbardziej bezradna jestem kiedy coś błahego sobie ubzdura (np że ma być ‚tak’ przykryta kołderką, a nie ‚tak’, że nocnik ma stać ‚tu’ a nie ‚tam’, że mama ma usiąść na krześle a nie na kanapie itp) i kiedy natychmiast to nie zostanie spełnione wpada w maksymalną furię. Czy Wasze dzieci też tak się zachowują? Czy to jest wynik mojego ‚darcia się’? Bardzo kocham moje dziecko i chciałabym być ‚mamą idealną’. Mam wyrzuty sumienia i myślę, że np przez to, że dziś na nią nawrzeszczałam będzie miała jakieś problemy emocjonalne za kilka lat, albo będzie zamknięta w sobie, albo zacznie się jąkać…
Dodatkową kwestią, która mnie frustruje jest to, że nie mam z kim o tym porozmawiać, ponieważ wśród moich najbliższych znajomych nikt nie ma jeszcze dziecka. Jedna dobra znajoma jest w ciąży ale przecież w takim momencie nie powiem jej, że nie radzę sobie z wychowaniem dziecka i z tej bezradności na nie krzyczę i je biję…

48 odpowiedzi na pytanie: Czy jestem złą matką?

salsa-salsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:Mam córeczkę 2 latka 3 miesiące, która przechodzi swój bunt. Nie martwię się tym, rozumiem, że to naturalne. Martwię się jednak swoim zachowaniem, ponieważ od pewnego czasu nie potrafię opanować emocji w stosunku do swojego dziecka… Kiedy jest niegrzeczna i nie słucha moich poleceń, próśb zaczynam krzyczeć na nią i nawet daje jej klapsa. Ale najgorzej jest przy zasypianiu, kiedy nie chce zasnąć, skacze po całym łóżku, chce po kolei wszystkie zabawki… ja najpierw próbuje być opanowana i ją uspokajać ale po chwili nie wytrzymuje i wpadam w szał – krzyczę na nią, próbuję kłaść na siłę i wiadomo, efekt jest odwrotny…
Zauważyłam, że ona przez moje zachowanie również stała się bardziej nerwowa i pobudzona. A najbardziej bezradna jestem kiedy coś błahego sobie ubzdura (np że ma być ‚tak’ przykryta kołderką, a nie ‚tak’, że nocnik ma stać ‚tu’ a nie ‚tam’, że mama ma usiąść na krześle a nie na kanapie itp) i kiedy natychmiast to nie zostanie spełnione wpada w maksymalną furię. Czy Wasze dzieci też tak się zachowują? Czy to jest wynik mojego ‚darcia się’? Bardzo kocham moje dziecko i chciałabym być ‚mamą idealną’. Mam wyrzuty sumienia i myślę, że np przez to, że dziś na nią nawrzeszczałam będzie miała jakieś problemy emocjonalne za kilka lat, albo będzie zamknięta w sobie, albo zacznie się jąkać…
Dodatkową kwestią, która mnie frustruje jest to, że nie mam z kim o tym porozmawiać, ponieważ wśród moich najbliższych znajomych nikt nie ma jeszcze dziecka. Jedna dobra znajoma jest w ciąży ale przecież w takim momencie nie powiem jej, że nie radzę sobie z wychowaniem dziecka i z tej bezradności na nie krzyczę i je biję…

mój jest gorszy 😉 ale nigdy dziecka nie uderzyłam i nie krzyczałam bo wiadomo jakie mogą być tego rezultaty.To Ty jako najbliższa jej osoba powinnaś dać przykład,ten dobry przykład.
Jeśli pojawią się złości to Ty powinnaś być opanowana a nie ona,bo to Ty dajesz jej przykład i od Ciebie uczy się reagować w odpowiedni sposób w danych sytuacjach,sama widzisz że jest nerwowa i pobudzona-efekty Twoich złości.Co byś zrobiła gdyby pewnego dnia ten aniołek Cię uderzył ? Nie byłoby Ci przyjemnie prawda ? ale to ona od Ciebie ten przykład weźmie…
Stań sie na chwilę dzieckiem pomyśl dlaczego skacze po łóżku gdy powinna iść spać ?
-może nie jest wystarczająco zmęczona…weźcie kilka zabawek do łóżka przed snem,może książeczki ? zawsze możesz coś opowiedzieć.Nic dobrego nie wyniknie z kładzenia na siłę,bicia czy krzyków…
Skoro już wiesz że ten okres minie to spróbuj znaleźć rozwiązanie np.kładź ją później,wprowadź wieczorem rutynę by wiedziała że np.po kąpieli i kolacji jest pora na bajki a po niej idzie się spać,po jakimś czasie będzie wiedziała że coś po czymś następuje,ogranicz cukier wieczorem bo on pobudza,kolacja ma być lekka 🙂

Jak położy się grzecznie spać pochwal ją że była grzeczna,my też przecież codziennie nie mamy dobrego humoru 😀
no i powodzenia z buntowniczka

angelina-6 Dodane ponad rok temu,

Wysłałam Ci pw 😉

A mamom, które tu zaglądną, bo mają podobny problem polecam książkę, która mi pomogła: Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły – Faber Adele, Mazlish Elaine

jane Dodane ponad rok temu,

Doskonale Cie rozumiem, bo i u nas nie jest lekko. Jestem o tyle w lepszej sytuacji, ze najmlodsza chodzi juz do przedszkola, ale jak siedziala w domu, to bywalo roznie. Tez jest z tych mocno buntujacych sie.
Ale wiesz, zauwazylam, ze pomaga rozladowanie sytuacji humorem, lub odwrocenie uwagi. Np jak mloda sie rozbryka i nie chce polozyc, biore do reki jakas zabawke i rozmawiam w jej imieniu. Wtedy jest dialog np misiu- Amaia, a nie mama-Amaia i rezultaty sa duzo lepsze, bo jest zabawniej. Jak np nie chce isc do gory myc sie i spac, to udaje ze jestem pociagiem – wystarczy, ze zafucze jak lokomotywa, powiem „ciuf-ciuf”, a wagonik juz sie doczepia i jedziemy na gore pod prysznic. Wiele mamy takich sytuacji, ja nie zawsze jestem taka idealna. Duzo zalezy od mojego zmeczenia – generalnie jest tak: czlowiek zmeczony = czlowiek nerwowy, wiec nalezy tez zadbac o wlasne samopoczucie. Moze ktos pare razy w tygodniu moglby Cie odciazyc w opiece nad coreczka? Wazne jest, bys byla zrelaksowana, bo wtedy lepiej sobie poradzisz z malym buntownikiem.

salsa-salsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez angelina.6:Wysłałam Ci pw 😉

A mamom, które tu zaglądną, bo mają podobny problem polecam książkę, która mi pomogła: Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły – Faber Adele, Mazlish Elaine

miałam wersję elektroniczną,przeczytałam całą i nic nie pomogła,a tak szczerze to chyba każda mama wie że lepszy da efekt zapytanie np.”czy dasz radę sama się ubrać” niż „ubieraj się”
Czym mniej rozkazów tym powinno być lepiej,u nas po prostu mało co się sprawdza,za dużo emocji w sobie ma mój szkrab :Śmiech:

angelina-6 Dodane ponad rok temu,

Salsa zgodzę się, ale jednak nie byłaś doprowadzona do takich emocji jak autorka (ja byłam…) i tez targały mna uczucia takie, że jestem złą matką, bo tracę nerwy i krzyknę, a mimo wszystko człowiek i tak nie wytrzymywał i krzyczał. Wiele oczywistych rzeczy jest w tej książce, ale własnie o nich sie często zapomina gdy człowiek ma po prostu dość. A dobrze otwiera oczy na to jak sie dziecko czuje wtedy gdy na nie krzyczymy. Mnie pomogła – nie dokonała rewolucji, bo inne metody tez wprowadziłam i miały wpływ na zmiany w domu, ale nie powiem żeby mi nie otwarła trochę oczu jak to wygląda od strony dziecka.

Każda mama też wie że krzyczec nie powinna, a jednak wiele z nas krzyczy…wiec nie zawsze wszystko jest takie oczywiste.

mam Dodane ponad rok temu,

Znam to uczucie, chociaż jak czułam, że złość mnie całkiem zdominowała normalnie daje noge z pokoju, wychodzę i licze do 10-20.. Kiedyś jak M był w domu, wyszłam na spacer bo już za dużo tego było..

Moje też chodza do p-la , tam są grzeczni a w domu nieraz próbują swoje porządki wprowadzać:Hyhy: Nie oceniam Cię bo doskonale rozumiem uczucie bezsilności i wyrzutów sumienia.. A wszyscy potrafią radzić, i mowiac nieraz o rzeczach o ktorych nie maja pojęcia.. Łatwo sie mowi a trudniej to wszystko zastosowac..

Pomogła nam ksiażka: [Zobacz stronę], pierwszy raz czytając, czułam, że ktos mnie rozumie a nie tylko usprawiedliwia dziecko bo ono ma prawo sie tak zachowac.. Owszem na pewnym etapie tak, tylko trzeba tez wziac pod uwage rodzica ktory zanim dotrze do dobrej porady bywa już u skraju wyczerpania..

Twoja córka jest w takim wieku, że próbuje Cię na ile sobie jeszcze może pozwolić a Ty będąc mądrzejsza nie daj sie sprowokowac.. Ja nie zmuszam do spania, jedzenia.. Zawsze wiedza kiedy maja isc spac, jak np nie sa wystarczajaco zmeczeni, ok niech sie jeszcze pobawia.. Krzyk, złość siła nigdy nie pomaga.. A zauwazylam u nas im bardziej na czyms mi zalezalo to oni bardziej byli przekorni.. Ale odpuscilam i sa efekty:).

kasia-mamax2 Dodane ponad rok temu,

Wiadomo każdemu nerwy czasem puszczają. Tez nie jestem wyjątkiem, ale po krzyku mam potem takie wyrzuty sumienia, że sama sobie tym szkodzę najbardziej. A już jak mi Córcia 3 dni potem powie „a nie będziesz krzyczała?”, albo że chce myć zęby w drugiej łazience, bo w tamtej krzyczę to rozwala mnie zupełnie:Boje się:
Dlatego staram się nad sobą pracować i w nerwowych chwilach przypominać sobie poprzednie sytuacje.
No i najważniejsze to zawsze przyznać się dziecku do błędu i szczerze przeprosić, że się krzyczało za jakąś głupotę.

julianne Dodane ponad rok temu,

Ja zauważyłam jedno, że im bardziej ja jestem zdenerwowana i nakręcona, tym bardziej nerwowo reaguje mój synek; jak obracam to w żart lub ignoruję, wtedy łatwiej syn się uspokaja i wycisza.
A bunt 2-latka to mamy do tej pory (Dawid ma prawie 7 lat), taki temperamentny jest:Boje się:

jorggus Dodane ponad rok temu,

Nawet nie wiesz jak ja cię rozumiem…
Też mam czorta 2lata i 3 miesiące-czasami jakby złe w niego wstąpiło… Wszystko na „nie”, histeria o to, że np. ja otworzę drzwi do łazienki, a nie on, o to że nie podniosłam go, żeby włączył gdzieś światło i tysiąc innych drobiazgów. Najgorsze są wyjścia z domu i związane z tym ubieranie i zakładanie butów… no koszmar… Ostatnio zdarzyło mi się dać mu klapsa w tyłek i sekundę po tym już tego żałowałam… To jest po prostu taka chwila niepoczytalności, gdzie rozładowują się wszystkie emocje i nic na to nie można poradzić (a przynajmniej ja nie potrafię…::(((. Chyba tylko leki uspakajające zostają….

salsa-salsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez angelina.6:Salsa zgodzę się, ale jednak nie byłaś doprowadzona do takich emocji jak autorka (ja byłam…) i tez targały mna uczucia takie, że jestem złą matką, bo tracę nerwy i krzyknę, a mimo wszystko człowiek i tak nie wytrzymywał i krzyczał. Wiele oczywistych rzeczy jest w tej książce, ale własnie o nich sie często zapomina gdy człowiek ma po prostu dość. A dobrze otwiera oczy na to jak sie dziecko czuje wtedy gdy na nie krzyczymy. Mnie pomogła – nie dokonała rewolucji, bo inne metody tez wprowadziłam i miały wpływ na zmiany w domu, ale nie powiem żeby mi nie otwarła trochę oczu jak to wygląda od strony dziecka.

Każda mama też wie że krzyczec nie powinna, a jednak wiele z nas krzyczy…wiec nie zawsze wszystko jest takie oczywiste.

skąd wiesz ? 😀 wiele mam krzyczy bo po prostu nie wie co to bunt,ja się uodporniłam bo wiem że to jego próba na wymuszenie lub coś innego…ja to wiem i nie reaguje,podchodzę do tego spokojnie
To co ma autorka w domu ja to mam od 1,5 roku codziennie po kilka a nawet kilkanaście razy na dobę :Hyhy: ostatnio się trochę wyciszył bo posłałam go na terapię SI,wprowadziłam dietę bezcukrową i jest spokojniej,na bunt nadal nie reaguje,bywało że się zdenerwowałam bo np nie miałam najlepszego dnia ale nie keirowałam tego w stronę dziecka 😉 tego też trzeba się nauczyć 😉
A uwierz że można bo ja odkąd pamiętam jestem „wredziolem” i szybko można mnie wyprowadzić z równowagi.

jorggus to wyciągaj wnioski 😀 jeśli się denerwuje o to że to nie on otworzył drzwi to zanim wpadnie w histerie to powiedz by to zrobił unikniesz sytuacji stresowej dla was obojga 🙂
a z ubieraniem bym załatwiła w normalny sposób-niech się sam ubiera 😀 mój to robi-oprócz skarpetek bo nie potrafi

angelina-6 Dodane ponad rok temu,

Salsa bo sama napisałaś, ze nigdy dziecka nie uderzyłaś i nie krzyczałaś, a autorka watku ma ten problem, że to robi i napędza sytuację. Wie, że źle robi, ale robi i potem tego żałuje.
Każde dziecko też jest inne i każda matka inna więc nie zawsze ignorowanie wystarczy czy odwrócenie uwagi. Niektórzy nie mają niczyjej pomocy w domu czy przy dzieciach, są sami 24h na dobe 7 dni w tyg, nie mają możliwości spotykac sie ze znajomymi czy komuś wyżalić i już inaczej będzie taka matka na bunt reagować niz ta, która ma w kimś oparcie czy czas na odpoczynek. Różne ludzie tez mają problemy. Myślę więc, że z każdej rady należy samemu wyciągnąć coś dla siebie, a nie zniechęcać się, bo komuś innemu coś nie pomogło.

Ja sposób na swojego znalazłam, a i pewnie jemu trochę przeszło, bo zauważyłam, ze zachowanie ma falowe (gorszy jest w domu gdy chodzi do przedszkola – bo tam robi to co inni chcą i w domu już nie chce się podporządkować pod żadne prośby).

mamakrowa Dodane ponad rok temu,

Dziękuję Wam za odpowiedzi! Musze powiedzieć, że poczułam ulgę czytając Wasze wypowiedzi, zarówno te pocieszające, jak i te krytykujące, bo w końcu widzę, że nie ja jedna mam takie problemy. I że nie ja jedna, nie jestem ‚Matką Polką’ 😉
Skorzystam z Waszych rad i zaopatrzę się w fachową lekturę i oczywiście będę próbować wcielić w życie Wasze ‚triki’.
Chciałam jeszcze dodać, że chyba niekoniecznie trzeba być samotnie wychowującą dziecko matką (tzn. mąż w pracy i bez pomocy babć), żeby czuć się sfrustrowaną. W moim przypadku są to zupełnie inne przyczyny, i jedną z nich jest właśnie obecność babci przy wychowaniu dziecka, która zawsze wie lepiej i zrobi lepiej….
Nie chcę kończyć tematu tą wypowiedzią – piszcie proszę jak radzicie sobie z niesfornymi dzieciaczkami w kryzysowych sytuacjach, np kiedy Wasze dziecko rozbiera się (w domu, w trakcie np zabawy) i za nic nie chce się ubrać a jest przeziębione i nie można pozwolić, aby biegało sobie topless.

mam Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:Dziękuję Wam za odpowiedzi! Musze powiedzieć, że poczułam ulgę czytając Wasze wypowiedzi, zarówno te pocieszające, jak i te krytykujące, bo w końcu widzę, że nie ja jedna mam takie problemy. I że nie ja jedna, nie jestem ‚Matką Polką’ 😉
Skorzystam z Waszych rad i zaopatrzę się w fachową lekturę i oczywiście będę próbować wcielić w życie Wasze ‚triki’.
Chciałam jeszcze dodać, że chyba niekoniecznie trzeba być samotnie wychowującą dziecko matką (tzn. mąż w pracy i bez pomocy babć), żeby czuć się sfrustrowaną. W moim przypadku są to zupełnie inne przyczyny, i jedną z nich jest właśnie obecność babci przy wychowaniu dziecka, która zawsze wie lepiej i zrobi lepiej….
Nie chcę kończyć tematu tą wypowiedzią – piszcie proszę jak radzicie sobie z niesfornymi dzieciaczkami w kryzysowych sytuacjach, np kiedy Wasze dziecko rozbiera się (w domu, w trakcie np zabawy) i za nic nie chce się ubrać a jest przeziębione i nie można pozwolić, aby biegało sobie topless.

A dlaczego nie?:Hyhy: tak samo jak slysze ze nie mozna pozwolic zeby dziecko nie jadło.. A ja uwazam co zreszta sie u nas sprawdza, że jak naprawdę zgłodnieją to zjedzą wszystko.. Moi nieraz boso na taras wbiegali, nic im sie nie stało.. Nie bój sie tak bo maluch to wyczuwa i napewno ma niezły ubaw, kiedy mama za nim biega i na siłe chce ubrac:D..

tosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:Dziękuję Wam za odpowiedzi! Musze powiedzieć, że poczułam ulgę czytając Wasze wypowiedzi, zarówno te pocieszające, jak i te krytykujące, bo w końcu widzę, że nie ja jedna mam takie problemy. I że nie ja jedna, nie jestem ‚Matką Polką’ 😉
Skorzystam z Waszych rad i zaopatrzę się w fachową lekturę i oczywiście będę próbować wcielić w życie Wasze ‚triki’.
Chciałam jeszcze dodać, że chyba niekoniecznie trzeba być samotnie wychowującą dziecko matką (tzn. mąż w pracy i bez pomocy babć), żeby czuć się sfrustrowaną. W moim przypadku są to zupełnie inne przyczyny, i jedną z nich jest właśnie obecność babci przy wychowaniu dziecka, która zawsze wie lepiej i zrobi lepiej….
Nie chcę kończyć tematu tą wypowiedzią – piszcie proszę jak radzicie sobie z niesfornymi dzieciaczkami w kryzysowych sytuacjach, np kiedy Wasze dziecko rozbiera się (w domu, w trakcie np zabawy) i za nic nie chce się ubrać a jest przeziębione i nie można pozwolić, aby biegało sobie topless.

Jeśli już z rana budzi mnie awantura i bójka moich dzieci, to na śniadanie zjadam neopersen forte lub inny nervomix i czekam aż zacznie działać 😉
I nie jest to niestety żart.. Moje dzieci 3 lata 2 miesiące i 1 rok i 5 miesięcy- oba mają bunt dwulatka (jeszcze i już..) i uwierz mi, potrafią tak mnie wyprowadzić z równowagi swoimi ciągłymi awanturami o wszystko, że gdyby nie te leki to już dawno bym z domu uciekła… :Fiu fiu:

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Tosia…:Jeśli już z rana budzi mnie awantura i bójka moich dzieci, to na śniadanie zjadam neopersen forte lub inny nervomix i czekam aż zacznie działać 😉
I nie jest to niestety żart.. Moje dzieci 3 lata 2 miesiące i 1 rok i 5 miesięcy- oba mają bunt dwulatka (jeszcze i już..) i uwierz mi, potrafią tak mnie wyprowadzić z równowagi swoimi ciągłymi awanturami o wszystko, że gdyby nie te leki to już dawno bym z domu uciekła… :Fiu fiu:

Tosia- matko jak Ci dzieci urosły!!! ja zostałam jakoś na etapie Twej ciąży z drugim:Wstyd: I pamietam córę w wózku w podpisie!

Nie pocieszę-bo chłopaki jeszcze z rok temu potrafili zaczynać dzień od kłótni dzikiej- która zaczynała się w ciągu kilku minut!:Boje się: Mieli taki jakiś czas….

Wtedy albo sie uspokajacie i to już-albo obaj kara! ( albo zabieram rzecz o którą się np. pokłocili)

skwarka81 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:Doskonale Cie rozumiem, bo i u nas nie jest lekko. Jestem o tyle w lepszej sytuacji, ze najmlodsza chodzi juz do przedszkola, ale jak siedziala w domu, to bywalo roznie. Tez jest z tych mocno buntujacych sie.
Ale wiesz, zauwazylam, ze pomaga rozladowanie sytuacji humorem, lub odwrocenie uwagi. Np jak mloda sie rozbryka i nie chce polozyc, biore do reki jakas zabawke i rozmawiam w jej imieniu. Wtedy jest dialog np misiu- Amaia, a nie mama-Amaia i rezultaty sa duzo lepsze, bo jest zabawniej. Jak np nie chce isc do gory myc sie i spac, to udaje ze jestem pociagiem – wystarczy, ze zafucze jak lokomotywa, powiem „ciuf-ciuf”, a wagonik juz sie doczepia i jedziemy na gore pod prysznic. Wiele mamy takich sytuacji, ja nie zawsze jestem taka idealna. Duzo zalezy od mojego zmeczenia – generalnie jest tak: czlowiek zmeczony = czlowiek nerwowy, wiec nalezy tez zadbac o wlasne samopoczucie. Moze ktos pare razy w tygodniu moglby Cie odciazyc w opiece nad coreczka? Wazne jest, bys byla zrelaksowana, bo wtedy lepiej sobie poradzisz z malym buntownikiem.

o jakie fajne propozycje ! Z tym misiem to już rozmawiamy 🙂
Najważniejsze jest żeby się wyciszyć , nie dać się sprowokować , albo jak już czujesz że to jest ten moment krytyczny i zaraz wybuchniesz to wyjdź ! Ja tak robię . Jak mam zły dzień , zmęczona jestem to mało się z dzieckiem udzielam . Wolę nie prowokować , bo byle co mnie do szału doprowadza i wiadomo że kończy się moim i jego krzykiem .
nasz maluch , 23m , to też niezły agent, ale musimy to przełknąć i już . Nie jego wina , po prostu ma taki temperament .

agga-losiu Dodane ponad rok temu,

Ja też czasem zaczynam dzień z neopersenem. Wiktor to jakby dwie osobowości w jednym: bardzo uczynny, pracowity, mądry i rozważny a z drugiej strony łobuz okrutny, nie posłuszny, miliony razy na dzień testuje moją cierpliwość patrząc na mnie z uśmieszkiem i robiąc to czego wie, ze mu nie wolno. :Boje się::Boje się:

Ma takie kreatywne pomysły, że złapałybyście się za głowę gdybym zaczeła wymieniać – z tych największych dobrze, ze domu nie puścił z dymem bo pogrzewał zabawki w mikrofali kiedy ja pobiegłam tylko zakręcić wodę w pralce :Boje się:

Najbardziej denerwuje mnie to jak on na wszystko ma czas i jakiekolwiek wyjście czy przygotowanie czegoś graniczy z cudem bo dziecko jeździ rowerem, bo musi ustawić zabawkę, otworzyć lodówkę i pomyśleć co ma na śniadanie jutro rano :Stres:

Płacze średnio 50-60 razy na dzień o najdrobniejszą pierdołkę.

Teraz jest na etapie bycia niemiłym dla obcych, plucia i purkania na mnie kiedy zwracam mu uwagę, bicia, klepania rekami:(

ja na swoje dziecko czasem krzyczę, bo ilez to można prosić i tłumaczyć, kiedy na niego krzyknę to widzę, ze dochodzi do siebie i wie, że czas zestopować bo łobuzowaniem przegina po całej linii.
Na karnym jeżu spędza średnio ok 30-40 min dziennie. Klapsa a raczej puknięcie ścierką jak myłam naczynia, czy ręką przez pampka dostał, była to moja ostateczność i jak mówicie chwila niepoczytalności, jednak pupka nie szklanka i jesli zbierze się nad nią apogeum głupoty dziecka to chwila moment dziecko do ładu dojdzie.

Często chwalę, opowiadam mu jak rozmawiałam o nim z innymi osobami, jak go chwaliły. Bardzo dużo rozmawiamy, nawet i o tym co kupimy w sklepie, gdzie pojedziemy, z kim się spotkamy itp.

Wygłupiamy się, biegamy, bawimy w najróżniejsze zabawy przedszkolne, zeby myśli krażyły wokół dobrych zachowań a dziecko miało okazję wyładować swoją energię.

Mam nadzieję, ze głupawka nas opuści i zostanie tylko mój mądry, rozsądny i wiecznie zadowolony synalek.:Kocham:

agga-losiu Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez skwarka81:o jakie fajne propozycje ! Z tym misiem to już rozmawiamy 🙂
Najważniejsze jest żeby się wyciszyć , nie dać się sprowokować , albo jak już czujesz że to jest ten moment krytyczny i zaraz wybuchniesz to wyjdź ! Ja tak robię . Jak mam zły dzień , zmęczona jestem to mało się z dzieckiem udzielam . Wolę nie prowokować , bo byle co mnie do szału doprowadza i wiadomo że kończy się moim i jego krzykiem .
nasz maluch , 23m , to też niezły agent, ale musimy to przełknąć i już . Nie jego wina , po prostu ma taki temperament .

u nas się nie da. Wyjący Wiktorowy doprowadza mnie do szału i jesli ja wychodzę, mały wyjec idzie za mną :Fiu fiu: Nawet jak chcę do łazienki wyjść się na sekundę zamknąć to on płacze jeszcze mocniej bo chce do mnie tylko po to, zebym słuchała jego płaczu :Foch:

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez angelina.6:Wysłałam Ci pw 😉

A mamom, które tu zaglądną, bo mają podobny problem polecam książkę, która mi pomogła: Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły – Faber Adele, Mazlish Elaine

To o komunikacji, przydatne ale nie załatwi sprawy

Dla dwulatka lesze beda pozycje z cyklu technik behawioralnych

Skuteczna dyscypliana dla dzieci w wieku 2-12 lat

SPOSÓB NA TRUDNE DZIECKO Przyjazna terapia behawioralna

I te 2 pozycje polecam, do przeczytania, przeanalizowania i umocnienia sie w roli wychowawcy 🙂

salsa-salsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:Dziękuję Wam za odpowiedzi! Musze powiedzieć, że poczułam ulgę czytając Wasze wypowiedzi, zarówno te pocieszające, jak i te krytykujące, bo w końcu widzę, że nie ja jedna mam takie problemy. I że nie ja jedna, nie jestem ‚Matką Polką’ 😉
Skorzystam z Waszych rad i zaopatrzę się w fachową lekturę i oczywiście będę próbować wcielić w życie Wasze ‚triki’.
Chciałam jeszcze dodać, że chyba niekoniecznie trzeba być samotnie wychowującą dziecko matką (tzn. mąż w pracy i bez pomocy babć), żeby czuć się sfrustrowaną. W moim przypadku są to zupełnie inne przyczyny, i jedną z nich jest właśnie obecność babci przy wychowaniu dziecka, która zawsze wie lepiej i zrobi lepiej….
Nie chcę kończyć tematu tą wypowiedzią – piszcie proszę jak radzicie sobie z niesfornymi dzieciaczkami w kryzysowych sytuacjach, np kiedy Wasze dziecko rozbiera się (w domu, w trakcie np zabawy) i za nic nie chce się ubrać a jest przeziębione i nie można pozwolić, aby biegało sobie topless.

też napiszę a dlaczego nie ? 😀
nie twierdzę że popełniasz jakiś błąd,ale pomyśl- po podwórku biega toples czy w domu ? w domu na ogół jest ponad 20 stopni,więc nie zaszkodzi przecież,a pod koniec zimy widziałam dziecko w autobusie-pozapinane po szyję,mój miał zdjętą czapkę i rękawiczki,do tego odpiętą kurtkę,bow autobusie ciepło i po co ma się mi pocić,mama tego dziecka nieustannie dopinała dziecko gdy to chciało odpiąć kurtkę i zakładała czapkę gdy to je zdjemowało,bo powiedziała „chory jesteś” na logikę-lepiej zdjąć i przed wysiadaniem założyć i nie słuchać płaczu,a nie zagrzewać dziecko które dodatkowo przy płaczu powoduje rozgrzanie ciała i z takim spoconym dzieckiem na mrozik :Hyhy:
Mój czy chory czy zdrowy chodzi po domu w majtkach i koszulce,kąpie się w kabinie prysznicowej bo chce a ona jest otwarta i nie choruje a jak jest chory ubieram tak samo,nie ubieram cieplej 🙂

ciapa dobrze radzi,na mojego działa terapia behawioralna 😉

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez agga_łosiu:u nas się nie da. Wyjący Wiktorowy doprowadza mnie do szału i jesli ja wychodzę, mały wyjec idzie za mną :Fiu fiu: Nawet jak chcę do łazienki wyjść się na sekundę zamknąć to on płacze jeszcze mocniej bo chce do mnie tylko po to, zebym słuchała jego płaczu :Foch:

A to spryciarz 😉
Ja generalnie uciekam w chwilach krytycznych, a w samochodzie podkrecam muzyke na caly regulator (na chwile) jak sie zaczyna jakas awantura.

madziakr Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:Mam córeczkę 2 latka 3 miesiące, która przechodzi swój bunt. Nie martwię się tym, rozumiem, że to naturalne. Martwię się jednak swoim zachowaniem, ponieważ od pewnego czasu nie potrafię opanować emocji w stosunku do swojego dziecka… Kiedy jest niegrzeczna i nie słucha moich poleceń, próśb zaczynam krzyczeć na nią i nawet daje jej klapsa. Ale najgorzej jest przy zasypianiu, kiedy nie chce zasnąć, skacze po całym łóżku, chce po kolei wszystkie zabawki… ja najpierw próbuje być opanowana i ją uspokajać ale po chwili nie wytrzymuje i wpadam w szał – krzyczę na nią, próbuję kłaść na siłę i wiadomo, efekt jest odwrotny…
Zauważyłam, że ona przez moje zachowanie również stała się bardziej nerwowa i pobudzona. A najbardziej bezradna jestem kiedy coś błahego sobie ubzdura (np że ma być ‚tak’ przykryta kołderką, a nie ‚tak’, że nocnik ma stać ‚tu’ a nie ‚tam’, że mama ma usiąść na krześle a nie na kanapie itp) i kiedy natychmiast to nie zostanie spełnione wpada w maksymalną furię. Czy Wasze dzieci też tak się zachowują? Czy to jest wynik mojego ‚darcia się’? Bardzo kocham moje dziecko i chciałabym być ‚mamą idealną’. Mam wyrzuty sumienia i myślę, że np przez to, że dziś na nią nawrzeszczałam będzie miała jakieś problemy emocjonalne za kilka lat, albo będzie zamknięta w sobie, albo zacznie się jąkać…
Dodatkową kwestią, która mnie frustruje jest to, że nie mam z kim o tym porozmawiać, ponieważ wśród moich najbliższych znajomych nikt nie ma jeszcze dziecka. Jedna dobra znajoma jest w ciąży ale przecież w takim momencie nie powiem jej, że nie radzę sobie z wychowaniem dziecka i z tej bezradności na nie krzyczę i je biję…

chyba jedyne, co można poradzić to odpocząć. wyciszyć się albo odwrotnie – wyjść i wyszaleć się. każdy ma gorsze dni…to normalne, choć nie każdy się do tego przyznaje. pozdrawiam 🙂

tosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Tosia- matko jak Ci dzieci urosły!!! ja zostałam jakoś na etapie Twej ciąży z drugim:Wstyd: I pamietam córę w wózku w podpisie!

Nie pocieszę-bo chłopaki jeszcze z rok temu potrafili zaczynać dzień od kłótni dzikiej- która zaczynała się w ciągu kilku minut!:Boje się: Mieli taki jakiś czas….

Wtedy albo sie uspokajacie i to już-albo obaj kara! ( albo zabieram rzecz o którą się np. pokłocili)

No czas leci straszliwe… Niedawno kupowałam sobie clearasil, a niebawem zacznę kremy 40+ 😉 😉

Co do bójek to ja sobie doskonale zdaję sprawę, że to dopiero początek.. :Boje się: Pamiętam jak ja naparzałam się z moim bratem :Boje się:

😉

tosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez agga_łosiu:Ja też czasem zaczynam dzień z neopersenem. Wiktor to jakby dwie osobowości w jednym: bardzo uczynny, pracowity, mądry i rozważny a z drugiej strony łobuz okrutny, nie posłuszny, miliony razy na dzień testuje moją cierpliwość patrząc na mnie z uśmieszkiem i robiąc to czego wie, ze mu nie wolno. :Boje się::Boje się:

Ma takie kreatywne pomysły, że złapałybyście się za głowę gdybym zaczeła wymieniać – z tych największych dobrze, ze domu nie puścił z dymem bo pogrzewał zabawki w mikrofali kiedy ja pobiegłam tylko zakręcić wodę w pralce :Boje się:

Najbardziej denerwuje mnie to jak on na wszystko ma czas i jakiekolwiek wyjście czy przygotowanie czegoś graniczy z cudem bo dziecko jeździ rowerem, bo musi ustawić zabawkę, otworzyć lodówkę i pomyśleć co ma na śniadanie jutro rano :Stres:

Płacze średnio 50-60 razy na dzień o najdrobniejszą pierdołkę.

Teraz jest na etapie bycia niemiłym dla obcych, plucia i purkania na mnie kiedy zwracam mu uwagę, bicia, klepania rekami:(

ja na swoje dziecko czasem krzyczę, bo ilez to można prosić i tłumaczyć, kiedy na niego krzyknę to widzę, ze dochodzi do siebie i wie, że czas zestopować bo łobuzowaniem przegina po całej linii.
Na karnym jeżu spędza średnio ok 30-40 min dziennie. Klapsa a raczej puknięcie ścierką jak myłam naczynia, czy ręką przez pampka dostał, była to moja ostateczność i jak mówicie chwila niepoczytalności, jednak pupka nie szklanka i jesli zbierze się nad nią apogeum głupoty dziecka to chwila moment dziecko do ładu dojdzie.

Często chwalę, opowiadam mu jak rozmawiałam o nim z innymi osobami, jak go chwaliły. Bardzo dużo rozmawiamy, nawet i o tym co kupimy w sklepie, gdzie pojedziemy, z kim się spotkamy itp.

Wygłupiamy się, biegamy, bawimy w najróżniejsze zabawy przedszkolne, zeby myśli krażyły wokół dobrych zachowań a dziecko miało okazję wyładować swoją energię.

Mam nadzieję, ze głupawka nas opuści i zostanie tylko mój mądry, rozsądny i wiecznie zadowolony synalek.:Kocham:

Pocieszające nieco jest dla mnie to, że nie tylko ja uciekam się do uspokajaczy 😉
Czytam, że też masz niezłego ancymonka.. :Hyhy:

Dużo wytrwałości życzę!!

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Tosia…:No czas leci straszliwe… Niedawno kupowałam sobie clearasil, a niebawem zacznę kremy 40+ 😉 😉

Co do bójek to ja sobie doskonale zdaję sprawę, że to dopiero początek.. :Boje się: Pamiętam jak ja naparzałam się z moim bratem :Boje się:

😉

Alew spoko- teraz jest już całkiem miło!:Fiu fiu:Poki co przestali się lać.

ani1234 Dodane ponad rok temu,

re: czy jestem złą matką?

mój mały też ostatnio przechodzi bunt, strasznie piszczy co doprowadza mnie do szału, staram się nie zwracać na niego uwagi i przeczekiwać, ale nie raz wezmą mnie nerwy i dam mu klapsa albo na niego nakrzyczeć . Bardzo mi jest wtedy głupio. Kiedy zaczynał mu się ten cały bunt to bardzo się martwiłam ze coś się z nim dzieje nie tak, radziłam się pediatry i zrobiłam tez testy w internecie które mówią czy twoje dziecko sie prawidłowo rozwija- robią je jakąś metodą oksfordzką. te testy mnie do końca uspokoiły, teraz wiem że to co się dzieje z moim dzieckiem jest normalne i musimy razem przez to prześć

mamakrowa Dodane ponad rok temu,

Powiedzcie coś więcej na temat tej terapii behawioralnej. Na czym ona polega? Czy do małych dzieci 2-3 letnich też można ją stosować? Jakie książki na ten temat warto przeczytać?

mamakrowa Dodane ponad rok temu,

Ostatnio zastanawiam się też nad pewnym dylematem, a mianowicie: lepiej być wobec dziecka konsekwentną i trzymać dyscyplinę (co oczywiście prowadzi do większej ilości awantur), czy raczej odpuszczać, ustępować i mieć nadzieję, że spokojna atmosfera sprawi, że będzie grzeczniejsze? Co Wy preferujecie? A może któraś z tych metod u Was przyniosła skutek?

milkaw Dodane ponad rok temu,

Tylko spokojnie

Gdy moje dziecię nie chce spać a moje próby spełzają na niczym, a moja irytacja rośnie, mówię sobie: A rób co chcesz. Idę zajmować sie swoimi sprawami. Za jakiś czas samo pcha mis ię na rekę i zasypia albo wręcz zasypia na podłodze.
Gdy zaczyna się drzeć z jakiegośtampowodu mówię sobie: A drzyj się.Biorę do ręki gazetę albo siedze albo robię cośtam. Po chwili gdy się uspokoi biorę na ręce i przytulam.
Pozdrawiam

lapeno Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:Ostatnio zastanawiam się też nad pewnym dylematem, a mianowicie: lepiej być wobec dziecka konsekwentną i trzymać dyscyplinę (co oczywiście prowadzi do większej ilości awantur), czy raczej odpuszczać, ustępować i mieć nadzieję, że spokojna atmosfera sprawi, że będzie grzeczniejsze? Co Wy preferujecie? A może któraś z tych metod u Was przyniosła skutek?

Wg mnie trzeba stosować mix.
W zasadniczych sprawach jestem konsekwentny do bólu. Nie ma bicia, plucia, zabawy jedzeniem, posiłki tylko w kuchni bez zabawiania, zasypianie samemu, nie ma wyciągania z łóżeczka, rytm dnia.

Odpuszczać można w mniejszych sprawach – jak chce loda, słodycze itp. Nie widzę powodu, żeby trwać w uporze jak osiołek.

Awantur się nie uniknie, nawet jak się będzie ustępowało we wszystkim – bo okaże się, że on chciał to drugie jajo, tę drugą gumę, tę drugą rzecz i już jest powód.

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lapeno:Wg mnie trzeba stosować mix.
W zasadniczych sprawach jestem konsekwentny do bólu. Nie ma bicia, plucia, zabawy jedzeniem, posiłki tylko w kuchni bez zabawiania, zasypianie samemu, nie ma wyciągania z łóżeczka, rytm dnia.

Odpuszczać można w mniejszych sprawach – jak chce loda, słodycze itp. Nie widzę powodu, żeby trwać w uporze jak osiołek.

Awantur się nie uniknie, nawet jak się będzie ustępowało we wszystkim – bo okaże się, że on chciał to drugie jajo, tę drugą gumę, tę drugą rzecz i już jest powód.

Dokładnie to samo mogłabym napisać. Moja Natalka też w tym wieku. 2 lata i 9m.

mamakrowa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lapeno: W zasadniczych sprawach jestem konsekwentny do bólu. Nie ma bicia, plucia, zabawy jedzeniem, posiłki tylko w kuchni bez zabawiania, zasypianie samemu, nie ma wyciągania z łóżeczka, rytm dnia.

To ja chyba nie jestem konsekwentną mamą… Jeść nie zawsze udaje nam się w kuchni, przeważnie jest przy tym zabawianie, zasypia ze mną a prawie każdej nocy jest przekładana do nas do łóżka… W nocy jest stały repertuar – córka budzi się około 12 – 1 w nocy, staje w łóżeczku i mówi ‚opa, opa’ co jest krótkim komunikatem dla nas żeby ją przełożyć do nas do łóżka. Jeśli po chwili jej nie przekładamy to ‚opa, opa’ jest coraz głośniejsze i nie ustaje, póki jej nie przełożymy (sprawdziłam).
A jeśli chodzi o jedzenie, to pewnie większość z Was powie: „jak nie chce to niech nie je”. Ale ja jednak wolałabym żeby ona chciała wtedy kiedy jest pora posiłku i kiedy ja proszę żeby iść do stołu. Jak Wy osiągnęliście ten stan, kiedy dzieci siedzą spokojnie przy stole i jedzą kiedy jest posiłek?? Dodam jeszcze że moje dziecko jest bardzo energiczne i siedzenie przy stole 5 min to dla niej nie lada wysiłek…

lapeno Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:To ja chyba nie jestem konsekwentną mamą… Jeść nie zawsze udaje nam się w kuchni, przeważnie jest przy tym zabawianie, zasypia ze mną a prawie każdej nocy jest przekładana do nas do łóżka… W nocy jest stały repertuar – córka budzi się około 12 – 1 w nocy, staje w łóżeczku i mówi ‚opa, opa’ co jest krótkim komunikatem dla nas żeby ją przełożyć do nas do łóżka. Jeśli po chwili jej nie przekładamy to ‚opa, opa’ jest coraz głośniejsze i nie ustaje, póki jej nie przełożymy (sprawdziłam).
A jeśli chodzi o jedzenie, to pewnie większość z Was powie: „jak nie chce to niech nie je”. Ale ja jednak wolałabym żeby ona chciała wtedy kiedy jest pora posiłku i kiedy ja proszę żeby iść do stołu. Jak Wy osiągnęliście ten stan, kiedy dzieci siedzą spokojnie przy stole i jedzą kiedy jest posiłek?? Dodam jeszcze że moje dziecko jest bardzo energiczne i siedzenie przy stole 5 min to dla niej nie lada wysiłek…

Przy drugim jest łatwiej. a przy trzecim – to się samo wychowa :Hyhy:
Jest ciężko, zajebiście ciężko nie ulec pokusie odpuszczenia sobie jak i pokusie wpadnięcia w dziki szał i np. na trzy zdrowaśki do pieca, żeby nabrało rozumku :Śmiech:

Tak naprawdę to każdy ma coś, czego będzie przestrzegał i pilnował z uporem maniaka. Ja (jak i żona) pilnujemy, żeby ktoś nam nie przeszkadzał notorycznie w łóżku. Nie śpimy z dzieciakami i już. Mają swoje łóżeczka. Przecież to słychać kiedy dzieciaki wymuszają, a kiedy naprawdę potrzebują naszej pomocy.

Nauczyliśmy się, że wszystkie „schizy” dziecięce trwają zazwyczaj 3 dni, i nie podsycane same znikają. Dzieci się szybką i już wiedzą, że to nie działa. 3 dni Julas darł się w niebogłosy w łóżeczku. 3 dni chodziliśmy do niego, kładliśmy go na płasko (broń boże wyciągnąć i coś kombinować), łagodnym głosem klarowaliśmy, że ma spać itp. 4 dnia zasną bez jazdy. Smoczek – 3 dni i nie ma smoczków (Julas miał 2,5, Natasza niecały rok – poszło za jednym zamachem).

Teraz zastanów się – co się stanie, jeżeli córki nie wyciągniesz z łóżeczka. Będzie płakała – to na pewno. Będzie jazda – to na pewno. Będzie ciężko – to na pewno. ALE – czy jak popłacze to coś jej się stanie?

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:To ja chyba nie jestem konsekwentną mamą… Jeść nie zawsze udaje nam się w kuchni, przeważnie jest przy tym zabawianie, zasypia ze mną a prawie każdej nocy jest przekładana do nas do łóżka… W nocy jest stały repertuar – córka budzi się około 12 – 1 w nocy, staje w łóżeczku i mówi ‚opa, opa’ co jest krótkim komunikatem dla nas żeby ją przełożyć do nas do łóżka. Jeśli po chwili jej nie przekładamy to ‚opa, opa’ jest coraz głośniejsze i nie ustaje, póki jej nie przełożymy (sprawdziłam).
A jeśli chodzi o jedzenie, to pewnie większość z Was powie: „jak nie chce to niech nie je”. Ale ja jednak wolałabym żeby ona chciała wtedy kiedy jest pora posiłku i kiedy ja proszę żeby iść do stołu. Jak Wy osiągnęliście ten stan, kiedy dzieci siedzą spokojnie przy stole i jedzą kiedy jest posiłek?? Dodam jeszcze że moje dziecko jest bardzo energiczne i siedzenie przy stole 5 min to dla niej nie lada wysiłek…

A głupia by była, gdyby „opa opa” ustało, skoro doskonale wie, że zostanie zabrana 😉
Pytanie, jak długo jesteście w stanie wytrzymać 🙂

mam Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:To ja chyba nie jestem konsekwentną mamą… Jeść nie zawsze udaje nam się w kuchni, przeważnie jest przy tym zabawianie, zasypia ze mną a prawie każdej nocy jest przekładana do nas do łóżka… W nocy jest stały repertuar – córka budzi się około 12 – 1 w nocy, staje w łóżeczku i mówi ‚opa, opa’ co jest krótkim komunikatem dla nas żeby ją przełożyć do nas do łóżka. Jeśli po chwili jej nie przekładamy to ‚opa, opa’ jest coraz głośniejsze i nie ustaje, póki jej nie przełożymy (sprawdziłam).
A jeśli chodzi o jedzenie, to pewnie większość z Was powie: „jak nie chce to niech nie je”. Ale ja jednak wolałabym żeby ona chciała wtedy kiedy jest pora posiłku i kiedy ja proszę żeby iść do stołu. Jak Wy osiągnęliście ten stan, kiedy dzieci siedzą spokojnie przy stole i jedzą kiedy jest posiłek?? Dodam jeszcze że moje dziecko jest bardzo energiczne i siedzenie przy stole 5 min to dla niej nie lada wysiłek…

Jak mieli rok siedzieli w krzesełkach, ale też było wyrzucanie jedzenia, wlasciwie wiecej bylo pod stolem niz na stole:Śmiech:, taki wiek.

Teraz jak maja prawie 3, siedzą z nami przy duzych krzesłach, czasem wchodza do wysokich ale z własnej woli, nie ma musu jak 2 lata temu. Wiesz każdy by wolał, żeby dziecko słuchało, żeby nie było kar itd.. Tak sie nie da, a im wczesniej zaczniesz działać tym szybciej próba sił się skonczy.. Odpuszczajac teraz mozesz miec za chwile 6- latke zbuntowana, którą trudniej zmobilizować, czy przekonac niz takiego malucha.

U nas jest tak: pora kolacji siadamy wszyscy.. Jak sa zmeczeni pomagam co jakis czas, np nabic cos na widelec. Jak widze, że zaczynaja kombinowac, bawic sie , zabieram talerze i mowie, że jest koniec jak beda glodni wtedy wroca do stolu.. I zalezy czasem wracaj i szybko jedza do konca, a czasem ignoruja i ida sie bawic.. Ok ja nie zmuszam. Pamietaj, dziecko z glodu Ci nie umrze;).

Mnie uswiadomila rozmowa z jedna osoba, ktora mi powiedziala, ze boje sie dopuscic do wiekszego płaczu czy ogólnie takiej sytuacji.. Taak tj prawda, tylko ta obawa wynika z prostej rzeczy: mam dwoje dzieci, ktore wzajemnie na siebie dzialaja.. Dlatego czasem sie „cackam” bo brakuje mi sił.. Jednak przy 1 to jest ciut lepiej, bo jest tylko ono, i mozecie wiecej wytrzymac, i wszystko na nim sie skupia..

Nie dajcie sie, tylko konsekwencja, powtarzalność, zasady, których i Wy przestrzegacie dają rezultaty.

Na pocieszenie dodam, ze u nas od tygodnia nie bylo jazd, a wystarczylo, troche zmodyfikowac, nasze metody, i pozwolic dzieciom sie wykrzyczec czy wyplakac:D.

mamakrowa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lapeno: Teraz zastanów się – co się stanie, jeżeli córki nie wyciągniesz z łóżeczka. Będzie płakała – to na pewno. Będzie jazda – to na pewno. Będzie ciężko – to na pewno. ALE – czy jak popłacze to coś jej się stanie?

Jej nic się nie stanie, ale nam tak – nie wyśpimy się… Przyznam, że robię to z czystego egoizmy, żeby już była cicho i żebym mogła dalej spać. Ale chyba poświęcę parę nocy, żeby trochę zmienić nasze sypialniane zasady:) Dzięki Wam za rady!!

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:Jej nic się nie stanie, ale nam tak – nie wyśpimy się… Przyznam, że robię to z czystego egoizmy, żeby już była cicho i żebym mogła dalej spać. Ale chyba poświęcę parę nocy, żeby trochę zmienić nasze sypialniane zasady:) Dzięki Wam za rady!!

Ale pomysl w ten sposob, jesli zaczniecie oduczanie nie wyspicie sie przez kilka nocy, gora tydzien, jesli nadal po „opa” bedziecie ja zabierac, nie wyspicie sie przez najblizsze pol roku, moze rok :Hyhy:

lapeno Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaKrowa:Jej nic się nie stanie, ale nam tak – nie wyśpimy się… Przyznam, że robię to z czystego egoizmy, żeby już była cicho i żebym mogła dalej spać. Ale chyba poświęcę parę nocy, żeby trochę zmienić nasze sypialniane zasady:) Dzięki Wam za rady!!

Pomyśl sobie, że córka będzie rosła, będzie zajmowała coraz więcej miejsca w łóżku. Nie wiem jak u Ciebie, ale ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, że mama/tata (zazwyczaj tata) idą na kanapę spać, bo ktoś się nie mieści.

Mamy znajomą, która przyzwyczaiła córkę do spania z nią w łóżku (bo było jej łatwiej). Mąż ma pracę wyjazdową i często jest w domu na weekendy. Jakie jazdy mają z tą córką o spanie, to słów brakuje. Płacz i łzy to małe miki przy tym. Zawzięła się raz i już prawie, prawie młoda spała u siebie. Ale jeden dzień (słownie raz) odpuściła (zmęczenie itp.). Wszystko poszło w piach.

Dlatego uważam, że jeżeli dziecko chce przyjść do łóżka rodziców to:
– nad ranem (ustaliliśmy sztywne ramy czasowe – m.in. 5 rano, wcześniej wraca do łóżka)
– jak się obudzimy i chcemy się powyłupiać.

salsa-salsa Dodane ponad rok temu,

konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja !
jedno dziecko potrzebuje 1,2 dni a inne tygodnia ale efekt będzie ten sam,mój jakiś czas temu chciał „opa opa” a że zawsze robił to w trakcie zakupów więc to zupełnie odpadało…ja siaty i dziecko ? nie ! :Hyhy: były krzyki,był płacz…tatuś po piskach zawsze brał na ręce,byłam nieugięta bo nei miałam ochoty na zakupy i dziecko kilkanaście kg 🙂 dzisiaj efekt jest taki że jak ja z nim idę idzie obok jak jest zmeczony szuka jakiejś ławki i na chwile siada lub na chwilę sie zatrzymujemy 😀 z tatusiem pisk i jeszcze raz pisk,jak idziemy razem to różnie :Hyhy:

Lapeno nasz wyleciał z naszego łóżka jak miał jakieś 8 tygodni bo sie rozwalał :Śmiech: miał swój pokój od 10-11mca,od 1,5 r przychodzi do nas,pozwalam spać z nami bo widzę że przychodzi coraz rzadziej,ale mamy duże łóżko 😀

asik Dodane ponad rok temu,

Ja lubiłam jak J. przychodziła do nas do łóżka
ta malutka twarzyczka wtulona we mnie, łapka zaciśnięta na mojej dłoni
cudne to było 🙂
Problemów z wyspaniem się nie miałam, bo zazwyczaj przychodziła nad ranem,
łóżko mamy szerokie, więc się spokojnie mieściliśmy.
Niestety teraz jest już „duża” i nie przychodzi 😉

Znasz odpowiedź na pytanie: Czy jestem złą matką??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ORGANIZACYJNE
Konkurs - Sekrety życia na afrykańskiej sawannie
[B]"Afrykańskie Koty"[/B] to najnowsza produkcja DVD z serii Disney Nature, dzięki której można odkryć najgłębsze sekrety życia na afrykańskiej sawannie, siedząc we własnym domu. Odwiedź jedno z najdzikszych miejsc na
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
rozmiarówka REN BUT-pilne
dziewczyny,na Was zawsze mozna liczyc.Napiszcie proszę jak jest z rozmiarówką firmy REN BUT,muszę kupic sandałki małej,cena kusząca i po jednej parze,więc muszę się sprężyć żeby mi nikt nie sprzątnął sprzed
Czytaj dalej