Czy komuś udało się znaleźć przyczynę?

Dziewczyny, piszecie o tych badaniach, wymieniacie tyle mądrych nazw, że mnie już glowa boli. Zrobiłyście wszystkie te badania? Wiecie co było przyczyną waszych nieszczęść? Znacie kogoś, komu się udało? Leczył się, czy tak po prostu? Jaka jest najczęściej przyczyna?

Monika

11 odpowiedzi na pytanie: Czy komuś udało się znaleźć przyczynę?

z-kasia1 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy komuś udało się znaleźć przyczynę?

Witaj,
Jak pewnie wiesz…nie zawsze znana jest przyczyna….niestety…tak to już bywa. Straciłam dziecko w styczniu, faktycznie robiłam sporo badań chcoć nie wszystkie w tym kierunku, ale…jestem pod stałą opieka specjalistów…i nic…nie wiem. Tak to juz czasami jest.
Mam koleżankę ze szkoły podstawowej, którą niedawno spotkałam…poroniła trzy razy (nie wiem jak ona to wytrzymała)…wiele badań, lekarzy i nic…teraz ma świetnego synka i cieszy się każdym dniem. Podobnie jak lekarze, powiedziała mi że nie zawse daje się ustalić przyczynę …. niestety.
Wiem, że są kobiety które po serii badań znajdują jakieś coś, co pozwala stwierdzić iż przyczyną poronień było to i to…Tak tez bywa…

Moniko, nie martw się – my musimy byc silne….wiem, że bedzie dobrze….
pozdrawiam,

Kasia

ika Dodane ponad rok temu,

Re: Czy komuś udało się znaleźć przyczynę?

Wiesz też się nad tym zastanawiałam. U mnie seria badań nic nie wykazała. I nie wiem cieszyć się czy smucić z tego powodu. Z jednej strony wolałabym wiedzieć czemu tak się stało, a z drugiej mój lekarz twierdzi, że bywa bardzo wiele przypadków, których nawet szczegułowe badania nie potrafią wskazać przyczyny. Twierdzi też, że może stało się tak, że matka natura ( wiem, wiem nadużywana treśc i forma) po prostu dokonała dzieła zniszczenia, bo wady były zbyt daleko posunięte. W każdym razie wyczytałam, że w wielu szpitalach i ośrodkach akademickich nawet na zachodzie niestety dopiero trzecie poronienie powoduje, że szuka się bardziej szczegułowo przyczyn. Dwa są jakby wliczone ( na nasze nieszczęście) w regułę prawdopodobieństwa. Nosek do góry słonko, będzie dobrze, musimy w to wierzyć
pozdrawiam cieplutko

ika

monka Dodane ponad rok temu,

Podsumowanie

To tak na moją logike, po prostu musimy próbować mimo kolejnej porazki. Badania poprawiają nam tylko samopoczucie, wiemy, że robimy wszystko, ale po prostu trzeba działać. Czy tek taż uważacie, bo mi takie myślenie pomaga. Może to dwa przypadki tak się zbiegły? Pomału uodparniam się na porażki i mimo, że od mojego pobytu w szpitalu minęły 3 dni, już bym chciała znowu próbować.

Monika

violes Dodane ponad rok temu,

Re: Czy komuś udało się znaleźć przyczynę?

U mnie przyczyną poronień bedzie prawdopodobnie wysoki poziom prolaktyny jak i kłopoty z tarczycą (które jutro juz sie wyjaśnią po odebraniu wyników i konsultacji z ginem ) ,o przeciwciałach antykardiolipinowych nie wspomne bo mam nadzieje że za drugim razem jak bede robic to badanie to juz wyjdzie dobrze.
Z jednej strony sie cieszę że cos zostało znalezione u mnie i rozpoczełam juz leczenie ale z drugiej strony wolałabym aby tylko “matka natura” maczała w tym ręce,rozumiesz o co mi chodzi.
Trzymaj kciuki za mnie jutro bo aż mnie głowa boli przed wizyta u gina-conajmniej jak przed egzaminem 😉
pozdrawiam
violes

z-kasia1 Dodane ponad rok temu,

Re: Podsumowanie

Moniko,
pewnie częściowo tak jest jak piszesz ale i czasami znajdują przyczynę i nie zawsze jest to na poprawę samopoczucia – a nawet jeśli…to nie ma się czym przejmować i jak piszesz…działać. Być może, że to przypadki….nie jest to wykluczone….jak juz pisałam o tym….
Pamietaj, “co mnie nie zabije, to czyni mnie silniejszym” – cos w tym jest, choc ból, cierpienie … jest okropne ale stanowi część naszego zycia – niestety..

Pozdrawiam,

Kasia

kasiafl Dodane ponad rok temu,

Re: Czy komuś udało się znaleźć przyczynę?

Ja jestem po jednym poronieniu, ale nie chcę tego znowu przechodzić. Dużo czytam i szukam przyczyny. Narazie bez rezultatu. Wiem że w większości przypadków organizm sam odrzuca wadliwą ciążę, ale wolę się upewnić czy aby napewno nie ma innych przeszkód z mojej strony. Właśnie jestem po wynikach przeciwciał antyfosfolipidowych. Wyszły ok. Jednak podejrzewam że mam zbyt gęstą krew i może to była przyczyna, więc idę dziś jeszcze zrobić krzepliwość krwi, APTT , INR …. Jeśli i tu będzie ok – odpuszczam sobie badania i zdaję się na łaskę boską. Marzę o dziecku, czas szlabanu upłynął i trzeba wierzyć że tym razem wszystko będzie dobrze.

Pozdrawiam,
Kasia

ika Dodane ponad rok temu,

Re: Podsumowanie

Moniko, może to głupio zabrzmi, ale jestem z ciebie dumna. Ja się okropnie rozsypałam po tym drugim razie i zajeło mi bardzo dużo czasu pozbieranie się do kupki. Ciesze się, że potrafisz popatrzeć na cel .
Słyszałam całe tabuny historii, gdy dziewczynom, znajomym sąsiadkom przytrafiały się podobne historie, a teraz są szczęśliwymi matkami. Żona mojego kuzyna miała problemy z zajsciem w ciążę , a i tak przytrafiły się jej dwa poronienia. ma teraz dwoje wspaniałych dzieci. I to jest cel, do którego i ja dążę.
pozdrawiam cieplutko

ika

asiucha Dodane ponad rok temu,

Re: Czy komuś udało się znaleźć przyczynę?

Moniczko – wiem jak musisz się czuć, tym bardziej, ze jeszcze niedawno razem z Tobą cieszyłam sie Twoim szczęściem. Mi też gin. powiedziała że tak sie zdarza, ze to na pewno coś zwiazane z genetyką bo tak często bywa.
Ale ja miałam przeczucie i zrobiłam toxo – szkoda tylko że tak późno, i wyszła pozytywnie.
Znalazłam przyczynę, jeszcze tylko tydzień do nastepnych wyników. Mam nadzieję, że okaże sie że jestem wyleczona.
Ale niestety ostatnio mam “stracha”. Zaczynam się obawiać, ze to mogło być jeszcze coś innego, że moze jeszcze coś mi dolega, a ja sobie odpuściłam po dodatniej toxo. Teraz dręczą mnie pytania, bo przecież jeszcze tyle badań mogłam zrobić…
Jednak zdaję sobie sprawę, ze nigdy tak do końca nie poznamy przyczyny. Ja mam tylko nadzieję, że u mnie to było właśnie spowodowane toxo i teraz juz wszystko bedzie ok. Tobie proponuję zrobić badania, które podpowiedzą Ci dziewczyny i udać sie do dobrego, zaufanego specjalisty.
Życzę Ci dużo siły i jak najszybszego powrotu do starajacych sie.
Pozdrawiam serdecznie.

Asia
[Zobacz stronę]

weronisia Dodane ponad rok temu,

Re: Czy komuś udało się znaleźć przyczynę?

Mi gin powiedział, że przyczyna poronienia mogła być grypa jaką miałam tuż przed zajściem w ciążę.
Ponoć sporo kobiet w tym czasie poroniło z tego samego powodu.

Mama Oliwii i Thomaska
[Zobacz stronę]

perelka Dodane ponad rok temu,

Re: Podsumowanie

Witaj Moniko,
Ja ma za sobą już 3 poronienia. Kiedyś, rok temu napisałam tutaj post zatytułowany “dlaczego”. Najbardziej właśnie bolało mnie to, iż nie znam przyczyny. Bo łatwiej jest walczyć ze znanym wrogiem. Na razie nie doczekałam się szczęśliwego zakończenia, ale dotychczasowe doświadczenia mówią mi , że należy szukać przyczyn. Trzeba dać sobie jak największe szanse przy kolejnym razie. Bardzo żałuję, że po drugim poronieniu zaufałam lekarzowi i zrobiłam zaledwie kilka badań, które nic nie pokazały, wszystko było w porządku, Wtedy wydawało mi się, że to dobrze, ale teraz wiem, ze powinnam była szukac dalej a zaoszczedziłabym sobie kolejnych smutnych doświadczeń.
Teraz moja uwaga jest skierowana na immunologię, znalazłam najbardziej prawdopodobna przyczynę, z tym że pewność dopiero będę miała wtedy, gdy przytulę maleństwo do siebie.
Nie wiem czy cokolwiek pomogłam, pewnie wniosłam tylko smutne refleksje, ale ostatnio jestem w takim właśnie nastroju
życze Ci powodzenia w szukaniu przyczyny
no i przede wszystkim ukochanego maleństwa
pozdrawiam
Perełka

Perełka

lidus Dodane ponad rok temu,

Re: Czy komuś udało się znaleźć przyczynę?

Zacznijmy od tego, że lekarze jej nie szukają. Zawsze wykręcają sie statystykami, że ileś pierwszych ciąż tak się właśnie kończy i już. Moim zdaniem gdyby więcej kobiet miało robione badania przed pierwszą ciążą i po poronieniu tych smutnych postów byłoby mniej. U mnie po poronieniu wykryto bakterię w nasieniu męża i dlatego apeluję do kobiet o to badanie przed ciążą. Przecież ono jest takie proste. Poza tym miałam niski poziom progeteronu. Drugie niepowodzenie też z winy lekarzy. Nikt nie raczył poinformowac mnie, że po łyżeczowaniu mogą powstać zrosty przy ujściu jajowodów do macicy i skończyło się to ciąża pozamaciczną i usunięciem jajowod. Potem 3 długie lata badań i zdobywania na własną rękę informacji co można zrobić. W końcu po przebadaniu udało się. Wiem, że czasami przyczyny nie mozna znależć, ale moim zdaniem to nie powód, żeby kobiety do ciąży odpowiednio nie przygotować. Sama badań zrobiłam dużo i mimo pozytywnych wyników nie żałuję ani jednego z nich bo przynajmniej wiem co jest dobrze a co nie.
pozdrawiam

Edited by lidus on 2003/05/22 16:50.

Znasz odpowiedź na pytanie: Czy komuś udało się znaleźć przyczynę??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dla starających się
Jajo + plemnik = pudło
Hej, Ładnych parę minut zastanawiałam się jaki tytuł wpisać. Jestem raczej nowa jeśli chodzi o aktywny udział w forum ale riiba :) pomogła mi się przełamać i oto jestem. Jesteśmy małżeństwem od
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Powrot ze szpitala z dzidziusiem
Kochane! Wiem, ze to dla mnie jeszcze za wczesnie, ale przyszlo mi do glowy takie pytanko - jak przewiezc takie nowonarodzone malenstwo ze szpitala?... Tzn. mam je w aucie trzymac
Czytaj dalej