Czy macie czasem tak..

.. że denerwuje Was dziecko? Że nie macie ochoty odpowiadać na niezliczoną ilość pytań, tłumaczyć wszystkiego po raz n-ty? Że nie macie sił słuchać piosenek w języku ufoludkowym. Że w ogóle nie macie sił ani ochoty na temat “dziecko”, na pogadanki, zabawy, walkę o jedzenie. Że najchętniej wyszłybyście z domu daleko daleeeeeeko.. i wróciły dopiero wieczorem, jak już delikwent smacznie śpi?
Jeśli tak, to co robicie w momencie, jak taki stan Was dopada, a Wy nie macie z kim dzieci zostawić i musicie jakoś to przetrwać i nikogo nie zabić??

Aneta i

Strona 2 odpowiedzi na pytanie: Czy macie czasem tak..

  1. Re: Czy macie czasem tak..

    jasne że mam
    teraz przez pół dnia Nina jest w przedszkolu ale w czasie jak przedszkole będzie miało przerwę to niechybnie zwariuję

    • Re: Czy macie czasem tak..

      W odpowiedzi na:


      Oluś w ostatnim czasie zrobił się strasznie nieusłuchany, nie dość, że pędziuch, to nie słucha, że przed ulicą trzeba się zatrzymać, że nie można za bardzo się oddalać, uciekać, wyrywać się, gdy dookoła mnóstwo ludzi (jakieś festyny, itd.) itd. W domu to samo. Sto razy mogę powtarzać, żeby np. nie włączał wiatraka i tak to zrobi 🙁 Już mi się wyczerpały sposoby, prośby, groźby, obiecanki, nie mam już pomysłów na swoje dziecko. O jedzenie tez coraz częściej walczymy, już zapomniałam jak wygląda samodzielnie jedzący prawie 3 latek. Półtora roku temu potrafił sam jeść zupkę, teraz nie dość, że nawołujemy pół godziny lub dłużej, to drugie tyle je 🙁
      Juz mógłby mi cały dzień śpiewać, zadawać pytania, byle bardziej słuchał, szczególnie na spacerach…i nie krzyczał tak potwornie jak coś mu się nie podoba.


      Jedyne co bym zrobiła z Twoją wypowiedzią to zmieniła Oluś na Patryk.

      • Re: Czy macie czasem tak..

        dokładnie taki dzień mam dzisiaj. maja marta doprowadzała mnie z jedzeniem przez cały tydzień do szału. codzienni8e gotuję jej zupki, specjalnie dla niej załatwiam cielęcinę i kurę od chłopa, choduję warzywka w ogródku, żeby miała jak najzdrowsze. i co? i od tygodni nie tknęła przyrzadzonego obiadu. staram się robić to, co lubi, fajnie podawać, jeść razem z nią. niestety po 2 łykach odchodzi od stołu.
        dzisiaj zawzięłam sie na zupę i powiedziałam, że po prostu pójdzie spać głodna i nic innego nie dostanie. efekt był taki, że głodna nie zasneła, a ja straciłam 1,5 godz. na jej usypaianiu,
        normalnie masakra!.
        postanowiłam ja przegłodzić i zobaczymy, na czym sie to skończy.
        niestety nie mam moich panienek z kim zostawić, więc do 21 jestem skazana na ich towarzystwo. a potem zawołam sąsiadkę i sobie podrinkujemy (rewelacja na kiepski humor to czerwona finlandia ze spritem i z lodem)

        Gosia, Zuzia 2003, Marta 2005

        • Re: Czy macie czasem tak..

          Ja tak czasem mam. 🙂 Może tak nas dopada bo sytuacja podobna? Nic nie robię… Tylko staram się nikogo nie zabić…

          • Re: Czy macie czasem tak..

            j atak mam często, wtedy po prostu jakoś to przetrzymuję ale nie raz wybucham a potem żałuję :((

            KASIA,

            • Re: Czy macie czasem tak..

              oj mama takie chwile i czesto wyzywam sie na wszystkim i wszystkich tylko nie na dziecku i zazwyczaj wszystkie ”joby..” zbiera maz i wtedy wszystkie zale sa na niego i wogole jego wina ze tak jest itd.

              Miki 2l

              • łobuziaki

                Ja mam dwoje dzieci i jedno jest bardziej nadpobudliwe od drugiego:)Czasami wydaje mi sie, ze urodzily sie po to zeby mnie wykonczyc:)Jak slysze ze to moja wina, ze sa takie niespokojne to jest mi przykro zwlaszcza kiedy taka opinie wydaje mama rozlazlego dziecka ktore od urodzenia stoi tam gdzie sie je postawi:)Ja wiem, ze rodzicielstwo jest bardzo ciezki a juz calkiem wtedy kiedy ma sie nieposkromione pociechy. Ponoc ze wszystkiego sie wyrasta:)Moja babcia mawiala, ze czlowiek musi sie wyszalec:)Jeden szaleje jako dziecko a inny jako dorosly:)I kto wie czy nie lepiej jak szalone sa dzieci:)

                • a co Ty takie stare posty wyciągasz??

                  • ?

                    jakie stare bo nie bardzo rozumiem?

                    • Zamieszczone przez kasiex
                      a co Ty takie stare posty wyciągasz??

                      bo to temat zawsze na czaie
                      ja tam tak mam

                      czesto
                      a MOZE
                      CIAGLE 😉

                      • Zamieszczone przez lilianna74
                        jakie stare bo nie bardzo rozumiem?

                        stare bo z czerwca 2007
                        … ale co tam- ciagle aktualne:)

                        • Zamieszczone przez Aneta24
                          .. że denerwuje Was dziecko? Że nie macie ochoty odpowiadać na niezliczoną ilość pytań, tłumaczyć wszystkiego po raz n-ty? Że nie macie sił słuchać piosenek w języku ufoludkowym. Że w ogóle nie macie sił ani ochoty na temat “dziecko”, na pogadanki, zabawy, walkę o jedzenie. Że najchętniej wyszłybyście z domu daleko daleeeeeeko.. i wróciły dopiero wieczorem, jak już delikwent smacznie śpi?
                          Jeśli tak, to co robicie w momencie, jak taki stan Was dopada, a Wy nie macie z kim dzieci zostawić i musicie jakoś to przetrwać i nikogo nie zabić??

                          Aneta i

                          bywają takowe dni, zwłaszcza, że przez większość czasu jestem z małą sama, kiedy mąż za granicą…i nie mam małej z kim zostawić

                          ludzę się, że znajdzie się dla niej miejsce w przedszkolu….chociaż 4h dziennie….chociaż prawda jest taka, że pewnie jak już pójdzie to ciężko to zniosę, mam najżywsze i najukochańsze dziecko na świecie

                          • Zamieszczone przez lilianna74
                            jakie stare bo nie bardzo rozumiem?

                            data rozpoczecia tematu to czerwiec 2006:D

                            • no dokładnie i nadal aktualne:p

                              • Macie, macie, dziś był jeden z takich dni, a dzieć na dodatek nie ułatwiał mi życiahmmm Ale i tak ją kocham ponad życie:)

                                • Zamieszczone przez Aneta24
                                  .. że denerwuje Was dziecko? Że nie macie ochoty odpowiadać na niezliczoną ilość pytań, tłumaczyć wszystkiego po raz n-ty? Że nie macie sił słuchać piosenek w języku ufoludkowym. Że w ogóle nie macie sił ani ochoty na temat “dziecko”, na pogadanki, zabawy, walkę o jedzenie. Że najchętniej wyszłybyście z domu daleko daleeeeeeko.. i wróciły dopiero wieczorem, jak już delikwent smacznie śpi?
                                  Jeśli tak, to co robicie w momencie, jak taki stan Was dopada, a Wy nie macie z kim dzieci zostawić i musicie jakoś to przetrwać i nikogo nie zabić??

                                  Aneta i

                                  tez tak miewam… z przemeczenia… trace chec i radosc bycia mama…

                                  ale mam kochna siostre ktora zajmuje sie Ewa w takich chwilach… i kochan babcie ktora zabiera Ewe na weekendy jak padam na nos…

                                  a jak nie mam pomoc – bo akurat kazdy ma inny plan niz zajmowanie sie Ewcia – to placze – chlipie – bunie – klade sie leze pol dnia – nic nie robie – jak Ewa nie chce jesc to nie je… dopada mnie dniowa olewka na wszystko – a pozniej wraca wszystko do normy

                                  wychowywanie dzieci to bardzo ciezka praca… szkoda ze ludzie czasami o tym zapominaja i traktuja nas (mamy) jak przedmioty i maszyny do codziennego zycia… przeciez my tez mamy swoja cierpliwosc a napewno kres wytrzymalosci sil fizycznych

                                  dlatego nie smuc sie – tylko wez sobie wrzuc na luz… bo mozna sfiksowac…

                                  pozdrawiam

                                  p.s – mnie nieraz Ewa doprowadza do palczu… czuje sie czasem taka bezsilna ze sama nie wiem jak to nazwac co czuje w takim momencie… ale wiem ze mama musi byc “super” i musi dawac ze wszystkim sobie rade… takie juz nasze przeznaczenie i zycie 🙂

                                  • Zamieszczone przez tusiaaa24
                                    wychowywanie dzieci to bardzo ciezka praca… szkoda ze ludzie czasami o tym zapominaja i traktuja nas (mamy) jak przedmioty i maszyny do codziennego zycia… przeciez my tez mamy swoja cierpliwosc a napewno kres wytrzymalosci sil fizycznych
                                    )

                                    Taaaa i zawsze slychac -ta to ma dobrze nic nie robi tylko z dziecmi siedzi cale dnie….
                                    Ale Ci ci tak mowia – albo nie maja dzieci i o nich zadniego pojecia, albo ktos im dzieciaki odchowal…
                                    U mnie w kazdym razie sie tak nie da – “nic nie robic przy Michale” ale i robic tez sie nie da:) O taka ironia – bo np posprzatac chate to moze na 5 min i potem powrot balaganu,az lapki mi opadaja czasami:D

                                    • Zamieszczone przez lauidz
                                      Taaaa i zawsze slychac -ta to ma dobrze nic nie robi tylko z dziecmi siedzi cale dnie….
                                      Ale Ci ci tak mowia – albo nie maja dzieci i o nich zadniego pojecia, albo ktos im dzieciaki odchowal…
                                      U mnie w kazdym razie sie tak nie da – “nic nie robic przy Michale” ale i robic tez sie nie da:) O taka ironia – bo np posprzatac chate to moze na 5 min i potem powrot balaganu,az lapki mi opadaja czasami:D

                                      a co maja mowic mamy co i pracuja i wychowuja – dwa etaty. grunt to sie nie poddawac. 🙂 byle do lata – o ile takowe przyjdzie wogole 🙁

                                      • Zamieszczone przez krecik_75
                                        a co maja mowic mamy co i pracuja i wychowuja – dwa etaty. grunt to sie nie poddawac. 🙂 byle do lata – o ile takowe przyjdzie wogole 🙁

                                        Ja wlasnie latem pracuej po 12 godz dziennie – wiec mi nie spiesznie:)

                                        • Zamieszczone przez krecik_75
                                          a co maja mowic mamy co i pracuja i wychowuja – dwa etaty. grunt to sie nie poddawac. 🙂 byle do lata – o ile takowe przyjdzie wogole 🙁

                                          ja wlasnie jestem taka mama – teraz “odpoczywam” na L4 i czekam na maciusia…

                                          powiem Wam ze dla mnie lepiej jest chodzic do pracy- czlowiek przychodzi zmeczony ale NIE DZIECKIEM !!!!

                                          ja jakos milej wspominam sobie nasze relacje z Ewa jak bylam w pracy – i ona bywala jakas grzeczniejsza i ja mniej nerwowa…

                                          a teraz – a teraz… bywaja wlasnie takie dni totalnej olewki i placzu przez 3 letnia panienke…

                                          smiac mi sie chce jak na to wszytsko spogladam kilka dni pozniej – ale jak przychodzi taki moment jej niegrzecnosci – przekory – i wszystkiego co najgorsze to wtedy chetnie ulotnilabym sie…

                                          najwazniejsze jest aby co jakis czas miec odpoczynek – troche czasu tylko dla siebie… i ja wlasnie staram sie o to dbac bo dzieki temu odzyskuje energie…

                                          wiem ze do lepszego mi nie idzie – bedzie 3 letnia panienka – chodzaca do przedszkola i malusi synus – brak snu w nocy -… wiele zajc – i caly dom na mojej glowie zostanie po urlopie meza… ale przeciez jakos dam sobie rade !!!

                                          nie mam innego wyjscia… 😀

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Czy macie czasem tak..

                                          Dodaj komentarz

                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo