Czy przeprowadziłybyście się za pracą..

Dziewczyny mam dylemat życiowy.
Mieszkałam na Śląsku, rozwiodłam się i poznałam mojego faceta i dwoma córkami wyjechałam ponad 300km za nim. Teraz mieszkam w mazowieckim.
Mieszkam tu 7lat, urodziłam syna i nie ma tu niestety pracy.
Mam dużą ochotę wrócić na “stare smieci”.
Na śląsku szybciej znajde pracę, tutaj niestety jest bardzo kiepsko i mam ochotę wyjechać z całą rodziną.

Zaglądam w Internecie na ogłoszenia z pracą. Nie wiem jak to zrobić, ale nie lubię tego małego miasteczka już, nie rozwija się, nic nowego nie powstaje. Czuję, że marniję tu siebie i dzieci. W lipcu będę sie bronić i chcę wyjechać (chyba że tutaj znajdę pracę), dzieci tez sa za tym, że tam będzie lepiej.

Czy miałyście takie życiowe dylematy i czym się kierowałyście….

15 odpowiedzi na pytanie: Czy przeprowadziłybyście się za pracą..

  1. Zmiana generuje zmianę:) jeśli czujesz, że bycia tam odbierac Ci energię- nie wahałabym się!!!
    Teraz się wyniosłam z T. gdzie mieszkałam ponad 10 lat- i jest mi CUDOWNIE.
    Już;) a za chwilkę kolejna wielka zmiana i wyprowadzka w ogóle z kraju. I bardzo się na to cieszę- bo zmienia się wszystko! Głowa, przestrzeń, TY:)

    No i powstają nowe możliwości! Do dzieła!:)

    • Ja się przeprowadziłam m.in. za pracą.
      Nie czułam się super dobrze w poprzednim miejscu zamieszkania, to się przeprowadziłam.
      Małżowi udało się przenieść w ramach tej samej firmy, ja szukałam. Szukałam dopiero po przeprowadzce (w trakcie wypowiedzenia w poprzedniej pracy wykorzystałam urlop i mieszkałam już wtedy w tym nowym mieście).
      Zrobiłam listę wad i zalet przeprowadzki i zostania w dotychczasowym mieście i wyszło mi, że więcej przemawia za przeprowadzką.

      A z perspektywy czasu mogę powiedzieć: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma 🙂

      edit: a co dzieci sądzą o przeprowadzce?

      • Zamieszczone przez aniuniaw
        Dziewczyny mam dylemat życiowy.
        Mieszkałam na Śląsku, rozwiodłam się i poznałam mojego faceta i dwoma córkami wyjechałam ponad 300km za nim. Teraz mieszkam w mazowieckim.
        Mieszkam tu 7lat, urodziłam syna i nie ma tu niestety pracy.
        Mam dużą ochotę wrócić na “stare smieci”.
        Na śląsku szybciej znajde pracę, tutaj niestety jest bardzo kiepsko i mam ochotę wyjechać z całą rodziną.

        Zaglądam w Internecie na ogłoszenia z pracą. Nie wiem jak to zrobić, ale nie lubię tego małego miasteczka już, nie rozwija się, nic nowego nie powstaje. Czuję, że marniję tu siebie i dzieci. W lipcu będę sie bronić i chcę wyjechać (chyba że tutaj znajdę pracę), dzieci tez sa za tym, że tam będzie lepiej.

        Czy miałyście takie życiowe dylematy i czym się kierowałyście….

        Jeśli znalazłabyś pracę w swojej branży nie zawachałabym się.. Siedzenie tam gdzie Ci źle, nie czujesz się spełniona nie wpływa dobrze na Ciebie i rodzinę.

        Czy mąż też znalazłby pracę?

        Kierowałabym się napewno najpierw pracą możliwością rozwoju, jak i finansami. Policz ile wyszłoby Was mieszkanie kupno czy wynajem, przepatrzenie jakie są szkoły dla dzieci, które warto brać pod uwagę..

        Trzeba przemyśleć wszystko, my mysleliśmy żeby zmienić mieszkanie w mieście obok, miasto mniejsze, prace mamy niezależna wiec nie byłoby problemu. Ale problemem i tym “ale” które zdecydowalo o tym, że zostajemy w starym miescie i tutaj kupujemy mieszkanie były przedszkola dla dzieci, te które chciałam w ogóle dostepne nie były dla nas, jak i dojazdy do mojej rodziny, bo jednak mam tutaj rodzine, i cięzko byłoby mi ja zostawic. Gdyby nie to pewnie przenieślibysmy sie zeby koszty zycia, zmniejszyc, i użerać się z dowożeniem dzieci;).

        • jeśli miała bym zagwarantowaną pracę dla siebie i męża- bo on też miał by pracować tam jak rozumiem – to tak.
          szkoły są wszędzie więc jak dzieciaki są na tak to bym się nie wahała.
          Tylko jak piszę moja przedmówczyni

          “Jeśli znalazłabyś pracę w swojej branży nie zawachałabym się.. Siedzenie tam gdzie Ci źle, nie czujesz się spełniona nie wpływa dobrze na Ciebie i rodzinę.

          Czy mąż też znalazłby pracę?

          Kierowałabym się napewno najpierw pracą możliwością rozwoju, jak i finansami. Policz ile wyszłoby Was mieszkanie kupno czy wynajem, przepatrzenie jakie są szkoły dla dzieci, które warto brać pod uwagę.”

          • Ja jestem takim typem człowieka, że pewnie bym się nie przeprowadziła. Lubię mieć rodzinę blisko. Teściowie mieszkają za płotem, rodzice i rodzeństwo z rodzinami ok 6 km ode mnie. Nie wyobrażam sobie zostawić ich i wyjechać kilkaset im dalej.
            Raczej wolałabym szukać pracy gdzieś bliżej i np dojeżdżać.

            • Przeprowadziłam się w kwietniu. Ze wzgl. na pracę męża. Ja swojej szukałam już po przyjeździe tutaj, w okresie wypowiedzenia i urlopu w poprzedniej.
              Wynajeliśmy mieszkanie tu, wynajęliśmy komuś nasze w poprzednim mieście. Powoli się zadomowiliśmy (choć tęsknię za Wrocławiem ;)).
              A jako puentę mogę powiedzieć to, co zuzelka.
              Męża praca nie okazała się niczym fantastycznym, po raz kolejny stoimy na rozdrożu.
              Ale przeprowadziłabym się jeszcze raz, nie mam z tym problemu.
              Chodzi nam po głowie wyjazd dalej, za granicę….
              Zobaczymy co będzie.

              • jesli ty i maz mielibyscie prace, dzieci sa za, a koszty zycia w nowym miescie sa do zaakcpetowania to czemu nie, ja przeprowadzilam sie nie za praca ale za mezem kilkaset kilometrow, znalazlam prace jeszcze mieszkajac w starym miescie
                za madra decyzje

                • My się przeprowadziliśmy za pracą.
                  Nie żałujemy tej decyzji.

                  • Ja bym sie przeprowadziła. Praca jest ogromnie ważna.

                    • Zamieszczone przez ahimsa
                      Zmiana generuje zmianę:) jeśli czujesz, że bycia tam odbierac Ci energię- nie wahałabym się!!!
                      Teraz się wyniosłam z T. gdzie mieszkałam ponad 10 lat- i jest mi CUDOWNIE.
                      Już;) a za chwilkę kolejna wielka zmiana i wyprowadzka w ogóle z kraju. I bardzo się na to cieszę- bo zmienia się wszystko! Głowa, przestrzeń, TY:)

                      No i powstają nowe możliwości! Do dzieła!:)

                      Chyba mam takie samo podejście,
                      nie ma nic gorszego jak dusić się w miejscu, które nic nie oferuje.

                      • ja od 11 lat mieszkam po drugiej stronie Wisły co Ty
                        i baaardzo chętnie wróciłabym na stare śmieci, dzieci też
                        no ale mąż nie 🙁

                        wszędzie widzę plusy i minusy, ale trochę mam już dosyć tej mieściny…

                        • A z perspektywy czasu mogę powiedzieć: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma

                          To ja chyba jestem zaprzeczeniem tej teorii;)
                          Mi jest BARDZO dobrze tu gdzie jestem – i nie tęsknie za moim dawnym domem.
                          Teraz widze ile mi ono energii żżarło! ( czemu? to już do głebszej analizy)

                          Co do kolejnej zmiany miejsca już niedługo- nie oczekuję nie wiadomo jakich cudów;) w ogóle niczego nie oczekuję hehe;) Na miejscu zacznę się rozglądac, poznawać, chłonąć itd.
                          Nie ma sesnu projektować sobie niczego- bo zawsze i tak jest inaczej, niż my sobie to wymyślimy;)

                          • Ja za pracą bym się przeprowadziła.
                            Nie byłoby to dla mnie łatwe ale chęć posiadania pracy byłaby większa niż sentymenty, rodzina mieszkająca blisko i przyzwyczajenie.

                            • Właśnie chodzi o to, ze ja wyjechałam od rodziny za miłością. Rodzice po 2 latach wyjechali za mną. Są na emeryturze, bardzo duzo mi w zyciu pomagają. Mam troje dzieci mogę kończyć studia. Został mój brat i bardzo tęsknimy za nim wszyscy.
                              Ja tu nie mogę znaleźć satysfakcjonującej pracy, a tam mam wieksze możliwości, bo większe miasto, też znam ludzi, bo mieszkałam dwadzieścia parę lat.
                              Mój mąż ma pracę (budżetówka), ja nie mam, nie spełniam się, dzieci odchowane, samodzielne, też chciałyby wyjechać, bo tu nie widzę dla nich przyszłości.
                              Mama też chciałaby mieć blisko siebie mnie i brata, tata nic nie mówi, chyba się przyzwyczaił, a mój facet nie chce wyjeżdżać, ma tu wszystko rodziców, rodzinę, przyjaciół.
                              Kurcze ale mam dylemat i jestem w ogóle rozmarzona, ale tez są mieszane uczucia, bo dzieci mają znajomych i swoje przyjaźnie…

                              dzięki za wszelkie odpowiedzi, wiem że nie sama z taką myślą zostałam.

                              • Ja byłabym ostrożna z wyjeżdżaniem dla samej pracy. Co innego, jeśli dane miejsce nie odpowiada nam z wielu innych względów, wtedy jak najbardziej wyjazd brałabym pod uwagę. Gdyby jednak nie chodziło o “być, czy nie być”, dobrze zastanowiłabym się przed podjęciem decyzji.
                                My swego czasu mieliśmy przeprowadzać się do mniejszej miescowości i kupować dom w związku z pracą męża. Gadania na ten temat było kilka miesięcy. Nie zdecydowaliśmy się jednak na to. W efekcie, sprawa wygląda tak, że nie zrobiliśmy rewolucji, a praca męża po kilku latach okazała się nie być tą “ostatnią, najlepszą, do grobowej deski” i mąż obecnie znowu sobie czegoś lepszego szuka (cały czas będąc zatrudnionym w starym miejscu). Gdybym poświęciła spokój i stabilizację swoją i mojego dziecka, gdybym wyniosła się daleko od rodziców jednych i drugich, przestawiła się na życie w innych warunkach, a potem i tak okazałoby się, że nie warto, byłabym baaardzo rozgoryczona. A tak, mam póki co spokój.

                                Znasz odpowiedź na pytanie: Czy przeprowadziłybyście się za pracą..

                                Dodaj komentarz

                                Mozarella w ciąży

                                Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                Czytaj dalej →

                                Ile kosztuje żłobek?

                                Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                Czytaj dalej →

                                Dziewczyny po cc – dreny

                                Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                Czytaj dalej →

                                Meskie imie miedzynarodowe.

                                Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                Czytaj dalej →

                                Wielotorbielowatość nerek

                                W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                Czytaj dalej →

                                Ruchome kolano

                                Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                Czytaj dalej →
                                Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                Logo
                                Enable registration in settings - general