Czy zawsze trzeba interweniować w "kłótnie" dzieci?

Nie ukrywam, że natknął mnie jeden z równoległych wątków

Czy interweniujecie w każdą kłótnie między dziećmi?

Nie ukrywam, że ja staram się robić to jak najrzadziej, nie widzę powodu do interwencji jak jedno drugiemu strąci przypadkowo zabawkę, zepsuje babkę z piasku czy nawet jak zauważę, ze zabawka celowo została zabrana.
Być może błędnie ale zawsze czekam jak konflikt dzieciaki same rozwiążą dając im szansę na załatwienie sprawy między sobą
Ja przejmuję inicjatywę jeśli widzę, że konflikt narasta np. zaczyna się szarpanina, chłopaki zaczynają się bić czy też gryźć.
Podobnie zachowuję się na placu zabaw, jednak czytając to forum, obserwując niektóre mamy na placu zabaw wnioskuję, że takie zachowanie może być bardzo źle odebrane przez innych.

Przykład z wczoraj : Wojtek w piaskownicy z autem, bawi się kijem – przychodzi drugie dziecko i bez zastanowienia bierze samochód młodego- na co opiekunka stanowczo mu nie pozwala – nie wolno to nie Twoje, masz swoje zabawki i autko wyrwane z rączki malucha postawione przed Wojciem- ja rozumiem, ze powinno się uczyć, że są rzeczy moje własne i czyjeś o które powinno się pytać – ale czy w takiej np. sytuacji nie lepiej sprawę „zostawić do załatwienia” właścicielowi zabawki (ryzykując różny, nie zawsze oczekiwany finał)

89 odpowiedzi na pytanie: Czy zawsze trzeba interweniować w "kłótnie" dzieci?

bastet Dodane ponad rok temu,

ja robie podobnie
interweniuje dopiero wtedy kiedy dochodzi do rekoczynow 😀

ucze ze nalezy zapytac czy mozna sie pobawic zabawka innego dziecka i zauwazylam ze inne mamy/opiekunki robia podobnie
reszte zostawiamy dzieciom 😉

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aniast:
Przykład z wczoraj : Wojtek w piaskownicy z autem, bawi się kijem – przychodzi drugie dziecko i bez zastanowienia bierze samochód młodego- na co opiekunka stanowczo mu nie pozwala – nie wolno to nie Twoje, masz swoje zabawki i autko wyrwane z rączki malucha postawione przed Wojciem- ja rozumiem, ze powinno się uczyć, że są rzeczy moje własne i czyjeś o które powinno się pytać – ale czy w takiej np. sytuacji nie lepiej sprawę „zostawić do załatwienia” właścicielowi zabawki (ryzykując różny, nie zawsze oczekiwany finał)

Wydaje mi się, że co innego opiekunka, co innego mama 😉 no i od wieku dziecka zależy….
Ja bym nie wyrywała zabawki z ręki tylko poprosiła, żeby zapytała się „czy może na chwilę pożyczyć.” Jeśli właściciel się zgadza, to sytuacja jasna. Dalsza zabawa to już ich „broszka” 😉
Ale moje dziecię ma już ponad 3 lata, więc pozwalam na samodzielne załatwianie sprawy.
Wcześniej Mała nie rozumiała, że trzeba zapytać, że ktoś może się nie zgodzić itp. dlatego trzeba było interweniować… pomóc zapytać lub odwrócić uwagę, takie tam… 😉 Tak, czy tak, często kończyło sie płaczem…
Po kilku razach załapała o co chodzi i teraz często sama podaje swoje zabawki dzieciom, które nie mają nic przy sobie i mówi:
– chcesz pożyczyć?

ivoonna Dodane ponad rok temu,

Staram sie nie interweniowac, chyba, ze po reakcji rodzica badz opiekuna dziecka widze, ze powinnam. Nie wszyscy mysla tak jak ja.

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Chciałabym umiec nie ingerowac, hehe:)

Ale- jeśli Mat zrzuci młodego z łóżka to już nie jest ok. Jak młody ugryzie brata do krwi-to już nie jest fajne.

Ale nie wchodzę w ich każdą sprzeczkę. Więcej spokoju dla mnie;) a oni niech się uczą życia w stadzie.

Z tą opiekunką…może jej jasno dac instrukcje do takich akcji ? ale nie dziwię się jej…pewnie chciała dobrze:)

klucha Dodane ponad rok temu,

dopóki jest spokojnie nie ingeruję, obserwuję
gdy zaczyna się rwanie kłaków, dochodzi do rękoczynów
to cóż trzeba wkroczyć

a ile razy było tak że człowiek rozdzielał a za 15 minut dzieciaki najlepsi przyjaciele.

annia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aniast: chłopaki zaczynają się bić czy też gryźć.

uuuuuuu ostro!

[quote]Przykład z wczoraj : Wojtek w piaskownicy z autem, bawi się kijem – przychodzi drugie dziecko i bez zastanowienia bierze samochód młodego- na co opiekunka stanowczo mu nie pozwala – nie wolno to nie Twoje, masz swoje zabawki i autko wyrwane z rączki malucha postawione przed Wojciem- ja rozumiem, ze powinno się uczyć, że są rzeczy moje własne i czyjeś o które powinno się pytać – ale czy w takiej np. sytuacji nie lepiej sprawę „zostawić do załatwienia” właścicielowi zabawki (ryzykując różny, nie zawsze oczekiwany finał)[/QUOTE]
no właśnie? sama nie wiem jak w takiej sytuacji reagować? czy odrazu apelować do dziecka (mojego dziecka) aby oddał, nie ruszał bo to nie jego itp. Czy czekać na reakcję właściciela zabawki?
Kiedyś mała dziewczynka zabrała jakąś foremkę mojemu Witkowi. Oczywiście on się zapienił i brutalnie wyrwał jej przedmiot z ręki (brutal z niego!!!). Ja go upomniałam a matka dziewczynki: no co? miał rację dziecko czuje że to jego własność, nie ma ochoty się dzielić a Pani oddała by mi męża gdybym sobie po prostu przyszła i wzięła bez pytania. (hmm miałam chęć odpowiedzieć: a bierz sobie go kobieto!!!życzę powodzenia)

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aniast:Czy interweniujecie w każdą kłótnie między dziećmi?W moim przypadku wchodzą w grę konflikty z cudzymi dziecmi jedynie 😉
ale zwykle czekam na rozwój wypadków
a ingeruję wtedy, kiedy widzę, że już impas się zakradł albo jest za ostro

[quote]Nie ukrywam, że ja staram się robić to jak najrzadziej, nie widzę powodu do interwencji jak jedno drugiemu strąci przypadkowo zabawkę, zepsuje babkę z piasku czy nawet jak zauważę, ze zabawka celowo została zabrana.
Być może błędnie ale zawsze czekam jak konflikt dzieciaki same rozwiążą dając im szansę na załatwienie sprawy między sobą
Ja przejmuję inicjatywę jeśli widzę, że konflikt narasta np. zaczyna się szarpanina, chłopaki zaczynają się bić czy też gryźć.
Podobnie zachowuję się na placu zabaw, jednak czytając to forum, obserwując niektóre mamy na placu zabaw wnioskuję, że takie zachowanie może być bardzo źle odebrane przez innych. [/quote]Ja tez tak robię, a przynajmniej sie staram.
A że jeszcze się nie urodził co by każdemu dogodził? trudno 😉

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:

Z tą opiekunką…może jej jasno dac instrukcje do takich akcji ? ale nie dziwię się jej…pewnie chciała dobrze:)

W przytoczonej sytuacji nie oceniam „opiekunki ” (może to nawet mama była – nie znam) to tylko przykład, zapewne każda z nas chce dobrze – tamta Pani pewnie chciała uniknąć awantury którą mógł rozpętać Wojtek – bardzo możliwe , ze gdyby nie kijek pewnie zabawka był by wyrwana 🙁

klucha Dodane ponad rok temu,

moja kiedyś własnie o kijek się pobiła 🙂

elinka78 Dodane ponad rok temu,

bardzo fajny temat-ja nie mam zupełnie doświadczenia i tak sobie poteoretyzuję-myślę,że najpierw nalezy dziecku wpoić szacunek do własnych rzeczy(że tzreba dbać,nie wolno bezymślnie niszczyć).Poza tym pokazać dziecku jak bawić się i dzielić swoimi zabawkami i pokazać,że cudze zabawki tzreba szanować nawet bardziej niż swoje i nie wolno brac ich bez pytania.Natomiast jak ktoś zupełnie obcy zabierze w piaskownicy zabawkę mojego dziecka bez pytania,to czekałabym na reakcję opiekuna tego dziecka.Przy braku reakcji i rozkręcającym się konflikcie,interweniowałabym.No może troszke najpierw poobserwowałabym jak dziecko samo radzi sobie z problemem(w końcu to pierwsze konflikty społeczne;))Jeśłi moje nauki na dziecko nie działałyby i zaistniałaby sytuacja odwrotna(tzn.moja Nadia wyrywa komuś zabawkę)to wydaje mi się,ż ebez względu na reakcję właściciela zwróciłabym uwagę(ale raczej nie wyrywając,jak zrobiła to niania w Twoim przypadku)

usianka Dodane ponad rok temu,

Ja podobnie jak Ty i inne dziewczyny interweniuje gdy widze ze zaczyna sie robic ostro. Własciwie mam spokoj – Emilka nie jest zadymiarą i nie daje sie prowokowac. Raz musialam interweniowac gdy pokłóciła sie z kolezanką na placu zabaw i obie byly pod moją opieką. Podały sobie rączki, przeprosiły, usciskały i …. na drugi dzien obie mialy zapalenie spojówek 😀

Zamieszczone przez aniast:Przykład z wczoraj : Wojtek w piaskownicy z autem, bawi się kijem – przychodzi drugie dziecko i bez zastanowienia bierze samochód młodego- na co opiekunka stanowczo mu nie pozwala – nie wolno to nie Twoje, masz swoje zabawki i autko wyrwane z rączki malucha postawione przed Wojciem- ja rozumiem, ze powinno się uczyć, że są rzeczy moje własne i czyjeś o które powinno się pytać – ale czy w takiej np. sytuacji nie lepiej sprawę „zostawić do załatwienia” właścicielowi zabawki (ryzykując różny, nie zawsze oczekiwany finał)

W takich sytuacjach zostawiałam i zostawiam sprawe do zalatwienia miedzy dziecmi.

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aniast:W przytoczonej sytuacji nie oceniam „opiekunki ” (może to nawet mama była – nie znam) to tylko przykład, zapewne każda z nas chce dobrze – tamta Pani pewnie chciała uniknąć awantury którą mógł rozpętać Wojtek – bardzo możliwe , ze gdyby nie kijek pewnie zabawka był by wyrwana 🙁
Patrz, a ja zrozumiałam, że to była TWOJA opiekunka;):D

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Mat jest z tych bardzo ugodowych, łagodzących konflikty dzieci. I nie wiem już czy się cieszyc, czy nie…bo jak trafi na agresora to się nie obroni. Zazwyczaj się dziwi;)

Teraz go uczę by najpierw poprosił o zaprzestanie działań a jak nie da rady to ma odejśc.

I co zrobic z takim delikatnym dzieckiem, jak trafi na agresorów? nigdy nie oddał, nie popłakał sie nawet, on nie ma pojęcia co się robi w takich sytuacjach, bo sam nigdy tak się nie zachowuje! i nie wie, co z tym fantem zrobic. Zazwyczaj uśmiecha się i bawi dalej…ale ja bym wolała by się zachowywał bardziej asertywnie;)

wyki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Mat jest z tych bardzo ugodowych, łagodzących konflikty dzieci. I nie wiem już czy się cieszyc, czy nie…bo jak trafi na agresora to się nie obroni. Zazwyczaj się dziwi;)

Teraz go uczę by najpierw poprosił o zaprzestanie działań a jak nie da rady to ma odejśc.

I co zrobic z takim delikatnym dzieckiem, jak trafi na agresorów? nigdy nie oddał, nie popłakał sie nawet, on nie ma pojęcia co się robi w takich sytuacjach, bo sam nigdy tak się nie zachowuje! i nie wie, co z tym fantem zrobic. Zazwyczaj uśmiecha się i bawi dalej…ale ja bym wolała by się zachowywał bardziej asertywnie;)Miałam tak z Izą jak szła do przedszkola. Ona nie miała za grosz asertywności. Nie reagowala jak ktoś ją pchał, uderzał albo wyrywał zabawkę. Stała jak słup. Nawet prosiłam Panie żeby miały to na uwadze bo bałam się że ją zakatują w przedszkolu;) Jakoś się nauczyła bronić z czasem. Starałam się ją uczyć że ma odejść albo powiedzieć Pani. Z czasem wyrobiła sobie jakąś metodę. Generalnie ona ma charakter na mediatora:) Poobserwowałam ją teraz w wakacje wśród dzieci i widzialam jak stara się wszystko tłumaczyć. Ale były akcje np. zabrania jej balona i oprócz tego że się popłakała i przyszła do mnie nie starała się zawalczyć o swoje.

abcdefg Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Patrz, a ja zrozumiałam, że to była TWOJA opiekunka;):Daniast jest duza dziewczynka, chyba opiekunek juz nie potrzebuje :D:p

teo Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Klucha:dopóki jest spokojnie nie ingeruję, obserwuję
gdy zaczyna się rwanie kłaków, dochodzi do rękoczynów
to cóż trzeba wkroczyć

a ile razy było tak że człowiek rozdzielał a za 15 minut dzieciaki najlepsi przyjaciele.

dokładnie
ja mam tak z moimi potworami

leja sie – kłoca – szarpia – a zaraz wspolna zabawa

intergruje jak juz widze ze trzeba
czasami wrecz im mowie – wprost – ze musze sami rozwiazac konflikt – bo sytuacja taka ze nie ma kto wygrał …..kto przegrał
czasami specjalnie nie wkraczam
a czasami tak – bo kiedy dochodzi do sytuacji ze od małego pstryczka dochodzi do bicia powaznego – ze widze ze skonczy sie kiepsko dla ktorejs ze strony – krzycze PASS – spokój – i maja przemyslec sprawe i wzajeminie sie przeprosic – bo widziałąm ze wina była kazdego razem i kazde z nich dolewało oliwy do ognia

joannar Dodane ponad rok temu,

No to ja podobnie jak tu większość 😉
Też czekam na dalszy rozwój akcji.
Również między rodzeństwem.

joannar Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez annia:uuuuuuu ostro!

U nas to normalka. Jak się kilka razy dziennie bąble o coś nie poszarpią, nie pogryzą nie potłuką to się zaczynam martwić 😀

joannar Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez polahola:a czasami sie dzieje co nie? 😉

No właśnie napisałam tuż wyżej 😀

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowka:aniast jest duza dziewczynka, chyba opiekunek juz nie potrzebuje :D:p
Nigdy nic nie wiadomo!;))):p haha

lea Dodane ponad rok temu,

Opiekunki bym nie chciala, ale juz np. takiego opiekuna… 😉

olinja Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Mat jest z tych bardzo ugodowych, łagodzących konflikty dzieci. I nie wiem już czy się cieszyc, czy nie…bo jak trafi na agresora to się nie obroni. Zazwyczaj się dziwi;)

Teraz go uczę by najpierw poprosił o zaprzestanie działań a jak nie da rady to ma odejśc.

I co zrobic z takim delikatnym dzieckiem, jak trafi na agresorów? nigdy nie oddał, nie popłakał sie nawet, on nie ma pojęcia co się robi w takich sytuacjach, bo sam nigdy tak się nie zachowuje! i nie wie, co z tym fantem zrobic. Zazwyczaj uśmiecha się i bawi dalej…ale ja bym wolała by się zachowywał bardziej asertywnie;)ciekawe… ja mam tak samo w zasadzie Jonek ma tak jak Twój Mat.
Czasami chyba wolałabym by działał bardziej zdecydowanie.

elinka78 Dodane ponad rok temu,

piszecie tu w większości o walkach między rodzeństwem-a powiedzcie mi co zrobić w sytuacji,gdy moje dziecko jest atakowane,popychane i pozbawiane zabawek(nie reaguje,bo jest nieasertywne)a matka agresora rozbrajająco mówi,że ma małego rządziciela?Czy zwrócić uwagę takiej matce,małemu agresorowi czy zmiatać z dzieckiem gdzie pieprz rośnie?

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zależy- jak opiekun nie reaguje to zwracam uwagę dziecku ( ale delikatnie!) i zazwyczaj dzieci słuchają;)

A jak to nie działa to zabieram z palu zabaw. Kiedyś jakis chłopak przewrócił Mata specjalnie i to dośc mocno to mój mąż nie wytrzymał i prawie na niego nawrzeszczał. Przy matce. On jakoś reaguje bardziej emocjonalnie na takie akcje- ja się wolę wycofac.

Ale gdyby ktoś bardzo dymił to na pewno bym zwróciła uwagę opiekunom! ale nie było takiej sytuacji jeszcze.

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:Opiekunki bym nie chciala, ale juz np. takiego opiekuna… 😉

dokladnie to samo sobie pomyslałam!! 😉

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:Opiekunki bym nie chciala, ale juz np. takiego opiekuna… 😉
hehehehe 🙂

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Elinka78:piszecie tu w większości o walkach między rodzeństwem-a powiedzcie mi co zrobić w sytuacji,gdy moje dziecko jest atakowane,popychane i pozbawiane zabawek(nie reaguje,bo jest nieasertywne)a matka agresora rozbrajająco mówi,że ma małego rządziciela?Czy zwrócić uwagę takiej matce,małemu agresorowi czy zmiatać z dzieckiem gdzie pieprz rośnie?
Matce uwagi bym nie zwracała, z własnym dzieckiem bym nie uciakała – ono musi nauczyć się zachowania w takiej sytuacji, próbowała bym pomoc córce tzn. pogadać z drugim maluchem, dała bym mu obejrzeć zabawki , pozwoliła pobawić sie jedną z nich- często taki „łobuziak” bez problemu posłucha osobe obcą mimo, ze mamy zdaje się nie słyszeć

To nie jest tak, że dziecko jest „rządzicielem” tylko dlatego, ze nie ma wpajane przez opiekunów zasad

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez annia:uuuuuuu ostro!

I tak co najmniej kilka razy dziennie:o…ale po kilku chwilach kochają się

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Olinja:ciekawe… ja mam tak samo w zasadzie Jonek ma tak jak Twój Mat.
Czasami chyba wolałabym by działał bardziej zdecydowanie.

Emilka jest asertywna, nie bije, ale po kilku spokojnych uwagach wydziera jape na agresora tak, ze wiekszosc wymięka. Jak na razie sobie radzi z wszelkimi atakami.
Mamy za to inny kłopot. Emilka jest bardzo niesmiala. Sytuacja na placu zabaw: bawila sie w piaskownicy z kumpelkami, potem gdzies pobiegly i ich zabawki zostały. Zazwyczaj ktos sie zajmuje tymi zabawkami – normalne. Gdy zbieramy sie do domu dziewczyny zbierają swoje rzeczy i tutaj akcja zazwyczaj wygląda tak. Emilka zbiera to czym nikt sie nie bawi, ale klopot sie zaczyna gdy jakies dziecko bawi sie jej zabawką. Gdy jest to ktos w wieku podobnym lub starszy – zazwyczaj pytają czy to jej i oddają sami, gdy widzą, ze patrzy znacząco 😉 Gorzej, gdy zabawką bawi sie maluszek, a przy nim siedzi ktos dorosły – za nic sie nie odezwie (czasami dorosły zorientuje sie co oznaczają TE spojrzenia i westchnienia 😉 ). Wtedy przychodzi i mówi „mamusiu, wiesz, mam pewien problem” 😉 No i w sumie jestem głupia co mam robic, bo dotychczasowe działania na nic sie zdają. Przechodzilam przez wspolne zalatwienia sprawy, wiec instruktaz zalatwiony. Potem zachęcałam do samodzielności – nie moze sie przelamac – czeka, az dziecko samo odłozy zabawke. Jesli zbiera zabawki z kolezankami, zazwyczaj konczy sie na tym, ze to kolezanki mówią, ze to zabawka Emilki i ze juz idziemy do domu. Mam nadzieje, ze to kwiestia czasu i w koncu sprawa sie rozwiąze, ale chetnie poczytam jakie jest Wasze zdanie.

Przepraszam za taki offtopic

gosia Dodane ponad rok temu,

Też tak się zachowuję jak Ty. Interweniuję gdy idzie na łopatki
Jeśli jakieś dziecko chce zabawkę moich chłopaków a ci nie lamentują z tego powodu, pozwalam. Zdarzyło się jednak kiedyś tak, że wyszłam z chłopakami do sklepu. Wrzuciłam pod wózek dwie łopatki. Po zakupach zahaczyliśmy o piaskownicę. Jakiś chłopczyk wziął łopatkę Igiego mimo jego płaczu. Babcia która była z tym chłopcem to skwitowała tak „no widzi pani cudze lepsze”. Zero reakcji a moje wyło, bo nie miało się czym bawić.
W ogóle sytuacje piaskownicowe są dla mnie w wielu przypadkach niezrozumiałe i mnie drażnią

wyki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:Emilka jest asertywna, nie bije, ale po kilku spokojnych uwagach wydziera jape na agresora tak, ze wiekszosc wymięka. Jak na razie sobie radzi z wszelkimi atakami.
Mamy za to inny kłopot. Emilka jest bardzo niesmiala. Sytuacja na placu zabaw: bawila sie w piaskownicy z kumpelkami, potem gdzies pobiegly i ich zabawki zostały. Zazwyczaj ktos sie zajmuje tymi zabawkami – normalne. Gdy zbieramy sie do domu dziewczyny zbierają swoje rzeczy i tutaj akcja zazwyczaj wygląda tak. Emilka zbiera to czym nikt sie nie bawi, ale klopot sie zaczyna gdy jakies dziecko bawi sie jej zabawką. Gdy jest to ktos w wieku podobnym lub starszy – zazwyczaj pytają czy to jej i oddają sami, gdy widzą, ze patrzy znacząco 😉 Gorzej, gdy zabawką bawi sie maluszek, a przy nim siedzi ktos dorosły – za nic sie nie odezwie (czasami dorosły zorientuje sie co oznaczają TE spojrzenia i westchnienia 😉 ). Wtedy przychodzi i mówi „mamusiu, wiesz, mam pewien problem” 😉 No i w sumie jestem głupia co mam robic, bo dotychczasowe działania na nic sie zdają. Przechodzilam przez wspolne zalatwienia sprawy, wiec instruktaz zalatwiony. Potem zachęcałam do samodzielności – nie moze sie przelamac – czeka, az dziecko samo odłozy zabawke. Jesli zbiera zabawki z kolezankami, zazwyczaj konczy sie na tym, ze to kolezanki mówią, ze to zabawka Emilki i ze juz idziemy do domu. Mam nadzieje, ze to kwiestia czasu i w koncu sprawa sie rozwiąze, ale chetnie poczytam jakie jest Wasze zdanie.

Przepraszam za taki offtopic
Szczerze??? Ja moją wyręczam w tym „trudnym” zadaniu o ile widzę że nie ma śmiałości podejść.:o

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez wyki:Szczerze??? Ja moją wyręczam w tym „trudnym” zadaniu o ile widzę że nie ma śmiałości podejść.:o

czego sie wstydzisz? 😉
Ja tez czesto to robie. Gdy nie ma Emilki kolezanek, po tekście „mamusiu, mam problem”, wstaje i pomagam (sama nigdy sie nie wyrywam, bo moze kiedys sie zdecyduje). Gdy na placu bawi sie z kumpelkami staram sie zachecic Emilke by chociaz poprosila kolezanki o pomoc. Jako dziecko bylam bardzo niesmiala, późno mi to przeszlo, ale tak sobie mysle, ze moze sa jakies metody ktore pozwolą dodac dziecku odwagi hmmm

wyki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:czego sie wstydzisz? 😉
Ja tez czesto to robie. Gdy nie ma Emilki kolezanek, po tekście „mamusiu, mam problem”, wstaje i pomagam (sama nigdy sie nie wyrywam, bo moze kiedys sie zdecyduje). Gdy na placu bawi sie z kumpelkami staram sie zachecic Emilke by chociaz poprosila kolezanki o pomoc. Jako dziecko bylam bardzo niesmiala, późno mi to przeszlo, ale tak sobie mysle, ze moze sa jakies metody ktore pozwolą dodac dziecku odwagi hmmm

o właśnie – ja też byłam nieśmiała strasznie i pamiętam ile mnie kosztowały takie akcje i dlatego pomagam. A zawstydziłam się bo sobie pomyślałam że taką nieprzebojową istotę mogę wychować;)

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez wyki:o właśnie – ja też byłam nieśmiała strasznie i pamiętam ile mnie kosztowały takie akcje i dlatego pomagam. A zawstydziłam się bo sobie pomyślałam że taką nieprzebojową istotę mogę wychować;)
Może nie przebojową ale wrażliwą, delikatną i taktowną.
Moja siostra (duuuuzo młodsza) miała dokładnie takie same problemy, bardzo drażniło mnie zmuszanie przez mamę aby ona sama te sprawy załatwiala. Widziałam ile stresu ją to kosztuje a i tak nie przynosiło zamierzonego efektu
Ja pewnie wzieła bym dziecko za łapkę, choć pożegnamy się z maluchem, powiemy , że idziemy do domu a zabawkami wspólnie pobawimy się następnym razem

morena Dodane ponad rok temu,

robię podobnie jak Ty,
interweniuję jak zaczyna się wrzask 😉

ale też denerwuje mnie bardzo inna rzecz – stwarzanie w piaskownicy takiej atmosfery, że wszystko, co tam leży, „należy” do wszystkich, że nie wypada się nie podzielić czy nie pozwolić np. pojeździć na swoim rowerku innemu dziecku…
Jak moja się uprze, że pożyczyć jakiemuś obcemu dziecku nie chce, to jak mam jej wytłumaczyć, że powinna? i dlaczego niby powinna? Jej zabawka i ma prawo rozporządzać nią jak chce… Wiem, że nie jest to powszechne, bardzo często słyszę te namowy „no pożycz dziewczynce, daj na chwilkę, trzeba się dzielić…” i tak dalej… Czy na pewno trzeba? Z każdym, nawet obcym dzieckiem? Tylko dlatego, że to dziecko płacze, że chce…?

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Jeszcze w kwestii zabawek…mam odwrotny problem, bo Mat leci do dzieci i się pyta; chcesz się pobawic moją zabawką?

Ale kiedyś się popłakał bo chłopak wziął jego ulubiony samochód, który on sam szanuje i zaczął nim walic o beton! a mamuśka chłopaka: och, krzysiu przestań bo posujesz a krzyś miał to w d…i następnie uciekł z zabawką. A potem nie chciał jej oddac a matka stała nad nim bezradnie i nic nie robiła. A mi się spieszyło…przeczekałam, aż odda ten samochód ale żałuje,że mu po prostu nie odebrałam!:(

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Chciałabym umiec nie ingerowac, hehe:)

Ale- jeśli Mat zrzuci młodego z łóżka to już nie jest ok. Jak młody ugryzie brata do krwi-to już nie jest fajne.

Ale nie wchodzę w ich każdą sprzeczkę. Więcej spokoju dla mnie;) a oni niech się uczą życia w stadzie.

Z tą opiekunką…może jej jasno dac instrukcje do takich akcji ? ale nie dziwię się jej…pewnie chciała dobrze:)

też bym chciała umieć nie interweniować 😉
niestety najczęściej są u nas sytuacje, że mus jest. a jak nie ma musu, to Maciek się drze w stylu „mamaaaaaa, on mi to zabieraaaaa” i nie zawsze wystarczy powiedziec „Kubusiu nie zabieraj”.
w ogóle zauważyłam, że im bardziej staram się nie ingerowac tym bardziej Maciek ode mnie te interwencje egzekwuje hmmm

w zabawach z innymi dziecmi – raczej interweniuje, ale nie na zasadzie jak opisany w pierwszym poscie tutaj, tylko jak konflikt się robi.. a że robi się czesto, to..

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez wobysk:W ogóle sytuacje piaskownicowe są dla mnie w wielu przypadkach niezrozumiałe i mnie drażnią

dla mnie też, dlatego unikam jak mogę 😉
do piaskownicy chłopaki chodzą głównie z tatusiem 🙂

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Aneta24:dla mnie też, dlatego unikam jak mogę 😉
do piaskownicy chłopaki chodzą głównie z tatusiem 🙂

Niecierrrpię piaskownicy!!! I miałam opiekunkę głównie od tego, hehe. To ona siedziała z Matem w piaskownicy a ja z małym w wózku na spacer. Teraz on w przedszkolu a ja może jeszcze przez rok uniknę piaskownicy?hmmm
A potem będzie chodziła opiekunka!

Dodane ponad rok temu,

Witam.

Ja reaguję tak. Jeżeli nie ma szarpaniny, tylko wymiana zdań, to nie reaguję, ale adolutnie nie pozwalam na rękoczyny. Moje dzieci ą nauczone zawsze pytać, czy mogą. Jeżeli przychodzi inne dziecko i podbiera zabawki, mówię do niego, że powinno spytać, dziecko pyta i Liw lub Olo pozwalają.
Inna sprawa jest ze znanymi mi dobrze agresorami. Od początku interwenniuje, nie pozwalając na rozwój sytuacji. Zwyle dopadają do Olka wyszarpując mu z ręki samochodzik, łapie delikwenta za rączkę i odbieram zabawkę, tłumacząc, że tak nie można. Zwykle potem dopada mama z krzykiem na dzieciaka i wyciąganiem na siłe z piakownicy. Czasami mówię córci, żeby nie pozwoliła zabierać sobie zabawki lub żeby broniła małego.
Kiedy na placyk przychodzi dziecko bijące siedzę i bardzo pilnuję cizzabawy, w ostateczności biorę pod pachy delikwenta i przenoszę w drugi koniec piaskownicy, ewentualnie do mamy.
Natomiast bardzo denerwują mnie zupełnie nie reagujące mamy.
Przykład: Olek pierwsze dobiegł do bujawki. Chłopiec, który obok miał wolną dopadł do małego i go odpycha. Mama nic, więc odczepiam wrzeszczącego malucha od bujawki i oddaje mamie, która dopiero tłumaczy mu, że tak nie wolno. Mój mały abolutnie nie jet agresywny, woła mnie lub Liwię na pomoc i bardzo się z tego ciesze.
Nietety u nas na placu jezst pełno agresywnych dzieci:(

Znasz odpowiedź na pytanie: Czy zawsze trzeba interweniować w "kłótnie" dzieci??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Leczenie niepłodności
Mała Ania .....
Rok temu chodziłam po korytarzu ze skurczami i bałam się jak diabli czy wszystko będzie w porządku. Szczególnie że tak długo na nią czekaliśmy. Chciałam urodzić sn ale jednoczesnie bałam
Czytaj dalej
Nasze zdjęcia
Mały półroczny miś
Tym razem tylko jedna fotka - tak gwoli przypomnienia się ;) [IMG]http://serverwizards.com/ania/mis.jpg[/IMG]
Czytaj dalej