Czy zawsze trzeba interweniować w "kłótnie" dzieci?

Nie ukrywam, że natknął mnie jeden z równoległych wątków

Czy interweniujecie w każdą kłótnie między dziećmi?

Nie ukrywam, że ja staram się robić to jak najrzadziej, nie widzę powodu do interwencji jak jedno drugiemu strąci przypadkowo zabawkę, zepsuje babkę z piasku czy nawet jak zauważę, ze zabawka celowo została zabrana.
Być może błędnie ale zawsze czekam jak konflikt dzieciaki same rozwiążą dając im szansę na załatwienie sprawy między sobą
Ja przejmuję inicjatywę jeśli widzę, że konflikt narasta np. zaczyna się szarpanina, chłopaki zaczynają się bić czy też gryźć.
Podobnie zachowuję się na placu zabaw, jednak czytając to forum, obserwując niektóre mamy na placu zabaw wnioskuję, że takie zachowanie może być bardzo źle odebrane przez innych.

Przykład z wczoraj : Wojtek w piaskownicy z autem, bawi się kijem – przychodzi drugie dziecko i bez zastanowienia bierze samochód młodego- na co opiekunka stanowczo mu nie pozwala – nie wolno to nie Twoje, masz swoje zabawki i autko wyrwane z rączki malucha postawione przed Wojciem- ja rozumiem, ze powinno się uczyć, że są rzeczy moje własne i czyjeś o które powinno się pytać – ale czy w takiej np. sytuacji nie lepiej sprawę “zostawić do załatwienia” właścicielowi zabawki (ryzykując różny, nie zawsze oczekiwany finał)

89 odpowiedzi na pytanie: Czy zawsze trzeba interweniować w "kłótnie" dzieci?

  1. ja robie podobnie
    interweniuje dopiero wtedy kiedy dochodzi do rekoczynow 😀

    ucze ze nalezy zapytac czy mozna sie pobawic zabawka innego dziecka i zauwazylam ze inne mamy/opiekunki robia podobnie
    reszte zostawiamy dzieciom 😉

    • Zamieszczone przez aniast

      Przykład z wczoraj : Wojtek w piaskownicy z autem, bawi się kijem – przychodzi drugie dziecko i bez zastanowienia bierze samochód młodego- na co opiekunka stanowczo mu nie pozwala – nie wolno to nie Twoje, masz swoje zabawki i autko wyrwane z rączki malucha postawione przed Wojciem- ja rozumiem, ze powinno się uczyć, że są rzeczy moje własne i czyjeś o które powinno się pytać – ale czy w takiej np. sytuacji nie lepiej sprawę “zostawić do załatwienia” właścicielowi zabawki (ryzykując różny, nie zawsze oczekiwany finał)

      Wydaje mi się, że co innego opiekunka, co innego mama 😉 no i od wieku dziecka zależy….
      Ja bym nie wyrywała zabawki z ręki tylko poprosiła, żeby zapytała się “czy może na chwilę pożyczyć.” Jeśli właściciel się zgadza, to sytuacja jasna. Dalsza zabawa to już ich “broszka” 😉
      Ale moje dziecię ma już ponad 3 lata, więc pozwalam na samodzielne załatwianie sprawy.
      Wcześniej Mała nie rozumiała, że trzeba zapytać, że ktoś może się nie zgodzić itp. dlatego trzeba było interweniować… pomóc zapytać lub odwrócić uwagę, takie tam… 😉 Tak, czy tak, często kończyło sie płaczem…
      Po kilku razach załapała o co chodzi i teraz często sama podaje swoje zabawki dzieciom, które nie mają nic przy sobie i mówi:
      – chcesz pożyczyć?

      • Staram sie nie interweniowac, chyba, ze po reakcji rodzica badz opiekuna dziecka widze, ze powinnam. Nie wszyscy mysla tak jak ja.

        • Chciałabym umiec nie ingerowac, hehe:)

          Ale- jeśli Mat zrzuci młodego z łóżka to już nie jest ok. Jak młody ugryzie brata do krwi-to już nie jest fajne.

          Ale nie wchodzę w ich każdą sprzeczkę. Więcej spokoju dla mnie;) a oni niech się uczą życia w stadzie.

          Z tą opiekunką…może jej jasno dac instrukcje do takich akcji? ale nie dziwię się jej…pewnie chciała dobrze:)

          • dopóki jest spokojnie nie ingeruję, obserwuję
            gdy zaczyna się rwanie kłaków, dochodzi do rękoczynów
            to cóż trzeba wkroczyć

            a ile razy było tak że człowiek rozdzielał a za 15 minut dzieciaki najlepsi przyjaciele.

            • Zamieszczone przez aniast
              chłopaki zaczynają się bić czy też gryźć.

              uuuuuuu ostro!

              Przykład z wczoraj : Wojtek w piaskownicy z autem, bawi się kijem – przychodzi drugie dziecko i bez zastanowienia bierze samochód młodego- na co opiekunka stanowczo mu nie pozwala – nie wolno to nie Twoje, masz swoje zabawki i autko wyrwane z rączki malucha postawione przed Wojciem- ja rozumiem, ze powinno się uczyć, że są rzeczy moje własne i czyjeś o które powinno się pytać – ale czy w takiej np. sytuacji nie lepiej sprawę “zostawić do załatwienia” właścicielowi zabawki (ryzykując różny, nie zawsze oczekiwany finał)

              no właśnie? sama nie wiem jak w takiej sytuacji reagować? czy odrazu apelować do dziecka (mojego dziecka) aby oddał, nie ruszał bo to nie jego itp. Czy czekać na reakcję właściciela zabawki?
              Kiedyś mała dziewczynka zabrała jakąś foremkę mojemu Witkowi. Oczywiście on się zapienił i brutalnie wyrwał jej przedmiot z ręki (brutal z niego!!!). Ja go upomniałam a matka dziewczynki: no co? miał rację dziecko czuje że to jego własność, nie ma ochoty się dzielić a Pani oddała by mi męża gdybym sobie po prostu przyszła i wzięła bez pytania. (hmm miałam chęć odpowiedzieć: a bierz sobie go kobieto!!!życzę powodzenia)

              • Zamieszczone przez aniast
                Czy interweniujecie w każdą kłótnie między dziećmi?

                W moim przypadku wchodzą w grę konflikty z cudzymi dziecmi jedynie 😉
                ale zwykle czekam na rozwój wypadków
                a ingeruję wtedy, kiedy widzę, że już impas się zakradł albo jest za ostro

                Nie ukrywam, że ja staram się robić to jak najrzadziej, nie widzę powodu do interwencji jak jedno drugiemu strąci przypadkowo zabawkę, zepsuje babkę z piasku czy nawet jak zauważę, ze zabawka celowo została zabrana.
                Być może błędnie ale zawsze czekam jak konflikt dzieciaki same rozwiążą dając im szansę na załatwienie sprawy między sobą
                Ja przejmuję inicjatywę jeśli widzę, że konflikt narasta np. zaczyna się szarpanina, chłopaki zaczynają się bić czy też gryźć.
                Podobnie zachowuję się na placu zabaw, jednak czytając to forum, obserwując niektóre mamy na placu zabaw wnioskuję, że takie zachowanie może być bardzo źle odebrane przez innych.

                Ja tez tak robię, a przynajmniej sie staram.
                A że jeszcze się nie urodził co by każdemu dogodził? trudno 😉

                • Zamieszczone przez ahimsa

                  Z tą opiekunką…może jej jasno dac instrukcje do takich akcji? ale nie dziwię się jej…pewnie chciała dobrze:)

                  W przytoczonej sytuacji nie oceniam “opiekunki ” (może to nawet mama była – nie znam) to tylko przykład, zapewne każda z nas chce dobrze – tamta Pani pewnie chciała uniknąć awantury którą mógł rozpętać Wojtek – bardzo możliwe, ze gdyby nie kijek pewnie zabawka był by wyrwana 🙁

                  • moja kiedyś własnie o kijek się pobiła 🙂

                    • bardzo fajny temat-ja nie mam zupełnie doświadczenia i tak sobie poteoretyzuję-myślę,że najpierw nalezy dziecku wpoić szacunek do własnych rzeczy(że tzreba dbać,nie wolno bezymślnie niszczyć). Poza tym pokazać dziecku jak bawić się i dzielić swoimi zabawkami i pokazać,że cudze zabawki tzreba szanować nawet bardziej niż swoje i nie wolno brac ich bez pytania. Natomiast jak ktoś zupełnie obcy zabierze w piaskownicy zabawkę mojego dziecka bez pytania,to czekałabym na reakcję opiekuna tego dziecka. Przy braku reakcji i rozkręcającym się konflikcie,interweniowałabym. No może troszke najpierw poobserwowałabym jak dziecko samo radzi sobie z problemem (w końcu to pierwsze konflikty społeczne;))Jeśłi moje nauki na dziecko nie działałyby i zaistniałaby sytuacja odwrotna(tzn.moja Nadia wyrywa komuś zabawkę)to wydaje mi się,ż ebez względu na reakcję właściciela zwróciłabym uwagę(ale raczej nie wyrywając,jak zrobiła to niania w Twoim przypadku)

                      • Ja podobnie jak Ty i inne dziewczyny interweniuje gdy widze ze zaczyna sie robic ostro. Własciwie mam spokoj – Emilka nie jest zadymiarą i nie daje sie prowokowac. Raz musialam interweniowac gdy pokłóciła sie z kolezanką na placu zabaw i obie byly pod moją opieką. Podały sobie rączki, przeprosiły, usciskały i…. na drugi dzien obie mialy zapalenie spojówek 😀

                        Zamieszczone przez aniast
                        Przykład z wczoraj : Wojtek w piaskownicy z autem, bawi się kijem – przychodzi drugie dziecko i bez zastanowienia bierze samochód młodego- na co opiekunka stanowczo mu nie pozwala – nie wolno to nie Twoje, masz swoje zabawki i autko wyrwane z rączki malucha postawione przed Wojciem- ja rozumiem, ze powinno się uczyć, że są rzeczy moje własne i czyjeś o które powinno się pytać – ale czy w takiej np. sytuacji nie lepiej sprawę “zostawić do załatwienia” właścicielowi zabawki (ryzykując różny, nie zawsze oczekiwany finał)

                        W takich sytuacjach zostawiałam i zostawiam sprawe do zalatwienia miedzy dziecmi.

                        • Zamieszczone przez aniast
                          W przytoczonej sytuacji nie oceniam “opiekunki ” (może to nawet mama była – nie znam) to tylko przykład, zapewne każda z nas chce dobrze – tamta Pani pewnie chciała uniknąć awantury którą mógł rozpętać Wojtek – bardzo możliwe, ze gdyby nie kijek pewnie zabawka był by wyrwana 🙁

                          Patrz, a ja zrozumiałam, że to była TWOJA opiekunka;):D

                          • Mat jest z tych bardzo ugodowych, łagodzących konflikty dzieci. I nie wiem już czy się cieszyc, czy nie…bo jak trafi na agresora to się nie obroni. Zazwyczaj się dziwi;)

                            Teraz go uczę by najpierw poprosił o zaprzestanie działań a jak nie da rady to ma odejśc.

                            I co zrobic z takim delikatnym dzieckiem, jak trafi na agresorów? nigdy nie oddał, nie popłakał sie nawet, on nie ma pojęcia co się robi w takich sytuacjach, bo sam nigdy tak się nie zachowuje! i nie wie, co z tym fantem zrobic. Zazwyczaj uśmiecha się i bawi dalej… Ale ja bym wolała by się zachowywał bardziej asertywnie;)

                            • Zamieszczone przez ahimsa
                              Mat jest z tych bardzo ugodowych, łagodzących konflikty dzieci. I nie wiem już czy się cieszyc, czy nie…bo jak trafi na agresora to się nie obroni. Zazwyczaj się dziwi;)

                              Teraz go uczę by najpierw poprosił o zaprzestanie działań a jak nie da rady to ma odejśc.

                              I co zrobic z takim delikatnym dzieckiem, jak trafi na agresorów? nigdy nie oddał, nie popłakał sie nawet, on nie ma pojęcia co się robi w takich sytuacjach, bo sam nigdy tak się nie zachowuje! i nie wie, co z tym fantem zrobic. Zazwyczaj uśmiecha się i bawi dalej… Ale ja bym wolała by się zachowywał bardziej asertywnie;)

                              Miałam tak z Izą jak szła do przedszkola. Ona nie miała za grosz asertywności. Nie reagowala jak ktoś ją pchał, uderzał albo wyrywał zabawkę. Stała jak słup. Nawet prosiłam Panie żeby miały to na uwadze bo bałam się że ją zakatują w przedszkolu;) Jakoś się nauczyła bronić z czasem. Starałam się ją uczyć że ma odejść albo powiedzieć Pani. Z czasem wyrobiła sobie jakąś metodę. Generalnie ona ma charakter na mediatora:) Poobserwowałam ją teraz w wakacje wśród dzieci i widzialam jak stara się wszystko tłumaczyć. Ale były akcje np. zabrania jej balona i oprócz tego że się popłakała i przyszła do mnie nie starała się zawalczyć o swoje.

                              • Zamieszczone przez ahimsa
                                Patrz, a ja zrozumiałam, że to była TWOJA opiekunka;):D

                                aniast jest duza dziewczynka, chyba opiekunek juz nie potrzebuje :D:p

                                • Zamieszczone przez Klucha
                                  dopóki jest spokojnie nie ingeruję, obserwuję
                                  gdy zaczyna się rwanie kłaków, dochodzi do rękoczynów
                                  to cóż trzeba wkroczyć

                                  a ile razy było tak że człowiek rozdzielał a za 15 minut dzieciaki najlepsi przyjaciele.

                                  dokładnie
                                  ja mam tak z moimi potworami

                                  leja sie – kłoca – szarpia – a zaraz wspolna zabawa

                                  intergruje jak juz widze ze trzeba
                                  czasami wrecz im mowie – wprost – ze musze sami rozwiazac konflikt – bo sytuacja taka ze nie ma kto wygrał…..kto przegrał
                                  czasami specjalnie nie wkraczam
                                  a czasami tak – bo kiedy dochodzi do sytuacji ze od małego pstryczka dochodzi do bicia powaznego – ze widze ze skonczy sie kiepsko dla ktorejs ze strony – krzycze PASS – spokój – i maja przemyslec sprawe i wzajeminie sie przeprosic – bo widziałąm ze wina była kazdego razem i kazde z nich dolewało oliwy do ognia

                                  • No to ja podobnie jak tu większość 😉
                                    Też czekam na dalszy rozwój akcji.
                                    Również między rodzeństwem.

                                    • Zamieszczone przez annia
                                      uuuuuuu ostro!

                                      U nas to normalka. Jak się kilka razy dziennie bąble o coś nie poszarpią, nie pogryzą nie potłuką to się zaczynam martwić 😀

                                      • Zamieszczone przez polahola
                                        a czasami sie dzieje co nie? 😉

                                        No właśnie napisałam tuż wyżej 😀

                                        • Zamieszczone przez majowka
                                          aniast jest duza dziewczynka, chyba opiekunek juz nie potrzebuje :D:p

                                          Nigdy nic nie wiadomo!;))):p haha

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Czy zawsze trzeba interweniować w "kłótnie" dzieci?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general