depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Od pewnego czasu nosiłam sie z zamiarem napisania o tym co czuję, ale nie pisałam, bo… wstydziłam się, ponieważ czytając Wasze wypowiedzi NIGDZIE nie spotkałam się z problemem z jakim ja sie męczę.

Od 2 lat staraliśmy sie o dziecko. Czułam instynkt macierzyński już od dawna, zycie nie miało dla mnie (nas) celu, bo nie było z nami dziecka. Bardzo chcieliśmy zostac rodzicami. Robiłam w listopadzie badanie HSG (drożność jajowodów), które wykazało, ze jest ok i czekaliśmy dalej. No i wreszcie niedawno okazało się, ze jestem wreszcie w ciąży!! Dowiedziałam się o tym dokładnie 4 tygodnie temu (od dziś). Byłam baaaardzo szczęśliwa! Nie mogłam uwierzyć, ze jednak sie udało! Chciałam każdej napotkanej osobie mówić, ze będę mamą!!!!
Radość wielka trwała niespełna 2 tygodnie. W pewnym momencie wszystko sie odmieniło. Byłam na zakupach i widziałam kobietę w wielkim brzuchem. Miała na sobie ogrodniczki, więc brzuch był wyeksponowany. Na jej widok pomyślałam sobie: Boże… jak ona wygląda, jak ona może sie pokazywać z takim brzuchem!!! Poczułam… zniesmaczenie. To był pierwszy raz. Potem juz tylko tak odbierałam kazdą napotkana ciąze. To okropne co pisze, mam tylko nadzieję, że nie weźmiecie tego do siebie. JA NIE WIEM DLACZEGO NAGLE ZACZĘŁAM TAK MYŚLEĆ O KOBIETACH W CIĄŻY. Od tamtych chwil znielubiłam też i siebie i swoją ciążę. Czuję sie okropnie! Nie potrafie sie cieszyć tym, że bede mamą, że urodze dziecko. W ogóle nie traktuję dziecka jak dziecko, tylko coś co we mnie bedzie rosło. Myślę tylko, żeby jak najszybciej ciąża minęła. Odbieram to jako stan chorobowy. Nie moge sie pogodzić z tym, ze nie ma odwrotu, że muszę dotrwać do konca (styczen) czy tego chce czy nie. Niczego nie planuję, niczym sie nie raduję. Chce byc znów normalna…

Myślę o wizycie u psychologa, ale jak ona mogłaby mi pomóc??? Zrzucam to na barki burzy hormonów, ale do jasnej cholery! dlaczego musze przezywać takie katusze? czuje się z tym bardzo źle… Boje się, ze odrzucę dziecko po porodzie…
Zula

P. S. Po pierwszych odpowiedziach juz wiem, ze muszę coś dopisac:
Otóż ja nie myśle o brzuchach ciążowych w aspekcie estetyki. To tylko ich widok zapoczątkował moją zmianę nastawienia do ciąży, z pojawienia której stałam się na początku taka szczęśliwa. Nie mysle o tym, że bede gruba, “brzydka” – dla mnie to nie jest powód do niezadowolenia. Ja nawet nie myślę, ze kobieta w ciąży w wielkim brzuchem to przykra strona stawania sie matką. To nie jest moim problemem.
Ja po prostu nagle przestałam chcieć być w ciąży!!!!!!! Ciąży mi świadomość, ze w niej jestem. Coś mnie przerasta…

Edited by zulanka on 2004/06/11 10:02.

23 odpowiedzi na pytanie: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Witaj 🙂

Ja jestem psychologiem, chociaz innej specjalności niz ten który Tobie był by teraz potrzebny ale spróbuje Ci pomóc.

W twoim przypadku moze to być stan psychiczny wywołany zbyt długim oczekiwaniem na dziecko..tak długo starałas się zajśc w ciąże, ze teraz gdy w niej jesteś starasz się podświadomie zabezpieczyć przed ewentualnymi komplikacjami ( np. poronieniem) i wypierasz ze świadomości fakt bycia w ciąży.
Robisz dla siebie tzw : ” parawan ochronny” jak by sie coś stało z ciążą to zawsze masz wytłumaczenie dla siebie… ” moze i dobrze, bo jak ja bym wygladała, zamiast kobiecych kształtów była bym gruba i obleśna”

…Ale nie martw sie ten stan minie, pomysl sobie jak długo czekaliście na tą ciaze, ile radości moze wam dac takie malutkie dzieciatko, jak bardzo bedzie ono cie kochało i ze będziesz dla niego najważniejsza osoba na świecie- właśnie ty mamusiu :-))
Pomyśl, ze pod sercem rosnie w tobie nowe zycie, ze dokonuje sie właśnie najpiękniejszy cód sworzenia jaki mozena sobie wyobrazić.
A ja jako przyszła mama mogę Ci powiedzieć, ze duzo się zmieni jak pójdziesz na USG i zobaczysz rosnace w tobie maleństo…serce ci podejdzie do gardła i łzu stana w oczach :-)) jak usłyszysz bijace sreduszko. A ok 20 tc jak poczujesz pierwsze kopniaczki i będziesz wiedział, ze to ta najwaażniejsza istota na świeciec jest w tobie :-))
( az ja mam teraz łzy w oczach jak o tym myśle )
Trzymaj sie bedzie dobrze!
Buziaczki

nowinka Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Hm…. Troche mnie przytkalo… jak to przeczytalam. Ja tez jestem na forum chyba jedyna osoba, ktorej wielkie brzuchy srednio (delikatnie mowiac) sie podobaja… Ale w samotnosci bardzo lubie swoj. Luster unikam, bo co tu duzo mowic… nie zachwycam sie zmieniajcymi sie rozmiarami i taka sloniowata ociezaloscia. W pierwszej ciazy tez bylo podobnie. Ale to nie ma nic wspolnego z dziecmi. Corke mam wspaniala i licze, ze synek tez sie udal:) Jak trafisz na dobrego psychologa to pogadaj z nim, ale mysle ze martwisz sie na zapas. W ciazy uwielbiam jedna rzecz… 🙂 Kopanie i wiercenie sie dziecka 🙂 Ty tez bedziesz lubic, zobaczysz. A cala reszta.. No coz… nie wszystkie kobiety przepadaja za mdlosciami i wielkimi gabarytami i… trudem porodu… i nalana twarza np 🙂 Wiesz..moze zacznij ogladac dziecinne ciuszki..lozeczka, kolyski… Wkrotce usg bedziesz miala… i trzycentymetrowe malenstwo…:) Ja do 6 miesiaca bylam w miare szczupla… Teraz za to “pieknie” wygladam 🙂 Zobaczysz..bedzie dobrze. A co do pojecia estetyki…widocznie mamy podobne:) Trzymaj sie!

Nowinka

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Zulanko,

trzy dni wczoraj moja sasiadka zrobila test ciazowy. Dwie kreseczki. Sa z mezem trzy lata po slubie. Decyzje o dziecku zostawili w rekach losu – poporstu nie uwazali. Po dwoch latach zaczeli sie zastanawiac czy wszytsko jest OK, skoro dziewczyna nadal nie jest w ciazy. Postanowili, ze we wrzesniu zrobia wszystkie badania. No i nagle sie okazalo, ze nie musza – beda mieli dzidziusia! I dziewczyna … zaczela rozpaczac! Bo co ona teraz zrobi – przeciez wszytsko sie zmieni, ma duzo pracy, niezle zarabia, remont domu nie skonczony, maz planowal samochod, etc… Coz – normalka – szok “potestowy”. Dal kazdej z nas – niezaleznie od tego jak bardzo pragniemy dziecka, jak dlugo na nie czekamy – wiadomosc o ciazy jest niespodzianka. I mniejszym czy wiekszym szokiem. Cieszymy sie (bo spelniamy jedna ze swych waznych rol zyciowych, zaspakajamy potrzebe macierzynstwa), martwimy (bo jak to bedzie – przeciez wszytsko sie zmieni) i boimy (bo nagle nasze cialo przestaje byc pod nasza kontrola – 5 lat pracowalysmy na talie osy – diety, cwiczenia, masaze – a tu nagle nic z tego – talia znika i nie mamy nic do powiedzenia, a czy nie poronimy albo nie urodzimy za wczesnie, a cukrzyca, toksoplazmoza, porod i bol, w koncu to dziecko – takie male, ze nie wiadomo jak dotknac, a tu trzeba bedzie nosic, przebierac, karmic, kapac – a przeciez ja nigdy tego nie robilam, w szkole nie uczyli, ja nic nie umiem!). Na to wszytsko dodatkowo naklada sie burza hormonow. Czasem jakis problem w domu, pracy, z przyjaciolmi… No i czasem u niektorych osob bywa tak, ze te negatywne emocje przerastaja te pozytywne. Pojawia sie niechec do ciazy. Zwykle mija po jakims czasie – wszystko powoli uklada sie nam w glowach, hormony przestaja szalec.. Tobie tez na pewno przejdzie. Za jakis czas zaczniesz sie cieszyc, potem nosic ubranka ciazowe eksponujace coraz wiekszy brzuszek, albo go tuszujace (przeciez nie kazda kobieta podoba sie sobie w ciazy, jedne wola pokazywac, drugie tuszowac – i nic w tym dziwnego ani nienormalnego) a na koniec wezmiesz w ramiona swoja Kruszynke i poczujesz sie najszczesliwsza osoba na swiecie. Za jakis czas…

Psycholog czy psychoterapeuta moze skutecznie pomoc Ci w skroceniu tego czasu – dlatego moim zdaniem spotkanie z nim to dobry pomysl. Jak Ci pomoze? Prawdopodobnie wskaze Ci rzeczy, o ktorych nie mialas pojecia – jakies podswiadome leki czy obawy, z ktorych istnienia nie zdawalas sobie sprawy, a ktore teraz tak silnie steruja Twoim zyciem. I da Ci do reki orez do walki z nimi. Trudno walczyc z czyms niewidzialnym i nieznanym – lepiej widziec wroga i cos o nim wiedziec. I w tym wlasnie moze ci pomoc taka sesja/sesje.

Na pewno wszytsko bedzie dobrze – ja juz o tym wiem – a Ty musisz dopiero sie o tym przekonac. Przemysl sprawe wizyty u psychologa czy psychoterapeuty. Trzymam za Ciebie kciuki.

PS Moja sasiadka przybiegla wczoraj pokazac mi efekt pierwszych zakupow dla Maluszka. ciagle ma jeszczew oczach cien niepewnosci, ale powoli radosc i szczescie zaczynaja przeslaniac wszytsko. A minely dopiero trzy dni… Zycze by i u Ciebie zmiany zaczely sie tak szybko… Bo ze zmiany nadejda – to pewne!

M&M

gacka Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Mialam podobne odczucia do Twoich. Bardzo pragnęłam być w ciąży, chciałam bardzo zostać mamą. W dniu, w którym zrobiłam test ciążowy byłam w siódmym niebie. Ale z czasem ta euforia przerodziła się w…? No właśnie w co? Łapałam się na tym, że myślałam, że nie chce jednak tego dziecka, bo ono wszystko w moim życiu zmieni. Już nie będę z moim mężem tylko sama, już będę musiała podporządkować swoje życie tej małej istotce, która na początku bardzo będzie mnie i nas ograniczać, moje ciało zostanie zmienione, że już nigdy nie będzie tak, jak jest, że tracę wolność. Jak bardzo wstydziłam się takich myśli. Teraz już wiem, że nie miałam czego, bo dużo kobiet na początku ciąży przeżywa podobne rozterki. To na pewno też jest wina hormonów, nie ma co ukrywać.
A dziś? Dziś nie wyobrażam sobie życia bez mojej córeczki. Stała się ona sensem moich dni, moich poczynań, wszystkiego tego, co powoduje, że chce mi się żyć. Kładę się wieczorkiem (zmęczona owszem), ale już marzę, by nastał kolejny dzień, bym mogła cieszyć się Julką, dotykać ją, czuć, kochać. A że życie się zmieniło? Na pewno, ale tylko na lepsze. Mam wrażenie, że stałam się silniejsza, bardziej pewna siebie, dowartościowałam się. Nie wyobrażam sobie już dziś innego życia niż to, które mamy.
I nosek do góry. Wkrótce poczujesz to samo, poczujesz, że świat jest piękny, a przed Tobą najwspanialszy okres Twojego życia.

Duża buźka

Gacka i Julka 01.03.2004

wasia Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Zula,
Twoje samopoczucie jest wynikiem burzy hormonów, aczkolwiek nie lekceważyłabym tego. Pogadaj z lekarzem, z przyjaciółką, z mężem. Poszukaj wsparcia u bliskiej Ci osoby. Pamietaj że to co czujesz czuje tez Twoje dzieciątko, odbiera sygnały jak antenka.
Zafunduj sobie masę przyjemności, rozpieszczaj się. Musisz mieć dobry nastrój, tymbardziej że tak długo czekaliście na fasolkę:) Oglądaj komedie, słuchaj fajnej muzyczki i nieczym się nie przejmuj.
Ten stan minie, zobaczysz. A potem kiedy będziesz już przytulać maluszka zatęsknisz za pięknym, okrągłym brzuszkiem jeszcze nie raz…

serdecznie
Aga i Ania 15 miesięcy

jes Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

myślę, ze hormony to raz, ale tez kipi w tobie jakieś straszne poczucie winy. Ze skoro tyle sie staraliście, to powinnaś być wzorową matką, ew. wzorową matką w ciąży. To normalne, że kobieta nie zawsze akceptuje swój stan. My też próbowaliśmy półtora roku, teraz zaszłam i odczucia mam… e… ambiwalentne. Człowiek przyzwyczaja się do tego starania, i kiedy nagle cała sytuacja się zmienia jakoś nie może tak od razu pogodzić się z nową sytuacją… Naprawdę, myślę że powinnaś sobie pozwolić na tę nieakceptację, nie wyrzucać sobie tego. Ale tak czy siak psycholog by się przydał, najlepiej kobieta. Nie wiem, jak Cię wychowywano, jaki stosunek do tych spraw mieli Twoi rodzice itp, a to wszystko jest ważne i może mieć wpływ na sytuację. Moze są w przeszłości jakieś wydarzenia, które spowodowały, że kiedy już znalazłaś się w ciąży odbierasz ją tak a nie inaczej (bo co innego wyobrażać sobie, ze się jest w ciąży, a co innego w niej być). Pozdrwaiwm Cię serdecznie, trzymaj się i przede wszystkim spróbój zminimalizować sobie to poczucie winy – masz prawo nie akceptować zmien w Twoim ciele, nawet jeśli bardzo chciałaś dziecka. Może kiedy przestaniesz się torturowac z tego powodu, ze nie jesteś doskonała (a kto jest?) zacznie być trochę lepiej? Powodzenia.

aśka

zulanka Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Bardzo Wam dziewczyny dziękuję za słowa wsparcia i niemalże fachowe wytłumaczenie problemu, który powstał nieoczekiwanie w mojej głowie.
To wszystko o czym wcześniej pisałam jest dla mnie przykre i ciężkie do zaakceptowania, ale świetnie zauważyła któraś z Was, że pomimo długich oczekiwań i co za tym idzie psychicznego nastawienia sie na bycie w ciązy, samo BYCIE okazało sie zaskakujące… To taki paradoks.
Myślę, że i tak już jest ze mną lepiej… bo na początku przerażenie wywyływało u mnie lekkie zawroty głowy i nasilały się nudności i mulenia.
Jednak wciąż mi brak radości, cieszenia się z przyszłych zakupów, planowania i dzielenia się tą radością z Wami, od których bije szczęście. Tego Wam (pozytywnie) zazdroszczę, ale wierzę mocno, że to minie.
Pozdrawiam
Zula

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Kochana! To, co opisujesz, to jakbym sama czytała o sobie:) teraz jestem w 6 mies. i wiem, że tamte objawy, to nic innego, jak hormony szalejace w organiźmie:) Dokładnie odbierałam ciążę, jako stan chorobowy, jako obce ciało w mym ciele. które napawało mnie obrzydzeniem…czułam sie strasznie. Mąż sie smucił, ech.. Ale zmieniło sie duzo po I trymestrze:0 A teraz, odkąd czuje ruchy i wiem, że to synek, to juz zupełnie inaczej. cudowne uczucie 🙂 Ciąza stała sie realna. poczekaj, a raczej przeczekaj tez zły czas! Pozdrawiam!

zulanka Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

…jako obce ciało w mym ciele….
Czuje tak samo, ale nie chciałam użyć tych słów, zwyczajnie bałam sie potępienia ze strony szczęśliwych forumowiczek. Ale ja właśnie tak to odbieram – obce ciało!!!
Jest jedno pocieszenie – otóż odkąd czuję w dotyku lekką twardość podbrzusza mam wrażenie, że złe napięcie emocjonalne powoli maleje…
Wyrzuciłam to z siebie a taki rodzaj terapii też chyba pomaga.
Nie czuję sie odosobniona w moim problemie i chyba mi ulżyło 🙂
Bardzo dziękuję
Zula

alya Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Witaj,
Absolutnie nie jesteś odosobniona w tym odczuciu!
Pewna moja poprzedniczka wspomniała ze po USG poczujesz radość i że zmienią się twoje odczucia,u mnie było na odwrót!Nikomu wcześniej o tym nie mówiłam,ale skoro otworzyłaś ten temat,to powiem Ci że na 3-im USG kiedy zobaczyłam dzieciątko w całej okazałości,jako małego człowieczka w moim brzuchu,miałam mieszane uczucia!Z jednej strony cieszyłam się że wszystko jest dobrze i serduszko bije(bo wczesniej straciłam ciążę-i to całkiem nie dawno bo w styczniu tego roku)a z drugiej strony pomyślałam sobie w duchu:Co myśmy narobili??we mnie jest nowy człowiek!! Wstyd się przyznać,ale pomyślałam sobie o tym dziecku jak o intruzie!
To dziecko było jak najbardziej planowane,chciane,wypragnione-bez względu na wszystko!Bo wiadomo, ze nigdy nie ma idealnego momentu na dziecko,jesteśmy z mężem w trakcie specjalizaji,doktoratu,dopiero zaczynamy się usamodzielniać,ale chcieliśmy mieć dziecko teraz,nie odkładac tego absolutnie na”lepszą chwile”a mimo wszystko,ogarneło mnie przerażenie.. Na szczęście umiem tłumaczyc sobie wiele spraw,często sama jestem sobie psychologiem..
Pomyślałam sobie że nie jestem pierwsza ani ostatnia która jest w ciąży-że mam w sobie tyle miłości którą chce dziecku zaofiarować,i że to dziecko nawet jak czasem nie bede idealna matka,to jednak będzie mnie kochać,bo ja jestem jego matką!i że jest ono cząstką mnie i mojego kochanego męża-nasze własne dziecko!
Uwierz mi te objawy szybko miną-hormony potrafia być bardzo “złośliwe’ czasami.. Ale to fakt że jak teraz czuje że mnie moje dzieciątko kopnie to na twarzy pojawia się uśmiech jak banan-i wszystko inne przestaje być ważne!
Pogłaszcz maleństwo,i niech czuje że je już kochasz i czekasz na nie z utęsknieniem,bo bedzie mu smutno!
Pozdrawiam.
Ania

nariss Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

No… ja wiem jak to jest co prawda nei tak drastycznie, ale wiem Cosmy narobili i ze juz nei ma odwrotu a przeciez robilismy to uparcie i tak dlugo…. Jak cie to “obce cialo” zacznie kopac to Ci wybije z glowy te mysli jak tylko poczujesz ze na prawde jest to juz bedzie dobrze… Glowa do gory czas szybko zleci;-)

Alicja i Kacperek 10.12.2003

annak26 Dodane ponad rok temu,

Re: depresja cia˛zowa? – d?ugie, smutne, okropne

Gacko Droga!!
Podpisuje sie pod tym w 100% Ja tez sie tak czulam, potem juz nie moglam sie doczekac rozwiazania. teraz moja corcia ma 6 miesiecy, a ja juz nie moge sie doczekac drugiej ciazy.
Teraz czuje sie taka inna bardziej atrakcyjna, bo rozpoczal sie nowy etap w moim zyciu. Jestem Mama i mam dla kogo zyc, dbac i siebie. Zmienilam wszystko w swoim zyciu (nawet kolor wlosow), aby byc inna. Mam niesamowicie duzo energi zyciowej, optymizmu (dziwnego ktorego nie maialam przed ciaza).
Teraz jest mi zle tylko, ze na poczatku ciazy myslalam ze bede GRUBA, BRZYDKA bo jestem w ciazy. teraz na kobiety w ciazy patrze z zazdroscia, i z zazdroscia czytam posty na oczekujacych tak na mnie padlo.
Pozdrawiam i Poczuj sie lepiej

monya Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Dobrze znam te okropne mysli… Przez dlugie miesiace nie moglam sie przystosowac do nowego stanu, zaakceptowac sie w roli przyszlej mamy. Nawet piewsze ruchy dziecka nie przyniosly zmian – bylam przerazona – byly tylko potwierdzeniem nieodwracalnosci sytuacji. Rodze za miesiac i moge powiedziec, ze dopiero od paru tygodni czuje spokoj, zaakceptowalam ta ciaze i to dziecko. Chyba pomoglo mi w tym badanie USG stwierdzajace plec dziecka – zaczelam o nim myslec jako o realnej istocie a nie wielkiej niewiadomej. Pozostal jeden lek i, czytajac wasze posty, jest mi bardzo ciezko, gdy mysle ze moge sobie z nim nie poradzic. Piszecie, ze dziecko kocha matke najbardziej na swiecie i dla matki tez staje sie centrum wszechswiata. Ja niestety nie bylam takim centrum dla mojej matki i, niestety, moje dziecinstwo jest dla mnie jednym bolesnym, trudnym wspomnieniem. Boje sie ze odbije sie to na moich stosunkach z moja corka. Dalabym wszystko zeby tego uniknac, ale odkad jestem w ciazy przesladuja mnie tamte wspomnienia i obawa ze tez moge krzywdzic swoje dziecko. Przepraszam, ze wdzieram sie tutaj ze swoim problemem. Nie mialam zamiaru, tak wyszlo…

gosiab Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

A nie wydaje się wam że to często tak bywa : czekamy na coś jak na cud, a kiedy to już się stanie nasza psychika popada w jakieś anormalne stany… Zamiast się cieszyć mamy doła. Łapię się też często na tym że wspominam z nostalgią minione chwile jako szczęśliwe, ale czy one tak bajecznie szczęśliwe były?
Rozumiem twoją reakcję i nie przesadzę jeśli powiem że połowa kobiet w odmiennym stanie mniej lub bardziej doświadcza tych uczuć. Myślę że coś takiego jest nawet potrzebne. Nasz organizm ma dziewięć miesięcy na przygotowanie się do porodu zarówno w aspekcie fizycznym jak i psychicznym. I uwierz mi- rozterki jakie teraz przeżywasz lepiej mieć w tym momencie ciąży niż później. Zresztą pod koniec ciąży będzie Ci się wydawało że nigdy tak nie myślałaś.
Głowa do góry – przed Tobą coś niesamowitego, z jednej strony najbardziej oczywista a z drugiej najbardziej cudowna rzecz pod słońcem.

Gosia i Kubuś 18.11.2003

moni75 Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Zulanka:),
Mysle, ze na Twoim miejscu zdecydowalabym sie na psychologa. Nie zastanawiaj sie, jak on moglby Ci pomoc, bo to jest jego problem:)). Nie boj sie, oni potrafia:)) Daj sobie szanse przezyc ciaze jako okres szczesliwego oczekiwania. Z psychologiem latwiej bedzie Ci odkryc prawdziwa przyczyne takich odczuc. Nie wiem, czy Cie to pocieszy, ale ja po poczatkowej euforii przezylam okres totalnego przytloczenia, zagubienia, wylewalam hektolitry lez i ogolnie zamartwialam sie wszystkim, co mialo jakikolwiek zwiazek z ciaza i mialam naprawde glupie mysli. W koncu Mama mi powiedziala- nie mysl i nie denerwuj sie, bo i tak wszystkiego nie ogarniesz. Co ma byc to bedzie. I jakos tak mi przeszlo. Teraz jestem najszczesliwsza na swiecie:), ale pamietam poczatki i wspolczuje Ci bardzo, trzymam kciuki, zeby to byla reakcja na hormony. Jesli czujesz, ze nie, idz do psychologa. Trzymam kciuki, powodzenia i odwagi. Jestes w blogoslawionym stanie:)

monika

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Jak wychodzilam za maz, przesladowala mnie mysl, ze nie bede w stanie byc dobra zona – bo malzenstwo moich rodzicow bylo i jest do kitu . Wiec sie rekami i nogami bronilam przed legalizacja – koszmary nie dawaly mi zyc. No ale stalo sie – minely ponad dwa lata, a ja dochodze do wniosku, ze stworzona jestem do bycia zona. A malzenstwo moich rodzicow – doskonaly model czego nie robic, jak nie postepowac, jak mozna wszytsko schrzanic, etc…

Sprobuj obrocic przeszlosc na swa korzysc. Wierze, ze uda Ci sie z tym smutnych wspomnien wyciagnac budujace wnioski i bedziecie szczesliwa Mama i Coreczka. I za to trzymam kciuki !!!

M&M

mayorka Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Ja myślę, że Ty się po prostu boisz. Długo staraliście się o dzieciaczka i teraz martwisz się pewnie czy wszystko będzie OK i czy temu podołasz. To chyba normalne w pierwszym trymestrze ciąży. Ja też miałam podobne odczucia. Co do wygladu to jest to moja druga ciąża a i tak nie moge się przyzwyczaić do zmiany moich kształtów. Ale dziewczyny maja rację. Gdy poczujesz ruchy dziecka, Twoje obawy najprawdopodobniej miną, poczujesz sens tego wszystkiego i będziesz sie cieczyć że brzuszek rośnie. Zobaczysz jakie to szczęscie jak dzidzi kopie! Wytrwałosci!
Asia

zulanka Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Sluchajcie… wczoraj po raz pierwszy położyłam się spać z uczuciem łagodności i spokoju. To Wasze słowa tak wpłynęły na moje samopoczucie. Czuję się jakby nabalsamowana…
Myślę, że od teraz bedzie juz tylko dobrze.
Macie rację: ja się po prostu boję o nadchodzącą przyszłość, o to czy dam radę nie tylko postępować z malutkim dzieckiem (niemowlaczkiem) ale i potem… Macierzyństwo, rodzicielstwo to wielka niełatwa rola i ja sie tego pewnie wystraszyłam, choć przecież ciąża nie spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, a była wynikiem dłuuugich starań.
Cieszę się, ze mam męża, na którym można polegać. Jest odpowiedzialny i wyrozumiały. Powiedziałam mu, mniej więcej, o swoich odczuciach i zareagował zrozumieniem.
Tak więc za Waszą poradą – głowa do góry :-)))))
Pozdrawiam
Zulka

gadusia Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Mogę to zrozumieć, bo sama na początku miałm taki stan. Pierwszą ciążę straciłam dzień przed ślubem. Potem mineło 2,5 roku nim okazało się, ze jestem w ciąży, a w dodatku nieplanowanej. Pierwsze odczucie to wielk euforia, że będe mamą. Że noszę w sobie maleństwo. Potem przyszła druga myśl, dlaczego akurat teraz, chyba nie jestem gotowa, tyle spraw mi to skomplikuje.. Były rozterki, płacz, złość na cały świat, że dlaczego akurat teraz, do tego zupełnie rozjechało się nam porozumienie w małżeństwie. Powoli jednak zaczęłam oswajać się z myślą, że to maleństwo, które we mnie rośnie musi mieć pogodną mame, która nie przenosi na nie swoich negatywnych emocji. Kolejne 2 mieś. były już spokojniejsze. Druga fala nieszczęścia przyszła wraz z rozsnącym brzuszkiem, najpierw sie cieszyłam i dumnie wypinałam swoją małą krągłość, a kiedy nagle sie okazało, że już 6 kg do przodu…Rozpacz, złość i kompletna huśtawka nastrojów. Nie mogłam sie przyzwyczaić. Nie wiedziałam w co i sie ubrać i jak TO zakryć. na szczęście mój mąż ( dla którego początki były jeszcze trudniejsze ) z taką aprobatą i uczuciem patrzył na moje zmieniające się ciało, że to pomogło mizaakceptować te zmiany już na dobre. Teraz jestem w 27 tyg., a czuję sie cudownie. Duży brzyszek, 10 kg więcej niż przed ciążą. Brzuszek noszę dumnie przed sobą, gadam ze swoim maleństwem – co ludziom z boku wydaje sie komiczne, już nie boję się jak to będzie, czy podołam… Ja MUSZĘ podołać! Muszę sprostać zadaniu, jakie wyznaczyło mi życie. I wiesz, dziś nie wyobrazam sonie, ze mogłoby nie byc mojego synka! Dookoła tego brzuszka kręci sie teraz cały świat. A ja mogłabym góry przenosić.
Powolutku i Ty przywykniesz do tego stanu, poczujesz pierwsze kopnięcie, pgłasakasz maluszka w brzuszku i nagle zobaczysz, że nic wiecej sie nie liczy tylko dobro Twojej fasolki. Z całego serca Ci tego życzę.

Daga i 27 tyg Kacperek

majerka Dodane ponad rok temu,

Re: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Witaj jes!
Wyglada na to ze bedziemy szly leb w leb 😉 Wystartowalas 5 dni przede mna, ciekawe ktora wczesniej dobije do mety, ale do tego czasu jeszcze ho,ho,ho… wiele, wiele dlugich dni.
A tak apropo tematu to ja zawitalam dzis do Was dokladnie z tego samego powodu. Ciaza spadla na mnie jak grom z jasnego nieba. Niby chcialam, bo latka leca itd, ale nie sadzilam ze pojdzie tak latwo i od strzala 😉 DLatego szoczek byl wielki, kazdego dnia powoli probuje sie oswajac z ta mysla, ale od paru dni nijak sobie ze soba nie radze – po prostu histeria. Placze, histeryzuje, wyrzywam sie na mezu i wogole nie wiem o co mi chodzi – horminy zrobily sobie u mnie rewolucje 😉 Dzisiaj prawie caly dzien spedzilam na tym forum i od razu inaczej, spotkanie tylu osob ktore maja podobne problemy i tematy podzialalo na mnie jak balsam. Nawet zakrecila mi sie pare razy lezka w oku co do tej pory mi sie nie zdazylo, zadnej euforii nad ciaza nie przezylam jak dotad. Dzis cos mnie tknelo i bardzo sie ciesze. W poniedzialek ide do gina, zobacze kropeczke na USG i mam nadzieje ze instynkt ruszy, choc na pewno watpliwosci i strachy dopadna mnie jeszcze nie raz, ale teraz mam juz gfdzie zagladnac 🙂

Pozdrawiam

Znasz odpowiedź na pytanie: depresja ciązowa? – długie, smutne, okropne

Dodaj komentarz

Jedno- i dwulatki
Pięty do środka
Zauważyłam dzisiaj, ze Olci przy chodzeniu piętki idą do środka, widac to też lekko po bucikach....czy powinnam iść z nią do ortopedy???? Ania i Oleńka ( 26.04.2003 )[img]/upload/35/73/_266405_n.jpg[/img]
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Wyjazd w góry?
Chcemy się z mężem i naszą 2,5 miesięczną córeczko pojutrze wybrać na 1dzień do Zakopanego - taka rodzinna wycieczka, ale podobno nie powinniśmy takiego małego dziecka brać w góry.... Czy
Czytaj dalej