DLA MOJEGO DZIECIĄTKA…

Dzień dobry moje maleństwo… Choć jeszcze nie ma Cię w mim brzuszku, to od dwana istniejesz w moim serduszku i czekasz sobie na właściwy moment w poczekalni fasolek. Zaczęłam pisać do Ciebie za namową wspaniałej osoby, którą poznałam na forum w kąciku “dla starających sie”. Twoja przyszła ciocia – Iwonka jest osobą wesołą, bardzo kochaną i niezwykle rzyczliwą. Ona też stara się teraz o dzidziusia i mam nadzieję, że jej się uda (i to szybciej niż myśli). Wraz z Twoim tatusiem czekamy na Ciebie już wiele długich miesięcy. Po raz pierwszy zapragnęliśmy Cię poznać w styczniu 2003 roku, a nasza miłość do Ciebie rosła każdego dnia. Dni nadziei były przeplatane dniami załamania i ogromnej tęsknoty za Tobą. Stałeś się wszystkim o czym marzyliśmy, wszystkim czego pagneliśmy… Ale nie tylko my na Ciebie wyglądamy, bowiem masz dwie kochane babcie, dwóch wspaniałych dziadków, no i prababcię, a także wiele cioć i wujków, którzy wypatrują Ciebie każdego dnia. Masz juz wybranych rodziców chrzestnych, wiemy jak damy Ci na imię. A Ty ciągle nie chcesz zamieszkać w moim brzuszku, choć jest tam przygotowane dla Ciebie przytulne mieszkanko. Co noc śnią mi sie Twoje czarne loczki, co noc patrzę w twoje zielone oczy i mówię Ci jak bardzo Cię kocham. Przychodzsz do mnie na razie tylko w snach, ale wiem, że nadejdzie dzień, w którym razem powiemy całemu swiatu, że już jesteś na prawdę, ze żyjesz we mnie, a ja żyję Tobą, że kochasz i jesteś kochane…
Przyjdź proszę, odwiedź nas i zamieszkaj z nami już na dobre…

erica

16 odpowiedzi na pytanie: DLA MOJEGO DZIECIĄTKA…

  1. A MIAŁAM BYĆ CZERWCÓWECZKĄ…

    TAK, MOJE KOCHANE MALŃSTWO… Twoja mamusia miała bć czerwcóweczką. Obiecały mi to spadające w sierpniu gwiazdeczki… Miałeś być dziewczynką, która według obliczeń przyszłaby na świat 13 czerwca 2004 roku. Twój tatuś ostatnio szaleje na punkcie córeczki swojego kolegi. Ale powiem Ci moje maleństwo, że nie jest ważne czy bedziesz chłopcem, czy dziewczynką, będziemy Cię kochać najbardziej na świecie, bo choć jeszcze Cię z nami nie ma, a już jesteś całym naszym światem.
    Każdego dnia wołam Cię i proszę, abyś w końcu zechciało sie ujawnić. Moje wielkie matczyne serce bardzo pragnie Cię przytulić.
    Kocham Cię maleństwo i czekam na Ciebie…
    Twoja mamusia

    erica

    • Re: DLA MOJEGO DZIECIĄTKA…

      Ciesze sie, ze zaczelas pisac pamietniczek. Juz od teraz bede stala czytelniczka, dziekuje za te cieple slowka, ktore bardzo mnie wzruszyly. Mam nadzieje, ze nasze kolejne rozdzialy beda bardziej kolorowe i przepelnione radoscia z tego co niedlugo mam nadzieje nas spotka. Olenko, zycze Ci wszystkiego dobrego no i aby ta wymarzona fasolka w koncu zagoscila pod Twoim serduszkiem jak najpredzej i dawala Ci wiele powodow do radosci i szczescia swoja osobka. Juz nie moge sie doczekac dnia kiedy oglosisz ta wspaniala nowinke, ale mocno wierze ze nastapi to juz niedlugo.

      iwona ( cleo)
      5 cykl staran

      [Zobacz stronę]

      • JAKŻE MI SMUTNO…

        WITAJ MALEŃSTWO! Dzisiaj od samego rana jestem strasznie smutna… coraz więcej znajomych cieszy się z wiadomości o tym, że ich fasolkisie juz pojawiły pod ich serduszkami, a ja? Ciągle czekam na Ciebie… Ciągle wypatruję Cie ze wszystkich stron. Wczoraj powiedziałam twojemu tatusiowi, ze jesteś wszystkim czego pragnę, ze jesteś spełnieniem moich marzeń, że tylko Ty sie dla mnie liczysz. Twój tatuś też bardzo Cię pragnie – wczoraj powiedział mi to zdecydowanym głosem. NIe wiem ile jeszze bedę musiała przejść, ile jeszcze czeka mnie łez i niepowodzeń, nim zechcesz zagościć w moim brzuszku… Proszę Cię – przyjdź, nie każ mi węcej czekać na Ciebie. Już na prawdę neiwiele sił mi zostało… Czasem myśle, że nigdy nie przyjdziesz, że… ale staram sie szybko pozbywać tych myśli, staram się wierzyć, ze będziesz, ze jesteś, że czekasz… Wczoraj kupowałam prezenty dla nowonarodzonego synusia Twojej cioci i tak bardzo zapragnełam kupić coś dla Ciebie. A ciuszki były przepiękne… Będziesz miało wszystko czego zapragniesz, dla Ciebie zerwę gwiazdke z nieba – tylko bądź, proszę, błagam… Łza spływa mi po policzku, kiedy tak bardzo Cię proszę, a w serce przeszywa ogromny ból. Co ja robię nei tak moje kochane maleństwo? Przeciez tak mocno Cie pragnę. Przecież tak mocno Cię kocham. Przecież tak wiernie czekam… …

        erica

        • BŁAGAM, PRZYJDŹ…

          Witaj moje kochane Maleństwo! Czekam na Ciebie i czekam… codziennie błagam Matkę Boską Karmiącą o to, żeby mi Ciebie dała, o to, bym wreszcie mogła poczuć Cię pod swoim sercem, bm mogła – tak jak Ona – karmić Cię piersią.
          Codziennie z ufnością spoglądam na obraz wiszący w sypialni. Tak bardzo Cię potrzebuję, tak bardzo chcę, żebyś już z nami było.
          W piątek była “noc miłości i prokreacji”, mam nadzieję, że powstałeś właśnei tej nocy, że za kilka dni ogłoszę światu, ze żyjesz, że jesteś. Wierzę w to i tylko ta wiara trzyma mnie przy życiu. Tak bardzo chcę zobaczyć Twój znak, że o niczym innym nie myślę.
          Cieszę się szczęściem osób, które już wiedzą, że będą miały swoje kruszynki i wyobrażam sobie jak ja będę się cieszyc wiedząc, że już jesteś we mnie.
          Proszę Cię mój Skarbie, zechciej zawitać do mojego brzuszka, zechciej zamieszkać pod moim serduszkiem, zechciej opuścić poczekalnię fasolek.
          Panie Boże Wszechmogący, Ty jesteś Stwórcą cudu, jakim jest świat, pozwól i mi cieszyć się moim cudem, jakim jest dzieko…

          erica błagająca o cud

          • OBJAWY W “X” DC…

            Postanowiłam moja maleńka kruszynko opisywać wszelkie objawy, jakie mam w poszczególnych dniach cyklu. Mam nadzieję, że nie wyrzuą nas za to z forum, oraz, że długo pisać nie będę musiała, bo zechcesz zagościć już w swoim nowym domku.
            Tak więc moje kochanie zacznijmy od początku…

            03.11.03 – 22dc
            Rano ból i swędzenie piersi, piersi wydają się być większe, pełniejsze, bardziej wrażliwe. Przez chwilę odczułam także dziwne uczucie – coś jakby drętwienie sutka. Śluz gęsty, biały. Ból głowy, utrzymujące się mdłości. Co jakiś czas coś mnie ciągnie przy lewym jajniku.

            04.11.03 – 23dc
            Ból piersi, szczególnie przy dotyku, czasem swędzą sutki. Piersi nadal pełne, „wylewają się” ze stanika. Ból głowy, mdłości, szczególnie po zjedzeniu słodkiego ciacha. Wyczulony węch – to zauważyłam już w nocy. Znów jakieś ciągnięcia w okolicy lewego jamniczka. Rano ból gardła. Jestem rozdrażniona, zaniepokojona i dziwnie zdołowana. Pokłóciłam się ze wszystkimi domownikami i nawet nie wiem o co?! Jestem jakby nieobecna – zniknął mój zmysł napoleoński (wcześniej mogłam robić kilka rzeczy na raz, teraz ledwie skupiam się na wykonywaniu choćby jednej czynności). Trzy razy wylałam kawę na biurko i klawiaturę. Jestem strasznie roztargniona. Nawet nie pamiętam co robię – chciałam dwa razy posolić marchewkę! Szyjka miękka, śluz gęsty, ale mniej niż wczoraj, biały, nieprzeźroczysty. Wczoraj spałam 12 godzin, a spałabym dłużej, gdyby nie telefon koleżanki. W ogóle czuję się zniechęcona, senna i ogólnie zmęczona. Cera tłusta, pojawiły się nowe syfki. Boli mnie kark.

            To na razie tyle kruszynko, poczekamy co będzie dalej…

            erica – błagająca o cud

            • Re: OBJAWY W “X” DC…

              Erico, bedzie dobrze !!!
              Głowa do góry!! Kocahny baczek przyjdzie do Ciebie już wkrótce, tylko nie placz i nie zadręczaj się. Wiem, co mówię, bo ja czekałam na swoją Ulę pól roku i…. pamietam…. było strsznie gdy widziałam inne dzieci ! ;-((
              Teraz jesteśmy razem. jeżeli bardzo tego chce to się spełnie! tylko nie zadręczaj się niepotrzebnie! Życzę dużo cierpliwości i wytrwałości! Uda się zobaczysz!!!

              P. S. A z tym wyczulonym węchem…. to….. nie chcę mówić, ale ja nie mogłam wąchać połowy rzeczy w łażience, a jak byłam w ciązy to nawet nie miałam takich objawów piersiowych i śluzowych jakie Ty masz (no i to są prawidłowe objawy)… a jednak byłam w ciązy!

              GŁOWA DO GÓRY, A BĄBELEK JUŻ LECI !!!!!!!!!!!!!!!!

              Monia i już większa Ulcia – 4 miesiące!!!

              • TEST W 25DC

                Kochana Kruszyko, nie wiem czy już jesteś, czy nie… Wczorajszy test pokazał, ze Cie nie ma, choć z drugiej strony Twoja mamusia to niezły fiołek, skoro przy swojej długości cykli, robi test w 25 dc… Posłuchaj dalej swojej i mojej historii…

                05.11.03 – 24dc
                W nocy pojawiło się coś bardzo dziwnego. Atak śliny w ustach a przed oczami słoik pełen marynowanych grzybków. Pobiegłam do lodówki, ale były tylko ogórki kiszone. Zjadłam 3. W środku nocy poczułam dziwne parcie na brzuch – coś jakby na badaniu ginekologicznym, gdy lekarz naciska ręką na brzuch. W dodatku byłam gorąca jak piec – oprócz stóp, które były zimne jak lód. Dziś obrzydzenie mnie brało na widok (już nie mówiąc smak) czegoś słodkiego. W samochodzie otwierałam szyby, bo było mi duszno i gorąco. Przeszkadzał mi zapach dymu papierosów- fuj, o mało nie zwymiotowałam. W ciągu dnia kilkakrotnie oblewała mnie fala gorąca, która znów nie docierała do moich stóp i rąk. Czuję się jak połamana – łamią mnie kości, uczucie jakby brała mnie grypa, ale gardło mnie nie boli i nie mam kataru. Jestem strasznie rozdrażniona. Dopada mnie szybko senność i zmęczenie. Nic mi się nie chce robić. Szyjka miękka, śluz biały, gęsty, jest go dużo. Czasem czuję się mokro. Mam bardzo zmieniony smak – nic mi nie smakuje, nawet ulubione cukierki czekoladowe. Co jakiś czas nasilają się mdłości. Siedzę w rozpiętych spodniach, bo mam ogromny, wzdęty brzuch, który dosłownie wylewa się z moich majtek (a, majtki też mnie cisną). Mam wstręt do jedzenia i w ogóle nie jestem głodna, tylko tak mnie mdli w żołądku. Jajnik co jakiś czas daje o sobie znać. Piersi twarde, bolą, bardzo wrażliwe na dotyk. Mam też bardzo wyczulony zmysł węchu. Wszystko mi śmierdzi. Nawet w samochodzie zapach waniliowy przyprawia mnie o mdłości. Czuję zapach proszku na bluzce (nigdy go nie czułam!!!). Boli mnie kark.

                06.11.03 – 25dc
                Ale metal!!! Mam w buzi okropny, ogromny metaliczny smak. Moje podniebienie smakuje jak wyłożone aluminium, czuję się, jakby mi ktoś dał do zjedzenia kawałek metalowej rury. Mam ten smak na podniebieniu, na języku, a nawet na zębach… Dziś rano po raz pierwszy w życiu nie usłyszałam budzika. W nocy zaś nie miałam ochoty na kochanie się z moim miśkiem. Dziwne, ale drażniło mnie dosłownie wszystko – nawet jego włosy na nogach!!! Dziś wszystko mi śmierdzi – w samochodzie, w pracy, wszędzie czuję jakiś smród. Jestem okropnie wyczulona na zapachy – wczoraj wieczorem wprost dusił mnie zapach spirytusu (na stole stał kieliszek ze śliwowicą). Dziś w pracy w pokoju czuję zapach zgnilizny (jakby zgniłych jabłek), a i wszędzie czuję też zapach spirytusu. Piersi nadal bolą. Nie mam ochoty na słodycze. Z resztą wszystko ma jakiś zmieniony smak…

                07.11.03 – 26dc
                Nie wytrzymałam i wczoraj wieczorem zrobiłam test. Niestety, jak się spodziewałam -wynik był negatywny. Ale i tak przeryczałam cały wieczór i dzisiejszy ranek. Ale jaki dureń robi test w 25 dc, przy nawet 38 dniowych cyklach??!! Wieczorem wczoraj dostałam gorączkę. Ale inną niż zwykle, bo tempa była 37,1 a czułam się na 39. Miałam dreszcze, było mi straszni zimno, a ciało gorące jak piec (oprócz stóp, które znowu były lodowate). Przespałam całą noc – nawet nie wstając siusiu! Dzisiaj Ból w dole brzucha – typowo przedmałpowy, promieniujący na całej długości i szerokości. Właściwie nie można go nazwać bólem, ale jakimś odczuciem. Mdłości mam od czasu do czasu. Metal znikł. Ogromna ochota przyszła mi na kwaśne – piję czerwony barszczyk i myślę o Wigilii – cudownie byłoby położyć pod choinką parę maleńkich buciczków… Szyjka miękka i ciepła, śluz gesto-żadki, biało-przezroczysty, dużo. Nadal wyczulony węch i smak. Dodatkowo jest mi duszno, boli mnie głowa, kręcą kości. Kilka razy stawiałam Tarota i zawsze wychodziło, ze … już jesteś… Hm… byłoby cudownie, tylko czy wierzyć Tarotowi z Internetu???

                C.D. N…

                erica – błagająca o cud

                • Re: TEST W 25DC

                  Olenko wierze, ze w tym roku polozysz pod choinka pare malenkich bucikow. Zycze Ci tego z calego serducha no i przesylam ciazowe fluidki co by Ci troche zarazic tym “wiruskiem”.

                  iwona ( cleo) z lipcowym szczesciem

                  [Zobacz stronę]

                  • A MOŻE GWIAZDKA…

                    Nie udało się Maleństwo nie ma Cię z nami… A tak bardzo wierzyliśmy, tak bardzo ufaliśmy… Teraz razem modlimy się o to, żebyś zechciało przyjść do nas i ujawnić się w Świeta Bożego Narodzenia. Tak bardzo pragnę położyć pod choinką parę maleńkich bialutkich buciczków. Tak bardzo pragnę oznajmić całemu światu, że jesteś, a może nawet jesteście. Bardzo liczę na ten prezent.

                    Czekam, ufam i nie poddaję się…

                    kocham Cię mój maluszku…

                    erica – błagająca o cud

                    • BŁAGANIA DO MOJEGO DZIECIĄTECZKA…

                      Po raz pierwszy miało urodzić się we wrześniu… dziś miałoby już dwa miesiące, a ja tuliłabym je szczęśliwa do piersi…

                      Drugi raz miało przyjść na świat w październiku, teraz pewnie świętowalibyśmy jego pierwszy miesiąc życia…

                      Trzeci raz… w listopadzie… hm… zapewne już chciałoby wyjść z mojego brzuszka aby zobaczyc ten głos, który do niego mówił tak czule przez tyle miesięcy…

                      Kolejny raz zawitałoby do nas na gwiazdkę i byłoby pieknym, niezapomniaym prezentem…

                      Następnie przyszłoby jako maleńki Nowy Roczek i rozjaśniło nasze zranione serca…

                      Na walentynki też byłoby piękniusim prezentem… szczególnie dla swojego tatusia…

                      Hm… myślałam, ze zrobi mi prezent na urodziny… cuż, nie chciało…

                      A może kwiecień… święta wielkanocne, piekny czas, nowe życie, kwiaty, kurczaczki… cuż… nie chciało być moim kurczątkiem…

                      W maju też nie zauroczyły go ani bzy, ani piękne błękitne niebo, ani wiosna tętniąca pełnią życia…

                      W czerwcu? W czerwcu chyba wydawało mu się zbyt gorąco na pierwsze spacerki po parku…

                      Lipiec… kwitnące lipy, zapach morza… nie chciało być naszym lipcowym maleństwem…

                      Czekamy na Ciebie już tyle miesięcy, proszę przyjdź do nas w sierpniu, może sierpień będzie Twoim ulubionym miesiącem, może zechcesz być maleńkim lwiątkiem, może już wkrótce ukarzesz się nam jako jedyny, wspaniały, wymarzony prezent… nadchodzą święta… Czekamy na Ciebie… na nasze wspólne 9 miesięcy… na całe nasze życie…

                      z nadzieją wyczekująca…

                      erica – błagająca o cud

                      • Re: DLA MOJEGO DZIECIĄTKA…

                        aż sie popłakałam po przeczytaniu twoich postów…cudownie napisane,

                        CHMURKA I KLAUDIA 13.09

                        • TA GWIAZDKA JESZCZE NIE DLA NAS…

                          ta gwiazdka jeszcze nie dla nas mój robaczku… Jeszcze nei nadeszła Twoja godzina kochanie… Jeszcze musisz się kryć, patrzeć na nas z góry, oceniać, decydować… Wiemy że przyjdziesz, że zagościsz w naszym domku, że przyniesiesz radość i pomnożysz szczęście…
                          Wczoraj w nocy zastanawiałam się co jest nei tak, co xle robię, ądź robimy, że wciąż nei ma Cię z nami. Jednak zapomniałam zupełnie o tym, że to Ty podejmiesz tą decyzję. Że to Ty zdecydujesz keidy będziesz chciało się pojawić. Nie ędę tego kwestionować. Dam Ci wolną rękę. Wybierz samo termin, a my będziemy czekać. Wiernie, niezmęczeni, pełni nadziei… będziemy na Ciebie czekać nasz skarbie…

                          erica – błagająca o cud

                          • Happy End

                            W związku z tym że Erica nie ma dostępu do netu nie mogła kontynuować swojego pamiętnika więc ja postanowiłam dopisać happy end. Bo zakończenie tej bajki jest rzeczywiście szczęśliwe

                            W listopadzie czy w grudniu zeszłego roku, dokładnie już nie pamiętam okazało się że tata Erici jest ciężko chory.
                            Na początku lutego tego roku zmarł.
                            W tym czasie kiedy on leżał już ciężko chory w szpitalu Erica zaczęła podejrzewać że jest w ciąży. Wtedy modliła się żeby Bóg zabrał tego maluszka a w zamian zostawił jej tatę. Ale Bóg zdecydował inaczej. W dniu pogrzebu, kiedy żegnała się z tatą wiedziała już że napewno jest w ciąży.

                            Nie było łatwo. Od samego początku miała problemy. Były krwawienia, co gorsza czasem nawet całe skrzepy z niej wylatywały.
                            Był moment że lekarze stwierdzili że ciążę należy usunąć bo nie rozwija się pawidłowo.
                            Erica uparła się. Broniła swego maluszka. I miała rację

                            15 października urodziła zdrowiutkiego chłopaczka.
                            Na imię dostał Dawid. Dawid Andrzej.
                            Drugie imię dostał po swoim dziadku, który być może dlatego odszedł żeby on się narodził…

                            I jak to w bajkach bywa żyli długo i szczęśliwie

                            rrenya

                            • Radość przeplatana łzami

                              Był lutowy wieczór roku 2004.
                              Ogromny smutek po stracie najbliższej mi osoby. Odszedł do Pana mój Tatuś. W ciągu jednej, krótkiej chcwili świeczka jego życia straciła swój płomień. Był Ktoś, nie ma nikogo… smutek, ból i łzy… I ta ogromna nienawiść do świata. Sto pytań, dlaczego ja, dlaczego moja rodzina. Zostaliśmy sami. Całkiem sami… Mam w ręku test ciążowy. Podejrzewam, że jest we mnei cząstka tego, który odszedł. Podejrzewam… Ale podejrzewałam tak już miesiąc temu i miesiąc i jeszcze miesiąc i w ogóle wiele minionych ługich, smutnych miesięcy…
                              JEST!
                              Nie mogę uwierzyć oczom! Różowa! Gruba! Wyraźna i pierwsza, przed niebieską, której widok znałam na pamięć od tak długiego już czasu… Nie wierzę! Wyskakuję z ubikacji z gołą pupą. Biegam po domu! Płaczę. Mama płacze. Mąż nei wierzy. Myśli, że się z niego nabijamy. Bierze do rąk test. Całuje mnei! Dzwoni do swoich rodziców.
                              Tak było… takie były pierwsze reakcje na Twój “widok” Kochanie. Później strach przysłonił mi życie wraz z pierwszą kroplą krwi… Panika, rozpacz. mam coś, czego pragnęłam od dawna. Mam prezent od Tatusia i mam go oddać? Stracić? Nie! Mąż pędzi z pracy po drodze wykonując telefony do znajomych z prośbą o dobrego lekarza. Idę na badanie. Wspaniały sprzęt. Lekarz twierdzi, że chyba jest ciąża, ale za wcześnei, aby ją zobaczyć na usg. Każe czekać. Ponoć mam polip na szyjce, który krwawi. Czekam. Nie, nei będę czekać, krwawienie coraz silneijsze. Jadę do szpitala. Zostawiają mnie. Płaczę, boję się. Modlę. Zasypiam na modlitwach, proszę wszystkich o wsparcie.

                              Widzę śliczny pęcherzyk na usg. Piękny! Rośnei. Wracam do domu.

                              Niedziela…mąż i teść na giełdzie. Ja z mamą i teściową szykujemy śniadanie. Idę do wc. Krzyk! Krew! Żywa! Czerwona krew! Dużo krwi! Wzywamy pogotowie. KAretka przyjeżdża w 10 minut – w tym czasie jestem spakowana i gotowa do podróży. Znowu szpital. Płacz i strach. Chcą zabić moje dziecko! twierdzą, że się nie rozwija. Nie pozwolę im! Prędzej ja umrę, niż moje dziecko! Walczę i będę walczyć jak lwica o swoje małe! Przemek szuka znowu dobrych ginekologów. Mam namiary na profesora, który ponoć jest specjalistą od ciąż zagrożonych. Jestem umówiona na wizytę. Wychodzę ze szpitala na własne żądanie. Lekarze obrażeni. W międzyczasie robię powtórnie usg i okazuje się, ze się pomylili. Nie słyszę słowa “przepraszam”, nic nie mówią, nie przyznają się do błędu!

                              Nowy lekarz wspaniały. Pomaga, radzi. Dzidzia rozwija się znakomicie. Czas mija szybko. Już wiem, że jesteś chłopcem kochanie! Wiedziałam o tym od samego początku. Mój synuś. Dawidek. Moje ukochane, upragnione dzieciątko!

                              Nadeszło lato… prosiłam Boga, by nie było upalne. I tak się stało. Lato było dla mnie lekkie tego roku. Mój brzuchol budził podziw na ulicy. Obcy ludzie dotykai go, głaskali, uśmiechali się. A ja byłam dumna. I mimo tego, ze moja waga osiągnęła 3 cyfrową liczbę czułam się najpiękniejsza na świecie. I znowu strach – za wysoki cukier! Podejrzenie cukrzycy ciążowej. Idę do szpitala. Znowu się boję, bo naczytałam się wielu rzeczy, strasznych rzeczy na ten temat… Badania. Poznaję wiele wspaniałych dziewczyn. Mają gorsze problemy niż ja i Dawidek… Modlę się za nie, a one za mnie. Wspieramy się wzajemnie. Wychodzę, wszystko w porządku. Cukier był wysoki, bo brałam leki na skurcze, które w skutkach ubocznych miały podwyższenie cukru we krwi. Jestem szczęśliwa. Wychodzimy do domku. Jedziemy na mazury. Kąpię się w jeziorach, eksponując mój wielki brzuch. Właściwie patrząc na mnie widać tylko jego.

                              Jesień… Nie masz już miejsca kochanie. Wcześneij fikałeś i skakałeś, a teraz już tylko się przesuwasz i wystawiaszs pupkę, bym ją głaskała. Czasem smyram Cię po stópce. Masz często czkawkę. Bawi mnie to. Rozumiemy się bez słów. Lekarz obiecał wywołać poród. Chodzę do szpitala, ale ciągle nie można wywołać porodu, bo szyjka jest za twarda i miałbyś krwiaczka na główce. Gin proponuje cesarkę. Nie chcę tego. Chcę rodzić naturalnie…

                              Październik… Mijają dni, a Ty nie chcesz wyjśc do mnie. Już dawno po terminie (6.10.04 miałeś się ze mną przywitać). Dobrze Ci w brzuniu u mamuni. Ale ja już nie mam siły. Nie mogę spać, chodzić, siedzieć. Zaczynam się martwić.

                              Jest 13 października 2004r… środowe popołudnie. Nie czuję jak się ruszasz. Pukam do Ciebie, daję Ci czekoladki, a Ty nic. W dodatku od kilku dni coś się ze mnie sączy… Jedziemy do szpitala. Podłączają nas do KTG. Wszystko ok. Spałęś. Coraz więcej śpisz, bo jest Ci ciasno. Kuksaniec lekarza zbudził Cię, ale zaraz szybko powróciłeś do swojej ulubionej czynności. Na sali jest kilka dziewczyn szykujących się na spotkanie z maluszkami.

                              Czwartek 14 października 2005r. Jedna z nas – nauczycielka – rodzi – fajny prezent na dzień nauczyciela. Nudzimy się. Położna zaprasza nas na ćwiczenia do szkoły rodzenia. Pani w szkole daje nam niezły wycisk. Śmieję się, że jutro wszystkie urodzimy. Nic się nie dzieje.

                              Piątek 15 października 2005r. Leżę podłączona do KTG. twoje serduszko słabnie. Raz bije, raz nie. Płaczę. Dziewczyny mnei pocieszają. czekam na obchód. Coś mi cieknie po nogach. RODZĘ! Lekarz powiedział, że rodzę! Jak się cieszę. Płaczę ze szczęścia i rzucam się dzieczynom na szyję. Dzwonię po Przemka. Jest w ciągu 7 minut. Bez śniadania, bez kawy i nawet łyka czegokolwiek do picia. Jak wstał, tak przygnał! Już wiem, że to, co mi leci, to wody płodowe. Robią mi usg, bo dzidzia jest duża. DUUUUUUUUUUUUUUŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻAAAAAAAAAAAAA to mało powiedziane! 4600!!!! Boże! Jak ja urodzę! Położna radzi brać znieczulenie. Nie chciałam, ale teraz rozważam taką opcję. Decyzja lekarza – CIĘCIE. Nie, nie chcę. Ręce mi się trzęsą. Cały personel mnie pociesza. Lekarz żartuje ze mną. Opowiada wszystko co robi. W reflektorze widzę szczegóły operacji.
                              “No to wyjmujemy” Boże! Jaki on piękny! I ma takie czarne loczki! Moje cudo! Zabrali na ważanie, mierzenie. Zszywają mi brzuch. Płaczę. Tym razem ze szczęcia. Przynoszą mo mojego synka owiniętego w pieluszkę. Jest cudowny. Otworzył swoje piękne granatowe oczka i spojrzał na mnie. Kocham Cię mój synku. Pojawiłeś się dokładnie rok po pierwszym wpisie do pamiętnika. Ten sam dzień, miesiąc i godzina. Cud? Czary? A może magia?…

                              erica i Dawcio 15.10.2004

                              • Re: BŁAGANIA DO MOJEGO DZIECIĄTECZKA…

                                Popłakałam się już po pierwszym wpisie… Boooożeee jest tyle ludzi, którzy nie doceniają tego CUDU jakim jest dziecko… Sama chyba nie do konca doceniałam…dopiero teraz czuję tak naprawdę jakie to szczęście mieć bez problemu dziecko…Ile jest par,które muszą pokonać ogromną ilość przeszkód, by mieć wymarzone dziecko… A na codzień się o tym nie pamięta, nie docenia tego szczęścia…
                                Ja od dziś ilekroć spojrzę na moją córeczkę będę dziękowała Bogu, że Ją mam…
                                Gratuluję Ci Dawidka z całego serca!!!!!!!!!!!

                                • Re: Radość przeplatana łzami

                                  Kochana, pięknie to wszystko opisałaś. Jesteś mi drogą osobą, często o tobie myślę, o twoim cudzie, o dziesiątkach twoich łez o szczęściu które przeżyłaś i o tym ile musiałaś przejść, by to szcześćie przeżyć.
                                  Jesteś naszą forumową wróżką, której sny sie sprawdzały, tak w przypadku Rrenyi jak wielu innych.
                                  Uciekłaś z naszego forum na długo, długo nie wiedzieliśmy co u Ciebie, Twój synuś jest dzisiaj taki duży.
                                  Jesteś wspaniałą osobą i cudowną mamą.
                                  Życzę ci dużo szczęścia i wielu pięknych przepięknych chwil gdy będziesz patrzeć jak Dawidek rośnie, buntuje sie, tupie nogami, tuli się, chodzi na randki i bierze ślub itd itd.
                                  Całuski Ericzko, dobra Wróżko

                                  4 tydzień i 3 dzień cudu! Zostań maleństwo ze mną….

                                  Znasz odpowiedź na pytanie: DLA MOJEGO DZIECIĄTKA…

                                  Dodaj komentarz

                                  Mozarella w ciąży

                                  Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                  Czytaj dalej →

                                  Ile kosztuje żłobek?

                                  Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                  Czytaj dalej →

                                  Dziewczyny po cc – dreny

                                  Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                  Czytaj dalej →

                                  Meskie imie miedzynarodowe.

                                  Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                  Czytaj dalej →

                                  Wielotorbielowatość nerek

                                  W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                  Czytaj dalej →

                                  Ruchome kolano

                                  Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                  Czytaj dalej →
                                  Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                  Logo