do mam, ktore jeszcze nie wrocily do pracy

Czesc Dziewczyny, jakie sa Wasze odczucia zwiazane z wychowywaniem dzieci i wlasna kariera zawodowa? ja w tej chwili pracuje na czastke etatu i to calkiem rozsadne bo w wiekszosci siedze w domu z synkiem. ale wiadomo pieniazkow brakuje. a ze system mojej pracy pozwala mi na prace w wiekszym wymiarze godzin lecz to wiaze sie z zostawianiem malego… i tak zle i tak nie dobrze. czasem mysle ze musze wreszcie pracowac wiecej nie tylko z powodow zabezpieczenia finansowego ale jak rowniez wlasnego rozwoju bo naprawde zatrzymalam sie intelektualnie i zle mi z tym cholernie… z drugiej strony gdy stoje przed wyborem praca/ aktywne spedzanie czasu i zabawy z synkiem, ktory jeszcze jest taki malutki… bo przeciez mama powinna byc przy dziecku chociaz do tych 3 lat… przeciez tak jej dziecko potrzebuje… tylko ze jak ja jeszcze 1,5 roku spedze w domu pracujac jak do tej pory,,dorywczo,, to calkiem wypadne z obiegu:( nie wspominajac juz o wlasnych zainteresowaniach… ale nie potrafie spokojnie cwiczyc na silowni patrzac jak moje dziecko siedzi w,,pokoju zabaw,, za szyba czy spokojnie wyjsc gdziekolwiek myslac ze moje dziecko jest na przetrzymaniu u kogos… jak to jest u Was?

36 odpowiedzi na pytanie: do mam, ktore jeszcze nie wrocily do pracy

  1. Zamieszczone przez ninja71
    Czesc Dziewczyny, jakie sa Wasze odczucia zwiazane z wychowywaniem dzieci i wlasna kariera zawodowa? ja w tej chwili pracuje na czastke etatu i to calkiem rozsadne bo w wiekszosci siedze w domu z synkiem. ale wiadomo pieniazkow brakuje. a ze system mojej pracy pozwala mi na prace w wiekszym wymiarze godzin lecz to wiaze sie z zostawianiem malego… i tak zle i tak nie dobrze. czasem mysle ze musze wreszcie pracowac wiecej nie tylko z powodow zabezpieczenia finansowego ale jak rowniez wlasnego rozwoju bo naprawde zatrzymalam sie intelektualnie i zle mi z tym cholernie… z drugiej strony gdy stoje przed wyborem praca/ aktywne spedzanie czasu i zabawy z synkiem, ktory jeszcze jest taki malutki… bo przeciez mama powinna byc przy dziecku chociaz do tych 3 lat… przeciez tak jej dziecko potrzebuje… tylko ze jak ja jeszcze 1,5 roku spedze w domu pracujac jak do tej pory,,dorywczo,, to calkiem wypadne z obiegu:( nie wspominajac juz o wlasnych zainteresowaniach… ale nie potrafie spokojnie cwiczyc na silowni patrzac jak moje dziecko siedzi w,,pokoju zabaw,, za szyba czy spokojnie wyjsc gdziekolwiek myslac ze moje dziecko jest na przetrzymaniu u kogos… jak to jest u Was?

    A kto twierdzi, że powinna?
    Nie ma konieczności warowania przy dziecku 24h/dobę 😉
    IMO dla dziecka lapiej mieć zadowoloną pracującą mamę, która mu poświęci z radością popołudnia
    niż skwaszoną siedzą w domu z nerwem na wszystko

    • Zamieszczone przez Asik.
      A kto twierdzi, że powinna?
      Nie ma konieczności warowania przy dziecku 24h/dobę 😉
      IMO dla dziecka lapiej mieć zadowoloną pracującą mamę, która mu poświęci z radością popołudnia
      niż skwaszoną siedzą w domu z nerwem na wszystko

      Szkoda, że nie ma jak na FB bo dałabym “lubię to” 🙂

      • Witam!

        Ja mam podobne wątpliwości. Mój mały ma 14 miesięcy. Wprawdzie od września pracuję dorywczo (2-3 popołudnia w tygodniu), ale wiosną pojawiła się możliwość, że będę musiała wrócić na etat (albo przynajmniej pół). Poczułam wtedy, że strasznie nie chcę zostawiać nigdzie małego, a na pewno nie w żłobku z obcymi ludźmi.
        Z drugiej strony też czuję się “do tyłu” 🙂 Czasem mam wrażenie, że nie mam o czym rozmawiać z bezdzietnymi koleżankami, bo co mam im opowiadać? O przysłowiowych zupkach-kupkach?
        Z trzeciej strony, czasem nachodzi mnie myśl o kolejnym maleństwie – kiedy na nie pora? Wrócić na trochę do pracy i starać się o ciążę? W tej chwili myślę o własnej działalności – więc może to jednak odwlec trochę…

        Podsumowując, myślę, że sprawa nie jest taka prosta pt. “lepiej, żeby mama była szczęśliwa, to i dziecko będzie szczęśliwe”, bo najczęściej my same nie wiemy, co nam przyniesie więcej radości. Czy powrót do pracy między ludzi i intesywne kilka godzin po południu z dzieckiem? Czy może jednak myśl, że jednak to my jesteśmy z nim przez kilka pierwszych lat życia? Ja właśnie sama nie wiem i przypuszczam, że cokolwiek wybiorę i tak nie będę w 100% usatysfakcjonowana….

        Przepraszam, że się aż tak rozpisałam, ale akurat ten problem mnie męczy już od dobrych kilku miesięcy… I też szukam mądrej rady 🙂

        • Ja mam podobne dylematy. Bartek ma 1,7 m-cy i z jednej strony chcę wrócić do ludzi do pracy (dodatkowa wypłata tez się w domu przyda), a z drugiej strony myślę sobie, że go zaniedbam jak wejdę na etat.
          Dodam tylko, że akurat jestem na etapie szukania pracy – chciałabym po wakacjach zacząć pracować.

          • Co prawda to wątek dla mam, które nie wróciły do pracy a ja wróciłam…. i to jak synek skończył 6 miesięcy nie będę się rozpisywać dlaczego ale na początku było mi ogromnie przykro. Na szczęście Szymonek zostawał w domu z tata a mój szef do chwili obecnej zgodził się na pracę w godzinach 10-15.00 jak coś się dzieje to zostaję albo pracuję wieczorem w domu.
            Szymek jak skończył 11 miesięcy poszedł do żłobka i była to jedna z lepszych decyzji dodam, że to żłobek państwowy i jestem bardzo zadowolona, dziecko najedzone, uśmiechnięte i widzę, że z radością wita swoje ciocie. Nie uważam abym była wyrodną mamą, oddaję Szymka przed 10 a mąż odbiera go ok 15.30.
            Nie ukrywam, że jeżeli będę miała kiedyś drugie dziecko to chciałabym zostać z nim do roczku ale nie dłużej.
            A żłobek – teraz jest jeszcze mały ale byliśmy z okazji dnia dziecka na festynie i dziecko w domu w życiu nie nauczy się tylu zabaw, piosenek itd. mam też to szczęście, że do teraz nie chorował (odpukać) i mam nadzieję, że tak zostanie.

            • Długo miałam dylemat, czy powinnam chłopaków do żłobka ( prywatnego, na państwowy nie mieliśmy szans) oddać.. Bo choroby, rozłąka, lubiłam nasz rytm, spacery, zabawa dla mnie beztroski czas.. Tylko żeby iść dalej, nie ograniczać się do świata dziecka, poczułam, że muszę nadal pracować chociaż dorywczo.. Powoli wracałam do naszej firmy, najpierw wieczorami, potem popoludniu jak już niania byla i zabierala na spacer dzieci, ja pracowalam..

              Jednak jak chłopaki skończyły 18 mies, niania musiała zrezygnować z powodów rodzinnych. Jak pojechałam na spotkanie do żłobka byłam przerażona tzn dzieci widać było, że są pod dobrą opieka, Panie miłe, ale jak to mam zostawic moje małe dzieci, ot tak? Jednak poszliśmy na całość, na 2 dzien zostawilismy dzieci na kilka godzin.. Dzwoniłam co 2 godziny, tak było przez pierwszy miesiąc musiałam zadzownić, zapytac jak sie czuja dzieci, czy zjadły..

              Mimo tęsknoty, która mi dokuczała, czułam, że dobrze robie. Stęskniona odbierałam dzieci, potem to był “nasz” czas, na wygłupy zabawy, przytulanki.
              Tak jest do dzisiaj, ciesze sie ze dzieci są w żłobku, baardzo się rozwinęły, zgrzeczniały, maja dyscyplnie ktora było nam trudno utrzymac, ja czuje sie spelniona a widze po nich kazdego dnia jak zawozimy do żłobka, że jest im tam dobrze.

              • ja wracam do pracy we wrześniu, mała będzie miała wtedy 20 miesięcy, pójdzie do przedszkola niepublicznego, nie mam w związku z tym wyrzutów sumienia, może troszeczkę mi smutno, że skończy się ten etap domowy ale z drugiej strony czuję ze czas już na to by wyjść do ludzi znowu

                ja miałam/mam potrzebę być z dzieckiem w domu do ok. 2 lat, Dorian poszedł do żłobka w wieku 2 lat i 3 miesięcy a mała pójdzie z domu jeszcze przed 2. urodzinkami

                • Ja właśnie od września wracam do pracy na pełen etat, a Maciek idzie do żłobka. Z jednej strony cieszę się, że będzie w żłobku, z dziećmi, pod dobrą fachową opieką,wierzę, że jak Aisa.m i Doble mama będę widziała jak mały się rozwija i jest zadowolony, cieszę się na działalność w świecie dorosłych, ale z drugiej strony, żal mi każdej chwili, którą stracę z bycia razem z nim. Staram się podejść do tej sytuacji, jak do kolejnego etapu w życiu: była ciąża, potem czas z dzieckiem, teraz czas żeby dziecko poznało inne dzieci, potem będzie szkoła, a kiedyś przyjdzie mi zostać teściową 😉 i na pewno, na każdym z kolejnych etapów czeka mnie wiele lęków.
                  Myślę, że to rozstanie z dzieckiem zawsze będzie bardzo bolesne, niezależnie czy mały ma rok, dwa czy trzy. My, matki, tak samo jak dzieci przeżywamy lęk separacyjny.

                  • Ja wracam do pracy od października, Młody zostanie z nianią… Dla mnie rok przebywania w domu po porodzie z małą istotą to absolutna konieczność. Ale momentami miałam dość, chciałam do ludzi, mieć chwilę w ciągu dnia żeby pomyśleć o czymś innym niż dziecko. W ciągu tego roku nie odcięłam się zupełnie od pracy, dokończyłam i obroniłam doktorat, napisałam parę rzeczy, nadrobiłam z lekturami – to wszystko po nocach albo podczas drzemek (pochłanianie książek w dzień, robota w nocy). Ale nie wyobrażam sobie, żebym miała dłużej “siedzieć” w domu. Jeżeli będzie mi dane drugi raz zostać mamą to na pewno też będę opiekowała się (już wtedy dwójką dzieci) małą istotą do roku – a potem wolność 😉

                    • To ja też może wtrącę 3 grosze…

                      Z Nadią byłam w domku rok. Tzn, dokładnie 3 dni przed jej urodzinami poszłam na studia (dzienne), więc możemy uznać to za rodzaj “pracy”. I choć nie żałuję ani chwili spędzonej z Nadią, to prawdę mówiąc byłam bardzo szcześliwa, że wychodze do ludzi, że nie jestem wyłącznie z dzieckiem w domu.

                      Planując Krzysia umówiłam się z mężem, że zostanę z nim rok. Żeby było “sprawiedliwie” ;). Poza tym uznałam to za symbolicznie dobry czas na pójście do pracy itd. Niestety nie do końca było mi to dane. Jak Krzysiatek skończył 8 miesiecy wróciłam do pracy (za namową męża – nie do końca będąc o tym przekonana). Trafiła się dobra praca (wiele się nauczyłam), przyzwoita pensja (a akurat pieniążki były potrzebne), no i mamy sprawdzoną nianię. Mały jest zadowolony, zadbany, wybawiony. A jak przychodzę to biegnie się przytulić i ciągnie mnie do zabawy. Nadrabiamy czas. Na pewno jestem bardziej chętna do brykania (bo jestem stęskniona), ponoć ładniej wygladam (bo musze jakoś wyglądać do pracy), widze mnóstwo plusów, ale….. Prawdę mówiąc brakuje mi tych kilku miesięcy w domu….

                      Dlatego zabierając się za bobo nr 3 😀 każę mężowi podpisać oświadczenie, że do czasu skończenia przez dziecko roczku nie wygna mnie do pracy 😉

                      A tak całkiem serio – uważam, że pracująca mama nie jest gorszą mamą. Ale pod warunkiem, że jest na tę pracę gotowa. Nie warto godzić się na powrót do pracy wyłącznie za namową bliskich, bo zostaje niedosyt. Ale jeśli mama czuje się gotowa na podjęcie pracy, to czemu nie? Dziecko na pewno na tym nie ucierpi 🙂

                      • Ja wracam do pracy również we wrześniu. Po prawie trzech latach pobytu w domu
                        Powiem szczerze, że nie mogę się doczekać. Choć z drugiej strony im bliżej września, tym mam większego stresa – jak chłopaki sobie poradzą w żłobku, jak ja sobie poradzę w pracy, czy będę potrafiła wszystko ogarnąć, tzn i dom i pracę, itd…

                        Ale damy radę, co Dziewczyny?:)

                        Asik dobrze napisała – lepiej być zadowoloną pracującą mamą:)

                        • Ja niestety z powodu braku możliwości zatrudnienia byłam w domu w sumie (2 maluszków) prawie 5 lat. Bardzo mi brakowało ludzi z którymi można porozmawiać o innych sprawach niż: co na obiad dziś będzie, czy maluchy dobrze spały albo jak poradzić sobie z katarem. Teraz wreszcie znalazłam pracę którą lubię. I jakoś sobie wszyscy radzimy.
                          Zgadzam się z przedówczyniami pracująca mama to nic złego. Jest jednak pewne “ale”. Kiedy słyszę, że maluch ma 5-6 miesięcy i wysyłany jest do żłobka na 8-10 godzin 6 dni w tygodniu – to mnie krew zalewa. Taki maluch ma tyle z rodziców, co w domu dziecka i żadne super ubranka i zabawki tego nie poprawią

                          • Zamieszczone przez Muxa
                            Ja wracam do pracy również we wrześniu. Po prawie trzech latach pobytu w domu
                            Powiem szczerze, że nie mogę się doczekać. Choć z drugiej strony im bliżej września, tym mam większego stresa – jak chłopaki sobie poradzą w żłobku, jak ja sobie poradzę w pracy, czy będę potrafiła wszystko ogarnąć, tzn i dom i pracę, itd…

                            Ale damy radę, co Dziewczyny?:)

                            Asik dobrze napisała – lepiej być zadowoloną pracującą mamą:)

                            Ja najprawdopodobniej(oby bo jeszcze nie pewne) tez zaczynam od września, nie powiem ile lat spędziłam w domu
                            Musimy dać radę.
                            Ja boję się tez czy sprostam w pracy Juz raz zaczynałam we wrześniu, przed zajściem w ciąże z Aurelką, trafiłam strasznie, klimat w pracy był do kitu, kierowniczka śni mi się po nocach do teraz, odeszłam po 2 miesiącach, bo bym sie chyba wykończyła nerwowo, i od tamtej pory moja pewność siebie kuleje, ale się rozpisałam, w ogóle nie na temat:)

                            • Zamieszczone przez Kata
                              ja wracam do pracy we wrześniu, mała będzie miała wtedy 20 miesięcy, pójdzie do przedszkola niepublicznego, nie mam w związku z tym wyrzutów sumienia, może troszeczkę mi smutno, że skończy się ten etap domowy ale z drugiej strony czuję ze czas już na to by wyjść do ludzi znowu

                              ja miałam/mam potrzebę być z dzieckiem w domu do ok. 2 lat, Dorian poszedł do żłobka w wieku 2 lat i 3 miesięcy a mała pójdzie z domu jeszcze przed 2. urodzinkami

                              Zamieszczone przez Syranka
                              Ja właśnie od września wracam do pracy na pełen etat, a Maciek idzie do żłobka. Z jednej strony cieszę się, że będzie w żłobku, z dziećmi, pod dobrą fachową opieką,wierzę, że jak Aisa.m i Doble mama będę widziała jak mały się rozwija i jest zadowolony, cieszę się na działalność w świecie dorosłych, ale z drugiej strony, żal mi każdej chwili, którą stracę z bycia razem z nim. Staram się podejść do tej sytuacji, jak do kolejnego etapu w życiu: była ciąża, potem czas z dzieckiem, teraz czas żeby dziecko poznało inne dzieci, potem będzie szkoła, a kiedyś przyjdzie mi zostać teściową 😉 i na pewno, na każdym z kolejnych etapów czeka mnie wiele lęków.
                              Myślę, że to rozstanie z dzieckiem zawsze będzie bardzo bolesne, niezależnie czy mały ma rok, dwa czy trzy. My, matki, tak samo jak dzieci przeżywamy lęk separacyjny.

                              Zamieszczone przez Muxa
                              Ja wracam do pracy również we wrześniu. Po prawie trzech latach pobytu w domu
                              Powiem szczerze, że nie mogę się doczekać. Choć z drugiej strony im bliżej września, tym mam większego stresa – jak chłopaki sobie poradzą w żłobku, jak ja sobie poradzę w pracy, czy będę potrafiła wszystko ogarnąć, tzn i dom i pracę, itd…

                              Ale damy radę, co Dziewczyny?:)

                              Asik dobrze napisała – lepiej być zadowoloną pracującą mamą:)

                              Zamieszczone przez tazmanka
                              Ja najprawdopodobniej(oby bo jeszcze nie pewne) tez zaczynam od września, nie powiem ile lat spędziłam w domu
                              Musimy dać radę.
                              Ja boję się tez czy sprostam w pracy Juz raz zaczynałam we wrześniu, przed zajściem w ciąże z Aurelką, trafiłam strasznie, klimat w pracy był do kitu, kierowniczka śni mi się po nocach do teraz, odeszłam po 2 miesiącach, bo bym sie chyba wykończyła nerwowo, i od tamtej pory moja pewność siebie kuleje, ale się rozpisałam, w ogóle nie na temat:)

                              sporo nas zaczyna od września, będziemy się wspierać, płakać w rękaw z tęsknoty za dziećmi;)

                              • Zamieszczone przez tazmanka
                                Ja najprawdopodobniej(oby bo jeszcze nie pewne) tez zaczynam od września, nie powiem ile lat spędziłam w domu
                                Musimy dać radę.
                                Ja boję się tez czy sprostam w pracy Juz raz zaczynałam we wrześniu, przed zajściem w ciąże z Aurelką, trafiłam strasznie, klimat w pracy był do kitu, kierowniczka śni mi się po nocach do teraz, odeszłam po 2 miesiącach, bo bym sie chyba wykończyła nerwowo, i od tamtej pory moja pewność siebie kuleje, ale się rozpisałam, w ogóle nie na temat:)

                                ale skoro odeszłaś to nie wracasz do tej samej? ja w zasadzie Cię rozumiem, też miałam bezpośredniego szefa przez jakiś czas takiego że :/ a wracam do tej samej firmy, no chyba że mnie przyjmą w międzyczasie do lepszej pracy 😉

                                mi właśnie stuknęły 2 lata w domu, bo poszłam w 4.tym miesiącu na zwolnienie

                                • Zamieszczone przez Kata
                                  ale skoro odeszłaś to nie wracasz do tej samej? ja w zasadzie Cię rozumiem, też miałam bezpośredniego szefa przez jakiś czas takiego że :/ a wracam do tej samej firmy, no chyba że mnie przyjmą w międzyczasie do lepszej pracy 😉

                                  mi właśnie stuknęły 2 lata w domu, bo poszłam w 4.tym miesiącu na zwolnienie

                                  nie, nie, do całkiem innej firmy idę.

                                  • Piszecie, dizewczyny, że “lepsza zadowolona pracująca mama”, ok, to jest prawda, tylko moim zdaniem sęk leży zupełnie gdzie indziej. Bo jeśli mama wie, że chce do pracy – dobrze, niech idzie. Jeśli wie, że nie chce – to niech nie idzie, jeśli nie musi. Gorzej, jeśli tęskni za ludźmi i tematami pozadzieciowymi, a z drugiej strony żal jej tego czasu spędzonego z dzieckiem. Niezdecydowanie Twój wróg! 😉

                                    I jeszcze trzy grosze: coś mi kołacze w głowie, że nasz mózg jest tak stronstruowany, że zawsze znajdzie uzasadnienie naszych decyzji, chociażby były jak najbardziej przypadkowe (przeprowadzono eksperyment z wybieraniem rajstop: kobiety dostały identyczne rajstopy tego samego producenta i miały wybrać najlepsze. Każda wybrała, po czym długo uzasadniała swój wybór: kolor, splot, grubość, gęstość… Mimo, że były identyczne :)). W naszym kontekście: każda mama, żeby zagłuszyć sumienie, będzie sama przed sobą i innymi usprawiedliwiała swój wybór: te, które posłały dzieci do żłobka najczęściej będą zachwalały to rozwiązanie (dzieci się rozwijają, mają fachową opiekę, edukacyjne zabawy, itd.), a te, które zostają w domu powiedzą z kolei, że tak jest najlepiej dla dziecka.

                                    Patowa sytuacja jak na mój gust 🙂

                                    • Zamieszczone przez Syranka
                                      Ja właśnie od września wracam do pracy na pełen etat, a Maciek idzie do żłobka. Z jednej strony cieszę się, że będzie w żłobku, z dziećmi, pod dobrą fachową opieką,wierzę, że jak Aisa.m i Doble mama będę widziała jak mały się rozwija i jest zadowolony, cieszę się na działalność w świecie dorosłych, ale z drugiej strony, żal mi każdej chwili, którą stracę z bycia razem z nim. Staram się podejść do tej sytuacji, jak do kolejnego etapu w życiu: była ciąża, potem czas z dzieckiem, teraz czas żeby dziecko poznało inne dzieci, potem będzie szkoła, a kiedyś przyjdzie mi zostać teściową 😉 i na pewno, na każdym z kolejnych etapów czeka mnie wiele lęków.
                                      Myślę, że to rozstanie z dzieckiem zawsze będzie bardzo bolesne, niezależnie czy mały ma rok, dwa czy trzy. My, matki, tak samo jak dzieci przeżywamy lęk separacyjny.

                                      Zamieszczone przez Agacia80
                                      Ja niestety z powodu braku możliwości zatrudnienia byłam w domu w sumie (2 maluszków) prawie 5 lat. Bardzo mi brakowało ludzi z którymi można porozmawiać o innych sprawach niż: co na obiad dziś będzie, czy maluchy dobrze spały albo jak poradzić sobie z katarem. Teraz wreszcie znalazłam pracę którą lubię. I jakoś sobie wszyscy radzimy.
                                      Zgadzam się z przedówczyniami pracująca mama to nic złego. Jest jednak pewne “ale”. Kiedy słyszę, że maluch ma 5-6 miesięcy i wysyłany jest do żłobka na 8-10 godzin 6 dni w tygodniu – to mnie krew zalewa. Taki maluch ma tyle z rodziców, co w domu dziecka i żadne super ubranka i zabawki tego nie poprawią

                                      Mam takie samo podejście:). Była ciąża, mój czas, oczekiwanie na wizyty, spotkania z dziećmi, cała rodzinka była zaangażowana, ja wtedy byłam troche jak królewna;). Potem pojawienie się dzieci, one sa teraz najwazniejsze, ale tez rosna juz nie potrzebuja ciagle mamy, jest niania, inne dzieci. Az wreszcie przychodze ten moment kiedy widac, że sa szczesliwe, bo wsrod swoich rowiesnikow, chetnie sie ucza nowych zabaw, odkrywaja swiat.

                                      Ciesze sie ze dzieci nie chca byc tylko ze mna, akceptuja nowe ososby sytuacje. Pozwala mi to na oswojenie sie z mysla, że moje małe chłopaki niedługo nie beda takie małe a czas biegnie nieubłagalnie.. Każdy dzien, minuta jest cenna, i trzeba ja wykorzystac. I mam takie poczucie, że musze akceptowac te zmiany, znaleźć się w tym, bo czas niemowlectwa ( dla mnie b. dobry okres) nie wroci, sa wspomnienia i nowe fajne momenty przed nami.

                                      Co do zostawiania dzieci, wiesz łatwo krytykowac innych ale nie kazdy ma możliwosc, zostac z dziecmi w domu np do 3 rż. Widze co się dzieje wokól mnie i coraz mniej ludzi stać na to, żeby życ tylko z 1 pensji.. Dla mnie to minimum kiedy kobiecie należy się czas z dzieckiem to urlop macierzyński, który trwa ( chyba przy 1 dziecku 6 mies?) nie pamietam dokladnie.

                                      • Zamieszczone przez Tigra
                                        Piszecie, dizewczyny, że “lepsza zadowolona pracująca mama”, ok, to jest prawda, tylko moim zdaniem sęk leży zupełnie gdzie indziej. Bo jeśli mama wie, że chce do pracy – dobrze, niech idzie. Jeśli wie, że nie chce – to niech nie idzie, jeśli nie musi. Gorzej, jeśli tęskni za ludźmi i tematami pozadzieciowymi, a z drugiej strony żal jej tego czasu spędzonego z dzieckiem. Niezdecydowanie Twój wróg! 😉

                                        I jeszcze trzy grosze: coś mi kołacze w głowie, że nasz mózg jest tak stronstruowany, że zawsze znajdzie uzasadnienie naszych decyzji, chociażby były jak najbardziej przypadkowe (przeprowadzono eksperyment z wybieraniem rajstop: kobiety dostały identyczne rajstopy tego samego producenta i miały wybrać najlepsze. Każda wybrała, po czym długo uzasadniała swój wybór: kolor, splot, grubość, gęstość… Mimo, że były identyczne :)). W naszym kontekście: każda mama, żeby zagłuszyć sumienie, będzie sama przed sobą i innymi usprawiedliwiała swój wybór: te, które posłały dzieci do żłobka najczęściej będą zachwalały to rozwiązanie (dzieci się rozwijają, mają fachową opiekę, edukacyjne zabawy, itd.), a te, które zostają w domu powiedzą z kolei, że tak jest najlepiej dla dziecka.

                                        Patowa sytuacja jak na mój gust 🙂

                                        No wiesz życie to sztuka wyboru;). Nie ma nic gorszego niż ciagle wahanie trzeba podjac decyzje i wierzyc ze jest dobra. Chyba ze dziecko non stop choruje teskni za mama to widac odrazu ze żłobek nie słuzy. I tak samo mama jak wstaje kazdego dnia zdołowana bo znowu bedzie tylko z dzieckiem, nie wyjdzie do ludzi..

                                        Podejmujemy decyzje, ryzykujemy i widzimy po czasie jej skutki. Pewnie, że nieraz trzeba wbrew sobie wyslac dziecko do zlobka czy wrocic do pracy bo sytuacja nas do tego zmusza. Ale zawsze ( ja przynajmniej staram sie) trzeba znaleźć dobre strony danej sytuacji, choćby było b. trudno. Inaczej serio się zamęczymy;).

                                        • Zamieszczone przez tazmanka
                                          nie, nie, do całkiem innej firmy idę.

                                          no to głowa do góry, zaczniesz na nowym terenie, z nowym szefem, nowym zespołem, w nowej atmosferze, trzeba myśleć pozytywnie, a z poprzednich złych doświadczeń wyciągnąć wnioski i naukę na przyszłość

                                          Zamieszczone przez Tigra
                                          Piszecie, dizewczyny, że “lepsza zadowolona pracująca mama”, ok, to jest prawda, tylko moim zdaniem sęk leży zupełnie gdzie indziej. Bo jeśli mama wie, że chce do pracy – dobrze, niech idzie. Jeśli wie, że nie chce – to niech nie idzie, jeśli nie musi. Gorzej, jeśli tęskni za ludźmi i tematami pozadzieciowymi, a z drugiej strony żal jej tego czasu spędzonego z dzieckiem. Niezdecydowanie Twój wróg! 😉

                                          I jeszcze trzy grosze: coś mi kołacze w głowie, że nasz mózg jest tak stronstruowany, że zawsze znajdzie uzasadnienie naszych decyzji, chociażby były jak najbardziej przypadkowe (przeprowadzono eksperyment z wybieraniem rajstop: kobiety dostały identyczne rajstopy tego samego producenta i miały wybrać najlepsze. Każda wybrała, po czym długo uzasadniała swój wybór: kolor, splot, grubość, gęstość… Mimo, że były identyczne :)). W naszym kontekście: każda mama, żeby zagłuszyć sumienie, będzie sama przed sobą i innymi usprawiedliwiała swój wybór: te, które posłały dzieci do żłobka najczęściej będą zachwalały to rozwiązanie (dzieci się rozwijają, mają fachową opiekę, edukacyjne zabawy, itd.), a te, które zostają w domu powiedzą z kolei, że tak jest najlepiej dla dziecka.

                                          Patowa sytuacja jak na mój gust 🙂

                                          chyba każda matka jest w dylemacie pomiędzy powrotem do pracy/ludzi/itp a zostaniem z dzieckiem w domu dla jego dobra, rozmiar dylematu jest wprost proporcjonalny do wieku dziecka (tak myślę – im starsze tym łatwiej je “zostawić”)

                                          co do decyzji i ich uzasadnienia, myślę że bez tej zdolności nie bylibyśmy w stanie niczego zrobić, każda decyzja ma plusy i minusy, trzeba to jakoś uporządkować, znaleźć priorytety, moim np. było spędzenie z dzieckiem w domu ok. 2 lat kosztem pogorszenia się sytuacji finansowej, bo tego czasu z dzieckiem nie odkupię za żadne pieniądze

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: do mam, ktore jeszcze nie wrocily do pracy

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general