Do mam niepracujących.

Witam.

Razem z mężem ustaliliśmy, że nie pójdę do pracy tylko zajmę się naszą długo wyczekiwaną córeczką. Z pracy zrezygnowałam jeszcze przed zajściem w ciąże, ponieważ mój szef strasznie mnie wkurzał i chodziłam ciągle zdenerwowana. Szefowa, w porządku, do tej pory mam z nią kontakt, ponieważ ciągle chce, żebym dla niej robiła zlecenia. Ostatnio odmówiłam zdecydowanie, ponieważ moja mała jest bardzo absorbująca i nie mam czasu zajmować się niczym innym poza nią.
Jednak czasami troche mi smutno tak samej w domu siedzieć. Jak wy radzicie sobie same? Jak organizujecie czas? No i jak nie stać się nudną dla męża i innych? Przecież siedzę sama tylko z dzieckiem i ostatnio zauważyłam, że jestem monotematyczna, tylko córcia to, córcia tamto. Mam kontakt tylko z tymi koleżankami, które mają dzieci i tylko jest jedna rozmowa.
Mój mąż dla odmiany pracuje na kierowniczym stanowisku i spotyka ciekawych ludzi, nierzadko z pierwszych stron gazet. Czuję się trochę odseparowana od świata. Bardzo rzadko sama wychodzę, zwykle wozi nas mąż, jak chcę gdzieś jechać. Chyba potrzebuję zmiany. Jak poradzić sobie z monotonnią?


Ania i Liwia

21 odpowiedzi na pytanie: Do mam niepracujących.

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

ja wprawdzie jestem na wychowawczym ale nie zamierzam wrócić do tej pracy -12 godzin dziennie na nogach to nie praca dla matki. Nuda??? czasem przy niepogodzie ogarnia mnie znudzenie,ilez to razy mozna oglądac ten sam odcinek teletubisi albo sprzatać te same zabawki…
za to jak tylko słoneczko sie pokazuje to pakuje małego do wózka, zabieram prowiant i nie ma nas całymi godzinami w domu.spacerujemy,mam na szczęście park chorzowski bliziutko więc mamy gdzie wędrować. Na brak koleżanek nie narzekam a że prawie wszystkie “dzieciate” to tematy zabkowo -kupkowe pojawiaja się najczęściej.jakoś mi to nie przeszkadza.z mężem mam tez o czym rozmawiac -mimo tego że całymi dniami nie ma go w domu-spotyka się z ludźmi- to interesują go sprawy marcinka i cieszy się z każdego jego postepu(uwieczniam mu te niepowtarzalne chwile na zdjęciach albo na filmikach).często zabieram marcinka na zakupy,robie sobie z nim wycieczki komunikacją miejską do kuzybnek,siostry,babci,koleżanek mieszkających dalej….
jak tylko mąż ma wolne to razem wychodzimy,jeździmy do teściów na wieś,wspólnie robimy zakupy…
jak widzisz nie nudze sie,cieszę się z każdej chwili spędzonej z małym bo wiem że jak wyrośnie to juz nie bedzie chciał z mamą spacerować:(:(:(:(

Monika i Marcinek (15.01.04)

elik Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Doskonale Cie rozumiem. JA co prawda bedac w ciazy nie zrezygnowalam z pracy, ale sutuacja zyciowa spowodowala, ze wyjechalismy z mezem za granice. Moj maz spotyka roznych ludzi i czesto wyjezdza. JAa siedze w domu z dzieckiem i staram sie go wychowac na czlowieka i byc dla meza wsparciem (czasem tez zawodowym;-)) Ale od jakiegos czasu mam potworny kryzys – tak naprawde najprzyjemniejsze sa wieczory, kiedy Antek pojdzie spac i mam chwile dla siebie lub dla meza. Ze znajomymi tym bardziej kiepsko, bo siedzac ciagle z dzieckiem ciezko poznawac nowych ludzi. A “polscy” znajomi sa dosc przypadkowi. W Polsce nic by nas nigdy nie zetknelo, a tu jestesmy znajomymi glownie ze wzgledu na narodowosc. Czesc zreszta nie ma dzieci wiec czasem trudno im jest zrozumiec, ze niebardzo mozemy sie gdzies wybrac, albo wydaje sie im, ze mozemy dziecko zapakowac do bagaznika i pojechac np. na piwo.
Starram sie byc atrakcyjna dla meza – i to zarowno fizycznie jak i intelektualnie. Staram sie wlasnie nie mowic ciagle co tam zrobil nasz syn – choc zawsze mowie jak sie cos zmienilo:-) Staram sie interesowac i byc na biezaco z jego praca zawodowa i z tym co sie dzieje na swiecie. Staram sie wiedziec wiecej niz on na niektore tematy i jednak znalezc czas na tylko wlasne zainteresowania. Staram sie znajdowac czas na to, zeby zajac sie tylko mezem i jego wlasnymi potrzebami a nie tylko dziecka. Czy mi sie to udaje? – nie wiem. NA pewno jednak czasem mam chwile zwatpienia i potwornego znuzenia cala ta sytuacja. I mam ochote polozyc sie na brzuchu, powiedziec: a pocalujcie Wy mnie w wystajaca czesc ciala. JA teraz bede lezec i oczekuje zajecia sie moja wazna osoba:-) Czasem tak robie;-)
NIe ma lekko taka “kura domowa” 🙂

elik i ANtek 15,5 mies

monia26 Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Jestem w podobnej sytuacji ale powiem Ci szczerze, ze jakos nie mam takich mysli jak Ty, czasem tez tesknie za praca ale dla mnie najwazniejsza jest moja coreczka. Spotykam sie ze znajomymi, rozmawiamy na rozne tematy, przeciez nie trzeba rozmawiac tylko o dzieciach:) Wczesniej na pewno mialas inne ciekawe tematy do rozmow. Moze powinniscie czesciej do siebie zapraszac znjamomych, wychodzic do kina czy teatru (oczywiscie jesli macie z kim zostawic brzdaca), trzeba czasem odpoczac od tego wszystkiego i sie zrelaksowac. Przygotowac dla mezulka mila romantyczna kolacyjke, obejrzec razem jakis ciekawy film…jest mnostwo rzeczy, ktore mozna robic razem…majac dzieciaczka i sie nie zanudzic:))
Tak mi sie przynajmniej wydaje:))

Powodzenia i pozdrawiam cieplo.

Monika & Laurcia

Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Wszystko to już przerobione i potrzebuje odmiany 🙂

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Ja tez w domu z małą – pracowałam, umowe mam do koNca wzrzesnia ale do pracy nie wracam bo wiem, ze mnie wywalą- dla nich pracownik z dzieckiem to żaden pracownik więc.

Postanowione jest, ze do roczku siedze z Natalką w domu a potem jak mi sie tu umowa skończy zaczynam szukac pracy – ale mi się nie nudzi w domu – mam kolezanki z dziećmi więc z nimi godzinani spacerujemy i gadamy – w domu jest mnustwo pracy – ja naleze do tych mam/kobiet co szystko musi byc na swoim miejscu wiec wiadomo pracy multum w domu no i najważniejsza Natusia.
Ale w weekendy jeżdimy albo do teściów czy moich rodziców albo na działkę – teraz zbieram siły na wakacje….ja się ciesze z kazdego dnia z dzieckiem, wiem, że te chwile nigdy nie wróca i nie mam zamiaru czegokolwiek przeoczyc a na prace, zabawe itd mam jeszcze czas – ten rok mnie nie zbawi a moje dziecko jest teraz moim “pępkiem świata”
Ostatnio miałam możliwośc wyjśc z dziewczynami na piwko do pabu i nie poszłam bo mi sie nie chciało….]
A kiedyś balowalismy co weekend i to na całego moze już się wyszalałam w życiu?

W kazdym razie mi jest dobrze tak jak jest a jak mi sie ‘znudzi” to wracam do pracy a małą zajmnie sie babcia
I wcale nie zazdroszczemężowi kontaktu z ludźmi w pracy itd… ja mam kontakt z naszym dzieckiem najwiekszy naświecie i tego mi on moze pozazdrościc

A rada dla Ciebie – może warto gdzies pojechac coś zobaczyc – naładowac “akumulatory” my na weekend majowy byliśmy z małą w górach i Ci pwioem, ze czuje się po tym wyjezdzie bardzo psychicznie wypoczeta – moze więc warto gdzies razem w 3 wyjechać.
Buziaczki

Edysia & Natalka (25.08.04)

fr-ania Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Ja trochę inaczej to postrzegam. Szymek od września idzie do żłobka. Mam świadomość, że czas z nim i tylko z nim się kończy. Wcale tego nie chcę, ale muszę już zacząć pracować.

Nadal odwiedzam znajomych, również niedzieciatych, wieczorem zdarza mi się gdzieś wyjść. Czasami z Szymkiem wybieramy sobie jakąś fajną trasę, żeby porobić fotki. Akurat mieszkam w mieście, gdzie są jeziora i lasy i nawet na piechotę mogę się wybrać. Jazda autobusem to też nie problem. Szymek to uwielbia 🙂
Teraz zaczęły się imprezy plenerowe. Już nie mogę się doczekać, kiedy zapakuję dziecię w wózek :))

Powodzenia 🙂

Ania+ Szymek (tuż tuż 10 miesięcy)

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

To moze najwyższy czas faktycznie wrócic do pracy?

Edysia & Natalka (25.08.04)

monia26 Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Kurcze, to może znajdz sobie kochanka 🙂

Jejku to oczywiscie byl zart, jesli glupi to przepraszam 🙂

bramka Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Mnie dziwi twoj problem troche, ale moze za krotko jestem w domu… i de facto perspektywa powrotu do pracy nade mna wisi, a wcale nie mam ochoty pracowac zawodowo na razie.. moze to efekt przemeczenia.. do konca ciazy robilam nadgodziny..
A co do ciebie to piszesz ze “razem z mezem ustalilismy”, a miedzy wierszami czytam, ze raczej to chyba maz ustalil, a ty sie dostosowalas, bo ewidentnie masz ochote wrocic do pracy, tylko z jednej strony troche sumienie ci nie pozwala i dziecko, a z drugiej masz na uwadze meza..
Moim skromnym zdaniem krotkotrwala rezygnacja z zycia zawodowego (tu mam na mysli kilka lat) nie ogranicza jeszcze umyslowo podobnie jak praca zawodowa nie jest rownoznaczna z aktywnoscia komorek mozgowych.. jesli wiesz co mam na mysli. Praca pracy nierowna. Przy jednej mozesz sie cofac swiatopogladowo, a przy innej rozwijac. Bycie z dzieckiem nie musi sie wcale ograniczac do zajmowania sie dzieckiem. Jest TYLE roznych rzeczy ktore mozesz robic “obok” dziecka, takie uzaleznienie o jakim wspominasz i kompletne zaabsorbowanie nie jest zdrowe ani dla ciebie ani dla coreczki.
Ja jestem w domu od pazdziernika ubieglego roku, w listopadzie urodzila sie corcia i wiadomo ze te pierwsze miesiace sa bardzo intensywne, obecnie mam inne sprawy na glowie, wiec na nude nie narzekam, a coreczke zaczelam posylac na jeden dzien w tygodniu do zlobka. Ja wtedy mam czas na swoje sprawy, a corcia przyzwyczaja sie do zlobka, do innych dzieci, do opiekunek. Bylam pelna obaw, a teraz jestem bardzo zadowolona z tej decyzji.
Moim zdaniem meczy cie ograniczenie, bo zbyt poswiecasz sie dziecku, moze niepotrzebnie, powrot do pracy na pelny etat nie jest rozwiazaniem twojego problemu, ale postaraj sie wyposrodkowac potrzeby TWOJE z potrzebami dziecka i poszukaj rozsadnego kompromisu, ktory rowniez zaakceptuje twoj maz.
A tak w ogole to wcale nie jestem psychologiem, tylko napisalam co mi sie wydaje, wybacz jesli cos zabrzmialo nie tak jak powinno 😉

Bramka & Milenka

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

ja bym wzieła zlecenia – zawsze to odskocznia. Tym bardziej że chcą.
Ja wróciłam do pracy równo po roku – to był dobry czas – teraz mi brakuje całych dni z dzieckiem.

madzia i roczna www

jane Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

znam ten problem, bo sama od dwoch lat niepracuje i to w dodatku w obcym kraju, gdzie nie ma przyjaciolek, znajomych “od kawki” ani rodziny. Zeby nie zwariowac zapisalam sie na kurs jezykowy, a w najblizszym czasie planuje posylac Malgosie do przedszkola na trzy godziny dziennie. Poza tym nie mam pomyslow 🙁 dlatego chetnie tez poczytam sobie propozycje innych mam.

Jane, Malgosia 2 l. i

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

heheheh widze, ze u ciebie druga dzidzia w drodze, więc moim zdaniem w najbliższym czasie na brak zajęc nie będziesz nazekać
Powodzenia zycze – oj jak ja się ciesze, ze moja mała juz nie taka mała
Buziaczki

Edysia & Natalka (25.08.04)

miska74 Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Siedzę z Pitulem w domciu 19 miechów i jest tak: mimo, że mój mąż wraca do domu późno(zwykle ok.22), zawsze mogę się z nim umówić na jakiś dzień, że przyjdzie wcześniej, żebym mogła gdzieś wyjść sama. To czasami niesamowita radocha, nawet jeśli to głupi wyjazd do supermarketu po pieluchy.Wczoraj właśnie tak zrobiłam, wsiadłam do samochodu, włączyłam sobie muzyczkę i gaz do dechy-sama radość ;)) czasami jadę sobie ze znajomymi do knajpki, często wychodzę z syniem na spacerki, a jak mi się nie chce, to pakuję fotelik i gdzieś albo do kogoś (np. do dzieciatej koleżanki) jedziemy sobie we dwoje. Koleżanka np. zostawia dziecko mężowi i przyjeżdża do nas sama… jak odchowam drugie (myślę, że tak pod koniec przyszłego roku) to zamierzam nareszcie znaleźć trochę czasu tylko dla siebie zapisać się na kurs hiszpańskiego(bo przy noworodku i tak nie będę miała czasu, a chcę się za to wziąść na poważnie), poszukać sobie dobrej pracy itd…A tak na marginesie to raczej nie zrezygnowałabym z pracy gdyby nie to, że specyfiką mojej ex firmy był brak powrotu po ciąży. Bierz dziewczyno te zlecenia i utrzymuj dobre kontakty z szefową-zawsze może to zaprocentować… A jeżeli się męczysz w domu i nie czujesz się szczęśliwa(a wydaje mi się, że tak to wygląda) to przemyśl jeszcze raz waszą(?) decyzję. My przy drugim dzieciaczku weżmiemy poza tym kogoś do pomocy nawet jak będę w domu, bo się obawiam, że nie poradzę sobie z dwulatkiem i noworodkiem (bo na męża niestety liczyć nie mogę).

Miśka, Piotruś 02.10.2003 i Kruszynka 30.09-1.10

asiulek Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

W pelni to rozumiem. Jeszcze przy pierwszym dziecku udawalo mi sie jakos tak ukladac sobie dni aby monotonnie nie bylo- spotkania z dziewczynami z forum, spacerki, zakupy i tp. Teraz jest makabra- wszyscy maja strach w oczach jak maja zostac sami z dwojka- mam tesciowa do pomocy ale nie daje mi to zadnej wolnosci. Kiedys moglismy Jereme zostawic na troszke i wyskoczyc gdzies-jakis obiad itp a teraz nic.
Zrobila nam sie pustynia towarzyska. Odwiedzajacych moge policzyc na palcach odkad urodzila sie Pola.Dzien w dzien to samo. To sie wyzalilam:((

Jeremi04.03.2003Pola22.10.2004

kika210 Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Ja siedzę w domu już 2 lata ale 2x w tyg. chodzę do klubu fitness i raz w tyg. wychodzę z koleżankami – dzieckiem zajmuje się wtedy mój partner a ja czuję, że dom nie jest całym moim zyciem. Od siedzenia w domu faktycznie można zgnuśnieć i robię wszystko żeby tak się nie stało…A czemu każesz się wozić?? NIe ma autobusów chociażby? Trzeba być niezależną, inaczej faceci nie będą nas szanować…
A Twoja mała nie sypia w dzień? Może wtedy mogłabyś robic te zlecenia? Rozwiązania są, trzeba tylko ich poszukać:) powodzenia!

Ada 23m!
[Zobacz stronę]

toeris Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Nie uznaje zlobkow. Przedszkola IMHO powinny byc od mniej wiecej 4 r.z. Zadko ktory trzyletni maluch jest gotowy na rozlake z mama. Niestety wiem jakie sa realia w Polsce i ze wiekszosc rodzin nie ma wyboru. My mielismy. Do pracy nie wroce jeszcze bardzo dlugo – nim kolejny brzdac bedzie gotowy.
Z rozsterek siedzienia w domu – kiedys spelnialam sie w pracy i na uczelni teraz zamienilam to na spelnianie sie w roli mamy. Nudzic sie mi nie nudzi bo zajec jest tyle ze czasu na wszystko brakuje. A i dni sa dosc urozmaicone i staram sie aby roznily sie od siebie. Wychodzimy same maz czasem do nas dojezdza jak zabawimy za dlugo lub wyjdziemy pozniej. Nieistotne jest czy pada czy nie – jesli pada dzwonie po taxi i do centrum zabaw albo gdziekolwiek (przez te wszystkie lata nie dorobilam sie prawa jazdy i raczej nie nastapi to szybko – na dzien dzisiejszy nie poniose takiej odpowiedzialnosci jak moja osoba za kierownica 😉
Zrezygnowalam z pracy bedac w szostym miesiacu ciazy. A decydujac sie na dziecko wiedzielismy ze jego miejsce jest przy matce (o ile jest taka mozliwsc). Dla mnie to naturalna kolej rzeczy. Kariera nie ucieknie 😉 A pierwszych chwil macierzystwa sie nie wroci.

Znajomych mam roznych dzieciatych i niedzieciatych. Ale z nieliczna grupka rozmawiam o dzieciach (ma takie trzy zaufane osoby na pogaduchy majace dzieci w podobnym wieku i to w zupelnosci wystarcza). A spotykamy sie tak samo czesto z jednymi i drugimi (oczywiscie z Ala) jakos to mi w niczym ani im nie przeszkadza.

I tak sobie mysle moze zapiszcie sie na jakies zajecia do przedszkola (mozna zapisac sie na 2/3 h w tyg)? I przede wszystkim czesciej sie samej z mala wypuszczac na swiat 😉 i niekoniecznie w miejsca tylko dzieciowe.

Gdybam sobie bo pojecia nie mam co lubicie we dwie. Znam mamy ktore radza sobie z nuda wydzierajac z dnia dwie godziny tylko dla siebie przynajmniej raz w tygodniu badz dla siebie i partnera. Niestety w tym pomocne sa wszelkie ciotki babcie opiekunki. Czesc mam radzi sobie rowniez z monotonia robiac jakies kursy, doksztalcajac sie (nawet w domu) lub biorac zlecenia (tu sie przyznam ze i ja czasem dla raczej podbudowy samej siebie niz wzgledow finansowych zlecenia biore – srednio raz w miesiacu – tyle ze wmoim przypadku jest to praca na 4/5 wieczorow). Nie wiem czy choc odrobine pomoglam

Toeris, Ala i 10.12.05

Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Niedługo jedziemy na wakacje, oprócz tego co weekand gdzieś jeździmy. Może trochę przesadzam.


Ania i Liwia

Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Zupełnie nierealne. Po pierwsze – nie zostawie córeczki, nie wyobrażam sobie oddania jej do żłobka. Po drugie i tak jestem zawalona pracą, ponieważ prowadzimy z mężem firmę i jest dużo pracy, ale niestety w domu, przy komputerze.

[
Ania i Liwia

Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Śpi w dzień, ale wtedy ten czas przeznaczam na prasowanie, lub gotowanie, albo zajmuję się firmą, żeby pomóc mężowi. Ale dobija mnie to, że ciągle robie to samo.
Teraz planuje zapisać się z małą na basen.


Ania i Liwia

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: Do mam niepracujących.

Siedzę w domu już 13 lat Chciałam dzieciom zapewnić poczucie bezpieczeństwa.Do przedszkola nie chciałam ich za wcześnie posyłać.Wszędzie dobrze,ale w domu najlepiej przy mamie.Jesem zadowolona, ze mogę poświęcić czas dzieciom. Tak jak napisała Teoris ten czas się nie zwróci widzę owoce zajmowania się dziećmi. Są grzeczne sokojne nie chcą na siebie zwrócić uwagi w brutalny sposób. Siedząc w domu nie wracasz zestresowana z pracy,a póżniej cały dom na głowie i wyładowywanie stresu na dziecku. Mąż Twój jest kierownikiem,więc potrzebuje spokoju w domu,a kiedy Ty byś pracowała musiał by Ci pomagać w domowych zajeciach co dla niego byłoby ciężarem. Mój mąż też prowadzi firmę i jest zwolniony z wszelkich domowych zajęć oprócz podwożenia nas do lekarza bo prawojazdy powiedziałam,że sobie nie zrobię wolę żeby ktoś mnie woził.A tak poza tym to.zapewniam mu bezstresowy wypoczynek.I tak dużo robisz bo pomagasz mężowi w sprawach firmy ja bardzo chciałabym mu pomóc,ale nie chcę się uczyć o częściach komputerowych.Wymyśliłam inny biznes dla siebie,ale na wszystko jest czas. Póki dzieci są małe trzeba im poświęcić najwięcej czasu. Przed zajsciem w czwartą ciążę mając już odchowane dzieci chodziłam na fitnes,poza tym zajmuję się robótkami ręcznymi,siedzę na forum nie nudzę się.Wszystko ma swój czas. Myślę,że kobieta siedząca w domu mająca męza,który na rodzinę pracuje ma większe poczucie bezpieczeństwa. Mój mąż jest naprawdę kochany i mnie bardzo szanuje chociaż jestem w 100% od niego uzależniona. Moim zdanie to jest kłamstwo,że kobieta niezależna jest bardziej szanowana. Chyba częściej te niezależne od siebie osoby oddalają się od siebie,a póżniej te związki rozpadają się Powinnaś się cieszyć z sytuacji w której się znalazłaś.Wiele kobiet marzy o tym aby mąz zarobił a one,żeby nie musiały rano zrywać dzieci z łóżka i w te pędy do przedszkola. Pozdrawiam Cię majowo

Znasz odpowiedź na pytanie: Do mam niepracujących.

Dodaj komentarz

Dla starających się
ginekolog w Warszawie
Dziewczyny, nie wiem, czy wrócę w czerwcu, ale pomału zaczynam się do tego przymierzać. Zaglądam na forum regularnie. Chcę teraz porobić badania. Potrzebuje porady. Szukam dobrego ginekologa w Warszawie. Może
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
pokoik dla dziecka-kolor ścian-doradźcie.
Hej, chce w koncu wziąć sie za urzadzanie pokoiku dla mojego synka, chodzi mi konkretnie o kolor ścian. Pokój jest słoneczny od strony południowej. Chciałabym zeby ten pokój był dwu
Czytaj dalej