do mam po przejsciach… ciaza?

pisze do tych wszystkich z Was, ktore mialy problemy w ciazy, musialy lezec, albo podczsa porodu wydarzylo sie cos,o czym do tej pory staracie sie zapomniec… ja do tej pory mam ogromna gule w gardle kiedy mysle o ciazy – w zasadzie od poczatku zagrozonej poronieniem a potem porodem przedwczesnym. Nie wyobrazam sobie teraz takiej sytuacji, bo co? kto sie zajmie Zuzka? tata ktorego prawie ciagle nie ma w domu? dziadkowie? przeciez tak nie moze byc…. dlaczego Zuza ma cierpiec bo mamusia z tatusiem zdecydowali sie na brata lub siostre?! Chce zajsc w ciaze kiedy Zuza pojdzie do przedszkola, od lutego juz zaczne sie do niej przygotowywac, ale przeciez nie da to gwarancji, ze z ciaza bedzie ok. Ta z Zuzanna tez byla obliczona, udalo sie za pierwszym razem, przed ciaza rzucialm palenie, odstawilam tabletki na pol roku, bralam folik itp, i z rzeczy do przewidzenia to by bylo na tyle, nic pozniej nie potoczylo sie tak jak powinno. Porod w 28 tyg zostawil we mnie tak potworny strach i poczucie winy, ze mimo uplywu juz 2 i pol roku nie umiem sobie z tym poradzic. Dodatkowo – wtedy nie wiedzialam w zasadzie NIC o ewentualnych komplikacjach powczesniaczych, a nawet jesli juz czegos sie dowiedzialam, nie bralam wogole tego pod uwage, ja WIEDZIALAM, ze bedzie dobrze, a Zuza bedzie zdrowym, normalnym dzieckiem. Teraz o wczesniakach wiem duzo, za duzo, znam statystki, poznalam losy innych dzieci, tych, ktore nie mialy tyle szczescia co moje. I moze to znak, ze nie powinnam miec wiecej dzieci? Bo ile razy w zyciu moze sie zdarzyc cud…?
do tego dochodzi cala geneza moich problemow w ciazy, mialam bardzo nietypowa chorobe lozyska, ktore jeden z lepszych histopatologow w wawie po obejzeniu zakwalifikowal do zasniadow. a nie byl to zasniad i dopiero po bardzo specjalistycznych badaniach okazalo sie zupelnie cos innego. W literaturze medycznej zdokumentowano 4 takie przypadki choroby, kiedy pacjentkom z taka wada udalo sie urodzic zywe, zdrowe dzieci. Ja jestem piata. Na pytanie czy to sie moze powtorzyc, lekarze rozkladaja rece – nie wiadomo, zadna z pozostalych kobiet do tej pory nie zdecydowala sie na ciaze…

a Wy? jak myslicie o kolejnej ciazy? potraficie odrzucic czarnomyslenie?
jakos mi sie rozpisalo potwornie, przepraszam za zanudzanie, ale jestem ostatnio strasznie skupiona wokol mysli o drugim dziecku i nie moge przestac sie zadreczac….

emalka i Zuza

91 odpowiedzi na pytanie: do mam po przejsciach… ciaza?

  1. Re: do mam po przejsciach… ciaza?

    Czesc!!!

    U mnie ciaza przebiegala bezproblemowo. Zadnych boli, zadnych problemow, wszystko ksiazkowo. Jednak final juz taki wesoly nie byl. Filip urodzil sie 2, 5 tyg. przd terminem przez cc. Wczesniej rodzilam przez 2 dni. CC zostalo wykonane na skutek zagrozenia zycia. Grozilo mu niedotelenienie. Okazalo sie, ze byl ulozony twarza i nie mial odpowiedniej sily parcia. balam sie bardzo. na sama mysl o kolejnej ciazy dostawalam czarnych mysli. W koncu jednak sie zdecydowalam. Nie chce aby Filip byl sam w przyszlosci. Boje sie nadal, ale wierze, ze bedzie wszystko OK!!! MUSI BYC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Pozdrawiam

    Edyta i Filipek 4.01.2003

    • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

      Mysle ze Twoj nastroj jest zwiazany z przybywajacymi podwojnymi mamami na naszym forum.

      Ja nie mialam takich przezyc jak Ty, wiec nie ma sensu tu porownywac Twoich i moich oddczuc. Ja tylko psychicznie zle znosilam ciaze, zamartwiajac sie tym co moze sie wydarzyc. Przesadnie dbalam i uwazalam na wszystko. Chcialabym by druga ciaza przebiegala spokojniej, ale licze sie z tym ze moze tak nie byc, bo w koncu nie zalezy to ode mnie. I dlatego tak jak Ty zdecydowalam, ze drugie dziecko nie wczesniej niz Olinek bedzie na tyle dorosly, by chodzil do przedszkola i byl mozliwie samodzielny. Ale niewykluczone ze poczekam dluzej, bo czuje ze powinnam (chce) poswiecic jemu jednemu maximum uwagi i milosci (absolutnie nie neguje decyzji innych co do szybszego posiadania drugiego czy kolejnego dziecka). Ale tez nie chcialabym by Olinek byl jedynakiem.

      Moj ginekolog zawsze mowil, ze jesli juz cos sie raz wydarzylo to zawsze jest mniejsze prawdopodobienstwo ze wydarzy sie po raz kolejny. Oby tak bylo u Ciebie i u kazdej z tych, ktroe sa juz, czy beda mami, a szczegolnie u tych, ktore sporo sie nadenerwowaly.

      Pozdrawiam.

      • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

        Moja historia jest na pewno inna niż Twoja, jednak strach przed ciążą towarzyszy mi do dziś. Z czego on wynika?
        Poprzednią ciążę o ile dobrze znosiłam fizycznie na samym początku, potem jednak zaczęły się skurcze, skracanie szyjki itd, co ograniczało mnie od praktycznie połowy ciąży fizycznie, o tyle psychicznie ciąża mnie zżarła. Praktycznie od dnia, w którym zrobiłam test obawiałam się o zdrowie Julki, zajeżdżałam siebie i całą rodzinę swoimi wymysłami na temat tego, czego się boję, a tym samym wpadałam w coraz większy dół związany z ciążą. Nie pamiętam tak naprawdę dni, w których cieszyłam się tym, że jestem w ciąży, bo cały czas drżałam o Julkę, o jej zdrowie, o to, czy donoszę ciążę, czy Julka urodzi się cała i zdrowa.
        Ten strach siedzi we mnie do dziś i nie wiem czy jestem w stanie przejść to jeszcze raz (nie wspomnę też o najbliższych). Boję się tego samego, co Ty – co się stanie z Julką, gdy okaże się, że muszę leżeć na podtrzymaniu? Jak się będę zachowywać w stosunku do niej i co będę czuć, gdyby okazało się, że nie wolno mi dźwigać, czyli nie będę mogła brać jej na ręce? Krótko po porodzie były też myśli, czy byłabym w stanie pokochać kolejne dziecko miłością taką jaką pokochałam Julkę, ale dziś tego się nie boję – dziś wiem, że ta miłość się nie dzieli tylko się ją mnoży. Jednak strach jest.
        Wiem – egoistyczne to – ale boję się też tych kilogramów po porodzie z którymi walczyłam, które także strasznie wpłynęły na moją psychikę i samoocenę i nie wiem, czy chcę jeszcze raz przez to wszystko przechodzić?
        Z drugiej strony jest Julka – nie chcę, by była jedynaczką, bo przecież mnie kiedyś zabraknie i dobija mnie myśl, że ona zostanie sama, bez rodzeństwa. Sama wiem, co oznacza mieć brata lub siostrę. Wiem, że taki ktoś jest ważny, jest potrzebny, bo ja sobie nie wyobrażam życia bez mojego brata, choć dzielą nas teraz setki kilometrów to wiem, że gdzieś tam on jest i to mi daje poczucie bezpieczeństwa.
        Coraz częściej myślę właśnie na temat kolejnej ciąży (pewnie to też magia tego Forum i tych ostatnich zaciążonych kobietek), ale też jeszcze nie czuję takiech chęci bycia w ciąży jak to miało miejsce zanim przyszła na świat Julka więc tłumaczę sobie, że to chyba jeszcze nie mój czas. Mam nadzieję, że całkiem niedługo poczuję tą nieodpartą chęć posiadania maleństwa i zacznę działania.
        Słyszałam opinię, że nigdy nie ma dwóch takich samych ciąż i jeżeli pierwszą przychodziło się źle, to kolejna przeleci niezauważenie. Łudzę się, że u mnie tak będzie i tego samego z całego serducha życzę Tobie.

        Truskawa i Córcia

        • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

          Moje przejścia to nie przejścia w porównaniu z Twoimi… Moja ciąża była książkowa, po prostu rewelacja, poród okazał się juz nie książkowy, było podobnie jak u EWJ tylko nie trwało tak długo, rodziłam dokładnie 16h32min zanim miałam cc – i to jest moje przejście, nie bałam się porodu, jechałam przygotowana, wiedziałam co mnie czeka, a tu się okazało nie tak wesoło, na koniec życie małej było zagrożone – i tego się boję, niby tyle kobiet rodzi, a jednak na sam koniec wszystko może się pokręcić, może dojść do tragedii – a życie dziecka jest w rękach lekarzy, którzy na czas muszą podjąć słuszną decyzję – jak o tym pomyślę, to mnie strach oblatuje – ale mimo wszystko chcę mieć drugie dziecko, z tym że jeszcze w ciąży nie jestem, a już panicznie boję się tego, co może się stać podczas porodu

          • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

            Wierze co czujesz. Nam sie udalo co prawda dotrwac do 37 tygodnia, ale cala ciaza to jeden wielki klopot, problem i nieustajacy strach o dziecko O siebie tez, ale mniej. Oprocz jakichs paskudnych chorob chyba wszystko co moglo sie przytrafic to sie przytrafilo. nie bede opisywac kolejnych zlych doswiadczen bo nic to nie zmieni a robic tego nie lubie. W sumie ponad 3/4 ciazy przelezalam w lozku. Nie wiem jak bedzie przykolejnym dziecku, zwlaszcza ze czesc rzeczy ktore mi sie przytrafilo, lubi sie powtarzac. WIerze, ze damy rade a nie chce zeby synek byl jedynakiem

            elik i antek 20,5 mies

            • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

              Hihi – a myślałam, że to tylko mnie dopadło wszystko, co możliwe – tak jak Ty Julkę rodziłam w 37 tc, ale na szczęście poród był szybki, a Julka – po tym jak musiałam szpikować się lekami w ciąży – prawie całkowicie zdrowa, duża i silna.
              Ja jednak mam nadzieję, że nie powtórzą się mi te przypadłości, które miałam w ciąży z Julką, choć części z nich pewnie się nie da uniknąć w 100%

              Truskawa i Córcia

              • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                Ja też niestety nie moge zapomniec o swojej ciąży choc tez mineło już ponad 2 lata. Najpierw przez 4 miechy “haftowałam” na okrągło a potem 3 ostatnie musiałam się oszczedzac i polegiwac bo miałam zagrożenie przedwczesnym porodem. No i teraz jakos nie moge sobie wyobrazić że z Iza która jest niesamowicie żywym i absorbujacym dzieckiem miałabym byc w kolejnej ciązy. Mam taki uraz i juz. Moze kiedys minie… Dochodzi u mnie jeszcze problem materialny i nie wiem czy tak naprawde zdecydujemy sie na drugie dziecko. Ale tak sobie myslę że w pewnym momencie zadziała instynkt i moje watpliwosci sie rozwieja. U ciebie chyba ten moment juz nadszedł.

                Monika i Iza 2 i 4/12

                • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                  Przeczytałam tą wiadomosć i zamyśliłam się.
                  Pamiętam dobrze tamten czas kiedy wchodziło sie na forum i szukało wiadomości co słychać u Was dziewczyny. pamiętam to szalenie rozczulające zdjęcie z inkubartora rączka na rączce. Ta łapeczka Zuzanki taka maleńka..
                  Pamiętam jakie to byłotrudne – nawet tylko dla mnie jako obserwatora. Jak bardzo sciskałam kciuki.
                  Dlatego rozumiem, że musiałaś przechodzić przez to po 100 kroć intensywniej
                  U mnie obawa przed nastęną ciażą dotyczy czego innego ( choć też z tamtych powodów umierałam ze strachu przez cała ciazę z igorkiem i ciaża nie wiąże się dla mnie z miłymi wielce wspomnieniami)Ja się boję kolejnego USG podczas którego usłyszę znów, że serduszko maleństwa nie bije….
                  Ale pragnienie posiadania kolejnego dziecka jest tak silne no i moja wiara, ze skoro udało się raz to czmeu nie drugi.. że kiedy tylko uda sie nam wyprowadzić do mieszkania więszego niz kawalerka – sądzę, ze spróbujemy znów..
                  Nic nie bedę Ci radziła – bo to właśnie Ty stoisz przed dylematem, to własnie Ty będziesz się zmagała z obawami i potencjalnymi korzyściami lub konsekwencjami swojej decyzji..
                  Ale spróbuj podjąć taką decyzję byś nie żałowała, że taką podjełaś.
                  Pozdrawiam bardzo serdecznie

                  ika i Igor 01.04.2004

                  • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                    Emalko…

                    Moje doświadczenia są zupełnie inne.

                    Ja moją pierwszą dzidzię straciłam w 36 tygodniu. Przestałam czuć ruchy. Ciąża przebiegała…. No co tu dużo mówić – wzorcowo. Rodziłam dwa dni. Weronisia ważyła ponad 3 kg, była więc donoszonym dzieckiem, które migłoby przeżyć gdyby nie… No właśnie, co?
                    Powiedziano nam że dziecko było zdrowe…..
                    Wiele bym ci mogła pisać o tym co przeżyłam….. Ale tak naprawdę tyklo myśl o kolejnym dziecku trzymała mnie przy życiu….strach był. Paniczny.
                    Urodził się Fifi. Od 28 tygodnia miał pętlę pępowiny na szyjce, więc strach był jeszcze większy….
                    Również wiele czytałam o wcześniakach, wiedziałam o wszystkich rzeczach, jakie mogą się nam,,przytrafić”.

                    Nie da się jednak przewidzieć wszystkiego. Trzeba jedynie wierzyć, że będzie dobrze. Choć to takie trudne….
                    pamiętam chwile grozy, jakie przeżyłam z Fifim w 30tc, gdy czułam jego PANICZNE RUCHY. Połżne nie mogły znaleźć tętna, a brzuch dosłownie mi rozrywało…paniczne ruchy przy pętliu mogą świadczyć o tym, że dziecko właśnie się dusi….chciałam by mi go wycięli. To nic że będzie wcześniakiem. Niech tylko ŻYJE!!!
                    Dotrwałam do 38 tygodnia. Do dziś nie wiem jakim cudem…..

                    Mam nadzieję że mimo strachu zdecydujesz się ponownie zajść w ciążę.

                    Mi tez ówiono że jestem,,jednym przypadkiem na milion….” Bo przeważnie przyczyna JEST. U nas jej nie stwierdzono

                    P. S. Jak widzisz w podpisie, oczekuję już trzeciej dzidzi. Modlę się by ciąża zakończyła się szczęśliwie. Strach…. jest dużo mniejszy niż w ciąży z Filipem. Ale już chyba nigdy nie poczuję tej czystej radości bycia w ciąży jaką czułam z Weroniką….

                    Ostatnio ku przerażeniu męża oświadczyłam, że to chyba jeszcze nie koniec

                    Pozdrawiam cieplutko

                    Gosia

                    Edited by gosik on 2005/10/17 15:55.

                    • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                      Z zaciekawieniem, moze zdziwieniem przeczytalam, ze forum moze miec wplyw na chec posiadania dziecka… Hm…. moze… ale jesli ktos (nie mowie o Tobie), tak czuje, to chyba powinien troche od forum sie oderwac… wiem, ze pieknie sie razem czeka na dziecko, ale ono bedzie w naszym, a nie wirtualnym swiecie… W naszym swiecie powinno zrodzic sie jego pragnienie…
                      Nie przyszlo mi zupelnie do glowy to, ze myslisz o dziecku, bo inne sie go spodziewają…

                      Ja mysle od dawna, konkretnie od 2,5 roku, kilka dni po cesarce, jeszcze w szpitalu, zaczelam “planowac”. Juz jest znacznie pozniej, niz to sobie wyobrazalam. Roznice ok. 3,5 roku, jaka u nas bedzie minimalnie (moze bedzie sporo wieksza 🙁 ) uwazam za duzą. Paradoksalnie przeszkod jest coraz wiecej i coraz wiecej mowi na “nie”, ale tu nie o tym mialo byc…

                      Doskonale Cie rozumiem… Mysle, ze poki co o tym, ze nie boje sie tej ciazy az tak bardzo, zadecydowal fakt, ze jest utrudniona i cale leczenie hormoanlne i wizyty i gina sprawily, ze skupilam sie na czyms innym i inną mialam mobilizację. Ale zaczelam myslec jakis czas temu – bardzo negatywnie.
                      Od poczatku wiem, ze to moze byc tylko cc. Tak sobie powiedzialam, choc wiem, ze w moim miescie i tak pewnie kaza mi rodzic inaczej, ale staram sie oszukiwac siebie.
                      Natomiast nie mam pojecia, jak ja przezyje psychicznie ciaze. Pomijam fakt, ze w ciazy bylam wylaczona z zycia 🙁 i nie wiem, jak bede w stanie zajmowac sie Matim 🙁 nie wyobrazam sobie tego, sama nadwaga jest problemem (nie pisze tego, zeby sie uzalac albo uslyszec, ze mam teraz sie 2 lata odchudzac, zanim zajde w ciaze). Przedwczesne skurcze, skracanie sie szyjki – nie wiem, czy to zostaje potem na pozostale ciaze…?
                      Ale moj problem to nie tylko wspomnienie 36 – godzinnego porodu.
                      Moim problemem jest to, ze wiele z Was WIE, dlaczego ich porody zakonczono cesarkami. Piszecie o niewydolnej szyjce, twarzyczkowym ulozeniu dziecka itd. Ja nie wiem nic. W zwiazku z czym – mimo ze moj porod w skurczach nie postepowal przez az tak dlugi czas – nie mam jakichs oczywistych przeciwskazan do kolejnego.
                      Poza tym czytam tu, w ktorym tygodniu kobiety wiedzialy, ze dziecko jest owiniete pepowiną.
                      W moim miescie nie dowiem sie tego nigdy. A Mateusz byl 2 razy owiniety i mial do tego jeden węzeł. Nie mam pojecia, czy sklonnosc do tworzenia tak dlugiej pępowiny jest stala, przenosi sie na inne ciaze. Wiem natomiast, ze nie znam zadnego dziecka, ktore mając węzeł na pępowinie przezyloby porod. Nie mam dojsc do jakichś źródeł, jednak w rozmowie z operującym mnie lekarzem oraz z forum – znam tylko przypadki smiertelne 🙁 Narodziny Mateusza byly wiec w moich oczach cudem – to, ze mimo wczesnych skurczy i dlugiej akcji nie zacisnelo sie nic, nie zszedl nizej (wg tego, co czytalam, nie mialby szans – jednak jesli ktos wie cos innego, bardzo prosze o pocieszenie, na pewno by mi pomoglo), nie zachlysnal wodami, ktore odeszly pare ladnych godzin wczesniej. Silna bestia… Ale ja juz przed ciaza mam takie mysli dolujace, jakich w tamtej ciazy nie mialam nawet tuz przed porodem. Nie wyobrazam wiec sobie, jak ja przejde przez te ciaze. A np. jezdzenie po Polsce na usg odpada – jesli bede sie czula jak poprzednio, odpada na pewno 🙁 do tego pieniadze, na razie nawet nie mam samochodu. Ja chyba jestem walnieta, ze mysle o tej ciazy 🙁
                      Ostatnie usg w moim miescie mialam w 32. tygodniu, 9 tygodni przed porodem… I i tak nic by nie bylo widac (pępowiny… hm.. w moim miescie mowi sie pacjentkom, ze zobaczenie pępowiny nie jest mozliwe… )

                      • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                        ja też mam takie UZASADNIONE (jak twoje) obawy, lęki…
                        one dotyczą zarówno ciązy, jak okresu po narodzeniu…

                        w ciązy ok 22 tyg 2 lekarzy potwierdziło po badaniu USG wade serca u mojego dziecka… dostalam same czarne scenariusze – przez 4 tyg chodzilam załamana… po czym, pamietam jak dziś, w SYLWESTRA – 31 grudnia badanie wykazało że serce jest ok, a tamci lekarze mogli sie mylić, bo byłam bardzo przezbiona i kaszel i wysoka temp zrobiły swoje, odbiły sie tymczasowo na dziecku…
                        tylko, ze lekarze zapomnieli dodac, ze im sie tylko wydaje, nie są pewni i że jest druga strona medalu:(

                        no i jak Filipek mial 6 tyg zachorował na bezobjawowe zap.płuc, a potem walczylismy w szpitalu o jego zycie (zap.opon rdzeniowo – mózgowych i posocznica)…

                        został mi ogromny uraz i teraz nawet na katar potrafie zareagowac (c)histerią:(

                        bruni i Filip 2,5roku

                        • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                          Emalciu, czy żadna z kobiet, któe raz urodziły, nie zdecydowała siena drugą ciążę? Czy też żadna z kobiet u których wykryto tę chorobę, bo to zmienia trochę postać rzeczy.

                          • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                            :-)Jak widzisz nie tylko Ciebie. Antek urodzil sie malutki, ale tez szybko;-)

                            elik i antek 20,5 mies

                            • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                              Emalko,
                              moja pierwsza ciąża – 8 miesiac – zaczelam rodzic 1,5 kg dziecko. Udalo sie zatrzymac porod, jednak reszta ciazy bylo to tulanie sie po wielu szpitalach, wiele wylanych lez, strachu i wizji produkowanych przez lekarzy o przyczynach niedowagi Igorka. Urodzil sie prawie o terminie, tyle, ze z waga ” nieterminową”. Po porodzie powiedzialam sobie nigdy wiecej – bo nie chce wiecej takich stresow, zmartwien.
                              I do tej pory pewnie mialabym jedynaka, gdyby nie przypadkowa ciaza, z ktorej urodzil sie Hubi. Balam sie potwornie – nie dosc, ze nie chcialam drugiego dziecka, paralizowal mnie strach przed powtorka.
                              Jednak druga ciaza, mimo iz tez niespokojna, nie byla tak zla jak ta pierwsza. Fakt, bylam na podtrzymaniu, lezalam, zamartwialam sie, plakalam. Ale skonczylo sie tak jak powinno – dobrze.

                              Jezeli bardzo chcesz rodzenstwo dla Zuzi, musisz powaznie przemyslec sprawe – czy decydujesz sie na ryzyko, czy rezygnujesz. To do rozmowy z sama soba, z Twoim mezem.
                              Nie watpie, ze to bedzie trudna, bardzo trudna, decyzja…

                              Zycze Ci wlasciwej decyzji, powodzenia i przede wszystkim odwagi.

                              • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                                2 lata raczej nie, ale troche ponad rok na pewno i w tym czasie starałam sie w sumie 6 mcy i na szczęscie sie nie udało…
                                Na szczescie, bo w miedzy czasie wyszły różne kwiatki z moim zdrowiem, które uniemozliwiłyby mi ewentualne donoszenie ciąży gdybym w nią zaszła lub poważnie by te ciąże skomplikowały…
                                to długa historia, ale jestem przed ostatnimi badaniami i dziś mam pierwszy dzień cyklu, którego nie chce za żadne skarby przepuścić…

                                wróciłam znad morza, jestem wypoczeta, przeszlam rekonwalescencje i… biore sie niesmiało, ale z wielkim sercem do dziela:)
                                choć wlasnie obawy mam takie jak wyżej pisałam i też chciałabym żeby wszystko bylo dobrze i mam swoje schizy…
                                ale mysle sobie ‘BEDZIE DOBRZE’

                                bruni i Filip 2,5roku

                                • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                                  Emalko, ogromnie współczuję Ci przezyć ciążowych…przedwczesnego porodu…strachu o maleństwo.
                                  Moja ciąża w porównaniu do Twojej była wprost idealna…
                                  Znosiłam ją całkiem dobrze, nie zamartwiałam, nie miałam żadnych obaw…z wielu zagrożeń nie zdawałam sobie pojęcia.
                                  Teraz bogatsza o lekturę forum…o historie jakie przydarzały się innym. Niektóre z finałem wręcz tragicznym…
                                  Największym strachem napawa mnie to co przytrafiło się Gosik…śmierć maleństwa w łonie matki.
                                  I myślę, że kolejna ciąża na którą się zdecyduję nie będzie tak sielankowa jak ta z Maciejkiem.
                                  Już teraz odczuwam strach…bardzo przeżywam ciążę mojej przyjaciółki. Kilka dni milczenia z jej strony stwarza w mojej głowie nie wesołe scenariusze… A co dopiero będzie gdy sama będę oczekiwała na dziecko??

                                  Pytasz: “Bo ile razy w zyciu moze sie zdarzyc cud…?”

                                  Nie wiem…może nigdy…może raz w zyciu… A może wciąż się zdarza, jeden za drugim…
                                  Nie zależy to od nas…od naszego myslenia…to sprawa bardziej skomplikowana.
                                  Myślę jednak że gdy pragnienie dziecka będzie u Ciebie niesamowicie silne to zdecydujesz się na nie mimo tego lęku…
                                  Wszak kobiety po wielu poronieniach starają się…i wierzą.
                                  Życzę Ci tego aby nadszedł dzień w którym pragnienie maleństwa będzie silniejsze niż strach…

                                  Pozdrawiam serdecznie.

                                  Ps. Może nie na taką odpowiedź liczyłaś… Ale chciałam Ci napisać, że strach odczuwają też kobiety z ciążą wzorcową…idealną wręcz…

                                  Beata i Maciek (11.02.2004)

                                  • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                                    ja przez moja pierwsza ciaze w ogole niemysle o drugim dziecku !
                                    do 14 tyg. ciaza przebiegala prawidlowo wrecz super! kiedy to w nocy nie dostalam silnego krwotoku! na usg okazalo sie ze powstal krwiak, ktory z dnia na dzien rosl i lekarze powiedzieli ze mam 50 na 50 % szans ! chodzac co pare dni na usg modlilam sie tylko aby mojemu maluchowi bilo serducho! naszczescie krwiak pekl i zaczal sie pomniejszac ! chodz zagrozenie utraty dziecka bylo nadal gdyz pojawily sie skurcze ! na podtrzymaniu bylam do konca 37 tyg.tak dlugo udalo nam sie dotrwac ! cieszylam sie bardzo, ale porod okazal sie chyba jeszcze gorszym koszmarem, poniewaz rodzilam od soboty rano do niedzieli po poludniu ! okazalo sie ze mlody jest ulozony twarzyczkowo, ale to dopiero przy finiszu! ja sie na cierpialam i on biedny sie nacierpial. jak zobaczylam moje malenstwo ze zdartym czolem i glowa to doznalam szoku ! naszczecie teraz nie ma zadnego sladu !
                                    ma straszny uraz psychiczny ! nie planuje drugiego dziecka (chociaz sie nie zarzekam) moze to kiedys minie !!

                                    pozdrawiam

                                    martyna i mikolaj 2 latka

                                    • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                                      Ja juz nie mysle o tym co bedzie i jak bedzie…Z Ala byla bardzo dobrze do ferelnego USG kiedy to wykryto najpierw tachykardie a potem wade serduszka i od 35 tyg szpital…4 razy porodowka 4 razy oksytocyna w koncu cytoteki i po 17h pobytu na ostaniej porodowce cc… Tachykardia znikla sama…wady serca ponoc nigdy nie bylo… Bardzo chcielismy szybiutko drugie dziecko tak rok po roku…lekarz dal swiatelko po pierwszych urodzinach Ali reszta to tuz natura i male wspomaganie… Staralam sie nie myslec o koncowce ani tym bardziej ze bedzie chociazby inaczej niz z Ala czyli praktycznie caly czas dobrze…I powiem tak aby nie odwlekac Twej decyzji…jestem na prochach od poczatku ciazy z nowosci doszla mi jeszcze insulina…od 24 tyg nie mogli znalezc nerek niedawno cos sie komus nie podobala przegroda miedzykomorowa..mam ciagle latanie po lekarzach jak nie echo to patolodzy od wad…. Na korytarzach mozna wiele wysluchac roznych rzeczy…ja mam dosc tym bardziej ze gdzies tam w srodku wiem ze wszystko jest w porzadku a moja Ala nie moze sie doczekac dzidzi… A ja konca
                                      Po Ali mialam jeszcze sile na walke ale im dluzej czasu uplywalo tym ta sila u mnie malala…kiedys pisalam o trojce dzieci teraz mysle ze jesli to trzecie to bedzie to za bardzo bardzo dlugo…choc cholernie sie ciesze ze maluch juz jest na wyciagniecie reki

                                      Pozdrawiam
                                      Toeris, Ala (14.09.03) i

                                      • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                                        przytulam mocno i wierze jeszcze mooocniej, ze bedzie dobrze! trzymam kciukasy!!!

                                        Marta & 11 maja ’04

                                        • Re: do mam po przejsciach… ciaza?

                                          moje przejścia były tycie w porównaniu ze strachem, jak Ty przeżywałaś.
                                          ale też swoje przeszłam, krwiak, podtrzymanie, potem lezenie i skurcze, a sam poród z krwotokiem plus niedotlenienie dziecka zostawił traumę.
                                          moje zdrowie też nie jest idealne, boję się.
                                          ale z każdym dniem obserwuję, jak Patryk rośnie i jaki juz z niego duży facet. a ja rozglądam się za maluszkami w wózkach. i rośnie we mnie pragnienie posiadania drugiego dziecka. a tak zarzekałam sie, że nie. nie będzie drugiego, a jednak mam nadzieję, że będzie….
                                          też jest wiele pytań, wątpliwości, obaw. ale pragnienie silniejsze. chociaż jeszcze do niedawna tak nie było.

                                          Beata&Patryk(03.03.03)

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: do mam po przejsciach… ciaza?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general