Dolegliwości wrzesniówek

Witam kochane wrześniówki i pytam o dolegliwości – to tak w ramach wyżalenia sie do kogoś. Mnie ogarnął straszny dół – z wszystkimi sie kłócę, cały czas mi sie płakać chce. Poza tym parę razy zrobiło mi sie naprawdę słabo, mało nie zemdlałam dzisiaj na schodach – dosłownie lecę na twarz. Nie wiem jak można urodzić w 9 miesiącu – ja sie czuję tak słabo że mi sie żyć nie chce a co dopiero o takim wysiłku mówiąc.Z domu nie wychodze już od tygodnia. Czy z wami też jest tak źle?

Kaska i Mikołaj (11.09)

3 odpowiedzi na pytanie: Dolegliwości wrzesniówek

  1. Re: Dolegliwości wrzesniówek

    Ech… u mnie także nie jest różowo! Maluszek wyciąga się i kopie jak oszalały. Mam juz bardzo mocne skurcze, które bola jak cholera, lecz po 1-2 godzinie mijaja. Boli mnie co jakiś czas krocze, a nowoscia w dolegliwościach sa bóle pachwin, podobne do nadwyrężenia ich (a ja nic nie robiłam).
    generalnie czekam i czekam na synka, a tu nic – on się nie spieszy. W ten weekend powinien się już pojawić, ale czy zechce?
    Na szczęście jakoś czekanie mi się nie dłuzy, zawsze cos soebie znajde do pracy lub pogram sobie w sieci i czas płynie…

    ,

    Magda, Rafał i Albercik (7.09.03)

    • Re: Dolegliwości wrzesniówek

      ja dziś pierwszy raz poszłam do szkółki, zajęcia mam w piątki i soboty, ale coś dzinie się czuje, dziwne bóle mam, moze to juz sie zaczyna…. chciałbym…

      Ciapko nie martw się niczym i nie bądz smutna… to nasze ostatnie dni bycia w ciązy i taka pewnie ich uroda


      chmurka 21.09

      • Re: Dolegliwości wrzesniówek

        Fizycznie czuję się nieźle. Często twardniał mi brzuszek i lekarz kazał brać no spę i dużo leżeć. Jego zalecenie przestrzegam połowicznie. To znaczy no spę sobie łykam ale z tym leżeniem trochę gorzej. Po no spie dolegliwości z brzuszka się zmniejszyły i dzisiaj na przykład pół dnia sprzątałam całe mieszkanie a resztę dnia pichciłam. W efekcie zaczął mnie boleć kręgosłup i biodro. To sobie poleżałam na podłodze i się porozciągałam i przeszło. Nie wiem skąd we mnie tyle energii. Pewnie próbuję nie myśleć o tym co za chwilę nastąpi. Ale jutro obiecuję sobie troszkę poleniuchować.
        Natomiast z moją psyche już gorzej. Dzisiaj na przykład popłynęły mi łzy prawie bez przyczyny. Nie kłócę się ze wszystkimi, ale bardzo łatwo mnie teraz zranić. Płaczę jak nigdy! Nawet gdy ktoś zupełnie obcy odezwie się nie tak, łzy same lecą. Czuję się jak duże dziecko. Mam nadzieję, że mój mąż jeszcze wytrzyma!
        A jeśli chodzi o wychodzenie – to wychodzę. W przyszłym tygodniu czeka mnie imprezka. Pewnie wróce jak zwykle po północy, hi, hi, hi.

        Dorota mama Mikołaja (26.09.2003)

        Znasz odpowiedź na pytanie: Dolegliwości wrzesniówek

        Dodaj komentarz

        Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
        Logo