dopalacze w szkołach

Jest u was taki problem. Mieszkam na wsi i myślałam, że nas to ominie. Jaka byłam głupia. Okazuje się, że chyba problem jednak istnieje. Ciekawa jestem na jaką skalę? Co dyrektor, nauczyciele mogą zrobić z takimi uczniami? Gdyby problem był jednostkowy to chyba jakiś nadzór ale jak okaże się to już bardziej rozprzestrzenione?

32 odpowiedzi na pytanie: dopalacze w szkołach

zuzel Dodane ponad rok temu,

W moich szkołach był.

W podstawówce można było kupić marihuanę i amfetaminę (rozprowadzali uczniowie, zachęcali do kupna, pierwszy towar za darmo itd.).
Wszyscy udawali że o tym nie widzą.
Jeżeli chodzi o uczniów przychodzących na lekcje pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, to wzywana była policja. Po kilku dniach znów ten sam uczeń pojawiał się w podobnym stanie w szkole, więc interwencje były chyba nieskuteczne.

W liceum królowały tabletki extasy. Nikt nikogo do kupowania i zażywania nie namawiał, ale wiadomo było u kogo można się zaopatrzyć.
Nie widziałam nikogo w szkole pod wpływem tych środków, więc żadnych interwencji nie było.
Szkoła reklamuje się jako wolna od narkotyków.

rena12 Dodane ponad rok temu,

przecież nasze kochane państwo w tej i wielu innych kwestiach jest zupełnie niewydolne – co może szkoła? w najgorszym wypadku policję wezwać a przecież wszyscy dobrze wiemy, że to właściwie nic nie daje:Nie nie:

ewike Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ja3:Jest u was taki problem. Mieszkam na wsi i myślałam, że nas to ominie. Jaka byłam głupia. Okazuje się, że chyba problem jednak istnieje. Ciekawa jestem na jaką skalę? Co dyrektor, nauczyciele mogą zrobić z takimi uczniami? Gdyby problem był jednostkowy to chyba jakiś nadzór ale jak okaże się to już bardziej rozprzestrzenione?

Nie rozumiem o co Ci chodzi
o dopalacze – czyli produkty kolekcjonerskie, te z hukiem zamkniętych w zeszły weekend sklepów czy ogólnie o środki uzależniające – alkohol, narkotyki?
Nie można zakładać, że jakiś problem nas ominie, na podstawie samych statystyk nalezy raczej przypuszczać, że w większym skupisku młodych ludzi pewne problemy występują na pewno.
Co dyrektor, nauczyciele mogą zrobić z takimi uczniami? No na pewno nie wyrzucą ze szkoły jak z 30 lat temu ciężarne uczennice wyrzucano ani nie odizolują od reszty uczniów tworząc coś w stylu izolatki. Na wypadek sytuacji, że uczeń upija się/ jest pod wpływem narkotyków w szkole, szkoła powinna mieć wypracowaną procedurę co krok po kroku z delikwentem zrobić ponadto powinno się nałożyć jakąś statutową karę np. naganę dyrektora i powinno to mieć odzwierciedlenie w ocenie z zachowania na świadectwie – naganne.
Każda szkoła przygotowuje program profilaktyki i moim zdaniem zadanie szkoły to głównie profilaktyka – tematy lekcji wychowawczych, pogadanki z pielęgniarką szkolną, lekcje z pedagogiem szkolnym, spotkania z przedstawicielem policji, straży miejskiej. Organizowanie spotkań tematycznych dla rodziców na zebraniach rodziców lub specjalnych warsztatów.
Z technicznego punktu widzenia uszczelnienie szkoły – identyfikatory dla uczniów coś w rodzaju przepustki dla innych wchodzących na teren szkoły, wiele szkół ma monitoring.
Jeżeli problem jest nasilony wdraża się program naprawczy. Ucznia wysyła się na badania do Poradni PP (musi być zgoda rodzica) Wychowawca/pedagog może wystąpić do sądu rodzinnego o nadzór kuratora.

rena12 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewike: Na wypadek sytuacji, że uczeń upija się/ jest pod wpływem narkotyków w szkole, szkoła powinna mieć wypracowaną procedurę co krok po kroku z delikwentem zrobić ponadto powinno się nałożyć jakąś statutową karę np. naganę dyrektora i powinno to mieć odzwierciedlenie w ocenie z zachowania na świadectwie – naganne.

moje pytanie: czy uczeń sięgający do takich używek zwróci uwagę na ocenę zachowania?
z moich, co prawda byle jakich obserwacji ale zawsze, wynika, że takiemu człowiekowi naprawdę jest wszystko jedno czy ma naganne czy b. dobre
nie twierdzę, że sprawę trzeba zostawić samą sobie, ale (jako nauczyciel gimnazjum w niezbyt ciekawej dzielnicy miasta) podstawy trzeba wypracowac u dziecka w domu i to jeszcze przed szkołą – tzn. nie ulegamy namowom innych, choćby nie wiem jakim autorytetem dla nas byli, nie bierzemy nic od nikogo co by można było zjeść lub wypić – chyba że mama pozwoli – mam takiego typa w domu i widzę jak mu cięzko między rówieśnikami i już go miałam “prostować” aż zobaczyłam jak pijaczki częstują moje dziecko i jego kolegów “czymś” pod sklepem – zamarłam – nie wiem co to było- może cukierki a może wino – nie mam pojęcia – i tylko mój jako jedyny nie wziął nic, on nie chce i tyle – nie będę go prostować niech tam

superbasiek Dodane ponad rok temu,

za moich czasów nie było dopalaczy, najpopularniejsza była gandzia, ale nie wiem czy w podstawówce…. na pewno w liceum… tuż przed maturą z koleżanką kupiłyśmy sobie kilka fifek trawki i szczerze powiedziawszy to takie sobie uczucie, wolę sobie więcej piwa kupić jak chcę by mi poszumiało :D… a co do dopalaczy to wiem, że w moim mieście były ze trzy sklepiki ale gdzie to mnie już nie interesuje….

…. pracuję w markecie i najbardziej drażni mnie fakt, że przychodzą do nas takie smarki 7-9 lat i kupują sobie napoje energetyczne typu red-bull… uważam, że takie dziecki to powinny pić kubusia, a ich rodzice zero reakcji, jednemu mama nawet kupowała… to jest straszne…. moim zdaniem zaczyna się na redbulach a kończy się na dopalaczach….

Pozdrówki 🙂

chilli Dodane ponad rok temu,

problem narkomanii i przyjmowania staffu wszelkiej masci dotyczy juz chyba wszystkich poziomow szkol – w szkolach podstawowaych ostrozne szacunki zakladaja, ze przynajmniej jedna pelna klasa jest regularnie uzalezniona od roznych specyfikow – bez wzgledu na lokalizacje.
A najczesciej towar do szkoly wnosza… dziewczynki (tzw. wielbladzice )- ktore z automatu sa poza podejrzeniem.

ewike Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:moje pytanie: czy uczeń sięgający do takich używek zwróci uwagę na ocenę zachowania?
z moich, co prawda byle jakich obserwacji ale zawsze, wynika, że takiemu człowiekowi naprawdę jest wszystko jedno czy ma naganne czy b. dobre

więc pogłaskajmy go po głowie i dajmy zachowanie bardzo dobre zobaczymy jaka będzie reakcja pozostałych uczniów i rodziców.
Ponadto na pamiątkę po ministrze Giertychu uczeń z drugim nagannym zostaje w tej samej klasie.
Gratuluję syna, jesteś świetnym rodzicem.
Dlatego właśnie napisałam poprzedniego posta grzecznie odpowiadając co może szkoła by nie oburzyć się, że to głównie rodzice wychowują, a jako najczęstszą przyczynę sięgania po używki zaraz po namowach rówieśników i chęci zaimponowania im, ma atmosfera w domu.

Można jeszcze ponarzekać na niewydolne państwo, nic nie mogącą szkołę i policję

gosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:moje pytanie: czy uczeń sięgający do takich używek zwróci uwagę na ocenę zachowania?
z moich, co prawda byle jakich obserwacji ale zawsze, wynika, że takiemu człowiekowi naprawdę jest wszystko jedno czy ma naganne czy b. dobre
nie twierdzę, że sprawę trzeba zostawić samą sobie, ale (jako nauczyciel gimnazjum w niezbyt ciekawej dzielnicy miasta) podstawy trzeba wypracowac u dziecka w domu i to jeszcze przed szkołą – tzn. nie ulegamy namowom innych, choćby nie wiem jakim autorytetem dla nas byli, nie bierzemy nic od nikogo co by można było zjeść lub wypić – chyba że mama pozwoli – mam takiego typa w domu i widzę jak mu cięzko między rówieśnikami i już go miałam “prostować” aż zobaczyłam jak pijaczki częstują moje dziecko i jego kolegów “czymś” pod sklepem – zamarłam – nie wiem co to było- może cukierki a może wino – nie mam pojęcia – i tylko mój jako jedyny nie wziął nic, on nie chce i tyle – nie będę go prostować niech tam

Naprawdę?
Moi też z tych co to od innych nic nie wezmą. Od obcych tym bardziej. Tak nauczeni od małego. Nie zauważyłam, żeby cierpieli z tego powodu.

Nie wiem czy dopalcze są w podstawówce starszaka, ale zamarłam, gdy mi powiedziała, że dzieciaki z 6 klasy ubolewały nad tym, że sklepy z dopalaczami zostały pozamykane.
Wtedy właśnie temat częstowania czymkolwiek przez innych wrócił w naszym domu.

rena12 Dodane ponad rok temu,

żle ujęłam – miałam na mysli to, że w domu się tołkuje, że ma sam mysleć i rozsądzać co dobre a co bleee, pani w przedszkolu – macie sami mysleć a nie słuchac kolegów i moje dziecko wychodzi na wielkie indywiduum pod blokiem bo chodzi swoimi drogami a nie za kolegami – znaczy bawi się z nimi jak jest ok ale jak tylko coś nie tak to on jeden odłącza sie od grupy – czasami mam wrqażenie że go krzywdzimy tym – ale tylko czasami

kantalupa Dodane ponad rok temu,

tak czytam i dochodze do wniosku, ze za duzo siue teraz certolimy z towarzystwem – jakies rozpatrywanie tla spolecznego, a moze musial, a moze chcial zagluszyc jakis bol z innego zrodla, a moze ktos namowil

w szole, w ktorej ucze, mamy bardzo jasne zasady — na poczatku kazdego roku spisujac kontrakt ze szkola uczen podpisuje papier o przestrzeganiu zasad i to jest nasza podkladka

zlapany na sciaganiu, paleniu marihuany na terenie szkoly, handlu, oszustwach trafia przed tzw. faculty council, ktory niby rozpatruje sprawe majac w glowie zasade, ze werdykt, jaki wyda bedzie niosl przeslanie dla reszty uczniow

marihuana, niezaleznie od sytuacji, w ktorej ja spozyto, zawsze konczy sie wydalenie ze szkoly, odebraniem praw do amerykanskiego dyplomu i wielkim blamazem

nasza decyzje zaskarzono raz, w zeszlym roku
i tak skonczylo sie na wydaleniu

moze ktos powiedziec, ze mamy zelazne i bezduszne zasady, ale te wlasnie zasady i konsekwentne ich stosowanie pokazuje uczniom, ze nie ma polityki uleglosci wobec lamiacych te wlasnie zasady
stad pomysla, zanim zrobia cos glupiego

to nie obecnosc statutowej kary, ale jej nieuchronnosc sprawia, ze ludzie powstrzymuja sie przed lamaniem prawa

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:tak czytam i dochodze do wniosku, ze za duzo siue teraz certolimy z towarzystwem – jakies rozpatrywanie tla spolecznego, a moze musial, a moze chcial zagluszyc jakis bol z innego zrodla, a moze ktos namowil

w szole, w ktorej ucze, mamy bardzo jasne zasady — na poczatku kazdego roku spisujac kontrakt ze szkola uczen podpisuje papier o przestrzeganiu zasad i to jest nasza podkladka

zlapany na sciaganiu, paleniu marihuany na terenie szkoly, handlu, oszustwach trafia przed tzw. faculty council, ktory niby rozpatruje sprawe majac w glowie zasade, ze werdykt, jaki wyda bedzie niosl przeslanie dla reszty uczniow

marihuana, niezaleznie od sytuacji, w ktorej ja spozyto, zawsze konczy sie wydalenie ze szkoly, odebraniem praw do amerykanskiego dyplomu i wielkim blamazem

nasza decyzje zaskarzono raz, w zeszlym roku
i tak skonczylo sie na wydaleniu

moze ktos powiedziec, ze mamy zelazne i bezduszne zasady, ale te wlasnie zasady i konsekwentne ich stosowanie pokazuje uczniom, ze nie ma polityki uleglosci wobec lamiacych te wlasnie zasady
stad pomysla, zanim zrobia cos glupiego

to nie obecnosc statutowej kary, ale jej nieuchronnosc sprawia, ze ludzie powstrzymuja sie przed lamaniem prawa

Magda, masz rację. W dużej mierze się to sprawdza, tylko w polskich szkołach publicznych nie tak łatwo kogoś wyrzucić ze szkoły, jeśli jest nie z tego rejonu oczywiście można.

Szczerze powiedziawszy to gimnazjum czy też inna szkoła marne ma narzędzia do karania.
Zgłasza się policji i to chyba jedyne wyjście.
Nasze gimnazjum jest dobre, nie mamy zagęszczenia problemu, ale tak myślę o tych, w których problemów wychowawczych jest masa.
Czy wtedy zgłoszenie na policję (pewnie któreś z kolei) jest skutecznym narzędziem?

kantalupa Dodane ponad rok temu,

ula, wlasnie o to mi biega, zeby siegnac po srodki, ktore dadza nauczke raz na zawsze

mielismy w zeszlym roku taki przypadek: chlopaczek w 12nastej klasie, prymus jakich malo, naj naj naj we wszystkim, srednia ocen 6.0 (a u nas naprawde trudno dostac dobra ocene)

zostal na mocy wczesnej decyzji (juz w kwietniu) przyjety do szkoly z tzw. ivy league (bardzo prestizowe szkoly w stanach) z pelnym stypendium
chwile pozniej wyszla afera, ze chlopaczek dorabial sbie sprzedajac prace w internecie, czyli wspieraj plagiaty
troche bylo wahania w kwestii decyzji, ale ostatecznie podjelismy ja jednoglosnie po przypomnieniu sobie starego dobrego hasla: pomysl, jaki przekaz dostaje reszta uczniow, jesli sie tutaj ugniesz
chlopak nie wylecial, biulgarskie prawo stanowi, ze nie mozna tego zrobic, dopoki nie ukonczy roku w szkole (a byl w dwunastej kalsie)
nie dostal amerykanskiego dyplomu
szkola, ktora byla chetna go przyjac, zostala powiadomiona (natychmiast wycofala decyzje)
chlopaczka zaden uniwersytet nie przyjac
pojawil sie ostatnio, zeby poprosic o rekomendaje mojego meza
john rekomendacje napisal, ale nie ominal sprawy jego blamazu w liscie

nie wiem, jak sie polskie prawo ma wobec takich wypadkow, ale nie wierze, ze nie ma sposobu na wyrzucenie delikwenta ze szkoly???

vieshack Dodane ponad rok temu,

10 lat temu skończyłam LO i wiem dobrze, że w mojej szkole można bylo dostać wszystko, wszyscy wiedzieli od kogo, za ile itd.
problem nowy nie jest

nagle się wszyscy obudzili?

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:
nie wiem, jak sie polskie prawo ma wobec takich wypadkow, ale nie wierze, ze nie ma sposobu na wyrzucenie delikwenta ze szkoly???

Marne.
Uczeń ma prawo do nauki w gimnazjum, w swoim regionie. Gdzie go zatem można wyrzucić?
Mamy ucznia, którego wyrzucono z innego gimnazjum, był z innego regionu, a my musieliśmy przyjąć bo akurat z naszego regionu.
No i łobuzuje u nas.
Można wnieść sprawę do sądu, wtedy otrzymuje kuratora, w razie ciężkich przewinien kurator (chyba, nie jestem tego pewna, bo pedagog tym się zajmuje) wnioskuje do sądu, a sąd umieszcza w ośrodku wychowawczym.

To jedyna chyba metoda, ale trudna i długa, no i ciężkie przewinienia typu bójki, rozboje, działalność przestępcza.
Uczeń wyzywa nauczyciela, rzuca czymś w niego, tylko policja. Żadnych innych narzędzi.

rena12 Dodane ponad rok temu,

to o czym pisze kantalupa to jest chyba sprawa po prostu mentalności w narodzie

kiedys na studiach miałam jakis super ciezki przedmiot i kolokwium z niego, przyszedł facet który prowadził zajęcia, rozdał wszystkim te same zadania (nie było grup), pozwolił mieć podręczniki i notatki, zasiadł za biurkiem i zasłonił się gazetą – co robi polski student……..?
same wiecie…. kombinuje

przyniósł tenże człowiek prace, oddał, omówił (rewelacji nie było) aż w końcu któryś student pyta o tą gazetę a on serio nie wiedziła o co chodzi – normalny młody człowiek, skończył doktorat co prawda gdzieś we francji i nie wie o co chodzi -jemu do głowy nie przyszło, że można korzystać z tego co napisał ktoś inny – tam się tak po prostu nie robi i tyle

kolega z klasy z liceum jest w sydney – kończył tam studia i też opowiadał, że za jakiekolwiek próby przepisania czegoś od kogoś, kopiowania, sciagania wyrzucają ze studiów choćbyś był orłem i wpisują takie rzeczy w papiery, że cię nikt do sensownej pracy do końca życia nie przyjmie – a w polsce prawo sobie, ludzie sobie

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Marne.
Uczeń ma prawo do nauki w gimnazjum, w swoim regionie. Gdzie go zatem można wyrzucić?
Mamy ucznia, którego wyrzucono z innego gimnazjum, był z innego regionu, a my musieliśmy przyjąć bo akurat z naszego regionu.
No i łobuzuje u nas.
Można wnieść sprawę do sądu, wtedy otrzymuje kuratora, w razie ciężkich przewinien kurator (chyba, nie jestem tego pewna, bo pedagog tym się zajmuje) wnioskuje do sądu, a sąd umieszcza w ośrodku wychowawczym.

To jedyna chyba metoda, ale trudna i długa, no i ciężkie przewinienia typu bójki, rozboje, działalność przestępcza.
Uczeń wyzywa nauczyciela, rzuca czymś w niego, tylko policja. Żadnych innych narzędzi.
czyli prawo nieudolnie skonstruowane

ale, to moja absolutnie prywatna opinia – dopoki bedziemi z namaszczeniem wysluchiwac tego new age’oego pitu pitu o potrzebach dziecka, nic sie nie da zrobic, niestety:(

kurde, strach do polski wracac troche;)

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:to o czym pisze kantalupa to jest chyba sprawa po prostu mentalności w narodzie


otoz okazuje sie, ze u nas akurat to nie jest sprawa mentalnosci, tylko wlasnie nieuchronnosci kary
bulgaria ma tak samo przychylne nastawienie do naciagactwa oszustwa i wszelakich naduzyc jak nasza kochana polska
a jednak udaje nam sie nasze wlasne prawa forsowac

nieuchronnosc kary – napisze i podkresle jeszcze raz – jest sposobem na powstrzymanie zlych zachowan

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:
nieuchronnosc kary – napisze i podkresle jeszcze raz – jest sposobem na powstrzymanie zlych zachowan

Masz rację, dla mnie to jedyna metoda.

W Wielkiej Brytanii jest chyba jeszcze gorzej niż w Polsce, tam bardzo dużo nauczycieli rezygnuje z pracy bo nie radzi sobie z młodzieżą(wiem to z prasy nie z własnych doświadczeń), przestępczość w szkole wszem obecna.

ewike Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:otoz okazuje sie, ze u nas akurat to nie jest sprawa mentalnosci, tylko wlasnie nieuchronnosci kary
bulgaria ma tak samo przychylne nastawienie do naciagactwa oszustwa i wszelakich naduzyc jak nasza kochana polska
a jednak udaje nam sie nasze wlasne prawa forsowac

nieuchronnosc kary – napisze i podkresle jeszcze raz – jest sposobem na powstrzymanie zlych zachowan

Kanta, ale z tego co pamiętam to nie pracujecie w zwyczajnej bułgarskiej szkole tylko elitarnej z wiodącym angielskim. To oczym napisalaś wcześniej dotyczy również przeciętnej szkoły w Bułgarii? I czy dziecko wyrzucone od Was ląduje w zwyczajnej szkole?

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewike:Kanta, ale z tego co pamiętam to nie pracujecie w zwyczajnej bułgarskiej szkole tylko elitarnej z wiodącym angielskim. To oczym napisalaś wcześniej dotyczy również przeciętnej szkoły w Bułgarii? I czy dziecko wyrzucone od Was ląduje w zwyczajnej szkole?

nie wiem, co sie dzieje z dzieciakiem, ktorego wyrzucamy, pewnie jakas inna szkola go przyjmuje, pewnie nawet ktoras z tzw. “dobrych platnych”

ale u nas traci wszystko, przekresla swoja przyszlosc (wysylamy dzieciakow przede wszystkim na zagraniczne uniwersytety, glownie w stanach i w GBR)

w innych, panstwowych szkolach jest makabra, ale to w zasadzie jedynie potwierdza moje slowa: sama obecnosc kary (bo jakies tam srodki istnieja w kazdym systemie) nie wystarczy, potrzeba jej nieuchronnosci, zero tolerancji dla wybrykow

jeszcze wroce moze do przypadku chlopaczka, ktory stracil stypendium w prestizowym koledzu w stanach: oczywiscie, ze byly naciski ze strony niektorych nauczycieli, uczniow, rodzicow, zeby potraktowac chlopaczka lagodnie, bo w sumie glupi wybryk, a niewobrazalna cena do zaplacenia

naszej szkole tez troche zalezy na statystykach – nie jestesmy tani i choc mamy renome, trzeba o nia dbac
fakt, ze mamy naszych absolwentow w prestizowych placowkach, to najlepszy dowod

a jednak nie ugielismy sie i w sumie jestesmy z tego zadowoleni

Znasz odpowiedź na pytanie: dopalacze w szkołach

Dodaj komentarz

Szkolniaki
Pasowanie na I klasiste
Mamy jutro! Ludzie, a dopiero co bylam w 3 latkach na pasowaniu na przedszkolaka...czas zasuwa nieublagalnie. eh, ciekawe jak bedzie bateria do aparatu juz sie laduje:)
Czytaj dalej
Leczenie niepłodności
Pimafucin na zajście w ciążę?
Witam! Chce Wam opisac sytuacje siostry. Ma ona probelm z zajściem z ciąze.Z pirwszym dzieckiem starała sie ponad półtora roku,poszła do lekarza tez zapisał jej luteinę i następnego okresu juz nie dostała..
Czytaj dalej