Dziewczynki, szok

No wiec (wiem, ze nie zaczyna sie tak zdania)…
moj syn jest w grupie z niejaką Zuzią Rojkowską…
Dziewczynka ma 3 latka…
zna słownictwo angielskie na poziomie podstawowym, czyta i liczy na poz. podstawowym, rysuje jak 6 latek…
oprócz tego jest żywa, super rozwinieta… naprawde jestem pod wrażeniem…
okazuje sie że mama Zuzi to taka polska namiastka TRACY HOGG…
Napisała kilka ksiazek o prowadzeniu, wychowaniu dzieci , a w zasadzie o ich nauczaniu itp…
poszukajcie w necie książki ‘NAUCZ MALE DZIECKO MYSLEC I CZUC’ Katarzyna Rojkowska…
Ja te ksiązke nabede pedem:)
Wam polecam, bo naprawde stwierdzam, ze warto:)

bruni i Filip 2,5roku

53 odpowiedzi na pytanie: Dziewczynki, szok

agusjot Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Wszystko super, tylko w rozsądnych ilościach.
Tak młody mózg nie jest przystosowany do nadmiaru wrażeń. Są dzieci genialne, ale nie należy na siłę uczyć każdego malucha tych wszystkich rzeczy.
Być może dziewczynka będzie liderką w swojej grupie wiekowej, ale zawsze istnieje niebezpieczeństwo tego, że mózg zalewany nadmiarem informacji powie stop.

Ty jesteś rozsądną kobietą Bruni , ale nie brak takich, które będa trzylatka uczyły czytać i mówić w dwóch obcych językach.
Dlatego, ostrożnie. takie jest moje zdanie.

Aga i Kuba (25.06.2003)

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Ja tam Tracy Hogg nie lubię, ale zdjęcie w podpisie mi się podoba. Taką minke ma Filipek jak go w przedszkolu zostawiasz?

Magda & Marcia 07.09.04

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Nie zazdroszcze – np. tego, co to dziecko czeka wsrod rowiesnikow… bez sensu wg mnie. Ale kariere moze zrobi 😉 A ja sie ciesze, jak Mati chce byc pająkiem albo robakiem, albo jak mowi, ze mama ma trzy rączki: jedną i drugą (obie zreszta – wg mojego dziecka – baaaardzo dlugie hihi).

A fotka faktycznie bomba!

Mati (2,5 roku)

elik Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Brzmi imponujaco, to fakt. Ale nasuwa mi sie od razu pytanie, czy ta dziewczynka jest szczesliwa? I czy nie jest/bedzie wyizolowana w grupie rowiesnikow?

Ja jestem za beztroskim dziecinstwem:-)
Ale ksiazke chetnie poczytam – tak z ciekawosci:-)

elik i antek 20 mies

natinka Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

U mojej bratowej w rodzinie jest taka dziewczynka i zawsze nauczyciele proponują zeby dać ją do klasy wyzej ale mam się nie zgodziła i idze równo z rówiesnikami zawsze mówi bratowej ze się nudzi ………… no ale cóz………

Nati i Kamilka 05.04.04

teo Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

🙂
podpsiuję się pod tym jak ładnie to ujęłaś ….:-)

i miło cię widzieć na forum…
mam nadzieje że adaś ma sie dobrze!
buziaki

ILONA I KUBEK3,5roku

annak26 Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Znalam tez dziewczyne ktora majac 3 latka recytowala wiersze z pamieci, bo mama uczyla. Do szkoly sredniej dostala sie bez egzaminow, uczyla sie pilnie -wzorowa uczennica. Ale jak powachala innego swiata to poczula sie “jak pies z loncucha spuszczony” – byly z nia niesamowite problemy wychowawcze, Siedziala w poprawczaku, wiezieniu za narkotyki, kradzieze itp. Taka zdolna. A mama z niej taka dumna byla. Tak mi jakos przyszla ta historia do glowy. Nie kazda musi byc taka sama. A-ha wspomne tylko, ze mama tej dziewczyny to pani pedagog. Coz……

Pozdrawiamy
Ania i Bianca

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Teraz skumałam, ze o tej ksiazce na bank juz cos pisano na forum. Pamietam, ze ktos sie zdziwil, ze dziecko trzeba uczyc myslec i czuc 😉

Masz zdolnego synka, zywego, wysportowanego. Nie ma sensu patrzec na takie wzorce… naprawde uwazam, ze w szkole najbardziej nieszczesliwe sa te dzieci, dla ktorych np. w 4. klasie lektury mlodziezowe sa zbyt dziecinne i ktore znaja na pamiec cala encyklopedie. Dzieci “szkolone” wszechstronnie (celowo mowie szkolone, a nie wszechstronnie uzdolnione) bardzo rzadko szczesliwie funkcjonują wsrod rowiesnikow. Pracuje dopiero siodmy rok, ale zdążylam sie naoglądac, wierz mi. I sama tez troche przeżylam… 🙁

Ciekawa jestem jednak, co oznacza liczenie na poziomie podstawowym.
Zgadzam sie z polą, ze pewne sprawy (np. te wymieniane przez nią) przychodza bez szkolen – nigdy nie uczylam Matiego liczenia, a umie troche (wcale nie wybitnie; nie wybija sie na pewno, sądząc po tym, co czytam na forum – i wybijac sie nie musi), zreszta nie bede wymieniac… Jestem przekonana, ze umialby wiecej, gdybym z nim pracowala, ale…

Mati (2,5 roku)

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Hmmm….

A bawić się ona umie?:) ma czas na lenistwo? Na bycie dzieckiem?


14.10.2004 Mati

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Też tak uważam….na wszystko przyjdzie czas!:)

A na razie…niech po prostu będzie dzieckiem! ( czasem rodzice leczą swe kompleksy w ten sposób….usiłują z dziecka geniusza robić, bo im samym coś nie poszło i sobie to rekompensują)


14.10.2004 Mati

Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

sadze, ze kazde dziecko w tym wieku “tak ma”, jesli sie z nim rodzice w TO wszystko bawia lub gdy sa odpowiednio stymulowane. zadnych nauk, metod, warsztatow i szkol specjalistycznych nie trzeba. maya i nina znaja ang. na poziomie podstawowym, licza do 10, potrafia zaspiewac dwie-trzy piosenki, codziennie rysuja i maluja, codziennie czytamy wspolnie ksiazeczki. sa zywe i zadnych brakow w rozwoju nie stwierdzam.

mniej wiecej o tym jest ta ksiazka (kupiłam) – o stymulowaniu , a nie zmuszaniu… o dobieraniu zabaw tak by dziecko sie uczyło, ale czerpało z tego radosc…
nic ponad siły dziecka itd…
ponoc chodzi tylko o to by ćwiczyc mózg, który potem łatwiej chłonie wszelkie rzeczy, z mniejszym trudem niż u dzieci, które nie byly odpowiednio stymulowane…
my sie od dzis stymulujemy:)
zobaczymy:)
niech mi tylko Bóg da wiecej cierpliwosci.

aha, zauwazylam, że Filip umie przeczytac swoje imie, rozpozna je posród innych wyrazów… mysle, ze pisalismy je tak czesto na znikopisie, ze zapamietał je jako obraz złozony ze znaków… wiec czemu nie miałby zapamietac słow “mama, tata, babcia”..etc…

Zuzia jest dzieckiem naprawde fajowym, ja bym to okresliła jako ‘idelanie rozwinieta”

bruni i Filip 2,5roku

Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Wiesz, to jest bardzo poważny problem.
Niestety, zaczynamy tego doświadczać, a dokładnie jodrzucenia nie tyle przez rówieśników Uli co przez ich rodziców 🙁
Najpierw Ulka szybko zaczęła siadać i chodzić. To jeszcze było akceptowalne.
Teraz mówi. Zrozumiale.
I tu zaczyna się problem na placu zabaw.
Wyczuwam niechęć mam koleżanek i kolegów Uli z placu zabaw 🙁 Bo Ula mówi lepiej niż niejeden 2,5 latek.
(miedzy innymi potrafi powiedzeć coś tak trudnego: Idę z mamą do biblioteki. Książki. Mama czyta książki. – mowi to jednym ciągiem)

Ale zauważyłam, że babcie innych dzieci są przyjaźnie nastawione, natomiast mamy traktują to bardzo emocjonalnie. I nie zawsze to jest przyjemne.


Ola i Ulcia (18m)

ellenka25 Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

dokładnie 😉
niestety coraz częściej …- byle szybciej nauczyło sie czytać, liczyć, recytować, malować, mówić po angielsku itepe itede
by potem siąść z inną mamą przy kawie i się licytować a moja to robi a mój juz tamto…
smutne to..
wszystko jest dla ludzi 😉 a bruni to rozsądna kobita 😉


Natalia 2.06.2003

agus-25 Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

A mi się wydaje,że praktycznie wiele zależy od samego dziecka, nie każde dziecko jest w stanie opanować pewne rzeczy lub też nie ma w ogóle ochoty uczyć się czegoś. Moje dziecko jest chyba bardziej typem “myśliciela” niż np. “akrobaty”, bardzo szybko opanował literki i cyferki, potrafi liczyć do 10 (przez to że nasłuchał się jak liczyłam miarki mleka wsypując mu do butelki) i zna już połowę alfabetu myli się tylko przy LMNOP mówiac elo-melo-pe :)) Za to jest mniej zwinny niż inne dzieci w jego wieku być może dlatego,że mało czasu spędza wspinając się na drabinkach gdyż w pobliżu nie mamy jakiegoś fajnego placu zabaw. Dodam jeszcze,że nigdy spacjalnie nie uczyłam go literek było i jest to jego hobby, literki w formie układanki są jego najlepszą zabawką:) Potrafi też bezbłędnie rozróżniać kolory i dość ładnie mówi. Nie piszę tego aby się jakoś specjalnie chwalić lecz aby udowonić,że wcale taka książka nie ma wpływu na rozwój dziecka.

Agus i Kamilek (24.03.2003)

ala25 Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

I ja uważam, ze rozwój dziecka nalezy stymulowac,ale faktycznie mądrze. Jest wiele poradników, które mówią jak np. uczyc dziecko czytania juz od niemowlęctwa, ale równiez uwazam, ze nic na siłe i na wszystko przyjdzie czas.
Wychodzę również z założenia, ze dziecku nadto odstającemu od grupy pod względem intelektualnym faktycznie chyba jest cięzko. Czesto dzieci takie są wysmiewane, nazywane są kujonami, robi się z nich kozły ofiarne. Poza tym, jak pisze Aga czesto rozwój intelektualny nie idzie w z rozwojem sprawnosci motoryczno-ruchowych.
Na szkółkę przyjdzie jeszcze czas.

Ala i Filipek (29.07.2003)

mlodzia Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Zgadzam się z Tobą!

Tola i Mela

anna-pl Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Mój brat jest takim geniuszem, bez żadnych książek. Mając 5 lat poszedł od razu do pierwszej klasy (miał poziom inteligencji 3-klasisty). Nie chciał chodzić do szkoły bo się nudził, od półrocza drugiej klasy pedagog (po licznych badaniach) stwierdziła że trzeba go przenieść do klasy trzeciej, ale mama się nie zgodziła ze względu na religię i komunię św. Nie chciała go rozdzielać z klasą.
W wieku 18 lat dostał dyplom z języka angielskiego (nie wiem jak to się nazywa, ale mógł już zostać nauczycielem tego języka), dyplom jaki się dostaje po studiach.
Teraz studiuje, ale nie idzie mu już tak dobrze, bo do tej pory wystarczało mu to co usłyszał na zajęciach, a na studiach jednak trzeba się uczyć, a on tego nie potrafi bo zawsze mu wszystko samo wchodziło do głowy.

Nie miał zepsutego dzieciństwa, nie był w szkole wyśmiewany (był bardzo lubiany, jako 2 lata młodszy był takim pupilkiem klasy)

Trochę jednak się zawiódł kiedy się okazało, że jednak nie jest taki genialny (problemy na studiach). I to chyba jest najgorsze, bo przeciętnego ucznia pała tak nie szokuje jak ucznia szóstkowego.

Ja nie jestem za specjalnym, dodatkowym uczeniem dzieci, ale jeśli dziecko wykazuje takie skłonności to czemu nie?

Daro, Ania i Oliwcia (16.02.2004r)

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

W odpowiedzi na:


czesto rozwój intelektualny nie idzie w z rozwojem sprawnosci motoryczno-ruchowych.


A co ma jedno do drugiego? U dzieci, powiedzmy “nie szkolonych” jak to nazywają niektóre koleżanki, też nie u wszystkich rozwój intelektualny idzie w parze z rozwojem motoryczno-ruchowym, bo u żandego dziecka pewnie nie idzie równo. Czy sprawność motoryczno-ruchowa jest ważniejsza w tym wieku? To chyba zależy od dziecka jakie predyspozyje przejawia. Moje zdanie jest takie, że nie ma jedno nic wspólnego z drugim.

Pawełek 19.9.2003 + Kruszynka 17.5.2006

joannar Dodane ponad rok temu,

Chyba troszkę przesadzacie:-)

Takie jest moje zdanie. Przeczytałam chyba wszystkie wypowiedzi, a czytałam też niedawno wątek mamy, która chciała zacząć uczyć swoje dziecko czytać. Wydaje mi się (i to jest moje zdanie), że trochę demonizujecie różne metody stymulacji rozwoju dziecka. Tak naprawdę, chyba wiele z Was zaczęło się wypowiadać nie znając książki Rojkowskiej, ani nawet nie słysząc nie czytając co w niej jest zawarte. Ale nie tylko o książkę Rojkowskiej mi chodzi. Wracając do tematu, am wrażenie, że demonizujecie samych rodziców, którzy chcą troszkę więcej włożyć w swoje dziecko. W ich dzieciństwo. Mnie się wydaje, że trzeba zaufać po prostu rodzicowi. Przecież żaden rodzic nie chce źle dla swojego dziecka. Są oczywiście tacy, którzy przekroczą znacznie linię złotego środka, ale na penwo czynią to w wierze, że robią jak najlepiej mogą dla swojego potomka.
Zadam jedno proste pytanie. DLaczego czytamy dzieciom książeczki? Dlaczego chodzimy z nim na spacery i opowiadamy i wszystkim co widzimy? Dlaczego rysujemy z dzieckiem? Bo uczymy go w ten sposób m.in. myśleć, czuć, odróżniać dobro od zła, uczymy wszystkiego co jest widoczne dla dziecka i pomagamy mu to zrozumieć. Czy nie biegamy z dzieckiem po placach zabaw wspinając się wszędzie za nim?? To wszystko robimy poprzez BYCIE RAZEM Z DZIECKIEM, które jest najważniejsze w tym wszystkim. Ale czy to nie jest stymulacja jego rozwoju???? Prawdą jest, że czasy się zmieniają. KIedyś nasze babki nie miały wogóle czasu, ani nie było to wogóle takie normalne, że poświęca się tyle czasu dziecku. Tak jak zmieniły się zasady żywienia dzieci, leczenia, tak i nastąpiły zmiany w wychowywaniu dzieci, czy właśnie stymulacji rozwoju. Dlaczego nie mamy korzystać z rozsądkiem z nowoczesnych rozwiązań jeśli są dobre?
Podkreślam też, że jestem bardzo przeciwna “wyścigowi szczurów” w przypadku dzieci, bo to oznacza, że jednak rodzic bardziej patrzy na swoje ambicje a nie na predyspozycje, czy zainteresowania dziecka. ALe też zaczyna być widoczne zjawisko przeciwne. Neguje się wszstko co może pomoc dziecku sie rozwijać ponad jego wiek. A dlaczego pytam? Jeśli dziecko chce, przychodzi mu to łatwo, jest to dla niego właśnie wypełniony efektywnie czas bo się nie nudzi, a dzięk np. zabawie w naukę czytania może spędzać jeszcze więcej czasu z mamą czy tatą to dlaczego ma się nie bawić w naukę angielskiego? czytania? logicznego myślenia? czy wbijania gwoździ metodą Kunta Kinte??
Jeśli wszystko jest w rozsadnym tempie i w rozsądnych kryteriach stosowane, to dlaczego mamy z tego nie korzystać? Nie każda tego typu inwestycja w dziecko musi się skończyć odrzuceniem go przez rówieśników, przez społeczeństwo. Jeśli rodzic będzie rozsądny to będzie potrafił nauczyc dziecko też odnajdywania się w różnych sytuacjach życiowych. To, że niektórzy są przeciw i nie stosują takich praktyk “dodatkowych stymulacji” nie gwarantuje moim zdaniem, że dziecko nie będzie odrzucone.
Podam przykład odwrotny. Chyba nawet częściej niż tzw. kujony, odrzucane są dzieci, którym nauka wchodzi bardzo trudno. Nazywa się je wtedy nieukami, itp. Czy takie dziecko nie będzie nieszczęśliwe? I czy rodzic w takiej sytuacji nic nie zrobi, żeby pomóc temu dziecku jakoś stymulować pracę mózgu, żeby było mu łatwiej? Wiek w jakim są nasze dzieci, jest chyba świetnym wiekiem na to, żeby właśnie nauczyć dzieci efektywniejszgo korzystania z nazego mózgu. Poprzez zabawy, które są dostosowane do ICH wieku, mogą sobie wypracować efektywniejsze funkcjonowanie mózgu. Są rodzice, którzy stawiają na rozwój motoryczno-ruchowy swoich dzieci (nauka pływania, biegania na czas, itp) a są rodzice, którzy stawiają na ćwiczenie mózgu. Dla mnie to to samo. Jeśli dzieci przejawiają zainteresowania w swoją którąś tam stronę i rodzic to rozpozna, to jest to chyba jak najbardziej w porządku. Każdy może mieć zdanie różniące się od zdania koleżanki, ale czy trzeba je od razu krytykować, czy odrzucać? TYM BARDZIEJ jeśli się tego dobrze nie poznało:-)
To jest moje skromne, acz dość długie zdanie

Pawełek 19.9.2003 + Kruszynka 17.5.2006

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Nie to, że nie uwierzą, póki nie przeczytają, ale po prostu mogą tego być nie świadome:-) A po przeczytaniu może im się TA wiedza uświadomić i będą wiedziały na co zwracać uwagę. Dlatego dobrze, że są takie książki.

Pawełek 19.9.2003 + Kruszynka 17.5.2006

wasia Dodane ponad rok temu,

księgarnia internetowa – mam namiary

Zamówiłam w internetowej księgarnii Gandalf – z wysyłką 27 zł.
adresik:
[Zobacz stronę]

Aga i Ania 2 latka 5 miesięcy

Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

To zdjęcie jest super:D
A.

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Naprawde? Przeciez to sa naturalne umiejetnosci… Nie porownywalabym tego z umiejetnoscia angielskiego u dziecka mieszkajacego w Polsce i mającego polskich rodzicow.
Synek mojej kolezanki w wieku Uli nie takie rzeczy mowil – slownictwo zna takie, ze ja czasami nie wiem, co oznacza dany specjalistyczny termin. A ile synonimow! Mowie im, ze moi uczniowie w gimnazjum tylu nie znaja 😉
I jakos niegdy nie skarzyla sie na takie traktowanie, o jakim piszesz, co wiecej my mamy kontakt i Mati starszy od tamtego dziecka nie mowil nic, a jednak nie uwazalam, ze to powod do jakiegos ostracyzmu… Przykro mi, ze juz w takich drobiazgach tak jestescie traktowane.

Ja mialam na mysli bardziej sprawy tego typu, ze dziecko jest szkolone przez rodzicow – wiesz, gra na kilku instrumentach, uczy sie 3 językow i chodzi na 5 dodatkowych zajęc. Takie dzieci w szkole maja ciezko… I nie interesuje ich nic, co zazwyczaj przyciaga mlodziez, nabywaja doroslych nawykow – oczywiscie nie wszystkie, to stereoty, niemniej jednak wiele sie tego juz naogladalam. Mysle, ze szybkie siadanie i mowienie to co innego 🙂

Mati (2,5 roku)

Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Myślę dokładnie to samo.
Buziaki!!!

Kaśka z Natusią (3,5 roku 🙂

izys Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba troszkę przesadzacie:-)

Joanno, a mnie się podoba twoje “skromne, acz dosc długie zdanie”

chciałam coś więcej napisać, ale moje dziecko własnie “stymuluje” swój rozwój fizyczny skrabiąc się po szczebelkach na balkonie………… ups, teraz zbił słoik, będzie poznawanie sensoryczne

“Surykatki”M-1.5r, O-10l.

mlodzia Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

;-))

Tola i Mela

elik Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba troszkę przesadzacie:-)

A czy nie jest tez troche tak, ze pojawia sie nagle jakas Tracy Hogg czy inna zaklinaczka w telewizji, albo przedszkola Motresori czy inne Hellen Doren i od razu 3/4 mam podnosi i wklada do lozeczka, albo uczy przez zabawe;-) ? Mysle, ze troche krytycyzmu(nie slepej krytyki) do metod i guru pozwoli nam nie popadac w skrajnosci i miec troche dystansu do aktualnych trendow w podejsciu do rozwoju/karmienia/wychowywania dziecka

takie jest moje zdanie;-)

elik i antek 20 mies (stymulowany bezmetodowo;-))

Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Może źle się wyraziłam. Nie wszyscy negatywnie reagują. Ale ze trzy takie mamy się znajdą.
Myślę, że to problem ambicji (od października ich dizeciaki idą na lekcje angielskiego metodą Helen Doran – nie potępiam, ale jak dla mnie 2-3 lata to za wcześnie). Nie wiem.
Co dziwne gdy mieszkałyśmy w małym mieście problemu nie było 😉


Ola i Ulcia (18m)

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba troszkę przesadzacie:-)

Zgadzam się jeśli chodzi o zdrowy dystans, ale jeśli te nowe trendy mają pomóc mamie, często w odnalezieniu się jako mama, to dlaczego nie?
Powiem tak, po przeczytaniu książki Tracy Hogg, ogólnie śmiałam się, bo 3/4 tej książki stosowałam intuicyjnie jako mama i nie było tam dla mnie odkrycia ameryki, ale bardzo pomogła mi zrozumieć parę rzcezy, poukładać je sobie.
Ja też jestem przeciwna popadaniu w skrajności i właśnie tego dotyczył mój post. O nie przesadzaniu ani w jedną ani w drugą stronę. Krytyka konstruktywna jak najbardziej tak, ale krytykanctwo – nie. Moje zdanie jest takie, że iech sobie przycodzą kolejne nowe trendy metodyki, i niech mamy próbują je wykorzystać. Jeśli to im dzieciom i im w czymś pomoże to proszę bardzo, tylko chwalić. Jeśli w niczym nie pomoże, to (i tu jest złoty środek i rozsądek o który mi chodzi) mama taka sama powinna odpuścić:-)
Dotyczy to starych zasad i rad babć, ciotek i innych osób. Był niedawno taki post o strasznych teściowach, mamach i ciotkach i babciach, które coś tam radzą przestarzałego. Problem w tym, że wiele rodziców od razu wystawia kolce na takie rady, bo co ta babcia wie o dzisiejszym świecie. A warto posłuchać i tych najstarszych rad jak i tych najnowocześniejszych i wyciągnąć z nich esencję taką jaka jest nam i naszemu dziecku potrzebna w danej chwili:-)
Ot takie moje, znów przydługie zdanie, ale wybacz, uwielbiam dyskutować:-))))))

Pozdrowionka
P.S. W sumie to chodzi nam o dokładnie to samo, Tak mi się wydaje:-)

Pawełek 19.9.2003 + Kruszynka 17.5.2006

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba troszkę przesadzacie:-)

Tia, poznawanie sensoryczne mamy wypraktykowane:-)
Np. chodzi matka za dzickiem i wyciaga na siłę z buzi coś co dziecku udało się przed chwilą znaleźć na progu balkonu. Matka docieka czy dziecko żuje muchę czy kawałek krakersa, który dziecko ostatnio gdzieś rzuciło

I cieszę sie, że komuś się podobaja moje przydługie wypociny, bo ja jestem taka, właśnie lubiąca wtrącić peeeeełne swoje zdanie

Pawełek 19.9.2003 + Kruszynka 17.5.2006

grazyna-z Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Tak tak

W odpowiedzi na:


czesto powtarzana czynnosc w formie zabawy w koncu sie dziecku utrwala 😉


U mie liczenie do trzech odchodzi w windzie 0123 tyle umie bardzo dobrze….wiecie na którym piętrze mieszamy?
Od dłuższego czasu czytam Uli rymowanki przed zaśnięciem i nagle okazało się że kilka zna na pamięć. Nie wszystko wymawia poprawnie np taki fus, taki fus (taki tchórz) a ile ma radochy gdy oświadcza
– tą siązecke cyta mamusia a tą Ula.

Graynka i Uleńka 1.08.2003

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

no tak, na ambicje nie ma rady 🙁

Mati (2,5 roku)

Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

ja tam do tej pory stymulowalam po swojemu, ale pomyslałam, ze chetnie poczytam o innych metodach…
nasza stymulacja opierała sie na praniu z mamą, wkladaniu do zmywarki z mamą, prasowaniu z mamą, pomaganiu w rozwieszaniu prania, odkurzaniu – mysle, ze skoro dla dziecka to przyjemna zabawa a potem dopiero nauka , to nie ma problemu:) i wlasnie o takiej stymulacji traktuje ta ksiązka…

nie ma nic o zapisywaniu dzieci na kursy, przymuszaniu itp…
jest tylko o zabawie z dzieckiem w taki spasób by jak najwiecej z tego czerpało i dziecko wykorzystało swoje ogromne mozliwosci chłoniecia świata i rozwijało sie własciwie wlasnie poprzez zabawe…

bRON bOŻE nie naleze do tych ‘dziwnych mam z piaskownicy’… po prostu jesli moge pomoc mojemu dziecku w jakis sposób i własciwie wykorzystac nasz czas to czemu nie:) no i zabawa przede wszystkim:)

bruni i Filip 2,5roku

elik Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba troszkę przesadzacie:-)

tak, chodzi nam o cos podobnego:-)
Ja zreszta tez czytam, te “nowe trendy” Tylko jakos sie nie zdarzylo jeszcze zebym zapiala z zachwytu;-)
Ja to chyba cyniczna jestem;-)

elik i antek 20 mies

ala25 Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba troszkę przesadzacie:-)

OTÓŻ TO!
Umiar we wszystkim!

Ala i Filipek (29.07.2003)

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

Tak tak tak tak 🙂

Właśnie to pisałam w moim poście u góry.

Pawełek 19.9.2003 + Kruszynka 17.5.2006

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba troszkę przesadzacie:-)

Jak powiedziałam wyścigowi szczurów mówimy stanowcze nie, ale wydaje mi się, że coś co może być przez osoby trzecie postrzegane jako wyścig szczurów, wcale nie musi takim być dla tego dziecka i jego rodziców.
A w całej syskusji miałam wrażenie, że to postrzeganie bardzo się zaciera, byleby skrytykować wszystkie trendy metody wychowawcze:-)
A z tą oczywistością to jest różnie. Dla jednych jest coś oczywiste, a dla innych nie bardzo i musi to przeczytać np. w trendy książce:-)
Ot tyle:-)
A ja lubię dłuuugo dyskutować:-)

Pawełek 19.9.2003 + Kruszynka 17.5.2006

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba troszkę przesadzacie:-)

Pola, gdyby wszyscy rodzice mieli taką wiedzę i intuicję jak my to by nie było potrzeba takich guru jak Tracy. Ale jak oglądałam TYCH rodziców, do których przychodziła Tracy czy inna niania, to mi się włos na głowie jeżył, bo w większości to Ci rodzice potrzebowali niani. I w takich przypadkach jak te potrzebni są “inżynierowie od spraw oczywistych” ;-)))

Pawełek 19.9.2003 + Kruszynka 17.5.2006

Dodane ponad rok temu,

Re: Chyba troszkę przesadzacie:-)

ZGADZA SIE…
te rodziny były naprawde extremalne…
szczególnie rodzice…
moja mama stosowała metode ‘scierą przez łeb’ i w sytuacjach krytycznych (wojna wrecz miedzy rodzenstwem) działało…
reszte spełniał tata – wystarczy że spojrzał…
Nigdy nas nie uderzył, ale jak powiedział, to nam w piety weszło i ten wzrok – o matko…
to dopiero była stymulacja – tego nie znajdziesz w ksiązkach!
i co? i zyje sobie jakoś

bruni i Filip 2,5roku

Dodane ponad rok temu,

Re: Dziewczynki, szok

3 lata to w sam raz na rozpoczęcie nauki drugiego języka. Nie powinno się zaczynać w momencie kiedy dziecko nie opanowało jeszcze swojego pierwszego języka 🙂
Tyle wiem z metodyki 🙂

Monika & Nina (22 m-ce)

Znasz odpowiedź na pytanie: Dziewczynki, szok?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
decyzja o pogrzebie
Ponieważ nie wiem jak odpisać do wszystkich dziewczyn które starały mi się doradzić w sprawie pogrzebu. Chcę to zrobić w tym właśnie, osobnym poście. Zdecydowałam nie iść. Sprawa tak jak napisałam
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
Jaką kupujecie bielizne dzieciom?
chodzi mi o podkoszulki bez rekawów i majteczki... musze uzupelnic teraz Filipkowi te rzeczy w garderobie na zime... w zeszlym roku uznałam, ze kupie mu takie ze zwykłej bawełny w markecie... no
Czytaj dalej