Grzeszki dnia codziennego

Dajecie się skusić na małą czarną?
Wypijecie kieliszek czerwonego wina do niedzielnego obiadu?
Pozwolicie siobie na szklaneczkę piwa?
Papieros co jakiś czas?

Czy nie dajecie się?

Pozdrawiam ciepło, Orange

45 odpowiedzi na pytanie: Grzeszki dnia codziennego

  1. Re: Grzeszki dnia codziennego

    to ja sie przyznaje. srednio co 2 tygodnie mnie bierze na coca-cole, ale szklaneczka wystarczy. Co jakis czas upijam malenki lyczek wina z kieliszka meza – tak dla smaku. srednio raz w miesiacu wylamuje sie i nie wchodze pod prysznic tylko do wanny – dawniej codziennie byla kapiel w wannie, potem z dnia na dzien przestawka na prysznic.

    z rzeczy notorycznych: jezdze samochodem (zaczynam 8 miesiac hihiihi), a moja ginka krzywi sie i labiduje, zebym nie jezdzila. nie potrafie. na uczelnie mam 8 km – w zimie mam wstawac wczesniej i tluc sie autobusem???? to wole spokojnie wsiasc. zreszta moj samochod jest automatyczny, ma tylko gaz i hamulec. i uwazam na dziury w jezdni.

    za czesto pije herbate czarna, powoli przestawiam sie na owocowe, mietowke i melise.
    to chyba tyle tych grzzeszkow 🙂

    Maja +

    • Re: Grzeszki dnia codziennego

      Na szczescie nie pale, kawy nie lubie, wino czerwone jest nawet wskazane od czasu do czasu a piwko najwyzej pol szklaneczki – rzadko, bo wcale nie mam ochoty.
      Za to latwo mnie skusic na slodycze, Marsy, Liony i tego typu pysznosci. Wypad do sklepu bez loda nie wchodzi w rachube

      kobin,Konciu i

      • Re: Grzeszki dnia codziennego

        Czasem kawka z duuuuużą ilością mleka
        Czekoladka
        Raz wizyta w Pizza Hut
        Bułeczka na śniadanie
        No i blacha szarlotki, która zniknęła w ciągu jednego popołudnia

        Więcej grzechów (póki co) nie pamiętam 😉

        Ania, Emilka i

        • Re: Grzeszki dnia codziennego

          To teraz moja kolej 🙂

          Od papierosów mnie odrzuca,
          piwa nigdy nie lubiłam, więc problemów nie ma. Z kieliszka czerwonego wina (baardzo sporadycznie) “wchodzą” mi tylko dwa łyczki…

          Za to nie mogę się obudzić bez kawy 🙁 Opracowałam sobie metodę, że piję ją co kilka dni i baardzo rozrzedzam mleczkiem… Może tak nie zaszkodzi?

          • Re: Grzeszki dnia codziennego

            Ja akurat nie palę, nie piję /jeśli juz to cos słabego i sporadycznie/. Jedynie piłam!!!, bo juz tego nie robię kawkę z mleczkiem. Pierwsze jak męża za drzwi rano wystawiłam to wstawiałam sobie wodę na ukochana kaweczkę, ale od samych początków ciąży ta moja ukochana kaweczka rosła mi w ustach, cos strasznego. Zapach mi nawet przeszkadzał. Co dziwnego nawet mnie do niej nie ciągnie.

            Betsi i wyśniony chłopczyk 30.06.-1.07.04

            • Re: Grzeszki dnia codziennego

              Na początku ciąży nie piłam wogóle kawy, od tygodnia nie mogę bez niej funkcjonować – rozpuszczalna z 1,5 łyżeczki z dużą ilością mleka. Bardzo rzadko od męża łykam kapkę czerwonego wina – wcześniej mi nie pozwalał…Oczywiście nie mogę żyć bez słodyczy – te ukochane krówki- i czarnej herbaty.

              Buziaki
              Patik i czerwcowa dziewczynka (11.06.2004)

              • Re: Grzeszki dnia codziennego

                Ja z wymienionych czasem (no ze dwa – trzy razy w tygodniu) wypijam w pracy filiżankę słabej kawki. Dość mocnej herbaty nie potrafię sobie odmówić. Czasem tez mam ochotę – i wypijam trochę pepsi. Od czasu do czasu jakiś mc donalds.
                Ogólnie – staram się nie przeginać w żadną stronę 🙂 Kocham mojego Dziecia ale przecież jestem w ciąży a nie jakaś upośledzona czy chora! 🙂 (tak powtarzam mężowi kiedy mnie opieprza za odkurzanie czy mycie wanny) 🙂
                Agata

                • Re: Grzeszki dnia codziennego

                  hej!
                  akurat kawy i herbaty czarnej w ogóle nie pijam ( i przed ciążą i teraz), do wina i innego alkoholu też mnie jakoś w ciąży nie ciągnie (w czasie ciąży wypiłam tylko 1 lampkę wina na sylwka), papierosów nie paliłam, więc z tym też nie mam problemu.
                  Moje grzeszki to – czasami mnie nachodzi straszliwa ochota na mirindę i muszę choćby kilka łyczków…., poza tym pizza, czasmi wizyta w Mc Donaldzie i niepohamowany apetyt na słodycze i lody- z tym mi najgorzej walczyć :-)))

                  • Re: Grzeszki dnia codziennego

                    Kazdy ma swoje grzeszki, mnie raz na miesiąc nachodzi na coca-colę, potrafię wtedy nawet 2 l naraz wypić. Czasami mineralna gazowana. Kawa, papierosy, wino, piwo całkowicie odstawiłam (choć wszystkiego bardzo duzo używałam). Mocnej herbaty nie pijam, zawsze z cytryna lub jakoś owocową. Chyba najbardziej mi teraz brakuje zimnego piwa, czasami jak siedzę ze znajomymi a oni tak popijaja to potrafię wcześniej wyjść z towarzystwa żeby duzej sie niekatować.
                    Pozdrawiam
                    truskawka

                    • Re: Grzeszki dnia codziennego

                      Z papieroskow to swiadomie zrezygnowalam – na rzecz dzidziusia. Czasami mam ochote sobie zapalic, ale nie jest problemem zrezygnowac. Piwko kiedys bardzo lubilam i brak ochoty na jedno male we wrzesniu byl juz jakims sygnalem, ze dzieje sie cos ciekawego…:-))) ! Nie mam na nie ochoty do dzisiaj, wiec nie pijam.
                      Natomiast… pochlaniam tony slodyczy! Uwielbiam wszystko o smaku toffi, zwlaszcza wafelki i lody! I jak do tej pory mam “tyyylko” 12 kg do przodu! Winko – owszem – od czasu do czasu lampeczka czerwonego. Kawka – rowniez, ale nie z mlekiem – raczej mleko z kawa :-).
                      No i mc Donald’s, Oscar itp. “smakolyki” rowniez od czasu do czasu mi sie zdarzaja. A jezeli chodzi o napoje gazowane, to zdecydowanie oranzada – rowniez od czasu do czasu – zielona, zolta, czerwona, biala – zalezy od nastroju.
                      No, ale pomyslcie sobie, ze z tego wszystkiego bedziemy musialy raczej zrezygnowac, gdy urodzi sie dzidzia i bedziemy karmily cycusiem… Tkaze teraz, na jakis czas? Nie robmy sobie wyrzutow!

                      Pozdrawiam serdecznie.
                      Aga i Ktos(7.06.04)

                      • Re: Grzeszki dnia codziennego

                        Moim najwiekszym grzechem bylo palenie fajek w trakcie starania sie, nie potrafilam zrezygnowac i bylam na siebie wsciekla i bylam przekonana, ze jak zajde w ciaze to nie bede potrafila rzucic ten obrzydliwy nalog. Ale sie udalo! Dziewczyny niedlugo bedzie miesiac jak nie pale :-)))
                        A co do reszty to pestka w porownaniu z papierosami. Z kawy juz dawo zrezygnowalam, slodycze racjonuje, mam mniejsza ochote na slodkie niz przed ciaza.
                        Zobaczymy co bedzie dalej 🙂
                        Pozdrawiam
                        Bramka

                        • Re: Grzeszki dnia codziennego

                          Na sumieniu mam:
                          – potężnie zakrapianą alkoholem imprezkę (kiedy nie wiedziałam jeszcze, że w moim brzuchu mieszka fasolka). Sumienie mnie gryzie do dziś i pewnie dlatego do dwunastego tygodnia nie wypiłam ani kropelki.
                          – trzy dni temu, żeby uczcić koniec etapu mdłości wybraliśmy się z mężem na pizzę – zjadłam najbardziej ostrą jaką znalazłam (bo taką uwielbiam) no i zapiłam szklanką piwa (ale był to sikacz z beczki),
                          – kiedy ciśnienie drastycznie spada pozwalam sobie na słabą kawę z dużą ilością mleka,
                          – czasem ciastko, zwykle sernik (białko!)
                          – no i jeszcze we wczesnej ciąży wyjazd w góry, co prawda niewysokie (Beskidy), ale jednak góry! Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie wiedziałam, że gwałtowny spadek ciśnienia może spowodować poronienie. Na szczęście nic się stało a wyjazd wyraźnie poprawił mi nastrój. A tak w ogóle z tymi górami to pewnie jakieś mity, gdyby coś miało się stać to pewnie i tak by się stało bez zględu na miejsce przebywania…
                          Papierosów na szczęście nie palę.
                          Pozdrowionka


                          Daga i…

                          • Re: Grzeszki dnia codziennego

                            Oj, ja to mam duuużo grzeszków :(( Przede wszystkim nie potrafię zrezygnować z kąpieli w wannie. Nie robie już tego codziennie, ale co kilka dni muszę!!! Poza tym nie odżywiam się najzdrowiej – rzadko jem obiady, prawie ciągle na kanapkach, jem słodycze, lody, piję coca – colę, czarną herbatę, ale nie piję kawy i nie palę papierosów. Czasami zdarza mi się wypić kilka łyczków alkoholu, ale jest to wyłącznie winko 🙂 Poza tym chyba nie odstaję od większości :))

                            Daga

                            • Re: Grzeszki dnia codziennego

                              Oj, ja to mam duuużo grzeszków :(( Przede wszystkim nie potrafię zrezygnować z kąpieli w wannie. Nie robie już tego codziennie, ale co kilka dni muszę!!! Poza tym nie odżywiam się najzdrowiej – rzadko jem obiady, prawie ciągle na kanapkach, jem słodycze, lody, piję coca – colę, czarną herbatę, ale nie piję kawy i nie palę papierosów. Czasami zdarza mi się wypić kilka łyczków alkoholu, ale jest to wyłącznie winko 🙂 Poza tym chyba nie odstaję od większości :))

                              Daga

                              • Re: Grzeszki dnia codziennego

                                ojojjjj..to sie teraz wyda

                                dobra, spowiadam sie :

                                1.paliłam i to sporo przed ciążą – gdy zobaczyłam diwe tłuste krechy na tescie- abstynencja totalna było i jest mi ciezko i sni mi sie czasem, ze palę 😀 ale Gabulec najwazniejszy i mimo, ze mnie ciagnie nie wróce do nałogu 😀 Tygrys mi nie ułatwia, bo sam pali, choc od kiedy jestem w ciazy, stara sie palic nie tam gdzie ja przebywam Bramko- gratulacje!!! sama wiem ILEEEE!!!! znaczy nie palic miesiąc jestes dzielna, trzymaj sie mnie 27 marca minie pół roczku, jak nie pale to chyba tez duzo, co nie?

                                2.zawsze piłam duuuuzo mocnej kawy, w ciazy jak mnie odrzuciło od niej- sam zapach- blechh..tak nabrałam na nią ochoty dopiero w 6 m-cu ale tylko na jedną i za to codziennie nescafe 3 w 1 – polecam dziewczyny, po prostu miodzio!!! inna kawa dla mnie w ciązy nie istnieje 😀

                                3. pierwszy trymestr dla mnie to : kisielki “słodka chwila”, zupki chinskie, chipsy, pizza, herbatniki w czekoladzie, tonyyy pepsi cytrynowej czyli ogólnie straaaasznie niezdrowo i wyjątkowo badziewnie 😀 ale tylko po tym nie wymiotowałam, choc i tak walczyłam z mdłosciami do konca 4 m-ca.. pocieszam sie, ze na moją przyjaciółke działał tylko mc donalds przez pierwsze 3 m-ce, a konkretnie wieśmaki po wszystkim innym wisiała nad kibelkiem… 😀 a w pazdzierniku urodziła zdrową córeczkę- mam nadzieje, ze i mojej ta “dietka” nie zaszkodziła.. Ale na serio- inaczej nie szło normalnie funkcjonowac

                                4. Alkoholu nigdy nie lubiłam i nie lubie..wrecz sie najeżam, jak mi ginio i Tygrys kaze wypic lampke wina czerwonego na morfologie i na cisnienie 😀 blech… No nie lubie i koniec!

                                5. i tu sobie nie moge wybaczyc!! i ciągle mam wyrzyty sumienia, ze jestem taka durnowata- dzwigam siaty z zakupami!!! 🙁 raz jak dzwignełam, to mnie brzuch całą noc bolał…obiecuje, ze wiecej nie bede…przysiegam

                                wiecej grzechów nie pamietam

                                całuchy- Olka i małe pasiaste 31 tc

                                • Re: Grzeszki dnia codziennego

                                  Dziwczyny jak czytam Wasze posty to ja jestem przy was maria magdalena przed nawróceniem – moje grzechy to grzeszydła w porównaniu z Waszymi “wyznaniami”! I przyznam się szczerze, że jestem przekonana, że nie robię Maleństwu krzywdy tylko funkcjonuję, traktując ciążę jako fizjologię…. czyli coś naturalnego!
                                  Papierosy i twardy alkohol – rzecz jasna nie wchodzą w grę (akurat nie musiałam zrywać z nałogiem)
                                  ale pizza to 2x w miesiącu (jestem w szoku że wymieniacie to jako grzech), gazowane napoje – raz na jakiś czas też sobie pozwalam, słodycze – luz! Kawę rozpuszczalną piję każdego dnia – nie mocną z mleczkiem (nawet nie pomyslałam że to złe), winko czerwone – chętnie lampeczka… czasem nawet zupka chińska – bo miałam takie zachcianki!
                                  Do tego śledzie marnowane, korniszony, papryka w occie… wszystko w granicach rozsądku!
                                  Boże – jakaś nienormalna jestem? Dodam, że bez zbytniego strania jem duuuużo owoców, warzyw – różnorodność w obiadkach!
                                  Myślę, że nie można się dać zwariować… jasne, jak ktoś pali, albo popija czyściochę – potępiam i nietoleruję, ale żeby się zaraz “spowiadać” z małej kawki, czy batonika….
                                  Pozdrawiam wszystkie zesteresowane i grzeszne!
                                  Gosia vel Maria Magdalena Jawnogrzesznica 😉 z Marysią ‘kwiecień 2004

                                  • Re: Grzeszki dnia codziennego

                                    Ale mi narobilas ochoty na sernik!!!!!!! Nie wytrzymam… Najpierw musze dogotowac kapusniak – zachcianke pana meza i lece do cukierni… Papa!

                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                    Aga i Ktos(7.06.04)

                                    • Re: Grzeszki dnia codziennego

                                      Fajny post… Bardzo mi sie podoba, bo mozna wyrzucic z siebie co nas gnebi…:)
                                      Otoz:
                                      1) Na poczatku popalalam, gdzies do 6 tygodnia, nie potrafilam odstawic papierosow z dnia na dzien (wczesniej palilam 8 lat) Az w koncu odstawilam i udalo sie… Do dzis nie pale i nie zamierzam… Czasem snia mi sie papierosy, ze pale i mam wyrzuty sumienia…

                                      2) Kawa. Na poczatku mnie odrzucilo, ale od ok.20 tygodnia mam czasem ochote, ale nie potrzebe, bo cisnienie mam nawet w gornej granicy, wiec lekarz odradza… Mimo to, raz na jakis czas slabiutka mala czarna (nawet bez mleka…), nic nam nie bedzie, wierze w to!

                                      3) Jedzenie typu pizza, frytki, no i inne “fastfudy”… Nie potrafie sie czasem oprzec. Ale nie widze nic zlego w tym, ze raz na jakis czas zafuduje mi i Maluszkowi szybkie jedzenie…

                                      4) Zdarza mi sie nieregularnie jesc obiady, a sa dni, ze jade na kanapkach… No tak, zdarza sie…

                                      5) Nie pije alkoholu! Czasem, ale baaardzo rzadko lyk piwa od meza…

                                      No i to chyba tyle… Aha, jeszcze czasem lubie posiedziec sobie dluzej w nocy i pospac rano. Moge sobie na to pozwolic, bo jestem od jakiegos czasu na zwolnieniu… Ale czy to grzeszek??

                                      Pozdrawiam wszystkie grzeszne i niegrzeszne :))
                                      Ewa i Lipcowy Cypisek (3.7.2004)

                                      • Re: Grzeszki dnia codziennego

                                        Nie warto! Przez te parę miesięcy naprawdę można wytrzymać. Sama również mam ochotę na piwo lub winko ale jakoś się postrzymuję.
                                        Jak będziesz miała ochotę to przypomnij sobie swojego Robaczka i od razu ci przejdzie.

                                        • Re: Grzeszki dnia codziennego

                                          No to ja tez sie przyznam:
                                          1. kawa – codziennie, rozpuszczalna czarna
                                          Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze mam pozwolenie od ginki – mam dosc niskie cisnienie
                                          2. piwko – od czasu gdy sie dowiedzialam, ze jestem w ciazy wypilam 4 male piwka
                                          3. wino – tak raz na miesiac pol lampki wina
                                          4. czarna herbata – czesto, ale staram sie ja zastepowac herbata owocowa
                                          5. slodycze – duuuuzo i codziennie, najczesciej landrynki badz mentosy
                                          6. napoje gazowane – rzadko i w malych ilosciach
                                          7. chipsy – od czasu do czasu i do piwka 🙂
                                          8. kapiel w wannie z aromatycznym olejkiem i przy swiecach – czasami, tak raz na miesiac
                                          9. lezenie na plecach – dosc czesto, bo jest mi tak wygodniej niz na boku, ale staram sie lezec krotko, zeby malemu nic sie nie stalo

                                          wiecej nie pamietam…

                                          karioka z Dominikiem (~6 maj 2004)

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Grzeszki dnia codziennego

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general