Historia naszych sasiadow

Nasi sasiedzi sa malzenstwem od 10 lat, ale bez dzieci. Najpierw nie chcieli, potem nie wychodzilo, az wreszcie udalo sie i oznajmili nam, ze jesienia powiekszy im sie rodzina.
Ona jest mistrzynia regionu w ujezdzaniu koni (czy jak to sie fachowo nazywa) i wiele godzin spedza w siodle. Lekarka zabronila jej jednak tego ze wzgledu na duze ryzyko poronienia. A co na to moja sasiadka? Zmienila lekarza i nadal jezdzila. Efekt: poronienie i duze prawdopodobienstwo, ze w ciaze wiecej nie zajdzie. Oczywiscie, ze jest to smutne i wszyscy jej (a wlasciwie im, bo jej maz ogromnie sie cieszyl, ze bedzie ojcem) wspolczuja, ale wiele osob (w tym ja i moj maz) ma mieszane odczucia, bo zawinila tu tez ludzka glupota i brak odpowiedzialnosci. A co Wy o tym sadzicie?
Moni

6 odpowiedzi na pytanie: Historia naszych sasiadow

slonko Dodane ponad rok temu,

Re: Historia naszych sasiadow

Co tu dużo mówić, mądry polak po szkodzie.Według mnie to ludzka głupota, albo się pragnie dziecka i robi co lekarz kazał a jak nie to niech teraz nie rozpaczają.Sorki za mocne słowa ale krew mnie zalewa jak słyszę o takiej lekkomyślności.

kinga Dodane ponad rok temu,

Re: Historia naszych sasiadow

Nie rozumiem jak mozna byc tak nieuwazmym (delikatna dzis jestem, nie???). Mozna jej teraz tylko bardzo wspolczuc bo wyrzuty sumienia to nie opuszcza jej do konca zycia. Maz ma na kogo „zwalic wine” ale ona…. Bardzo jej wspolczuje ale…. nadal nie rozumiem i szczerze powiem, potepiam…
Pozdrowionka
Kinguska

Buziaczki 🙂
Kinguska

moni Dodane ponad rok temu,

Re: Historia naszych sasiad
ow

Hej! Wcale sie nie dziwie Twojej zlosci – jest calkowicie zrozumiala. Ta historia dotyczy wszak doroslych ludzi, po trzydziestce. Rozbawilo mnie jednak stwierdzenie „madry Polak po szkodzie”, bo mieszkam za granica i nasi sasiedzi nie sa Polakami, ale coz, to przyslowie mozna dostosowac do kazdej nacji.
Pozdrawiam
Moni

audi Dodane ponad rok temu,

Re: Historia naszych sasiadow

Szkoda, bo rzeczywiście będzie miała wyrzuty do końca życia. Chyba ludzka głupota.
Ale ja też chyba nie byłam mądra. Będąc w ciąży (oczywiście początek 6-7 tydzień – 8 już nie zaliczyłam) ćwiczyłam namiętnie moje ulubione brzuszki a chyba nie powinnam – wskakiwałam pod prysznic i robiłam naprzemienne ciepłe i zimne natryski a chyba nie powinnam. Nie wiem co było przyczyną poronienia ale ja i tak mam wyrzuty sumienia. Teraz jestem znów w 6 tygodniu ciąży a mam małą paranoję – nie wiedziałam, że będzie mi tak trudno. Co godzinę biegnę do łazienki i sprawdzam uważnie czy coś się nie zmieniło.

slonko Dodane ponad rok temu,

Re: Historia naszych sasiadow

Ha ha ha faktycznie Moni śmiesznie wyszło:)))) Po prostu wkurzają mnie bezmyślni ludzie.Bo skoro babka nie była wstanie zrezygnować ze swojej pasji dla jeszcze nie narodzonego dziecka to jaką matką by była???W końcu całe nasze życie musimy poporządkować tym malenkim istotą i dla nich w końcu żyjemy.

helga Dodane ponad rok temu,

Re: Historia naszych sasiadow

Hej. Od dwóch lat codziennie jeźdżę konno na moim własnym koniu. A zapomniałam dodać, ze jestem w 15 tygodniu ciąży. Gdy się okazało, że się rozmnożę nie wiedziałąm co zrobić. Jeździć, nie jeździć? Zrobiłam wszystkie badanie, obejrzało mnie dwóch lekarzy i obaj stwierdzili. Jesli pani chce to proszę jeździć. Jazda konna nie jest bardzo forsującym zajęciem jesli umie się ją odpowiednio zaplanować. Zwłaszcza dla osoby, która jeździła przed ciążą bardzo regularnie. Niebezpieczny może być upadek. I taka sytuacja rzeczywiście jest ryzykowana. Jednak na mnie zwierzęta działają jak najlepsze lekarstwo. A mój koń potrafi zdziałąć cuda jeśli chodzi o moje samopoczucie. Jeźdżę konno, ale tylko dlatego, ze mam „szyjkę macicy jak złoto” (określenie lekarza), jestem zdrowa i wysportowana. jednak teraz znacznie mniej galopuję, więcej czasu spędzam na konnych spacerkach po lesie i nie skaczę przez przeszkody. Szkoda mi Twojej sąsiadki. Wiem jak trudno zrezygnować e swojej pasji jaka są konie. Życzę jej żeby znowu zaszła w ciążę, a dziewięć miesięcy ciąży spędziłą na podziwianiu koni brykających po padokach.

Znasz odpowiedź na pytanie: Historia naszych sasiadow?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Leczenie niepłodności
Wizyta lekarska.
Bylam wczoraj u mojej lekarki i.... poprostu sie zalamalam. Zastanawialysmy sie co dalej. Jest kilka opcji. Pierwsza to wziac clo (choc jajeczkuje i bez
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
roznica w terminie rodzenia
moja zona ma termin przez lekarza prowadzacego wyznaczony na 23-27.02 a przez lekarza wykonujacego USG na 08.02-13.02 ktory lekarz jest blizszy prawdy czy prowadzacy czy ten co wykonuje USG? czy miał
Czytaj dalej