Interweniowac ? Jak ?

Chcialabym sie was o cos poradzic, sprawa jest dosc trudna.

Napisze od poczatku pare faktow aby wam sie lepiej rozumialo – efektem tego wszystkiego jest straszne zaniedbywanie dzieci.

Moja kolezanka E, moja rownolatka (30) cale zycie byla popychadlem, posmiewiskiem, brudna, smierdzaca, wychowywana przez babcie, mama umarla, ojciec bil, pił, sprowadzal do domu okropne menelary, w koncu umarl – od upojenia alko.
E cale zycie na garnuszku babci, ktora ją takze bila i robila z niej inwalide “nie bierz patelni bo cos spalisz”, “nie bedziesz gotowac bo nie umiesz”… w koncu E majac swoje lata nie umiala nawet rosolu ugotowac nie mowiac juz o wykwintnym obiadku. Babcia ja cale zycie wyreczala, a ze nie mieli pieniedzy to E dostawala wszystko z opieki spolecznej, ze szkoly, od nas – przyjaciolek.
Byl tez taki okres w moim zyciu, kiedy E bralam do siebie na obiady bo babcia ją miala gdzies i nie gotowala w ogole. Ja gotowalam dla siebie, m… i dla E.
Ja stale dawalam jej swoje ciuchy, ta zamiast je nosic skladowala je w wersalkach, a chodzila wiecznie w jednej bluzie smierdzac na kilometr. Moje prosby, grozby i wymuszenia czystosci dzialaly ale musialam trzymac E krotko za gebe słowami “jak sie nie umyjesz to nigdzie ze mna nie pojdziesz” lub “przebierz ciuchy bo smierdzi juz to”…. wierzcie mi, jest to straszne i brutalne ale na nia tylko to dzialało…. Byla raz nawet sytuacja, kiedy E pobily dziewczyny z innego podworka, lekarz ładujacy E do karetki spytal czy jestem rodziną… entuzjastycznie odpowiedzialam ze tak, bo chcialam z nia pojechac (dodam, ze wtedy mielismy tak ok 21 lat).. potem w szpitalu podszedl do mnie i powiedzial dosc glosno “siostrze prosze mydlo przyniesc i nie wiem co, moze jakąś myjke czy DRAPAK, aby nogi umyc”…. wtedy spłonełam i powiedzialam, ze rodziną nie jestem ale pomoge… Wstyd jak cholera.

Po latach sie wyprowadzilam, bylam w siodmym niebie, ze nie mam z ta okolica nic wspolnego. E sie nie zmienila. Zaszla w ciaze z jakims kolesiem, z ktorym stale byla pod wplywem narkotykow – rowniez w ciazy. Zostali razem, urodzil sie im syn, ma 5 lat. E jakims cudem zmuszona sytuacja nauczyla sie jakos gotowac ale zostal syf w domu, brud, tysiace rzeczy rozwalone, nie majace w mieszkaniu miejsca… i po tylu latach nadal w łozkach pochowane ciuchy…

Syn urodzil sie zdrowy, zaraz zlapal gronkowca złocistego, E tego nie leczyla, maly mial wiecznie niedowage.. w wieku 7 miesiecy on nadal byl jedynie na mleku ! Kolezanki mnie zmusily abym do niej przyjechala bo tylko moja interwencja mogla zadzialac… Po tym co zobaczylam pierwszy raz dalam E w twarz.. Dziecko głodne, proszace mnie o chlebka z maslem… a ona nacpana lezała na kanapie i ledwo kojarzyla kto co do niej mowi…. Juz wtedy jej zagrozilam, ze jesli sie nie zbierze do kupy to zglosze to i odbiora jej syna. Bylam sklonna to zrobic, mialam o rok starszego swojego Barteczka, ktory byl zawsze na piedestale, zawsze zadbany, zawsze mial wszystko… bylo mi cholernie zal ogladac nieszczescie jej malucha…

Ponoc lekko sie cos zmienilo, dostawalam info, ze ponoc juz NAWET zaczela z malym chodzic na spacery bo wczesniej nie robila tego tygodniami. Ja pewnego razu przyjechalam z paczką, wczesniej mowilam sobie, ze nigdy tego nie bede robila, ze ona sama powinna zadbac o swoje dziecko, ale nakupowalam “sloiczków” gerberkow i innych rzeczy, kupilam tez inne produkty dla dziecka. Bylo dziekuje, ale nie bylo widac, ze maly to w ogole zna… Maly, zaniedbany z niedowagą prosil kolejny raz o “chlebka z maselkiem”…Pytalam czy byla u lekarza na bilansie – nie, nie chodzila, bo bala sie, ze sie “przyczepią”. Zmusilam ją i poszla. Oczywiscie, ze sie przyczepili, przychodzila do niej jakas pani z opieki, kontrolowala wszystko ale krotko, potem przestala…. E zaszla w kolejna ciaze, ze swoim partnerem byla nadal w zwiazku ale dziecko miala jak to mowila “chyba z jego bratem”… Jej corcia ma obecnie rok. Nie widzialam jej a sasiedzi widzac E na podworku pytali czy jej dziecko w ogole zyje bo jej NIGDY nie widzieli. Porazka.

E sie nie zmieni nigdy… nie dba o dzieci, jej corcia jest tak samo zaniedbywana jak syn, ktorego widzialam biegajacego samowolnie bez majtek po podworku bo “koledzy go namowili” a mama gdzie? Spala w domu bo przeciez nacpana.

Powiedzcie mi, jak to wszystko dac do kupy? Jak pomoc dzieciom?

66 odpowiedzi na pytanie: Interweniowac ? Jak ?

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

wydaje mi się, że tą kobietą powinien ktoś ostro wstrząsnąć. Ja bym to chyba zgłosiła gdzieś do opieki, dla dobra i bezpieczeństwa dzieci.

Mam mętlik w głowie, żal dzieci:( jak widać ona nie chce być matką, ma to daleko…. jeżeli odbiorą jej dzieci a będzie chciała je odzyskać to będzie walczyć o nie i zrobi wszystko aby stanąć na nogi.

kiara Dodane ponad rok temu,

Bezwzględnie i jak najszybciej zawiadmić odpowiednie służby!!!!

goooosia Dodane ponad rok temu,

serio na policję bym poszła.
ona się nie zmieni sama, szkoda dzieci, aby się wychowywały w takim środowisku, zwłaszcza, że na inne przy niej nie ma szans….
moim zdaniem jedyna szansa dla niej, że coś zmieni w swoim życiu będzie wtedy jeśli wszystko straci, musi osiągnąć dno aby się odbić od niego 🙁
no i dzieci…teraz na pewno sto razy lepiej byłoby im w ośrodku 🙁

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez garstka:serio na policję bym poszła.
ona się nie zmieni sama, szkoda dzieci, aby się wychowywały w takim środowisku, zwłaszcza, że na inne przy niej nie ma szans….
moim zdaniem jedyna szansa dla niej, że coś zmieni w swoim życiu będzie wtedy jeśli wszystko straci, musi osiągnąć dno aby się odbić od niego 🙁
no i dzieci…teraz na pewno sto razy lepiej byłoby im w ośrodku 🙁

tez tak uwazam

olusia Dodane ponad rok temu,

Oczywiście, że interweniować. Nawet jeśli E się już nie zmieni to przynajmniej (mam nadzieję) uda się uratować dzieciaki by nie poszły w ślady “matki”.
Swoją drogą dziwne, że do tej pory nie zainteresował się nikt z opieki czy przychodni.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Pewnie trzeba interweniować, ale szczerze powiedziawszy Dzień Dziecka to nieciekawa perspektywa.
Może uda się adoptować, wtedy to byłoby dobre rozwiązanie.

Matka ewidentnie nie nadaje się na dzień dzisiejszy na matkę.

Tak smutno takie historie czytać.

gobin Dodane ponad rok temu,

to nie jest takie chop siup z tą interwencją, zgłosiła bym do dzielnicowego, opieki i dopytała gdzie jeszcze. I do dzielnicowego i opieki na piśmie by nie olali

redyna Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gobin:to nie jest takie chop siup z tą interwencją, zgłosiła bym do dzielnicowego, opieki i dopytała gdzie jeszcze. I do dzielnicowego i opieki na piśmie by nie olali

Wszystko zależy od człowieka, który zgłoszenie przyjmuje.

Naprawdę trzeba trafić na kogoś kompetentnego,
ale uważam, że zgłosić należy.

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gobin:to nie jest takie chop siup z tą interwencją, zgłosiła bym do dzielnicowego, opieki i dopytała gdzie jeszcze. I do dzielnicowego i opieki na piśmie by nie olali

myślę, że oficjalne pismo to opieki i policji, że w tym domu jest matka która ćpa i zaniedbuje dzieci. Mam nadzieję, że coś z tym zrobią, dadzą chociaż kuratora ! szkoda dzieci, matka niszczy im dzieciństwo:(

kaktus Dodane ponad rok temu,

Tylko, że pismo do opieki czy dzielnicowego i tak z czasem po ich kontroloach trafi do sądu rodzinnego. Te służby same nie mogą o niczym zadecydować… No chyba, że sytuacja będzie tragiczna to pracownik socjalny może i dziecko zabrać:(

Szybciej i pewniej byloby nawet anonimowo napisać do Sądu Rodzinnego. Oni wówczas muszą sprawdzić co się dzieje..

choć jeżeli miejscowy MOPS realizuje program asystenta rodziny to to lepsze niż nadzór..

inna sprawa, że przy tak rażących zaniedbaniach nie wiem czy możliwe by MOPSY, sądy i cała reszta nie wiedzialy…

kaktus Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez GEVALIA2006:myślę, że oficjalne pismo to opieki i policji, że w tym domu jest matka która ćpa i zaniedbuje dzieci. Mam nadzieję, że coś z tym zrobią, dadzą chociaż kuratora ! szkoda dzieci, matka niszczy im dzieciństwo:(

oficjalne tak… Ale można by mniej oficjalnie skontaktowac się z pracownikiem socjalnym tego miejsca, z dzielnicowym, kuratorem rodzinnym z tego terenu…bezpośrednia rozmowa z żywym czlowiekiem może dużo…

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kaktus…:oficjalne tak… Ale można by mniej oficjalnie skontaktowac się z pracownikiem socjalnym tego miejsca, z dzielnicowym, kuratorem rodzinnym z tego terenu…bezpośrednia rozmowa z żywym czlowiekiem może dużo…

być może masz rację, nie byłam w tego typu sytuacji i nie za bardzo wiem jak się poruszać w tym temacie, a warto pomóc tym dzieciom, aby nie tkwiły w takim domu przy takiej matce

kaktus Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez GEVALIA2006:być może masz rację, nie byłam w tego typu sytuacji i nie za bardzo wiem jak się poruszać w tym temacie, a warto pomóc tym dzieciom, aby nie tkwiły w takim domu przy takiej matce

nie wątpliwie warto…

a jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości to może świadomość, ze każdy z nas ma obowiązek zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa co przewiduje kodeks postępowania karnego. Zgodnie z tym przepisem każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.
obowiązek ten obciąża każdą osobę, ale nie jest zagrożone sankcją karną ( przynajmniej tak mi się wydaje…)(jest to tzw. społeczny obowiązek zawiadomienia o przestępstwie).
Obowiązek zawiadomienia dotyczy przestępstw ściganych z urzędu, tj. takich, w odniesieniu do których policja lub prokuratura są uprawnione i zobowiązane do wszczęcia i prowadzenia postępowania karnego niezależnie od wniosku i woli osoby pokrzywdzonej. Jakie są to przestępstwa, wynika z przepisów Kodeksu karnego. Czyli również przemoc domowa, ale i zaniedbania osoby nad którą się sprawuje opieke…

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kaktus…:nie wątpliwie warto…

a jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości to może świadomość, ze każdy z nas ma obowiązek zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa co przewiduje kodeks postępowania karnego. Zgodnie z tym przepisem każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.
obowiązek ten obciąża każdą osobę, ale nie jest zagrożone sankcją karną ( przynajmniej tak mi się wydaje…)(jest to tzw. społeczny obowiązek zawiadomienia o przestępstwie).
Obowiązek zawiadomienia dotyczy przestępstw ściganych z urzędu, tj. takich, w odniesieniu do których policja lub prokuratura są uprawnione i zobowiązane do wszczęcia i prowadzenia postępowania karnego niezależnie od wniosku i woli osoby pokrzywdzonej. Jakie są to przestępstwa, wynika z przepisów Kodeksu karnego. Czyli również przemoc domowa, ale i zaniedbania osoby nad którą się sprawuje opieke…

moja koleżanka miała podobną sytuację w rodzinie, jej kuzynka zaniedbywała dzieci, zgłosiła ten fakt i odebrali jej dzieci. Ma z nimi kontakt, odwiedza je w domu dziecka i dzieci są szczęśliwe tam. Widzi zmiany w ich zachowaniu i nie żałuję swojej decyzji. Nie wnikałam jak to zrobiła, gdzie zgłaszała

swiki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gobin:to nie jest takie chop siup z tą interwencją, zgłosiła bym do dzielnicowego, opieki i dopytała gdzie jeszcze. I do dzielnicowego i opieki na piśmie by nie olali
Dokladnie – to nie takie chop siup – zglaszac mozna pewnie ze tak, by potem bylo w papierach i w koncu moze po tysiacu interwencji ktos sie tym zainteresuje….
Zamieszczone przez kiara:Bezwzględnie i jak najszybciej zawiadmić odpowiednie służby!!!!Z sarkazmem pisane: tzn do jakich sluzb – wPolsce dopoki tragedia sie nie wydazy lub tv sie nie zajmie nie ma szans by ktokolwiek zareagowal – wiem bo sama walczylam “z tymi wiatrakami”….

Mialam uczennice – dziewczynka zawszawiona ale wogole przesliczna byla, no i czesto bylo slychac od niej opowiesci ze np mamy od tygodnia w domu nie ma bo jest u wujka i pije (4 klasa podstawowki) a ona sama z rodzenstwem (niewiele starszym od niej) – poklocilam sie z dyrektorka i kilkoma nauczycielkami z mojej szkoly bo one uwazaly ze nie nalezy ingerowac, ze tak jest od lat itd – przezylam niemaly szok ze nauczycielki, ze dobrze wiedza co sie dzieje i nikt nie reaguje… zaczelam sama wydzwaniac – zagrozilam dyrektorce ze jak sie za to nie wezmie to ja to zrobie ale jej narobie problemow (oj dobrze ze mam umowe na czas nieokreslony bo napewno nielubi (slabo powiedziane) mnie po tym incydencie) wziely sie – zawiadomily odpowiednie sluzby i co – matka uspokoila sie na jakis czas bo przestraszyla sie ze dzieci straci, ale alkohol (czy inne srodki) sa zbyt silne by z nimi zwyciezyc – wypalaja szare komorki i czlowiek gubi sie – nie wie juz w pewnym momencie co dobre a co zle i jak powinien wygladac swiat.

A te dzieci – uwierz – one na tym etapie nie cierpia, pomimo wszystko kochaja swoich rodzicow i poprostu mysla ze tak wyglada swiat i tak ma on wygladac – otrzezwienie przyjdzie pozniej…. 🙁

Ale jak masz sile i naprawde wiele czasu to walcz – tylko zastanow sie tez co z tymi dziecmi sie stanie – wezmiesz ich do siebie?? Czy pozwolisz by oddali je do domu dziecka – dopilnujesz by trafili do naprawde dobrego miejsca gdzie bedzie napewno im lepiej? Bo wiadomo ze w takich domach tez wiele zlego sie dzieje… Wszystko trzeba dokladnie przemyslec zanim sie zrobi pierwszy krok. I zal mi strasznie tych dzieci… 🙁

Kaktus: niestety zaniedbywanie nie jest powodem do tego by cokolwiek zrobic z tym w naszym kraju – i tego jestem pewna.

alokazja Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez swiki:Dokladnie – to nie takie chop siup – zglaszac mozna pewnie ze tak, by potem bylo w papierach i w koncu moze po tysiacu interwencji ktos sie tym zainteresuje….
Z sarkazmem pisane: tzn do jakich sluzb – wPolsce dopoki tragedia sie nie wydazy lub tv sie nie zajmie nie ma szans by ktokolwiek zareagowal – wiem bo sama walczylam “z tymi wiatrakami”….

Mialam uczennice – dziewczynka zawszawiona ale wogole przesliczna byla, no i czesto bylo slychac od niej opowiesci ze np mamy od tygodnia w domu nie ma bo jest u wujka i pije (4 klasa podstawowki) a ona sama z rodzenstwem (niewiele starszym od niej) – poklocilam sie z dyrektorka i kilkoma nauczycielkami z mojej szkoly bo one uwazaly ze nie nalezy ingerowac, ze tak jest od lat itd – przezylam niemaly szok ze nauczycielki, ze dobrze wiedza co sie dzieje i nikt nie reaguje… zaczelam sama wydzwaniac – zagrozilam dyrektorce ze jak sie za to nie wezmie to ja to zrobie ale jej narobie problemow (oj dobrze ze mam umowe na czas nieokreslony bo napewno nielubi (slabo powiedziane) mnie po tym incydencie) wziely sie – zawiadomily odpowiednie sluzby i co – matka uspokoila sie na jakis czas bo przestraszyla sie ze dzieci straci, ale alkohol (czy inne srodki) sa zbyt silne by z nimi zwyciezyc – wypalaja szare komorki i czlowiek gubi sie – nie wie juz w pewnym momencie co dobre a co zle i jak powinien wygladac swiat.

A te dzieci – uwierz – one na tym etapie nie cierpia, pomimo wszystko kochaja swoich rodzicow i poprostu mysla ze tak wyglada swiat i tak ma on wygladac – otrzezwienie przyjdzie pozniej…. 🙁

Ale jak masz sile i naprawde wiele czasu to walcz – tylko zastanow sie tez co z tymi dziecmi sie stanie – wezmiesz ich do siebie?? Czy pozwolisz by oddali je do domu dziecka – dopilnujesz by trafili do naprawde dobrego miejsca gdzie bedzie napewno im lepiej? Bo wiadomo ze w takich domach tez wiele zlego sie dzieje… Wszystko trzeba dokladnie przemyslec zanim sie zrobi pierwszy krok. I zal mi strasznie tych dzieci… 🙁

Kaktus: niestety zaniedbywanie nie jest powodem do tego by cokolwiek zrobic z tym w naszym kraju – i tego jestem pewna.

swiki to okropne co piszesz 🙁 płakać się chce, że takie rzeczy się z dziećmi dzieją.

sole Dodane ponad rok temu,

Klaps w tyłek i dziecko zabierają rodzicom.
Zaniedbywanie – nic nie robią.
No ładny kraj i piękne ustawy pro rodzinne.

Oglądałam ostatni reportera.
Pracownik społeczny chodzi do takiego domu, pisze raport i odkłada na biurko.
Dopiero jak zdarzy sie tragedia, przychodzi TV – dyrektorka ośrodka społecznego wypowiada sie przed kamera ze tak…maja raport ale nic takiego wymagajacego interwencji sie nie działo….

A w raporcie : W domu brudno, dzieci głodne bawią się strzykawkami , brudne, matka na kanapie naćpana a ojciec rzyga w kiblu…

Bieda, brak perspektyw, tanie “wino” za 2 zl, znieczulica ( o to nie moje “lotto” ) odwracanie głowy na widok ktory nasze oczy ogladajace codziennie “Mode na sukces ” nie zniosą, bo to ponad nasze siły – tak wygląda rzeczywistość.

Nadyjka interweniować, oczywiście ze interweniować. Jesteś mądrą kobieta i dasz sobie rade. Myślę ze pierwsze kroki powinnaś skierować do ośrodka pomocy społecznej, popytać, ktoś Ci poradzi jak najlepiej rozwiązać sprawę. Co do dzieci nie miej wyrzutów sumienia ze mogą wylądować w domu dziecka. Lepiej tam niż umierać z głodu i skończyć ćpając z matka z jednej strzykawki na 12 urodziny.

Mozliwe ze są fundacje pomagające. Pukaj gdzie się da i ratuj dzieciaki.

nadyjka Dodane ponad rok temu,

Dzieki dziewczyny za odpowiedzi, z tego co sie juz dowiedzialam E byla zglaszana wielokrotnie, szczegolnie przez sasiadow, byl dzielnicowy, byl kurator, ale zawsze wszyscy ją uprzedzali, ze wizyta bedzie tego i tego i ona sie starannie przygotowala, posprzatala mieszkanie, dzieci byly ubrane i czyste a E siedziala w domu trzesac sie czy sie do czegos doczepia, oni to brali tylko i wylacznie jako “biede” w rodzinie i jeszcze jej pomagali stanac na nogi, ale widzieli dzieci usmiechniete i najedzone, wiec jedyne co by trzeba bylo zrobic to chyba kogos z nienacka naslac wtedy kiedy wiemy, ze “odpoczywa” po nacpaniu a jej dziecko biega samowolnie przy jednej z najruchliwszych ulic Wroclawia a drugie wyje w nieboglosy z glodu i zostawienia samej sobie w…wozku !

Pojechalam tam dzis od tak, w odwiedziny…. W domu smrod i syf. Corcia nie ma wlasnego lozeczka.. SPI W WOZKU… Spytalam czy moge isc siku bo mi sie chce, ok jasne… w lazience w brodziku pol metrowa sterta smierdzacych i brudnych garow do mycia, wszystko zaschniete i widac, ze lezy tam jakis czas.
reczniki sa tak zatarte i brudne ze szok, ja mam sto razy lepsze reczniki do wycierania podlogi w kojcach u moich psow !
Synek ganial brudny – ok, moj tez czasem sie tak ubrudzi, ze wyglada jakby sie bawil w wojne ze swiniami,.. ale jej synek mial rzepe we wlosach, zatarte brudem nogi, szara skorę, poznam kiedy jest to brud z zabawy, ktora wlasnie sie skonczyla a kiedy jest to po prostu długotrwały syf.
No i najgorsze – pytam E co ma dzis na obiad, bo chyba jej roczna corcia juz pomalu smakuje wszystkiego?… No obiad moze potem zrobie ale jestem tak padnięta, ze poszlabym spac. Wiec ryknelam, ze szlag mnie zaraz trafi bo ma w domu dzieci, ktore nie beda czekaly az sie matka wyspi, ze sa glodne. Wiec zamknela gebe i zabrala sie do obierania ziemniakow.

Sprawdzilam w opiece, owszem byly donosy ale jak juz pisalam – nikt sie nie doczepil bo jak ją sprawdzali to zawsze miala “jakos” posprzatane. Dodatkowo co mnie zaskoczylo pani mi powiedziala “wie pani, to biedna rodzina, takim nalezy pomoc a nie klasc klody pod nogi”.. wiec spytalam ją czy da mi to na pismie to co teraz powiedziała? Odpowiedziala, ze NIE.

Z dzielnicowym sie znam osobiscie, machnal reka i powiedzial mi to samo co ktoras z was (sorka nie zacytuje) – dopoki sie nie stanie tragedia….

Kiedys sie z E przyjaznilam, bylam dla niej oparciem, ale dzis stalam w jej domu jak urzednik bez serca, powiedzialam jej, ze bede pierwszą osobą, ktora ją zglosi aby odebrac jej dzieci. Ona mi odpowiedziala “matką jestes, pozwolilabys na odebranie mi dzieci?” Odpowiedzialam “ja jestem matką, ty jestes tylko osoba, ktora te dzieci urodzila, nie porownuj mnie do siebie bo mnie to obraza”.

Nic przed nia nie ukrywalam, powiedzialam jasno, ze rowniez zglosze to, ze jej stara i schorowana babcia, ktora robi pod siebie bo lezy stale na lozku (ma amputowane nogi) jest zaniedbywana a tylko dzieki babci mogla w ogole zyc jakos,.. babcia slyszala to i plakala. Od babci idzie taki smrod, ze głowa boli. Spytalam ją co potrzebuje to odpowiedziala..umrzec juz.

kaktus Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez nadyjka:Dzieki dziewczyny za odpowiedzi, z tego co sie juz dowiedzialam E byla zglaszana wielokrotnie, szczegolnie przez sasiadow, byl dzielnicowy, byl kurator, ale zawsze wszyscy ją uprzedzali, ze wizyta bedzie tego i tego i ona sie starannie przygotowala, posprzatala mieszkanie, dzieci byly ubrane i czyste a E siedziala w domu trzesac sie czy sie do czegos doczepia, oni to brali tylko i wylacznie jako “biede” w rodzinie i jeszcze jej pomagali stanac na nogi, ale widzieli dzieci usmiechniete i najedzone, wiec jedyne co by trzeba bylo zrobic to chyba kogos z nienacka naslac wtedy kiedy wiemy, ze “odpoczywa” po nacpaniu a jej dziecko biega samowolnie przy jednej z najruchliwszych ulic Wroclawia a drugie wyje w nieboglosy z glodu i zostawienia samej sobie w…wozku !

Pojechalam tam dzis od tak, w odwiedziny…. W domu smrod i syf. Corcia nie ma wlasnego lozeczka.. SPI W WOZKU… Spytalam czy moge isc siku bo mi sie chce, ok jasne… w lazience w brodziku pol metrowa sterta smierdzacych i brudnych garow do mycia, wszystko zaschniete i widac, ze lezy tam jakis czas.
reczniki sa tak zatarte i brudne ze szok, ja mam sto razy lepsze reczniki do wycierania podlogi w kojcach u moich psow !
Synek ganial brudny – ok, moj tez czasem sie tak ubrudzi, ze wyglada jakby sie bawil w wojne ze swiniami,.. ale jej synek mial rzepe we wlosach, zatarte brudem nogi, szara skorę, poznam kiedy jest to brud z zabawy, ktora wlasnie sie skonczyla a kiedy jest to po prostu długotrwały syf.
No i najgorsze – pytam E co ma dzis na obiad, bo chyba jej roczna corcia juz pomalu smakuje wszystkiego?… No obiad moze potem zrobie ale jestem tak padnięta, ze poszlabym spac. Wiec ryknelam, ze szlag mnie zaraz trafi bo ma w domu dzieci, ktore nie beda czekaly az sie matka wyspi, ze sa glodne. Wiec zamknela gebe i zabrala sie do obierania ziemniakow.

Sprawdzilam w opiece, owszem byly donosy ale jak juz pisalam – nikt sie nie doczepil bo jak ją sprawdzali to zawsze miala “jakos” posprzatane. Dodatkowo co mnie zaskoczylo pani mi powiedziala “wie pani, to biedna rodzina, takim nalezy pomoc a nie klasc klody pod nogi”.. wiec spytalam ją czy da mi to na pismie to co teraz powiedziała? Odpowiedziala, ze NIE.

Z dzielnicowym sie znam osobiscie, machnal reka i powiedzial mi to samo co ktoras z was (sorka nie zacytuje) – dopoki sie nie stanie tragedia….

Kiedys sie z E przyjaznilam, bylam dla niej oparciem, ale dzis stalam w jej domu jak urzednik bez serca, powiedzialam jej, ze bede pierwszą osobą, ktora ją zglosi aby odebrac jej dzieci. Ona mi odpowiedziala “matką jestes, pozwolilabys na odebranie mi dzieci?” Odpowiedzialam “ja jestem matką, ty jestes tylko osoba, ktora te dzieci urodzila, nie porownuj mnie do siebie bo mnie to obraza”.

Nic przed nia nie ukrywalam, powiedzialam jasno, ze rowniez zglosze to, ze jej stara i schorowana babcia, ktora robi pod siebie bo lezy stale na lozku (ma amputowane nogi) jest zaniedbywana a tylko dzieki babci mogla w ogole zyc jakos,.. babcia slyszala to i plakala. Od babci idzie taki smrod, ze głowa boli. Spytalam ją co potrzebuje to odpowiedziala..umrzec juz.

Tego się własnie bałam. Przy takiej sytuacji chyba truno by opieka i reszta nie wiedziała. Podejście pracownika socjalnego…bez komentarza…choć z 2 strony co ona rozumie przez pomoc..jak pomogli…

został ci jeszcze kurator rodzinny z tego rejonu…

i nie wiem dlaczego stale mowa o odebraniu dzieci…z tego co piszesz to tam nawet nie ma nadzoru, nie ma też asystenta…to są równeiż sposoby by próbować poprawić funkcjonowanie tej rodziny. Odebranie dzieci to ostatecznośc…

figa Dodane ponad rok temu,

Może spróbuj tu?
[Zobacz stronę]

W literaturze przedmiotu wskazuje się na cztery kategorie krzywdzenia dzieci:

Przemoc fizyczna to wszelkiego rodzaju działania wobec dziecka powodujące nieprzypadkowe urazy (stłuczenia, złamania, zasinienia itp.).

Seksualne wykorzystanie dzieci to każde zachowanie osoby dorosłej, silniejszej i/lub starszej, które prowadzi do seksualnego zaspokojenia kosztem dziecka. W tym rozumieniu nadużycia seksualne obejmują zachowania ekshibicjonistyczne, uwodzenie, świadome czynienie z dziecka świadka aktów płciowych, zachęcanie do rozbierania się czy oglądania pornografii.

Przemoc emocjonalna to rozmyślne, nie zawierające aktów przemocy fizycznej zachowania dorosłych wobec dzieci, które powodują znaczące obniżenie możliwości prawidłowego rozwoju dziecka, w tym zaburzenia osobowości, niskie poczucie własnej wartości, stany nerwicowe i lękowe. Do kategorii tego typu zachowań zaliczyć można m.in. wyzwiska, groźby, szantaż, straszenie, emocjonalne odrzucenie, nadmierne wymagania nieadekwatne do wieku i możliwości psychofizycznych dziecka.

Zaniedbywanie dziecka to niezaspokojenie jego podstawowych potrzeb zarówno fizycznych (właściwe odżywianie, ubieranie, ochrona zdrowia, edukacja), jak i psychicznych (poczucie bezpieczeństwa, miłość rodzicielska, troska).”
[Zobacz stronę]

Znasz odpowiedź na pytanie: Interweniowac ? Jak ?

Dodaj komentarz

Szkolniaki
Liczebność pierwszych klas.
Dziewczyny, czy mogłybyście napisać, po ile mniej więcej dzieci będzie u Was w szkołach w klasach pierwszych? U nas, założenie było takie, że klasy będą miały po 20-25 dzieci. Tak było
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Wizyta u wrózki i płeć dzidzi.
Dziewczyny od paru lat co roku odwiedzam wrózke która duzo mi w zyciu pomogła,ostrzegła,doradziła tak więc wiele mi sie sprawdziło.Oprócz tego kobieta jest niesamowita poniewaz nie znając na przyklad moich
Czytaj dalej