IVF? Nie, dziękuję.

Dużo nas, bardzo dużo „niepłodnościowych”.
Zastanawiam się, czy są tacy, którzy – jak my – na stwierdzenie lekarza:
– Jedyne, co dziś mogę Państwu zaproponować, to inseminizacja.
lub:
– Współczesna medycyna może dziś Państwu zaoferować tylko zapłodnienie invitro. – odpowiadają:
– Nie, dziękuję. Nie jesteśmy zainteresowani. – i wychodzą.
Dlaczego?
Krzepiącą jest świadomość, że nasz problem jest problemem wielu. Zachwycającym byłoby znaleźć kogoś, z kim i problem i poglądy można by dzielić.
Pozdrawiam,
Jewka.

24 odpowiedzi na pytanie: IVF? Nie, dziękuję.

lika Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? Nie, dziękuję.

My jestesmy dopiero na poczatku naszej ‚drogi do dziecka’, (niecaly rok), wlasciwie jeszcze nie zaczelismy leczenia. Trudno mi powiedziec, jak bedziemy reagowac, jesli nam sie bardzo dlugo nie bedzie wiodlo. Ale w tym momencie jestesmy pewni odpowiedziec zdecydowane nie, na propozycje in vitro czy inseminacji. Zdaje sobie sprawe, ze latwo jest mi tak pisac teraz, na samym poczatku. Ale czytajac wypowiedzi dziewczyn na jednym i drugim forum, czytajac artykuly na ten temat (ostatnio w „Zwierciadle”) – utwierdzam sie w tym przekonaniu.
Pozdrawiam,
L.

agar Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? Nie, dziękuję.

Wiesz ja byłam pewna, że powiem in vitro NIE. Już inseminacja wydawała mi się ogromną ingerencją. Nawet zainteresowałam się adopcją. A dzisiaj jestem po sześciu inseminajach i niebawem rozpoczynam stymulację przed in vitro, sama nie wiem jak mogłam aż tak zmienić poglądy. Właściwie to wiem, mój mąż nie chce zaakcemtować adopcji dopóki nie wyczerpiemy wszystkich możliwości posiadania własnego potomstwa. Życzę Ci abyś nie musiała tego wszystkiego przechodzić i żebyś nie musiała zmieniać zdania jak ja. Powodzenia. Agnieszka.

kinga Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? dlaczego nie

Nasuwa mi sie jedno pytanie. Dlaczego nie?
Kinga

isia Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? Nie, dziękuję.

Cześć Jewka!
Dobrze spotkać kogoś mającego te same odczucia i myśli. Chciałabym pogadać z Tobą dłużej ale wyjeżdżam na 2 tyg. na urlop. Mam nadzieję, że jak wrócę będziesz pamiętać i wrócimy może jeszcze raz do tego tematu?
Pozdrawiam Cię gorąco.
Isia

jola Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? Nie, dziękuję.

Nie piszecie „dlaczego” nie zgodziłybyście się na inseminację czy in vitro. Obecnie myślę, że zdecydowałabym się na obie te rzeczy. Przeszkody są u mnie natury „psychicznej” – musiałabym być pewna, że zniosę porażkę, nacisk na pewno jest olbrzymi, zwłaszcza gdy wie się, że in vitro jest jedyną szansą. Drugi rodzaj przeszkody jest natury moralnej. Przeraża mnie to, że tylko część embrionów ma szansę na przeżycie. Nie do końca orientuję się co mówi polskie prawo o „przechowywaniu” embrionów (jak długo), ale przecież w końcu te „niewykorzystane” są niszczone. A to przecież już życie. Więc … Mam nadzieję, że los nie będzie wymagał ode mnie podejmowania takich decyzji, dużo czasu minie, dużo informacji będę potrzebowała zanim się zdecyduję (jeśli będzie to jedyne wyjście). Na razie trudno ostatecznie wyrokować. Ale jeśli chodzi o inseminację, nie mam zastrzeżeń. To też jest ingerencja osoby trzeciej w poczęcie, ale co w takim razie z monitoringiem wzrostu jajeczka, kiedy mówią nam dokładnie „dziś można”, co z wszystkimi innymi zabiegami. Bez ingerencji po prostu nie da rady. Każdy oczywiście sam wyznacza jej ramy. Ja tylko później nie chciałabym żałować, że nie wykorzystałam szansy. Jola

agar Dodane ponad rok temu,

Re: do Joli

Ja też miałam wątpliwości odnośnie mrożenia moich już dzieci. Dowiedziałam się, że w Szpitalu w którym będę miała in vitro przechowywane są bezpłatnie przez dwa lata, potem na mój koszt. Postanowiłam, że nie zostawię żadnego dziecka w lodówce. Niesamowite jest to, że zanim dowiedziałam się o moich marnych rokowaniach na macierzyństwo planowałam jedno może dwoje dzieci, z czasem kiedy problemów było coraz więcej moje plany powiększenia rodziny też się powiększały. Mam 30 lat i podjęłam decyzję o in vitro wbrew moim przekonaniom właśnie dlatego bo bałam się tego, że nie będę mogła sobie darować, że nie spróbowałam kiedy miałam szansę (wiadomo, że z wiekiem szanse na powodzenie maleją). Agnieszka.

jola Dodane ponad rok temu,

Re: do Joli

To zabrzmi strasznie technicznie, ale czytałam, że szanse na powodzenie z „odmrożonymi” embrionami są niższe niż ze „świeżymi” (wybaczcie, że tak piszę o naszych dzidziach). Mimo wszystko też chciałabym urodzić wszystkie moje „dzieci”, nawet jeśli te sznase byłyby dużo niższe. Jola

aga10 Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? A dlaczego nie ?

Może podchodzę do tego zbyt powierzchownie (i pewnie kontrowersyjnie), ale zabieg IVF jest dla mnie takim samym zabiegiem medycznym jak wiele innych, tych które ratują moje zdrowie i życie. Osobiście nie miałam żadnych oporów natury moralnej, tym bardziej, że jak do tej pory wszystkie embriony po punkcjach i zapłodnieniu zostały mi podane i to mój organizm je odrzucił, zresztą pewnie jak wiele innych powstałych w drodze naturalnej. Wiem co Kościól mówi na ten temat i wiem, co wielu etyków o tym sądzi – przykro mi, że często jest to rozpowszechniane w sposób wyjątkowo tendencyjny, wprowadzający świadomie w błąd. Niestety, nie we wszystkim zgadzam się z Kościołem i wiele bym polemizowała z etykami.
Ale uważam, że to są bardzo delikatne sprawy, o przekonaniach i wierze raczej trudno dyskutować – po prostu jedni akceptują takie podejście, inni nie – i chyba próby przekonywania kogokolwiek w tych kwestiach nie mają większego sensu.

olah Dodane ponad rok temu,

Re: do Joli

Nie dziewczyny, nie można w ten sposób myśleć – że uśmiercamy nasze dzieci. To absurd. Połowa ludzkości w takim razie musiała być mordercami, bo przecież normalne jest, że u kobiet zdrowych nie każde zapłodnione jajeczko się zagnieżdża. To jest tzw. selekcja naturalna. W przypadku in vitro nie każda komórka jest w pełni wartościowa, przeważnie do zabiegu wybierane są te najlepiej rozwijające się, do mrożenia pozostają inne, a z tych faktycznie są mrożone tylko te co przeżyją. Nie ma co potępiać kobiety, które nie decydują się na rozmrożenie zarodków… pewnie mają swoje powody, a i z tych mrożonych nie koniecznie mogą być dzieci – nie słyszałam o pomyślnym przypadku rozmrożenia zarodków i uzyskania potomstwa. Być może się mylę, ale takie jest moje zdanie (myślę że zdrowe).
Pozdrawiam, pa!

adria Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? Nie, dziękuję.

Witam! Czytając Wasze wypowiedzi, nie jestem pewna czy chciałabym przechodzić te wszystkie trudne chwile związane z zabiegiem. Na razie jestem po czwartej nieudanej inseminacji,. Jeżeli na następnej wizycie lekarz powie nam, że zostało jedyne wyjście – ivf, chyba będę się mocno zastanawiać. Po jakimś czasie jednak dojrzeję do tego i tak jak Wy będę chciała wykorzystać wszystkie szanse….

agnieszka25 Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? Nie, dziękuję.

cześć !
Moim skromnym zdaniem to tak i tak Bóg ma ostatnie słowo w sprawie zapłodnienia. Same wiemy doskonale, że pomimo najlepszej kliniki, najlepszych specjalistów i pomyślnych rokowań zagnieżdżenie sie embrionu i jego rozwój nie zależy od naszej woli- i tak jest to zapisane gdzies na górze. Sorry, jeśli kogos tym uraziłam – nie miałam takiego zamiaru.
Ja musze na razie powiedzieć nie in vitro tylko i wyłacznie z jednego powodu – brak kasy. Ale cały czas myślę o tym intensywnie i pewnie po skończeniu studiów kolejny kredyt przeznacze na ten cel.
całuje

kinga Dodane ponad rok temu,

Re: do Joli

Ja znam jedna dziewczyne, ktorej udalo sie zajsc w ciaze wlasnie z „odmrozonym dzidziusiem”. Jezeli jednak z jakis powodow nie chcemy juz naszych zamrozonych jajeczek zawsze mozemy je oddac kobietom, ktore same nie jajeczkuja….. w ten sposob dajemy sens zycia innej kobiecie, ktora wlasnie dzieki nam bedzie najszczesliwsza na swiecie
Pozdrawiam
Kinga

Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? A dlaczego nie ?

Dolaczam do grona bezboznikow :-). Nieplodnosc to choroba, taka sama jak rak i wedlug mnie (sorryJewka!) nieleczenie jej to tak jak powiedziec, nie bede leczyla raka, tylko na niego umre, bo tak zostalo zapisane w gorze!!!

Rak, tak samo jak i nieplodnosc to (na Boga!) choroba cywilizacji – za duzo stresu, parszywe rzeczy do jedzenia (modyfikowane genetycznie) itd. Trzeba je leczyc!!!

Ja naprawde nie mysle,ze mam problem z plodnoscia, bo Bog tak chce, tylko ze cywilizacia mnie podniszcza i przeciwstawiam sie cywilizacji, a nie woli Boga!!!

Zgadzam sie jednak,ze to w co sie wierzy to sprawa osobista wiec nie brne dalej…;-)

Baba

kinga Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? A dlaczego nie ?

Brawo Babo! Swoja wypowiedz wyjelas mi z ust. Dodam tylko jeszcze, ze gdyby Bog nie chcial aby byla dostepna ta metoda to poprostu odebralby rozum lekarzom i tyle
Pozdrawiam
Kinga

jola Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? A dlaczego nie ?

Kinga, chyba trochę upraszczasz. Sam fakt istnienia czegoś nie potwierdza słuszności tego przedmiotu (sprawy czy wydarzenia). Wszak istnieje i dobro i zło. W końcu i tak każdy sam podejmuje decyzje. Łączy nas tutaj wspólny problem, światopoglądy mamy różne – to chyba w niczym nie przeszkadza? Jola

malgosia Dodane ponad rok temu,

Konga

Słonko lepiej nam napisz jak dzidzia. M

kinga Dodane ponad rok temu,

Re: IVF? A dlaczego nie ?

Absolutnie nie przeszkadzaja mi rozne swiatopoglady ale kazdy ma prawo do ich wyglaszania. Byc moze uproscilam temat ale czasem ciezko jest przelac na papier to co lezy na sercu. Jezeli in-vitro jest zlem wierze gleboko, ze Bog jako kochajacy Ojciec wybaczy tym ktore sie tego „grzechu” dopuscily i bedzie sie cieszyc ich szczesciem. Takie jest moje zdanie i mam nadzieje, ze nigdy nie przyjdzie mi go zmienic.
Pozdrowionka
Kinga

kinga Dodane ponad rok temu,

Wisienka!!!

Moja kochana wisienka zadomowila sie juz chyba na dobre bo hormony nie daja mi zyc. Piersi jak balony, ogoreczki kiszone wczesniej byly be a teraz sa cacy, zmiany nastroju co 5 minut a moimi najwiekszymi przyjaciolmi sa teraz toaleta lub w razie awari w samochodzie torebka foliowa. Nie narzekam jednak i znosze to wszystko z usmiechem na twarzy. 6 wrzesnia ide moja wisienke obejrzec i sprawdzic serduszko.
Jak u Ciebie??? W poniedzialek bede spowrotem z wycieczki pod namiot i bardzo bym chciala zobaczyc pelna relacje!
Napisz koniecznie.
Pozdrawiam i mocno caluje
Kinga + wisienka

malgosia Dodane ponad rok temu,

do Kingi

Ok, napisz koniecznie. Jakie to będzie miłe uczucie zobaczyć……..serduszko. Czekam w poniedziałek. Zazdroszczę Ci ty szczęściaro. M

jewka Dodane ponad rok temu,

.Co mnie przekonuje.

Hej, cześć!
Dlaczego „IVF? – Nie, dziękuję.”? Znam mnóstwo argumentów – natury moralnej, psychicznej, finansowej – same dobrze wiecie, co jawi się jako trudność, jako problem przy podejmowaniu tych decyzji. To zazwyczaj są CZYJEŚ argumenty, ktoś – Kościół, psycholog, lekarz, pracodawca (wypłacając takie a nie inne wynagrodzenie) wskazuje sposób postępowania, który uważa za słuszny. Ale to tylko wskazówka. Żeby tę argumentację uznać za słuszną, trzeba ją zaakceptowć, przyjąć jako swoją, własną: Ja tak myślę. To moje przekonanie. To trudne, to bardzo trudne. Wiem.
Kiedy nad tym myślałam, kiedy szukałam mojego własnego zdania na ten temat, przyszła mi do głowy taka myśl:
No dobrze, Jewka. Załóżmy, że wszystko się uda. W wyniku inseminizacji/ zapłodnienia in vitro dojdzie do poczęcia waszego dziecka i ono się urdzi, i będzie zdrowe, i rosnąć będzie, rozwijać się będzie. W jakiś poranek niedzielny wgramoli się wam do łóżka i padnie to pytanie: „Mamusiu, skąd ja się wziąłem?” Co wtedy? Mówić o lekarzu, probówce, łączeniu plemnika z jajeczkiem na szkiełku podstawowym pod mikroskopem? Czy kłamać? A jeśli pozostałabym wierna tradycyjnym opowieściom o mamusi i tatusiu, którzy tak bardzo się kochali i tak bardzo pragnęli dziecka, i przytulali się tak mocno, tak mocno do siebie…, czy po iluś-tam latach, gdy dziecię dorośnie, dojrzeje, pozna prawdę (bo czemu by nie?), czy będzie mu obojętną rozbieżność między kitem wciskanym przez rodziców a rzeczywistym laboratoryjnym początkiem jego życia?
Oczywiście nie jest to orgument rozwiewający wszelkie wątpliwości. Jest to argument mnie przekonujący. Tylko tyle i aż tyle.
Pozdrawiam serdecznie,
Jewka

aga10 Dodane ponad rok temu,

Do Jewki

Twoja argumentacja o pytaniu dziecka „Skąd ja się wziąłem ?” wcale mnie nie przekonuje – czy również będziesz przed dzieckiem adoptowanym ukrywała skąd ono się wzięło. To prawda, jeśli wstydzisz się przed samą sobą, że możesz poddać się IVF czy nawet inseminacji, to z pewnością miałabyś kłopoty z ujawnieniem tej prawdy swojemu dziecku. Ale każdy ma swoje przekonania, swoje cele is woje sposoby na rozwiązywanie problemów – żaden nie jest doskonały, ale przecież życie też takie nie jest.

olah Dodane ponad rok temu,

Re: .Co mnie przekonuje.

Ale bzdury!
Jak się poczęło? – z miłości!
I nie ważne czy w łóżku, czy pod namiotem, czy w probówce (a właściwie na szkiełku Petriego).

katty Dodane ponad rok temu,

Re: .Co mnie przekonuje.

Jewka,
zastanow sie nad postepem medycyny. Za kilkanascie lat IVF nie bedzie niczym dziwnym.
Niestety wiele czynnikow np. ciagly stres, decyzja na dziecko w bardziej zaawansowanym wieku, zmiany ekologiczne…… doprowadzaja do tego, ze coraz trudniej jest oczekujacym rodzicom osiagnac wymarzony cel.
Mysle zupelnie odwrotnie niz Ty, rodzice starajacy sie latami o potomstwo nie mozna potepiac! Moze lepiej zastanowic sie nad dziecmi, ktore zostaly poczete przypadkiem, w ciagu jednonocnej eskapady, zupelnie naturalnie w lozku.
Jestem przekonana, ze moje dziecko bez problemu zrozumie jak bardzo jest kochane i z jak wielkiej milosci zostalo poczete.
Katty

agar Dodane ponad rok temu,

Re: do Jewki

Tak jak Twój poprzedni list zachwiał moją pewnością dążenia do upragnionego celu, znów wystąpiły wątpliwości. Tym razem je rozwiałaś. PO PIERWSZE: moje dziecko będzie miało pewność, że jest bardzo upragnione i wyczekiwane. Ja czasem się zastanawiam czy nie jestem efektem szalonej wyprawy do Zakopanego w lutym 1971 r. PO DRUGIE: nie pamiętam co mi odpowiedzieli rodzice na pytanie „skąd się wzięłam?” ale całe szczęście, że nie opowiedzieli mi „bajki” o rozmnażaniu poprzez tulenie. Odebraliby mi ogromną radość sobotnio – niedzielnego pakowania się im do łóżka (byłam na tyle dorosła, że wiedziałm, że nie czas jeszcze na dzieci). Agnieszka.

Znasz odpowiedź na pytanie: IVF? Nie, dziękuję.?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Leczenie niepłodności
Do Katty
Droga Katty! Czytałam Twoją odpowiedź w sprawie brania Clostibegytu. Ja biorę go od trzech miesięcy i dosłownie czuję buzowanie jajników! Piszesz, że mogą się powiększać. Mój lekarz przy ostatniej kontroli owulacji dużo
Czytaj dalej
Leczenie niepłodności
WIZYTA
witam wlasnie wrocilam z kliniki i jestem w szoku tyle wszystkiego naraz okazalo sie ze w 1 ciaze zaszlam krotko mowiac cudem mam pco lewego jajnika i bardzo silna
Czytaj dalej