Jak CCCelinka rodziła…

Byłam juz u kresu wytrzymałości psychicznej, zmęczona oczekiwaniem i niepewnością. 10 dni po terminie, a u mnie żadnych objawów porodu! Koszmar…
Właśnie wtegy był już czas na tzw. wywołanie. Poszłam pokorniutko do szpitala pelna strachu i nadziei, że to już już… W środę rejestreacja, badanko, że szyja ma 1 cm i 1 palec rozwarcia. W czwartek USG i diagnoza, że ciąża wcale nie jest przenoszona, tylko termin źle obliczony. Tak czy inaczej, w piątek o 8.00 miałam mieć robiony test oksytocynowy – na wywołanie skurczów. Dodam, że teki test można robić nawet 3 razy, by sprawdzić czy macica jest już gotowa do porodu. Cholernie się bałam, ale byłam już spokojniejsza wiedząc, że do niedzieli muszę urodzić. Kacper okazał się jednak szybszy od testu. W nocy trochę mnie podbrzusze pobolewało nie dając spać. O 2.30 odeszły wody, ja w pełni szczęścia! Pobiegłam do położnej, która szybciuko wzięło mnie na wózek i wio na porodówkę. Gęba sama mi się śmiała, byłam bardzo podekscytowana i dumna, że naturalnie się zaczęło. Tam uświadomiono mnie, że te bóle to skurcze i należy liczyć ich częstotliwość. Były nieregularne, co 8 – 4 min. Dostałam 2 kroplówkóki (chyba elektrolitów) na wzmocnienie i nawodnienie organizmu. Ten czas mialm przeleżeć, a najlepieć przespac się. Zdenerowoanie nie dało mi zmrużyć oka. Ok. 7.00 dostałam oksytocynkę, żeby przyspieszyć akcję porodową i wzmocnić skurcze. Nadal jednak nie były aż takie bolesne, jak wcześniej sądziłam. Od tego momentu zaczęłam chodzić i skakać na piłce. Jak już były 3 cm. (ok. 11- tej.) podano mi znieczulenie – Dolargan – tzw. rozweselacz, głupi Jaś. Okazał się rewelacją: zasnęłam na 50 min.. Mówiono mi, że nawet chrapałam! Dobrze mi to zrobiło, bo zbudziłam się zregenerowana i gotowa do dalszego boju. I zaczęła się jazda: regularne skurcze, krótkie oddechy, głębokie oddechy przeponą. Etap I porodu trwał ponad 11 godz. Podczas drugiego myślałam, że nie zniosę bólu. Dobrze mi zrobiły wrzaski i pomoc męża, który oddychał ze mną, a czasami śpiewał:” Legia do boju”. W trakcie tego etapu też chodziłam, kucałam, połozna niemalże kładła się pode mnie, by zbadać rozwarcie. Jak już było na 10 cm. wskoczyłam na łóżko, nóżki do góry i parłam (uczucie podobne do robienia kupy). Po dwóch parciach wyplułam dzieciaczka! Położono mi go na brzuchu. Był sinawy i taki chudziutki. Moje szczęście nie miało granic! Tatko uciął pępowinę, maleństwo wzięto do zbadania. Nawet nie czułam, jak urodziłam łozysko. Teraz nogi zaczęły mi dygotać jak galareta. Po 5 zastrzykach znieczulających zszyto mi szyjkę macicy (troszkę się roszerwała) i krocze. Nic nie bolało. Pózniej miałam jeszcze łyżeczkowanie, bo krwawiłam. Na ten zabieg zostałam już uśpiona. Po jakimś czasie przewieziono mnie na blok poporodowy, mojego Kacperka i szczęśliwego tatusia również tam spotkałam. Kacper dostał 10 pkt., waga 3.560, dł. 54 cm. Zdrowy, śliczny chłpczyk wprawił mnie w stan szczęścia i euforii. Miałam w sobie tyle siły, by tego samego dnia już zacząć chodzic. Nie przespałam całą noc wpratrując się w śpiącego aniołka i nie dowierzając, co przeżyłam. Druga noc to było też czuwanie, czy malutki śpi, oddycha, kwili.
Jescze bym chiała Wam coś dopisac, ale mały wrzeszczy…

CCCelinka + ukochany Kacperek

15 odpowiedzi na pytanie: Jak CCCelinka rodziła…

goha Dodane ponad rok temu,

Re: Jak CCCelinka rodziła…

Tak bardzo się cieszę, że wreszcie się doczekałaś swojego Kacperka!!!
Pozdrowienia dla dzielnego taty!!! Gratulacje!!!
I ucałowania dla Kacperka, który porostu nie chciał być Rybką, a wolał być Barankiem

Pozdrawiam
GOHA i Dareczek
14. 04. 2003

kinga10 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak CCCelinka rodziła…

super Celinka!!!! A najlepiej mi sie podobalo to “Legia do boju”…polozne musialy miec niezly ubaw!

KINGA

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak CCCelinka rodziła…

Gratulacje, napisalaś to tak lekko, ze w ogóle nie da sie odczuć, ze coś Cię faktycznie bolało…
Całuje Was i pozdrawiam…

Bruni i kwietniowy Filipek Kubuś

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: Jak CCCelinka rodziła…

Ale z humorkiem to wszystko opisałas…. Az milo poczytac:)

Wielkie gratulacje dla szczęsliwej rodzinki:)

Beata & Patryk (03.03.03)

cccelinka Dodane ponad rok temu,

Relacja Męża i swieżutkiego tatusia Kacperka.

Chmmm.. i jak tu zacząć, od początku będzie ciężko, od środka nie wiem od którego momentu, zacznę zatem od końca. Naprawde warto, piękne jest być przy narodzinach swojego dziecka, ja osobiscie sie poplakalem ze szczescia i przezycia tej chwili. Przecięcia pępowiny z szoku dokonalem lewa ręką choć jestem praworęczny i ogolnie lekko ale bezpiecznie bzikowalem z emocji. Zrobilem zdjecie i pół-minutowy filmik z Kacperkiem na wadze, pomylilem tez wage, odchudzilem go o 20 dgr podając rodzinie info. Po minutowej obserwacji juz nikt by mi go nie podmienił, na sali noworodkowej poznalem go od razu i nie moglem dlugo patrzec bez wzruszania sie. Chcialem byc jednak twardy a nie takie “miekkie kluchy” i pomóc żonce, pozbieralem sie wiec zostawilem dzidziusia i czekalem az żone pozszywaja. Oczywiscie wydzwanialem do wszystkich i odbierałem gratulacje.
Żona spisala sie wręcz fenomenalnie przez cały poród była spokojna i wytrzymała, cały czas chodzilismy, skakaliśmy na piłce, a w ostatnim etapie klękalismy przy łóżku. Jedynie ok 30 min przed rozwiązaniem zaczeła krzyczeć z bólu i wtedy jedynie czułem sie nie na miejscu (czyt. bez możliwości pomocy ). Wszystko jednak zostało wynagrodzone po wielokroć, ważne jest też właściwe nastawienie sie i wiedza. Wiedza na temat jak wygląda cały poród, jakie ma fazy, jaka jest rola męża, bardziej niz myslałem przydała sie szkoła rodzenia i wszelkie inne środki doszkalające (programy tv, książki i rozmowy ze znajomymi).
Nasz brzdąc ma teraz 4 dni i jest z nami w domku, gdzie sami go “obsługujemy”. Nie mam większych (jak na tak “świeżego” tatusia) problemów z przewijaniem, kąpaniem i przebieraniem, wydaje mi sie, że pomogła w tym moja obecność przy jego narodzinach. Zatem Panowie jeżeli czujecie się na siłach albo jeszcze się nie zdecydowaliście, powiadam Wam warto, to wspaniałe uczucie uczestniczyć od początku do końca cudu narodzin. Kacperek coś marudzi ide zatem z nim pogadać.

catty Dodane ponad rok temu,

Re: Jak CCCelinka rodziła…

Mnie tez rozbawiła “Legia do boju” !! :-)))))
A w ogóle Celinko i mężu Celinki – gratulacje, wspaniale się spisaliście !

Monika, Marcin i (99%) Michałek (25.08.03)

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Relacja Męża i swieżutkiego tatusia Kacperka.

Nie dziwota, ze porod nie bardzo bolal, skoro pomagała cała Legia 🙂

Gratulacje serdeczne, także postawy tatusia 🙂
Ja mam inne zdanie o Dolarganie, w życiu bym po nim nie zasnęła, widocznie naprawdę naprawdę bóle bywają różne.. przy moich zaledwie nieco mnie uspokajał, a położna straszyła, że on hamuje akcję.. miałąm go jednak 2 razy podanego i nie hamował akcji wg mnie…
Cudownie jest czytać o takich porodach.. muszę wiele ich przeczytać takich, zanim zapomnę o tym, co przeżyłam…

Lea i Mati tańczący z pępowinami (14.03.03)

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak CCCelinka rodziła…

Jeszcze raz gratuluję synka i dzielnego meża:-))) (mój wiem ze nie dotrzyma do końca porodu…hihi…wrażliwiec jeden ;-P)
dużo zdróweczka życzę i pociechy z Kacperka…:-))))

Weronka (termin 6.06.03)

Dodane ponad rok temu,

Re: Relacja Męża i swieżutkiego tatusia Kacperka.

:-))) Już pogratulowałam Celince dzielnego męża, ale i tu pozwolę sobie wyrazić moj podziw… my z mężem będziemy razem tylko w pierwszej fazie… nie wyobrażam sobie mojej połóweczki podczas samego porodu…chyba by zemdlał ;-P… i nawet to że wie jak wygląda poród (filmy..szkoła rodzenia..książki) nadal patrzy na to wszystko z przerażeniem w oczach… tak więc pępowinkę naszej pociechy przetnie ktoś inny.. Ale co tam..oby był na początku i pomasował mi plecki ;-))) to i tak więcej niż sie dawniej spodziewałam…

Pozdrawiam

Weronka (termin 6.06.03)

goha Dodane ponad rok temu,

Re: Moje gratulacje!!!

Przyjmij moje gratulacje! Spisałeś sie na medal! Twoja obecność była poprostu niezbędna!!! Tak jak i teraz podczas opieki nad synkiem. Cieszę się, że nastały takie czasy, gdzie doceniono rolę ojców, a nie tak jak kiedyś odsuwano ich na boczny tor!!! Przecież są tak samo ważni jak mamusie.
Opiekuj się żoną, niech spokojnie dochodzi do siebie!!!
Ucałowania dla całej trójki!!!!

Pozdrawiam
GOHA i Dareczek
14. 04. 2003

magdzik Dodane ponad rok temu,

Re: Jak CCCelinka rodziła…

Dziękuję Wam, za tę cudowną opowieść!!! Po takiej historii coraz bardziej i ja tęsknie do tego by ujrzeć mojego maluszka!!!
Życzę wam śpiacego maluszka i dużo radości!!!

Acha! W jakim szpitalu Kacperek się urodził?

,

cccelinka Dodane ponad rok temu,

Re: Relacja Męża i swieżutkiego tatusia Kacperka.

Macie jeszcze chwilke do zastanowienia, mnie tak jeszcze w 5-6 m-cu tez trza bylo moze nie końmi ale jednak namawiac. Przydalaby sie szkola rodzenia i zapoznanie z innymi przyszlymi tatusiami. my poznalismy znakomita pare i dopingowalismy sie nawzajem z pelnym popraciem i pomoca. Mnie tez nikt sobie nie wyobrazal przy porodzie i wszyscy pytaja czy nie zemdlalem, jakby facet nie byl w stanie byc przy porodzie bez ekscesow. To meska sprawa byc w takim momencie, a wszystkie “mity” trzeba wyrzucic do kosza, bo to nie prawda, znam wielu (6) facetow ktorzy byli i kazdy chce byc przy nastepnym. Twoj chlop bedzie napewno silniejszy niz Wam sie wydaje. Pozdrawiam i zycze 10 pkt. Apgara.
Maciek i Kacperel spiacy mi na ramieniu

cccelinka Dodane ponad rok temu,

jeszce raz Maz

Nam polozna powiedziala, ze Dolargan przyspiesza porod i dla tego go podaja. Szybciej sie rozwiera szyjka i musze potwierdzic choc nie badalem 🙂 zonka pospala ja odpopczalem i bylo ok.

cccelinka Dodane ponad rok temu,

Re: Jak CCCelinka rodziła…

Rodziłam w Szpitalu Bielańskim i jestem bardzo zadowolona. Tam odbywają się 2-3 porody dziennie, jest jedna sala porodowa, łóżka oddzielone parawanami, warunki bardzo przeciętne, ale za to co za atmosfera! Wszyscy mili, sympatyczni, wszystko wyjaśniają i dbają o każdą pacjentkę. Jest barzo kameralnie. Trafiła mi się świtena połozna Magdalena Soja. Za nic nie płaciłam, a rodziłam z mężem, ze znieczuleniem. Niestety sam szpital nie cieszy się dobrą opinią. Nie wiem, dlaczego. Mogliby odremontować oddzieł połozniczo-noworodkowy, ale wiadomo, że to nie są wczasy, tylko bardzo krotki pobyt. A dzidziusiem zajęto się bardzo dobrze. Jeśli masz Magdzik jakieś pytania, chętnie odpowiem.

CCCelinka + żarłok Kacper

cccelinka Dodane ponad rok temu,

Re: Jak CCCelinka rodziła…

Oj bolało, bolało, ale dopiero jak wkroczyłam w drugą fazę. Wrzeszczałam okrutnie, co mi bardzo pomogło.

Pozdrawiam,
CCCelinka + żarłok Kacper

Znasz odpowiedź na pytanie: Jak CCCelinka rodziła…

Dodaj komentarz

Oczekując na dziecko
widziałam swoje dziecko
Dziś byłam na USG. Lekarz zapytał czy robimy dokładne czy za trzy tygodnie jak będzie narzeczony. Nie mogłam się oprzeć, żeby choć na chwilę spojrzeć na dzidziusia. Dzidzia się chowała.
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
flipsy
moze ktoras wie kiedy mozna dawac flipsy kukurydziane? Bubka ma 7 miechow. Kasia
Czytaj dalej