Jak GOHA rodziła Dareczka…

Nareszcie się jakoś zebrałam, że by opisać swój poród. Przecież Wam obiecałam, prawda
Wieczór minął spokojnie i nic nie zapowiadało tego co miało nadejść. Mężulek był w kinie, a ja spotkałam się z naszą forumową koleżanką, z którą nie mogłyśmy się nagadać. {usmiech}

Zaczęło się o 2.00. Poczułam skurcz, który mnie obudził i miłe płyące ze mnie ciepełko. Nie chciałam zalać łóżka więc zacisnęłam nóżki i poprosiłam męża żeby przyniósł ręcznik oraz rękawiczki z paierkiem lakmusowym (musiałam się upewnić czy to wody!!). Oczywiście papierek zabarwił się na granatowo. Mąż zasnął jak kamień, a ja włączyłam forum i napisałam Wam, że odeszły mi wody. Później przypomniało mi się, że mam niewydepilowane nogi i że nie mogę urodzić z takim agrestem na odnóżach!!! Popędziłam do łazienki i zrobiłam ze sobą porządek!!!
Zadzwoniłam do mojej położnej, która kazała wziąć 2 NO-Spy i iść spać. Ale jak się tylko położyłam zaczęły się skurcze, które spać nie pozwalały. Wzięłam więc notesik, zegrek i notowałam ich częstotliwość. Okazało się że są co 3-4 minuty i są na tyle silne, że muszę włączyć się z oddychaniem. Obudziłam męża i powiedziałam, że nie megę mu zrobić kanapek tak jak mówili w szkole rodzenia bo co 3 minuty mam skurcze i trochę by to trwało. Mąż wyszykował się wieć sam, dopakowalismy torbę i po godzinie zadzwoiniłam do położnej ponownie. Kazała wziąć pół godzinny prysznic i jechać do szpitala. Była 5.00. Na szczęście w Warszawie o tej porze jest puściutko na ulicach więc szybciutko byliśmy w szpitalu. Izba przyjęć. Rutynowe badania, podłączanie do KTG. Po 10 min pani stwierdziła, że mam minimalną czynność skurczową, na co ja jej odpowiedziałam, że chyba nie bo czuje TE surcze i są co 3 minuty!! Już chciała nas odesłać do domu, ale na szczęście pojawiła się moja położna. Okazało się, że pani za wysoko umieściła czujnik pomiaru (moja macica była już niżej!!!). Oczywiście zaraz wyszło, że moje skurcze są właściwe, książkowe. Rozwarcie na 4 palce!!! Poprzednie badanie prze panią z izby przyjęć wykazało tylko na 1!!!!
No więc koszulka, wywiad, ubieranie męża. Sale porodowe załadowane. Czekając na łóżko słyszałam tylko jęki i krzyki pozostałych rodzących, ale że moje skurcze pokrywały się z ich krzykami jakoś mi to nie przeszkadzało. Oddychałam więc stojąc na korytarzu. Na szczęście znalazła się dla mnie sala i to 1 osobowa. Niestety zaczął mnie boleć kręgosłup. Troszkę chodziłam, próbowałam piłki, ale wtedy krzyż bolał jeszcze bardziej. Wolałam więc kucać. Nie pozwoliłam się dotknąć mężowi, który chciał mi ten kręgosłup wymasować. Kolejne badanie rozwarcie na 7 cm i moje pytanie w zasadzie retoryczne “to już się nie załapię na ZOO, bo ja bym bardzo prosiła ze względu na kregosłup. No i okazało się że się nie załapię!!
Poszłam siusiu i poczułam bóle parate. Niestety piłka mi nie pomagała, pozostało kucanie. Bóle parte trwały i trwały, bo główka w kanale się cofała i skurcze były za krótkie, starczało zaledwie na dwa parcia. Podłączono oksytocynkę i jakby się poprawiło. Traciłam siły. Mąż przypominał “tylko nie nabieraj powietrza w policzki, nie w policzki”. Czego oni ode mnie chcą pomyślałam, przecież tak się staram. Położna każe się trzymać za kolana a nie za kostki, każe przeć. Chciałam im powiedzieć żeby się ode mnie odpieprzyli bo wystrczająco mnie boli!!! Zaczęłam trochę pojękiwać, ale wtedy traciłam oddech i tak mnie zaczęło boleć, że wolałam zostać przy oddychaniu. (Piszę to w skrócie, bo części rzeczy nie pamiętam).
W końcu przyszło więcej osób, przerobili moje łóżko. Pomyślałam, że to juz nie długo i że to dobrze, bo mój kręgosłup zaraz mi pęknie. Nie pamiętam ile razy parłam “na poważnie”, cięcie krocza tylko słyszałam, a pózniej poczułam jak przeszła główka (ogromny wysiłek) a reszta się wylała ze mnie. Położyli mi na brzuch granatowe, cieplutkie… moje ukochane dziecko. Moje perwsze słowa “ale mnie wymęczyłeś syneczku…” Oczywiście się popłakałam!!! Wzruszenie ogromne!!! Była 8.50.
Niestety zaraz zaczęłam chlusatć krwią więc położna szyko odcięła pęppowinę, oddała dziecko lekarzom i poprosiła męża by poszedł do synka. Mi kazali szybko rodzić łożysko. To już pestka, ale zupełnie nie miałam na to siły. Okazało się że wyszło nie w całości. Uśpili mnie i wyłyżeczkowali, niestety nie mogli zatamować krotoku i w dodatku stwierdzili,że popękała szyjka. Zaczęło się szycie. Obudziłam się już i jeczałam z bólu prosząc by mi dali spokój. Szycie szyjki bolało BARDZO!!!
Przez cały poród nie otworzyłam oczu, bo się bałm tego co zobaczę.

Wpuścili do mnie męża, okazało się że trwało to 2 godziny. Mówł mi ze łzami w oczach że mamy pieknego syneczka, a ja co prawda słyszałam, ale traciłam przytomność.Zaczęło spadać ciśnienie. Było mi zimno i chciało mi się spać.
W tym momencie dostawiono do mojej sali jeszcze dwa łóżka. A za chwilę je stamtąd, razem ze mną wywieziono na korytarz. Nie ma wolnych sal, trzeba opuścić salę porodową. Będziemy leżeć na korytarzu no chyba, że zdecydujemy sie na salę komercyjną. Mój mąż bez wahania powiedział że oczywiście, bo przeciez nie będziemy leżeć na korytarzu.

Co do szpiatala… to już zupełnie inna bajka. Opiszę nieco później, bo długo by opowiadać…

Syneczek jest cudowny. Traz kiedy mam już pokarm i mały się najada, zaczyna dłużej sypać. Poza tym jest pogodny.

Najbardziej ma przerypane tatuś, który musi sie nami i domem całym zajmować, bo jestem bardzo słaba. Poza tym dzielnie się spisał podczas porodu. Nie wyobrażam sobie jabym dała radę bez niego… on był najważniejszy… i przez to że cały czas świadomy, przezył to najbardziej… Było to ważne wydarzenie w NASZYM związku… życiu… Teraz staramy się odnaleźć w naszym nowym, stojącym na głowie świecie i wspaierać, stanowić zespół…

Podsumowując, mój poród był szybki i sprawnie poszedł. Każdej życzę takiego, oczywiście bez tej końcówki!!! Ból??… Nie pamiętam…

Pozdrawiam
GOHA i Dareczek
02. 04. 2003

15 odpowiedzi na pytanie: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

ojeej…poplakalam sie…….Wzorowa kwietnioweczka! Duze gratulacje !!!

gucia i mała Ninka (26.04.2003)

kruszyna Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

mam łzy w oczach…
Gratuluję synka i dzielnego męża.
pozdrawiam i życzę samych słonecznych dni

Ania i Maleństwo (10.08.03) 🙂

magdzik Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Ale mocne opowiadanie, czytało sie je jak dobrą książkę sensacyjną. Biedaku ile ty wycierpiałaś, jakie przeżycia – koszmar. Sama nie chciałabym być tak obsługiwana. Pomyśleć, że taki szpital, a tyle niedociągnięć. J achyba faktycznie nie zdecyduje nie na ten co Ty!!! Ale najważniejsze, że już to za Tobą i możecie się wspólnie cieszyć sobą!

,

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Ojej, ja tej ostatniej fazy nie chce….
Tak sie ciesze ze masz to już za sobą, a nade mną to jeszcze wisi…
moge rodzić w kazdej chwili, jak powiedzila ginka i chyba nic lepszego nie mogla powiedziec, bo caly czas jak mnie coś pyknie pstryknie, to już mi sie wydaje ze rodzę…
i tak rodzę od 4 dni
dzisiaj znów mi sie wydaje ze urodze, bo czuje sie zdecydowanie najgorzej do tej pory w tej ciązy…
skurcze mam cały czas ale ich regularnosć – pozal sie Boze…
i tak czekam, czekam i już mi sie chce rodzić od tego czekania…
GRATULACJE GOHA…

a wiesz, jak zaczelaś rodzić to sobie pomyslalam ze ten moj
order, co go tego dnia przed porodem dostalaś pomogł Ci
odważyć sie rodzić…
Chyba jeszcze z niczyjego odejscia wód tak sie nie cieszyłam
jak z Twojego własnie

Trzymaj si teraz, pozdrawiam

Bruni i kwietniowy Filipek Kubuś

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

A jesli można wiedzieć, to o którym szpitalu mowa?

Dorota + Alicja (25 czerwiec 2003)

magdzik Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

GOHA niebawem wszytko opiesze, troszkę cierpliwości. Ja nie będe jej uprzedzać, bo może sobie tego nie życzy.

,

gwiazda Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Bardzo się wzruszyłam po przeczytaniu twojego posta. Przypomniałam sobie jak ja rodziłam. Łyżeczkowana też byłam z tą różnicą, że mnie nie uśpili. Dali mi 2 znieczulenia, które nie zadziałaly. I najważniejsze to co napisałaś na końcu. Gdyby nie mąż to… Wspaniale było go mieć przy sobie. Życzę ci szybkiego powrotu do formy.
Pozdrawiam

Marta i Anastazja

iwi Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Gosiu, tak Ci zazdroszczę, że masz to już za sobą. Jak przeczytałam całe Twoje opowiadanko to bardzo się wzruszyłam i stanęły mi łezki w oczach, ale nie wiem dlaczego zaczęły mi się trzęść ręce!

Iwcia i Laura (28.04.)

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Gratuluje! mamy to już za sobą. Pamiętam jak pisząc swoje “czy to już to” patrzyłam że Ty byłaś już po. Widzę,że mimo iż różnie mówi się o Sw. Zofii miałam szczęście, jeśli chodzi o szpital.

Drugi poród będziesz wspominać lepiej! Ale to nie temat na chwile obecną.
Pa.

Mysia

cat Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Super to opisałaś.
Powodzenia!
Zobaczysz, że szybko wrócisz do sił….

Kasia, mama Łukasza (20.12.2002)

kura-plemienna Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Wiedziałam, zuch dziewczynicha :)) No i te twoje chłopaki 🙂

Anka i Basiulec (3 i 3/4 miecha)

ciku Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

ja sie tez poplakalam! O rany ale to wzruszajace. Serdeczne gratulacje 🙂

Ciku
[Zobacz stronę]

ola2 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

O matko ale siepopłakałam. Teraz rozumiem jak odpisywały mi dziewczyny na mójmopis porodu. Ale sie wzruszyłam. Przeżyłam mój drugi poród wąłśnie. O jejku wszystko mnie boli.
Nareszcie wiem jak to przeżyłaś.
Trzymaj się Gosiu.
Ps. Co to jest sala komercyjna? Prywatna?

aga76 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Moje gratulacje
Przyznam, że aż mi się łza zakreciła jak czytałam ten opis, ale na szczeście wszytko dobrze się skonczyło 🙂
Życzę powodzenia

Aga i Kubuś 5.04.2003.

koyaga Dodane ponad rok temu,

Re: Jak GOHA rodziła Dareczka…

O raju!!! znowu się popłakałam. Gratuluję Ci Syneczka i tak dzielnego męża.
Zaczynam mocno zastanawiać się nad tym, czy nie wziąć mojego męża do porodu. Byłby dla mnie chyba największym oparciem.
Bardzo podobał mi sie twój opis. Byłaś bardzo dzielna, ale i tak jestem przerażona tym co mnie czeka w sierpniu.

Dużo zdrówka Wam życzymy.

,
Aga i Niunia – 15.08.’03.

Znasz odpowiedź na pytanie: Jak GOHA rodziła Dareczka…

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
Co za noc !!!!!!!!!!!
Przedczoraj o 23 Karol zaczął wyć... Nie płakać ale wyć !!!!!!! I nie dał się uspokioć przez pół godziny...tak ryczał (a ja razem z Nim), że już miałam dzwonić na
Czytaj dalej
Dla starających się
Zamiast sie cieszyc ....
Rybki moje kochane!! Jak sie dowiedzialam o Monce i Kisce1 to buźka mi sie usmiechenla - ale na krótko. Po chwili doszłam do smutnych wniosków: "dlaczego nie ja?" Tez bym tak
Czytaj dalej