Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

czas opowiedziec nieco o naszym expreswym, 2.5 godzinnym rodzeniu 😉
od rana wiedzialam, ze dzien bedzie ciezki, o 9 rano bylismy umowieni na podpisanie umowy kupna-sprzedazy samochodu. Pojechalismy, podpisalismy, uczcilismy zakup prze-pysz-na zapiekanka na BP, pojechalismy do moich rodzicow. Jako ze pora byla dosc wczesna, ok. 11 pojechalam do urzedu zarejestrowac autko – kolejki na kilometry ale (SZOK) natychmiast jak sie wtoczylam na korytarz wszyscy zaczeli mnie przepuszczac, zwalniac mijesca i uslugiwac na kazdym kroku. Normalnie nic tylko w ciazy chodzic. Sielanke zepsula pani w okienku stwierdzajac, ze nia mam czegos-tam-bardzo-waznego i dzis nie nic nie zalatwie. No to ja w samochod i do matki mojej po to cos-bardzo-waznego. Tego tam nie ma. Dzwonie do pana ex-wlasciciela, mowie ze czegos tam nie ma. On radosnie stwierdza, ze faktycznie zostaly jakies tam papiery i moze je podrzucic. Ok. Wsiadamy w samochod i jade z Zuza do pracy rodzicow, mamy sie tam spotkac z panem. Przed wyjsciem stwierdzam, ze chyba odchodzi mi czop, pobarwiony krwia. Lekki stres – dzwonie do poloznej. J pyta czy mialam ostatnio badanie – a owszem, we wtorek. Czy mam skurcze? A pewnie, od jakis 10 tygodni…. wiec nic nowego. Rozmowe przerywa krzyk rodzacej pani z porodowki, J mowi, ze to pewnie jeszcze nie to, ale ze nie moze teraz rozmawiac i ze oddzwoni. No to ja myk w samochod i po papiery. Pan sie spoznia jakies 2 godziny, robi sie 15, lece na zlamanie karku do urzedu, brzuch wali mi o kolana, cycki podskakuja, juz juz przwie jestem i….zamykaja mi przed nosem. System sie wylacza o 15, nic nie zalatwie. Dowiaduje sie tylko, ze musze zmianic status pojazdu z ciezarowego na osobowy i zrobic przeglad. No dobra. Robi sie16 – jade najpierw do rodzicow, jem szybki obiad i zostawiam Zuzke, potem lece na przeglad. W warsztacie smichy chichy, ze jak nie uda mi sie nic zalatwic, to panowie mechanicy odbiora porod w kanale samochodowym. Ok. Ciezarna dyszaca i sapiaca wzbudza lekki poploch, udaje mi sie wszystko zalatwic za jednym zamachem. Zaczynam czuc lekko bolesne skurcze, ale jak wsiadam do samochodu wszystko mija. Dzwoni J – jak samopoczucie? Mowie, ze jakos mi dziwnie, ze boli troche brzuch jak na okres, chetnie bym wpadla coby mnie obejzala (mnie jak mnie, huehue). J mowi, ze jutro jej nie ma w wawie, zebym wpadla na zelazna to sie zbadamy. Jest 17.15 – dzwonie do mamy ze juz nie wracam (dobrze, ze sie pozegnalam z Zuza), jade do szpitala. Mama lekko zszokowana – ale uspokajam – nie, nie – wszystko ok, ale na wszelki wypadek J chce mnie zbadac. Stoje w korkach, popijam brzoskwiniowa ice tea, na stacji kupuje jeszcze ladowarke do telefonu, bo zaczynam czuc sie dziwnie i bylaby kicha, gdybym zaczela rodzic w szczerym polu i bez komorki. Pan na stacji wymownie patrzy na brzuch i pyta zalotnie:
– to kiedy?
ja na to: – to dzisiaj!
pan expresowo wydaje reszte, zyczy powodzenia.
W szampanskim nastroju jade do szpitala, zdzwaniam sie z Cypisem:
– kotus, mam 2 wiadomosci, dobra i zla, od ktorej zaczac?
C: – od dobrej.
Ja: – odszedl mi czop!
C: – o cholera, a zla?
ja: – odszedl mi czop!
C: – o cholera (bo oczywiscie siedzi w pracy).
Uspokajam, ze jade do szpitala, zadzwonie po badaniu. Dzwonie do EwkiM, ze chyba sie cos zaczelo i nie wiem, czy sie spotkamy wieczorem. Mam dac znac po wizycie.
18.15 jestem na izbie, przychodzi J. Pyta jak przyjechalam i czy mam torbe. Mowie, ze sama samochodem a torbe mam w domu. Hmmm. ok, idziemy sie badac, po drodze jeszcze ustalamy, ze to pewnie raczej dzisiaj ani tym bardziej nie moze byc jutro, bo jutro wyjezda na caly dzien. No dobra – jakby to bylo ode mnie zalezne. Siadam na fotel i wdze coraz szerzej otwarte oczy J podczas badania…. czuje, ze cos sie dzieje…
J: – emalka, od jak dawna masz te skurcze?
ja: – no… hmmm… od kilku godzin… a ssssssooooo?
J: – dziewczyno, to sa regularne skurcze porodowe, z zegarkiem w reku – co 3 min!!!
osz w morde – sobie mysle. zadaje wiec bardzo intelignetne pytanie:
– i co teraz?!
zaczynamy sie smiac, J kaze mi NATYCHMIAST jechac do domu (najlepiej taxowka) do domu po rzeczy, wracac do szpitala i bedziem sie monitorowac. OK – jade, oczywiscie samochodem, dzownie do Cypisa, ze chyba to juz. Okazuje sie, ze pol redakcji postanowilo go zastapic, juz jest w samochodzie, spotkamy sie w domu i wrocimy razem na zelazna. Wpadam do domu, i postanawiam zabawic sie w dame – biore prysznic, gole nozki, reguluje brewki, dopakowuje torbe. Dzwonie do Ewki, ze jade dzo szpitala i ze spotkania nici.
Przyjezdza Cypis, zabieramy rzeczy i jedziemy na zelazna. Podczas drogi chce sie zamienic i prowadzic, bo wtedy sie lepiej czuje a jak on jedzie to mam dosc bolesne skurcze. C patrzy na mnie jak na idiotke, bez slowa dociska gaz, za 10 min jestesmy na miejscu. Przychodzi J – zaczyna sie rejestracja do szpitala: zmywanie paznokci (a taki se sliczny manicure pierdyknelam poprzedniego dnia), cisnienie, takie tam. W koncu idziemy na sale. Wchodzimy do pomaranczowej – ochydny pomaranczyk na scianach, wielkie lozko, wanna, pilka. Podpinamy sie pod ktg – czuje regularne skurcze i bol, ale slabo sie to wszstko zapisuje. Przychodzi lekarz, omawiamy kwestie tych skurczow, mamy sie obserowowac. J mnie bada – glowka zaczyna deilkatnie schodzic, mam 1.5 cm rozwarcia, ale szyjka dluga nadal ( a przciez tak sie balam przez pol ciazy, ze bedzie sie skracac… i coooo…???). Siadam sobie na pilce, kolysze w te i nazad – czuje sie kretynsko i ciagle lapie nas glupawka. Zarciki, atmosfera niemal sielska. Dostaje zgode na pol gryza marsa (glodna jestem jak diabli), J stwierdza ze do rodzenia to mi daleko skoro jestem glodna. Zostajemy sami na sali – jest 21. Kolysze sie na tej pilce, gadamy z C – czuje sie jak na koloniach – od czasu do czasu przychodzi J i sprawdza czy jestesmy grzeczni. Badanie – ok. sa 2 cm ale szyja trzyma – dostaje papaweryne, masazyk szyjki tez, a co. Jestem totalnie niewspolpracujaca,podczas badania ukladam sie tak, zeby tylko mnie nie bolalo. Szyjka jakos dziwnie sie wygina do tylu, trudno sie do niej dostac, dostaje ochrzan i mam sie rozluznic. WRRRRRRRR. Jak sie rozluznilam – natychmiast puszczaja mi wody – (dzieki Bogu nie spelnia sie moj ciezarny koszmar i jestem na sali porodowej a nie na uczelni ;)) – noooo J jest wyraznie zadowolona z postepow – pyta czy chce do wanny? Czy chce? no moge, wprawdzie nie czuje bolow jakichs mocnych ale w wannie moge polezec (polezec, o swieta naiwnosci). Badanie w wannie – nadal sa 2 cm, mam pracowac nad rozwarciem. Jest 22 z malym hakiem. Po kilku minutach zaczynam czuc sie niewyraznie – brzuch ciagnie niemozliwie, mam wrazenie, ze peknie mi spojenie oraz rozerwie mnie ponizej plecow. I tak co chwile. Ze zloscia stwierdzam, ze ta wanna to jakas przereklamowana :). Po kilku takich atrakcjach zaczynam sie wiercic w wanience, klekam, zamykam oczy, probuje oddychac – jest jakby odrobine lepiej. Ale bol po chwili znowu narasta, nie umiem sobie z nim poradzic. Przez zacisniete zeby cedze:
– kurrrwwaaa, czy ja mowilam, ze nie chce znieczulenia???!!!!! Idz po NIAAAAAA!!!!!!!!!
lekko nerwowy C biegnie po J – przychodza razem, ja przez lzy mowie, ze nie wiem co mam robic, bo mnie rozerwie zaraz na strzepy!!!!!
J: – spokojnie, zaraz sie zbadamy, probuj oddychac, uloz sie tak zeby bylo ci wygodnie. Zaczyna mnie badac, tetno dziecka ok, a ja mam prawie pelne rozwarcie a glowka schodziiiiii!!!!
J: – emalka, kochana, zaczynamy – rodzisz!
(Jak sie potem okazalo, z 2 cm do pelnego rozwarcia doszlam w 10 min, a juz wtedy mialam skurcze parte bo Melka bardzo szybko schodzila na dol).

Zaczyna do mnie docierac, ze juz nie ma odwrotu – przechodzi mi przez mysl, zeby sie zabrac do domu, schowac w mysiej norce, zeby wszyscy dali mi swiety spokoj. No ale juz za pozno. Zapieram sie o wanne czolem. lapie C za rece i zaczynam rodzic. Bol jest okropny, pomagam sobie krzykiem, C jest dzielny, pomaga mi sie skupic, zacheca cobym sobie bluzgiem rzucila (kochany, wie jak mi pomoc ;))), po kazdym skurczu czuje, ze Melka jest coraz nizej, powoli, powoli jestesmy coraz blizej spotkania…. J pyta, czy chce zostac w wannie czy wychodzimy – chce zostac!!!! J pokrzykuje, ze swietnie sobie radze, ze glowka jest idealnie ulozona, ze jeszcze musze troche popracowac ale to juz blisko, juz za chwile. Ostatkiem swiadomosci czuje, ze rodzi sie glowka, J bierze mnie za reke, pod woda czuje malusi lepeczek. Wstepuje we mnie nowa sila, probuje sluchac J, kaze mi na chwile przestac przec, czuje, ze cos robi przy tej glowince, lekko panikuje, ze jest owinieta pepowina. Ale nie, wszystko juz dobrze, moge dalej przec. Lapie znowu C za reke, druga J i z calej sily, jak tylko umiem najmocniej probuje pomoc wydostac sie Melce na swiat. I kiedy znowu mam wrazenie, ze juz nie moge, ze nie mam sliy wydaje z siebie ciagly przerazliwy krzyk iiii…..JEEEEEEEESTTTTTTT!!!! OGROMNA ULGA, totalne wyczerpanie, wzruszenie… slysze jak zza sciany: emalka, zlap ja! Otwieram oczy, zanurzam dlonie i z rak J wyjmuje spod wodu na siebie malusiego czlowieka, tory po chwili zaczyna sie wydzierac jakby go ze skory obdzierali ;))) moja sliczna, moja malutka….. Melka. jest 22.30. Przytulamy sie do siebie, okrywaja nas recznikiem, wychodzimy z wanny… klade sie na lozku – nic nie boli, jestem jak nowonarodzona, mam wrazenie, ze nic sie nie wydarzylo a ona byla z nami od zawsze…. Dumny i dzielny tata przecina pepowine, a my nadal sobie lezymy, mam wrazenie, ze swiat sie zatrzymal a wszystko jest takie piekne i proste 🙂
po wazeniu i mierzeniu lezymy sobie przez 1.5 godziny na sali, uczymy sie siebie, a ja probuje ogarnac to wszystko co wydarzylo sie minionego dnia…. cieplutkie cialo grzeje mnie bardzo mocno, posapujaca malutka istotka wyzwala we mnie niesamowite wzruszenie…
i niesamowite jest to, ze wszystkie obawy – ze nie bede umiala kochac tak mocno jak Zuzki – pryskaja jak banka mydlana. Bo prawda okazuje sie, ze milosc sie mnozy a nie dzieli :)) moja sliczna malutka coreczka :))….. Melka 🙂

47 odpowiedzi na pytanie: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

violes Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

wzruszający opis porodu, piękne zdjęcie…gratuluję :))

violes +Natalia 11.12.04

cat Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Ło jezu…. Brak słów. Piękne, po prostu piękne.
Gratulacje raz jeszcze i powodzenia na “nowej drodze życia”. 🙂

K.

Łukasz 4l. Karolina 21 m-cy

porky Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

piękny opis, sliczne zdjęcie

jeszcze raz serdecznie gratuluję

Julinka [2 lata]

ola2 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Wspaniały dzień…

efcia2004 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

pięknie napisane ze wzruszającym zakończeniem. Przyjmij od nas wielkie gratulacje! wszystkiego dobrego

Ewcia i Asiula (4.03.2005)

mai Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

piekny EKSPRES 🙂

sie wzruszylam maksymalnie 🙂 CUD swoj GRUDNIOWY prosze cmoknac w stopinke!

ps. nastepny porod 😉 tez tylko z J? bo ja wylacznie 😉

Marta &

kamelia Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Dziękuję za taki piękny opis przed snem… Może mi się przyśni taki ekspresowy i pełen pozytywnych wspomnień poród??? Buziaki!

Kamelia z Michałkiem (ponad 3 lata) i chyba-Mają (29 tc)

aneci Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Piękne i bardzo wzruszające:-)
Do tego, sam poród niewiarygodnie podobny do mojego, też drugiego. Ten sam szpital, wanna, podobny ból, bluzgi;) To samo manewrowanie przy główce ( ale mnie to wkurzało;). Tylko że ja dostając wybór: wanna czy łóżko w pośpiechu wybrałam to drugie. Spanikowałam;)
Jeszcze raz gratuluję.
Pozdrawiam:-)

Kinga lat 11 i Igor 21 m-cy.

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

jeszcze raz gratuluje emalko…. opis piekny, i cudooowne zdjecie ;))

i niespodziewanka:))

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Ale super opis, rewelacja:-))
Jeszcze raz gratuluję

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Gratulacje!!!!

chyba nie mogę czytać opisów bo zacznają mi się oczy pocić hi hi hi

….Emalko!!! jak dobrze że tym razem tak zsybko, zdrowo i bez nerwów!!! jak dziś pamiętam opis jak rodziłaś Zuzię, takie maleństwo i nerwy czy wszytsko będzie dobrze!!!

(zatsanawiam się czy jak dostanę się na Źelazną to teź nie spróbuję do końca zostać w wodzie, te prawie 4 lata temu chyba nie mieli)

niech się zdrowo chowa!

daglezja Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

…to bylo pięęęęęęęęęęęęęękne Gratulacje i gorace buziaki dla mamusi i corci

Staś Zosia

mirabelka79 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Gratulacje jeszcze raz:)
Cudny opis – mozna by powiedziec, ze w miedzy czasie urodzilas;)

gabrycha Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Gratulacje! Super zdjęcie!
mamę i córcię.

Dorota i Antoś(24.03.2005)

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

jeszcze raz gratuluje!!! Bardzo sie ciesze, ze tym razem wszystko poszlo tak latwo – druga corcia wynagrodzila Ci pierwszy, tak trudny porod! Super, niech Melanka dobrze sie chowa i nie daje mamusi za bardzo w kosc 😉

Agnieszka &

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Śliczna fotka babolku, jak czytam takie opisy to wracają wspomnienia i łzy wzruszenia kapią
Gratuluje raz jeszcze

Mati(19.4.2004) &

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Zawsze chce mi się płakać przy takich opisach 🙂
Emalka gratuluję z całego serca!

helenb Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Pięknie opisane.
Łza się zakreciła.

H*S*K

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Nareszcie…
Kochana, no po prostu wszystkiego naj naj naj dla Was wszystkich, niech sie Dziec dzielnie chowa, prawie sie poryczalam, a ja sie latwo nie wzruszam, nawet w ciazy;)
Dobrze, ze sie Twoj czarny scenariusz odchodzacych wod w miejscu publicznym nie spelnil.
Ciesze sie z Wami z calego serca.
Jeszcze raz wesolej laktacji;)))))))))

Radosci i szczescia!

gosia Dodane ponad rok temu,

Re: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

No to się poryczałam.
Piękne

Gosia, mama Artka (17 maja 2002r.), która czeka na cud (kwiecień 2007 r.)

Znasz odpowiedź na pytanie: Jak Melania Helena pojawila sie na swiecie

Dodaj komentarz

Mam z dzieckiem taki problem
problem z wypróżnieniem
Witam wszystkich Mam 3,5 letnie i4,5 miesięczne dzieci,o ile u pierwszego nie miałam żadnych problemów z wypróżnieniem to z drugim jest już kłopot.Kiedy karmiłm wyłącznie piersią to stolce były raz
Czytaj dalej
Mam z dzieckiem taki problem
gaworzenie i uśmiechy
Od kiedy dziecko gaworzy, smieje sie i odpowiada uśmiechem na uśmiech dorosłego?
Czytaj dalej