Jak mój mały Tygrysek przyszedł na świat

Część I – czyli jak Paulina Anna spieszyła się do mamy

Jak niektóre z Was wiedzą pierwszy alarm był już w nocy z czwartku na piątek z powodu krwistego śluzu, ale wszystko jakoś rozeszło się po kościach.
W sobotę pojechaliśmy z Robertem odwiedzić jednych i drugich rodziców, tak sobie uplanowałam, że to już ostatni wyjazd przed rozdwojeniem (nie spodziewałam się jednak aż tak szybiej rozsypki ). Przy okazji trafiliśmy na imprezę taka bez okazji u mojej siostry, ale się najadłam – pyszności tam były. Do domku dotarliśmy ok. 20 trochę poleżałam przed TV no i o 23 się zaczęło.
Na początku miałam skurcze co 15 minut, po godzinie już co 10 minut (wzięłam nospę ale wredoty nie przechodziły). Ok. 1 zaczęłam czytać we wszystkich posiadanych przeze mnie materiałach o porodzie pozornym i prawdziwym, wzięłam prysznic a tu skurcze co 7 minut. O 2:30 obudziłam męża i zaczęłam się zastanawiać, czy reagować na te skurcze, bo tak ogólnie to nie były one bardzo bolesne, ale regularne. Robert podjął decyzję za mnie kazał mi się wyszykować, sam też wziął prysznic i poszedł po samochód. Ja w miedzyczasie dostałam rozwolnienia i jak Robert wrócił to stwierdziłam, że urodzę w toalecie
W końcu ok.4 wyszliśmy z domu ja cały czas niepewna czy to jest to nawet nie chciałam brać torby dla dziecka (cały czas powtarzałam, że przecież Robert zdązy mi ją dowieźć bo do szpitala mam raptem 5 minutek drogi, ale małż uparty był.
O 4 meldunek w szpitalu, ankiety, dokumenty te sprawy, następnie KTG. I oczywiście urządzonko nie wykazało zadnych skurczy
I już byłam pewna, że odeślą mnie do domku, ale zbadał mnie lekarz a tam już ponad 5 cm rozwarcie.
Zameldowaliśmy sie na sali porodów rodzinnych i położna poinstruowała mnie o oddychaniu, zostaliśmy przeszkoleni jak badać małej puls, jakie ćwiczenia mam robić, pozwolono na relaks pod prysznicem.

Część II – Tygrysek sam nie chciał z brzuszka wyskoczyć.
Okropnieęczące były te ćwiczenia, bo skurcze wcale nie nasilały się, wody jak nie odchodziły tak nie odchodziły. Zmalała częstotliwość skurczy, były tak co 10 minut i naprawdę niezbyt bolesne. Leżac na matercu marzyłam, żeby mąż przestał mnie ciągać pod prysznic i na ćwiczenia a pozwolił mi spać.
O godzinie 8 następne badanie i ogromne zdziwienie mam pełne rozwarcie, czyli powinnam rodzić a tu nic. Mała wcale nie chciała zejść do kanału rodnego, obmierzyli mnie, niby miednica odpowiednio szeroka. Dali mi godzinkę na ćwiczenia, ale dalej postępów porodu nie było
U pierworódki jeżeli dziecko jest tak wysoko nie pomaga przebicie worka owodniowego, a nawet może to spowodować zagrożenie dla dziecka, bo może wypaść pępowina. Zapytano mnie, czy zgadzam się na cięcie i nie było wyjścia. Niestety musiałam czekać godzinę przykuta do łóżka przez cewnik i kroplówki, aż przyjdzie anestezjolog (ratował człowieka z wypadku).
Miałam ogromnego farta, bo w niedzielę na dyżurze pojawił się lekarz, który prowadził moją ciążę i on razem z ordynatorem przeprowadzili moją cesarkę. Miałam znieczulenie rdzeniowe (podpajęczynówkowe). Chciałam trochę poogladać przebieg porodu w lampie, ale nie udało się, tak ją przesunęli, że nic nie widziałam. Czułam tylko szarpanie i naciski na brzuch. Najpierw przecięli, później odessali wody i usłyszałam “skrzeczenie” to była moja maleńka. Podnieśli ją do góry i zobaczyłam, moją kruszynkę całą we krwi jeszcze połączoną ze mną pępowiną. I rozpłakałam się, czekałam zdaje się wieki zanim pod koniec operacji znów ją przywieźli już umytą i ubraną. Tygrysek ważył 3050 g i mierzył 53 cm.
Kolejny raz zobaczyłam małą na aparacie, bo mąż zrobił jej kilka fotek jak tylko pozwolili mu ją zobaczyć. Myśleliśmy z mężem, że mamy małą czarnulkę a to okazało się, że dobrze nie zmyli krwi z włosków małej. Paulina ma ślicze dość długie, ciemno blond włoski i niebieskie oczka (pewnie mogą się jeszcze zmienić).
Paulinkę zaraz mi przywieziono i przystawiono do piersi, zassała się jak mały smok, ale niestety na mój pokarm musiała poczekać do wtorkowego wieczoru, ale mimo tego ssała po kilka godzin dziennie. Spadła przez to na wadze do 2840 g. Musiała dostać sztuczne melczko, ale za każdym razem pytano mnie o pozwolenie. Mała była hołubiona przez pielegniarki, bo była przez dwa dni jedynym noworodkiem na oddziale. Przynoszono mi ją jak tylko się przebudzała i trzeba było przystawiać do piersi. Mała ssie bardzo ładnie i nie mam żadnych kłopotów z brodawkami choć mała potrafi ssać i półtorej godziny.
W poniedziałek rano wstałam z łóżka i naprawdę nie było źle, bałam się, że będzie bardziej bolało, ale ja na ból odporna jestem (tylko rwanie zęba jest na znieczuleniu, leczenie na “żywca”).
Jestem bardzo zadowolona z opieki w szpitalu zarówno położnych jak i sióstr noworodkowy, lekarzy (szczególnie mojego prowadzącego zaglądał do mnie na swoich dyżurach po kilka razy). Jedyny minus to to, że łazienka była w remoncie i dość daleko trzeba było wędrować się kąpać, bez pomocy męża chyba bym się nie odważyła chodzić tam sama.

6 odpowiedzi na pytanie: Jak mój mały Tygrysek przyszedł na świat

  1. Re: Jak mój mały Tygrysek przyszedł na świat

    no to jeszcze tu pogratuluję, a co ;))

    kiedy wyjdziecie na spacer?

    • Re: Jak mój mały Tygrysek przyszedł na świat

      Gratulacje
      Niech maleńka zdrowo się chowa

      • Re: Jak mój mały Tygrysek przyszedł na świat

        No prosze jak ładnie – ja też jeszcze raz OGROMNIASTE GRATULACJE:-)))))))))))))))))))))))))))

        • Re: Jak mój mały Tygrysek przyszedł na świat

          GRATULACJE !!!
          A zdjecia malutkiej paulinki kiedy beda

          gosia & oliwia 10 miesiecy

          • Re: Jak mój mały Tygrysek przyszedł na świat

            Jakie to wszystko spokojne…:)
            Gratuluje coreczki!

            nasza córeczka

            • Re: Jak mój mały Tygrysek przyszedł na świat

              witam, moje gratulacje, bardzo zazdroszcze ci tak łatwego porodu, mam nadzieje że u mnie tez tak będzie. Pozdrowionka dla was.

              Znasz odpowiedź na pytanie: Jak mój mały Tygrysek przyszedł na świat

              Dodaj komentarz

              Mozarella w ciąży

              Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

              Czytaj dalej →

              Ile kosztuje żłobek?

              Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

              Czytaj dalej →

              Dziewczyny po cc – dreny

              Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

              Czytaj dalej →

              Meskie imie miedzynarodowe.

              Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

              Czytaj dalej →

              Wielotorbielowatość nerek

              W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

              Czytaj dalej →

              Ruchome kolano

              Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

              Czytaj dalej →
              Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
              Logo
              Enable registration in settings - general