Jak podnieść samoocenę przedszkolaka?

Takiego 5,5 rocznego? Może jakaś lektura dla rodziców? Może macie jakieś doświadczenia i się podzielicie

22 odpowiedzi na pytanie: Jak podnieść samoocenę przedszkolaka?

  1. Zamieszczone przez Kasiasta
    Takiego 5,5 rocznego? Może jakaś lektura dla rodziców? Może macie jakieś doświadczenia i się podzielicie

    Matiś należy do dzieci nie wierzących w swoje możliwości.
    Zapisaliśmy go na sporty, chodzi już drugi rok. Polepszyło mu się bardzo, zwłaszcza gdy zdobył pierwszy pas. Dodatkowo błyskawicznie nauczył się jeździć na nartach i robi to świetnie – i to spowodowało, że uwierzył, że może dużo. Myślę, że pomaga tylko metoda pozytywnego wzmacniania. Czyli podkreślanie co dziecko zrobiło super i ze to czego się np. boi tez MOŻE zrobić super, jak będzie chciało. Teraz walczymy z wiązaniem sznurówek, no nie wychodzi mu, niestety i się frustruje. I ja mu tłukę do głowy, że skoro nauczył sie jeździeć lepiej od mamy na nartach 😉 to sznurówki wiązać tez się nauczy. ITD…

    • Ze względów zdrowotnych zapisaliśmy ją na basen – odstawała od grupy choć pracujemy z nią i robi postępy.
      Najgorzej jest w przedszkolu, jest tam w grupie taki silny charakterek, który gnębi resztę, a im reszta bardziej miękka – tym lepiej. Dorota nie umie się postawić, nie umie powiedzieć nie, boi się i tej osóbki i pani, ze dostanie karę. Przychodzi do domu i mówi, że ryczała, że tamto dziecko znów jej coś zrobiło, i że ona [Dorota] jest beznadziejna
      Chciała bym pomóc własnemu dziecku by uwierzyło w siebie [bo na prawdę dużo potrafi i jest kochana – wiadomo;)]. Ruchowo to typ misia więc w sportach raczej się nie popisze.

      PS: dziękuję kotagus że odpisałaś:)

      • Mój Błażej to też taka sierotka 🙁
        Latem kiedy miał już dawno skończone 4 lata to w piaskownicy podeszła do niego 2-latka, wzięła od niego z ręki łopatkę, którą się bawił, a on został tak z niepewną miną. Po chwili przyszedł do mnie po ratunek, że ona mu zabrała.

        W przedszkolu też niestety średnio sobie radzi, ale na szczęście z kilkoma osobami się bardzo dobrze czuje, więc jest lepiej niz było.

        Staram się Błażeja często chwalić, wskazywać że coś robi i potrafi super. Widzę, że to wszystko za mało, bo gdy np coś rysuje to dosłownie co 1,5 minuty mówi: a zobacz ładnie?

        Chętnie poczytam wskazówek.

        • Zamieszczone przez JaEwa
          Staram się Błażeja często chwalić, wskazywać że coś robi i potrafi super. Widzę, że to wszystko za mało, bo gdy np coś rysuje to dosłownie co 1,5 minuty mówi: a zobacz ładnie?

          No właśnie, my też ją wychwalamy pod niebiosa i nic W niedzielę odrabiała basen, była na 2 zajęciach ze swoją grupą i z inną. Szło jej rewelacyjnie, u siebie nie odstawała od reszty, a u obcych brylowała dosłownie [tak się złożyło, ze tam akurat same gapcie są;)]… w poniedziałek jak oglądałam nagranie i chwaliłam, to była dumna, a wczoraj jak u babci oglądaliśmy to cały czas ryczała, że jest beznadziejna i najgorsza z całej grupy szok

          • Ania niestety też należy do osób niepewnych siebie, często słyszę – “ja nic nie potrafię”, “nie umiem”, “nie uda mi się” albo “jestem beznadziejna”…
            Chwalimy, ale to też nie pomaga… I nie wiem, co zrobić by była bardziej pewna siebie, bo jak na razie u nas dominuje młodsza Gabrysia.
            Ostatnio w przedszkolu Ania wygrała konkurs plastyczny w grupie wiekowej 5-6 latki i dostała nagrodę, ponadto nagrodzone i wyróżnione prace zostały wywieszone na tablicy przy wejściu do przedszkola. To na pewno ją dowartościowało, była bardzo dumna, my ją bardzo chwaliliśmy i gratulowaliśmy jej i od nas też dostała drobną nagrodę (pet shop 🙂 ).

            • Zamieszczone przez Kasiasta
              wczoraj jak u babci oglądaliśmy to cały czas ryczała, że jest beznadziejna i najgorsza z całej grupy szok

              🙁 biduleczka

              • Zamieszczone przez Beasia
                bo jak na razie u nas dominuje młodsza Gabrysia

                A u nas 4 lata od D. młodsza Pyśka próbujemy tłumaczyć starszej by się nie dawała terroryzować młodszej, nie reagujemy jak mała piszczy i krzyczy – rzucamy tylko okiem dlaczego to robi;)

                • MOim zdaniem należałoby najpierw spróbować spojrzeć na sprawę chłodno
                  i przyjrzeć się, w jakich okolicznościach, po jakich zdarzeniach dziecko informuje lub płacze “że nic nie umie”.

                  Często takie komunikaty wcale nie są sygnałem, że dziecko tak o sobie myśli,
                  tylko czerpie pewne korzyści z sytuacji, którą takimi komunikatami prowokuje
                  (wzmożona troska rodziców, drobne upominki czy inne profity).
                  Moim zdaniem idealnym przykładem jest zachowanie przy babci podczas oglądania nagrania z basenu 🙂
                  Dziecko wie, że rodzina dumna,
                  ale zapewne wie też, że babcia powspółczuje, przytuli, może nawet nagrodzi, kiedy dziecko obwieści, że jest do niczego i nic nie potrafi
                  i stąd takie a nie inne zachowanie.
                  Córka zwyczajnie Was zmanipulowała moim zdaniem 🙂

                  Dopiero po takiej ocenie można próbować zastanawiać się co robić.
                  Imo głownie podejść do tematu spokojnie i metodycznie.
                  Nie nagradzać za byle co, nie przesadzać.
                  Ale
                  zawsze zauważyć osiągnięcie, chwalić samo dążenie a nie tylko efekt,
                  nie przesadzać z nagrodami.
                  Chwalić, ale za wypracowane efekty, za dążenie – a nie za nic.
                  Dzieci to bystre jednostki i szybko widzą, że rodzic chwali za darmochę
                  i po pierwsze przestaje rodzicowi w te pochwały wierzyć,
                  a po drugie skłonnośc do chwalenia za darmo wykorzysta do manipulowania dorosłymi.

                  Spokój, dużo rozmów o tym, że na wszystko trzeba zapracować,
                  dużo pochwał za samą pracę i za osiągnięcie celu – im było trudniej tym duma większa – to należałoby moim zdaniem podkreślać.

                  Zgubne może być moim zdaniem dać się ponieść współczuciu dla biednego dzieciaczka,
                  często biedne dzieciaczki umieją sobie nieźle radzić,
                  ale rodzicom prezentują taki obraz siebie, na którym mogą ugrać najwięcej uwagi/upominków/troski.
                  Taki to już dziecięcy spryt 😉

                  Dlatego warto moim zdaniem spojrzeć na sprawę z dystansem 🙂

                  • No z tą babcią to fakt, bo mama od razu złapała temat i bardzo metodycznie przy dziecku nas zrąbała, że co jej znowu zrobiliśmy.

                    • Zamieszczone przez Figa
                      MOim zdaniem należałoby najpierw spróbować spojrzeć na sprawę chłodno
                      i przyjrzeć się, w jakich okolicznościach, po jakich zdarzeniach dziecko informuje lub płacze “że nic nie umie”.

                      Często takie komunikaty wcale nie są sygnałem, że dziecko tak o sobie myśli,
                      tylko czerpie pewne korzyści z sytuacji, którą takimi komunikatami prowokuje
                      (wzmożona troska rodziców, drobne upominki czy inne profity).
                      Moim zdaniem idealnym przykładem jest zachowanie przy babci podczas oglądania nagrania z basenu 🙂
                      Dziecko wie, że rodzina dumna,
                      ale zapewne wie też, że babcia powspółczuje, przytuli, może nawet nagrodzi, kiedy dziecko obwieści, że jest do niczego i nic nie potrafi
                      i stąd takie a nie inne zachowanie.
                      Córka zwyczajnie Was zmanipulowała moim zdaniem 🙂

                      Dopiero po takiej ocenie można próbować zastanawiać się co robić.
                      Imo głownie podejść do tematu spokojnie i metodycznie.
                      Nie nagradzać za byle co, nie przesadzać.
                      Ale
                      zawsze zauważyć osiągnięcie, chwalić samo dążenie a nie tylko efekt,
                      nie przesadzać z nagrodami.
                      Chwalić, ale za wypracowane efekty, za dążenie – a nie za nic.
                      Dzieci to bystre jednostki i szybko widzą, że rodzic chwali za darmochę
                      i po pierwsze przestaje rodzicowi w te pochwały wierzyć,
                      a po drugie skłonnośc do chwalenia za darmo wykorzysta do manipulowania dorosłymi.

                      Spokój, dużo rozmów o tym, że na wszystko trzeba zapracować,
                      dużo pochwał za samą pracę i za osiągnięcie celu – im było trudniej tym duma większa – to należałoby moim zdaniem podkreślać.

                      Zgubne może być moim zdaniem dać się ponieść współczuciu dla biednego dzieciaczka,
                      często biedne dzieciaczki umieją sobie nieźle radzić,
                      ale rodzicom prezentują taki obraz siebie, na którym mogą ugrać najwięcej uwagi/upominków/troski.
                      Taki to już dziecięcy spryt 😉

                      Dlatego warto moim zdaniem spojrzeć na sprawę z dystansem 🙂

                      Figa, dobrze, że jesteś na forum 🙂
                      Nawet nie wiesz, ile razy już skorzystałam z Twoich rad 🙂

                      • Zamieszczone przez beamama
                        Figa, dobrze, że jesteś na forum 🙂
                        Nawet nie wiesz, ile razy już skorzystałam z Twoich rad 🙂

                        heh
                        ja też:)

                        • Zamieszczone przez JaEwa
                          Mój Błażej to też taka sierotka 🙁
                          Latem kiedy miał już dawno skończone 4 lata to w piaskownicy podeszła do niego 2-latka, wzięła od niego z ręki łopatkę, którą się bawił, a on został tak z niepewną miną. Po chwili przyszedł do mnie po ratunek, że ona mu zabrała.

                          Tak moze troche zbaczajac z tematu, ale co robicie w powyzszych sytuacjach? Jesli zabiera mlodsze dziecko to tlumacze, ze jest mlodsze i jeszcze nie umie sie dzielic zabawkami. Ale co w sytuacji gdy robi to rowiesnik lub jakies starsze dziecko a Wy to widzicie? Zwracacie uwage temu dziecku? Ostatnio moja corcia bawila sie z rownolatkiem, ktorego rodzice wogole nie zajmuja sie synkiem i synek w trakcie zabawy naplul na sukienke mojej corci. Ja tego nie widzialam, corcia przyszla do mnie sie poskarzyc a siedzialam obok matki chlopca, ktora slyszac to wogole nie zareagowala, nic nie powiedziala swojemu synkowi. Generalnie jego rodzice maja zasade, ze to problem innych dzieci i ich rodzicow a nie synka. Ale co robic w takich sytuacjach? Po prostu tlumaczyc swojemu dziecku, ze ktos inny zrobil zle i powinien sie inaczej zachowac?

                          • mnie kiedyś nerwy puściły jak cztero latek nasypał mojej piętnastomiesięcznej Emi łopatę piachu w oczy po tym jak grzecznie zwróciłam mu uwagę, że w piaskownicy są inne dzieci i nie można sypać piaskiem, jego ojciec siedział na ławce i się przyglądał a ja wzięłam małego i wystawiłam z piaskownicy, powiedziałam, że skoro sypie piaskiem na inne dzieci nie może się bawić i ma iść do taty sobie posiedzieć na ławce
                            o dziwo mały grzecznie tam pomaszerował a ojciec ani słówkiem nie pisnął

                            wychodzę z założenia, że jeśli rodzic nie reaguje to jednak się odzywam i sam wywołuje temat oczekując reakcji – tak było kiedyś z babcią która się słowem nie odezwała do trzylatka, który odepchnął moją Nati – stała przy zjeżdżalni ale tak, że nie przeszkadzał innym dzieciom, tak bezpowodu złapał ją za buzie i popchnął do tyłu, Nati miała wtedy rok i uczyła się dopiero chodzić

                            reaguję bo moje dzieci i zapewne wszystkie, które na to patrzą oczekują żeby ktoś z dorosłych zajął jakieś stanowisko, dał czytelny znak, że źle się dzieje a nie pomijał milczeniem

                            zwracam też uwagę nawet jeśli nie chodzi o moje dzieci
                            ale też często chwalę obce dzieci, zwłaszcza za ładne koleżeńskie zachowania, z moich obserwacji wynika, że dzieci pochwalone przez obce osoby biorą sobie to mocno do serca (czasem bardziej niż pochwały od bliskich) przez to dochodzi do wzmocnienia pozytywnych zachowań

                            • Zamieszczone przez dąbro7
                              mnie kiedyś nerwy puściły jak cztero latek nasypał mojej piętnastomiesięcznej Emi łopatę piachu w oczy po tym jak grzecznie zwróciłam mu uwagę, że w piaskownicy są inne dzieci i nie można sypać piaskiem, jego ojciec siedział na ławce i się przyglądał a ja wzięłam małego i wystawiłam z piaskownicy, powiedziałam, że skoro sypie piaskiem na inne dzieci nie może się bawić i ma iść do taty sobie posiedzieć na ławce
                              o dziwo mały grzecznie tam pomaszerował a ojciec ani słówkiem nie pisnął

                              wychodzę z założenia, że jeśli rodzic nie reaguje to jednak się odzywam i sam wywołuje temat oczekując reakcji – tak było kiedyś z babcią która się słowem nie odezwała do trzylatka, który odepchnął moją Nati – stała przy zjeżdżalni ale tak, że nie przeszkadzał innym dzieciom, tak bezpowodu złapał ją za buzie i popchnął do tyłu, Nati miała wtedy rok i uczyła się dopiero chodzić

                              reaguję bo moje dzieci i zapewne wszystkie, które na to patrzą oczekują żeby ktoś z dorosłych zajął jakieś stanowisko, dał czytelny znak, że źle się dzieje a nie pomijał milczeniem

                              zwracam też uwagę nawet jeśli nie chodzi o moje dzieci
                              ale też często chwalę obce dzieci, zwłaszcza za ładne koleżeńskie zachowania, z moich obserwacji wynika, że dzieci pochwalone przez obce osoby biorą sobie to mocno do serca (czasem bardziej niż pochwały od bliskich) przez to dochodzi do wzmocnienia pozytywnych zachowań

                              Tez zwracam uwage dzieciom ale wydaje mi sie, ze brak reakcji ze strony rodzica to jakis zart. W opisanym przeze mnie przypadku sa to nasi znajomi i po prostu rece mi opadaja….

                              • Zamieszczone przez Kasiasta
                                No z tą babcią to fakt, bo mama od razu złapała temat i bardzo metodycznie przy dziecku nas zrąbała, że co jej znowu zrobiliśmy.

                                brawa dla babci :/

                                • Zamieszczone przez szpilki
                                  brawa dla babci :/

                                  Niestety ten typ tak ma

                                  A wracając do Doroty – od paru dni non stop słyszymy o tym silnym charakterku
                                  I. narysowała mi kwiatka
                                  I. zrobiła mi samolot
                                  I. powiedziała
                                  I. powiedziała
                                  I. to I. tamto….

                                  mam wrażenie, że młoda wchodzi jej w dupsko bez masła że usilnie szuka z nią kontaktu – szuka u niej akceptacji – i teraz co, mówić Dorocie, ze ma nie prosić o rysowanie kwiatków, bo sama to doskonale potrafi, ma nie słuchać I. bo bajki opowiada [dosłownie]???????? Czy zostawić sprawę licząc, że znajdą jakiś wspólny język i nić porozumienia????

                                  • Dubel dołu 😀

                                    • Dzieci pięknie potrafią nami manipulować 😀
                                      Ale tak, czy siak ważne jest, żeby dbać o ich dobrą samoocenę.

                                      My staramy się naszego Kubka (5,5 lat) chwalić możliwie często – ale wtedy, kiedy na to zasługuje.
                                      To chwalenie zróżnicowane jest od tego, za co chwalimy – inaczej zachwycamy się obrazkami, czy innymi dziełami sztuki 😉 stworzonymi przez naszego artystę (ale zdarza nam się też krytyka: – ej Kubuś, nie przyłożyłeś się do tego, wiem, że potrafisz to znacznie lepiej pokolorować/zlepić/wyciąć itp.).
                                      Inaczej zachwycamy się jego samodzielnością, spostrzeżeniami – które dla nas są oczywiście niezwykłe, niesamowite i ponad wiek – całkiem szczerze zresztą.

                                      Staramy się sporo z Kubkiem rozmawiać, tak, żeby czuł, że jego zdanie jest dla nas istotne – oczywiście to zależy od kalibru sprawy, nie uzgadniamy z Kubą tego, czy np. trzeba kupić nową pralkę, czy jednak jeszcze poczekać rok 😉
                                      Pozwalamy mu decydować w drobnych sprawach, które go dotyczą – zje banana czy jabłko, ubierze te spodnie, albo tamte, pójdziemy na sanki czy na łyżwy 🙂 itd.

                                      I krytyka – myślę, że też jest istotna.
                                      Staram się krytykować nie Kubę, a jego zachowanie (nie zawsze mi to wychodzi, zdarza mi się tekst typu: – Kubuś, czyś ty oszalał??? Jak mogłeś….?).

                                      Jego samoocena jest dla mnie bardzo ważna, moi rodzice ograniczali się głównie do krytyki (chwalili i owszem, ale się – mną i bratem przed znajomymi – poza naszymi uszami 😉 ) – i do tej pory odbija się to na moim życiu.
                                      Nie chcę żeby Kubuś miał podobne kłopoty kiedyś- pewnie popełniam masę innych, ale mam nadzieję, że drobniejszych 😀

                                      EDIT–>

                                      Zapomniałam o najważniejszym – masa przytulasków i częste: kocham cię baaaardzo!

                                      A co do Twojej Dorotki Kasiasta, myślę, że dyskredytowanie I. w jej oczach nie jest dobrym rozwiązaniem. Pozwoliłabym na to, żeby sytuacja sama się toczyła, wspierając Dorotkę, jeśli będzie jej doskwierał brak uwagi I. (Dorotko, przecież świetnie bawisz się też z A. B. C.D…. 😉 ).
                                      To jakaś sytuacja pomagająca w uspołecznianiu – lekcja, że nie zawsze wszyscy lubią nas jednakowo i my też nie musimy wszystkich jednakowo lubić 🙂

                                      • Zamieszczone przez Mijaa
                                        myślę, że dyskredytowanie I. w jej oczach nie jest dobrym rozwiązaniem.

                                        Tak nie robimy ani z I. ani z ciociami przedszkolnymi ani z kimkolwiek, nawet jak sobie myślimy, że oni nie powinni tak robić / mówić /… to Dorota tego nie słyszy.

                                        • Kasiasta – to super.
                                          Mnie niestety się zdarza powiedzieć przy Kubie jakiś niemiły tekst pod adresem niektótrych pań z przedszkola, a czasem nawet babci.
                                          Zanim ugryzę się w język jest już za późno. Wiem, że nie powinien tego słuchać, a daję się ponosić emocjom :/

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Jak podnieść samoocenę przedszkolaka?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general