jak radzić sobie ze stresem w ciązy po uprzednim poronieniu…

Co tu duzo pisac,ja sobie tragicznie nie radze,a wiem o ciązy od dwóch dni. 7 miesiecy temu poronilam. Strasznie sie boje. Moje dziecko nie rozumie ze mama nie może nosić na rączkach,wiec czasem musze… wsłuchuje sie w swój organizm i wariuje….
prosze pomozcie,napiszcie jak sobie mozna pomoc…

33 odpowiedzi na pytanie: jak radzić sobie ze stresem w ciązy po uprzednim poronieniu…

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Nie mam takich doświadczeń, mogę sobie tylko wyobrażać, co przechodzisz…i chyba musi minąć ten krytyczny moment, wtedy pewnie się poczujesz pewniej i lepiej:)

Na kiedy do gina masz wizytę teraz?

ivoonna Dodane ponad rok temu,

Gratuluję ciąży. A ze stresem…hmmm chyba nie będzie tak łatwo.
Ja zaszłam w drugą ciążę trzy miesiące po pierwszej, do tego były komplikacje, chyba nie było sposobu, żebym się w tamtym momencie nie martwiła.
Staraj się dbać bardzo o siebie, tak żeby nie musieć się zastanawiać czy coś co właśnie zrobiłaś, zjadłaś itp. nie zaszkodziło właśnie fasolce. I mi pomagało usg na każdej wizycie. To było szczególnie ważne dopóki nie poczułam ruchów dziecka. I chyba właśnie dopiero jak czułam regularnie ruchy to mogłam trochę się uspokoić.
Teraz moja trzecia ciąża jest już spokojniejsza, jednak czas leczy rany.

Ty też potrzebujesz czasu

Życzę spokojnej i bezproblemowej ciąży

malibu Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zadziorka:Co tu duzo pisac,ja sobie tragicznie nie radze,a wiem o ciązy od dwóch dni. 7 miesiecy temu poronilam. Strasznie sie boje. Moje dziecko nie rozumie ze mama nie może nosić na rączkach,wiec czasem musze… wsłuchuje sie w swój organizm i wariuje….
prosze pomozcie,napiszcie jak sobie mozna pomoc…

Przede wszystkim gratuluje Ci wielkiej radosci bycia w ciazy. Choc pewnie bedzie to ciaza obarczona Twoim wielkim stresem i strachem, to jednak niech przynosi jak najwiecej radosci.
Wlasnie sie zastanawiam, jak ja sobie radzilam w ciazy Z Antosiem, ktora nastapila pol roku po poronieniu. Z perspektywy czasu widze, jaka straszna panikara bylam. I chyba to byl moj sposob na radzenie sobie ze strachem,pozwolilam sobie na panikowanie.
Najgorzej bylo do konca 12 tc- wiadomo- najwieksze zagrozenie. Wtedy wybralam sobie 2 ginekologow,do ktorych chodzilam, wiec srednio wizyta przypadala mi co 2 tygodnie i tyle czasu mniej wiecej wystarczalo na w miare sokojne myslii radosc z ciazy, potem znow zaczynalam sie niepokoic,wiec szlam na wizyte.
Po 12 tc sytuacja znacznie sie uspokoila, az do 5-6 miesiaca, kiedy zaczelam sie stresowac ruchami Malenstwa. Wydawalo mi sie, ze jest ich za malo, za duzo, nie takie. Za kazdym razem zamiast sie zadreczac, wsiadalam w samochod i gnalam do gina lub na oddzial.
Uspokojona badaniem wracalam do domu.
Urodzilam zdrowego Syna i bylam najszczesliwsza na swiecie.

Teraz, kolejna ciaze przechodze zupelnie inaczej, spokojnie i dziwie sie, jak moglam tak panikowac, ale wtedy jakos mi to pomagalo. Nie hamowalam tego strachu w sobie, tylko niwelowalam jego przyczyne. Nie zastanawialam sie,co o mnie mysli moj gin (jeden czy drugi), co o mnie mysla w szpitalu, tylko jechalam sie uspokoic, slyszac dobra diagnoze.

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zadziorka:Co tu duzo pisac,ja sobie tragicznie nie radze,a wiem o ciązy od dwóch dni. 7 miesiecy temu poronilam. Strasznie sie boje. Moje dziecko nie rozumie ze mama nie może nosić na rączkach,wiec czasem musze… wsłuchuje sie w swój organizm i wariuje….
prosze pomozcie,napiszcie jak sobie mozna pomoc…

Pisać na forum o wszelkich rzeczach, które Cię niepokoją – rozwiejemy obawy :D.
Ja po 2 szczęśliwych ciążach po pierwszej straconej – więc rozumiem i pamiętam…

Co do noszenia – ja zeszłam do parteru – przytulałam leżąć, siedząc i kucając ale nie nosiłam.
Moja gin zabroniła mi nawet podnosić, żeby posadzić dziecko na kolana – chodziło o to, żeby nie napinać brzucha podnosząc dziecko – mała nauczyła się sama wdrapywać i była to fajna zabawa 🙂

zadziorka Dodane ponad rok temu,

wizyte mam 13 marca,wydaje mi sie że jeśli przetrwam do tego czasu to potem sieuspokoje. Ja tez z natury jestem raczej panikara, przy pierwszej ciązy mimo ze nie mialam zlych przezyc tez ciągle sie balam i zyłam od jednego usg do drugiego…
Wiem ze jesli wszystko bedzie dobrze i urodze zdrowe dziecko to będę patrzyła na to z perspektywy,ale teraz tak strasznie sie boje,że może sie powtórzyć ten koszmar… Wtedy w lipcu nie stwierdzono żadnych przyczyn poronienia,wszystko było ok i przed i po. Teraz też jest wszystko ok,robilam niedawno badania morfologie,progesteron, tylko tsh mam 3,5 czyli troche za duze,ale moj gin nic mi na to nie powiedzial…. moze powinnam zrobic jakies badania by sie uspokoic??

anulka56 Dodane ponad rok temu,

Re

Witaj,
Wiesz co, nie wiem, czy sie w końcu uspokoisz i przestaniesz apmnikowac. Głównie zalezy to od Ciebie. Ja w I-szej ciązy w ogóle sie nie przejmowałam, myslałam wtedy, że wszystko będzie ok i było. Potem zaszłamw kolejną dopiero 5 lat póxniej i od początku miałam jakies dziwne przeczucia no i sie potwierdziły, poroniłam. W III-cia ciąże zaszłam 5 miesięcy po poronieniu i masakra, myslałam, że ze strachu umre. Poprzednia poroniłam w 10yc i myslałam, ze jak minie 10tc to sie uspokoje. I teoretycznie tak było do momentu do kiedy w 13tc nie dostałam krwawienia. Myslałam, ze to juz koniec. Pojechałam do gina, akurat w ten dzień miała wizytę z nastawieniem, że na następny dzień jade na zabieg, ale okazało sie, że mam łozysko przpdujące, no i luteina i leżenie plackiem 2 tygodnie. Pomogło, łozysko sie podniosło. Potem juz wszystko było ok, ale ja ciągle czułam wewnetrzny niepokój. Odsapnęłam, jak urodził sie OLi:)) Niestety tak juz jest z nasza psychika, jesteśmy wrażliwe i co zrobisz:) Nie sadze, zeby ktos dał tu złota radę, musi albo samo przejśc albo tak będziesz miała do końca, jak ja. Pewnie mnie tu zbesztaja zaraz, ale mówię CI, bo sama tak właśnie przez to przechodziłam i tez pisałam tutaj na forum, jak Ty:) jedyne co ci moge poradzić, bądź dobrej mysli, bo ponoc złe myśli ściągaja złe zdarzenia-coś w tym jest:) Ja nie zapomniałam o swoim Aniołku i nigdy nie zapomnę i nie zrozumiem, czemu tak się stało..
Ale co tam, nie martw się, bedzie dobrze:) Pozdrawiam,

ewa250 Dodane ponad rok temu,

njapierw chciałam przetrwać ten nieszczęsny dla mniej 6 tydzień, poprawiło mi się samopoczucie gdy zobaczyłam bijące serducho a teraz pomagają mi wizyty…. co dwa tygodnie, malucha widzę za każdym razem i to mnie uspokaja… do następnej wizyty.
Jasne że nadal sie boję ale wierzę również że będzie ok, bo nie moge przecież tylko myśleć że znowu się nie powiedzie….. teraz czekam do jutra, mam usg z przeziernością i też się boję… myślę ten strach pozostanie, mniejszy lub większy ale będzie towarzyszył do końca ciąży, a skoro ma pozostać dłużej staram się go oswoić by nie zwariować

pozdrawiam

alexxx Dodane ponad rok temu,

Doskonale wiem co czujesz, bo jestem teraz w identycznej sytuacji. W ubiegłym roku poroniłam 2 razy. Teraz jestem w ciąży i też cały czas mam czarne myśli. Najgorzej było chyba przetrwać do tego tygodnia, w którym następowały poronienia czyli do 6-7. Ja mam to już za sobą i na razie jest ok. Nie oznacza to jednak, że przestałam się martwić. Ale jest chyba trochę łatwiej. Najważniejsze to myśleć pozytywnie i się nie denerwować. Moja gin w kółko mi to powtarza. Chodzę do niej co 2 tyg żeby sprawdzić czy jest wszystko ok i to mnie trochę uspokaja.

Trzymaj się ciepło, trzymam kciuki.

zadziorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alexxx:Doskonale wiem co czujesz, bo jestem teraz w identycznej sytuacji. W ubiegłym roku poroniłam 2 razy. Teraz jestem w ciąży i też cały czas mam czarne myśli. Najgorzej było chyba przetrwać do tego tygodnia, w którym następowały poronienia czyli do 6-7. Ja mam to już za sobą i na razie jest ok. Nie oznacza to jednak, że przestałam się martwić. Ale jest chyba trochę łatwiej. Najważniejsze to myśleć pozytywnie i się nie denerwować. Moja gin w kółko mi to powtarza. Chodzę do niej co 2 tyg żeby sprawdzić czy jest wszystko ok i to mnie trochę uspokaja.

Trzymaj się ciepło, trzymam kciuki.

Alexx a masz juz jakieś dzieci?? Ja bym tak nie panikowała gdybym co jakiś czas nie widziala u kogos w podpisie kilku aniolków…. Mysle sobie, ze skoro to sie kobietom przydaża tzn ze ja tez masz na ten koszmar szanse…

zadziorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Anulka56: Pewnie mnie tu zbesztaja zaraz, ale mówię CI, bo sama tak właśnie przez to przechodziłam i tez pisałam tutaj na forum, jak Ty:) jedyne

hehe jeszcze na forum nigdy nikogo nie zbeształam, co innego na żywo 😉

Anulka, takie ostrzejsze słowa “weź sie babo w garść bo beczenie nic nie pomoże” też są cenna poradą.

alexxx Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zadziorka:Alexx a masz juz jakieś dzieci?? Ja bym tak nie panikowała gdybym co jakiś czas nie widziala u kogos w podpisie kilku aniolków…. Mysle sobie, ze skoro to sie kobietom przydaża tzn ze ja tez masz na ten koszmar szanse…

Mam 5 letniego synka. Nigdy wcześniej nie myślałam, że mogę mieć jakiekolwiek problemy z kolejną ciążą. W końcu pierwsza była beż żadnych problemów. Teraz wiem, że to może zdarzyć się każdemu, tylko nie każdy o tym otwarcie mówi. Mój pierwszy gin powiedział, że teraz ok. 50% ciąż kończy się poronieniami, tylko nikt o tym głośno nie mówi. Kobiety nie dzielą się tą informacją za znajomymi tak jak wieścią o ciąży.

Nie oznacza to jednak, że nie mamy szansy na zdrową ciąże, mamy, musimy tylko w to wierzyć. Ja zaczełam już wierzyć i Tobie też tego życzę. Pamiętaj, myśl pozytywnie. Jeśli będziesz chciałą kiedyś pogadać, pisz na priv.

A w którym Ty jesteś tygodniu?

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zadziorka:Alexx a masz juz jakieś dzieci?? Ja bym tak nie panikowała gdybym co jakiś czas nie widziala u kogos w podpisie kilku aniolków…. Mysle sobie, ze skoro to sie kobietom przydaża tzn ze ja tez masz na ten koszmar szanse…
A drugie tyle albo więcej doczekuje szczęśliwego finału.
🙂

zadziorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alexxx:Mam 5 letniego synka. Nigdy wcześniej nie myślałam, że mogę mieć jakiekolwiek problemy z kolejną ciążą. W końcu pierwsza była beż żadnych problemów. Teraz wiem, że to może zdarzyć się każdemu, tylko nie każdy o tym otwarcie mówi. Mój pierwszy gin powiedział, że teraz ok. 50% ciąż kończy się poronieniami, tylko nikt o tym głośno nie mówi. Kobiety nie dzielą się tą informacją za znajomymi tak jak wieścią o ciąży.

Nie oznacza to jednak, że nie mamy szansy na zdrową ciąże, mamy, musimy tylko w to wierzyć. Ja zaczełam już wierzyć i Tobie też tego życzę. Pamiętaj, myśl pozytywnie. Jeśli będziesz chciałą kiedyś pogadać, pisz na priv.

A w którym Ty jesteś tygodniu?

Mam bardzo krotkie cykle to juz wiem i jestem dopiero na pocztku 5 tygodnia… Owu mialam niemalże od razu po zeszłej @… Dzięki za wsparcie, wszystkim dziekuje…

ewa250 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:ja zaszlam w ciaze w pierwszym cyklu po poronieniu i od razu byla obarczona ryzykiem
mialam usg co tydzien do 15 tc
potem jakos poszlo…
wizyty lekarskie co 2 tyg
detektor tetna plodu

znaczy że nie jestem nienormalna ;), ja biegam na usg i wizyty co 2 tygodnie… teraz będzie co tydzień ale tak akurat wyszło żeby zrobić CRL młodego

zadziorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewa250:znaczy że nie jestem nienormalna ;), ja biegam na usg i wizyty co 2 tygodnie… teraz będzie co tydzień ale tak akurat wyszło żeby zrobić CRL młodego

Kurcze,u mojego gina czeka sie w kolejce bo nie ma rejestracji,jakbym miala co 2 tyg czekac nawet2h w kolejce…. Ale chętnie bym chodzila gdyby bylo inaczej…

monikatok Dodane ponad rok temu,

Czesc!Na ten strach….chyba nic nie mozna poradzic;ja sobie wmawialam, ze jak sie bede denerowala to zaszkodzi malenstwu…czasami pomagalo.. A czasami nie i mialam najczarniejsze mysli!!Troche przechodzi po 12tyg… A jeszcze bardziej jak sie czuje ruchy dziecka!I co jeszcze moi pomoglo…rozmawiac o tym z najblizszymi,na forum itp.
Glowa do gory… Na pewno sie uda!!!Mocno 3mam kciukiMi zostalo jeszcze 8tyg…

paulisiap21 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zadziorka:Co tu duzo pisac,ja sobie tragicznie nie radze,a wiem o ciązy od dwóch dni. 7 miesiecy temu poronilam. Strasznie sie boje. Moje dziecko nie rozumie ze mama nie może nosić na rączkach,wiec czasem musze… wsłuchuje sie w swój organizm i wariuje….
prosze pomozcie,napiszcie jak sobie mozna pomoc…

W tym problem, że chyba nie można tak do końca sobie poradzić uczuciem strachu. Ja poroniłam dwa i pół roku temu w pierwszych tygodniach pierwszej ciąży. Potem długo staraliśmy się o dziecko i gdy okazało się 4 miesiące temu, że ponownie jestem w ciąży radość cały czas przesłaniał mi strach dosłownie o wszystko. Każde wyjście do toalety w pierwszym trymestrze to był naprawdę paraliżujący strach, że zobaczę krew. I faktycznie miałam plamienia, byłam na duphastonie i leżałam na L4 w domku. Podobno jak przetrwasz pierwszy trymestr to potem jest spokojniej ale ja wchodzę w piąty miesiąc a analizuje każde ukłucie w brzuchu i cały czas boje się kupić coś z wyprawki jakby to miało coś zmienić. Może jak dzidzia zacznie mnie regularnie kopać to wtedy wyluzuję ale tak naprawdę sama w to nie wierze…. Jesteś w o tyle lepszej sytuacji, że masz już dzieciaczka i wiesz, że jesteś zdolna donosić ciąże. Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymaj się:)

zadziorka Dodane ponad rok temu,

Kochane wszystkie jestescie… tego nikt nie zrozumie co przeżywam oprócz takich babek jak w większosci wy,czyli te ktore też przeszły ten koszmar… Moj mąż mimo, że sie stara czasem mnie “zabija swoimi tekstami” typu jak wczoraj “Troche Ci sie przytyło,może jeszcze zdązysz schudnąc??” Jak można kobiecie w ciązy kazać schudnąc? Ja na pewno nie zrobie tego co w najmniejszym stopniu mogłoby zaszkodzić dziecku. Może w całej ciązy ogranicze np słodycze czy kolacje ale na pewno nie z myślą by schudnąć,raczej by nie przesadzić z niepotrzebnym roztyciem…
Dzis jak sobie jechałam autkiem,to sma wymyśliłam taki mały choć chwilowy sposobik. Pomyslalam” jestem w ciązy, to już o jeden krok bliżej by mieć dziecko,jeszcze pare dni temu martwiłam się że nigdy go nie będę miała-MUSZĘ sie cieszyc!!”

anulka56 Dodane ponad rok temu,

Re

Kochane wszystkie jestescie… tego nikt nie zrozumie co przeżywam oprócz takich babek jak w większosci wy,czyli te ktore też przeszły ten koszmar… Moj mąż mimo, że sie stara czasem mnie “zabija swoimi tekstami” typu jak wczoraj “Troche Ci sie przytyło,może jeszcze zdązysz schudnąc??” Jak można kobiecie w ciązy kazać schudnąc? Ja na pewno nie zrobie tego co w najmniejszym stopniu mogłoby zaszkodzić dziecku. Może w całej ciązy ogranicze np słodycze czy kolacje ale na pewno nie z myślą by schudnąć,raczej by nie przesadzić z niepotrzebnym roztyciem…
Dzis jak sobie jechałam autkiem,to sma wymyśliłam taki mały choć chwilowy sposobik. Pomyslalam” jestem w ciązy, to już o jeden krok bliżej by mieć dziecko,jeszcze pare dni temu martwiłam się że nigdy go nie będę miała-MUSZĘ sie cieszyc!!”

Zadziorka-nie musisz, masz się cieszyć!! Łatwo nie będzie, ale dasz radę, ja w Ciebie wierzę:) Pozdrawiam,

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Anulka56:Kochane wszystkie jestescie… tego nikt nie zrozumie co przeżywam oprócz takich babek jak w większosci wy,czyli te ktore też przeszły ten koszmar… Moj mąż mimo, że sie stara czasem mnie “zabija swoimi tekstami” typu jak wczoraj “Troche Ci sie przytyło,może jeszcze zdązysz schudnąc??” Jak można kobiecie w ciązy kazać schudnąc? Ja na pewno nie zrobie tego co w najmniejszym stopniu mogłoby zaszkodzić dziecku. Może w całej ciązy ogranicze np słodycze czy kolacje ale na pewno nie z myślą by schudnąć,raczej by nie przesadzić z niepotrzebnym roztyciem…
Dzis jak sobie jechałam autkiem,to sma wymyśliłam taki mały choć chwilowy sposobik. Pomyslalam” jestem w ciązy, to już o jeden krok bliżej by mieć dziecko,jeszcze pare dni temu martwiłam się że nigdy go nie będę miała-MUSZĘ sie cieszyc!!”

Zadziorka-nie musisz, masz się cieszyć!! Łatwo nie będzie, ale dasz radę, ja w Ciebie wierzę:) Pozdrawiam,
Podpiszę się:) Nie musisz się cieszyć…powinnaś się cieszyć…:)
KObiety w ciąży nic nie muszą;) no, może muszą dbać o siebie:)

Znasz odpowiedź na pytanie: jak radzić sobie ze stresem w ciązy po uprzednim poronieniu…

Dodaj komentarz

Szkolniaki
i z dumy pękam :)
... jak banieczka, a mam z czego być dumna,... .... wychowawczyni Tymka pochwaliła dziś moje dziecię za postępy.... powiedziała że te dzieci które na początku roku szkolnego nie miały problemu z
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
samodzielne spanie
Jak tylko maly sie urodzil przyzeklam sobie ze nie bedzie spal z nami w lozku tylko w swoim lozeczku. Od samego poczatku przyzwyczajalam go do zasypiania samemu. Wieczorem po kapieli
Czytaj dalej