Jak się uwolnić?

Jestem mistrzem świata w planowaniu przyszłości i czekaniu na nią.
Bo wszystko co dobre jeszcze przede mną i jeszcze się zdarzy.
I czekam i czekam i planuję i planuję i zawsze coś staje na drodze i zawsze to jestem ja.
Mistrzyni czekania na przyszłość.

Kiedy schudnę, to……..
Kiedy przyjdzie wiosna, to……….
Kiedy mój mąż dziś wróci z pracy, to………
Kiedy będę więcej zarabiać, to……….

Powiedzcie mi proszę, dlaczego nie dzisiaj?
Dlaczego nie potrafię żyć dzisiaj?

Talka w dole

34 odpowiedzi na pytanie: Jak się uwolnić?

  1. Zamieszczone przez Talka
    Jestem mistrzem świata w planowaniu przyszłości i czekaniu na nią.
    Bo wszystko co dobre jeszcze przede mną i jeszcze się zdarzy.
    I czekam i czekam i planuję i planuję i zawsze coś staje na drodze i zawsze to jestem ja.
    Mistrzyni czekania na przyszłość.

    Kiedy schudnę, to……..
    Kiedy przyjdzie wiosna, to……….
    Kiedy mój mąż dziś wróci z pracy, to………
    Kiedy będę więcej zarabiać, to……….

    Powiedzcie mi proszę, dlaczego nie dzisiaj?
    Dlaczego nie potrafię żyć dzisiaj?

    Talka w dole

    kochana, takie myslenie to podobno przypadlosc 70% naszego spoleczenstwa (wlasnie niedawno wyczytalam w jakims starym twoim stylu czy pani)
    mozna w takim niedokonczeniu przeczekac cale zycie w wierze i nadzieji, ze zaraz, potem, jutro, pozniej bedzie lepiej

    ja mialam wielkie szczescie, bo spadlo na mnie jak grom z jasnego nieba potezne niepowodzenie zyciowe (paradoks, prawda?), ktore uswiadomilo mi, ze dobrze jest teraz, jak jutro bedzie lepiej, to bedzie lepiej, ale moze tez byc gorzej

    ale podobno z czekania mozna wyjsc tez w mniej drastyczny sposob

    sama dbam o to, zeby niczego w zyciu nie odkladac na pozniej
    i chodzi tu o najprostsze sprawy, typu zalatwianie jakichs urzedowych rzeczy, robienie zakupow, wypelnianie obowiazkow
    nieczekanie weszlo mi w krew

    i – uwierz mi – to bardzo zmienilo cale moje zycie

    • Talka nie wiem co ci powiedziec… Ale nie jestes sama w tym zyciu planowanym,ja tez czesto to robie,bo to mnie jakos na duchu podnosi, ze wykazuje inicjatywe, ze nie jestem bezczynna,bo chociaz mysle…o tym co mam zroobic.czesto konczy sie na mysleniu….
      Mysle ze z tego mozna wyjsc…mnie przeszkadza ty;lo
      -lenistwo
      -slomiany zapal
      -niesmailosc
      -brak wiary w siebie(zbyt wys ambicje zbyt niskie mozliwosci intelektualne
      Nie wiem czy o takie cus ci chodzilo,gdy pisalas o sobie…
      Talka,nie martw sie…WAZNE
      ,ZE MYSLISZ,sa tacy ktorzy tego nawet nie robia;-)

      • Zamieszczone przez Talka

        Kiedy mój mąż dziś wróci z pracy, to………

        to co??:D
        Ja jedynie to chciałabym zaplanować:p
        Zauważyłam,że w życiu to co często jest planowanie jest do bani i często nic z tego nie wychodzi.Od kiedy przeczytałam w Biblii to co P.Jezus powiedział,że “nie troszcz się o jutro,bo dosyć dzień ma swego utrapienia” zaczęłam dobrze na tym wychodzić:)Ufając Bogu w pomyślną przyszłość widzę,że Bóg jest wierny temu co powiedział:)
        Nawt moja 16 letnia córka ma wiele marzeń,ale mówi,że nie che iśc po trupah do celu,bo się wypali woli dążyć do zrealizowania tych marzeń,ale ufając,a przez to odpoczywając w Bogu:)
        nie wiem czy mnie zrozumiałaś?hmmm

        • nie pomoge, bo ja z tych co prawie w ogole nie planuja
          jakos tak bardziej z dnia na dzien zyje
          to chyba tez nie do konca dobrze

          • zacznij od drobnych przyjemności tu i teraz 🙂
            kup sobie fajna kiecke, weź super kapiel, umaluj się, rób przyjemnosci dla siebie, zjedz sobie cos dobrego – od tego sie zaczyna w takich przypadkach.
            Musisz sie nauczyc czerpać przyjemność z obecnej chiwlil, zacząć własnie przez robienie dla siebie przyjemnych rzeczy

            A Twoje dlaczego… no cóż jak wszystko…tkwi najpawdopodobniej w dzieciństwie i tu psychoterapia

            • ja najbardziej w sobie nie lubie wlasnie wspomnianego SŁOMIANEGO ZAPAŁU…
              szybko sie zapalam, ale i szybko się nudzę… wciąż muszę robić coś nowego, rutyna mnie zabija.
              dodatkowo kiepsko u mnie ostatnio z silną wolą (odchudzanie)… i wciąż zaczynam “od jutra”.

              prace znalazłam taką żeby nie zwariować np. przy biurku w jakimś biurze, a co do odchudzania – odchudzałam sie całe życie. czas już dać sobie luz…

              • Zamieszczone przez Talka

                Powiedzcie mi proszę, dlaczego nie dzisiaj?
                Dlaczego nie potrafię żyć dzisiaj?

                Talka w dole

                dopisuje sie jeszcze raz, bo pryzszlo mi do glowy, ze takie ciagle czekanie to bardzo czesto efekt zwyklego strachu przed podejmowaniem decyzji tu i teraz
                czekanie na przyszlosc ma w sobie taki niefajny element pasywny
                przyszlosci trzeba pomoc, sprawiac, zeby sie stawala, a nie czekac na to, co ona przyniesie

                to jest tak: poczekam, moze do jutra cos samo sie rozwiaze, ktos inny zrobi krok
                bo moze to rozwiazanie bedzie lepsze a ten ktos bedzie mial lepsze efekty

                moze nie wierzysz sama w siebie?
                moze brak ci pewnosci, przekonania, ze to, co robisz ma sens i jest sluszne?
                moze boisz sie, ze jakakolwiek zmiana cie przerosnie?

                tak sobie dywaguje, jak zwykle

                trzymam kciuki, zebys uwierzyla, ze zycie toczy sie tu i teraz i wlasnie w takie zycie tu i teraz warto inwestowac

                • Zamieszczone przez Talka
                  Jestem mistrzem świata w planowaniu przyszłości i czekaniu na nią.
                  Bo wszystko co dobre jeszcze przede mną i jeszcze się zdarzy.
                  I czekam i czekam i planuję i planuję i zawsze coś staje na drodze i zawsze to jestem ja.
                  Mistrzyni czekania na przyszłość.

                  Kiedy schudnę, to……..
                  Kiedy przyjdzie wiosna, to……….
                  Kiedy mój mąż dziś wróci z pracy, to………
                  Kiedy będę więcej zarabiać, to……….

                  Powiedzcie mi proszę, dlaczego nie dzisiaj?
                  Dlaczego nie potrafię żyć dzisiaj?

                  Talka w dole

                  Najwyrażniej masz za mało problemów. One ściągnęłyby Cię natychmiast na Ziemię i nauczyłabys sie żyć dniem dzisiejszym.

                  • Talka, mam podobnie… i nic nie qychodzi z tych planow.
                    Nie wiem, dlaczego, ale ostatnio wciaz myslę, ze kiedy bede umierac, nieznosnia bedzie mi swiadomość, że niewiele z planow udalo mi sie zrealizować.
                    Zaczynają mnie te myśli bardzo uwierać, ale, niestety, mam świadomość, że nie za prędko zrobię cokolwiek, aby tego typu myśli przestaly w ogole pojawiac sie w mojej glowie…

                    • Ja też jestem “czekaczem”.
                      Walczę z tym i wydaje mi się, że jest lepiej.
                      Rzeczywiście pomaga jakiś kop od życia, czasami nawet niewielki stawia wszystko na swoim miejscu.
                      Powodzenia!

                      • Zamieszczone przez kasiex
                        nie pomoge, bo ja z tych co prawie w ogole nie planuja
                        jakos tak bardziej z dnia na dzien zyje
                        to chyba tez nie do konca dobrze

                        Ja tez z dnia na dzien ale mi z tym dobrze:)

                        • Przypomniala mi sie jeszcze taki powiedzenie mojej babci – chcesz rozsmieszyc Pana Boga – opowiedz mu o swoich planach…

                          • a moja kolezanka goralka mawiala..co czlowiek pomysli…pan Bog krysli,,;)

                            • Zamieszczone przez lauidz
                              Ja tez z dnia na dzien ale mi z tym dobrze:)

                              Dobre! Ach te babcie 🙂
                              A ja slyszalam podobne: “Czlowiek mysli, Pan Bog kresli”.

                              • powolutku – jak pisały dziewczyny zajmuj się dniem dzisiejszym… nie jutrem ani tym co się będzie działo za tydzień czy rok… ja jestem w trakcje nakiej nauki… i chciałabym wrócić do czasów kiedy cieszyły mnie drobnostki… tego też muszę się na nowo uczyć…

                                co do planowania to coś tam sobie planuję… coby Pan Bóg miał trochę radości 🙂 ale nauczyłam sie też żeby być przygotowaną na to że nic z tego nie wyjdzie… mniej wtedy boli upadek na ziemię 😀

                                trzymaj się Kochana i uszaki do góry… tulę wirtualnie i proponuję gorącą czekoladę z bitą śmietaną… miodek 😀 albo kakału (kakao)… jak mawia mój synek :D…

                                Zamieszczone przez lauidz
                                Przypomniala mi sie jeszcze taki powiedzenie mojej babci – chcesz rozsmieszyc Pana Boga – opowiedz mu o swoich planach…

                                dobre… no strasznie mi się to spodobało 😀

                                • Zamieszczone przez kantalupa
                                  kochana, takie myslenie to podobno przypadlosc 70% naszego spoleczenstwa (wlasnie niedawno wyczytalam w jakims starym twoim stylu czy pani)
                                  mozna w takim niedokonczeniu przeczekac cale zycie w wierze i nadzieji, ze zaraz, potem, jutro, pozniej bedzie lepiej

                                  ja mialam wielkie szczescie, bo spadlo na mnie jak grom z jasnego nieba potezne niepowodzenie zyciowe (paradoks, prawda?), ktore uswiadomilo mi, ze dobrze jest teraz, jak jutro bedzie lepiej, to bedzie lepiej, ale moze tez byc gorzej

                                  ale podobno z czekania mozna wyjsc tez w mniej drastyczny sposob

                                  sama dbam o to, zeby niczego w zyciu nie odkladac na pozniej
                                  i chodzi tu o najprostsze sprawy, typu zalatwianie jakichs urzedowych rzeczy, robienie zakupow, wypelnianie obowiazkow
                                  nieczekanie weszlo mi w krew

                                  i – uwierz mi – to bardzo zmienilo cale moje zycie

                                  Mi moja tragedia też pokazała co jest ważne w życiu i o czym warto myśleć, o co dbać i czym się przejmować.

                                  Z drugiej jednak strony po pewnym czasie stało się to moim wygodnictwem i często lenistwo tłumaczę sobie tym, że nie będe się przejmowala pierdołami. W rezultacie przestałam walczyć o siebie (zdaje się dbać o siebie również), bo średnio widzę w tym sens, ale nie jest mi z tym dobrze 🙁

                                  Odkładam wiele spraw, robię tylko to co muszę

                                  Ale w sumie dziwna jestem, bo nie jestem spontaniczna i lubię wszystko mieć zaplanowane, lubię wiedzieć co się wydarzy jutro.
                                  Ciagle więc prowadzę walkę sama ze sobą.

                                  • Zamieszczone przez JaEwa
                                    Mi moja tragedia też pokazała co jest ważne w życiu i o czym warto myśleć, o co dbać i czym się przejmować.

                                    Z drugiej jednak strony po pewnym czasie stało się to moim wygodnictwem i często lenistwo tłumaczę sobie tym, że nie będe się przejmowala pierdołami. W rezultacie przestałam walczyć o siebie (zdaje się dbać o siebie również), bo średnio widzę w tym sens, ale nie jest mi z tym dobrze 🙁

                                    Ciagle więc prowadzę walkę sama ze sobą.

                                    ja bym się tu podpisala.
                                    przezylam na pewno miejsze tragedie, ale na moja skale – ogromne.
                                    zgubilam siebie w tym ciaglym tlumaczeniu sobie, co jest najważniejsze.
                                    a ze natury nie mam pokornej, to od paru lat walcze, walcze, walcze.

                                    • nie pomoge, mam niestety tak samo:(

                                      • Zamieszczone przez bruni
                                        odchudzałam sie całe życie. czas już dać sobie luz…

                                        bruni, juz Ci kiedys pisalam, ze figurke masz fenomenalna, wiec z czystym sumieniem i bez wyrzutow daj sobie na luz:)

                                        • oj ile rzeczy ja odkładam na jutro… ile mam planów… naorzej z drobiazgami codfzioennymi i wtedy sobie uświadamiem że przecież i tak i tak to muszę zrobić i póżniej będzie gorzej…

                                          a co mogę*poradzić??? ja duuużó planu∆ę i najgorzej zacząć coś*realizować z tych planów, ale jak zacznę*to idę już jak za kopniakiem, najgorzej jest zacząć realizować swoje plany to tak jak z tym najtrudnieszym pierwszym krokiem….

                                          ale planowanie ma u mnie jeden minus jak idę z tym planem i nagle coś neiwypali to reszta ułożonego pisternie planu się często przewraca… ale cóż.. bez planów leżę i nic nierobię…

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Jak się uwolnić?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general