Jak to bylo….

….kiedy zrobilyscie test i dowiedzialyscie sie ze bedziecie mamami? Ja szczerze mowiac bylam troche przerazona…i jednoczesnie bardzo szczesliwa. To bylo rok temu w majowy weekend, wyjechalismy z mezem na pare dni i test robilismy w schronisku. Wlasciwie to wiedzielismy juz ze jestem w ciazy, okres mi sie miesiac spoznial wiec malo bylo watpliwosci ale dopiero jak zobaczylam te 2 kreski to w to uwierzylam….Watpliwosci przyszly potem: co dalej,jak damy sobie rade itd. teraz nie wyobrazamy sobie ze Niny mogloby z nami nie byc. Ma dopiero 5 mies. a my juz nawet nie pamietamy jak to bylo jak jej nie bylo 🙂 Na pewno pusto….

11 odpowiedzi na pytanie: Jak to bylo….

  1. Re: Jak to bylo….

    nogi mi się ugięły z wrażenia… szczęścia… i ze zdziwienia… (po kilku latach bezowocnych starań, lekarze zaczęli skłaniać się ku opinii, że najprawdopodobniej nie będę mogła mieć dzieci). Za niecałe 3 miesiące minie 3 lata od Tego Dnia 🙂

    Kaśka z Natusią (Dwulatką 🙂

    • Re: Jak to bylo….

      10 maja postanowilam, ze teraz albo nigdy i juz wiedzialam, ze jestem w ciazy. Pod koniec miesiaca mialam nadzieje, ze nie dostane miesiaczki i tak sie stalo. W Dzien Dziecka zdecydowalam, ze to jest najlepszy dzien na zrobienie testu ciazowego i okazal sie jak przypuszczalam pozytywny!!! Poplakalam sie ze szczescia! Postanowilam, ze powiem mezowi (marzyl o dziecku juz dawno) dopiero po badaniach BHCG, jak bede miala pewnosc. Oczywiscie nie wytrzymalam, musialam sie z nim podzielic ta nowina 😉 1 czerwca to byla idealna data na taka nowine. Dostal ode mnie ksiazke o dziecku ;))))

      Asia i Oliwierek 14.01.2004 r

      • Re: Jak to bylo….

        A ja nie wiedzialam ze jestem w ciazy i tak szczeze to nawet nie wiem co sklonilo mnie do zrobienia testu do dzis sie nad tym zastanawiam zadnych oznak ciazowych nie mialam malo tego bylam jeszcze przed okresem.
        No wiec zrobilam go wyszedl pozytywny, pozniej zrobilam jeszcze 6 i wszystkie pozytywne no to jeszcze jeden w przychodni i dopiero wtedy postanowilam powiedziec mezowi.Zrobilam kolacje odswietna swieczki itp..
        No i zaczelam mowic, no wiesz moze byc taka sytuacja
        a on dokonczyl ze jestes w ciazy skad wiedzial?
        Tego tez nie wiem do dzis twierdzi ze intuicja taaaa.
        Pozdrawiam
        Gia mama Rami

        • Re: Jak to bylo….

          A u nas bylo tak…
          5 maja 2003 r. obudzilam sie jak zwykle o 5.30 (praca). Czulam jakies dziwne sciskanie w zoladku, ktore nie ustepowalo z uplywem godzin. Troche mnie to martwilo i jednoczesnie bardzo frapowalo… “Czy ja aby…?’
          Zaczelo mnie mdlic. Podczas codziennego spaceru z Charliem (chlopcem, ktorym sie opiekowalam), zahaczylam o sklep wielobranzowy (dla dziewczat z USA – Walgreens), gdzie zakupilam test. Mysle sobie: “zrobie zaraz, jak tylko poloze malego na poludniowa drzemke”. Po drodze odpakowalam tescik, pozbylam sie instrukcji i pudeleczka (zeby “bosska” nie przyuwazyla niczego wystajacego z mojej torby, bo mialabym reprymende, ze zamiast po powietrzu to laze z malym po sklepach ).
          Kiedy tylko Charlie zasnal, polecialam do lazienki, nasikalam w pojemniczek i… dalej juz wiecie Zobaczylam dwie kreseczki… Hmmm… Ale nie wiedzialam, czy to ciaza, czy moze test negatywny (instrukcje z opisem wyrzucilam gdzies do kosza na ulicy, a szczerze mowiac nigdy nie zapamietalam ile kresek wskazuje na “tak” – dziwne nie? Moze dlatego, ze zawsze byla jedna… A moze po prostu dlatego, ze nie spodziewalam sie dwoch…).
          No wiec widze te dwie kreski i serce zaczyna mi szybciej bic… “A co jesli jestem w ciazy?” Musialam sie upewnic. Powiedzialam szefowej, ze musze wyskoczyc po cos do auta i… polecialam na sasiednia ulice, pogrzebac w tym koszu, do ktorego wrzucilam niezbedne papierki
          No i wygrzebalam sobie ciaze – wszystkie znaki na niebie i ziemi mowily, ze dwie kreski to stan blogoslawiony!
          Z wrazenia zlapalam sie za serce, nie moglam uwierzyc! Na chwiejnych nogach poszlam do samochodu, otworzylam go, usiadlam na chwile i jeszcze raz wszystko przeczytalam. BYLAM W CIAZY!
          Czulam ogromna radosc, bo juz od dawna chcialam miec dziecko. Moj owczesny facet, a obecny maz odwlekal ta decyzje – bo oboje jestesmy za granica na tzw. dorobku, bo nie mamy jasnej sytuacji emigracyjnej (oboje nielegalni), bo ciagle cos jeszcze trzeba bylo dograc, zalatwic, podszlifowac…
          Zadzwonilam do niego jak najszybciej. Nie mogl uwierzyc. Ucieszyl sie szalenie na tyle, ze nie chcial mi pozwolic powtorzyc testu (tak dla pewnosci). Powiedzial wtedy: “nie rob juz drugiego, bo jak wyjdzie negatywny? Ja juz nastawilem sie na dziecko”…
          Echhhhh… Rok temu juz bylam w ciazy…
          Pozdrowka!

          • Re: Jak to bylo….

            Ja nie bardzo wiedziałam czy sprostam. Miałam niezła burzęhormonów bo raz euforia, później strach a za chwilę niechęć. I tak w kółko. Ale ci powiem że w mmencie odczytywania wyniku czułam przede wszystkim strach. Serce mi kołatalo (choćtak na prawdęto wiedziałam już że jestem w ciąży), prawie stanęło w miejscu. No i te dwie kreski… radość i strach przed nieznanym mi jeszcze uczuciem.
            Teraz nie wyobrażam sobie życia bez Izy. Byłoby pusto i… czasami nawet nudno :).

            Ania i Izunia (19 mies.)

            • Re: Jak to bylo….

              u nas było hmmmmmmmm bez zaskoczenia.
              to znaczy przygotowywaliśmy się do dziecka jak do wielkiej wyprawy, szczepienia, osdtawione tabletki, przepisowy okres odczekania. Nawet specjalnie nie myśłałam o tym, że teraz jest okres “robienia dziecka”.
              w pewną sobotę na początku maja, około południa, myślałm,żeby wybrać się na solarium. wyszłam po zakupy i przy okazji chciałam wskoczyć na dwie minutki pod lampy, ale tak mi jakoś było… nieciekawie. nie, żeby mdłości, ale tak grypowo? w każdym razie czułam się inaczej niż zwykle. nie poszłam do solarium tyklo do apteki po test.
              w ogromnej tajemnicy przed całym światem zrobiłam test w niedzielę rano, wtyszły 2 kreseczki. nikomu nie powiedziałam, bo tego dnia szliśmy na imieniny do rodzony Tomka, a ja uznałam, że pierwsi powinni się dowiedzieć moi rodzice.
              Tomkowi powiedziałam dopiero, kiedy wracaliśmy do domu – a on mi na to,że się domyśłił już rano!!!
              no i tak, bez większych uniesien, kupiliśmy drugi test, zrobiłam znowu – pozytywny. troszkę byliśmy chyba przerażeni, ze to już, a troszkę poczułam ulgę, że klamka zapadła.

              • Re: Jak to bylo….

                hmmm, staralismy sie o maluszka, wiec wielkiego zaskoczenia nie bylo, ale emocje…..hmmm. skad akurat mi przyszlo do glowy zeby kupic test? nie wiem. nic podejrzanego sie jeszcze nie dzialo….
                5 grudnia 2002, Krakow, sniezna ciapa, wieczor i siaty z prezentami, juz pedze do autobusu i nagle cos mnie tknelo, weszlam do apteki, kupilam test. nie czekalam do rana, zrobilam od razu po przyjsciu do domu! rece mi drzaly z emocji, sa! sa! dwie niebieskie kreseczki! a potem dluuuugo siedzialam na podlodze (wsrod tych mikolajowych prezentow, ktore wlasnie mialam opakowac:-) i walczylam z pokusa, zeby zadzwonic do meza i z klebiacymi sie myslami jak to teraz bedzie.
                maz przyjechal nastepnego dnia wieczorem, poszlismy do brazylijskiej knajpki na kolacje, bylo baaaardzo milo, a gdy powiedzialam Slawkowi, ze zostanie tata mial lzy w oczach.
                taaaa, jutro nasze szczescie skonczy 8 miesiecy…..

                Effcia z FRANULKIEM (20.08.03)

                • Re: Jak to bylo….

                  a mnie pobolewał brzuch i siusiałam częściej, to było na tyle denerwujące ze poszłam do lekarza -objawy miałam jak na zapalenia pęcherza (romantycznie lekarka spytała czy nie jestem w ciązy – zastanowiało mnie to… zrobiłam test- wyszedł negatywny, ale brzuszysko nadal pobolewało – poszłam więc do ginki, po usg które nic nie wykazało kazała zrobić bt-hcg – dwie godziny niepewności.. strachu połączonego z radością… w międzyczasie ginka zrobiła mi to “smieszne” usg orzekając że moze to być ciąza w bardzo wczesnym stadium (ok 1 tygodnia!) test bt-hcg potwierdził… prosto ze szpitala pojechałam do męza do pracy i kiedy do mnie przyszedł -wybuchłam płaczem…taaak(do dziś tego nie mogę zrozumiec on przerazony… a ja zalana łzami wyjąkałam -bedziemy mieli dzidziusia… moje chłopisko mało mnie nie zgnietło w szale przytulania (wyobraźcie sobie dziwione miny osób trzecich) ciagle powtarzał – oj głuptasku, tak mnie wystraszyłaś… zwolnił się z pracy i spacerkim wróciliśmy do domu, to był długi wrześniowy spacer….
                  ech…
                  a po 2 tygodniach zrobiłam kolejne bhcg i kolejne “śmieszne” usg, które potwierdziło że Natalka zacząła się rozwijać

                  pozdrawiam i dziękuję ze możliwość przypomnienie sobie tamtych chwil

                  Ola z Natalią- 2.06.2003

                  • Re: Jak to bylo….

                    Był piękny majowy dzień. Czekało mnie trzecie szczepienie przeciw WZW. Zastanowiło mnie jednak, że coś spóźnia mi się okres, więc może na wszelki wypadek zrobię sobie test, bo nie powinnam być szczepiona, gdybym była w ciąży. To miała być tylko formalność, po roku starań przyzwyczaiłam się już do widoku smutnej jednej kreseczki – czemu tym razem miałoby być inaczej… Bez żadnych emocji zrobiłam co tam kazali w instrukcji i wyszłam z łazienki. Za dłuższą chwilkę wróciłam, wzięłam test do ręki i obojętnie na niego spojrzałam. W tym momencie poczułam jak całe moje ciało przeszywa fala gorąca, a serce zaczęło walić jak oszalałe. Cała drżałam. Nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać ze szczęścia. To szczęście towarzyszyło mi przez całą ciążę. Jeśli o coś się bałam, to o to, czy wszystko będzie dobrze z dzieckiem…

                    Asia i Dominiczek (ur 07.01.2004)

                    • Kiedy to było…

                      “Pracowaliśmy” nad Anią trzy misiące i właściwie co miesiąc robiłam test, spokojnie czekałam na dwie kreseczki. Aż w końcu w sierpniu 2002 roku, w dwa tygodnie po przeprowadzce do nowego domu, na teściku pojawiły się wymarzone dwie kreseczki !!! Co czułam? Wielką radość, szczęście, czułam się jak w amoku.
                      I też nie wyobrażam sobie teraz jak mogliśmy żyć bez Ani

                      Aga i Ania 13 miesięcy

                      • Re: Jak to bylo….

                        Chcielismy miec dziecko i jakos od samego poczatku wiedzialam ze jestem w ciazy…po dwoch testach potwierdzajacych odwiedzilam ginekologa z 7 dniowa Alucha brzuchowa….wtedy min dowiedzialam ze ze lekarz to nie wrozka ot co i mozemy pogadac za miesiac 😉

                        Toeris + Ala 14.09.2003

                        Znasz odpowiedź na pytanie: Jak to bylo….

                        Dodaj komentarz

                        Mozarella w ciąży

                        Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                        Czytaj dalej →

                        Ile kosztuje żłobek?

                        Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                        Czytaj dalej →

                        Dziewczyny po cc – dreny

                        Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                        Czytaj dalej →

                        Meskie imie miedzynarodowe.

                        Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                        Czytaj dalej →

                        Wielotorbielowatość nerek

                        W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                        Czytaj dalej →

                        Ruchome kolano

                        Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                        Czytaj dalej →
                        Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                        Logo
                        Enable registration in settings - general