jak to jest z pomocą ????

Chciałam zapytać się, czy po urodzeniu dziecka ( i póżniej oczywiście też) Wasze mamy, lub teściowe pomagały Wam. W jaki sposób taka pomoc wyglądała?

Napiszcie prosze, jest to dla mnie bardzo ważne, dodam, że jestem mamą od 7 miesięcy.

14 odpowiedzi na pytanie: jak to jest z pomocą ????

dorota27 Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

moja mama..mojej siostrze..pomaga tak:
siostra studiuje dziennie..wiec wiadomo..caly dzien jej nie ma w domu….dopiero wieczorkiem wraca z zajec./..jej maz toche wczesniej z pracy./…..czyli maja nianke..za darmo…
pozd

dorota…termin…1 czerwca!

cat Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

ola2 Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

Ja mam tak, teściowa mieszka na tej samej działce, mają obok dom. Moja mama mieszka 300 km stąd :(((((

Ja kończę studia.

Teściowa – pierwszy raz do swej pierwszej wnusi przyszła tydzień temu (Asia ma pół roku) (to naprawde jest 5 metrów). na moja prośbe bo chce zeby Asia miał dziadkow 2 X. Więc już wiesz: nie pomaga mi nic a nic. Jak zdajce examiny Asia jedzie do niani, albo przyjeżdza tu moja mama. (dodam że teściowa jest z zawodu pielęgniarką i siedzi w domu, nie pracuje od 10 lat “choduje swe kwiaty”)

Moja mama- skarb, zawsze na nią mogę liczyć, czasem zawoże tam Asie, wracam tu załatwić sprawy i jade spowrotem do Asi ( 3 h autem = 150 zł !!!! ale nie ma wyjścia). Mama moja jest jej drugą mamą, to ona kupiła pierwsze ubranka i w zasadzie kupuje je ciągle, ja prawie nie, to ona kupila i dała pierwszy deser, zupkę, to ona jej wprowadziła kaszkę, to ona wie ile czego Asia je, o której śpi ile robi kup i jakie, czym si bawi w czym jest ubrana.
Wie WSZYSTKO. Jest moją przyjaciółką i wspaniała babcią. Bardzo żąłuję ze tu mieszkam i wiem że kiedyś się tam przeprowadzę. Tęsknię za nią, Asia jak dorośnie to pewnie też bdzie tęsknić. Jest przecież jej ukochaną bambaryłą.

Ola

aleksandra Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

My niestety mieszkamy od jednych i drugich rodzicow oddaleni o 1500 km, wiec musimy sobie radzic sami.
Tesciowa byla u nas przez 4 tygodnie po moim porodzie i byla nieoceniona. Na jej glowie byl dom i wszystko inne, a ja zajmowalam sie tylko coreczka. Mam z tesciowa bardzo dobry kontakt.

Po 2 miesiacach na 2,5 tygodnia przyjechala moja mama i tez we wszystkim mi pomagala, starala sie mnie odciazyc abym mogla odpoczac. Obydwu jestem bardzo wdzieczna!

Ostatnio przez miesiac byl moj tesc u nas. Zaprosilismy go po prostu na wakacje i zwiedznie kraju, ale tak wspaniale zajmowal sie wnuczka, mieli tak wspanialy kontakt z soba, ze az zal mi bylo jak odjezdzal (nigdy wczesniej nie widzilam tescia takiego, znalam go zawsze jako surowego profesora z uczeni).

Nie moge narzekac ani na rodzicow ani na tesciow. Obydwoje sa wspaniali!

Aneta

agus-25 Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

U mnie wygląda to tak: Mój synek jest już na świecie prawie 2 miesiące, rodzice i teście mieszkają bardzo blisko, jednak z ich pomocy staram się zbytnio nie korzystać, może później jak maluszek będzie większy. Zdarza się, że wyjdą z nim na spacerek, chociaż muszę przyznać, że troszkę postępuję samolubnie i niechętnie go zostawiam im pod opiekę 😉 Dodam jeszcze, że wszyscy mają fioła na punkcie małego ale chyba nie bardzo chcą się narzucać. Za to często odbieram od nich telefony z zapytaniem o wnusia. Pewnie jak podrośnie to sama będę go im podrzucać, ale narazie jakoś nie czuję takiej potrzeby. Jeżeli chodzi o porządki i gotowanie to też radzę sobie sama, kiedy mąż wyjeżdza do pracy na 2 tygodnie. A kiedy znowu już jest to on bardzo dużo mi pomaga.

gosiar Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

1. zaraz po porodzie przyjechała do mnie teściowa (300km) – ale jakoś uznałam że nie jest az tak strasznie żebym sobie nie dała rady, więc po 4 dniach pojechała do domku. Zamin wyjechała zostawiła mi całą lodówkę i zamrażarkę gotowego jedzonka – dostała za to 10 punktów bo na serio nie miałam czasu na gotowanie.

2. moja siostra – przyjechała zajmowac się Miskiem jak ja z męzem bylismy chorzy a Mały miałwtedy 1 miesiąc. Zaskoczyła mnie wtedy pozytywnie – zadzwoniłam w niedzielę – ona raniutko w poniedziałek załatwiła sobie urlop i wieczorem była u mnie (300km) Póżniej jeszcze raz przyjechała na kilka dni żeby ze mną posiedzieć bo narzekałam że brakuje mi towarzystwa.

3. siostra męża – też zajmowała się Miskiem jak byłam chora i teraz wpada na kilka godzin zebym mogla cos pojechac załatwić.

4. tesciowa i tesc ostatnio zostali z Michałkiem 2 doby bo my pojechalismy na wesele (specjalnie po to przyjechali do nas )

5. jak byłam u ojca (moja mama nie zyje) przed swiętami – miałam pełen luz bo dziedek chodzl z nim na spacery, bawił nosił na rękach i powtarzał “Mój kochany wnusiu”

dziękuję im za to ogromnie! Chyba cała moja i męża rodzina cieszy się i pomaga nam jak może. Pewnie dlatego ze to pierwszy wnuczek obojga naszych rodziców.
Moze większość czasu jestesmy sami ale jak spotykam sie z nimi od czsu do czasu ti jest ok.

Gosia i Michałek (6msc i 2/3)

asiulek Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

To ja sie w koncu wyzale.
Po porodzie miala do mnie przyjechac moja mama ale poniewaz termin sie ustalil sam na 2 tyg wczesniej to zostalismy sami tzn moi rodzice na drugi dzien po przyjsciu ze szpitala przyjechali z jedzonkiem i zostawili pelna lodowke. (pierwszy dzien po powrocie jadlam nalesniki (bo nikt nie pomyslal o obiedzie meza rozumiem byl tak podniecony naszym powrotem ale tesciowa). Mama przyjechala do mnie 2 tyg. po i bardzo duzo pomogla.Posprzatala- bo w ciazy nie moglam tego robic, gotowala pyszne obiadki i Jeremciem sie zajela jak ja juz wymiekalam Szkoda ze mieszkaja 200km ode mnie – bylo by mi latiej Z tesciami tak jest do dzis 0 pomocy, byli u nas dwa razy a mieszkaja na miejscu- teraz my jezdzimy ale wkurza to mnie niemilosiernie, nie dzwonia. Teraz jest ok bo maz jest na miejscu ale niedlugo zacznie wyjezdzac a ja musze sie jeszcze obronic (i dokonczyc prace). Mam nadzieje ze jakos to bedzie.

Asia z Jeremim (04.03.03.)

kasiaiola Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

Moja mama i tata przez pierwsze cztery tygodnie przyjeżdżali do mnie codziennie rano i wychodzili ode mnie jak wracał mąż. Nie wtrącali się w to jak zajmuję się dzieckiem, choć przyznam że wielokrotnie pytałam mamę o zdanie. Mój tata na początku przez kilka dni przyjeżdzał dodatkowo wieczorami żeby… wykąpać się z małą. Teraz gdy do nich jadę to odpoczywam… jedyne co musze zrobić to dać Oli cycusia. Poza tym oni ją przewijaja, zabawiają, oni wychodza z nią na spacer. Są wspaniałymi dziadkami.
Natomiast moi teściowie… nie moge powiedzieć że nie są zachwyceni wnuczką ale… no własnie jest to ale: chcą żeby do nich przyjechać ale jak już jesteśmy to jedyne co mogą zrobić to ponoszenie dziecka na rękach czy pobawienie się z nim. Jak tylko Ola zaczyna płakać lub jest mowa o zmianie pieluchy natychmiast dziecko ląduje w moich ramionach. Im się wydaje że najwazniejsze to kupić ciuszek za paręset! złotych. Albo hustawkę która zajmuje nam pół pokoju. Chcieli mnie “uszczęśliwić” jeszcze paroma innymi zbędnymi gadźetami ale szybko wybiłam im to z głowy.
A teraz mam problem bo w czerwcu mam wesele. Moja mama też jest zaproszona. No i nie mam z kim zostawić dziecka, bo druga babcia (teściowa) powiedziała mi kiedyś że ona owszem godzinkę czy dwie to może z Olą zostać. Ale dłużej to ona by się bała i nie ma mowy.
No i tak to mniej więcej wygląda.

Kasia mama Oli

pikpok Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

Mi nikt nie pomagał, bo wszystkich przepędziłam Hi, Hi:)) I uważam, że dobrze zrobiłam. Miałam krótka wojnę z teściową ale za to do teraz cisza i spokój, a jaka się zrobiła milutka dla mnie… Uważam, że matka powinna się wsłuchać w siebie i w dziecko i nikt nie powinien przy tym przeszkadzać. Owszem zdarzały się dni kiedy chciałam, żeby ktoś odkurzył za mnie mieszkanie albo ugotował obiad, ale akurat do tego, to nigdy nie było chętnych… Sama wiesz czy pomoc jest ci potrzebna. Każda z nas jest inna, potrzebujemy odmiennych rzeczy by czuć się szczęśliwe:)

Agnieszka i Olo [Zobacz stronę]

riiba Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

Przeprszam, że się wtrącę, ja ze starających się, więc na razie mnie ten problem nie dotyczy, ale tak sobie myślę, że może nie masz co żałować, że teściowa nie pomaga. Z tego, co piszesz, to chyba w jakiś sposób chce ukarać? nie wiem, zranić Ciebie? dziecko, swoje, czyli tatę swojej wnuczki, i Twoje? ale tak naprawdę rani sama siebie.
Ja tam na przykład już się martwię, że moja właśnie będzie chciała mi pomagać, a ja tam nie jestem chętna.
Uważam, że ktoś, kto tak postępuje i tak nie pomoże dobrze wychować dziecka, a wiadomo, że te pierwsze lata nas najbardziej kształtują i za parę lat zobaczysz po zachowaniu Asi, że to właśnie Twoja Mama, przyjaciółka jak sama piszesz Twoja, pomagała Ci przy niej. Zobaczysz to w jej gestach, w jej chęci niesienia pomocy, w jej uśmiechu…uczuciach, emocjach.
Taka jest przynajmniej moja opinia.
Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją Mamę.
PS. Jak się może domyśliłaś moja Mamuś jest dla mnie też najlepszą przyjaciółką.

ola2 Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

Tak tak, zgadzam sie z Tobą w 100 %. Szkoda Asia a le na siłę było by gorzej bo musi to byc miłość od serca a nie z przymusu.
Ola

dorota27 Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

nie dziw sie tesciowej.. Niektorzy tak maja ze sie boja i juz..!!
moja mama opowiadala ze jak wrocila ze swoim pierwszym dzieckie ze szpitala…to babcia./czyli jej mama/..powiedziala..sorry ale ja dziecka nie tkne!!..bo jak cos malemu zrobie to ty bys mnie zabila..!!/hehe i gadaj tu z babcia!!/
no i moja biedna obolala mama..po cesarce…musiala przy dziecku wszystko sama robic… A babcia sie przylaczyla dopiero duuuuzo pozniej..i do tej pory jest najukochansza babcia na swiecie!!
pozd

dorota…termin…1 czerwca!

borkowska Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

Ja synka nie dawałam nikomu nawet potrzymać :)) a teraz jeśli chce a chetnie to robi jedzie do moich rodziców na cały dzień ja trochę odpoczywam a on miło spędza czas bo dziadkowie mu go oragnizują bardzo ciekawie. Teściowie natomiast: nie ma problemu żebym synka zostawiła, jeśli mam coś do załatwienia, małą zabieram niestety bo karmię, ale żeby go gdzieś zabrali to nie ma mowy teściowa twierdzi, że nie jest przyzwyczajona 🙂 a niech ją tam.

Dorota oraz Julka i Maciej

rds Dodane ponad rok temu,

Re: jak to jest z pomocą????

Ja akurat zlego slowa nie powiem na tesciowa,a co dopiero na mame. Tesciowa od dnia porodu przejela sie rola przyjezdzajac do szpitala i rospieszczajac lekarzy i polozne jak sie tylko da. Do tej pory nie powiedziala mi jak to zrobila, ze czulam sie jak jedyna pacjentka w calym szpitalu, tylko usmiecha sie pod nosem. Moja mama natomiast przychodzila codziennie przez kilka tygodni i kąpala malą, bo ja szczerze mowiac troche sie balam, szczegolnie na poczatku.Do dzisiaj nie mam problemu z jaka kolwiek pomaca ze strony rodzicow czy tesciow i wiem ze w razie potrzeby zawsze sa gotowi na pomoc. Moja Ola ma 6 lat a za trzy miesiace bedzie miala braciszka, lub siostrzyczke, sama nie wiem co. Zreszta to niewazne,.
pozdrowienia i zycze Ci takiej pomocy jaką sama otrzymalam

monika

Znasz odpowiedź na pytanie: jak to jest z pomocą ????

Dodaj komentarz

Karmienie
jak dlugo bolaly was piersi przy karmieniu...?
...to juz prawie trzeci tydziec, a mi ciagle slabo na mysl o karmieniu....Juz zaczynam tracic nadzieje, ze bede kiedys karmic bezbolesnie....... Staram sie jak najlepiej podawac malej piers,ale ona chyba
Czytaj dalej
Wszystko o porodzie
jak jest na kopernika w krakowie?
witajcie, mam pytanie dotyczace warunków sanitarnych panujacych na Koprenika moze któras z was tam rodziła? jak dleko sa łazienki od sal i czy jest wystarczajaca ilość kabin prysznicowych. Moze
Czytaj dalej