Jak zachowywać się i rozmawiać z rodzicami po stracie dziecka

Chciałabym aby w tym miejscu osoby które doświadczyły straty dziecka mogły napisać jakie reakcje ludzi były dla nich denerwujące po tym co się stało, a jakie wręcz przeciwnie Czego oczekiwały i nadal oczekują od znajomych przyjaciół czy rodziny Mam nadzieję że z jednej strony przełamie to wiele stereotypowych sytuacji z którymi spotykamy się po śmierci naszych dzieci a które nas drażnią Z drugiej mam nadzieję że będzie też pomocne dla tych którzy nie wiedza jak się zachować i co powiedzieć gdy ktoś z otoczenia starci ukochane dziecko

60 odpowiedzi na pytanie: Jak zachowywać się i rozmawiać z rodzicami po stracie dziecka

wasyl Dodane ponad rok temu,

Lista życzeń osieroconych rodziców

1. Chciałabym, by moje dziecko nie umarło. Chciałabym je mieć z powrotem.

2. Chciałbym, byś się nie bał wymawiając imię mojego dziecka. Moje dziecko istniało i było dla mnie bardzo ważne. Potrzebuję usłyszeć, że było ono ważne także dla Ciebie.

3. Jeśli płaczę lub reaguję emocjonalnie, gdy mówisz o moim dziecku chciałabym, byś wiedział, że to nie dlatego, że mnie ranisz. Czuję wówczas, że pamiętasz; czuję twoją troskę! Śmierć mojego dziecka jest przyczyną moich łez. Rozmawiasz ze mną o moim dziecku, pozwoliłeś mi podzielić się smutkiem. Dziękuję Ci za to

4. Chciałbym, byś nie?zabijał? ponownie mego dziecka usuwając jego zdjęcia, rysunki, pamiątki ze swojego domu.

5. Bycie rodzicem w żałobie nie jest zaraźliwe, więc chciałbym byś mnie nie unikał. Potrzebuję Cię teraz bardziej niż kiedykolwiek.

6. Potrzebuje urozmaicenia, chcę usłyszeć co u Ciebie, lecz chcę, byś także słuchał mnie. Mogę być smutna. Mogę płakać, lecz chciałabym, byś pozwolił mi mówić o moim dziecku; to mój ulubiony temat.

7. Wiem, że często o mnie myślisz i się modlisz. Wiem, że śmierć mojego dziecka boli Cię także. Chciałabym o tym wiedzieć: powiedz mi to przez telefon, napisz list lub uściśnij mnie.

8. Chciałbym żebyś nie oczekiwał, że moja żałoba skończy się wraz z upływem sześciu miesięcy. Pierwsze miesiące są dla mnie szczególnie traumatyczne; chciałbym jednak być zrozumiał, że mój żal nie będzie mieć końca. Będę cierpiała z powodu śmierci mojego dziecka aż do ostatniego dnia mego życia.

9. Naprawdę staram się?zaleczyć?, chciałabym jednak byś zrozumiał, że nigdy nie będę w pełni wyleczona. Zawsze będę tęskniła za moim dzieckiem i będę pełna żalu, że już nie żyje.

10. Chciałabym byś nie oczekiwał ode mnie “NIE MYŚLENIA O TYM” lub “BYCIA SZCZĘŚLIWĄ?. Nie sprostam żadnemu z tych oczekiwań przez długi czas.

11. Nie chciałabym traktował mnie jak?OBIEKT LITOŚCI?, chciałabym jednak byś pozwolił mi na smutek. Zanim się?wyleczę? to musi boleć.

12. Chciałabym byś zrozumiał, że moje życie roztrzaskało się w drobny mak. Wiem, że to przygnębiające być blisko mnie, gdy tak czuję. Proszę bądź cierpliwy w stosunku do mnie, tak jak i ja jestem.

13. Gdy mówię “U mnie w porządku”, chciałabym, byś zrozumiał, że?NIE JEST MI DOBRZE?, a każdy dzień to zmaganie się ze śmiercią mojego dziecka.

14. Chciałabym byś wiedział, że wszystkie moje reakcje związane z żałobą są normalne. Możesz spodziewać się depresji, złości, wszechogarniającego poczucia beznadziejności i smutku. Proszę więc, wybacz mi, że czasem jestem cicha i wycofana, innym zaś razem irytuję się i zachowuje ekscentrycznie.

15. Twoja rada by “żyć dzień za dniem” i tak odmierzać czas jest doskonała. Jednak obecnie, dzień to zbyt dużo i zbyt szybko dla mnie. Chciałabym wiedzieć, że daję sobie radę z godzina po godzinie.

16. Zaproponuj od czasu do czasu pojechać ze mną na cmentarz, zapalić lampkę, pomilczeć chwilę. Nie za często, tylko czasami. Daj mi znać że pamiętasz.

19. Nie mów: jesteś młoda, będziesz miała kolejne dzieci. Być może będzie dane mi się cieszyć jeszcze nie jednym dzieckiem, najpierw jednak muszę opłakać to, które odeszło. I żadne inne dziecko mi go nie zastąpi.

20. Najważniejsze: Wspomnij czasem o mim dziecku. Nie udawaj, że nie istniało. Słowa mniej bolą niż uporczywe milczenie.

Magdalena Harrison

Skopiowałam to z forum “DLACZEGO”, bo tam dużo mniej ludzi szukających pomocy “jak rozmawiać”, a te słowa są bardzo mądra, trafione i prawdziwe.

Dodane ponad rok temu,

Bardzo dobrze że ktoś poruszył ten temat, będzie on bardzo pomocny.
Ja swoja “kruszynkę” straciłam w 2004 roku,więc jakiś czas już minął ale często o niej myślę.
Jeśli chodzi o tamten czas to niestety nikt nie potrafi rozmawiać z takimi osobami po stracie, wszyscy sie odwracają od Ciebie jak oparzeni, a przecież chodzi tylko o rozmowę, i to nie o taka że jesteś młoda i jeszcze będziesz mieć dziecko, poprostu wysłuchać nas, wesprzeć, popłakać, to niby nic wielkiego ale wiele znaczy!

jaewa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Lista życzeń osieroconych rodziców

1. Chciałabym, by moje dziecko nie umarło. Chciałabym je mieć z powrotem.

2. Chciałbym, byś się nie bał wymawiając imię mojego dziecka. Moje dziecko istniało i było dla mnie bardzo ważne. Potrzebuję usłyszeć, że było ono ważne także dla Ciebie.

3. Jeśli płaczę lub reaguję emocjonalnie, gdy mówisz o moim dziecku chciałabym, byś wiedział, że to nie dlatego, że mnie ranisz. Czuję wówczas, że pamiętasz; czuję twoją troskę! Śmierć mojego dziecka jest przyczyną moich łez. Rozmawiasz ze mną o moim dziecku, pozwoliłeś mi podzielić się smutkiem. Dziękuję Ci za to

4. Chciałbym, byś nie „zabijał” ponownie mego dziecka usuwając jego zdjęcia, rysunki, pamiątki ze swojego domu.

5. Bycie rodzicem w żałobie nie jest zaraźliwe, więc chciałbym byś mnie nie unikał. Potrzebuję Cię teraz bardziej niż kiedykolwiek.

6. Potrzebuje urozmaicenia, chcę usłyszeć co u Ciebie, lecz chcę, byś także słuchał mnie. Mogę być smutna. Mogę płakać, lecz chciałabym, byś pozwolił mi mówić o moim dziecku; to mój ulubiony temat.

7. Wiem, że często o mnie myślisz i się modlisz. Wiem, że śmierć mojego dziecka boli Cię także. Chciałabym o tym wiedzieć: powiedz mi to przez telefon, napisz list lub uściśnij mnie.

8. Chciałbym żebyś nie oczekiwał, że moja żałoba skończy się wraz z upływem sześciu miesięcy. Pierwsze miesiące są dla mnie szczególnie traumatyczne; chciałbym jednak być zrozumiał, że mój żal nie będzie mieć końca. Będę cierpiała z powodu śmierci mojego dziecka aż do ostatniego dnia mego życia.

9. Naprawdę staram się „zaleczyć”, chciałabym jednak byś zrozumiał, że nigdy nie będę w pełni wyleczona. Zawsze będę tęskniła za moim dzieckiem i będę pełna żalu, że już nie żyje.

10. Chciałabym byś nie oczekiwał ode mnie “NIE MYŚLENIA O TYM” lub “BYCIA SZCZĘŚLIWĄ”. Nie sprostam żadnemu z tych oczekiwań przez długi czas.

11. Nie chciałabym traktował mnie jak „OBIEKT LITOŚCI”, chciałabym jednak byś pozwolił mi na smutek. Zanim się „wyleczę” to musi boleć.

12. Chciałabym byś zrozumiał, że moje życie roztrzaskało się w drobny mak. Wiem, że to przygnębiające być blisko mnie, gdy tak czuję. Proszę bądź cierpliwy w stosunku do mnie, tak jak i ja jestem.

13. Gdy mówię “U mnie w porządku”, chciałabym, byś zrozumiał, że „NIE JEST MI DOBRZE”, a każdy dzień to zmaganie się ze śmiercią mojego dziecka.

14. Chciałabym byś wiedział, że wszystkie moje reakcje związane z żałobą są normalne. Możesz spodziewać się depresji, złości, wszechogarniającego poczucia beznadziejności i smutku. Proszę więc, wybacz mi, że czasem jestem cicha i wycofana, innym zaś razem irytuję się i zachowuje ekscentrycznie.

15. Twoja rada by “żyć dzień za dniem” i tak odmierzać czas jest doskonała. Jednak obecnie, dzień to zbyt dużo i zbyt szybko dla mnie. Chciałabym wiedzieć, że daję sobie radę z godzina po godzinie.

16. Zaproponuj od czasu do czasu pojechać ze mną na cmentarz, zapalić lampkę, pomilczeć chwilę. Nie za często, tylko czasami. Daj mi znać że pamiętasz.

19. Nie mów: jesteś młoda, będziesz miała kolejne dzieci. Być może będzie dane mi się cieszyć jeszcze nie jednym dzieckiem, najpierw jednak muszę opłakać to, które odeszło. I żadne inne dziecko mi go nie zastąpi.

20. Najważniejsze: Wspomnij czasem o mim dziecku. Nie udawaj, że nie istniało. Słowa mniej bolą niż uporczywe milczenie.

Magdalena Harrison

Skopiowałam to z forum “DLACZEGO”, bo tam dużo mniej ludzi szukających pomocy “jak rozmawiać”, a te słowa są bardzo mądra, trafione i prawdziwe.

Też od razu pomyślałam o tej liście, już w którymś wątku ją tutaj kiedyś wklejałam, ale przepadła w tłumie.
Tak, jak Ty również polecam [Zobacz stronę]

olinja Dodane ponad rok temu,

Ciesze sie, że ten watek powstał.
Dobrze, że jest.

inka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez lilanka1:Chciałabym aby w tym miejscu osoby które doświadczyły straty dziecka mogły napisać jakie reakcje ludzi były dla nich denerwujące po tym co się stało, a jakie wręcz przeciwnie Czego oczekiwały i nadal oczekują od znajomych przyjaciół czy rodziny Mam nadzieję że z jednej strony przełamie to wiele stereotypowych sytuacji z którymi spotykamy się po śmierci naszych dzieci a które nas drażnią Z drugiej mam nadzieję że będzie też pomocne dla tych którzy nie wiedza jak się zachować i co powiedzieć gdy ktoś z otoczenia starci ukochane dziecko

Cieszę się, że założyłaś taki wątek. Warto, żeby ludzie dowiedzieli się jak rozmawiać z rodzicami po stracie. Kiedyś miałam wielkie grono znajomych… dzisiaj zostało zaledwie trzech. Przynajmniej teraz mogę powiedzieć, że mam trójkę prawdziwych przyjaciół. Od śmierci mojego dziecka minęło przeszło 10 miesięcy, a wiele osób do tej pory nie przysłało nawet sms-a ze zwyczajnym pytaniem: co słychać? Zawsze można tłumaczyć się: ja nie potrafię rozmawiać, bo nie wiem co powiedzieć… Szkoda, że osoby tak mówiące mają zbyt mało wyobraźni, aby zrozumieć, że życie jest tak przewrotne, że nikt nie ma patentu na szczęście. To co dzisiaj dotyka mnie, jutro może doświadczyć kogoś z nich… to jest po prostu życie. Pozostawienie człowieka samego w jego tragedii jest najgorszym co można zrobić, bo właśnie w obliczu tragedii człowiek jak nigdy potrzebuje drugiego człowieka. W nieszczęściach, które nas spotykają jest jedna pozytywna rzecz… one perfekcyjnie weryfikują ludzi. Wtedy najłatwiej się przekonać kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto nie. To żaden wyczyn być przyjacielem tylko w radości… wyczynem jest być przyjacielem w smutku…

Serdecznie pozdrawiam.

jaewa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez inka_:Cieszę się, że założyłaś taki wątek. Warto, żeby ludzie dowiedzieli się jak rozmawiać z rodzicami po stracie. Kiedyś miałam wielkie grono znajomych… dzisiaj zostało zaledwie trzech. Przynajmniej teraz mogę powiedzieć, że mam trójkę prawdziwych przyjaciół. Od śmierci mojego dziecka minęło przeszło 10 miesięcy, a wiele osób do tej pory nie przysłało nawet sms-a ze zwyczajnym pytaniem: co słychać? Zawsze można tłumaczyć się: ja nie potrafię rozmawiać, bo nie wiem co powiedzieć… Szkoda, że osoby tak mówiące mają zbyt mało wyobraźni, aby zrozumieć, że życie jest tak przewrotne, że nikt nie ma patentu na szczęście. To co dzisiaj dotyka mnie, jutro może doświadczyć kogoś z nich… to jest po prostu życie. Pozostawienie człowieka samego w jego tragedii jest najgorszym co można zrobić, bo właśnie w obliczu tragedii człowiek jak nigdy potrzebuje drugiego człowieka. W nieszczęściach, które nas spotykają jest jedna pozytywna rzecz… one perfekcyjnie weryfikują ludzi. Wtedy najłatwiej się przekonać kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto nie. To żaden wyczyn być przyjacielem tylko w radości… wyczynem jest być przyjacielem w smutku…

Serdecznie pozdrawiam.

Zgadzam się z Tobą w 100% i aż wierzyć mi się nie chce, ale chyba pierwszy raz na tym zgadzam się dosłownie z każdym słowem.

Tak jak piszesz, nie sztuka, żeby było dobrze wtedy kiedy jest dobrze…

“Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” jest przysłowiem, które poznałam w dzieciństwie, ale dopiero po śmierci Amelki zrozumiałam i poznałam je na własnej skórze. Mój telefon zamilkł na długi czas.

lilanka1 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez inka_:Cieszę się, że założyłaś taki wątek. Warto, żeby ludzie dowiedzieli się jak rozmawiać z rodzicami po stracie. Kiedyś miałam wielkie grono znajomych… dzisiaj zostało zaledwie trzech. Przynajmniej teraz mogę powiedzieć, że mam trójkę prawdziwych przyjaciół. Od śmierci mojego dziecka minęło przeszło 10 miesięcy, a wiele osób do tej pory nie przysłało nawet sms-a ze zwyczajnym pytaniem: co słychać? Zawsze można tłumaczyć się: ja nie potrafię rozmawiać, bo nie wiem co powiedzieć… Szkoda, że osoby tak mówiące mają zbyt mało wyobraźni, aby zrozumieć, że życie jest tak przewrotne, że nikt nie ma patentu na szczęście. To co dzisiaj dotyka mnie, jutro może doświadczyć kogoś z nich… to jest po prostu życie. Pozostawienie człowieka samego w jego tragedii jest najgorszym co można zrobić, bo właśnie w obliczu tragedii człowiek jak nigdy potrzebuje drugiego człowieka. W nieszczęściach, które nas spotykają jest jedna pozytywna rzecz… one perfekcyjnie weryfikują ludzi. Wtedy najłatwiej się przekonać kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto nie. To żaden wyczyn być przyjacielem tylko w radości… wyczynem jest być przyjacielem w smutku…

Serdecznie pozdrawiam.

Dokładnie. Takie rozmowy szczegolnie zaraz na początku nie są dla nikogo łatwe Nawet dla nas rodziców po stracie Pamiętam jakim wielkim stresem było dla mnie spotykanie sąsiadów czy znajomych Kiedy widna stawała na parterze z sercem w gardle patrzyłam czy ktoś stoi po drugiej stronie i jeśli tak to jak się zaraz potoczy rozmowa. Każdy ze znajomych musiał zmierzyć się z tym problemem jeden raz – kiedy widział nas po raz pierwszy po stracie My rodzice musieliśmy i nadal musimy przechodzić przez to setki razy I co, ktoś powie że jest nam łatwo?

Pamiętam kiedy zadzwoniła do nas jedna moja koleżanka Na początku zapadła cisza w słuchawce, po czym ledwo wykrztusiła z siebie “Cześć Paweł nie wiem co powiedzieć ale chce żebyście wiedzieli że sercem i myślami jesteśmy z wami Nie ma słów żeby wyrazić jak strasznie jest nam przykro z powodu tego co się stało ale jeśli tylko bedziemy mogli wam w jakikolwiek sposob pomóc pamiętajcie że zawsze możecie na nas liczyć” Wiem ile wysiłku kosztował ją ten telefon ale cieszę się że było go na niego stać Jestem pełna uznania dla wszystkich ludzi ktorzy potrafili stawić czoła i podjąć rozmowę na temat naszej córeczki Jestem wdzięczna też wszystkim tym którzy przybyli na jej pogrzeb Bylismy zaskoczeni jak wiele osob oddało jej cześć biorąc udział w tej ceremonii Choć żyła zaledwie dwa dni tylu ludzi chciało ją pożegnać Jej grobek usłany był tyloma kwiatami ilu nie spotyka się czasami nawet na grobach dorosłych ludzi. Dla nas był to znak że dla tylu ludzi była ważna i dawało nam pocieszenie w tym wielkim smutku.

Najgorzej jest kiedy ludzie unikają tego tematu Udają że nic się nie stało Taką sytuację miał moj mąż Zapytany w nowej pracy czy ma dzieci odpowiedział że tak ma córkę “A ile ma?” – ciągneła temat koleżanka Odpowiedział że żyła dwa dni a teraz jest w Niebie Temat został natychmiast zmieniony tak jakby był niewart uwagi Tej dziewczyny nie było nawet stać aby zapytać co się stało To poprostu straszne ! Tak niewielu ludzi potrafi zpytać chociażby o to jak nasze dziecko miało na imię Zachowują się tak jakby w ogole nie istniało A przecież nasze dzieci dla nas zawsze bedą żyły i istniały nawet jeśli nie ma ich fizycznie z nami Nie wiem czemu tak trudno zrozumieć to innym Przecież jak wszyscy rodzice chcemy żyć naszymi dziećmi Nawet jeśli już odeszły zostały nam po nich wspomnienia, przeżycia którymi najnormalniej w świecie chcemy się dzielić z innymi Dlaczego tak trudno to pojąć?

inka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez lilanka1:Dokładnie. Takie rozmowy szczegolnie zaraz na początku nie są dla nikogo łatwe Nawet dla nas rodziców po stracie Pamiętam jakim wielkim stresem było dla mnie spotykanie sąsiadów czy znajomych Kiedy widna stawała na parterze z sercem w gardle patrzyłam czy ktoś stoi po drugiej stronie i jeśli tak to jak się zaraz potoczy rozmowa. Każdy ze znajomych musiał zmierzyć się z tym problemem jeden raz – kiedy widział nas po raz pierwszy po stracie My rodzice musieliśmy i nadal musimy przechodzić przez to setki razy I co, ktoś powie że jest nam łatwo?

Pamiętam kiedy zadzwoniła do nas jedna moja koleżanka Na początku zapadła cisza w słuchawce, po czym ledwo wykrztusiła z siebie “Cześć Paweł nie wiem co powiedzieć ale chce żebyście wiedzieli że sercem i myślami jesteśmy z wami Nie ma słów żeby wyrazić jak strasznie jest nam przykro z powodu tego co się stało ale jeśli tylko bedziemy mogli wam w jakikolwiek sposob pomóc pamiętajcie że zawsze możecie na nas liczyć” Wiem ile wysiłku kosztował ją ten telefon ale cieszę się że było go na niego stać Jestem pełna uznania dla wszystkich ludzi ktorzy potrafili stawić czoła i podjąć rozmowę na temat naszej córeczki Jestem wdzięczna też wszystkim tym którzy przybyli na jej pogrzeb Bylismy zaskoczeni jak wiele osob oddało jej cześć biorąc udział w tej ceremonii Choć żyła zaledwie dwa dni tylu ludzi chciało ją pożegnać Jej grobek usłany był tyloma kwiatami ilu nie spotyka się czasami nawet na grobach dorosłych ludzi. Dla nas był to znak że dla tylu ludzi była ważna i dawało nam pocieszenie w tym wielkim smutku.

Najgorzej jest kiedy ludzie unikają tego tematu Udają że nic się nie stało Taką sytuację miał moj mąż Zapytany w nowej pracy czy ma dzieci odpowiedział że tak ma córkę “A ile ma?” – ciągneła temat koleżanka Odpowiedział że żyła dwa dni a teraz jest w Niebie Temat został natychmiast zmieniony tak jakby był niewart uwagi Tej dziewczyny nie było nawet stać aby zapytać co się stało To poprostu straszne ! Tak niewielu ludzi potrafi zpytać chociażby o to jak nasze dziecko miało na imię Zachowują się tak jakby w ogole nie istniało A przecież nasze dzieci dla nas zawsze bedą żyły i istniały nawet jeśli nie ma ich fizycznie z nami Nie wiem czemu tak trudno zrozumieć to innym Przecież jak wszyscy rodzice chcemy żyć naszymi dziećmi Nawet jeśli już odeszły zostały nam po nich wspomnienia, przeżycia którymi najnormalniej w świecie chcemy się dzielić z innymi Dlaczego tak trudno to pojąć?

Unikanie tematu… zachowywanie się jakby moje dziecko nie istniało… to niestety zachowanie większości ludzi. Mnie odwiedzają od czasu do czasu dwie koleżanki. Przyjeżdżają ze swoimi pociechami… tematu mojego dziecka nie ma… za to zawsze muszę wysłuchać porcji nowości w stylu, jakie nowe umiejętności nabyły ich super dzieci. Niedawno powiedziałam do koleżanki… może przespacerujemy się na cmentarz… jest taka ładna pogoda… zobaczysz jaki pomniczek zrobiliśmy naszemu Synkowi. Odpowiedziała: Wiesz może innym razem… dzieci są trochę przeziębione… zreszta nie chce mi się… Po pół godzinie zaproponowała: Może pójdziemy zobaczyć twojego kucyka… moje dzieci będą zachwycone. No cóż… oglądanie kucyka jest zawsze ciekawsze, niż oglądanie nagrobka…

inka Dodane ponad rok temu,

Szkoda, że ten temat przepadł. Ludzie mówią, że unikają ludzi po stracie dziecka, bo nie wiedzą co powiedzieć…. więc dlaczego na forum nie ma zainteresowania, aby się dowiedzieć 🙁

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez inka_:Szkoda, że ten temat przepadł. Ludzie mówią, że unikają ludzi po stracie dziecka, bo nie wiedzą co powiedzieć…. więc dlaczego na forum nie ma zainteresowania, aby się dowiedzieć 🙁

po kolei tematy przedapadają. Jesteśmy jakby “skazane” na rozmawianie na temat śmierci dzieci między sobą. Po co zakłócać tym tematem sielankę, która w każdej chwili może prysnąć, jak bańka mydlana.

paszulka Dodane ponad rok temu,

Ja nie piszę, bo nie mam odwagi… to tak szczerze i od serca… ale przeczytałam, aby wiedzieć więcej i wiedzieć jak reagować kiedy miałoby to dotknąć kogoś bliskiego…
Po drugie… bo to 30 cykl starań o dziecko i powoli tracę wiarę… chyba rozumiecie, że tu nie naładuję swoich baterii optymizmem…

Jeśli cokolwiek napisałam nie tak przepraszam!

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez paszula:Ja nie piszę, bo nie mam odwagi… to tak szczerze i od serca… ale przeczytałam, aby wiedzieć więcej i wiedzieć jak reagować kiedy miałoby to dotknąć kogoś bliskiego…
Po drugie… bo to 30 cykl starań o dziecko i powoli tracę wiarę… chyba rozumiecie, że tu nie naładuję swoich baterii optymizmem…

Jeśli cokolwiek napisałam nie tak przepraszam!

Nie tłumacz się

A ja podglądam Wasze staranie i gratuluje determinacji. Ja uważam,że wszystko ma swój czas i nic nie przyspieszymy. Nadejdzie ten moment,że będziesz się cieszyła z ciąży i dziciaczka:)

olinja Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:po kolei tematy przedapadają. Jesteśmy jakby “skazane” na rozmawianie na temat śmierci dzieci między sobą. Po co zakłócać tym tematem sielankę, która w każdej chwili może prysnąć, jak bańka mydlana.Nie ma sensu czymic wyrzutów komus bo temat spadl. Mysle, że duzo osób tu zajrzało. Przeczytało. To wazne.
Czy trzeba pisac o swoich stratach, o swoim bólu, rozpisywac sie o nim?
Nie wszyscy tego potrzebuja.
Nie dla kazdego jest to droga.

Czesto jest tak, ze temat jest omijany tak jak paszula pisze, staramia i tu nie miejsce dla niej. I to jest dobra postawa. Ona nie przekresla tego czym jest uczestniczenie z Wami/nami w bólu.

Wg mnie to wazny watek, bardzo madry i wnoszacy w zycie bardzo duzo.

Chce przez to powiedzec, że kazda z nas ma swoja historie, opowiesc i to jest wazne, wszystko tu jest wazne.

karolakoj Dodane ponad rok temu,

Lista życzeń osieroconych rodziców wydawała mi się zawsze wyznacznikiem postępowania z osobą, która straciła dziecko. Dodatkowo udowadniała mi to moja babcia, która pochowała w młodości swojego pierworodnego, dwumiesiecznego synka. Ja wiem, od tamtej tragedii minęło tak wiele lat…. ponad 60, ale Krzyś jest przecież dzieckiem babci, był nim i będzie zawsze. Babcia zawsze jest podekscytowana, kiedy opowiada o Małym, kiedy ktoś pyta…
I nagle spotkałam na swojej drodze rodziców, od których odeszła córeczka. Powiedzialam, że mi przykro, zaproponowałam rozmowę, pomoc, jeśli tylko będą jej ode mnie potrzebowali, czy chcieli. POdziekowali… Kiedy po kilku dniach zapytałam, czy dają sobie jakoś radę, usłyszłam, że powinnam nie pytać, bo mam swoje dzieci i nie powinnam zajmowac się takimi problemami, jak Ich. Wtedy stwierdziłam, ze ich sytuacja mnie obchodzi i dlatego pytam – pożegnali mnie. Kiedy zapytałam o to, jaki pomniczek planują, odpowiedzieli, że mam szczęście, mogąc kupować synom zabawki i urwali temat. Zapytałam, czy mogłabym się z nimi któregoś dnia umówic na cmentarzu, bo chciałabym z nimi iść, usłyszałam, że mam swoje dzieci i powinnam Chłopakom czas poświęcac. I tu się zastanawiam, czy na pewno do wyżej wspomnianej listy nalezy się przywiązywac. Jak postępować, jeśli ludzie reagują tak, jak moi znajomi? Wiele razy zastanawiałam się, co zrobiłam nie tak, może nieświadomie Ich czymś urazilam i za kazdym razem dochodziłam do wniosku, ze nie ma niczego takiego. Od śmierci Dziewczynki ani razu nie wspomniałam przy nich o moich Urwisach, nigdy nie przyprowadziłam do NIch moich Synów. Domyślam się, że prócz ogromnego bólu jest w nich cholernie dużo zazdrości (na to wskazuje kazda ich odpowiedz), czemu się nie dziwię.
Czy ktoś wie, jak powinnam z NImi rozmawiac???? Szczerze mówiąc nie mam odwagi do NIch zadzwonić, nie wiem, jak rozmawiac, zeby nie urazić. A może niektórzy chcą byc sami, może nie chcą mieć obok ludzi. Ogolnie oboje (w codziennym życiu) są dosyć introwertyczni. NIe mamy wspólnych znajomych, więc nie mogę podpytać innych…

ja3 Dodane ponad rok temu,

Córka moich sąsiadów też nie żyje. Zmarła w wieku 3 lat prawie 7 lat temu. Nie znaliśmy się jeszcze wtedy. O całej sprawie dowiedziałam się przez przypadek. Stało zdjęcie i mówię jak A…. ładnie wyszła. A ona mi na to, że to nie A…. tylko ich najstarsza córka, która już nie żyje. Zatkało mnie. Swoboda z jaką to powiedziała ( a bynajmnie tak to brzmiało). Nie miałam śmiałości pytać więcej tego dnia. Jednak z czasem do tematu wróciłyśmy. I wracamy często. To dziecko cały czas z nimi jest. Późniejsze córki tak o niej mówią jakby ją znały. Nawet dzieci z podwórka rozmawiają o niej. A przecież znają ją tylko z opowiadań. Często jesteśmy na cmentarzu to moja córeczka idzie na grób, my, może nie z akażdym razem, ale też.

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez karolakoj:Lista życzeń osieroconych rodziców wydawała mi się zawsze wyznacznikiem postępowania z osobą, która straciła dziecko. Dodatkowo udowadniała mi to moja babcia, która pochowała w młodości swojego pierworodnego, dwumiesiecznego synka. Ja wiem, od tamtej tragedii minęło tak wiele lat…. ponad 60, ale Krzyś jest przecież dzieckiem babci, był nim i będzie zawsze. Babcia zawsze jest podekscytowana, kiedy opowiada o Małym, kiedy ktoś pyta…
I nagle spotkałam na swojej drodze rodziców, od których odeszła córeczka. Powiedzialam, że mi przykro, zaproponowałam rozmowę, pomoc, jeśli tylko będą jej ode mnie potrzebowali, czy chcieli. POdziekowali… Kiedy po kilku dniach zapytałam, czy dają sobie jakoś radę, usłyszłam, że powinnam nie pytać, bo mam swoje dzieci i nie powinnam zajmowac się takimi problemami, jak Ich. Wtedy stwierdziłam, ze ich sytuacja mnie obchodzi i dlatego pytam – pożegnali mnie. Kiedy zapytałam o to, jaki pomniczek planują, odpowiedzieli, że mam szczęście, mogąc kupować synom zabawki i urwali temat. Zapytałam, czy mogłabym się z nimi któregoś dnia umówic na cmentarzu, bo chciałabym z nimi iść, usłyszałam, że mam swoje dzieci i powinnam Chłopakom czas poświęcac. I tu się zastanawiam, czy na pewno do wyżej wspomnianej listy nalezy się przywiązywac. Jak postępować, jeśli ludzie reagują tak, jak moi znajomi? Wiele razy zastanawiałam się, co zrobiłam nie tak, może nieświadomie Ich czymś urazilam i za kazdym razem dochodziłam do wniosku, ze nie ma niczego takiego. Od śmierci Dziewczynki ani razu nie wspomniałam przy nich o moich Urwisach, nigdy nie przyprowadziłam do NIch moich Synów. Domyślam się, że prócz ogromnego bólu jest w nich cholernie dużo zazdrości (na to wskazuje kazda ich odpowiedz), czemu się nie dziwię.
Czy ktoś wie, jak powinnam z NImi rozmawiac???? Szczerze mówiąc nie mam odwagi do NIch zadzwonić, nie wiem, jak rozmawiac, zeby nie urazić. A może niektórzy chcą byc sami, może nie chcą mieć obok ludzi. Ogolnie oboje (w codziennym życiu) są dosyć introwertyczni. NIe mamy wspólnych znajomych, więc nie mogę podpytać innych…

Może to wszystko jest jeszcze zbyt świeże…wiele rodziców odczuwa zazdrość, która z czasem mija trochę. Ja nie byłam zazdrosna o dzieci przyjaciółek,że one żyją a moje nie, że nie mogę kupić zabawki, a kwiatki, itp.
Na razie może nie pytaj, nie dzwoń. Spróbuj za jakiś czas, tak za 2 tygodnie może na kawę się umówić. Może zamiast telefonu sms.. Albo mail… Czasmi łatwiej się pisze, niż mówi.
Reakcje rodziców są przeróżne. Nie ma schematów. Mi kontakt z dzieciaczkami pomagał, ale w innych wywołuje jeszcze gorszy żal…
Jeśli czujesz potrzebę pójścia na cmentarz, idź, zaświeć lampeczkę, oni to zauważą i będzie im miło,że ktoś pamięta o ich dziecku. Nie musisz im od razu dzwonić i mówić,że byłaś tam. Będą wiedzieli…
Kurcze, chyba Ci niewiele pomogłam… To piękne,że jesteś bliko nich i ważne…
W ich imieniu Ci dziękuję, bo uwierz, ludzie się odwracają ze strach, z bezsilności.

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ja3:Córka moich sąsiadów też nie żyje. Zmarła w wieku 3 lat prawie 7 lat temu. Nie znaliśmy się jeszcze wtedy. O całej sprawie dowiedziałam się przez przypadek. Stało zdjęcie i mówię jak A…. ładnie wyszła. A ona mi na to, że to nie A…. tylko ich najstarsza córka, która już nie żyje. Zatkało mnie. Swoboda z jaką to powiedziała ( a bynajmnie tak to brzmiało). Nie miałam śmiałości pytać więcej tego dnia. Jednak z czasem do tematu wróciłyśmy. I wracamy często. To dziecko cały czas z nimi jest. Późniejsze córki tak o niej mówią jakby ją znały. Nawet dzieci z podwórka rozmawiają o niej. A przecież znają ją tylko z opowiadań. Często jesteśmy na cmentarzu to moja córeczka idzie na grób, my, może nie z akażdym razem, ale też.

Podobno, jak ja mówię o Zuzi, to czasem też ludziom oczy z orbit wychodzą,że w tak lekki i naturalny sposób mówię o Zuzi. Czas naprawdę robi swoje.

arkek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Lista życzeń osieroconych rodziców

1. Chciałabym, by moje dziecko nie umarło. Chciałabym je mieć z powrotem.

2. Chciałbym, byś się nie bał wymawiając imię mojego dziecka. Moje dziecko istniało i było dla mnie bardzo ważne. Potrzebuję usłyszeć, że było ono ważne także dla Ciebie.

3. Jeśli płaczę lub reaguję emocjonalnie, gdy mówisz o moim dziecku chciałabym, byś wiedział, że to nie dlatego, że mnie ranisz. Czuję wówczas, że pamiętasz; czuję twoją troskę! Śmierć mojego dziecka jest przyczyną moich łez. Rozmawiasz ze mną o moim dziecku, pozwoliłeś mi podzielić się smutkiem. Dziękuję Ci za to

4. Chciałbym, byś nie?zabijał? ponownie mego dziecka usuwając jego zdjęcia, rysunki, pamiątki ze swojego domu.

5. Bycie rodzicem w żałobie nie jest zaraźliwe, więc chciałbym byś mnie nie unikał. Potrzebuję Cię teraz bardziej niż kiedykolwiek.

6. Potrzebuje urozmaicenia, chcę usłyszeć co u Ciebie, lecz chcę, byś także słuchał mnie. Mogę być smutna. Mogę płakać, lecz chciałabym, byś pozwolił mi mówić o moim dziecku; to mój ulubiony temat.

7. Wiem, że często o mnie myślisz i się modlisz. Wiem, że śmierć mojego dziecka boli Cię także. Chciałabym o tym wiedzieć: powiedz mi to przez telefon, napisz list lub uściśnij mnie.

8. Chciałbym żebyś nie oczekiwał, że moja żałoba skończy się wraz z upływem sześciu miesięcy. Pierwsze miesiące są dla mnie szczególnie traumatyczne; chciałbym jednak być zrozumiał, że mój żal nie będzie mieć końca. Będę cierpiała z powodu śmierci mojego dziecka aż do ostatniego dnia mego życia.

9. Naprawdę staram się?zaleczyć?, chciałabym jednak byś zrozumiał, że nigdy nie będę w pełni wyleczona. Zawsze będę tęskniła za moim dzieckiem i będę pełna żalu, że już nie żyje.

10. Chciałabym byś nie oczekiwał ode mnie “NIE MYŚLENIA O TYM” lub “BYCIA SZCZĘŚLIWĄ?. Nie sprostam żadnemu z tych oczekiwań przez długi czas.

11. Nie chciałabym traktował mnie jak?OBIEKT LITOŚCI?, chciałabym jednak byś pozwolił mi na smutek. Zanim się?wyleczę? to musi boleć.

12. Chciałabym byś zrozumiał, że moje życie roztrzaskało się w drobny mak. Wiem, że to przygnębiające być blisko mnie, gdy tak czuję. Proszę bądź cierpliwy w stosunku do mnie, tak jak i ja jestem.

13. Gdy mówię “U mnie w porządku”, chciałabym, byś zrozumiał, że?NIE JEST MI DOBRZE?, a każdy dzień to zmaganie się ze śmiercią mojego dziecka.

14. Chciałabym byś wiedział, że wszystkie moje reakcje związane z żałobą są normalne. Możesz spodziewać się depresji, złości, wszechogarniającego poczucia beznadziejności i smutku. Proszę więc, wybacz mi, że czasem jestem cicha i wycofana, innym zaś razem irytuję się i zachowuje ekscentrycznie.

15. Twoja rada by “żyć dzień za dniem” i tak odmierzać czas jest doskonała. Jednak obecnie, dzień to zbyt dużo i zbyt szybko dla mnie. Chciałabym wiedzieć, że daję sobie radę z godzina po godzinie.

16. Zaproponuj od czasu do czasu pojechać ze mną na cmentarz, zapalić lampkę, pomilczeć chwilę. Nie za często, tylko czasami. Daj mi znać że pamiętasz.

19. Nie mów: jesteś młoda, będziesz miała kolejne dzieci. Być może będzie dane mi się cieszyć jeszcze nie jednym dzieckiem, najpierw jednak muszę opłakać to, które odeszło. I żadne inne dziecko mi go nie zastąpi.

20. Najważniejsze: Wspomnij czasem o mim dziecku. Nie udawaj, że nie istniało. Słowa mniej bolą niż uporczywe milczenie.

Magdalena Harrison

Skopiowałam to z forum “DLACZEGO”, bo tam dużo mniej ludzi szukających pomocy “jak rozmawiać”, a te słowa są bardzo mądra, trafione i prawdziwe.
Mnie jako matkę, która niedawno straciła swoją córke najbardziej boli ten fakt, że ludzie boją się mówić o moim dziecko. Jakby nie istniało, a przecież było i to przeszło 2 lata. Z dnia na dzień zostałam tą, której umarło dziecko! Nawet w osiedlowym sklepie tak o mnie mówią niektórzy(sama słyszałam). Niektórzy tez traktuja śmierć mojej córki jak zarazę, więc wolą nawet na mnie nie patrzeć. Wiem, że reaguję jeszcze bardzo emocjonalnie, ale wścibskości bardzo nie lubię. Umiem odróżnić dobre intencje a ciekawość ludzką. I naprawdę tekst o kolejnej gromadce dzieci doprowadzają mnie do szału. I niestety jest we mnie…hmm…. Nie zazdrość czy żal, ale jakiś niedosyt jak ktoś uporczywie każe mi wychwalać swoje dziecko, a o moim nawet nie wspomni.

karolakoj Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Może to wszystko jest jeszcze zbyt świeże…wiele rodziców odczuwa zazdrość, która z czasem mija trochę. Ja nie byłam zazdrosna o dzieci przyjaciółek,że one żyją a moje nie, że nie mogę kupić zabawki, a kwiatki, itp.
Na razie może nie pytaj, nie dzwoń. Spróbuj za jakiś czas, tak za 2 tygodnie może na kawę się umówić. Może zamiast telefonu sms.. Albo mail… Czasmi łatwiej się pisze, niż mówi.
Reakcje rodziców są przeróżne. Nie ma schematów. Mi kontakt z dzieciaczkami pomagał, ale w innych wywołuje jeszcze gorszy żal…
Jeśli czujesz potrzebę pójścia na cmentarz, idź, zaświeć lampeczkę, oni to zauważą i będzie im miło,że ktoś pamięta o ich dziecku. Nie musisz im od razu dzwonić i mówić,że byłaś tam. Będą wiedzieli…
Kurcze, chyba Ci niewiele pomogłam…

A własnie pomogłas trochę, Ewasilek. Dziekuję.
Postanowiłam sobie, że faktycznie nie będę dzwonić przez jakiś czas. Napiszę czasem sms-a, czasem maila, tak, zeby wiedzieli, ze jestem. Jeśli będą chcieli, to zareagują na moją wyciagniętą dłoń. Na pewno przyjdzie taka chwile, ale może teraz wolą być sami ze sobą i dla siebie…

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez arkek:Mnie jako matkę, która niedawno straciła swoją córke najbardziej boli ten fakt, że ludzie boją się mówić o moim dziecko. Jakby nie istniało, a przecież było i to przeszło 2 lata. Z dnia na dzień zostałam tą, której umarło dziecko! Nawet w osiedlowym sklepie tak o mnie mówią niektórzy(sama słyszałam). Niektórzy tez traktuja śmierć mojej córki jak zarazę, więc wolą nawet na mnie nie patrzeć. Wiem, że reaguję jeszcze bardzo emocjonalnie, ale wścibskości bardzo nie lubię. Umiem odróżnić dobre intencje a ciekawość ludzką. I naprawdę tekst o kolejnej gromadce dzieci doprowadzają mnie do szału. I niestety jest we mnie…hmm…. Nie zazdrość czy żal, ale jakiś niedosyt jak ktoś uporczywie każe mi wychwalać swoje dziecko, a o moim nawet nie wspomni.

Po prawie 2 latach bez mojego dziecka, wiem,że będę miała jeszcze dzieci,że faktycznie świat się nie skończył,że nie ja jedna przeżyłam taką tragedię… Ale wtedy miałam to centralnie w dupie (przepraszam za słownictwo),ale inaczej tego ująć nie potrafię). Ludzie boją się śmierci,ale jednocześnie wzbudza w nich sensację. Trafedie innych zawsze będą pożywką dla wielu dalekich znajomych, dla których w opowieściach dla sąsiadów raptem zostaliśmy przyjaciółmi…
Do milczenia o moim dziecku,albo mówieniu,że tak cierpiało, przyzwyczaiłam się. Skoro krzyczałam im wszystkim w twarz,że ona była też szczęśliwa, że wcale nie dobrze,że umarła, bo może ktoś coś by wymyślił i jej życie byłoby kiedyś łatwiejsze,że może jednak zdarzyłby się cud o jakim marzyliśmy, o który prosiliśmy, nie widzieliśmy,że spotyka nas każdego dnia. Skoro nie rozumieli, to założyłam pancerz, od którego wszystkie te słowa o tym, jak to dobrze,że ona umarła, odbijam, zatykam uszy i z uśmiechem odwracam się bez słowa. Mam gdzieś to,że babcia znów pomyśli,że zachowałam się bezczelnie. Trudno. Ja chcę,aby pamięć o mojej córce była pielęgnowana, wspominanie jej to jak podlewanie kwiatu, który nie wiem, jak zakwitnie. Czasami jakaś mszyca podgryzie listki mojemu kwiatuszkowi,ale to nic…wspomnień nie da się zniszczyć…One są w nas. Zawsze będą. Nasza miłość nie zniknie, będzie.

[Zobacz stronę]

Znasz odpowiedź na pytanie: Jak zachowywać się i rozmawiać z rodzicami po stracie dziecka

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
Aphtin
U trójki dzieci stosowałam aphtin przy początkach pleśniawek. Z powodzeniem. Kompletuję wyprawkę małego i też chciałam kupic. Aptekarka stwierdziła, że sprzeda mi, ale mozna stosować u dzieci powyżej 11 roku
Czytaj dalej
A-psik: moje dziecko jest uczulone…
Zmiana mleka
Dziewczyny, w czwartek byłam u alergologa z córką. Kazała nam zmienić mleko. Karinka pije od urodzenia praktycznie ( bu musiała być dokarmiania) Bebilon Pepti. Już jesienią lekarka kazała zmienić mleko
Czytaj dalej