Jak zakończyć dobrą zabawę?

Nie wiem czy to jest związane z wiekiem, np bunt dwulatka czy ja popełniam jakiś błąd wychowawczy. Synek jest bardzo pogodnym dzieckiem, ciągle się śmieje, wymyśla fajne zabawy i problem pojawia się jak coś fajnego mu się kończy. Np kąpiel, jest super, pluskanie, chlapanie czyste szaleństwo wręcz do przesady i gdy ogłaszamy koniec pojawia się szał, płacz, krzyk jakby go ktoś mordował. Gdy mamy wyjść z placu zabaw lub klubu typu kinder planeta jest to samo. Super zabawa i w jednym momencie aniołek zmienia się w wyjącego diabła. Krzyk, rzucanie na podłogę i niesamowity wrzask aż ludzie się gapią.
Tłumaczę mu spokojnie (on już dużo rozumie), próbuję też powoli zbliżać go do wyjścia, stopniować pożegnanie z zabawą, wyciszać przed końcem ale nic nie działa. Nie wiem czy mam próbować innych metod czy samo przejdzie z wiekiem.

To samo dzieje się przed pójściem spać i przed drzemką. Już samo ubieranie w piżamkę oznacza szał i wicie niczym wąż. A może jest za bardzo stymulowany? Z drugiej strony to tylko zwykłe życie i zabawy małego dziecka.

29 odpowiedzi na pytanie: Jak zakończyć dobrą zabawę?

  1. To zupelnie normalne i szybko nie przejdzie ale aby tego nie przedluzac:
    Zawsze przed skonczeniem zabawy uprzedzac o tym np:
    – Za 5 minut wychodzisz z wanny
    – Jeszcze dwa razy zjedziez ze zjezdzalni i idziemy do domu
    itd… Przy czym dotrzymuj slowa, nie ulegaj prosba, grozba itd…

    Nigdy nie ulegaj jego histeriom tj. jak zacznie sie placz nie mow “dobrze jeszcze 5 minut” Jego histeria i bunt nie powinny w tobie wywolywac zadnych emocji, nie pokazuj zniecierpliwienia, zdenerwowania. NIe wdawaj sie w dyskusje, zbyt dlugie tlumaczenia, wystarczy ze raz powiesz po czym go wezmiesz za “fraki” ignorujac krzyki.

    • Właśnie wtedy już od pierwszej informacji zaczyna się jedno wielkie niegrzeczne NIEEEEEEE!!!!!!

      • Musisz byc cierpliwa. Nie ma na taki bunt zlotego srodka, trzeba przeczekac, dziecko nie rodzi sie z umiejetnoscia radzenia sobie z negatywnymi uczuciami to jest naszym zadanie im pokazac iz histeria czy zloscia niczego sie nie zyska. Rozne dzieci maja charakterki jedno mimo stanowczosci rodzica i bezwzglednego nie ulegania mu da sobie spokoj z histeriami po tygodniu inne po roku ale zawsze dzieki konsekwencji szybciej ten dzien nadejdzie gdy dziecko bez buntu zbierze zabawki z piaskownicy i grzecznie za raczke pojdzie do domu.
        Ja tez mam dwu latka wiec tez przez to przechodze. Ma isc do wanny bunt, pozniej ma wyjsc z niej tez bunt i tak w kolko z wszystkim Wierz mi, kiedys minie 😀 I nie popelniasz zadnego bledu wychowawczego bo dzieci tak po prostu maja. Od ciebie jedynie teraz zalezy czy skonczy sie to szybciej czy pozniej. Najwazniejsze to nie ulegac na placz i histerie i konsekwentnie to powtarzac z dnia na dzien 🙂

        • Zamieszczone przez Mimbla.
          Właśnie wtedy już od pierwszej informacji zaczyna się jedno wielkie niegrzeczne NIEEEEEEE!!!!!!

          Ja wtedy mówiłam spokojnie, że albo będzie się jeszcze 5 minut fajnie bawił/-a, albo będzie 5 minut płakał/-a, a potem i tak pójdziemy/ wyjdzie z wanny itd.
          Po oznaczonym czasie brałam pod pachę i wychodziłam…
          Nie było prosto, ale jakoś załapali (już dwoje dwulatków przeżyłam ;))…

          • moj szkrab jest miesiac mlodszy od Twojego i mamy podobnie 😉 chociaz u nas nie ma zabawy “do przesady” – z tego okreslenia wnioskuje, ze Twoje dziecko jest ogolnie dosc zywiolowe wiec co tu sie dziwic, ze jak jest dobrze to jest super a jak zle to jest tragicznie, pewnie ten typ tak ma 🙂 zacisnac zeby trzeba i juz, ja tez tlumacze i uprzedzam o koncu zabawy, jestem konsekwentna
            problem mam z M, ktory czasem mlodemu ulega no ale to inna historia

            • Skąd ja to znam, mam tak razy dwa:D. Moje skrzaty uwielbiają kąpiel i zawsze są bunty bo nie chca wyjsc. Nie odpuszczam tzn czekam 5 minut po czym wyciagam z wanny jednego potem i drugi tez zaraz chce.. To samo dotyczy zabaw poza domem czy u znajomych.. Aż takiej histerii nie ma bo w żłobku mają pewien rytm i grzecznie się stosują w domu z kolei wiadomo, próba sił trwa

              Przyzwyczailam sie, że próbuja zrobic po swojemu, a konczy sie po mojemu ;).Zeby az tak źle nie było, czesto zagaduje, staram sie tez odwrocic uwage jak np wychodzimy z placu zabaw.

              • Czyli jednak bunt dwulatka. Dzięki dziewczyny bo już martwiłam się że zbytnio go rozpieszczam, na za dużo pozwalam i przez to psuję, lub już zepsułam. Przydał by się mu żłobek albo przedszkole ale na razie się nie zanosi bo nie mogę znaleźć pracy. W związku z tym jest ciągle przy rodzicach, ciągle musi być w centrum uwagi, dopomina się szalonych zabaw, wygłupów i szaleństw.
                A koniec zabawy = szał!

                • Niestety na to wygląda;). Też szukałam info, bo moi mieli takie jazdy. Potrafili sie i na chodniku położyć, krzyczeć rzucać się.. Ciężko jest ale trzeba miec stalowe nerwy, dzieci są sprytne i doskonale wiedza o co chodzi i kiedy źle robią:D.

                  • A jeszcze mi się przypomniało: na koniec kąpieli było rytualne 😉 wyciąganie korka (u nas akurat się kręci, więc była frajda. Udawałam, że odkręcamy “kto pierwszy” i dzieciak zawsze chciał – i z córką i z synem działało ;)), a jak już wody nie było to i dziecko jakoś wychodziło z wanny ;).

                    • do Mimbla.
                      u nas jest to samo 😉

                      Zamieszczone przez Elza29
                      To zupelnie normalne i szybko nie przejdzie ale aby tego nie przedluzac:
                      Zawsze przed skonczeniem zabawy uprzedzac o tym np:
                      – Za 5 minut wychodzisz z wanny
                      – Jeszcze dwa razy zjedziez ze zjezdzalni i idziemy do domu
                      itd… Przy czym dotrzymuj slowa, nie ulegaj prosba, grozba itd…

                      Nigdy nie ulegaj jego histeriom tj. jak zacznie sie placz nie mow “dobrze jeszcze 5 minut” Jego histeria i bunt nie powinny w tobie wywolywac zadnych emocji, nie pokazuj zniecierpliwienia, zdenerwowania. NIe wdawaj sie w dyskusje, zbyt dlugie tlumaczenia, wystarczy ze raz powiesz po czym go wezmiesz za “fraki” ignorujac krzyki.

                      a jeśli dziecko tego i tak nie rozumie to co?
                      mega trudne pytanko co 🙂
                      Z ręką na sercu oświadczam,że nie uległam synowi nigdy,przenigdy ! psycholog jeszcze powiedziała,że dobrze robię,ale-no właśnie “ale” u nas to nic nie daje

                      Myślałam,że będzie to tak jak z nauką samodzielnego zasypiania itp.że wejdzie w rutynę,że będzie tak samo z np. “zostaw to” “idziemy…” itd
                      ale nie,mam bardzo oporne dziecko,jest tak zaborczy że strach o tym myśleć czasami śmieszne a czasami ręce mi opadają bo nie wiem co już mam robić,pocieszam się tym,że choćby tutaj poczytam o tym,że inni mają z dziećmi to samo.
                      Mam kamienną twarz gdy syn próbuje obracać wszystko w żart.

                      Może jakiś przykład: ostatnia wizyta u logopedy,tak mu się spodobało że nie chciał wyjść (nowe zabawki) no ale trzeba było,bo nasz czas się skończył,nie chciał dać się ubrać bo chciał wrócić do gabinetu, złapałam dziecko za rękę i chciałam ubrać mu kurtkę histeria taka,że wszyscy się zeszli darł się tak jakbym nie wiadomo co mu zrobiła. Tak się wyrywał że nie dałam rady go utrzymać (jakieś 16kg) wyrywał się aż w końcu rzucił się na ziemię i się darł. Powiedziałam mu że sobie idę i poszłam za ścianę 😉 a on usiadł na krześle w poczekalni i siedział i ani myślał by iść za mną,w końcu po około 10-15 minutach ruszył 4 literki i poszedł za mną wielce obrażony (nie dotykaj,nie ubieraj)

                      Mój łobuz robi co chce,bo sam sobie na to pozwala,chce miotłę to bierze i biega z nią po mieszkaniu,gdy mówię że ma ją zostawić to poryczy się a po chwili znowu ją bierze,bo mu się podoba i tyle…jak ja mu zabiorę to jest próba dźwiękowa jego zdrowych płuc 😉 ale i tak nie popuszcza,udaje że coś mu spadło a ręką wędruje znowu po zakazany przedmiot,w takiej sytuacji daje go do kąta,po wyjściu z niego już zostawia tą miotłe.
                      U Nas najlepiej działa odwracanie uwagi,kara lub nie zwracam uwagi w zależności od tego o co poszło,najgorzej jest na zakupach gdy do kąta go nie postawię co u nas jest najkuteczniejsze.
                      A największa beznadzieja jest taka,że on ciągle coś robi a ile można karać i karać,nie uczy się na błędach nic a nic…

                      kurczak my robiliśmy podobnie,ale nie pomogło. Syn sie kąpie w głębokim brodziku i wciskamy “korek” bo my mamy taki że sie nacisnie i sie otwiera odpływ i oglądaliśmy jak woda spływa, zbieraliśmy zabawki,gąbki,ale i tak codziennie jest ryk 😉 więc robimy szybkie kąpiele i wyciągamy,bywało że zostawiliśmy go w brodziku aż się wybawi,też nic nie pomagało,wyszedł z wody fakt ale jak już go wzięłam na ręcznik by powycierać to ryk 🙂 i dogadzaj takiemu.
                      Niesie chrupki i mi je daje,to biorę bo stwierdzam,że nie chce juz ich nieść i zaczyna krzyczeć,więc oddaje i jest spokój 😉 ale nie wiem po co on sam prowouje to,jakby chciał bym mu otwarła to by powiedział “otwórz”

                      Chyba pójdę na jakąś terapię a potem go zapisze bo to co on robi to czasami przechodzi ludzkie pojęcia.

                      • Salsa dzieci rozumieja:D, tylko chcą swoje zdanie przeforsować, to taka próba sił, na ile mi wolno…

                        “język dwulatka” warto przeczytac…

                        • Zamieszczone przez Doble mamá
                          Salsa dzieci rozumieja:D, tylko chcą swoje zdanie przeforsować, to taka próba sił, na ile mi wolno…

                          “język dwulatka” warto przeczytac…

                          przez to wszystko uwierz,że czasami sie zastanawiam czy on w goóle rozumie i czy nie jest kosmitą,bo czasami myślę że to co ja do niego mówię nie jest przez neigo rozumiane,bo ja mówię,tłumaczę a on (przepraszam za formę) ale robi taka machę że mam ochotę albo siebie trzepnąć w łeb albo jego 😉 robi szyderczy uśmiech i nic,gdybym jeszcze go rozpieściła do granic mozliwości i gdybym na wszystko pozwalała,ale tak nie jest,ona ma więcej zakazów niż przyzwoleń,bo ma takie pomysły,że często słyszy nie.A książkę przeczytam,nawet bym zjadłą gdyby to coś pomogło

                          Zamieszczone przez kurczak
                          Ja wtedy mówiłam spokojnie, że albo będzie się jeszcze 5 minut fajnie bawił/-a, albo będzie 5 minut płakał/-a, a potem i tak pójdziemy/ wyjdzie z wanny itd.
                          Po oznaczonym czasie brałam pod pachę i wychodziłam…
                          Nie było prosto, ale jakoś załapali (już dwoje dwulatków przeżyłam ;))…

                          a mieli ponad 2 czy około?

                          dodam jeszcze że często patrzę na inne dzieci i sobie marzę by moje posiedziało chwilę dłużej,nie darło się jak mu na coś nie pozwolę i gdy jestem w tym postanowieniu uparta.Wczoraj zepsuł się nam wóżek,więc jesteśmy na chwilę obecną bez więc jesteśmy uziemieni w domu,bo mój syn nie nadaje się na dalszą wyprawę niż do najbliższej piekarni po chleb i do spozywczego na bardzo szybkie zakupy…

                          • Moi tez nie usiedza nie ma takiej opcji:D. Chodzimy do garazu po auto, to jada na swoich autkach bo idac za reke, owszem teraz chodza ładnie ale miesiac temu wyrywanie sie, uciekanie, niebezpiecznie bo zaraz obok ulicy. Wychodzilam z siebie delikatnie mowiac;).

                            Widze u nas zaleznosc, że jest okres kiedy sa fajni i za 2 tyg mam w domu diabełki

                            • Zamieszczone przez Doble mamá
                              Moi tez nie usiedza nie ma takiej opcji:D. Chodzimy do garazu po auto, to jada na swoich autkach bo idac za reke, owszem teraz chodza ładnie ale miesiac temu wyrywanie sie, uciekanie, niebezpiecznie bo zaraz obok ulicy. Wychodzilam z siebie delikatnie mowiac;).

                              Widze u nas zaleznosc, że jest okres kiedy sa fajni i za 2 tyg mam w domu diabełki

                              jak czasami komuś coś doradzę to u niego skutkuje a moje dziecię ani myśli się posłuchać

                              • Zamieszczone przez salsa-salsa

                                a mieli ponad 2 czy około?

                                Jeśli założyć, że to było w wakacje (pamiętam takie akcje przy wyciąganiu z piaskownicy) to Asia jest z końca kwietnia, więc miała 2 z hakiem, młody jest z początku sierpnia więc miał 2 +- miesiąc 😉

                                • Zamieszczone przez salsa-salsa

                                  kurczak my robiliśmy podobnie,ale nie pomogło. Syn sie kąpie w głębokim brodziku i wciskamy “korek” bo my mamy taki że sie nacisnie i sie otwiera odpływ i oglądaliśmy jak woda spływa, zbieraliśmy zabawki,gąbki,ale i tak codziennie jest ryk 😉 więc robimy szybkie kąpiele i wyciągamy,bywało że zostawiliśmy go w brodziku aż się wybawi,też nic nie pomagało,wyszedł z wody fakt ale jak już go wzięłam na ręcznik by powycierać to ryk 🙂 i dogadzaj takiemu.
                                  .

                                  A czy ja napisałam, że u nas było zupełnie bez ryku?
                                  No może zasugerowałam – przepraszam za niedoprecyzowanie.

                                  W każdym bądź razie ryk i owszem był, ale jakby ciutkę mniej rozpaczliwy niż przy wyciąganiu “na żywca” ;).

                                  Jak mi zaczynał ryczeć przy wycieraniu to albo zostawiałam, żeby sam obsechł, albo dawałam ultimatum, że jak nie przestanie, to się będzie sam wycierał. CZASEM przestawał płakać ;).

                                  Akcje typu spanie na golasa, bo ryczał przy ubieraniu piżamki też były 😉
                                  Kiedyś poszedł ze mną boso do sklepu, a to jesień była (sklep naprzeciwko, więc luz ;)), bo nie chciał butów ubierać i ryczał i wierzgał, że nawet jakbym chciała na siłę ubrać to nie dałabym rady… (chyba ze 3 troskliwe babcie zwróciły mi uwagę, że dziecko buciki zgubiło, a ja z kamienną twarzą odpowiadałam, że za karę mu nie dałam. Trzeba było widzieć ich miny )

                                  • Mimbla – też tak miałam/mam. Córa ma 6,5 i buntu ciąg dalszy. Oczywiście już nie w takiej formie, ale ten typ tak ma Nie pamiętam sytuacji, żeby moje dziecko powiedziało Tak, mamusiu

                                    Młodsza natomiast rzadko kiedy mówi Nie.

                                    Radzę więc szybką drugą ciążę

                                    • Zamieszczone przez kurczak
                                      A czy ja napisałam, że u nas było zupełnie bez ryku?
                                      No może zasugerowałam – przepraszam za niedoprecyzowanie.

                                      W każdym bądź razie ryk i owszem był, ale jakby ciutkę mniej rozpaczliwy niż przy wyciąganiu “na żywca” ;).

                                      Jak mi zaczynał ryczeć przy wycieraniu to albo zostawiałam, żeby sam obsechł, albo dawałam ultimatum, że jak nie przestanie, to się będzie sam wycierał. CZASEM przestawał płakać ;).

                                      Akcje typu spanie na golasa, bo ryczał przy ubieraniu piżamki też były 😉
                                      Kiedyś poszedł ze mną boso do sklepu, a to jesień była (sklep naprzeciwko, więc luz ;)), bo nie chciał butów ubierać i ryczał i wierzgał, że nawet jakbym chciała na siłę ubrać to nie dałabym rady… (chyba ze 3 troskliwe babcie zwróciły mi uwagę, że dziecko buciki zgubiło, a ja z kamienną twarzą odpowiadałam, że za karę mu nie dałam. Trzeba było widzieć ich miny )

                                      wyobrażam sobie

                                      mój ostatnio bez kurtki szedł bo nie byłam w stanie go ubrać tak się wyrywał,na boso też już chciał kiedyś wyjść z domu,ale pokazałam mu że ja mam buty a on nie ma i nie wyjdziemy nigdzie jak nie ubierze,usiadłam i czekałam aż też usiądzie,to było wtedy najłatwiejsze co mnie spotkało jeśli chodzi o przekonywanie 😉 Mój nawet i w lodowatej wodzie by posiedział byle nie wychodzić z kąpieli,ew z gąbkami ociekającymi wodą 🙂 wiele razy go nawet nie wytarłam bo w tarkcie uciekania się wysuszył
                                      Chyba trzeba być nieugiętym i to przetrwać

                                      a macie/mieliście takie sytuacje,że jak dziecko zrobi coś źle i nie jesteśmy z tego zadowoleni i jesteśmy źli to dzieci chcą się przytulać?
                                      Ja syna przytulam gdy np.wychodzi z kąta,bo jest w nim tak długo aż przestanie krzyczeć i wydzierać się,jak wychodzi z rykiem albo zaprowadam go znowu albo pokazuję palcem by wrócił do kąta,mówiąc dlaczego.

                                      Jak już wyjdzie to albo bawi się albo przychodzi się przytulić i go wtedy przytulam i pochwalam,ale są takie sytuacje w których on za wszelką cenę przy histerii chce się przytulić,nie robię tego bo jak dla mnie to by oznaczało w pewnym sensie nagrodę,jak się przewróci,uderzy czy jak mu się coś nie uda to przytulam,całuje ała lub pomagam w czymś co mu nie wychodzi,ale gdy zaczyna się wydzierać na całe gardło o bzdurę lub gdy chce coś osiągnąć krzykiem to nie zwracam uwagi,nawet w miejscach publicznych,bo jak czegoś dziecka uczymy to uczymy wszędzie nie tylko w domu itp. Ale publicznie to nieraz ktoś się wtrąci,kiedyś jakaś kobieta zaczęła mi dziecko pocieszać bo ten się darł,bo go wyjąć z wózka nie chciałam w autobusie (wiadomo dlaczego,przewróci się…)

                                      Chciałam to przeczekać,odwracając wzrok,wyjmując telefon by nie zwracać uwagi i by syn widział,że mam gdzieś jego krzyk, ze mu to w niczym nei pomoże,a on chciał uzyskać kontakt za wszelką cenę,by mi wydzierać się prosto w twarz i pokazać te zapłakane oczyska,a wyobraźcie sobie ludzi którzy się na mnie gapią jak na patologię 😉 a ja wyjmuję chusteczkę daję dziecku i mówię by wytarł łezki czy nosek i nic więcej,dodaję jeszcze że “porozmawiamy” jak się uspokoi i dalej robię swoje.Albo odwracam wóżek w innym kierunku by mnie nie widział,uspokaja się czasami bardzo szybko,czasami to trochę trwa,ale nadal to trwa i trwa. (niech już załapie w końcu,że rykiem nic nie osiągnie)
                                      Jednemu dziecku wystarczy kilka takich sytuacji by się nauczyło a niektórym tyle co mojemu.

                                      W książkach jest mowa jedna i ta sama i te same przykłądy,dziecko w sklepie płacze bo chce batona,chipsy, zabawkę itd
                                      Mój bo by najchętniej pobiegał po całym supermarkecie i poukładał na półkach,chciałby nei ejdną a wszyskie zabawki jakie zobaczy,chociaż nigdy nie kupowałam mu tony za jednym razem,czasami autko,piłka,klocki…wg wieku,jak się coś zniszczy odkupuję podobne lub w zamian coś innego,tak jak każdy, zainteresowania dziecka też się zmieniają wiadomo.
                                      Wybieramy zabawkę wspólnie,jak już się zdecyduje na jakieś to chce jeszcze,próbowałam nawet pokazać 2 i pytałam którą chce,że tylko jedną kupimy, “albo… Albo…” a syn wyciąga rękę do jednej i po chwili do drugiej, zdecydowaliśmy się na jedną to jedną kupujemy a on krzyczy i krzyczy,no cóż przy następnym regale jest cisza 🙂

                                      Jak ja kocham noc gdy jest cisza i spokój 😉 a syn przychodzi w nocy z misiem i się do nas przytula 🙂

                                      jak macie jakieś rady to dawajcie pochłone jak gąbka,bo już czasami nie wiem jak postępować.

                                      Syn szybko się wszystkim nudzi,musiałam mu ograniczyć zabawki przez jego problemy z skupieniem uwagi,on lubi jak się wokół niego coś dzieje,nie puszczę mu na cały dzień tv bo to nie jest dobre rozwiązanie,pobawi się 5 min klockami i zostawia,broń Boże mamo nei sprzątaj tego bo będę krzyczał,więc albo sprzątam i słucham krzyku albo nawet nei zaczynam i gdy syn robi coś innego chował połowę zabawek by meić jakeiś przejście 😉 przy kasie w sklepie jak stoimy jest problem,jak jedziemy autobusem jest problem,bo albo musi ciągle wciskać przycist “stop” albo bawi się pasem dla inwalidów,kopie rurki,a jak stanę tak że nie ma dostępu doo guzika,pasa itp.to się pręży i marudzi po kilku minutach.Jeszcze czasami jestem uzbrojona w bułkę,paluszki,flipsy coś do picia by mu dać zanim zacznie się nudzić i marudzić, z bułką fajna sprawa,bo dziobie ją paluszkami po kawałeczku i trwa to prawie całą jazdę,bo czasami muszę gdzieś dojechać. Najlepiej jest pociągiem-zero problemu.

                                      edit-ale się rozpisałam 🙂 już uciekam bo paluchy mnie bolą

                                      • Zamieszczone przez salsa-salsa

                                        jak macie jakieś rady to dawajcie pochłone jak gąbka,bo już czasami nie wiem jak postępować.

                                        Tak mi się ogólnie nasuwa: nie przejmuj się innymi, nie ma czegoś takiego jak dobrze wychowany dwulatek.
                                        Nawet jak się w danej chwili inne dziecko zachowuje “grzecznie” to nie zazdrość rodzicom talentu pedagogicznego: raczej dzieciak ma zły dzień 😉 (może chory ;))…

                                        Wspomniany “Język dwulatka” jest niezły 🙂

                                        • Zamieszczone przez salsa-salsa

                                          Mój bo by najchętniej pobiegał po całym supermarkecie i poukładał na półkach,chciałby nei ejdną a wszyskie zabawki jakie zobaczy,chociaż nigdy nie kupowałam mu tony za jednym razem,czasami autko,piłka,klocki…wg wieku,jak się coś zniszczy odkupuję podobne lub w zamian coś innego,tak jak każdy, zainteresowania dziecka też się zmieniają wiadomo.
                                          Wybieramy zabawkę wspólnie,jak już się zdecyduje na jakieś to chce jeszcze,próbowałam nawet pokazać 2 i pytałam którą chce,że tylko jedną kupimy, “albo… Albo…” a syn wyciąga rękę do jednej i po chwili do drugiej, zdecydowaliśmy się na jedną to jedną kupujemy a on krzyczy i krzyczy,no cóż przy następnym regale jest cisza 🙂

                                          Ja z takimi maleńkasami nie chodziłam do sklepu. Zabawki sama im wybierałam, bo stwierdzałam, że mam lepsze “wyczucie” a dziecko jeszcze nie wie czego chce

                                          Moi dopiero tak w okolicach 5 lat sami mogą wybierać (widzę po listach do mikołaja czy już wiedzą czego chcą

                                          Zamieszczone przez salsa-salsa

                                          pobawi się 5 min klockami i zostawia,broń Boże mamo nei sprzątaj tego bo będę krzyczał,więc albo sprzątam i słucham krzyku albo nawet nei zaczynam i gdy syn robi coś innego chował połowę zabawek by meić jakeiś przejście 😉

                                          Ja wtedy robiłam zawody: kto więcej zabawek wrzuci do pudła. Czasem działało…

                                          Zamieszczone przez salsa-salsa

                                          ,jak jedziemy autobusem jest problem,bo albo musi ciągle wciskać przycist “stop” albo bawi się pasem dla inwalidów,kopie rurki,a jak stanę tak że nie ma dostępu doo guzika,pasa itp.to się pręży i marudzi po kilku minutach.

                                          Ja w takich wypadkach oceniałam “szkodliwość” zabawy i pozwalałam albo nie.
                                          W przypadku autobusu na wciskanie “stopu” bym nie pozwoliła, ale już zabawa pasem czy kopanie rurki – a niech się bawi i kopie. Przecież nie wolno wszystkiego zabronić…

                                          Tak mi się skojarzyło: my mamy sporo sprzętu grającego… KAŻDE dziecko to kusi. Więc zostawiliśmy specjalnie stary magnetofon – stoi w rządku obok innych, wygląda “dorosło” ;). Ostatnio byli znajomi z 2 latką – oczywiście pierwsze co to dobrała się do wzmacniacza. Pokazaliśmy gdzie można pstrykać, gdzie nie i zadziałało idealnie 🙂

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Jak zakończyć dobrą zabawę?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general