Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Zrobiło się ciepło i zakładamy coraz mniej ubrań, odsłaniając tym samym coraz więcej ciała. Niestety rezultatem tego są często niezbyt miłe lub wręcz chamskie zaczepki i docinki. Właśnie dziś trafiłam na takiego delikwenta, który delikatnie rzecz ujmując chciał się umówić. Jak zbywacie takie propozycje? Macie jakieś stałe teksty czy po prostu odchodzicie bez słowa? Mam raczej cięty język, ale w takich sprawach jakoś zawsze mi go brakuje. Poza tym nie wypada mi strzelać epitetami przy ludziach.
Pozdrawiam

52 odpowiedzi na pytanie: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Nie wiedzialam ze ktos kto chce sie umowic to od razu jest zboczencem

No wiesz, jesli masz wiecej odsloniete niz zasloniete, to wiadomo ze bedza sie za toba ogladac i “podrywac”. Nie widze w tym nic dziwnego, ani zlego.


Iliana i Adrian (30.10.2000)

nena75 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Wiem o czym piszesz, bo ja przez sporo lat mieszkałam w centrum Warszawy w pobliżu hotelu Mariott.
Wracając np. wieczorami z uczelni albo nie daj Boże w weekendy kiedy ulice były praktycznie puste miałam do przejścia ok. 500 m od głównej ulicy.
I zawsze znalazł się jakiś facet żądny wrażeń który jadąc samochodem podjeżdżał pod krawężnik i jechał takim tempem jakim ja szłam gapiąc się przez okno. Dodam tylko, że ja nigdy nie chodziłam w krótkich spódniczkach, więc nie było mowy o jakiejkolwiek prowokacji. Niektórzy jeszcze zatrzymywali się przede mną otwierając drzwi i oferując podwiezienie. Kilka razy zdarzyło mi się, że chciałam zadzwonić na policję, bo faceci byli tak nachalni, że po prostu się bałam.
Miałam tez jednego “wielbiciela” nie wiem skąd, bo spotykałam go czasmi na ulicy w różnych częściach Warszawy który przechodząc obok mnie zawsze mówił “część”. Chyba za drugim razem się zatrzymałam, bo pomyślałam, że może go skądś znam i głupio tak unikać. I to był błąd, bo wtedy on zaczął gadkę, że zaprasza mnie na kawę, na spacer etc. Po którymś razie powiedziałam, że nie mam czasu, bo wracam do domu robić obiad dla męża. Więcej go nie widziałam…może mnie kurka wcześniej śledził
I jeszcze jedna śmieszna historia… Pewnego dnia mój jeszcze wtedy nie-mąż wziął wolne (zawsze zawoził mnie do pracy i przywoził) a wtedy jeszcze nie jeździłam samochodem, więc musiałam skorzystać z komunikacji miejskiej. Stałam tak na przystanku autobusowym i zauważyłam, że przygląda mi się jakiś murzyn. Po chwili z przerażeniem zauważyłam, że kieruje się w moją stronę. Mnie wryło… A on oczywiście zaczął nawijać (po angielsku) jaka to ja jestem beautiful itp. itd. A gdzie jadę, a co robię w pracy, a czym moge mu dać swó numer telefonu… Pomyślałam sobie, że się nie odczepi jak mu nie dam, więc wymyśliłam na poczekaniu jakiś i mu podałam (całe szczęście, że nie chciał od razu sprawdzić czy się dodzwoni
I to by było chyba tyle historii ze zboczeńcami w moim życiu.
A mój mąż kiedy mu opowiedziałam o tym murzynie powiedział: no tak tam u nich taka fest baba jak Ty jest okazem zdrowia więc nic dziwnego, że Cię wypatrzył w tłumie anorektycznych nastolatek

Pozdrawiam


Wioletta i Tomek 19 m-cy

nena75 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Wiesz a ja się zastanawiam co taki facet sobie myśli? Widzi dziewczynę po raz pierwszy, załóżmy zgrabne nogi, mini spódniczka (za oknem 30 st. więc nic dziwnego) i on ją zaczepia, bo:
powaliła go jej uroda i liczy na miło spędzony czas przy kawie? czy może jest jednym z tych którzy liczą, że dziewczyna jest na tyle głupia, że zgodzi się z nim np. wsiąść do samochodu a potem niech sama będzie sobie winna temu co się może stać…
Z moich doświadczeń wnioskuję, że ten facet który zaczepiał mnie na ulicy mówiąc “cześć” i udając znajomego może i był z tych “lepszych”, ale nie ryzykowałam sprawdzenia tego faktu. Natomiast Ci którzy zatrzymywali się samochodem za mną i proponowali podwiezienie byli zboczeńcami, bo wychodzili z założenia, że skoro znalazłam się na Hożej, Wspólnej czy Poznańskiej to jestem równa tym “paniom” które stoją pod Mariottem.
Ja mam bardzo ostrożne podejście do ulicznych amantów.


Wioletta i Tomek 19 m-cy

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Ide dalej, nie zwracam uwagi. Kiedys probowalam “pyskowania”, ale to im tylko dodaje kurazu. Zdarzyla mi sie tez historyjka dosc dziwna, kiedy po prostu nie wytrzymalam. Bylam z przyjaciolka w barze na kawie, srodek dnia, lato, goraco, wiec mialam krotka spodniczke, ale nie tam zadna super-mini, taka do kolan i bluzeczke bez rekawow (bez zadnych glebokich wyciec). Podchodze do baru po kawe, przy barze siedzi sobie facet, wyglada calkiem przyzwoicie, okolo czterdziestki, saczy piwko, ubrany jak “zombie prosto z pracy” – biala koszula, krawacik, itd. itp. Grzecznie prosze barmana o kawe. A facecik-elegancik z wyrzutem do mnie “Taka pani skromna a wyglada jak k….” Podnioslo mnie i bez wiekszego zastanowienia odparowalam, “Lepiej jak k… wygladac, niz zwyklym ch… byc.”
To byl chyba moj jedyny “ostry” raz.
PS. Normalnie takie slowa nie przeszlyby mi przez gardlo…

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Ja po prostu nie ubieram się prowokująco i mam z tym spokój.Gdybym ubrała mini czułabym wzrok każdego faceta,a po co mi to?. Wystarczy że męża prowokuję.
Śmiać mi się chce kiedy dziewczyny ubierają dekoldy i kuse spódniczki. Mam wrażenie że strasznie chcą na siebie zwrócić uwagę. Tak jak by były zkomoleksione,miały niskie poczucie wartości i nie mogły niczym innym zabłysnąć
W ogóle nie zwracam uwagi na mężczyzn a jeśli słyszę zaczepki nie reaguję.W zasadzie staram się być skromna,nie mogę pozwolić sobie na ekstrawagancję

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Znalazłam takiego gifa

[*]

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

mocno naciągana jest moim zdaniem teoria,że dziewczyna która zakłada mini i bluzkę z dekolTem jest zakompleksiona i ma niskie poczucie własnej wartości. A może po prostu ma fajne nogi i może nosić takie spódniczki, moze lubi się pokazywać?
Wynika z tego,że najlepiej zakutać się w worek pokutny, a błyszczeć wyłącznie intelektem.
JA tam wolę błyszczeć jednym i drugim

viccy Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

niezła jesteś – tak trzymać
poprawiłaś mi homorek

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Nie wiem czy zboczeniec to zbyt mocne słowo, ale jak nazwać faceta lat około 40 – 50, grubego, łysego, bez zębów, który na ulicy, przy ludziach proponuje seks?
A co do ubioru to zgodzę się, że kobiety w mini i z dekoltem do pasa są prowokujące tylko że ja byłam dziś ubrana w długą do kostek sukienkę, letnią ale nie prześwitującą, fakt że dopasowaną do ciała, ale nie bez przesady, a jedyne co miałam odkryte to ręce, ramiona i mały dekolt.

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Podziwiam Cię. Ja za taki tekst chyba przywaliłabym w twarz, choć nigdy nikogo nie uderzyłam. Jak można być tak bezczelnym!?

mlodzia Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Napisałaś dokłądnie moje słowa. Ja też jestem taka. Nie zakłądam mini, jestem raczej skromna, choć wcale nie oznacza to, że mam jakies kompleksy czy niskie poczucie własnej osoby- jeśli chodzi o urodę. Tylk taka po prostu jestem. Prowokuję jedynie męża:) a właściwie nie muszę, ana zaczepki na ulicy nie reaguję, choć nie raz krew mi sie gotuje. Pozdrawiam…

Tola i Mela

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Tez sie niezgadzam z ta teoria! Ja w mini niechodze, ale lubie podkreslac swoje kobiece ksztalty. Obcisle jeansy, obcisle koszulki, chetnie z duzym dekoltem,przezroczyste albo swiecace brokatem (wlasnie sobie taka wczoraj kupilam!) Nie jestm nic a nic zakompleksiona Raczej jestem zdania ze tak ubieraja sie osoby pewne siebie i bez kompleksow!

Pozdrawiam


Iliana i Adrian (30.10.2000)

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

W glownym poscie pisalas troche inaczej a tutaj piszesz inaczej. Pisalas >chcial sie umowic< wygladalo jakby chcial umowic sie na kawe, spacer, randke. Teraz piszesz >proponuje sex<. Jak dla mnie to sa dwie rozne rzeczy.

Troche to co piszesz do mnie nie przemawia. Bo co w tym zlego ze facetowi po czterdziestce podoba sie ladna mloda dziewczyna i pyta czy by sie z nim umowila na kawe?
Jesli nie chcesz ( bo np. masz meza, dziecko albo facet ci nieodpowiada) to porostu wystarczy ladnie podziekowac i odmowic. I po sprawie. Gorzej jesli facet jest nachalny, wulgarny… to inna sprawa. Ale o tym nie pisalas

A tak na marginesie to ja lubie takich facetow po czterdziestce

Pozdrawiam


Iliana i Adrian (30.10.2000)

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

O nie ja właśnie dlatego,że mam zbyt ładne i sexi nogi wolę je zakrywać.I wystarczy,że mąż jest mną zauroczony i podziwia mnie czuję się przez niego wywyszona i dlatego nie mam potrzeby zwracania na siebie uwagi innych.A w worze pokutnym oczywiście nie chodzę. Można być atrakcyjną,ale nie prowokującą i kobietą która ma klasę

Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Tak, tak… Masz rację Napisałam, że chciał się umówić, ale nie o to mi chodziło. Rzeczywiście gdyby zaprosił mnie na kawę to pewnie bym ładnie podziękowała.
Rozmawiałam na ten temat z mężem i on też miał dziś podobny przypadek w pracy. Jeden z jego pracowników niezbyt miło zagadnął do dziewczyny na ulicy, a ta poskarżyła się swojemu tacie, który czekał na nią w samochodzie. Gość 100kg wagi podszedł do łebka i bez słowa wyciął mu fangę w nos. Gdybym ja szła z mężem pewnie też by się tak skończyło…

cait Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Hmmm, przy moich niewątpliwie kobiecych atrybutach, widze sporą różnicę między uprzejmym zainteresowaniem, a śliną kapiącą z ust.

emalka Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

jenyy to ja jakas lewa i do tego chyba paskudna jetem – nie spotkalam sie nigdy z zadnym zachowaniem o ktorym piszecie
ja pierdziele, nie wiedzialam, ze ze mna az tak zle….. 😉

emalka i Zuza

dorota27 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

a ja mam zgrabne nogi..30 lat..i czesto w mini chodze..bo sie tak dobrze czuje:))/ale w szpilkach i dekoltach rzadko bo nie lubie/..z wulgaryzmami sie nie spotykam../moze w polsce bym miala czesciej do czynienia i to tez ze strony kobiet/.. A mile zaczepki lubie:)..i dodam ze nie jestem k… A,,,,
nigdy nikomu nie odpyskowalam..uwazam to za zwykly prymitywizm..i wydaje mi sie ze polki sa malo odwazne w sparawach ubioru../..kierujemy sie czesciej czyjas opinia niz wlasnym gustem..lub..wypada czy nie wypada..
to tak na marginesie.. A propos tych wszystkich odpowiedzi

claudia..ur.29maja2003;)))

gosia Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Świetne – trzeba zapamiętać

gosia Dodane ponad rok temu,

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Takie czasy, że gdy facet zwróci na kobietę uwagę to od razu jest zbokiem ;))
Ja zazwyczaj nie reaguję, no chyba że jest przystojniaczkiem

Znasz odpowiedź na pytanie: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Dodaj komentarz

Oczekując na dziecko
jednorazowy zasiłek poporodowy i inne świadczenia
Pewnie juz tysiące razy ten temat był tu poruszany, ale nie wiem gdzie go szukać wiec pytanie do Mamusiek, które na szybciutko mogłyby mi udzielić odpowiedzi:) Kto mi wypłaca ten jednorazowy
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Trądzikowe dzieciaczki?
Czy są wśród nas takie dzieciaczki? U Kuby dermatolog stwierdziła trądzik półtora miesiąca temu. Wcześniej wciskała nam pediatra, że to alergiczne i żeby nic nie ruszać. Może gdybyśmy od razu
Czytaj dalej