Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

Zbliża się termin porodu, niebawem 38 tc, w poniedziałek idziemy do lekarza i chyba umówimy się na planowane cc. Wczoraj tak o porodzie zaczęłam rozmawiać z mężem i pytam go czy byłby bardzo zły, gdym nie zawiadomiła go,że coś się dzieje i zadzwoniła po zabiegu ( oczywiście gdyby pojawił się nagle). Oczekiwałam zupełnie innej reakcji, niż tą którą zastałam. Mój mąż stwierdził, że może tak byłoby lepiej, bo nie denerwowałby się tak bardzo czekając na korytarzu itd. Nie powiem szczęka opadła, zrobiło mi się dziwnie, bo to tak wyczekiwana dzidzia. I wiecie co zaczęłam tak sobie myśleć, że może uda mi się tak wykombinować, z drugiej stony, boję się tego wszystkiego i pędzić do szpitala sama.. Dzisiaj rano mąż pytał, czy zanim mnie zszyją to czy córcia będzie już z nim,,,sama nie wiem o co chodzi. Czy wasi mężowie tez was zaskakują, bo ja mam już mętlik w głowie.

Edited by oliwia1978 on 2004/08/12 13:04.

16 odpowiedzi na pytanie: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

idalka77 Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

Też mam mętlik w głowie, ale troszkę z innego pwodu. Bo poród mamy ustalony wspólny. Ale jeśli chodzi o ogólne zachowanie męża to ja już nic nie wiem. Raz jest taki czuły, głaśzcze mnie po brzuchu, wypytuje jak się czuję i jak to jest jak mały mnie kopie. A następnego dnia jakby wogóle nie wiedział że jestem w ciąży :-/ Ostatnio stwierdził, żebym weszła na drabinę i coś mu potrzymała (remont robimy). Ja na drabinę??? No bardzo ciekawe…
Już zupełnie nie wiem co o tym myśleć wszystkim.

Aga & Czarek

shibaa Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

Nie miej do niego żalu – faceci nie mają zbyt wiele wyobraźni 🙂
Dla niego drabina to normalka – musisz mu pewne sprawy wyłożyć kawę na ławę 🙂

Agata + Ania 13.IX

shibaa Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

No wiesz dzidzia didzią a operacja operacją… ja tam się nie dziwię wcale że wymiękł – z facetów to właśnie tacy “twardziele” – jak co do czego to mdleją (często się z takimi spotykam – wielki macho a na widok kropli krwi blady jak ściana 🙂
Napewno się boi że będzie zmuszony zaglądać Ci w środek rozciętego brzucha 🙂
Ja od swojego do teraz się jeszcze nie dowiedzialam ostatecznie czy rodzimy razem czy nie – nie będę go do niczego zmuszać…

Agata + Ania 13.IX

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

oj, oj, oj
Nie chce być złosliwa, ale jak ja bym usłyszała tekst tego typu…ze by się nie denerwował a ja miała bym sobie sama dać rade itd… to jak bym go walneła przez łep to by dłuuuugggoooo souchniety chodził !
Nie ze mna takie numery i nie z moim charakterem!
Buziaczki

nena75 Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

A ja się uśmiałam, bo Wasi mężowie zachowują się tak samo jak mój się zachowywał. I też byłam na niego wściekła. Mieliśmy rodzić razem, ale, że była nagła cesarka, więc zdążyłam go tylko poinformować z porodówki, że będą mnie kroić – przyjechał do szpitala i zdążył już tylko na moment zszywania. Potem mi powiedział, że o mało nie zemdlał i musił wyjść na korytarz, bo nogi mu się ugieły. A w czasie ciąży traktował dziecko jak “obcego” i z niedowierzaniem patrzył na mój rosnący brzuch. Nawet USG 3D go nie za bardzo przekonało. Faceci nie czują tego co my, zupełnie inaczej odbierają ciążę i może trzeba im pozwolić przeżywać ten czas oczekiwania na własny sposób, bo wierzcie mi, że każdy z nich się denerwuje i to przeżywa mimo, że tego nie okazuje.

Wioletta i Tomek 24.11.03

shibaa Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

Też tak sądzę – faceci to inny gatunek człowieka 🙂 mają inną wrażliwość – czasem nawet większą od nas ale wstydzą się ją okazywać – bo to takie “niemęskie”.
Mój mąż niedawno mi się przyznał że kiedy zobaczyliśmy i usłyszeliśmy na USG bicie serca naszej córci (po różnych przejściach – poronieniu, podejrzeniu pustego jaja płodowego w tej ciąży itd) i ja się poryczałam w trakcie badania – to on tez miał łzy w oczach i mało brakowało też by się poryczał – ale przyznał się dopiero niedawno…

No i mają mało wyobraźni w prostych sprawach ale za to w dużych – wszystko wyolbrzymiają i przesadzają. Tak jest pewno z porodem – myślą że krew bryzga po ścianach czy coś w tym stylu 🙂

U nas niby ustalone ze rodzimy razem ale tak do końca to jakoś nie wypowiedział się oficjalnie na ten temat. Jeśli jednak stwierdzi że nie che, albo może nie chce być przy “finale”, albo wymieknie w trakcie… czy coś w tym stylu, to ja ta decyzję uszanuję i nie będe mieć pretensji – nie mam zamiaru go do niczego zmuszać – ma prawo do przeżywania tego wydarzenia po swojemu – tak uważam…

Agata + Ania 13.IX

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

Alez jestescie okrutne hihi 😉
Najpierw takie podstepne pytania, ze facet sam nie wie, jak odpowiedziec, zeby bylo dobrze, a potem cokolwiek powie to jest zle 😉

Co mial powiedziec? Ze bedzie bardzo zly? Mial to sobie wyobrazac? Sama kobieta nie wyobraza sobie, co bedzie tak naprawde wolała…
Moim zdaniem fajne jest to, ze przyznal sie do strachu, okazuje emocje, wyraza siebie. Ciesz sie tym.

Kurcze dajcie facetom szanse 😉

(Kolezanka z tego forum zadzwonila pod koniec ciazy do meza z wiadomoscią, że odeszły jej wody… omal zawału nie dostał, a ona tylko poddawała go próbie 😉 )

miciumpa Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

Z facetami tak już jest – chociaż mój zapowiada, ze będzie przy porodzie, choćby miał z innego miasta przyjechać.
Ale wczoraj zrobiło mi się po jego wypowiedzi przykro – mimoże podobno żartował.
Powiedział, z ebym się już nie pieściła, ze mnie boli jaks ię Kruszynek wypina, bo to normalne.
Ja wiem, że normalne, ze się wypina, ale że mnie boli????
Wszyscy siedzą, bawią się przy ognisku, jedzą śpiewają, a ja nie mogę usiedzieć – a on, ze to normalne :(((

mayorka Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

Wiesz Oliwio, ja znając mojego męża nie zadaje mu takich pytań, bo wiem, ze odpowiedz byłaby podobna, a po co sie mam wkurzać, w końcu to nie wskazane w ciąży…
Też mam mieć cc, więc mój mąz z góry założył, ze nie będzie możliwości, by był przy mnie. Ja go dopiero uświadomilam, że muszę sprawdzic jak to jest w naszym szpitalu (sama jeszcze nie wiem), w każdym razie chcę by był przy porodzie.
Ale ja sie mu nie dziwię, bo temat wspólnego porodu juz przerabialiśmy przy okazji poprzedniej ciąży. Też byłam zawiedziona, ze nie tryska entuzjazmem, tylko smetnie mowi: “jak chcesz i jak mnie potrzebujesz to będę przy Tobie (choć się boję ).
No, ale nie mozna wymagać za dużo od wielkiego faceta, który boi sie widoku krwi, a podczas wyciągania opiłków z oka – mdleje (biedna ta okulistka)…. Trudno, aby widok gdy kroją jego zone kojarzyl sie z przyjemnością….

blueanna Dodane ponad rok temu,

Re: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

hej hej 🙂
moj maz co prawda zdecydowal sie byc przy porodzie i bardzo przezywa ciaze razem ze mna, ale i tak zauwazam pewne nieprawidlowosci w jego mysleniu – pewnie to zadne nieprawidlowosci, ale normalne cechy tego gatunku 🙂 np. dotyka brzucha, ale jak mu mowie “przcisnij tu, a poczujesz chyba nozke ” to ten od razu panikuje i ucieka do drugiego pokoju 🙂 albo w szkole rodzenia, polozna pokazuje pozycje na pieska do rodzenia, albo na stoleczku i ja oczywiscie zafascynowana, bo widze jak to sie laczy ladnie z prawami fizyki patrze na meza, a ten przerazenie w oczach i przyznaje mi sie pozniej, ze on to bedzie sie bal, jak bede w tej pozycji rodzic, bo co jesli polozna przegapi moment wyjscia dziecka i ono “wypadnie” ze mnie prosto na ziemie 🙂 takze moj maz tez jest nieobliczalny i tez czesto nic z tego nie rozumiem – ale nawet nie specjalnie staram sie – mowie sobie “oni sa po prostu inni” 🙂
pozdrawiam
ps. ostatnia madrosc mojego meza – jak nie karmisz piersia lub swoim mlekiem to napewno mlekiem krowim 🙂

oliwia1978 Dodane ponad rok temu,

dzięki

Dziekuję wam za słowa otuchy, nie czuję sięw tym wszystkim osamotniona, gdyż sama zaczynam być tym wszystkim przerazona. Zdecydowaliśmy, że nie będzie przy cc, tylko poczeka na korytarzu, oczywiście jeśli nie ucieknie…. O tym z resztą was poinformuję.

mayorka Dodane ponad rok temu,

Ach Ci mężczyzni…

Popłakałam się ze śmiechu czytając Twojego posta…
Zwłaszcza P. S. jest niezły… :-))))))
A oto mądrosci mojego mężusia: Jak juz wspomniałam mam mieć cc. Mój mężuś wie już, ze po cesarce zostaje sie nieco dłużej w szpitalu (w moim, jak wszystko OK to trzymią 5-6 dni). Wczoraj wieczorkiem gadamy sobie jak to będzie w grudniu i on nagle wyjeżdża z haslem ze nie będzie mógł jezdzić do mnie do szpitala, bo sie będzie musiał opiekować dzieckiem. Mi szczena opadła i mu tłumaczę, ze przecież dzidek będzie w tym szpitalu razem ze mną… Najgorsze, ze on chyba nie zartował…

asia i grudniowy szymuś

shibaa Dodane ponad rok temu,

Re: Ach Ci mężczyzni…

Hiiiii – jaki skory do poświęcenia – ciekawe czy piersią też by karmił 🙂

Agata + Ania 13.IX

blueanna Dodane ponad rok temu,

Re: Ach Ci mężczyzni…

hehe, no to przynajmniej na tym jednym punckie sie Twoj maz porzadnie skupil – ze w domu bedzie dziecko – z Matka czy bez ! hihi
aaa mi sie wlasnie przypomnialo, jak pokazywalam w sklepie mojemu rekawiczki- niedrapki (bo wiadomo ze przez pierwsze 6tyg. nie obcina sie niemowlakom paznokietek i zeby sie nie podrapaly, zaklada sie takie wlasnie niedrapki, i tlumaczylam to mojemu wiele razy – za kazdym razem robil oczy i nie wierzyl ze jego synek ma nosic po domu rekawiczki.. ) i patrze sie na niego, czy juz sie z ta mysle oswoil i mowie ” no wiesz, po co nam to potrzebne, prawda?” a on ” tak, tak, zeby malemu cieplo przez dlonie nie uciekalo”… i tez nie zartowal…. 🙂

mayorka Dodane ponad rok temu,

Re: Ach Ci mężczyzni…

No właśnie dziś sie upewniłam, że nie żartował…
I przy okazji zapytałam go jak by nasze dziecko karmił, na co rezolutnie odpowiedział mi że normalnie z butelki. Więc zapytałam skąd by miał mleko. I tu mnie zaskoczył, bo powiedział ze są w sklepie takie specjalne do małych dzieci!
Niestety zaczęłam sie śmiać, bo mi się przypomniał ten wątek z mlekiem krowim i się na mnie obraził….

mayorka Dodane ponad rok temu,

Re: Ach Ci mężczyzni…

Tak, zdaje się nawet że mu na dziecku bardziej zależy niz na żonce… Niech sobie jest w tym szpitalu…
A z tymi rękawiczkami to juz wyższa szkoła jazdy…

asia i grudniowy szymuś

Znasz odpowiedź na pytanie: Jestem troszkę rozżalona..czyli o przyszłym porodz

Dodaj komentarz

Jedno- i dwulatki
ŻŁOBEK- CO O TYM MYŚLICIE?
Dziewczyny! Napiszcie proszę, jakie macie zdanie na temat żłobków. Może coś o doświadczeniach. Interesuje mnie zwłaszcza jak mają się w żłobku 15- miesięczniaki. Jak wygląda sprawa z usypianiem, piciem przez
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
DZIŚ W NOCY PRZEŻYŁAM K O S Z M A R ! ! !
O GODZ 1:30 W NOCY wyrwał nas z łóżek przeraźliwy krzyk z dzieciecego pokoju... Biegiem maz poleciał do Filipka zobaczyć co tym razem. Najczesciej budzi nas płaczem w nocy gdy zrobi
Czytaj dalej