JESTEM ZLA MATKA

Takie mam wrazenie, nie potrafie sie zajac malym, irytuje mnie jego placz a jednoczesnie wsciekam sie gdy usypia slodko w ramionach innej osoby. Mam juz dosc siedzenia w domu, ogladania kupek, bolacych szwow. dostaje szalu kiedy maly placze a jednoczesnie modle sie i serce mi sie kraje kiedy slysze ten placz. kiedy czytam iektore posty mam, ktore taka miloscia i poswieceniem zajmuja sie swoimi pociechami – zazdroszcze im. Ja tak nie umiem.
czuje sie bezsilna i samotna. Wszyscy powyjezdzali – na wakacje, na dzialki. meza nie ma calymi dniami w domu a jak juz przychodzi to nie zajmuje sie malym tylko klika caly czas na kompie. Jestem wsciekla na siebie za takie mysli, ze dziecko mi przeszkadza. Czuje, ze jestem la matka, ze moje dziecko nie zasluguje na taka matka jaka ja jestem, ktora nawet nie umie sie nim zajac. Wydawalo mi sie, ze bylam przygotowana na te zmiany, ale tak naprawde to dopiero teraz zrozumialam, ze wlasciwie cale moje dutychczasowe zycie leglo w gruzach, a na dodatek przeraza mnie odpowiedzialnosc za te malenka osobke…
wiem, ze strasznie chaotyczne jest to co napisalam, ale ciazko mi bardzo, nie mam sie do kogo zwrocic o pomoc wiec chociaz wyzale sie na forum.

17 odpowiedzi na pytanie: JESTEM ZLA MATKA

majab Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

NAPEWNO NIE JESTES ZLA MATKA!!!!!
Po prostu masz kryzys, myślę że każda z nas to przechodziła. Każda z nas czasami się zdenerwuje, ma wszystkiego dość, ma takie myśli że potem ich się wstydzi ale jesteśmy tylko ludźmi.
Nie wiem ile ma Twoje dziecko ale z perspektywy czasu powiem Ci że z czasem będzie lepiej, będziesz mogła zabrać malucha ze sobą, na zakupy, do koleżanki itp i nie będziesz czuła się taka uwiązana.
A praca w domu i zajmowanie się dzieckiem to bardzo wyczerpujące zajęcie i wydaje mi się że mąż powinien trochę bardziej Ci pomagać, Ty mogłabyś wytedy gdzieś się wyrwać i mieć trochę czasu dla siebie.
Ja wróciłam niedawno do pracy i powiem Ci że praca w domu z dzieckiem jest dużo bardziej wyczerpująca niż praca poza domem, wracam do domu i mam więcej sił, ochoty żeby zająć się dzieckiem.
Pamiętam jak ja niedawno jeszcze pisałam posty w tym stylu więc nie jesteś sama. Samo to że piszesz tego posta znaczy że nie jesteś złą mamą.

Iwona i Majka (07.05.02)

helga Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Jesteś normalną kobietą, a nie złą matką. Po prostu buzują Ci hormony, masz skoki nastroju i tym podobne rzeczy. Po pierwsze musisz zagonić chłopa do roboty, bo do do cholery jest także jego dziecko! Wiem, że to nie jest łatwe, bo sama mam takiego w domu, co by tylko siedział przy kompie. Po drugie musisz zrobić się na bóstwo i iść na zakupy, do przyjaciółki, kina, gdziekolwiek, ale bez dziecka. Musisz od niego odpocząć, bo inaczej nie przyjdzie Ci ochota na zajmowanie się małym człowieczkiem. Takie chwile załamania są całkowicie normalne i głowę sobie dam uciąc, że za kilka tygodni będziesz na to wszystko inaczej patrzyła. Ja przez pierwszy miesiąc po porodzie ryczałam codziennie i to bez powodu, tzn, np. upadła mi szklanka, a ja w ryk. Jak Mikołaj miał dwa tygodnie i jadł w nocy drugą godzinę, miałam tak wszystkiego dosyć, że sobie pomyślałam, że go tu zostawię, wyjdę i nigdy więcej nie wrócę. Przeszło. Świata poza nim nie widzę. I mimo ze ciągle nasz pies ciągle go liże po buzi, kąpie się raz na dwa-trzy dni, i nie jest karmiony piersią po tym, jak skończył 4,5 miesiąca, nie uważam, że jestem złą matką:))

Trzymaj się, i przede wszystkim przestań sobie wmawiać, że jesteś złą matką. Zapewniam cię, że te wszystkie achy i ochy napisane na forum sa prawdą tylko cześciowo, bo na sto oprocent część matek stale tu piszących przechodziło to samo, co Ty. W tym ja!

Pozdrawiam

Helga i Chłopaczek słodki jak nie wiem co! (7 miesięcy!!)

nikola15 Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Nie martw się,ja na początku też miałam chwile zwątpienia.Do tego Oliwia miała straszne kolki i pierwsze dwa misiące były tragiczne-ciągle płakała dzień i noc a ja chodziłam jak cień.Ale w końcu wszystko się ułożyło,byłam cierpliwa chociaż czasami też miałam myśli typu: po cóż mi to było…. A teraz jak patrzę na mojego kochanego aniołka to miłość wypełnia serce i nieraz płakać mi się chce ze szczęścia że mam taką cudowną córeczkę,ciągle dziękuje za nią Bogu że mi ją dał.Kocham Oliwię nad życie, zobaczysz niedługo u Ciebie też tak będzie.Jesteś najlepszą mamą dla swojej kruszynki.
pozdrawiamy;
Dagmara i Oliwia ( 7 m )

Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Nie martw sie i nie mysl o sobie ze jestes zla matka!!!!!!!!!
Tak jak napisaly dziewczyny kazda z nas to przeszla. Tak juz jest.W koncu jestesmy tylko ludzmi i mamy chwile slabosci,tak juz jest.Ja pamietam jak Hubi obudzil sie o 4 rano mial wtedy 5 tyg.i nie zamierzal spac.Ja sypialam zaledwie 3,4 godz. na dobe. Bylam wykonczona,ciagle ryczalam.mialam dosc karmienia piersia,chcialam wyjsc,trzasnac drzwiami i miec wszystko w nosie.Wyszlam,ale do innego pokoju,wyplakalam sie wrocilam do synka utulilam go i nosilam. Czy przez to ze wyszlam mam byc zla matka NIE!!!Przeciez go kocham i zrobie dla niego wszystko,ale mam prawo na chwile zalamania. Nawet teraz sa momenty ze irytuje mnie placz Hubiego,nocne jego pobudki czy tez marudzenie.Ale juz nie zloszcze sie i nie wychodze. Poprostu patrze na jego buzie,przytulam do siebie i mowie KOCHAM CIE ROBACZKU,ALE NIE PLACZ JUZ WIECEJ BO JAK BEDZIESZ STARSZY NIE PUSZCZE CIE NA DYSKOTEKE!Wtedy czuje sie lepeij usmiecham sie do niego,a on podarowuje mi swoj usmiech lub jakims cuedem nagle zasypia.

Jestesmy tylko ludzmi!!Mamy slabosci,niejestesmy doskonali,ale kochamy i to sie liczy!!!

Moja babcia powiedziala mi kiedys ze milosci sie uczymy bardzo dlugo,kazda milosc jest inna,ale by kochac trzeba chciec.A ty przeciez chcesz!
Glowa do gory!!!

Nelly i Hubert:)

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

no tak…dopadła Cię lekka depresyjka….przechodziło przez ten etap większośc z nas – mnie tez to nie ominęło. Przede wszystkim uwierz, że to wszystko się unormuje. Ja czekałam na ten dzien i tak się stało. U nas trwało to do. ok. 3 miesięcy. Po tym czasie dziecko bardzo się zmieniło, ja juz chodziłam wypoczeta i mogłam zacząć cieszyć się macierzyństwem. Ze swojej strony, jeśli tylko jest to mozliwe poproś o pomoc kogos bliskiego, mamę, teściową, czy koleżankę. Ty musisz trochę wypocząć i taka pomoc bardzo by się przydała. U nas maz przychodził ok 18-19 i bardzo ceniłam sobie pomoc mamy, która zawsze dziecko pobujała, ponosiła, zrobiła obiad. A mały wył całym dniami, więc nie maiłam lekko… A psychika…szkoda pisać…..
Wiesz problem trudnych początków macierzyństwa jest poruszany na tym forum juz po raz kolejny. Pamietam taki długi watek- bruni – chyba z maja, w którym wiele dziewczyn opsiywało sytuacje u siebie, warto tam zajrzeć. Przekonasz się, że nie jesteś jedyna, którą to dopadło…. Ale też szybko minie:)
Pozdrawiam

Beata&Patryk(03.03.03) [Zobacz stronę]

pluto Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Pluszaczka, to przejściowe…..chyba każda z nas przez to przechodziła……taka bezsilność połączona z rezygnacją…..masz rację….całe dotychczasowe życie zmieniło się, mozna powiedzieć “legło w gruzach”….. Ale ma też to swoje dobre strony…zauważa się rzeczy, które wcześniej ciężko było dostrzec…….

Nie napisałaś ile ma Twoje maleństwo….podejrzewam że kilka tygodniu skoro wspominasz o szwach…….jak ja wróciłam do domu po szpitalu nie wiedziałam co mam ze soba zrobić……chodziłam jak głupia na spacery w kostiumiku, łudząc się, że już, za chwilę pójdę na jakieś spotkanie z klientem, albo na jakieś szkolenie…..chodziłam mysląć skąd tu wziąść nianię do dziecka, bo przecież ja zaraz oszaleję…to było jak niekończący się koszmar…….potem zrozumiałam, że to nie chwilowy stan, że ja naprawdę mam dziecko…..takie swoje i na zawsze…..jak już to do mnie doszło, to wszystko się jakoś ułożyło…….już nie patrzyłam na dziecko jak kulę u nogi…….tylko jak na największy skarb na świecie……decydującą rzeczą był pierwszy uśmiech mojego synka….wtedy przestałam traktować Go jako zło konieczne i pokochałam Go z całego serca….jeszcze bardziej niż na początku……z racji tego że usmiechnął się jak miał 5 tygodni, to ten mój “dołek” trwał dość krótko…….

Główka do góry, męża za kołnierz do dziecka, a Ty wyjdź na spaer z psem……. Albo chociaż na zakupy…

P. S. Ja na szczęście prawie od razu zaprzyjaźniłam się z mamami na osiedlu…….. Ale przez pierwszy miesiąc, prawie nie wychodziłam, z zazdrością patrząc na spacerujące z wózkami matki………potem mamy powracały z wakacji i miałam z kim pogadać…….
Do tej pory wolę iść na spacer z kolezanką niż sama…zawsze ma się do kogo “gebę” otworzyć i jest jakoś raźniej……….

Julka i Karolek (rok i pięć dni)

misiek25 Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Pluszczku, nie zamarwiaj się!!!Też to miałam. Byłam sama do 17-18, wtedy mój mąż wracał z pracy. Ninka miała kolki, czasami myślałam że zwarjuje. Myśle, że czułam to co Ty. Najgorszy był okres po porodzie, bo wyspana jako -tako poczułam się dopiero jak mała skończyła 3 miesiąc. Musisz po prostu musisz sobie poradzić. zawsze byłam bardzo samodzielną osobą i akceptacja macierzyństwa nie przyszła mi łatwo. Ale MOJA MALEŃKA, która niedługo kończy roczek jest istotką którą kocham najbardziej nacświecie. I dziękuje Bogu za dar mojego macierzyństwa.
Trzymaj się. Jeśli chcesz napisz na priva,
Mati

Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Pluszaczko… przede wszystkim miłość macierzyńska to nie żadne poświęcenie, to radość… jak słyszę, że ktoś się poświęca dla dziecka to wybacz za wyrażenie rzygać mi się chce! To jest oczywiście moje zdanie. Jak każdy człowiek masz prawo do swoich uczuć… do złości… zmęczenia… braku cierpliwości… Te Twoje negatywne emocje powoduje zmęczenie i to, że ze wszystkim zmagasz się sama… nie jesteś sobą… zobaczysz, że z czasem to się zmieni. Moja Julcia miała kolki do 3 m-ca życia i darła się całymi dniami, byłam z nią do wieczora sama i wierz mi, że goniłam resztkami sił i nerwów… ona też zasypiała słodko w ramionach mojej mamy, bardziej cierpliwej, niż ja… Ale jak ten okres minął, ja zaczęłam być bardziwj wypoczęta, poszukałam komtaktu z innymi mamami na osiedlu od razu było lepiej. Powiem Ci, że uważam, że jestem bardzo dobrą matką dla Julki, bardzo ją kocham, mam dużo cierpliwości dla niej. dużo czułości… ale nigdy się dla niej nie poświęcałam… ta miłość jest dla mnie piękna, a poświęcenie wiąże się z rezygnacją z czegoś dla tej miłości, a ja z siebie nie rezygnuję, jak trzeba, to sobie idę na imprezę, wychodzę na zakupy i już, ja też mam swoje życie i swoje potrzeby. Nie zapominaj o sobie i nie martw się, wszystko się ułoży i będzie lepiej, prawie każda z nas przez to przechodziła. W razie czego pisz na maila!!!

dorota27 Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

wydaje mi sie ze to depresja poporodowa…poczekaj troche..bedzie lepiej…!!!

dorota i claudia ur. 29 maja 2003../czyli 3 dni wczesniej/

ani-ani Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Uwierz, z czasem przychodzi cierpliwość. Moja Iza miała kolki do 4 m-ca życia. Wariowaliśmy z mężem wieczorami bo ryczała do 11-12. Ale jak ten okres minął było jużlepiej. Do tej pory chodzę niewyspana, bo Iza budzi się w nocy dość często. Chodzę do pracy i padam na nos 🙂

Ale jednego się nauczyłam – trzymać nerwy na wodzy. Dziecku strasznie się to udziela i jest jeszcze gorzej 🙂

Co do miłości i wrażenia poświęcenia swojego życia to gdy przyszła już codzienność też miałam takie wrażenie. Ale to nie jest prawda. Zawsze można zrobić coś tylko dla siebie. Ja dwa razy w tygodniu zostawiałam męża z córką i szłam na angielski. 🙂 (to tylko jeden z przykładów)

Ani_ani i Izunia-Kropunia ( 10 m-cy)

Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

NIE JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ!!!!!!!!!!!!! Dopadł Cię tylko baby blues! Zobaczysz za niedługo będzie OK! Wyjdziesz z synkiem na spacer, weźmiesz go na pierwszą przejażdżkę samochodem – i uwierzysz, że dziecko W NICZYM NIE OGRANICZA! Będzie dobrze :-))))

Kaśka z Natusią (15 miesięcy 🙂

lea Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Witaj…
oj, wiele dziewczyn już to przechodziło… ale najbardziej przypomniała mi się Bruni… na jej posta odpowiedziało wtedy tyle osób… przeczytaj to może, co jej napisały, gdy to przechodziła… Post pt. Mam ze sobą problem – tu jest link:

I jeszcze…

[Zobacz stronę]

A potem nie wiem czy wiesz, co dział osię z Bruni i jej Filipkiem… i jak inne perspektywy wtedy stają przed nami, i jak inaczej widać, co jest ważne a co mniej…
Mam nadzieje że Bruni wybaczy mi, iż tak się posiłkuję jej postami, ale chodzi mi o całe wątki, o te słowa, które pisały do niej wszystkie dziewczyny… te wątki powinna kazda z nas sobie czytać w chwilach załamki.
Pozdrawiam

cat Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Początki są trudne, co powie Ci każda mama, ale….

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Czytając Twój post to tak jakbym ja sama go pisała w początkach macierzyństwa. Miałam takie same odczucia, niemogłam się doczekać kiedy wreszcie wrócę do pracy i będę przebywała wśród ludzi. Mój mąż też długo pracował więc całymi dniami przesiadywałam z płaczącą Zuzią – robiła to naokrągło.
W końcu coś we mnie pękło polubiłam to nowe “zajęcie” i oddałam się jemu bez reszty. Może pomogło mi to że na spacerze poznałam świętną dziewczynę z mojego bloku, która też ma takiego maluszka. Tak się nam miło gadało, ze nie mogłam się doczekać następnego dnia aby pospacerować, a jak była zła pogoda to umawiałyśmy się w domach.
Nie przyjmuj się napewno nie jesteś złą matką, jest to swego rodzaju kryzys, który Ci przejdzie i nie będziesz wiedziała kiedy opieka nad maleństwem będzie dla ciebie czystą przyjemnością.
Pozdrawiam

Izka i Zuzanka (12.V.2002 r.)

ada77 Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Przede wszystkim nie możesz tak o sobie myśleć. Nie jesteś złą matką, tylko zmęczoną, wyczerpaną, może masz “baby bluesa”, ale nie jesteś zła. Ja też miałam chwile kiedy mialam dość płaczu, chcialam żeby te kolki zniknęły raz na zawsze, a zostal radosny, usmiechnięty dzidziuś, modlilam o to, a jednoczesnie mialam wyrzuty sumienia, że nie potrafie nad nimi ( kolkami) po prostu zapanować. I mam wyrzuty do tej pory, choć teraz juz mniejsze, bo lekarz wyjasnił mi, że na to poza pewnymi specyfikami nic nie mozna poradzic. Teraz jestem u moich rodziców i tez mam wyrzuty sumienia, bo…odpoczywam gdy ktos usypia Mikolajka, mówi do niego zamiast mnie, kolysze go podczas koszmarnej kolki. A ja moge plakać i rwac włosy z glowy, ale…obok. Moje ręce odpoczywają, a ja się dręczę, że tak do tego podchodzę. Nie jesteśmy maszynami, czasem siadamy psychicznie, fizycznie, ale to przechodzi. Teraz wiem, że najtrudniejsze są pierwsze tygodnie, a potem jest coraz lepiej. Z kazdym dniem jestem coraz silniejsza i choć popełniam tysiące małych błędów wierzę, że będzie lepiej. I Ty tez uwierz, bo tak bedzie. Będziesz i jesteś wspanialą matka, kochasz dzidziusia, troszczysz się o niego mimo wyczerpania, a to znaczy, że nie jesteś zlą matką!!! Z każdy dniem będzie lepiej, zobaczysz!!! Tylko daj sobie szansę. A męża zapędź do roboty, bo to skandal, żebys Ty tak sie męczyła, a on siedział przy kompie. Mój ukochany mąż wstaje w nocy, przebiera maluszka, podaje mi go do karmienia, czasem trzyma do odbijania i tak co 3 godziny. sama bym się wykończyła, dlatego namawiam do zaprzęgnięcia małżonka!!!
ada77 i miki

joannamaria1973 Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

o nie to napewno jest chwilowe. ja miałam podobnie. Wrzeszczałam na małego bo płakał,ryczałam że sobie nie radzę,spałam jak on płakał,czasem nawet potrząsałam jak już niczym nie mogłam go uspokoić. Przeszło i jest super. Macierzyństwem to chyba można się cieszyć po jakimś pół roku. Chociaż sama nie pamiętam. W każdym razie teraz jest super.

Asia mama Patryczka 31.05.2002

magdawroc Dodane ponad rok temu,

Re: JESTEM ZLA MATKA

Czytam te wszystkie wypowiedzi i myślę o tym jak to mi było ciężko,gdy musiałam przestawić się na bycie z dzieckiem i dla niego. I jak bardzo się czulam w tym wszystkim osamotniona, z dala od ludzi, mąz długo w pracy a po pracy zmęczony…
Wszystko to było opisane – po kawałku w waszych postach. I myślę o tym, o ile by mi mogło być lżej,gdybym mogła wtedy chociaż poczytać takie wypowiedzi jak tu. Poczuć,że nie jestem sama z takim problemem.
Koleżanka mi kiedyś opowiadała jak w przypływie rozpaczy i żalu do męża wyszła z domu i zostawiła dziecko na kilka godzin z tatusiem. Gdy wróciła – już mu nie musiała tłumaczyć dlaczego bywa zmęczona i rozdrażniona po całym dniu sam na sam z Najukochańszym Maluszkiem.
Pluszaczko – wytrzymasz,przetrwasz. Powalcz tyle ile chcesz i potrafisz o swoje prawa a obiecuję Ci,że z każdym dniem będzie lepiej:-)
Jak mi teraz, z moją “dorosłą” dwójką

Madzia z Igą ( 7 lat) i Filem (4)

Znasz odpowiedź na pytanie: JESTEM ZLA MATKA

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
do mam które odstawiły od piersi
Chciałąm karmić do końca 1 roku ale już wysiadam. W dzień karmię tylko wieczorem. W dzień mały je z niechęcią inne rzeczy ale je. Problem duży jest z tym, że
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
czy świnka jest grozna?
dziewczyny, czy wiecie coś na temat świnki? Mam jechać do rodziców za tydzień ale mój chrześniak tam był ze świnką. Czy to może być grożne? czy ludzie starsi tak jak
Czytaj dalej