Juz nie dam rady!!!!

~Ja juz naprawde nie moge!!!!!!!!!!!!!!!!
Niedawno wrocilam z malych wczasow..bylismy sami z moim „chlopakiem”…bylam taka szczesliwa, zakochana na nowo,ciagle sie usmiechalam,marzylam o moim maluszku.
Oczywiscie sielanka trwala bardzo krotko bo az po dzien dzisiejszy!
Nie moge sie dogadac z moja mama.Wiem ze dla wielu z was ten problem wyda sie maly,niepowarzny…ale uwierzcie ze majac 19 lat jest ciezko….
Ona z niczym sie ze mna nie zgadza,kazda rozmowa konczy sie moimi nerwami i placzem. Ostatnio mi powiedziala ze najlepiej to powinnam sie ukrywac z tym brzuchem!!! Ze to wielki wstyd itd… Przez jej gadanie mam problemy z wyjsciem na zakupy,czy na spacer…Juz sama nie wiem co mam myslec. Ciagle mi mowi ze wogule nie przejmuje sie tym co mowia do niej i taty ich znajomi (nie mam pojecia co moga mowic), ze nie obchodzi mnie ze byc moze do brata koledzy mowia ze ” jego siostra dala dupy” takiemu skurwysynowi…
itd….ze jestem bezwzgledna i ze z niczyim zdaniem sie nie licze.A ja tylko chcialabym sprobowac stworzyc normalna rodzine(wiem ze jeszcze bez slubu…ale kiedys napewno to nastapi).Kazda moja decyzja jest zla!!!!!!!! Wszystko co robie jest niedojrzale i glupie.Ja juz sobie naprawde nie radze.tak bardzo chcialabym sie cieszyc z tego wszytskiego…latac z brzuszkiem na wierzchu,pokazywac go wszystkim…a nie moge,juz nie potrafie. Ciagle slysze ze to zle,ze powinnam sie wstydzic,ze nie mam sie czym szczycic.Wiem ze kobiety w ciazy w moim wieku to zadkosc…i ze to nie bylo planowane,ale do jasnej cholery ja juz na[prawde sie ciesze…przeciez to jest moje dziecko…widzialam je na USG…codziennie potwietrdza swoja obecnosc slodkimi kopniakami…
A z ust mamy ciagle slysze „ZLE,ZLE i jeszcze raz ZLE!!!!!!!!!
Ze zyje w chmurach,ze nie mamy jeszcze mieszkania,pieniedzy nam braknie a mpoj chlopak doprowadzi ze bede chodzic w przyszlosci po psychologach! Nie wiem jak mozna mowic takie rzeczy kobiecie w 8 miesiacu ciazy! Teraz nie moge sie uspokoic,ciagle placze i zastanawiam sie ile jeszcze wytrzymam ja a ile moje dziecko….

Moj chlopak kiedys „zawalil” jezeli chodzi o moich rodzicow…ale oni swieci tez nie byli…jedyna roznica jest taka ze On chcial to wszytsko naprawic…przeprosic itd…tylko ze mojej mamie duma nie pozwala…i chyba nigdy nie pozwoli. Nie wiem jak to bedzie….strasznie boje sie przyszlosci…ze moze byc tak jak ona mowi…(chodz wiem ze tak byc nie moze)…ze sobie nie poradzimy…ze cale moje zycie zle kieruje,ze jestem beznadziejna i z nikim sie nie licze. Moze faktycznie tak jest…nie wiem trudno jest oceniac sama siebie obiektywnie…ale po prostu wydaje mi sie ze robie tak jak zrobilaby kazda kobieta w ciazy. Kocham Go…i chce z nim przejsc przez zycie….
Boje sie tylko jak to zycie bedzie wygladac….niewyobrazam sobie chrzcin mojego dzidziusia…przeciez moi rodzice nigdy nie spotkaja sie z robertem…..
Naprawde juz nie mam sily…dlaczego ja nie moge miec normalnego zycia…;(

KiKi

29 odpowiedzi na pytanie: Juz nie dam rady!!!!

kamilkar Dodane ponad rok temu,

zapomnialam dodac…

Zapomnialam dodac,ze uslyszalam ostatnio od mojej mamy, ze to ze daje buzi pod bramka przed domem Robertowi jest wogule nie do pomyslenia…i ze napewno robie to po to, zeby pokazac ze mam ich wszytskich w „wielkim powazaniu”…
hm…sama nie wiem co myslec…nigdy nie uwazalam ze calus na dzien dobry to cos niewlasciwego…

KiKi

goskaleszno Dodane ponad rok temu,

Re: Juz nie dam rady!!!!

Masz naprawde cięzką sytuacje!!! Bardzo ci współczuje,czy rozmawiałaś o tym ze swoim chlopakiem???albo z jego rodzicami???
Z tego co piszesz to wynika tylko jedno że twoi rodzice chcą zebys zostawiła albo ukochanego albo ich i tu cie stawiaja w baaaardzo trudnej sytuacji.
Tylko nie potrzebne sa te poniżenia i obrazy, jak by mi tak rodzice mówili to bym sie dawno wyprowadziła.
Ale sprobujcie jeszcze z nimi pogadac i niedenerwuj sie tyle!!!!!
Całuje

malgosia i wiercący sie bobasek

goskaleszno Dodane ponad rok temu,

Re: zapomnialam dodac…

Ta cała twoja sytuacja to ciezki przypadek a szczególnie twoi rodzice są nie poważni, traktuja cie jak niewiadomo co….nie wiem co ci doradzic naprawde!!!!!!!!!!!!!!

malgosia i wiercący sie bobasek

martaka Dodane ponad rok temu,

Re: zapomnialam dodac…

Skarbie!
Jesteś tak bardzo młoda, a masz przed sobą najpoważniesze decyzje w życiu :((
Nie zazdroszczę. Ale moim zdaniem jeśli kochasz Roberta i naprawdę chcesz przejść z nim przez życie to idź z nim! Nie z mamą i tatą! To nie jest łatwe, ale rodzice nie będą twoim „mężem” tylko Robert.
Nie rozumiem jak można coś takiego powiedzieć córce (dała dupy itd!!!!!). Widocznie mieli wobec Ciebie jakieś wielkie plany. Spektakularna kariera naukowa i tym podobne… Jak będziesz chciała, to zrobisz karierę. I to bez ich pomocy. Robert powinien moim zdaniem postawić sprawę bardziej stanowczo. Nie wiem, zabrać Ciebie do domu i próbować układać sobie życie z jego rodziną. A tak naprawdę Twoi rodzice za jakiś czas by „zmiękli”. Może za rok, może za dwa…
Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymaj się dzielnie!

goskaleszno Dodane ponad rok temu,

Re: zapomnialam dodac…

Tak tak Martunia ma racje!!!!!!!!!
Przeprowadz sie do Robaerta ale najpierw z nim porozmawiaj.
Ja mam 23 lata za rok koncze studia i jak moi rodzice sie dowiedzieli ze jestem w ciazy to byli załamani, tym bardziej ze tez nie mieli przekonania do Krzysia teraz mojego meża, Krzys pokazał im co potrafi i jaki jest naprawde, wiec niech to samo zrobi Robert.Niech pokaże jakim portafi byc ojcem i jaki potrafi byc opiekunczy.Ale to wszystko zależy tylko i wyłącznie od was!!!

malgosia i wiercący sie bobasek

marita Dodane ponad rok temu,

Re: zapomnialam dodac…

Przede wszystkim uwierz w siebie! Jesteś kobietą masz swoją godność i wszyscy powinni podziwiać cię za odwagę! Gdybyś zabiła swoje nienarodzone dziecko to rodzice byliby bardziej zadowoleni? Podejmujesz świadomą odpowiedzialną decyzję – chcesz jej sprostać i uda Ci się! Ja teżmiałam 19 lat jak urodziłam córkę i wierz mi miałam podobne problemy w domu z tą różnicą że to ojciec nie mógł pogodzic się z ta systuacją, a mama z nami nie mieszkała. A teraz ci sami ludzie podziwiają i zazdroszczą mi mojego życia. Nie daj się! Łatwiej by Ci było gdyby twój chłopak dał ci poczucie bezpieczeństwa i postarał się stworzyć dla was dom. Jednak gdy tego nie będzie mógł zrobić to TY będziesz musiała dać waszemu dziecku poczucie bezpieczeństwa. Jesteś dorosłą kobietą i matką i sama wiesz co zrobić żeby Twojemu dziecku było jak najlepiej!
Ja w Ciebie wierzę bo we mnie też ktoś kiedyś uwierzył!
Marita

olasz Dodane ponad rok temu,

Re: Juz nie dam rady!!!!

To, że masz 19 lat, to zaden wstyd !!! W moim otoczeniu często zdarzają sie wpadki w dużo młodszym wieku – 19 lat, to już prawie norma, więc nie łam sie, ze masz 19 lat i jesteś w ciąży. Wiem jakie to bolesne jak rodzice nie znoszą twojego ukochanego, bo ja jak byłam w twoim wieku to miałam manię opowiadania rodzicom (tak im ufałam…) o wszystkich moich niepowodzeniach z moim przyszłym mężem, z którym jestem juz od ponad 7-dmiu lat – później tego żałowałam.. Też mu sie „udało nawalić” i był skończony u moich rodziców, ale na szczęście udało sie wszystko wyprostować i teraz Adam jest najlepszym kompanem do towarzystwa, na piwko z teściem, na kawke z teściową, także myślę, że jeśli Twój Robert sie odpowiednio postara, to jakoś sie to ułoży – napewno nie jutro, czy pojutrze, ale wszystko będzie OK, cierpliwości !!! A co do traktowania Ciebie, to postaraj sie chociaż ze względu na swojego dzidziusia w brzuszku nie denerwować się zbytnio – wpuszczej jednym, a wypuszczaj drugim uchem co tam pieprzą. A jeśli jest taka możliwość, to zwiewaj od rodziców do Roberta (z tego co piszesz nie wynika, żeby jego rodzina była tak zgorzkniała jak Twoja), a napewno gdzieś mieszka 🙂 Więc nawet jakgbyście sie mieli gnieździć w małym pokoiku, to wybrałabym to niż męczarnię z rodzicami, którzy nic nie robią, tylko upokarzają człowieka…
Pozdrawiam gorąco – głowa do góry, wszystko będzie dobrze.
Dbaj o dzieciątko.
Ola

OlaSz

kamilkar Dodane ponad rok temu,

Re: zapomnialam dodac…

Dziekuje wam bardzo za slowa otuchy…czytajac wasze wypowiedzi znowu sie poryczalam….
Co do przeprowadzki..to Robert od samego poczatku mnie o to „prosi”…ale ja jakos nie moge sie zdecydowac. Planowalam przeprowadzic sie dopiero w polowie sierpnia…nie wczesniej. Teraz juz sama nie wiem…siedzac w domu mam ciagle problemy…ale wiem ze wyprowadzajac sie teraz z domu jeszcze mocniej zranie rodzicow…a szczegolnie tate (on w tym wszystkim troche bardziej sie odnalazl i nawet pomoga szukac nam samochodu…pyta co i jak…bez klotni i awantur) I powiem wam ze gdyby nie On to chyba bym zwariowala. Jestem cholera taka ze zanim cos postanowie pomysle o rodzicach…nie chce isch ranic pomimo tych slow ktore sa w stanie na moj temat powiedziec. AAA macie racje…oni mieli strasznie wielkie plany co do mojej przyszlosci…w Lo bardzo dobrze sie uczylam…marurke zdalam wysmienicie…no i tak samo mialo byc ze studiami. No ale los chcial inaczej a raczej mysmy chcieli naczej….Oczywiscie na studia zdawalam..ale tam gdzie chcialam to dostalam sie tylko na wieczorowe…i wlasnie na te studia sie wybieram,tylko ze je maja oplacic mi rodzice…
Czuje sie ze jedna noga jestem Tu druga TAM…chce zaczac studia jeszcze w tym roku….ale wiem ze bez pomocy rodzicow nie mam na to najmniejszych szans.
Ciagle musze liczyc na czyjas pomoc…i nie potrafie sie w tym wszytskim odnalesc…przeprowadzic sie bym mogla JUZ ale tylko wtedy gdy mielibysmy wlasne mieszkanie…a narazie nie mozemy go znalesc. Nie chce mieszkac u przyszlych tesciow…wiem ze tam bede sie pewnie jeszcze gorzej czula szczegolnie ze robert pracuje od 8 do 20 lub od 20 do 8….
Ciezko mi…i chyba mojemu maruszkowi rowniez;(

KiKi

kasiabial Dodane ponad rok temu,

Re: zapomnialam dodac…

Najwazniejsze to żebyś sie nie denerwował. Wiem, że osobie postronnej łatwo jest radzić, ale przeciez twoje zdrowie i maluszka są teraz najważniejsze. Spróboj zamieszkać ze swoim chłopakiem. Jezeli twoim rodzicom zalezy na tobie to cie zrozumieją. Przeciez to nie jest nieodwracalna decyzja i wiąże sie z koniecznością rezygnacji z ich pomocy. Udowodnisz, że jesteś dorosła i potrafisz ponosic konsekwencje swoich działań,Na pewno sobie poradzicie. Nie rezygnuj ze szkoły , a ojciec, który cie przeciez rozumie doceni to z pewnościa i nie odmówi pomocy. Jeszcze będziecie szczęśliwą rodziną. Powodzenia !!!

judyta Dodane ponad rok temu,

Re: Juz nie dam rady!!!!

Mysle ze powinnas sie wyprowadzic i to jak najszybciej. Przypuszczalnie rodzice sa bardziej rozdraznieni chocby tym, ze Twoja ciaza jest teraz bardzo widoczna. wiesz, ludzie w tym wieku sa rozni. To jest takie malomiasteczkowe zachowanie: corka w ciazy, przy rodzicach, chlopak gdzies osobno…. ja jestem z duzego maista, ale moi rodzice pochodza ze wsi i GLOWE daje ze zachowaliby sie dokladnie tak, jak Twoi. To dobra rada – wyprowadz sie z domu!!!!!! I to jak najszybciej!!!! Nie daj sie zwiesc watpliwosciom jakie masz przez rodzicow. Oni bardzo sie o Ciebie boja i na pewno chca jak najlepiej ale tak naprawde to TY wiesz jaki jest Twoj chlopak i to TY masz z nim spedzic zycie. Powinien Cie stamtad zabrac chocby sila. A potem zobaczysz…. mama nie bedzie mogla sie doczekac odwiedzin corki i wnuka (do meza sie przyzwyczai :)))))) jesli nie polubi to na pewno z czasem zaakceptuje. Glowa do gory!!! Ja powiem szczerze: mam 27 lat i z calego serca podziwiam ze masz tak silnie rozwiniety instynkt macierzynski i tak dojrzale poglady. Mysle, ze moglabym sie czegos od Ciebie nauczyc. Jestes pelnowartosciowa, dojrzala kobieta, ktora podjela odwazna decyzje – ktora jestem pewna- zaprocentuje w przyszlosci. TAK TRZYMAJ!!!!
I bardzo uwazaj na niepokoje ktore zasiewaja w Twojej duszy rodzice – zaczniesz analizowac, zastanawiac sie, powatpiewac. zdaj sobie pytanie: co wolisz: zycie rodzinne z Robertem i Waszym dzieckiem, czy skulenie uszu i zostanie przy rodzicach, porzucenie marzen, planow? Pozdrawiam

agara Dodane ponad rok temu,

Re: zapomnialam dodac…

Wiesz Kamilko, mam bardzo podobny problem z rodziną.
Ja i Sebastian nie jesteśmy formalnie małżeństwem, choć gdzieś tam palnujemy, ale jak zaszłam w ciążę nie chciałam brać z tego powodu ślubu.
Moi rodzice są po rozwodzie, mama przyjęła takie postępowanie, ale nie reszta rodzinki. Babcia i inne ciotki. Opowiadją wszystkim z rodziny i nie tylko, że jestem bezboznicą, bo będę miała nieśluben dziecko, ojcec mysli tak samo. Że tak nie wolno, dlaczeg mój chłopak się ze mną nie ożenił…
Ale oststnio spotkała mnie z powodu braku slubu największa przykrość. Moja o kilka lat młodsza kuzynka „wpadła” i oni postanowili, że wezmą ślub. Mieszkają w małym mieście, więc mają swoje „zasady”. Otórz wiesz, oni wiedzieli, że ja mieszkam ze swoim choipakiem od roku, że będziemy mieli dziecko, że tworzymy rodzinę a mimo to zaproszenie na śluub dostała moja mama z rodziną (czyli ze mną, i młodszym rodzeństwem). Jak moja mama zapytała mojej ciotki (mamy mojej kuzynki, a jej siosty) dlaczego nie było dla mnie osobnego zaproszenia wraz z rodziną, usłyszała …. że my przecież rodziną nie jesteśmy, bo ślubu nie mamy i w ogóle jak można zapraszać na ślub kobietę w ciąży, żyjącą na tzw kocią łapę.
Nawet nie wiesz jak to zabolało… i czasem nadal bardzo mnie to boli.
Nie jesteś sama w swoim problemie.

Aga

ankalenka Dodane ponad rok temu,

do Agary

jestem w szoku po przeczytaniu Twojego posta. jaka wiocha!!!! sorry, że obrażam Twoją dalszą rodzinę, ale o takim kołtuństwie dawno nie słyszałam!! jak można powiedzieć, że nie stanowicie rodziny! a poza tym, przecież jeśli ktoś ma „stałego” narzeczonego, to na tego typu imprezy zaprasza się parę… a co Twoja mama powiedziała na to ciotce? ja bym się wypięła i na wesele nie poszła.
trzymaj się,
Anka.

patrycjad Dodane ponad rok temu,

Re: zapomnialam dodac…

Zgadzam się z ankalenką, jeśli oni nie uważają że Ty i Twój chłopak tworzycie rodzinę to zapomnij o ślubie kuzynki (ja bym zapomniała nawet o kuzynce). W końcu sama tam nie pójdziesz bo po co? Żeby wysłuchiwać? Nie przejmuj się nawet takim gadaniem. Żyjcie sobie szczęśliwie, a na Wasz ślub też przyjdzie odpowiednia pora i nie dlatego że tak wypada tylko dlatego że oboje tego pragniecie. A jak ktoś tego nie akceptuje to już jego problem.
Głowa do góry.

nikola15 Dodane ponad rok temu,

Re: Juz nie dam rady!!!!

Cześć Kiki
Po pierwsze to się nie denerwuj bo twój maluszek na pewno to wyczuwa,jestem pewna że w końcu twoja mama zrozumie że wyrządza ci wielką krzywdę i da wreszcie spokój.Coś wiem na ten temat bo moja też kiedyś zatruwała mi życie odnośnie mojego chłopaka (jesteśmy już dwa miesiące po ślubie) ale w końcu się do niego przekonała-myślę że nie miała wyjścia bo my nie zamierzaliśmy się rozstać (chodziliśmy 6 lat). Teraz mieszkamy u mnie ale bez mojej mamy gdyż już od roku jest za granicą i jest naprawdę super.A swoim młodym wiekiem to się nie przejmuj,ja mam 20 lat i bardzo się cieszę że jestem w ciąży i będę młodą mamusią.Nie masz się czego wstydzić a tym bardziej ślicznego brzuszka-to zaszczyt że spodziewasz się dziecka,bądz szczęśliwa,jak najczęściej się uśmiechaj i spędzaj każdą wolną chwilę z ukochanym.Zgrzędzenie mamy jedym uchem wpuszczaj,drugim wypuszczaj -najważniejsze że ty i Robert się kochacie,dacie sobie radę i stworzycie udaną rodzinę.A gadanie sąsiadów olej z góry na dół.
pozdrawiam Dagmara i 23 tyg Nikola

smoki Dodane ponad rok temu,

Re: Juz nie dam rady!!!!

KiKi!
To wszystko niestety nie najlepiej swiadczy o Twojej mamie…
Ona powinna Cie wspierać, ale życie niestety często bywa inne od ideałów….
Nie daj się jej zakrzyczeć, wmówić sobie poczucia wstydu, odsunąć się od Roberta, nie okazywać mu czułości.
Po prostu się nie daj!
Cokolwiek by nie myślała i mówiła Twoja mama to Ty masz rację! A 19 lat to wcale nie jest tak mało!
Trzymam za Ciebie kciuki

Pozdrowienia
smoki

kasiaw Dodane ponad rok temu,

Re: Juz nie dam rady!!!!

Nie przejmuj sie. Ja sie wyprowadzilam od rodzicow do chlopaka kiedy mialam 18 lat, przyznaje dosc wczesnie, ale bardzo sie kochalismy i wiazalismy ze soba przyszlosc. Kiedy sie wyprowadzilam mama byla obrazona i zla, bo jak to, co sasiedzi pomysla, bez slubu itd. A mnie nie interesowali sasiedzi. A kiedy powiedzialam mamie, po pol roku mieszkania razem, ze bierzemy slub to mama powiedziala „co? dlaczego tak szybko?” a to wszystko dlatego, ze nie przepadala za moim narzeczonym. Miala co do mnie wielkie plany, ze wyjde bogato za maz, itd. A jednak wzielismy slub. Jutro wlasnie bedziemy obchodzic piata rocznice :)) i nadal jestesmy bardzo szczesliwi. Mamy 17 miesiecznego synka (ale lubie zagladac na forum dla przyszlych mam, bo okres ciazy wspominam jako cudowny czas). Wiec nie denerwuj sie, dzidzius wyczuwa takie rzeczy. Glowa do gory. A moze jak sie dzidzia urodzi to Twoja mama tak sie w nim (lub w niej) zakocha, ze przestanie Ci suszyc glowe.
Pozdrawiam. Kaśka i 17 miesieczny Pawelek.

joannamaria1973 Dodane ponad rok temu,

Re: Juz nie dam rady!!!!

pomyśltylko o jednym,że już niedługo zjawi się na świecie ktoś dla kogo Ty będziesz najważniejsza w życiu. Na nic innego nie patrz, nic innego nie jest ważne.

agnesthm Dodane ponad rok temu,

Re: Juz nie dam rady!!!!

Witaj kamilkar!!!

Nie przejmuj sie , kazdy w zyciu ma wzloty i upadki.
Ja tez przez to przeszlam chodz nie raz myslalam , ze nie dam rady ale jakos sie udalo, chodz zycie naprawde nie szczedzilo mi trosk, lez, upokorzen, nawet bicia.
Chyba kazdy musi przez to w zyciu przejsc ( tak jak mowi moja kochana ciocia , ze kazdy w zyciu niesie swoj krzyz, jeden jest lekki a drugi ciezki, ale poza tym wszystko minie na tej lez dolinie, a czas jest najlepszym lekarstwem).
Glowa do gory i nie poddawaj sie i pamietaj , ze po burzy zawsze wychodzi sloneczko wiec 🙂

Pozdrawiam Aga

garfield Dodane ponad rok temu,

do kamilkar

Trzymaj sie ! Ja mam 20 lat i tez 8 miesiąc. Wszystko sie ułozy, zobaczysz. Na razie musisz to przeczekac, nabierz dystansu i nie przejmuj sie wszystkim. Tak będzie najlepiej. Jestem z Tobą. Ciesz sie brzuszkiem, i pokazuj go bo masz sie czym chwalic!!! Fajnie ze nie jestem jedyną młoda mamą. Pozdrawiam.
Gosia
ps. Jak sie czujesz, jak tam waga i badania?
Ja ostatnio gorzej i musze lezec… :-(((

kamilkar Dodane ponad rok temu,

Re: do kamilkar

Dzieki za mile slowka:))) Fajnie ze jest kto prawie w moim wieku;)))
Ja czuje sie naprawde swietnie…zadnych boli…mdlosci…zgagi…NIC. Wogule nie wstaje sikac w nocy wiec moge sie spokojnie wyspac!! Przytylam ok. 7 kg…i waze wktualnie 55kg. Brzuszek jeszcze dosc maly…ale teraz widac ze z dnia na dzien rosnie i rosnie….
Badania tez w porzadku.Mam tylko lekka anemie ale to w sumie nie tragedia:) Z maluszkiem wszytsko wporzadku…rosnie i rozwija sie prawidlowo!!!! Jeszcze nie wiem „kto” to bedzie i teraz juz wiedziec nie chce! Bedziemy mieli stttraszna niespodzainke przy porodzie:)
Mam juz duuuzo ubranek po dzidzi brata Roberta,dostalismy tez wozek (wogule niezniszczony)…aktualnie szukamy mieszkania ale jakos na to ciagle brakuje czasu;( no i trochu pieniedzy….
Od pazdziernika planuje zaczac studia….wieczoroqwe na UJ w Krakowie.Teraz jestem przerazaona ze nie dam rady dojezdzac…ze sobie nie poradze….ale musze sprobowac! I marzeniem moim jest aby sie UDALO!!!!
A co u Ciebie?Jak sie czujesz?Dlaczego musisz lezec?? Jak Wogule znosisz ta ciaze w taaak mlodym wieku???
Goraco pozdrawiam Ciebie i brzuszek:))))))))

KiKi

garfield Dodane ponad rok temu,

Re: do kamilkar

CZesc.
Ja ciążę znosilam wspaniale: Czułam sie swietnie az do ostatniego poniedziałku kiedy to byłam u lekarki i okazało sie ze mi się skróciła szyjka macicy. Kazała mi lezec, przyjsc na badania do szpitala. Ledwo mnie tam nie zostawiła, ale na razie mam lezec w domu. Za kilka dni znowu mam badania i jak mi sie jeszcze skróci to juz chyba nie uda mi sie uratowac i zostane w szpitalu.. 🙁
Z dzidzią wszystko ok, tylko jak sie lezy to zaczyna sie tracic dobry humor i zaczyna łapac doły… Szczególnie czuje sie teraz samotna, bo prawie nikogo tu nie znam. Mieszkam od niedawna w Bielsku (bo od niedawna jestem po ślubie _ jakies 2 m-ce) a wszyscy moi znajomi zostali w Krakowie i okolicach… Mój Raduś pracuje i nie ma go całe dnie, wiec sama rozumiesz.
Podziwiam twoja silną wole i zycze Ci powodzenia na studiach. A jaki kierunek? Ja postanowiłam sobie zrobic przerwe po 1 roku i najblizszy rok akademicki poswiecic malenstwu i tylko chodzic na kurs hiszpanskiego zeby nie zapomniec wszystkiego- studiuje hiszpanski.
Napisz mi jeszcze skąd jestes. Pozdrawiam gorąco, zycze powodzenia z mieszkaniem i wszystkim innym.Pa
Gosia i 32-tyg. malenstwo

kamilkar Dodane ponad rok temu,

Re: do kamilkar

Dzien dobry:)))
Bardzo ci wspolczuje ze musisz lezec…ale nic sie nie martw, napewno szyjka przestanie sie skracac i do szpitala nie bedziesz musiala isc.A powiedz mi, jak lekarz zauwazyl ze skraca Ci sie szyjka? Przez badanie ginekologiczne czy USG? Mnie powiedzial przy pierwszym badaniu ze mam sklonnosci do skracania sie tej szyjki…ale od tego czasu badania gin. nie mialam ,tylko usg no i niby nic nie mowil,wiec pewnie wszytsko jest ok. Ostatnio wydaje mi sie ze mam twardy brzuszek…ale to roznie bywa i chyba wszytsko zalezy od polozenia maluszka. Czekam az lekarz wroci z urlopu i pedze do niego w pierwszy dzien pracy:))

Mieszkam w Brzesku (okocim) niedaleko Krakowa. Wybralam sobie kierunek „zarzadzanie”, gdyz sama nie wiem czy ze mnie wieksza humanistka czy moze mam umysl do przedmiotow scislych. A ten kierunek jest ogolny…zajecia sa czysto ekonomiczne jak i psychologia,socjologia itp. Poza tym sa dwa jezyki obce a mnie na tym baaardzo zalezy. Uwielbiam niemiecki,uczylam sie 7 latek angielskiego a teraz mam „chrapke” na rosyjski..;)) no i najwazniejsze jest to, ze magistra mozna robic nawet na prawie…wiec sa duuuze mozliwosci;)Ehhh zazdroszcze Ci ze mozesz wziasc sobie dziekanke…ja niestety takiej mozliwosci na pierwszym roku nie mam;( A wiem ze jak nie zaczne tych studiow od pazdziernika to pozniej juz bedzie mi sie ciezko zmobilizowac;(((( Boje sie ze nie dam rady…ale wiem tez ze dam z siebie wszytsko i moze sie uda….
Napewno musi byc ci smutno…mieszkac tak samej bez przyjaciol, szczegolnie ze maz w pracy….no szczerze Ci powiem ze nie zazdroszcze! Ale z drugiej strony to przeciez sama nie jestes…masz w brzusiu najukochansze stworzonko na swiecie:))))
Bede konczyc bo jade na male zakupy ze swoim sloncem…. zycze Ci milego dnia,lepszego samopoczucia i „poslusznej” szyjki…(zeby sie juz nie skracala)…caluski:*

KiKi

garfield Dodane ponad rok temu,

Re: do kamilkar

Czesc!
Skracanie sie szyjki moja lekarka zauwazyła przez badanie ginekologiczne- dosyc bolesne z resztą.
Mam juz lepszy humor bo weekend sie zaczyna i moj Radus będzie miał dla mnie całe dwa dni, a nawet 3 bo w poniedziałek ma urlop. Dzis w ogóle lepiej sie czułam niz wczoraj.
Będę trzymac za Ciebie kciuki na studiach.
Pozdrawiam gorąco.
wybrałaś juz imiona?

bruxa Dodane ponad rok temu,

Re: Juz nie dam rady!!!!

Czesc!
Twoj list sprowokowal mnie do odpowiedzi choc najczesciej tylko przegladam forum. Sluchaj niezaleznie od tego jak banalnie to zabrzmi – olej wszystkie sytuacje, teksty itp. ktore nir wnosza niczego pozytywnego w twoje i Twojego dziecka samopoczucie. Teraz najwazniejsze jest Twoje dziecki, Twoje zdrowie – i fizyczne i psychiczne – nic wiecej. Nie przejmoj sie gadaniem ludzi – tacy sa , zawsze sie znajda tacy ktorym sie bedzie wydawalo ze maja prawo do komentowania. Olej ich. Jestes matka a to daje niesamowita sile. Wierz mi wiem co mowie. Urodzilam swojego synka gdy mialam 19 lat, nie mialam skonczonej szkoly sredniej, przerwalam wtedy nauke, a na dodatek ojciec mojego dziecka byl przez moich rodzicow calkowicie nieakceptowany. Przechodzilam przez to samo przez co ty przechodzisz teraz. Dzis mam 26 lat, studiuje a moj Marcinek idzie we wrzesniu do szkoly. Z perspektywy czasu widze ze trzeba odrzucic wszelkie depresyjne nastroje, wszystko co moze cie zdolowac – nie doslownie bo czasem tak sie nie da – ale czasem trzeba zamknac sobie uszy. Pamietaj – liczy sie tylko Twoje dziecko i Ty. Wiem ze Ci sie uda. Mam nadzieje i zycze Ci zeby Twoj Dzidzius przyniosl Ci tyle satysfakcji i radosci i zeby dal Ci tyle sily ile mnie moj synek.
Powodzenia i niczego sie nie boj

kamilkar Dodane ponad rok temu,

Re: do kamilkar

Moj Robert tez ma wolna sobote i niedziele i stttrasznie sie ciesze;)))) Zapowiada sie nam mily weekendzik!
Co do imion to jakos nie moge sie zdecydowac…jesli to bedzie dziewczynka to albo Julia albo Wiktoria,a jesli chlopak to podoba mi sie Igor,Adrian,Dawid….ale chyba najbardziej Dominik;))) Moj chlop jakos nie ma zdania….mowi ze jak zobaczy dzidzie to wtedy powie co mu do niej/niego pasuje.
A Wy znacie juz plec? Imie wybrane?
Zycze milego weekendu i pociechy z meza i brzuszka:)) Moj brzusio ciagle sie „wygina”,przekreca i wogule jest cudny:)))

Caluski:***….(bardzo sie ciesze,ze poprawilo Ci sie samopoczucie…byle tak dalej malutka:)))

KiKi

nabu Dodane ponad rok temu,

Re: do Garfield i Kiki

a ja wam trochę zazdroszczę – mam mniej więcej tyle lat co wy (22) i przytyłam aż 22 kg!!!Przed ciążą ważyłam 50 a teraz..trochę jestem zaniepokojona czy ja to zrzucę? Jeszcze bym chciała kiedyś poczuć, że mój mąż jest ze mnie dumny – jak wyglądam, ale lekarz mnie zdołował, że tym kobietom, które duzo w ciązy przytyły raczej trochę zostaje – no chyba że się głodzą..

garfield Dodane ponad rok temu,

Re: do kamilkar

Nie znamy płci bo jak zapytalismy na 2 USG to dzidzia sie tyłem obróciła… Uznałam to za znak i powiedzialam, ze juz nie będę pytac. Poczekam az sie urodzi. Imie mamy dla chłopca Maksymilian (podobało nam sie mnóstwo innych np. Mikołaj, Nikodem…), a dla dziewczynki mielismy ogromny problem, ale chyba będzie Sara.
A jak u ciebie z apetytem? Co najbardziej lubisz teraz jesc?
Bo ja przez całą ciąze nie mam ochoty na jedzenie (moze dlatego przytyłam tylko 4 kg) i wciąż zmuszam sie do jedzenia bo wiem ze musze. Ale przestałam lubic słodycze, a zawsze uwielbiałam. Wole juz kiszone ogórki, bigos i truskawki które juz dawno sie niestety skonczyły.
Pozdrawiam was gorąco. Pa
Gosia i 32 tyg dzidzia

kamilkar Dodane ponad rok temu,

do nabu

Ojjj nie martw sie naprawde. Zona brata mojego lubego przytyla w ciazy 25kg…a dzis (maluszek ma 6 miesiecy) juz wszytsko zrzucila. To zalezy jaki masz organizm i oczywiscie czy sa predyspozycje do tycia…ona takich nie miala i dzis jest laseczka.No oczywiscie biodra sie troszke powiekszyly…ale to wyglada teraz baaardzo kobieco.Wiec glowka do gory…nie martw sie takimi epizodkami!nawet sie nie obejzysz a bedziesz znowu zgrabna,sliczna mamusia…:) Tego Ci zycze

KiKi

kamilkar Dodane ponad rok temu,

Re: do kamilkar

Maksymilian…hmmm bardzo wdziecznbie i ladniutko:)))
…Co do mojego apetytu to roznie bywa…przytylam tylko 7kg….ale przy tobie to AZ 7 kg:))) Teraz dzidzia rosnie w szypkim tempie a ja wlasnie nie mam na nic ochoty:( Slodyczy nie jadam prawie wogule (zreszta nigdy ich nie lubilam) na obiady nie mam ochoty,grille juz mi sie przejadly…za to wcinam ogoreczki (i te kiszone i te swieze), salatki,marcheweczki itp. Poza tym lubie sery a na wedliny patrzec nie moge….
Wlasnie wrocilam od swojego lubego i bardzo mi smutno, bo bylam swiadkiem jak klocil sie ze swoim bratem…ja zawsze sie wszytskim przejmuje i teraz troche sie martwie. A mialo byc tak przyjemnie…weekend….wolny od pracy:((( niestety zycie ulozylo inny scenariusz….Mam tylko wyrzuty do siebie ze troszke sie zdenerwowalam…ale juz mi lepiej:)
Zycze udanej niedzieli…Caluski:***

P.S Nasza dzidzia tez nie chciala sie ujawnic…siedziala po turecku i w najlepsze ssala kciuka. Rowniez odebralismy to jako znak i juz nie jestesmy dociekliwi.Co bedzie to bedzie…byle bylo zdrowiutkie!!!!!!! (wole dziewuszke…hihihih….)

KiKi

Znasz odpowiedź na pytanie: Juz nie dam rady!!!!?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Macierzynski po staremu - jednak nie dla mnie :(
Niestety zalamka. Wczoraj lekarz odmowil mi poswiadczenia ciazy na dzien 13 stycznia (termin porodu 11 pazdziernika). Uprzedzam przyszle Mamy z poczatku pazdziernika, ze "zycie to nie bajka". Lekarz nie
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
lotnisko i samolot
może ktoś wie czy przechodzenie na lotnisku przez bramki kontrolne jest bezpiecznie dla kobiet w ciąży? i czy lot samolotem w pierwszym miesiącu ciąży jest bezpieczny?
Czytaj dalej