Katowice-Ligota/poród

proszę o podpowiedź, chcę rodzić w Ligocie, czy któraś z Was przeszła przez ten szpital, co o tym miejscu sądzicie?

14 odpowiedzi na pytanie: Katowice-Ligota/poród

monikavi Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

Ja rodziłam w Szpitalu Kolejowym w Katowicach Ligocie. Gorąco polecam. Super opieka i wyposażenie. ZZO było tam za darmo. Pozdrawiam


Monika i Mateuszek ur. 27.06.2003

bourbonetka Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

Jeśli Ci chodzi o Klinikę to zdecydowanie odradzam. Około dwóch tygodni temu wykryto gronkowca, który zaraził maluszki….podobno oddział jest zamknięty.

Polecam za to szpital im. Leszczyńskiego na Raciborskiej.

Poszukaj info w archiwum. Parę razy już były już posty na temat szpitali w Katowicach.

Bourbonetka i Martusia (15.01.2004)

ilonak Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

Ja tam rodziłam, i niestety dobrego zdania nie mam, tzn jest tam wielu dobrych lekarzy połozników ale jest tez taki co kloł po mnie i bardzoooo zdecydowanymi ruchami rozszerzał mi nogi(stary wysoki dziad), natomiast koszmarem jest wikszość połoznych na odziale poporodowym system matka z dzieckiem w ich rozumieniu polega na tym że nie musza ci pomagać ja miała 2 dni wywoływany poród (na czczo) 22 godziny porodu z 7 godzinną przerwą kiedy dali mi kroplówkę na zatrzymanie akcji i cc natomiast jak przenieśli mnie z sali pooperacyjnej na zwyklą to byłam zostawiona na pastwę losu bez pomocy, a jedna miła pediatrzyca słysząc krezyk małego bo zanim wstałam z łó.zka z podciętym brzuchem i małymi kroczkami podchodziłam do łóżeczka wydarła się na mnie co tak wolno idę ja jej powiedziłam że nie umiem szybciej bo jestem słaba to mi powiedział ” a z niby czego to ja jestem taka słaba?”, miłe położne jak chodziłam po korytarzu komentowały mnie ” widziłaś jak ta ……….. łazi ( miejscu kropek nazwisko moje było).
Ale oczywiście nie wszystkie takie były bo był 3 takie które były uczynne i starały się pomóc (perły), to samo z lekarzami jest wielu naprawdę dobrych specjalistów (pomijając tego dziada), 1100 zł przez dwa tygodnie łapów dalismy.
Całe szczęście dzidziuś to wszytko wynagradza.
Ilonka – trzym się

monikavi Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

Aż mi się włos zjerzył jak to czytałam i pomyśleć że po drugiej stronie ulicy jest szpital kolejowy gdzie wszystko wyglada zupełnie inczej. Sama miałam cc i wspaniałą opiekę i to bezinteresowną tzn. bez łapówek. Małym się w ogóle nie zajmowałam bo nie byłam w stanie i nikt mnie palcami nie wytykał a tylko grzecznie pytali czy go przynosić czy nie. Szkoda, że musiałaś tego wszytskiego doświadczyć. Pozdrawiam


Monika i Mateuszek ur. 27.06.2003

agula24 Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

Ja rodziłam na Racioborksiej i z czystym sumieniem mogę polecić ten szpital- położne super, lekarze też niczego sobie. Rodziłam 3,5 godzinki do 4 cm siedziałam dla relaksu w wodzie a potem zzo za darmo ( choć teraz się płaci)! Ja jestem bardzo zadowolona i następnego bąbelka też chcę tam rodzić :))

agula24 i Bartoszek (28.05.03)

Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

ja rodziłam w klinice na ligocie…przed porodem spedzilam tam dwa tyg. na patologii ciazy i mam b. dobre zdanie o personelu przez ten caly czas zdarzylam poznac wszystkie pielegniarki i lekarzy z czego jedna pielegniarka i jeden lekarz mnie wkurzyli…reszta bez zarzutu…to chyba całkiem niezla statystyka…w klinice ciagle kreca sie studenci i uczennice pielegrniarki są miłe i pomocne …reagują na kazde wezwanie i zawsze do konca pomagają (dosłownie we wszystkim – po cesarce miałam naprawde dobrą i niekrępującą opiekę z ich strony)…w weekendy jest tylko personel szpitala więc na pojawienie sie pielegniarki trzeba troche poczekac ( oddział jest dość duży) ale zawsze przychodzą i pomagają…

niestety w tym szpitalu kiedy ja rodzilam nie bylo bezplatnego znieczulenia zo do porodu naturalnego…w szpitalach na raciborskiej (centrum) i w kolejowym (ligota) jest to bezpłatne

Weronka z Krzysiaczkiem 9.6.03

Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

oj…to kiepska wiadomosc…bo mi sie tam naprawde dobrze rodzilo

Weronka z Krzysiaczkiem 9.6.03

Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

rany boskie!!! wiesz ja tam również rodziłam i tak jak napisałam we wczesniejszym poscie na straty spisałabym jedną pielegniarke i jednego lekarza… zeby było jasne nie dawałam nikomu lapówki a opieke naprawde miałam dobrą…tez miałam cc i na kazde moje wezwanie przychodziła czy to polozna czy pielegniarka od dzieci …pomagano mi wstac i przystawiac dziecko do piersi…kiedy prosiłam zeby przewinęły Krzysia tez to robiły bez mrugniecia okiem…po nakarmieniu dzwoniłam po nie zeby go delikatnie odlozyly do wózeczka bo zanim ja sie zwlokłam z łózka to Krzys juz plakał wybudzony ze snu… przychodzily i odkładały go …zawsze pytały czy polozyc na boczek na brzuszek czy na pleckach… niegdy krzywo nie spojrzały… byłam tam w sumie 3 tygodnie…

wierzę Ci i nie neguje Twoich odczuć, bo zaprzyjaznione ciezarowki ktore poznalam na patologii roznie sie wyrazaly o opiece po porodzie…ale zawsze to bylo na plus…hmmm…przykro mi ze w Twoim przypadku było tak delikatnie mowiac “nieprzyjemnie”…a pielegniarki za takie komentarze powinni zwalniac z roboty…wrrrr

Weronka z Krzysiaczkiem 9.6.03

ilonak Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

Ja jeszcze chciałam dodać kilka słówodnośnie opieki po, bo są i dobre opinie a ja raczej takij nie mam, ale w odróżnieniu od innych pacjętek np po cc ja byłm po wywoływaniu porodu, normalnym porodzie i cc i niestety nie mogłm dojść tak szybko do siebie jak inne robiło mi się słabo, nie umiałam się wyprostować, a chodzenie sprawiało mi bół nie do wytrzymania do tego nie miałam pokarmu praktycznie przez 4 doby, ręce mi się trzęsły i po wszystkim wydaje mi się że to był powód tego co przeżyłam, bo dziewczyny które wstawały, opiekowały się cały czas dzieckiem karmiły nie były tak traktowane, i co niektóre osoby z personelu to zauważyły np jedna starsza położna przyszła do mnie jak byłam już właśnie na takiej normlnej sali siadła i objęła mnie i mi mówi “niech mi pani powie jak panią traktują inne położne”, inna dopytywała się czy aby napewno mam wszystko dobrze z raną bo nie umiałam chodzić.
Koleżanka która była miesiąc po mnie w Ligocie miała na sali też taką wypompowaną dziewczynę która nie umiała dać sobie rady z dzieckiem,i była świadkiem takich samych scenek.

Ilona

Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

ja rowniez najpierw rodziłam naturalnie…potem tętno maluszka zaczęło słabnąć a mi zdrętwiały ręce i twarz… Krzysiem zajęłam sie dopiero na 4 dzień po porodzie (wtedy pierwszy raz go przebrałam i podniosłam przenosząc z wózka na moje łóżko) wczesniej w każdym momencie pomagały mi położne albo pielegniarki od dzieci (potem zreszta tez ale staralam sie na ile mogłam robic wiele rzeczy sama)… szkoda ze wsrod osob ktore sa ok zawsze musi zdarzyc sie czarna owca…. takie wredne baby nie powinny wogole pracowac w tym zawodzie…

Weronka z Krzysiaczkiem 9.6.03

ilonak Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

Tych czarnych owiec tam było ze 3, i dwóch lekarzy, natomiast ja dziecko dostałam na sali pooperacyjnej była to pierwsza doba po cc (czyli 2 bo oni liczą 0 a potem 1) w nocy przyszła położna i powiedziała że mój Marcin jako “jedyny” wrzeszczy, pzryłożyła mi go do piersi w której nic nie było mały się zdenerwował zaczoł strasznie płakać zrobił się borodwy mi spadł kabel z dzwonkiem a na drugim lózku leżała kobieta którą o 22 przywiżli po cc zaczęłam krzyczeć i ją wołać obudziłam ją i ona zadzwoniła dopiero po 20 minutach przyszła ta baba mały był już borodwo-siny wzieła małego nakarmiła go poczym spowrotem przywiozła znowu mówiąc że płacze , zostawiła oświecone górne neonówki i już do rana nie przyszła a dzwoniłam po nią bo mi kabel dała na łózkoamały wiercił się w tym łózeczku, a zaznaczam że ja z łóżka nie umiałam jeszcze wstać. Miałam jeszce kilka innych miłych chwil, włącznie z takim zdarzeniem że sąsiadka pzryjechała do kliniki do jednej z lekarek zapytała się o mnie i któraś z połoznych powiedział jej że “nawet nie chce o mnie słyszeć”.

Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

wrrrr…to normalnie skandal… jeszcze raz powiem ze ogromnie mi przykro…mam nadzieje ze nie zrozumiałas moich postów w opaczny sposób…ja Ci wierzę… chciałam tylko opisac to jak mnie traktowano… może miałam na tyle szczęścia ze w moim przypadku tylko ten palant lekarz i jedna położna mnie potraktowali jak piate kolo u wozu…. wiesz po moim porodzie bylam zdecydowana zeby isc znowu rodzic do kliniki…teraz juz nie jestem taka pewna… bo liczyć na szczęście chyba nie ma sensu… pół biedy jesli w szpitalu zostaje sie trzy dni ale znosić przez tydzień takie zachowanie to musi byc koszmar… pamietam ze ja chcialam w szpitalu zostac jak najdłużej…tam czułam sie bezpiecznie z małym… wyjscie do domu było dla mnie szokiem…ale to dawne dzieje…moze lepiej juz do tego nie wracać…

zycze Wam duzo zdrówka i jesli chcecie z mężem powiększyc rodzinke moze lepszym wyjsciem bedzie szpital na Raciborskiej…o tym szpitalu nie slyszalam jak dotąd zlych opini…o kolejowym sie nasluchalam kiedy lezałam przed porodem na patologii wprawdzie o patologii nie o porodowce…ale z tego co wiem to lekarze są ci sami na tych oddziałach…

Weronka z Krzysiaczkiem 9.6.03

Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

ja też miałam tylko dobre doświadczenia z kliniki w Ligocie! Nie trafiłam na nikogo wrednego. Same dobre opinie słyszałam też o szpitalu Rydygiera na Markiefki

Kaśka z Natusią (22 miesiące 🙂

ilonak Dodane ponad rok temu,

Re: Katowice-Ligota/poród

Jedna mała poprawaka do mojej ostaniej odpowiedzi (gdzie wspomniałam o tej nocce) żeby wszystko było zgodne z prawdą to to była druga doba po cc ( 0,1,2) a nie pierwsza źle policzyłam.

Znasz odpowiedź na pytanie: Katowice-Ligota/poród

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
ANTYBIOTYKI
Co sadzicie o czestym podawaniu dzieciom antybiotykow?? Wydaje sie mi, ze niektorzy lekarze taka latwa reka podaja dzieci antybiotyki (na przeziebienie, na grype, nawet na lekki katar), tlumaczc 'tak na wszelki
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Co jak się śni coś strasznego?
No właśnie. Co robicie, jak dzieciaczkom śni się coś strasznego? Zuzka wczoraj w nocy zaczęła tak niemiarowo oddychać, oczka jej latały, troszkę sapała, a za chwilę zaczęła strasznie płakać, cały
Czytaj dalej